Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Category

Bytom

Grafika tytułowa artykułu Bytom Miasto Szkół przedstawiająca zabytkowy budynek z czerwonej cegły i otwartą księgę

Bytom – Śląskie „Miasto Szkół”: Niezwykła historia oświaty (1810–1945)

Bytom – Edukacyjna Metropolia Śląska (1810–1945)

Bytom (Beuthen O/S) na przełomie wieków nie był jedynie przemysłowym sercem regionu. Archiwalne dokumenty oraz współczesne badania historyczne rysują obraz „Miasta Szkół” (Stadt der Schulen), które posiadało najgęstszą sieć placówek oświatowych na Górnym Śląsku. Rozmach inwestycji oświatowych sprawił, że pod względem zagęszczenia klas Bytom wyprzedził nawet potężne ośrodki Zagłębia Ruhry.

1. Fundamenty: Od Klasztoru do Kronik Gramera

Nowożytna historia bytomskiej edukacji rozpoczęła się w 1810 roku wraz z sekularyzacją zakonu Franciszkanów (Minorytów) przy Klosterplatz. Budynki poklasztorne stały się pierwszą siedzibą szkoły katolickiej. Urządzono tam trzy klasy dla dzieci katolickich oraz mieszkania dla nauczycieli.

Uwaga redakcyjna: Choć teksty źródłowe z 1951 r. podają rok 1831 jako datę sprzedaży kościoła klasztornego gminie ewangelickiej, historyczna data sfinalizowania transakcji za 400 talarów to 1833 r. Dziś obiekt ten służy jako kościół garnizonowy pw. św. Wojciecha.

Era Franza Gramera – Ojca Bytomskiej Kroniki

Centralną postacią tego okresu był Franz Gramer (właśc. Franz Joseph Mathias Gramer, 1797–1865), wieloletni starszy nauczyciel (Oberlehrer) i autor fundamentalnego dzieła Chronik der Stadt Beuthen (1863). Ten wybitny pedagog, urodzony w Bolkowie, przybył do Bytomia w 1829 roku i związał się z tutejszą oświatą aż do śmierci. Gramer nie tylko nauczał, ale na zlecenie magistratu skrupulatnie dokumentował dzieje miasta, analizując tysiące dokumentów w językach niemieckim, polskim i łacinie. W tamtych latach edukacja mierzyła się z dramatycznymi wyzwaniami — podczas epidemii cholery w latach 20. XIX w. budynki szkolne zamieniano na lazarety. Mimo to populacja rosła: ok. 1850 r. miasto liczyło 7 tys. mieszkańców, a w 1861 roku przekroczyło próg 10 tysięcy.

2. Architektoniczny „Złoty Wiek” Szkół Podstawowych (1870–1904)

Gwałtowny boom demograficzny wymusił budowę monumentalnych gmachów, które do dziś pełnią funkcje edukacyjne. Zanim jednak powstały wielkie mury, szkolnictwo ewoluowało w mniejszych ośrodkach. Warto wspomnieć o korzeniach edukacji żydowskiej: już 1 października 1861 roku gmina żydowska otworzyła własną wyższą szkołę elementarną, której kadrę stanowili wybitni pedagodzy, m.in. dr Ginsberg, dr Karo oraz Eisner.

Późniejsza ekspansja miasta przyniosła realizację imponujących projektów architektonicznych:

  • ul. Józefczaka (Lange Straße) Szkoła I: Dawna szkoła dla chłopców w historycznej zabudowie Śródmieścia.
  • róg Józefczaka i Rostka Szkoła II (Bruno-Arndt-Schule): Gmach główny służył katolikom, a dobudówka szkole żydowskiej. Szkoła nosiła później imię Bruno Arndta — znanego poety, który urodził się w tym budynku jako syn rektora. Brak podwórka zmuszał dzieci do zabawy na ul. Wałowej, co prowadziło do konfliktów.
  • ul. Strażacka 2 Szkoła III (Hospitalstraße): Historyczny budynek szkoły żeńskiej z II połowy XIX w., obecnie Szkoła Podstawowa nr 3.
  • ul. B. Chrobrego 9 Szkoła IV: Zanim ją ukończono, głód lokali był tak wielki, że klasy lekcyjne urządzono w dawnym więzieniu policyjnym. Obecnie Szkoła Podstawowa nr 4.
  • al. Legionów 6 Szkoła V (1904): Monumentalny gmach na 32 klasy zaprojektowany przez Karla Bruggera. Dziś mieści Szkołę Podstawową nr 5.

3. Kuźnia Intelektów: Szkolnictwo Średnie, Wyższe i Zawodowe

Bytom aspirował do roli regionalnej stolicy nauki. Poza systemem szkół ludowych (podstawowych), miasto rozwinęło imponującą sieć placówek wyższego szczebla, które przyciągały młodzież z całego Górnego Śląska.

Gimnazja i Szkoły Realne

Najstarszą placówką tego typu było Gimnazjum Humanistyczne (zał. 1867), mieszczące się w gmachu Jackischa przy ul. Moniuszki. W 1894 roku dołączyła do niego Miejska Szkoła Realna, która początkowo gnieździła się w dawnym depozycie straży pożarnej. Ważną rolę odgrywała też Miejska Wyższa Szkoła Żeńska (Höhere Töchterschule), zwana potocznie „Noną”.

Polski Przyczółek (I LO im. Smolenia): 8 listopada 1932 r. przy al. Legionów 49 otwarto Prywatne Gimnazjum Polskie — pierwszą taką placówkę w Niemczech od 160 lat. Po wojnie szkoła przeniosła się do gmachu dawnego Staatliches Realgymnasium przy ul. Strzelców Bytomskich 11, kontynuując tradycje jako I LO im. Jana Smolenia.

Akademia Pedagogiczna – Prestiż na Skalę Kraju

5 maja 1930 roku Bytom stał się siedzibą pierwszej wyższej uczelni na Górnym Śląsku — Akademii Pedagogicznej (Pädagogische Akademie). Jej inauguracja była najważniejszym wydarzeniem kulturalnym międzywojennego Bytomia, transmitowanym na żywo przez radio na cały region. Uroczystość uświetnili swoją obecnością m.in. kardynał Adolf Bertram oraz pruski minister kultury Adolf Grimme.

Akademia Pedagogiczna – Prestiż na Skalę Kraju

Uczelnię ulokowano w zmodernizowanym gmachu przy Gutenbergstraße 18 (dziś ul. Powstańców Śląskich 10). Była to jedyna uczelnia w Rzeszy posiadająca wydział kształcący nauczycieli dla polskiej mniejszości. Po 1945 roku budynek stał się siedzibą Państwowych Szkół Budownictwa (PSB).

4. Życie Codzienne Ucznia w Belle Époque (1900–1914)

Grupa uczniów w mundurkach i czapkach szkolnych przed budynkiem szkoły, stylizacja na rok 1910
„Schülermützen” – wizualizacja artystyczna uczniów bytomskich gimnazjów z początku XX wieku.

Mury szkolne to nie wszystko. Dzięki unikalnym wspomnieniom Ottona Fuhrmanna, ucznia bytomskich szkół w latach 1900–1914, możemy zajrzeć do tornistrów i na podwórka tamtych czasów…

Mury szkolne to nie wszystko. Dzięki unikalnym wspomnieniom Ottona Fuhrmanna, ucznia bytomskich szkół w latach 1900–1914, możemy zajrzeć do tornistrów i na podwórka tamtych czasów. Był to świat surowej dyscypliny, ale też barwnych postaci i ulicznych zabaw.

Czapki, Kastowość i „Nona”

Bytomscy uczniowie byli mocno podzieleni. Ci uczęszczający do szkół wyższych (Gimnazjum, Szkoła Realna) z dumą nosili kolorowe, studenckie czapki (Schülermützen), aby na pierwszy rzut oka odróżniać się od – jak to wówczas pogardliwie określano – „plebsu ze szkół ludowych” (Volksschul-Plebs).

Spluwaczki i Dyscyplina

Codzienność w klasie różniła się drastycznie od dzisiejszej. W salach lekcyjnych, zgodnie z ówczesnymi przepisami sanitarnymi, pod ścianami musiały stać… spluwaczki (Spucknapf) wypełnione wilgotnym piaskiem. Był to element walki z gruźlicą, choć uczniowie rzadko z nich korzystali. Dopiero wizytacja radcy szkolnego Koeglera, który zganił woźnego za „zbyt suchy piasek”, przypominała o ich istnieniu.

Lekcje w Więzieniu: Przepełnienie szkół było tak dotkliwe, że zanim oddano do użytku Szkołę IV, klasy lekcyjne ulokowano w starym więzieniu policyjnym przy Klosterplatz. Dzieci nazywały ten budynek „U Ojca Viebiga” (dozorcy więziennego), a lekcje odbywały się w dawnych celach mnichów i aresztantów.

Lodziarz Belfi i Cukrowe Krajobrazy

Po lekcjach bytomskie dzieci miały swoich bohaterów. Najważniejszym był włoski lodziarz Belfi, który krążył po podwórkach ze swoim dwukołowym wózkiem. Jego okrzyk „Tutti Frutti!” elektryzował całe ulice. Inną atrakcją były witryny kupca Syzisko. Nie wystawiał on towarów zwyczajnie – tworzył z nich krajobrazy! Góry budował z brył cukru i kakao, palmy z lasek cynamonu, a jeziorka z żelatyny.

Magiczna witryna cukiernicza z 1900 roku pełna słodyczy, wizualizacja artystyczna
„Wlepialiśmy nosy w szybę” – artystyczna wizja bogatej witryny bytomskiej cukierni z początku XX wieku.

5. Innowacje: Ogrody, Sport i Wsparcie Specjalistyczne

Bytomskie szkolnictwo wyróżniało się nowoczesnym podejściem do rozwoju psychofizycznego:

  • Ogrody dydaktyczne: 13 szkół posiadało własne ogrody. Szkoła X w Dąbrowie (Dombrowa) dysponowała aż czterema ogrodami po 500 m² każdy, uprawianymi wspólnie przez uczniów.
  • Alpinarium Brzoski-Birkhoffa: Przy szkole w Dąbrowie nauczyciel Brzoska-Birkhoff założył ogród botaniczny (skalny) z rzadkimi ziołami i roślinami leczniczymi.
  • Pływanie: Dzięki organizacji lekcji przez Seligera niemal każdy absolwent kończył szkołę z kartą pływacką.
  • Logopedia: Dzieci z wadami wymowy (jąkanie, seplenienie) otrzymywały wsparcie specjalistyczne od nauczycieli szkół pomocniczych.
  • Szkolnictwo specjalne (Krüppelheim): Działała tam katolicka szkoła ludowa i zawodowa pod kierownictwem rektora Dudy.
Ogród skalny i botaniczny przy szkole w Bytomiu-Dąbrowie, wizualizacja historyczna lat 30.
„Lekcja przyrody w terenie” – wizualizacja alpinarium przy szkole w Dąbrowie Miejskiej.

6. Bytom w Liczbach – Rekordowe Przepełnienie

Lata 30. XX wieku to okres największego obciążenia infrastruktury. W latach 1928–1933 liczba dzieci w szkołach ludowych wzrosła o 37%. W 1934 roku Bytom odnotowywał najwyższe zagęszczenie uczniów na Śląsku (średnia 53,3 ucznia na klasę), wyprzedzając Zabrze oraz miasta Zagłębia Ruhry.

13 971 Uczniów w 258 klasach (stan na 1.04.1934)
>1 mln Marek rocznej dopłaty miasta do szkół

7. Najważniejsze Nazwiska Bytomskiej Oświaty

Rola i FunkcjaOsoby wymienione w kronikach
Dyrektorzy i RektorzyGramer, Kassner, Wawretzko, Dombek, Bandmann, Epphardt, Istel, Piella, Biersack, Arndt, Skripczyk, Kroker, Werner, Titze, Kaboth, Bernardt, Duda.
Administracja i NadzórNadburmistrz dr Knakrick, Radca budowlany Brugger, Inspektorzy: dr Skladny, dr Montag, Preßfreund.
Kadra SpecjalistycznaBraxator (muzyka), Brzoska-Birkhoff (przyroda), Barisch, Stark, Koch, Wawersik (pedagogika specjalna), Kasperkowitz, dyrektor Th. Maßing (szkoła socjalna).

Słownik Topograficzny: Bytom „Wczoraj i Dziś”

Nazwa dawnaNazwa dzisiejszaZwiązek z oświatą
Lange Straßeul. JózefczakaLokalizacja Szkoły I i dawnej siedziby Gimnazjum Polskiego
Hospitalstraßeul. StrażackaLokalizacja Szkoły III (obecnie SP nr 3)
Iserbachstraßeul. Józefa RostkaLokalizacja Szkoły II
Gräupnerstraßeodcinek Webera – ChrobregoLokalizacja Szkoły IV (obecnie SP nr 4)
Gutenbergstraße 18ul. Powstańców Śląskich 10Gmach Akademii Pedagogicznej i obecnych PSB
Ostlandstraßeul. Strzelców BytomskichSiedziba Gimnazjum Realnego (obecnie Smoleń)
Wallstraßeul. WałowaMiejsce zabaw dzieci ze Szkoły II

Historia „Miasta Szkół” zamknęła się 24 stycznia 1945 roku wraz z odjazdem ostatniego pociągu ewakuacyjnego, w którym miasto opuścił m.in. Franz Stodolka. Pamięć o tym edukacyjnym dziedzictwie przetrwała jednak w murach współczesnych bytomskich placówek.

0
0

Read more

Mroczna grafika historyczna przedstawiająca Szombierki w 1945 roku, napis Chruszczów i czerwoną datę 1945 na tle zarysu kościoła i kopalni.

Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki

Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki

Archiwum Flaczek.com | Opracowanie historyczne

Dla współczesnych mieszkańców Szombierek rok 1945 to często tylko data w podręczniku. Jednak dokumenty, do których dotarliśmy – stare „Heimatblatty”, kroniki klubu sportowego i prywatne wspomnienia – malują obraz zupełnie inny. To nie było „wyzwolenie”. W lokalnej pamięci tamte dni zapisały się jako „katastrofa”, która zburzyła stary porządek, spaliła pałace i na zawsze zmieniła losy tysięcy ludzi.
Ratusz w Szombierkach przed 1945 rokiem
Ratusz w Szombierkach – symbol dawnej administracji. Zdjęcie archiwalne.

Oto rekonstrukcja wydarzeń z przełomu stycznia i lutego 1945 roku – historia upadku Schomberga i narodzin Chruszczowa.

Część 1: Kronika Katastrofy (Styczeń – Ogień i Krew)

Cisza przed burzą: Świadectwa w szkolnych ławkach

Jeszcze w połowie stycznia 1945 roku życie w Szombierkach toczyło się w cieniu zbliżającego się frontu, ale z zachowaniem pozorów normalności. Działała szkoła męska (Knabenschule) przy głównej ulicy Beuthener Straße (dziś Zabrzańska).

Ostatni dzwonek zadzwonił tam 24 stycznia 1945 roku. Nauczyciel Ladislaus Franzke wypisał uczniom świadectwa, ale nie zdążył ich rozdać. Dokumenty zostały zamknięte w szkolnych szafkach, stając się niemym świadectwem przerwanego dzieciństwa, podczas gdy budynek szkoły zamieniano na kwatery dla niemieckich żołnierzy.

Na polach wokół Szombierek, w kierunku Orzegowa i „Hinter den Bergen”, istniały linie umocnień. Poniższe zdjęcie przedstawia stalowe zapory przeciwczołgowe, które stanowiły element systemu obronnego (tzw. Grenzebefestigung Schlesien).

Stalowe zapory przeciwczołgowe typu czeski jeż na polach w Szombierkach
Stalowe zapory przeciwczołgowe (niem. Tschechenigel) na polach Szombierek. Fotografia archiwalna (prawdopodobnie 1939 r.) dokumentująca linię umocnień, która miała znaczenie również w 1945 r.

W styczniu 1945 r. stacjonowały w tym rejonie jednostki artylerii przeciwlotniczej (Flak), a same zapory miały spowolnić radzieckie czołgi. Historia potoczyła się jednak inaczej – pancerne zagony ominęły główne punkty oporu, wchodząc do gminy od strony Orzegowa.

27-28 Stycznia: Pierwsza krew i wejście Armii Czerwonej

Bytom został zajęty wieczorem 27 stycznia, a w niedzielę 28 stycznia 1945 roku o świcie mieszkańcy Szombierek zobaczyli pierwszych radzieckich żołnierzy w białych kombinezonach maskujących. Rozpoczęła się fala przemocy.

  • Już 27 stycznia w pobliskich Miechowicach (Mechtal) rozstrzelano Williego Spachowskiego (ur. 1910). Był on mieszkańcem Matznerstraße 7/8 (dziś ul. Włodarskiego) i kapitanem drużyny piłkarskiej DJK Hertha Schomberg. Jego ciało spoczęło w masowym grobie.
  • Josef Welzel zginął 26 stycznia na rogu Beuthener i Rathausstraße (Zabrzańska/Rostka) od odłamka bomby.
  • Albert Larisch (65 lat), mieszkaniec Matznerstraße 2, został zastrzelony na własnym podwórku, gdy wyszedł zapalić papierosa. Ranny doczołgał się do piwnicy, gdzie wykrwawił się na rękach matki.
  • Karl Schyska, znany w całej okolicy właściciel gospody, został zastrzelony we własnym mieszkaniu nad lokalem przy Wilhelmstraße 8 (dziś ul. Witosa).

Noc grozy przy Plebanii (28/29 stycznia)

Kościół w Szombierkach
Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. W jego cieniu, przy plebanii, zginął Valentin Paracz.

Jeden z najbardziej dramatycznych momentów rozegrał się w samym sercu starej wsi, przy kościele NSPJ. Valentin Paracz, 30-latek mieszkający przy Feldstraße 2, wrócił z Bytomia do Szombierek w najgorszym możliwym momencie.

W nocy z 28 na 29 stycznia 1945 roku został zastrzelony przez czerwonoarmistów tuż przy wejściu do plebanii od strony Matznerstraße (ul. Włodarskiego). Świadkami tej egzekucji – choć tylko słuchowymi – była rodzina Dzensla, która ukrywała się w piwnicy pobliskiego domu przy Godullahütter Str. 4 (dziś ul. Frycza-Modrzewskiego). Usłyszeli strzał, który zakończył życie ich sąsiada. Ciało Paracza przetransportowano później na saniach do kostnicy.

2 Lutego: Płonie dziedzictwo Goduli

Dopełnieniem zniszczenia był pożar symbolu Szombierek – wspaniałego Pałacu Schaffgotschów (Schloß in Schomberg), wybudowanego w latach 1842–45 dla spadkobierców Karola Goduli.

Ruiny pałacu w Szombierkach
Ruiny pałacu Schaffgotschów. Rezydencja spłonęła doszczętnie 2 lutego 1945 r. w wyniku podpalenia.

Pałac przetrwał przejście głównego frontu, ale 2 lutego 1945 roku po południu został celowo podpalony (Brandstiftung). Ogień trawił rezydencję przez całą noc, aż do rana, pozostawiając jedynie wypalone mury.

Wraz z nim spłonęło wyposażenie i archiwum, a ruiny, które straszyły jeszcze przez pewien czas, zostały ostatecznie rozebrane pod budowę nowych bloków. W tym samym czasie w budynku przy Beuthener Straße 17 (Zabrzańska) Rosjanie urządzili swoją komendanturę, skąd zarządzali podbitą miejscowością.

Część 2: Wywózki, „Chruszczów” i 12 Apostołów

Gdy opadł dym po pożarze pałacu Schaffgotschów, a front przesunął się na zachód, mieszkańcy Szombierek mogli mieć nadzieję, że najgorsze już za nimi. Mylili się. Luty i marzec 1945 roku przyniosły „Tragedię Górnośląską” – systematyczną akcję wywózek do ZSRR, która przetrzebiła męską populację dzielnicy, oraz brutalne realia obozów pracy dla kobiet.

Oto historia dni, w których Schomberg przestał istnieć, a na mapach pojawił się tajemniczy „Chruszczów”.

Luty 1945: Czarna procesja z Kopalni Hohenzollern

Kopalnia Hohenzollern (Szombierki)
Kopalnia Hohenzollern. To stąd wyruszały transporty górników internowanych do ZSRR.

Gdy ucichły strzały, rozpoczęły się aresztowania. Punktem zbornym stała się kopalnia Hohenzollern (późniejsze „Szombierki”). Wielu górników, którzy karnie stawili się do pracy, by ratować zakład przed zalaniem, już z szychty nie wróciło. Zostali internowani i wywiezieni w głąb Związku Radzieckiego.

Kroniki sportowe klubu DJK Hertha Schomberg to w rzeczywistości lista nieobecnych:

  • 11 lutego 1945: Wywieziono Georga Matloka (z Schefflerstraße 8, dziś ul. Kosynierów) oraz prezesa klubu Ericha Werbera.
  • 12 lutego 1945: Do bydlęcych wagonów trafili Hans Likar (z Feldstraße) i Alfons Flakus (z Beuthener Straße 42). Obaj wrócili do domów dopiero w 1949 roku, po czterech latach katorgi.
  • 18 lutego 1945: Los ten spotkał Wernera Klehra z Wilhelmstraße 24. Wrócił w 1947 roku jako wrak człowieka.

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. W radzieckiej niewoli w 1945 roku zmarł kolarz Willi Pittel (mieszkaniec Matznerstraße 7/8) oraz August Bremer i Franz Przybella.

Marzec-Kwiecień: Kobiety w piekle Blechhammer

Tragedia nie miała płci. Kobiety z Szombierek, które uniknęły gwałtów w styczniu, w marcu zostały zmuszone do niewolniczej pracy. Wiele z nich trafiło do obozu w Blechhammer (Blachownia Śląska), gdzie w nieludzkich warunkach demontowały fabryki chemiczne przeznaczone do wywózki do ZSRR.

Brama wjazdowa i wieża strażnicza niemieckiego obozu Blechhammer
Obóz w Blachowni Śląskiej (Blechhammer). To tutaj w 1945 roku trafiły setki kobiet z Szombierek.

Warunki w Blechhammer były dramatyczne. Kobiety spały w barakach po jeńcach wojennych, dziesiątkował je tyfus i czerwonka, a karmiono je sfermentowanym chlebem. Zachowała się jednak wstrząsająca relacja o sile ducha szombierczanek: gdy w obozie zaczęły śpiewać pieśni maryjne, pilnujący ich radziecki żołnierz zaczął płakać, wspominając własną matkę.

Symbolem losu cywilów jest historia Elfriede Merkel. Najpierw wyrzucono ją z mieszkania przy Matznerstraße 4/5, by zrobić miejsce dla nowej władzy, a 11 kwietnia 1945 roku aresztowano i wywieziono do łagru. Wróciła 15 sierpnia 1945 r., zastając swój dom i życie w ruinie.

Epizod „Chruszczów” i 12 Apostołów

Ci, którzy wracali z wojny latem 1945 roku, przecierali oczy ze zdumienia. Viktor Cygan, ostatni dziedzic słynnego rodu restauratorów, wracając do domu, dowiedział się, że nie jest już w Schombergu, ani nawet w Szombierkach, lecz w… Chruszczowie.

Nazwa „Chruszczów” obowiązywała oficjalnie do 1948 roku (została zatwierdzona rozporządzeniem z 1947 r.). Skąd się wzięła? Źródła podają trzy teorie:

  • Na cześć Nikity Chruszczowa, ówczesnego lidera partyjnego na Ukrainie (wersja forsowana przez ukraińskich robotników z Dominium).
  • Od nazwiska radzieckiego dowódcy, który wkroczył do miejscowości.
  • Na cześć śląskiego powstańca Józefa Chrószcza (1892–1940) – najbardziej prawdopodobna wersja historyczna.

W tym okresie chaosu i bezkrólewia, życiem publicznym w miejscowości zarządzało samozwańcze gremium, które mieszkańcy ironicznie lub z szacunkiem nazywali „12 Apostołami”. To oni próbowali organizować przetrwanie w rzeczywistości, w której dawne prawo już nie działało, a nowe jeszcze się nie ukonstytuowało.

Zacieranie śladów: Nowe ulice, nowa pamięć

Ostatnim aktem dramatu roku 1945 była wymiana tabliczek z nazwami ulic. Mapa, którą znali mieszkańcy, przestała istnieć:

  • Główna arteria Beuthener Straße stała się ul. Bytomska (później Manifestu Lipcowego, dziś Zabrzańską).
  • Reprezentacyjna Wilhelmstraße została przemianowana na ul. Róży Luksemburg (a krótko nawet Marszałka Stalina).
  • A Feldstraße, przy której zastrzelono Valentina Paracza, stała się ul. Adolfa Piątka.

Rok 1945 zakończył się dla Szombierek bilansem tragicznym: spalonym pałacem, setkami wywiezionych mężczyzn i zerwaną ciągłością pokoleń. Z dumnej gminy, która miała własny ratusz i ambicje, Szomberki stały się przemysłową dzielnicą Bytomia, a pamięć o „starym świecie” zeszła do podziemia – lub jak w przypadku świadectw ze szkoły męskiej – została zamknięta w szafach, których nikt już nie otworzył.


Aneks: Dawne i obecne nazwy ulic w Szombierkach

Dawna nazwa (Niemiecka)Obecna nazwa
Beuthener Straßeul. Zabrzańska
Wilhelmstraßeul. Wincentego Witosa
Matznerstraßeul. Biskupa A. Włodarskiego
Dorfangerstraßeul. Biskupa A. Włodarskiego
Orzegower Straßeul. Orzegowska
Godullahütter Str.ul. Frycza-Modrzewskiego
Gemanderstraßeul. Ludwika Mierosławskiego
Schefflerstraßeul. Kosynierów
Gräfin-Johanna-Str.ul. Bałtycka
Rathausstraßeul. Tatrzańska
Zyllastraßeul. Zolla
Feldstraßeul. Adolfa Piątka

Źródła i materiały archiwalne

Niniejsze opracowanie powstało w oparciu o analizę dokumentów historycznych, prasy wspólnotowej oraz relacji naocznych świadków. Wykaz wykorzystanych materiałów:

  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt (Zeszyt 06/1989) – Kluczowa relacja „godzinowa” z wkroczenia Armii Czerwonej (27-28.01.1945), opis egzekucji cywilów (m.in. Alberta Larischa) oraz szczegóły podpalenia pałacu Schaffgotschów.
  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt (Zeszyt 05/1990) – Materiały źródłowe dotyczące genezy nazwy „Chruszczów”, funkcjonowania rady „12 Apostołów” oraz relacje kobiet wywiezionych do obozu w Blachowni (Blechhammer).
  • Vereins-Chronik DJK Schomberg (Hertha) – Kroniki klubowe zawierające nazwiska sportowców poległych i wywiezionych w 1945 roku (m.in. Williego Spachowskiego, Ericha Werbera).
  • Zbiory Dokumentów Osobistych – Niepublikowane wspomnienia rodziny Dzensla (Godullahütter Str. 4) dot. śmierci Valentina Paracza oraz relacja Elfriede Merkel (Matznerstraße 4/5) o wysiedleniach.
  • Dokumentacja Urzędowa (1945–1947) – Rozporządzenie Ministrów Administracji Publicznej i Ziem Odzyskanych (1947) oraz Komunikaty Instytutu Śląskiego dot. polonizacji nazewnictwa.
  • Materiały Kartograficzne i Ikonograficzne – Mapa rewirowa „Polizei-Revier IV Schomberg” oraz archiwalne fotografie obiektów (Ratusz, Kopalnia, Pałac) ze zbiorów prywatnych i muzealnych.
7
0

Read more

Portret Ignatza Hakuby na tle historycznego budynku poczty i pomnika konnego w Bytomiu.

OD DOROŻKARZA DO KRÓLA LODU. PRAWDZIWA TWARZ IGNATZA HAKUBY

OD DOROŻKARZA DO KRÓLA LODU. PRAWDZIWA TWARZ IGNATZA HAKUBY

Portret poglądowy Ignatza Hakuby, bytomskiego radnego i magnata przemysłowego w cylindrze Ignatz Hakuba: dorożkarz, który stał się panem życia, lodu i „Królem Serc” w Bytomiu (wizualizacja)
Oto Ignatz Hakuba: niekoronowany „król” Bytomia. Człowiek, który trzymał miasto w garści, potrafił upokorzyć własny magistrat, a po śmierci wciągnął rodzinę i urzędników w procesy sięgające nawet Paryża.

W oficjalnej pamięci funkcjonuje jak posągowy filantrop i dobroczyńca, który za życia potrafił bezpłatnie rozdawać najbiedniejszym węgiel i lód. Tymczasem archiwalne numery „Katolika”, „Gazety Robotniczej”, „Wanderera” i „Dziennika Śląskiego” układają się w portret znacznie bardziej skomplikowany: ambicja, cynizm, obsesja prestiżu, strach – i fortuna, która dla bliskich stała się ciężarem.

CZĘŚĆ I: BAT I LÓD – IMPERIUM CHŁODU I ZAPACH KRWI (1841–1898)

Mit mówi: „szanowany rzeźnik, który się dorobił”. Prasa robotnicza była brutalniejsza i bardziej szczera. Ignatz Hakuba (ur. 29 lipca 1841 r. w Bytomiu) nie zaczął od salonów. Był synem Simona Hakuby, miejscowego restauratora, oraz Marianny z domu Garus, wywodzącej się z podbytomskiego Rozbarku. Jak z przekąsem przypominała socjalistyczna „Gazeta Robotnicza” po jego śmierci: „najpierw był tylko dorożkarzem”.

Archiwalny ślad: Antonia i zagadka „vulgo”

W księdze metrykalnej pod datą 22 stycznia odnajdujemy zapis ślubu 28-letniego wówczas Ignatza, opisanego już jako Restaurateur (restaurator). Jego wybranką była 25-letnia Antoniez domu Kirstein (1843–1893) z Poznania.

Oryginalny zapis aktu ślubu Ignatza Hakuby i Antonie Barkowskiej z 22 stycznia Fragment księgi metrykalnej z zapisem dotyczącym ich małżeństwa.
„…Antonie, Tochter, Barkowska vulgo Kirstein, aus Posen…”

Zapis „Barkowska vulgo Kirstein” możę sugerować polskie korzenie rodziny żony (do weryfikacji). Małżeństwo doczekało się dwójki dzieci: Hansa i Antonie. Los nie był jednak łaskawy dla fortuny Hakuby — oboje dzieci zmarło jeszcze przed ojcem, co po 1910 roku otworzyło drogę do bezwzględnej walki o spadek.

Historyczna ilustracja dorożki na błotnistej ulicy w dawnym Bytomiu z kominami kopalń w tle To tutaj, na koźle dorożki, Hakuba uczył się bezwzględnych reguł miejskiej gry.

To na koźle dorożki – w pyle i błocie bytomskich ulic – uczył się reguł gry. Kapitał początkowy miał zdobyć dzięki „udałym spekulacjom gruntowym”. W gwałtownie rosnącym mieście zrozumiał coś kluczowego: ziemia bywa warta więcej niż złoto. Z czasem stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci w Bractwie Kurkowym, wielokrotnie zdobywając tytuł Króla Kurkowego.

„Król Lodu”
W 1898 r. przekształcił firmę v nowoczesną spółkę z o.o. (GmbH) z kapitałem 60 000 marek. Ale to nie sama branża mięsna dała mu realną władzę. Hakuba stał się „Królem Lodu”: kontrolował przemysłowe lodownie, od których zależały browary i restauracje. Zanim nadeszły elektryczne chłodnie, zimne piwo latem oznaczało jedno: musisz się z nim ułożyć.

CZĘŚĆ II: MIASTO TO JA – WOJNY Z RATUSZEM (1904)

Jako radny miejski (Stadtrat) Hakuba nie tyle służył miastu, co traktował Bytom jak najważniejszego, a zarazem najbardziej opornego „klienta”. Rok 1904 był kulminacją wojny.

Krupnicza: wywłaszczenie własnego radnego

Miasto chciało poszerzyć wąską ul. Krupniczą. Hakuba miał tam kluczowe grunty i zażądał zaporowej ceny 75 marek za m² oraz zwolnień podatkowych. Upór był tak wielki, że Rada Miasta zrobiła rzecz bez precedensu: przegłosowała wywłaszczenie własnego radnego.

Tarnogórska: „astronomiczne” 555 000 marek

W tym samym czasie próbował sprzedać miastu parcelę przy ul. Tarnogórskiej pod dużą inwestycję (m.in. wątek Poczty). Cena: 555 000 marek. Magistrat ofertę odrzucił. Urażony Hakuba zaczął teren parcelować i sprzedawać „na raty” mniejszym nabywcom (prasa wspomina choćby cieślę Stanoszka) — ale ten grunt miał mu jeszcze posłużyć jako narzędzie politycznej zemsty.

CZĘŚĆ III: HAKATA I „KATOLIK” – CYNIZM POLITYCZNY (ok. 1909–1910)

Hakuba uchodził za niemieckiego patriotę i był bożyszczem nacjonalistów (hakatystów) — dopóki interes nie kazał mu zagrać inaczej. Prasa z końca dekady opisywała skandal przy Tarnogórskiej: gdy miasto nie chciało płacić według jego warunków, Hakuba sprzedał teren Adamowi Napieralskiemu, wydawcy polskiego „Katolika”, pisma walczącego z germanizacją.

Niemiecka prasa miała pisać o „Sodomie i Gomorze”. Hakatyści byli wściekli, bo nagle ich idol pomagał „wrogowi niemczyzny”. A jednak byli w pułapce: otwarty atak na Hakubę był trudny, bo potrafił trzymać środowiska w szachu… pieniędzmi.

W tym samym okresie przewija się motyw jego obietnic finansowania „wielkich, niemieckich” przedsięwzięć pomnikowych.

CZĘŚĆ IV: POMNIK PRZED OKNEM – OBSESJA PRESTIŻU (1906–1910)

To najbardziej groteskowy wątek: Hakuba próbował kupić sobie nieśmiertelność i akceptację „wielkiej” polityki.

Klęska z Wilhelmem

W 1906 r. miał zaoferować 50 000 marek na pomnik żyjącego cesarza Wilhelma II. Cesarz odmówił („nie za życia”). Prasa robotnicza kpiła, że Hakuba „chce kupić sobie orderek”.

Fryderyk na koniu

Berlin zgodził się na pomnik Fryderyka Wielkiego. Hakuba pokrył połowę kosztów (ok. 50 000 z 100 000 marek), ale postawił twarde warunki:

Kolorowana pocztówka przedstawiająca konny pomnik Fryderyka Wielkiego na placu w Bytomiu Monument stanął dokładnie tam, gdzie chciał Hakuba – przed oknami jego własnego salonu.
  • musi to być pomnik konny (Reiterdenkmal),
  • musi stanąć w określonym miejscu.

„Widok z salonu”: Motyw „pomnika pod oknem” pojawia się w relacjach prasowych, ale co do miejsca warto podać lokalizację jednoznacznie: pomnik stanął na Kaiserplatz (dzisiejszym pl. gen. Władysława Sikorskiego). Wcześniej rozważano także Bulwar (późniejszy pl. Kościuszki), jednak ostatecznie wybrano reprezentacyjny Kaiserplatz.

❧ ❧ ❧

CZĘŚĆ V: REWOLWERY I „OPOWIEŚCI INDIAŃSKIE” – WĄTEK KRYMINALNY (1907–1908)

Wiosną 1907 r. Bytomem wstrząsnęła afera szantażowa relacjonowana przez różne tytuły (m.in. „Katolika” i „Kattowitzer Zeitung”). Do Hakuby zaczęły przychodzić listy od rzekomego „Międzynarodowego Związku Rewolucyjnego”. Żądano 60 000 marek jako „kary” za wspieranie pruskiego pomnika. Groźba była brutalna: jeśli nie zapłaci, kamienica ma wylecieć w powietrze od „maszyny piekielnej”.

List szantażowy pisany gotykiem, stary pistolet i tajemniczy mechanizm na drewnianym biurku „Kupiłem rewolwer i czekałem” – Hakuba nie ugiął się przed groźbami nastolatków.

Hakuba się nie ugiął. Według relacji miał zeznać: „Kupiłem rewolwer” i czekał. Finał był ponury. „Związkiem rewolucyjnym” okazała się grupa nastolatków: Kubica, Piechaczek, Staffetius. Prasa pisała, że naczytali się tanich „powieści indiańskich” (Indianergeschichten) i chcieli zdobyć pieniądze na podróż dookoła świata. Przywódca, 20-letni Piotr Kubica, nie dożył końca wyroku: zmarł na gruźlicę (suchoty) w więziennym lazarecie w 1908 r. Hakuba wygrał, ale okupione to było strachem — i śmiercią młodego człowieka.

CZĘŚĆ VI: WIELKIE NIESPEŁNIENIE I „PÓŁ GODZINY CESARZA” (1908–1910)

Pod koniec życia ambicje Hakuby robiły się coraz większe.

Grand Hotel za milion: W 1908 r. planował budowę hotelu za milion marek — „na miarę Berlina”: z „kąpielami świetlanymi”, dużą kuchnią i salą koncertową, by uniezależnić rozrywkę od pogody. Projekt ostatecznie nie doszedł do skutku.

Architektoniczny projekt Grand Hotelu w Bytomiu, styl Belle Époque, elewacja frontowa Projekt hotelu „na miarę Berlina” z kąpielami świetlanymi nigdy nie doczekał się realizacji.

Ostatnie tygodnie: Jeszcze we wrześniu 1910 r. miał przyjmować Towarzystwo Ogrodnicze w swoim prywatnym ogrodzie. Choroba jednak postępowała. 3 listopada zrezygnował z funkcji w Bractwie Kurkowym.

Ironia finału: Hakuba zmarł 8 listopada 1910 r. o 5:30 rano, na raka żołądka. I tu pojawia się chichot historii: cesarz Wilhelm II, dla którego Hakuba wydał fortunę i naraził się szantażystom, przyjechał do Bytomia 18 dni później (26 listopada 1910r.)na uroczyste odsłonięcie ufundowanego przez Hakubę pomnika Fryderyka II na Kaiserplatz (dzisiejszym pl. gen. Sikorskiego). Według relacji prasowych, wizyta trwała zaledwie pół godziny — w przerwie między polowaniem u Donnersmarcka, a wizytą w Pszczynie. Hakuba nie zobaczył swojego „triumfu”.

CZĘŚĆ VII: SZANTAŻ ZZA GROBU I KLĄTWA RODZINNA – TESTAMENT (1910–1911)

Oto fundament jego pośmiertnej władzy. Majątek wyceniano na ok. 1,5 miliona marek. Hakuba chciał rządzić miastem nawet po śmierci, powołując m.in. Fundację im. Ignatza i Marii Hakuba z kapitałem 100 000 marek na cele dobroczynne.

ZOO z haczykiem: Zapisał 100 000 marek na utworzenie ZOO w Bytomiu — ale pod warunkiem, że między klatkami stanie spiżowy pomnik Hakuby naturalnej wielkości, kosztujący 25 000 marek. Rada Miasta, widząc w tym formę narcyzmu, miała sprawę „odroczyć”.

Biblioteki: zaskakujący wyjątek: Niespodziewanie przekazał też 15 000 marek na Związek Górnośląskich Bibliotek Ludowych — gest ten wyróżniał się na tle innych, często interesownych zapisów.

Procesy i upadek Jana Gorola: Pieniądze Hakuby nie przyniosły rodzinie spokoju. Spadkobierca Jan Hakuba, bankier z Paryża, wytoczył miastu proces o 100 000 marek odszkodowania za „aresztowanie” majątku przez magistrat.

Najbardziej gorzki i groteskowy epizod dotyczył jednak Jana Gorola. Historia zatoczyła okrutne koło: podobnie jak Ignatz na początku kariery, Jan był dorożkarzem. Wykorzystując zbieżność nazwisk, budował legendę tragicznego dziedzica, twierdząc, że czeka na 35 000 marek spadku potwierdzonego listami od rzekomego „bankiera Hakuby z Paryża”. W rzeczywistości Ignatz zapisał mu jedynie 5000 marek i to w sposób zablokowany – woźnica mógł pobierać jedynie 50 marek odsetek kwartalnie. Próbując żyć „jak pan”, Gorol wyłudzał od rzemieślników gotówkę i luksusowe zaprzęgi o wartości blisko 1000 marek. W 1911 r. sąd, nie dając wiary opowieściom o milionach, skazał oszusta na 2 lata więzienia.

Wykaz źródeł prasowych i archiwalnych

To na podstawie tych konkretnych numerów oraz materiałów archiwalnych zrekonstruowaliśmy biografię Ignatza Hakuby. To łącznie 38 różnych pozycji bibliograficznych oraz dane z archiwów miejskich.

Rok 1907 (Początek afery szantażowej)
  • Katolik: R. 40, nr 67, 74
Rok 1908 (Wojna z miastem, procesy sądowe, plany hotelu)
  • Der Oberschlesische Wanderer: Jg. 81, Nr. 32
  • Dziennik Śląski: R. 11, nr 140, 183, 233
  • Katolik: R. 41, nr 96
  • Polak: R. 4, nr 54, 88
Rok 1910 (Śmierć, testament, pomnik, skandale gruntowe)
  • Beuthener Nachrichten: Wycinki ze stycznia, września i listopada 1910
  • Der Oberschlesische Wanderer: Jg. 83, Nr. 17, 42, 216, 251, 253, 257, 262, 266, 272
  • Dziennik Śląski: R. 13, nr 43, 248, 267, 268
  • Gazeta Robotnicza: R. 20, nr 66, 133, 137
  • Górnoślązak: R. 9, Nr. 248, 250
  • Kuryer Śląski: R. 4, nr 260
  • Straż nad Odrą: R. 8, nr 24, 140
Rok 1911 (Procesy spadkowe, ZOO, „klątwa wnuka”)
  • Der Oberschlesische Wanderer: Jg. 84, Nr. 47
  • Gazeta Robotnicza: R. 21, nr 6
  • Nowiny: R. 1, nr 36
  • Polak: R. 7, nr 6, 126, 131
  • Schlesische Zeitung: Jg. 170, Nr. 580
Inne źródła i opracowania cyfrowe
0
0

Read more

Historyczne dokumenty i poczet Towarzystwa św. Alojzego w Bytomiu - Alojzjanie

Alojzjanie z Bytomia: Nieznana historia bastionu polskości (1871–1922)

Alojzjanie z Bytomia

Nieznana historia bastionu polskości, który rzucił wyzwanie Cesarstwu i Kurii

Historia Towarzystwa św. Alojzego w Bytomiu to nie jest sucha kronika parafialna. To opowieść o uporze, kulturze i przetrwaniu w czasach, gdy za polskie słowo groziło więzienie, a za popiersie wieszcza – rozwiązanie zgromadzenia. Choć przez dziesięciolecia ich losy znali jedynie nieliczni historycy, odnalezienie w styczniu 2024 roku zaginionych ksiąg protokołów rzuciło zupełnie nowe światło na tę niezwykłą organizację.

SENSACYJNE ODKRYCIE: Krzysztof Huńko podczas porządków w domu ojca w Lisowie odnalazł oryginalne, pisane po polsku protokoły Towarzystwa z lat 1899–1918. Dokumenty te, ukrywane przez bibliotekarza pana Gajka aż do 1945 roku, pozwalają dziś zrekonstruować codzienne życie Alojzjanów z chirurgiczną precyzją.

Korzenie: Od „Prawia Pacholczego” do Rozbarku

Wszystko zaczęło się 25 marca 1871 roku. Ks. Norbert Bończyk, legendarny „Homer Górnośląski”, zauważył, że młodzież z Rozbarku od wieków kultywuje nabożeństwa ku czci św. Alojzego. Wypytawszy o to gospodarza Aleksandra Spyrę, doszedł do wniosku, że to resztka dawnego, śląskiego „Prawia Pacholczego” – tradycyjnej organizacji wiejskiej młodzieży.

Postanowił nadać tym oddolnym tradycjom ramy nowoczesnej organizacji. Pierwsze spotkania odbywały się w szkole na Rozbarku, ale już w czerwcu 1873 roku, z powodu lawinowego wzrostu liczby członków, siedzibę przeniesiono do centrum Bytomia, czyniąc organizację sercem polskiego życia w mieście.

Architekci Tożsamości: Ludzie i Ich Misja

Siłą bytomskich Alojzjanów byli liderzy, którzy potrafili połączyć gorliwość religijną z twardą pracą u podstaw. To oni stworzyli fundament, na którym wyrosło ponad 50 śląskich filii.

ks. Norbert Bończyk (1837–1893)

Fundator i Duchowy Ojciec: Założył Towarzystwo 25 marca 1871 r.. „Homer Górnośląski”, który za polskie publikacje spędził 2 miesiące w pruskim więzieniu (1872). Uczył młodzież historii Polski, posiłkując się rycinami z roczników pisma „Światło”, by barwnie opowiadać o królach i literaturze.

Józef Schabon (1804–1892)

Filar Finansów i Muzyki: Urodzony w Gotartowicach, były burmistrz Mikołowa i Żor. Na starość osiadł w Bytomiu, stając się „ojcem finansów” Alojzjanów. Jako pionier śpiewu wielogłosowego uczył młodzież wykonań na 4 głosy. Po śmierci w 1892 r. wdzięczni członkowie zanieśli go do grobu na własnych barkach.

ks. Józef Katryniok (1862–1892)

Wielki Reformator: Prezes w latach 1888–1890. Nadał organizacji nowoczesny statut, rozwinął bibliotekę i unowocześnił program posiedzeń. Słynął z niesamowitej pasji pedagogicznej – jego wykłady trwały niejednokrotnie po 4 godziny, a młodzież słuchała go w absolutnym skupieniu.

ks. Franciszek Klein

Promotor Kultury: Prezes w latach 1875–1887. Główny mecenas teatru i turystyki – z własnej kieszeni opłacał członkom wycieczki do Krakowa, Oświęcimia i Ojcowa oraz systematycznie prenumerował polskie gazety dla biblioteki.

Kasper Tokarz (1852–1928)

Prezes Niezłomny: Gospodarz z Rozbarku i pasjonat teatru (reżyserował i grał w licznych rolach). Jako pierwszy prezes świecki poprowadził bunt przeciwko likwidacji Towarzystwa w 1897 r.. Za jego czasów organizacja liczyła rekordowe 800 członków.

dr Franciszek Chłapowski

Inicjator Śpiewu: Wybitny lekarz i działacz. To dzięki jego sugestii w 1875 r. zaprowadzono w Towarzystwie systematyczną naukę polskiego śpiewu, sprowadzając pierwszego nauczyciela, Leisznera.

„Starsi mają wieloletnie doświadczenie i sąd spokojny, młodzież jest pohopna do czynu – razem powinni współpracować pod opieką starszego pokolenia” – nadrzędna idea współpracy pokoleń u Alojzjanów.

Akademia Kultury: Muzyka, Teatr i Folklor

Towarzystwo św. Alojzego pełniło rolę prężnego ośrodka kulturalnego, który skutecznie opierał się germanizacji poprzez krzewienie polskiej mowy, pieśni oraz ochronę lokalnych tradycji.

Harmonia i Śpiew

Systematyczną naukę polskiego śpiewu zaprowadzono w 1875 roku. Niedzielne próby miały żelazny porządek: po odczytach prezesa (godz. 17:00–18:00) następowała godzina intensywnych ćwiczeń (18:00–19:00).

  • „Rektor” Flasza: Od 1876 r. uczył pieśni religijnych i światowych, akompaniując na fortepianie. Członkowie, z braku gotowych materiałów, własnoręcznie odpisywali teksty pieśni do swoich kajetów.
  • Józef Schabon: Pod jego kierunkiem chór opanował trudny śpiew czterogłosowy, co udowodniono podczas uroczystej kolędy 30 grudnia 1895 roku.

Ocalić od zapomnienia: Wallis i Musialik

Jednym z największych, a dotąd mało znanych osiągnięć Alojzjanów, jest uratowanie ogromnej części śląskiego folkloru.

Łukasz Wallis i Feliks Musialik (członek od 1884 r.) przez kilkanaście lat prowadzili mrówczą pracę nad spisywaniem ludowych utworów. Wallis zbierał teksty „ze słuchu”, a Musialik – pracując często do północy po 12-godzinnej szychcie w kopalni – nanosił do nich nuty. Wspólnie uratowali ponad 1300 pieśni, które bez ich trudu prawdopodobnie przepadłyby na zawsze.

Scena Narodowa i Czas Wolny

Teatr amatorski Alojzjanów był bastionem polszczyzny. Mimo policyjnych zakazów (jak ten z 1899 r. w sali „Sanssouci”), zespół wystawiał ambitny repertuar patriotyczny:

„Łobzowianie” „Karpaccy górale” „Kulturnik” „Wesele na Prądniku” „Trójka hultajska”

Po oficjalnych zajęciach młodzież integrowała się w świetlicy, grając w szachy, młynki, domino i warcaby. Towarzystwo dbało również o kontakt z naturą i historią, organizując liczne wycieczki do Alwerni, Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Ojcowa.

Wielki Bunt 1897: Starcie z Cesarstwem i Kurią

Rok 1897 był dla Alojzjanów czasem próby ognia. Organizacja znalazła się w kleszczach między pruską policją a zarządzeniami kardynała Georga Koppa, który dążył do całkowitego podporządkowania lub likwidacji polskich stowarzyszeń.

„Członków o to nie pytano” – Niezłomność Bytomian

Gdy kuria wrocławska nakazała rozwiązanie towarzystw alojzjańskich, bytomianie pod wodzą Józefa Jurczyka i Kaspra Tokarza jako jedyni na Śląsku odmówili posłuszeństwa. Podczas zebrania 22 sierpnia 1897 r. Jurczyk oświadczył: „Towarzystwo nie jest rozwiązane, bo członków o to nie pytano!”. Wybierając świecki zarząd, Alojzjanie zaryzykowali otwarty konflikt z hierarchią, byle zachować narodowy charakter swojej pracy.

Dramat w Piekarach i Łzy ks. Nerlicha

Konflikt przeniósł się na ambony. W Piekarach ks. proboszcz Nerlich publicznie zaatakował 40 Alojzjanów za kolportowanie polskich gazet i nakazał parafianom wypędzić ich z domów. Odważna delegacja młodzieży (Habrajski, Cisek, Jasinowski, Sieja) udała się na probostwo z protestem.

Gdy Karol Cisek przypomniał kapłanowi słowa papieża Piusa IX, który patrząc na ich sztandar z Matką Boską Częstochowską, prorokował wolną Polskę, ks. Nerlich rozpłakał się, przyznał do swojego polskiego pochodzenia i obiecał zaprzestać szykan.

Starcie o Wieszcza: Incydent Mickiewiczowski (1899)

Pruska policja szukała każdego pretekstu, by uderzyć w Towarzystwo. 1 stycznia 1899 r. doszło do brutalnej interwencji podczas zebrania w sali „Sanssouci”.

Pretekst: Na honorowym miejscu wystawiono gipsowe popiersie (biust) Adama Mickiewicza.

Reakcja: Komisarz policji uznał to za niebezpieczną manifestację polityczną i natychmiast rozwiązał zebranie. Choć popiersie skonfiskowano, a salę czasowo zamknięto, incydent ten tylko umocnił kult wieszcza wśród Alojzjanów.

Mapa Ekspansji: Bytom jako Macierz Śląska

Bytomskie Towarzystwo św. Alojzego było „organizacją-matką” dla około 50 towarzystw na całym Śląsku, skupiających tysiące młodych robotników i rolników.

Kalendarium powstawania najważniejszych filii:

  • 1871: Bytom (Macierz)
  • 1886: Laurahuta, Lipiny
  • 1890: Kochłowice, Ruda Śl., Radzionków, Piekary Śl., Zgoda
  • 1891: Repty Stare, Chorzów Stary, Rybnik
  • 1892: Karb, Michałkowice, Królewska Huta, Dąb, Kamień, Szombierki, Świętochłowice
  • 1893: Zabrze, Bielszowice, Bieruń, Biskupice, Zaborze

Niektóre filie zyskały własną sławę – np. Rybnik stał się znany w Europie z profesjonalnych przedstawień pasyjnych, a Siemianowice z rekordowej liczby ponad 600 członków.

Dziedzictwo: Od 1871 do Ulicy Alojzjanów

Po pół wieku intensywnej działalności, Towarzystwo musiało zmierzyć się z największym wyzwaniem – podziałem Śląska i nową rzeczywistością polityczną.

Ewakuacja i Przetrwanie (1921–1923)

Decyzja o podziale Górnego Śląska w 1921 r. była ciosem dla bytomskiej „macierzy”. 28 października 1921 r. zapadła uchwała o przeniesieniu siedziby Związku do Katowic. Dla kół pozostałych w Niemczech powołano tymczasowy zarząd, w którym zasiedli m.in. Jan Fojcik (prezes) oraz Jan Barchański (sekretarz).

Najbardziej dramatyczny akt lojalności miał miejsce w 1923 roku. Najstarszy, zabytkowy sztandar Towarzystwa został potajemnie przemycony przez granicę do Piekar Śląskich pod ubraniami pątników idących w procesji, by uchronić go przed konfiskatą przez władze niemieckie.

W 1929 roku w Szarleju zebrało się 100 „starych braci”, by podzielić ocalały majątek. Biblioteka trafiła do młodzieży w Szarleju, a najcenniejsze pamiątki i portrety założycieli (ks. Bończyka i ks. Szafranka) przekazano do Muzeum Śląskiego w Katowicach. Dwa lata później, 21 czerwca 1931 r., tysiące dawnych Alojzjanów spotkało się na wielkim jubileuszowym zjeździe pod protektoratem biskupa Adamskiego.

Pamięć i Świadectwo

Dziś w Bytomiu o ich trudzie przypomina ulica Alojzjanów na Rozbarku. Nazwę tę nadano w 1945 r., a po okresie przemianowania w latach 60., przywrócono ją ostatecznie w 1991 r.. Dowodem trwałości tej idei jest też wspomnienie abp. Damiana Zimonia, którego ojciec należał do „Alojzjanum” w Niedobczycach, co miało kluczowy wpływ na wychowanie przyszłego metropolity.

Oś Czasu: Pół wieku walki o polską duszę

  • 1871
    Fundacja: Ks. Norbert Bończyk zakłada Towarzystwo 25 marca w szkole na Rozbarku.
  • 1872
    Cena polskości: Ks. Bończyk skazany na 2 miesiące więzienia za polskie publikacje.
  • 1873
    Centrum Bytomia: Przeniesienie siedziby z Rozbarku do śródmieścia ze względu na gwałtowny przyrost członków.
  • 1875
    Muzyka: Zaprowadzenie nauki polskiego śpiewu z inicjatywy dr. Chłapowskiego.
  • 1884
    Własny śpiewnik: Publikacja unikalnego zbioru pieśni religijnych i patriotycznych dla młodzieży.
  • 1886
    Teatr Narodowy: Pierwsze na Śląsku Jasełka wystawione przez Alojzjanów na Rozbarku.
  • 1889
    Narodziny Biblioteki: Dar książek z Poznańskiej Czytelni Ludowej staje się fundamentem polskiego księgozbioru.
  • 1892
    Śmierć Schabona: Odejście Józefa Schabona (5 września) – członkowie niosą „ojca” Towarzystwa na własnych barkach.
  • 1893
    Koniec epoki: Śmierć ks. Bończyka (18 lutego); powstaje fundusz stypendialny jako „żywy pomnik” założyciela.
  • 1896
    Srebrny Jubileusz: Wielkie obchody 25-lecia i wydanie słynnej „Książki pamiątkowej”.
  • 1897
    Wielki Opór: Członkowie odrzucają nakaz rozwiązania organizacji przez kard. Koppa i wybierają świecki zarząd.
  • 1899
    Starcie o wieszcza: Policja rozwiązuje zebranie (1 stycznia) z powodu wystawienia popiersia Mickiewicza.
  • 1903
    Nowe Ustawy: Publikacja zaktualizowanego statutu, który stał się wzorem dla całego Śląska.
  • 1911
    40 lat walki: Jubileusz w domu „Ul”; wprowadzenie nowoczesnych „obrazów świetlanych” do edukacji.
  • 1922
    Podział Śląska: Bytom pozostaje w Niemczech; przejście do konspiracji.
  • 1923
    Ostatnia Misja: Przemyt sztandaru przez granicę do Piekar Śląskich podczas procesji.
  • 1929
    Zjazd w Szarleju: Przekazanie pamiątek do Muzeum Śląskiego i zabezpieczenie biblioteki.
  • 2024
    Powrót Archiwum: Odnalezienie zaginionych protokołów w Lisowie przez Krzysztofa Huńkę.
Prasa Archiwalna
  • Front Katolicki. Organ Stowarzyszeń Akcji Katolickiej na Śląsku, 1935, R. 1, nr 44.
  • Gazeta Opolska, 1895, R. 6, nr 19.
  • Górnoślązak, 1911, R. 12, nr 72.
  • Górnoślązak, 1932, R. 31, nr 71.
  • Katolik, 1892 (nr 73), 1893 (nr 31), 1897 (nr 100), 1899 (nr 73), 1901 (nr 67), 1911 (nr 87).
  • Katolik Codzienny, 1929, R. 32, nr 31.
  • Gość Niedzielny, 1957 (nr 41), 1971 (nr 18), 1985 (nr 39).
  • Śpiewak Śląski, 2007, R. 46, nr 5/6.
  • Ziemia Rybnicka, 1939, nr 4.
  • Życie Bytomskie, 1996, nr 28.
  • Wiadomości Rudzkie, 1996, nr 23.
Opracowania Naukowe i Książki
  • Książka pamiątkowa wydana z powodu 25-letniego istnienia Towarzystwa św. Alojzego w Bytomiu, Bytom 1896.
  • Magiera A., Książka polska w repertuarze oficyn wydawniczych w rejencji opolskiej (1901-1914).
  • Maler K., Kościół katolicki na ziemi głubczyckiej w latach 1742-1945, t. 2.
  • Tokarska A., Biblioteki polskie na Górnym Śląsku w XIX wieku.
  • Wycisło J., Wawrzyniec Hajda (1844-1923) nierozpoznany twórca.
  • Protokoły Towarzystwa św. Alojzego z lat 1899–1918 (zbiór K. Huńki).
Netografia i Materiały Cyfrowe
  • Portal Miasta Bytom: Dokumenty dotyczące działalności Towarzystwa św. Alojzego.
  • MBP Piekary Śląskie: Biogram ks. Norberta Bończyka.
  • Baza Hum: Fides – Biuletyn Bibliotek Kościelnych, 2013, t. 2(37).
© flaczek.com | Materiał opracowany na podstawie archiwaliów i odnalezionych protokołów.
0
0

Read more

Artystyczna wizualizacja dawnego Bytomia z rzeką Iserbach, murami obronnymi i wejściem do Lasku Goj (Goywald).

Bytomska Atlantyda

Bytomska Atlantyda: Rzeki, Mury i Utracony Raj – Flaczek.com

Bytomska Atlantyda

O rzekach pod asfaltem, murach twierdzy i utraconym raju Goywald

Wyobraź sobie Bytom, w którym zamiast szumu opon słyszysz plusk czystej rzeki i klekot młyńskich kół. Choć dzisiaj trudno w to uwierzyć, nasze miasto powstawało nad krystalicznym systemem wodnym, który dawni kronikarze bez przesady nazywali „Szwajcarią Górnośląską”. Dzięki zapiskom Paula Heilborna, Simona Machy i Franza Stodolki możemy dziś odtworzyć mapę świata, który zniknął pod betonem i przemysłowym pyłem.

Dzisiejszy Bytom kojarzymy z przemysłem, ale jeszcze 150 lat temu dzieci w tutejszych szkołach uczyły się zdania: „Beuthen liegt am Iserbach” (Bytom leży nad Iserbach).

1. Pięć Palców Rzeki Iserbach

Dolina rzeki Iserbach (dzisiejszej Bytomki) była niegdyś sercem lokalnego krajobrazu. Paul Kytzia w 1932 roku wspominał z żalem, że zanim jej liczne źródła zostały „pochłonięte przez kopalnie”, była ona znaczącym akwenem. System ten opierał się na pięciu głównych dopływach, które na mapie z 1890 roku układają się w kształt dłoni, a ich ślady do dziś ukryte są pod bytomskim brukiem:

Śladem dawnych nurtów:

  • Dopływ I (Nurt Promenady): Wypływał z okolic dzisiejszego Parku Miejskiego, płynął północną stroną Goystraße (dzisiejsza ul. Rostka) i przecinał ogrody dawnego Starostwa (dzisiejszy Sanepid). To ta woda nadawała ulicy jej parkowy charakter, zanim górnictwo „wypijało” jej źródła.
  • Dopływ II (Wielki Staw): Zbierał wodę z pól Großfeld i do 1823 r. tworzył potężny Jaczekteich (Staw Jaczka) przy kościele św. Jacka na Rozbarku. To lustro wody dominowało we wschodniej części miasta, służąc do nawadniania miejskich fos.
  • Dopływ III (Pogoda i Srocze Wzgórze): Płynął od strony Rozbarku i pól maciejkowickich, łącząc się z resztą w rejonie punktu „Pogoda” (skrzyżowanie ul. Witczaka i Karola Miarki).
  • Dopływ IV (Dolina pod Operą): Najbardziej fascynujący nurt – płynął przez Kleinfeld, żłobiąc głęboką dolinę tam, gdzie dziś stoi Opera Śląska i gmach IV LO. Ten strumień zasilał fosę miejską wzdłuż dzisiejszej ul. Katowickiej jeszcze w 1895 roku.
  • Dopływ V (Szombierski / Graniczny): Miał źródła na północ od Szombierek i wpadał do rzeki u stóp Wzgórza św. Małgorzaty. Po 1921 roku ten odcinek stał się rzeką graniczną, dzielącą Bytom od Polski.
Mapa 5 dopływów rzeki Iserbach
Historyczny szkic z 1890 r. „Die 5 Wasserläufe, aus denen der Iserbach entsteht”. System wodny, który zasilał miejskie fosy i młyny.

Zapomniany rytm młynów: Od legend do inżynierii

Rzeka Iserbach nie była jedynie tłem dla spacerowiczów – była potężnym źródłem energii, które przez wieki napędzało lokalną gospodarkę. Paul Kytzia i kroniki miejskie wymieniają trzy kluczowe punkty, które wyznaczały rytm życia w dolinie:

1. Młyn Pielki (Pilkermühle) – Portal do legend
Położony u stóp Wzgórza św. Małgorzaty, był najstarszym z bytomskich młynów w tej okolicy. To właśnie z nim wiąże się najwięcej podań o zbójcy Grycu, który rzekomo wykorzystywał młyńskie podziemia jako wejście do tajnego tunelu prowadzącego w głąb Goywaldu. Jego kres był symboliczny – w 1905 roku budynek musiał ustąpić miejsca nowoczesnej oczyszczalni ścieków (Kläranlage), co Paul Heilborn opisał jako ostateczny triumf technologii nad tradycją.

2. Młyn Goja (Schaudermühle) – Na styku z przemysłem
Zlokalizowany przy kopalni Florentyna (później Redensblick), przy dzisiejszej ul. Młyńskiej 2. Od 1869 roku należał do Alberta Schaudera. Był to niezwykle malowniczy obiekt, uwieczniany na niemal każdej pocztówce z tamtego okresu. Charakterystyczna odnoga rzeki tworzyła tu łuk, dostarczając wodę pod koła młyńskie, podczas gdy w tle wyrastały już dymiące kominy kopalni – był to żywy obraz transformacji Śląska.

3. Tartak w Szombierkach – Przemysłowa skala
Znajdował się przy Godullahütte Chaussee. W przeciwieństwie do mniejszych młynów zbożowych, tartak ten obsługiwał gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na drewno dla okolicznych kopalń i hut. Był dowodem na to, że Iserbach potrafił napędzać nie tylko lokalne żarna, ale i wielki przemysł ciężki.

💧 Dlaczego koła przestały się kręcić?

Upadek młynów nie był efektem braku zleceń, lecz braku wody. Paul Kytzia pisał wprost: kopalnie „wypijały” rzekę. Naruszenie warstw wodonośnych przez głębokie szyby wydobywcze spowodowało, że źródła Iserbachu zaczęły wysychać, a poziom wody stał się zbyt niski, by poruszyć ciężkie młyńskie koła.

2. Od kamiennej twierdzy do „Francuskiego Bulwaru”

Zanim bytomianie wyruszyli w stronę dzikiego Goywaldu, ich spacer zaczynał się w cieniu murów obronnych. Średniowieczna forteca miała budzącą respekt grubość około 2,2–2,7 metra. Kluczowym punktem wyjścia ku naturze była Brama Źródlana (Quellentor) – to przez nią miasto symbolicznie „łączyło się” z wodnym systemem rzeki Iserbach, która zasilała miejskie fosy.

Plastyczny plan miasta Bytomia z około 1800 roku
Plan plastyczny Bytomia (ok. 1800 r.). Tekst źródłowy do mapy potwierdza, że Iserbach wijący się wokół miasta tworzył na południu „cieniste ścieżki Goy-Promenade”.
Wizualizacja murów obronnych Bytomia i Bramy Źródlanej
Wizualizacja średniowiecznych umocnień Bytomia i tajemniczej Bramy Źródlanej (Quellentor), przez którą woda wypływała ku dolinie.

Prawdziwa metamorfoza dokonała się jednak na dzisiejszym Placu Kościuszki (dawniej Klosterplatz). To tutaj narodził się bytomski szyk. Po wojnie 1870/71 przebywali tu francuscy jeńcy wojenni, których obecność i opowieści o dalekim Paryżu tak mocno podziałały na wyobraźnię mieszkańców, że plac i jego okolice zyskały potoczną nazwę „Boulevard”.

Wizualizacja Placu Kościuszki jako dawnego Bulwaru
Historyczny Klosterplatz – bytomski Bulwar, gdzie miejska elegancja spotykała się z historią ułanów.

Był to luksusowy „salon miasta”, gdzie obok stajni garnizonowych dla 152 koni stacjonujących tu ułanów, bytomianie paradowali w niedzielnych strojach. Dla ówczesnych mieszkańców Bulwar był tylko przedsmakiem – elegancką bramą prowadzącą do znacznie rozleglejszego i bardziej sielankowego świata „Atlantydy”, który otwierał się kilometr dalej, wzdłuż nurtu rzeki.

3. Goywald: „Gaj Życia” i jego twórcy

Goywald (Lasek Goj) był dla Bytomia „Zielonymi Płucami” (*Die grüne Lunge*) i jedynym ratunkiem przed dymem kopalni Hohenzollern. Jego nazwa – archaicznie pisana przez „y” – ma prastare korzenie oznaczające gęstwinę dającą życie.

Plan Bytomskiej Atlantydy – Lasek Goj i Promenada
Plan Bytomskiej Atlantydy – Lasek Goj i Promenada

Rok 1862 był datą przełomową. To wtedy właściciel terenu, Major von Tiele-Winckler, udostępnił prywatny las mieszkańcom. Jednak prawdziwym „silnikiem” tego przedsięwzięcia był Heinrich Guttmann (1823–1869) – sędzia rejonowy i przewodniczący rady miejskiej. Choć często mylony ze słynną żydowską rodziną kupiecką, Heinrich był zapalonym miłośnikiem przyrody, który użył wszystkich swoich wpływów, by wzdłuż rzeki powstała pierwsza bytomska promenada.

Panorama Szombierek i rzeki Iserbach z 1933 roku
Schomberg (Szombierki) w 1933 r. Widoczna rzeka Iserbach, która od 1921 r. była rzeką graniczną, oraz popularny tor saneczkowy (Rodelbahn).

Heinrich Guttmann – wizjoner i jego zapomniany obelisk

Choć Major von Tiele-Winckler udostępnił teren, to Heinrich Guttmann był duszą całego przedsięwzięcia. Jako sędzia i przewodniczący rady miejskiej, wylobbował powstanie promenady, która stała się pierwszym nowoczesnym terenem rekreacyjnym Bytomia. Guttmann osobiście doglądał nasadzeń młodych drzewek i dbał o to, by Iserbach nie była tylko kanałem, ale ozdobą miasta.

Guttmann sfinansował i wytyczył szerokie aleje, murowane mostki z ozdobnymi balustradami i urokliwe altany. Jak pisał Paul Kytzia, promenada wyróżniała się „naturalnością i pięknem”, a gospoda przy hucie Hubertus dbała o poczęstunek dla tysięcy spacerowiczów, którzy przyjeżdżali tu nawet spoza Bytomia.

Po jego śmierci w 1869 roku, bytomianie postanowili uczcić jego pamięć. W marcu 1897 roku rzeźbiarz Louis Rosenthal przedstawił dwa warianty pomnika. Wybrano ten bardziej monumentalny – granitowy blok na solidnym postumencie, który stanął nad brzegiem Iserbachu, w miejscu, gdzie promenada łagodnym łukiem skręcała w stronę młynów.

🗝️ Pomnik na „końcu świata”

Po 1922 roku los okrutnie zakpił z dziedzictwa Guttmanna. Nowa granica państwowa przecięła promenadę, a pomnik znalazł się na samym „cyplu” Niemiec, otoczony zasiekami i żelaznymi sztabami. Paul Kytzia w 1932 roku pisał z goryczą, że monument należy jak najszybciej przenieść w godne miejsce, bo stał się niedostępnym strażnikiem świata, który przestał istnieć.

Droga do Raju

Do parku prowadziła słynna Goy-Promenade. Zaczynała się u wylotu ul. Rostka i była traktowana niemal rytualnie – przejście z głośnego centrum do ciszy lasu zajmowało zaledwie 15-20 minut. Zaraz po otwarciu parku powstała też Goywald-Restauration, zapoczątkowując modę na niedzielne „wycieczki z kawą”.

„Ostatni zakręt liściastego tunelu pod torami pozwalał nam ujrzeć królujący na wzgórzu Goywald. Tu siedziały liczne grupy ludzi… Z plateau roztaczał się widok na całą nieckę bytomską.”
— Paul Heilborn, wspomnienia z 1964 r.

Dla uczniów przedwojennego Bytomia Goywald był „żywym podręcznikiem przyrody” (*Heimatkunde*). Szkoły organizowały tu lekcje botaniki, a sam las stanowił wschodnią bramę do rozległej „Szwajcarii Orzegowskiej”.

📉 Podział Śląska i utrata Goju

Decyzja o podziale Śląska z jesieni 1921 roku (wprowadzona w życie w czerwcu 1922) okazała się dla bytomian ciosem – Goywald przypadł Polsce. Choć samo miasto pozostało w Niemczech, mieszkańcy zostali odcięci od swojego ukochanego lasu nową granicą państwową.

Ciekawostką jest, że rzeka Iserbach w rejonie Szombierek od 1921 roku pełniła funkcję rzeki granicznej, a w jej pobliżu – tuż obok nowoczesnej oczyszczalni – bytomianie korzystali z popularnego toru saneczkowego (Rodelbahn).

4. Szlachetni łotrzy i skarby Goywaldu

Goywald to nie tylko eleganckie damy i promenady. Gęste ostępy lasu były schronieniem dla „szlachetnych” łotrów, których czyny do dziś budzą emocje. Najsłynniejszymi z nich byli Elias i Pistulka – zbójcy o własnym kodeksie honorowym, którzy rabowali bogatych, by obdarowywać potrzebujących.

Lokalna tradycja wspomina o wzruszającym spotkaniu Eliasa z biedną wdową zbierającą chrust. Zbójca, udając biednego grzybiarza, sprawdził jej serce – gdy kobieta podzieliła się z nim ostatnim zapasem owoców leśnych, ten w zamian potajemnie obdarował ją sakiewką złotych monet.

Gryc: „Król ucieczek” i anegdota o pinezkach

Prawdziwą legendą Goywaldu był jednak Gryc, mistrz kamuflażu, który potrafił przejechać obok obławy przebrany za leśniczego z wozem drewna. Do historii przeszła słynna anegdota o pinezkach: Gryc poprosił nieświadomą kobietę idącą do Bytomia o ich zakup. Gdy wróciła, zaprosił ją do odpoczynku na pniu, na którym wcześniej te pinezki rozsypał i przykrył trawą. Gdy kobieta krzyknęła z bólu, zbójca zaśmiał się: „Jestem zbójcą, ale nie krzywdzicielem kobiet, to sobie zapamiętaj”.

💰 Gdzie szukać skarbów?

Legenda głosi, że pod Goywaldem istniało tajne podziemne przejście prowadzące aż do bytomskiego młyna Pielki (Pilkermühle), którym Gryc uciekał przed pościgiem. Co więcej, zbójca na łożu śmierci wyznał przyjacielowi, że swój skarb ukrył „za górkami” pod wielką dziką gruszą. Jeszcze przed wojną w okolicach lasu widywano nocami poszukiwaczy z łopatami, wierzących w ukryte tam złoto i srebro.

🔔 Zatopiony Klasztor i pijany górnik

Najgłębszą tajemnicę lasu kryją jednak zapiski z 1903 (A. Bartsch) i 1913 roku (R. Kühnau). Według nich, w kierunku doliny Goj stał niegdyś bogaty klasztor, który zapadł się pod ziemię. Budowla ta ma wynurzać się rzekomo raz w roku, podczas „Dwunastu Nocy”.

To właśnie w taką noc pewien pijany górnik, wracając do domu, miał uderzyć głową o czubek wieży kościelnej, która akurat wyłoniła się z ziemi. Jego siarczyste przekleństwa sprawiły, że klasztor wraz ze wszystkimi skarbami natychmiast zapadł się z powrotem. Co fascynujące, dawne kroniki wspominają, że duchowni rzeczywiście prowadzili tam wykopaliska, natrafiając jedynie na zawalone podziemne korytarze. Do dziś starsi mieszkańcy opowiadają, że w ciszy wieczoru można tam usłyszeć bicie dzwonów dochodzące prosto spod ziemi.

Skan strony z książki Schlesische Sagen z 1913 roku opisujący legendę o klasztorze
Dowód archiwalny: Zapis legendy nr 1746 o zatopionym klasztorze w kronikach Richarda Kühnaua z 1913 r.

5. Słownik Bytomskiego Odkrywcy

Miejsce (Dzisiaj)Co tam było (Dawniej)Fakt historyczny
ul. Józefa RostkaGoystraße / IserbachstraßeGłówna promenada nad rzeką Iserbach, tuż przy ogrodach starostwa.
Plac KościuszkiKlosterplatz / BoulevardMiejsce spacerów francuskich jeńców (1870/71) i dawny Klosterplatz.
Opera Śląska / IV LODolina KleinfeldBudynki wzniesione ok. 1901–1902 na zniwelowanym pod koniec XIX w. terenie nadrzecznym.
Oczyszczalnia (Zabrzańska)Młyn Pielki (Pilkermühle)W latach 1902–1905 wzniesiono tu nowoczesny kompleks oczyszczalni w miejscu dawnego młyna.
Armada Golf ClubRejon Szombierek / GojuTereny historycznego Goju, dziś zrekultywowane jako pole golfowe.
ul. Brzezińska (Rozbark)WiatrokOstatni wiatrak typu koźlak na Rozbarku, rozebrany pod koniec XIX w.

6. Śmierć rzeki, narodziny technologii

Koniec sielanki nastąpił gwałtownie i na wielu frontach. Przemysł wydobywczy dosłownie „wypił” rzekę – jak pisał Paul Kytzia, liczne kopalnie naruszyły warstwy wodonośne, osuszając źródła Iserbachu i zamieniając dziką dolinę w podmokłe nieużytki. Na początku XX wieku koryto rzeki zaczęło znikać w betonowych kanałach, ustępując miejsca nowoczesności. W 1900 roku Bytom zyskał jedną z najnowocześniejszych sieci kanalizacyjnych w Niemczech, a rzeka stała się elementem skomplikowanej infrastruktury sanitarnej.

Mimo degradacji przyrody, miasto tętniło życiem. 1929 rok przyniósł otwarcie nowoczesnego stadionu (dzisiejsza Polonia), wybudowanego jako zielona przeciwwaga dla krajobrazu hałd. Z kolei 5 marca 1931 roku ruszyła słynna linia tramwajowa E (Eilzug) – ekspresowe połączenie z Gliwicami, które stało się symbolem dynamicznego rozwoju niemieckiej części Górnego Śląska.

⛔ Świat „zagwożdżony” żelazem

Ostatecznym cios dla Promenady Goj zadała polityka. Po 1922 roku nowa granica państwowa przecięła dolinę rzeki. Paul Kytzia opisał to wstrząsającymi słowami: przejście pod mostem kolejowym przy kopalni Redensblick, prowadzące niegdyś do najpiękniejszych partii lasu, zostało zabite ciężkimi żelaznymi sztabami. Świat Bytomskiej Atlantydy nie został zabity deskami – on został dosłownie zagwożdżony żelazem.

Podczas gdy bytomska część doliny niszczała, resztki dawnego piękna ocalały w tzw. Szwajcarii Orzegowskiej (dawna bażanciarnia Schaffgotschów). Właściciel przekazał ten teren gminom Szombierki i Bobrek na „Park Ludowy”. Do dziś, spacerując wśród tamtejszych dębów, można usłyszeć echo dawnej idylli, której serce przestało bić w 1922 roku.

🛷 Ślady na śniegu

Mało kto pamięta, że w rejonie Szombierek, tuż obok nowoczesnej oczyszczalni, istniał niegdyś bardzo popularny tor saneczkowy (Rodelbahn). To tutaj, na stokach doliny Iserbachu, bytomianie szukali rekreacji nawet wtedy, gdy nad ich głowami wyrastały już wieże wyciągowe kopalń, a rzeka stała się linią demarkacyjną między państwami.

Tunel kolejowy prowadzący do Goju
Symboliczne przejście – tunel kolejowy pod linią Kolei Prawego Brzegu Odry, który dla wielu pokoleń bytomian był „bramą” do utraconego świata Goywaldu.
Źródła i materiały:
• Czasopisma regionalne: Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblatt (roczniki 1956, 1960, 1964, 1968, 02/1988); materiały z cyklu „Schomberger Bürger” (1933/34 – topografia Szombierek i rzeka graniczna); Oberschlesien im Bild (nr 26 i 27 z 1927 r. – m.in. artykuł o Patschkau i plastyczne plany Bytomia).
• Prasa historyczna: Ostdeutsche Morgenpost (wydanie z 12.12.1921 – podział Śląska); Oberschlesische Volksstimme (wydanie z 21.04.1933 – regulacja Beuthener Wasser).
• Kartografia i plany: Plan miasta Beuthen O.-S., ok. 1890 r. (w tym szkic „Die 5 Wasserläufe, aus denen der Iserbach entsteht”); J. Koretzki, „Plastyczny plan miasta Bytomia około roku 1800” (opis Goy-Promenade).
• Kroniki i zbiory podań: Richard Kühnau, „Schlesische Sagen”, t. III (Lipsk 1913, s. 364, nr 1746 – „Zatopiony klasztor przy Bytomiu”); A. Bartsch, „Versunkene Bauwerke, Dörfer, Städte” w: „Oberschlesien”, rocznik I, 1902/03, s. 845f.
• Opracowania i relacje: Simon Macha (Streifzüge durch das alte Beuthen), Paul Heilborn (zapiski krajoznawcze), Franz Stodolka, Karl Grzechik (relacje Michaela Galonski o zbójcach), Paul Kytzia (relacje o „zagwożdżonym żelazem” przejściu do Goywaldu).
2
0

Read more

Kościół św. Jacka w Bytomiu-Rozbarku – okładka artykułu, ‘Romańska twierdza na wzgórzu pereł’

ROMAŃSKA TWIERDZA NA WZGÓRZU PEREŁ

Romańska Twierdza
na Wzgórzu Pereł
Definitywna monografia kościoła św. Jacka w Bytomiu-Rozbarku

Gdy patrzymy na panoramę przemysłowego Śląska z początku XX wieku, widzimy las kominów, czerwoną cegłę familoków i czarny dym hut. Jednak w Bytomiu-Rozbarku, przy dzisiejszej ulicy Matejki, wyrasta budowla, która łamie ten schemat. To kościół św. Jacka (St. Hyazinthkirche) – jasna, piaskowcowa bazylika, która wygląda, jakby przeniesiono ją z nadreńskich miast. Jej historia to nie tylko opowieść o architekturze. To dramat walki inżynierów z geologią Jury, historia wielkich pieniędzy „Króla Piwa” i echa największej katastrofy górniczej w dziejach miasta.

I. Tajemnica Wzgórza: Wapień, Jura i Perły

Historia tego miejsca zaczyna się miliony lat przed wmurowaniem kamienia węgielnego. Wzgórze Rozbarskie (Roßberg) to geologiczny unikat. Zbudowane z żelazistego wapienia jurajskiego, miało niegdyś charakterystyczny, „galmanowo-żółty” kolor (galmeigelb). To właśnie ta specyficzna barwa ziemi i jej jurajskie pochodzenie zdeterminowały losy wzgórza na setki lat [1].

Skarb Papieża Leona XIII

Przez stulecia mieszkańcy Rozbarku, kopiąc w piaskach tego wzgórza, znajdowali dziwne, małe kamyki. Wyglądały jak koraliki o żółtawym płaszczu i brudnobiałym wnętrzu. Nauka nazwała je członami liliowców (Encrinites), ale lud wiedział swoje: to „Perły św. Jacka”. Legenda głosiła, że gdy święty Jacek Odrowąż głosił tu kazanie, rozerwał mu się różaniec. Paciorki wpadły do źródła i skamieniały, stając się częścią jurajskiej skały.

Historia ta ma swój niezwykły finał w Rzymie. Według źródeł z epoki, w roku jubileuszowym 1900 delegacja z Rozbarku wręczyła Papieżowi Leonowi XIII dar jedyny w swoim rodzaju: różaniec wykonany z owych autentycznych, skamieniałych liliowców znalezionych na wzgórzu, które w złoto oprawił bytomski mistrz zegarmistrzowski Hahulski [2].

Woda, która broniła Bytomia

U stóp wzgórza przez wieki biło potężne Źródło św. Jacka (Jacek-Quelle). Nie było to zwykłe źródełko. Jego wody zasilały potok Iserbach (Bytomkę) i tworzyły rozlewisko zwane Stawem Jacka (Jazekteich), sięgające od dzisiejszego Placu Klasztornego aż do ulicy Szkolnej..

Dawne plany i opracowania hydrograficzne wskazują, że staw ten pełnił kluczową rolę militarną. Istniała przy nim specjalna śluza. W razie zagrożenia najazdem, otwierano ją, a spiętrzona woda Jacka błyskawicznie napełniała fosy miejskie (Wallgraben) opasujące mury Bytomia. To wzgórze dosłownie „poiło i broniło” miasto [3].

Kres tej historii położyła rewolucja przemysłowa. W grudniu 1823 roku ruszyły potężne pompy odwadniające nowej kopalni galmanu „Scharley”. Poziom wód gruntowych zaczął gwałtownie spadać. Kroniki odnotowały dokładną datę śmierci źródła: wyschło ono definitywnie w listopadzie 1830 roku, co wywołało w Bytomiu panikę i kryzys wodny [3].

II. Wielki Dylemat: Zostać czy Uciekać? (1906)

Na początku XX wieku Rozbark był już dużą, robotniczą gminą (liczącą ok. 18–20 tys. mieszkańców), a stara, mała kaplica (murowany kościółek z 1801 r., który spłonął w wielkim pożarze w 1868 r. i został odbudowany w latach 70. XIX w.) pękała w szwach. Nowa parafia św. Jacka miała objąć ok. 19 tys. wiernych, wydzielonych z gigantycznej parafii NMP. Impuls do zmian dał ówczesny proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP, ks. Emanuel Buchwald. W 1906 roku Rada Parafialna stanęła przed dramatycznym wyborem:

  • Opcja „Bezpieczna”: Ucieczka ze wzgórza. Biskupstwo wrocławskie oferowało parcelę o powierzchni 10 000 m² przy ulicy Groß-Dombrowkaerstraße, za Domem Strzeleckim. Teren był stabilny i pewny.
  • Opcja „Historyczna”: Pozostanie na starym miejscu, mimo ryzyka szkód górniczych i ciasnoty.

Zwyciężyło przywiązanie do tradycji, ale cena była wysoka. Aby zmieścić potężną bazylikę, parafia musiała dokupić grunt od sąsiada, kupca nazwiskiem Gaida. Zapłacono mu astronomiczną wówczas kwotę 42 000 marek. Podjęto też bolesną decyzję o wyburzeniu starego kościółka, czemu głośno sprzeciwiała się część rady, argumentując, że „miejsce to jest uświęcone od 600 lat” [4].

III. Inżynieria Niemożliwego (1908–1911)

Zadanie zaprojektowania świątyni otrzymał architekt Max Giemsa z Katowic. Gdy stanął na placu budowy, zrozumiał, że porywa się na niemożliwe. Kościół miał stanąć dokładnie na granicy dwóch światów geologicznych.

Front kościoła z wieżami stanął na twardej, litej skale wapiennej. Jednak tył – prezbiterium – musiał zostać posadowiony na terenie dawnego, grząskiego Stawu Jacka. Różnica w stabilności gruntu była zabójcza dla murów.

Giemsa zastosował rozwiązanie radykalne. Fundamenty pod prezbiterium wpuszczono aż 11-12 metrów w głąb ziemi (względem poziomu wież). Tę gigantyczną „dziurę” w ziemi inżynierowie przekuli w atut, tworząc pod ołtarzem potężną Kryptę (Kościół Dolny). Aby wyrównać teren wokół kościoła, nadsypano go o ponad 7 metrów ziemi. To dlatego kościół wydaje się dziś tak górować nad okolicą – stoi on dosłownie na sztucznej górze usypanej nad bagnem [2].

❧ Z dziennika budowy: Skała pod wieżami była tak lita, że robotnicy musieli używać materiałów wybuchowych, aby przygotować teren. Geologicznie jest to osadowy wapień żelazisty z jury, który nadawał wzgórzu jego dawny, żółtawy kolor..

12 maja 1908 roku rozpoczęto inwestycję i wmurowano kamień węgielny. Budowę prowadzono do lata 1911, kiedy bazylika była już gotowa do benedykcji. W źródłach lokalnych pojawia się też data 18 października 1908 jako dzień uroczystości związanych z kamieniem węgielnym – wymaga to jednak potwierdzenia w kronice/drukach z epoki..

Miliony Króla Piwa

Koszty rosły lawinowo. Ze wstępnych 500 tysięcy marek, rachunek urósł do 800 000 marek. Budowa wymagała gigantycznych ilości materiału. Choć z zewnątrz widzimy szlachetny piaskowiec, to serce murów i potężne fundamenty krypty wzniesiono z cegły.

Tu na scenę wkracza lokalna solidarność. Obok najbogatszego bytomianina, „Króla Piwa” Ignatza Hakuby, swój wkład mieli też miejscowi gospodarze. Hakuba, postać wybitna (był radnym miejskim od 1880 r., a od 1901 r. zasiadał w kolegium magistratu), wspierał finansowo przedsięwzięcia w mieście i – według lokalnych przekazów oraz ówczesnej prasy – miał znaczący udział w fundacjach związanych z kościołem (m.in. ołtarza czy witraży). Niestety, Hakuba nie doczekał końca dzieła – zmarł w 1910 roku [1, 5].

Ale obok milionera stanęli też inni. Kroniki rodzinne odnotowują wspaniały gest Piotra Flaczka (Petera Flatczka), właściciela cegielni parowej na Pniokach, który na poczet wznoszenia murów ofiarował on aż 100 000 cegieł [6]. To dzięki takim darom, „Twierdza na Wzgórzu” mogła w ogóle powstać.

IV. „Twoje serce jest moim sercem” (1915)

Wzniesiona z jasnego piaskowca bazylika, wzorowana na katedrze w Limburgu, była gotowa w przededniu Wielkiej Wojny. Pierwsze poświęcenie (benedykcja) odbyło się 27 sierpnia 1911 roku. Na pełną, uroczystą konsekrację trzeba było czekać do 8 kwietnia 1915 roku, kiedy to do Rozbarku przybył Książę Biskup Adolf Bertram (późniejszy kardynał).

W części opracowań internetowych spotyka się 4 sierpnia 1915 jako datę poświęcenia, ale częściej przytaczana w materiałach regionalnych jest 8 kwietnia 1915 (Bertram) – możliwe, że chodzi o inną uroczystość parafialną myloną z konsekracją..

W wieży działał także zegar wieżowy: mechanizm wykonała renomowana firma J. F. Weule z Bockenem, a wskazówki miały ok. 2 metry długości (wahadło ok. 1,68 m). Warto podkreślić, że podawana w kronikach masa ok. 2500 kg odnosi się do całego systemu — mechanizmu centralnego, przekładni, tarcz oraz zestawu potężnych ciężarów napędowych, które wprawiały go w ruch..

Głos wiary: Dzwony Kardynała Koppa

W wieżach kościoła zawisły cztery potężne dzwony, ufundowane przez kardynała Georga Koppa. Zostały one odlane w 1911 roku w słynnej odlewni F. Otto w Hemelingen (Opus 769 i 770). Ich dobór tonów tworzył unikalną harmonię:

  • Georg (św. Jerzy) – największy, ważący 3290 kg (ton b°),
  • Hyazinth (św. Jacek) – 1947 kg (ton des’),
  • Isidor (św. Izydor) – 1381 kg (ton es’),
  • Gabriel (św. Gabriel) – 944 kg (ton f’).

Niestety, ich potężny dźwięk towarzyszył parafianom tylko przez trzy dekady. W sierpniu 1942 roku, podobnie jak wiele innych śląskich dzwonów, zostały zdjęte i przetopione na cele wojenne.

Atmosfera w 1915 roku była napięta – synowie parafian ginęli na frontach, a miasto było tyglem narodowościowym. Podczas powitania przed kościołem, prosty rolnik nazwiskiem Tokarz powitał biskupa w języku polskim. Biskup Bertram odpowiedział wówczas zdaniem, które przeszło do historii:

„Twoja mowa nie jest moją mową,
ale Twoje Serce jest moim Sercem.”

Relację tę przytacza ówczesna prasa (zob. Kattowitzer Zeitung, 1915, nr 96), a słowa te stały się testamentem jedności dla podzielonej społeczności Rozbarku. Parafię wyodrębniono w czerwcu/lipcu 1915 (w źródłach pojawiają się dwie daty: 17 VI 1915 oraz 1 VII 1915 – zapewne decyzja administracyjna i wejście w życie).. Jej pierwszym proboszczem został ks. Franciszek Strzybny.. Pierwotny zasięg parafii obejmował nie tylko Rozbark, ale też m.in. Szarlej, Stare Góreczko oraz zachodnią część Brzezin.

V. Mrok Krypty: Sztuka i Śmierć

Dolny kościół nie był tylko fundamentem. Stał się galerią sztuki o niezwykłym klimacie. W latach 20. XX wieku krytycy sztuki zachwycali się jego wystrojem, który w niczym nie przypominał przesłodzonych wnętrz neogotyckich.

Wystrój kościoła tworzyli najwybitniejsi mistrzowie epoki, dzięki czemu bazylika stała się prawdziwym skarbcem sztuki sakralnej. Ołtarz główny, ambonę oraz stacje Drogi Krzyżowej wykonał Georg Schreiner z Ratyzbony. W części materiałów popularnych spotyka się nazwisko ‘Schneider’, jednak w opracowaniach dot. wyposażenia i warsztatów wykonawczych konsekwentnie pojawia się warsztat Georga Schreinera (Ratyzbona) – możliwe, że ‘Schneider’ to zapis uproszczony lub pomyłka w późniejszych streszczeniach.. W oknach umieszczono barwne witraże z berlińskiej firmy Ferdinanda Buscha, a na chórze do dziś pracuje monumentalny, 60-głosowy instrument austriackiej firmy Rieger z Krnova. Niezwykłą ciekawostką konstrukcyjną, rzadko zauważaną przez zwiedzających, jest drewniany strop podwieszony na konstrukcji więźby typu wieszarowego, co nadaje wnętrzu specyficzny charakter akustyczny..

Dolny kościół (Krypta) oraz kunsztowne detale rzeźbiarskie to pole popisu kolejnych artystów. Ołtarze w krypcie wyszły spod ręki Josefa Starcka, natomiast mistyczne polichromie ścienne stworzył malarz Otto Kowalewski z Katowic. Chrzcielnica oraz liczne elementy dekoracyjne i sztukaterie są dziełem renomowanego bytomskiego warsztatu rzemiosła artystycznego — Louisa Rosenthala, właściciela Atelier für Architektur und Kunstgewerbe przy Gartenstraße 18 (dzisiejsza ul. Powstańców Warszawskich)..

Szczególną, mistyczną atmosferę budują unikalne rzeźby i tradycje związane z podziemiami świątyni:

  • Boży Grób (dłuta Matthiasa Beulego): Figura Chrystusa celowo nie była „ładna” — pomalowano ją na wstrząsający kolor „totes Grau” (martwa szarość), który ożywiały jedynie złote pasy na całunie. W półmroku podziemi robiło to niesamowite wrażenie.
  • Ogrójec: Dla kontrastu, figury Apostołów pozostawiono w surowym drewnie, aby — jak donosiła ówczesna prasa — „anatomia, mięśnie i krew były widoczne w samej strukturze materiału”.
  • Szopka: W okresie Bożego Narodzenia w krypcie wystawiano szopkę o niezwykle wysokich walorach artystycznych. Rozbarska betlejka uchodziła za jedną z najpiękniejszych na całym Śląsku, przyciągając rzesze wiernych spoza parafii.

VI. Żałoba: 145 Trumien (1923)

Radość z nowej świątyni trwała krótko. 31 stycznia 1923 roku Rozbark zamarł. Na pobliskiej kopalni Heinitz (później Rozbark) doszło do potężnego wybuchu pyłu węglowego. W jednej chwili życie straciło 145 osób (w tym 141 górników i 4 ratowników). Była to największa katastrofa górnicza w historii Bytomia.

Kościół św. Jacka stał się domem pogrzebowym dla całej dzielnicy. Dwa lata później, w 1925 roku, na cmentarzu odsłonięto pomnik z czerwonego piaskowca. Tysięczne tłumy wdów i sierot słuchały mowy proboszcza, ks. Franciszka Strzybnego, podczas gdy połączone chóry śpiewały pieśń Schuberta „Śmierć i dziewczyna”. Od tego dnia monumentalna bryła kościoła stała się dla mieszkańców także pomnikiem ceny, jaką płaci się za węgiel [10].

VII. Życie Wokół: Parady, Świnie i Wojny na Kamienie

Ale Rozbark to nie tylko modlitwa i śmierć. Plac u stóp kościoła, zwany Moltkeplatz (Plac Moltkego), tętnił życiem, które miało wiele barw.

  • Od świń do mundurów: W dni powszednie plac był błotnistym „Targiem Świńskim”, pełnym dziur rytych przez zwierzęta. Ale 27 stycznia, w urodziny Cesarza, zmieniał się nie do poznania. Odbywały się tu wielkie parady wojskowe. Żołnierze maszerowali w rytm orkiestry, by na koniec otrzymać tradycyjną ucztę: pieczeń wieprzową z kluskami (Schweinebraten und Klöße) [11].
  • Pod Złamanym Cylindrem: Tuż obok kościoła działała tawerna o tej intrygującej nazwie. To tam, przy kieliszku, dobijano targów po nabożeństwach.
  • Wojny podwórkowe: Pola za kościołem, zwane Paniover Feld, były areną regularnych bitew. Wspomnienia Otto Fuhrmanna opisują zacięte „wojny na kamienie” toczone między chłopakami z centrum Bytomia a tymi z Rozbarku. Kościół był niemym świadkiem tych dziecięcych krucjat [11].
Jest też historia o przemycie. Legenda (a może fakt?) głosi, że zaradne mieszkanki Rozbarku wykorzystywały religijność celników. Wewnątrz pustej w środku figury św. Antoniego, niesionej uroczyście na pielgrzymkę do Piekar, kobiety przemycały z Niemiec do Polski deficytową przyprawę w płynie – „Maggi”. Celnik, widząc świętego, salutował, a „Maggi” bezpiecznie przekraczała granicę [12].
Pobożna wieść niosła także, że św. Jacek, zirytowany skrzeczeniem srok przeszkadzających mu w modlitwie na wzgórzu, wygnał je na zawsze z granic Bytomia – legenda ta żyła wśród mieszkańców jeszcze w XX wieku.

Kościół św. Jacka w Bytomiu to coś więcej niż budynek. To „Twierdza na Wzgórzu Pereł”. Jest zapisem historii wykutym w kamieniu: od jurajskich liliowców w fundamentach, przez przemysłową potęgę Hakuby, dar cegieł Flaczka, aż po żałobę po górnikach z Heinitz. Stoi na styku skały i dawnego bagna – dokładnie tak, jak historia Śląska balansowała zawsze między wielkim bogactwem a wielką tragedią.

Galeria ikonograficzna

Współcześnie kościół przeszedł jeden z największych programów konserwatorsko-remontowych w Bytomiu: kompleksowe prace (m.in. elewacje, elementy kamienne, prace przy otoczeniu i zabezpieczenia) sfinansowano z udziałem środków unijnych i krajowych, a łączna wartość projektu sięgała ok. 29,9 mln zł.

Źródła i opracowania

I. Prasa historyczna (źródła pierwotne 1902–1938)

  • ❧ Dziennik Śląski, 1902, R. 5, nr 163 (dot. Ignatza Hakuby).
  • ❧ Der Oberschlesische Wanderer, 19 czerwca 1906, Jg. 79, Nr. 138 (dot. budowy i dylematów lokalizacyjnych).
  • ❧ Kattowitzer Zeitung, kwiecień 1915, Jg. 47, nr 96 (relacja z konsekracji i słowa bp. Bertrama).
  • ❧ Oberschlesien im Bild:
    • – 1925, Nr 51 (katastrofa na kopalni Heinitz).
    • – 1926, Nr 13, str. 69; Nr 23, str. 124; Nr 34 (architektura, rzeźby Beulego i Schmidera).
    • – 1927, Nr 2 (szopka w krypcie i życie codzienne).
  • ❧ Ostdeutsche Morgenpost:
    • – 1 marca 1926 (nabożeństwo za poległych, Volkstrauertag).
    • – 9 listopada 1929 (topografia ulic, kino i wydarzenia w mieście).
  • ❧ Christus Kinder, 21 sierpnia 1938, Jg. 14, Nr. 34 (legenda o perłach i hydrografia).

II. Czasopisma i wydawnictwa Heimat (Wspomnienia i analizy)

  • ❧ Gleiwitzer und Beuthener Heimatblatt, 1958, str. 126.
  • ❧ Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt:
    • – Roczniki 1962 (str. 236, 376) oraz 1969 (str. 269).
    • – Rocznik 1968 (str. 273): Wspomnienia Otto Fuhrmanna.
    • – Rocznik 1972 (str. 250): Analiza hydrograficzna Simona Machy.
    • – Rocznik 1976 (str. 106, 121, 371): Zbiór informacji o parafii i przemycie „Maggi”.
    • – Rocznik 1990 (str. 36): Artykuł o geologii i „Perłach św. Jacka”.
  • ❧ Neustädter Heimatbrief, 1957, str. 323 (dot. kultu św. Jacka w regionie).

III. Dokumenty, teksty autorskie i archiwa rodzinne

  • ❧ Rektor Paul Kytzia, Die Geschichte der St. Hyazinth-Kirche in Roßberg/OS., 1928 (dane o geologii i fundamentach).
  • ❧ Simon Macha, Beitrag zur Ortskunde von Beuthen OS., 1923 (szczegółowy opis stawu Jazekteich i fos miejskich).
  • ❧ Georg Lasik, Im Spiegel der Zeit (kronika wydarzeń i daty budowy).
  • ❧ Georg Lasik, Die Beuthener Straßen im Jahre 1929 (analiza topograficzna).
  • ❧ Otto Fuhrmann, Aus meiner Schuljungenzeit in Beuthen 1900-1914 (opisy obyczajowe i wojny podwórkowe).
  • ❧ Dokumentacja archiwalna cegielni parowej in Pniakach (dot. daru 100 000 cegieł od Piotra Flaczka).
  • ❧ Opracowania biograficzne Urzędu Miejskiego w Bytomiu dot. postaci Ignatza Hakuby.

Źródła ikonograficzne:

Fotografie i pocztówki: fotopolska.eu (autorzy/właściciele wg kart obiektów). Pozostałe: skany z prasy i dokumentów, opracowanie własne.

0
0

Read more

Historia górnictwa w Bytomiu: Kopalnia Heinitz (Rozbark) i Karsten-Zentrum, przemysł węglowy do 1945 roku

Podziemne Serce. Narodziny i potęga bytomskiego górnictwa (XVIII w. – 1945)

Bytom nr 14: Podziemne Serce (XVIII w. – 1945)

Podziemne Serce. Narodziny i potęga bytomskiego górnictwa (XVIII w. – 1945)

Prezydent Hindenburg na rynku w Bytomiu 1928 przed hałdami węgla i galmanu

Symbol potęgi miasta: Prezydent Republiki Weimarskiej Paul von Hindenburg przed piramidami węgla i galmanu na bytomskim Rynku (1928).

Gdy w 1928 roku prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg odwiedził Bytom, na Rynku przed Ratuszem powitały go dwie potężne piramidy: jedna ułożona z lśniących brył węgla, druga z szarego galmanu (rudy cynku). Ten symboliczny gest władz miasta wyrażał więcej niż tysiąc słów. Bytom nie tylko leżał na Śląsku – Bytom na węglu i rudzie dosłownie „stał”. Historia gospodarcza naszego miasta to jednak nie tylko statystyki zysków, ale dramatyczna opowieść o walce z żywiołem wody i ognia, o geniuszu inżynierów i o cenie, jaką górnicy płacili za wydarcie ziemi jej skarbów.

I. Od Srebra do Czarnego Złota

Przez stulecia bogactwem Bytomia były kruszce: srebro i ołów. Jednak pod koniec XVIII wieku stare gwactwa upadały. Głównym wrogiem górników była woda, z którą ówczesna technika, oparta na kieratach konnych, nie potrafiła sobie poradzić. Konie pracujące przy pompach i wyciągach zużywały tak ogromne ilości paszy, że – jak notuje kronikarz Franz Stodolka – obawiano się, iż na ubogiej śląskiej ziemi zabraknie miejsca na uprawę owsa.

II. Rewolucja Techniczna: Reden i Maszyna Parowa

Hrabia Reden i pierwsza maszyna parowa na Śląsku kopalnia Fryderyk 1787

Rok 1787: Przełom technologiczny. Hrabia Reden uruchamia pierwszą na kontynencie maszynę parową, co umożliwiło głębokie wydobycie.

PRZEŁOM ROKU 1787

Odrodzenie przyszło wraz z przybyciem hrabiego Friedricha Wilhelma von Redena. Zainspirowany technologią angielską, sprowadził na Śląsk wynalazek, który zmienił bieg historii. W 1787 roku w pobliskich Tarnowicach (na kopalni Friedrichsgrube) uruchomiono pierwszą na kontynencie maszynę parową do odwadniania wyrobisk. Był to cud techniki, który w 1790 roku przyciągnął na Śląsk nawet Johanna Wolfganga von Goethego.

„Tylko rozum i prawość pomogą. Te dwa klucze
Wiodą do wszelkiego skarbu, jaki ziemia ukrywa.”
— J.W. von Goethe, wpis do księgi pamiątkowej (Tarnowskie Góry)

III. Cynkowa Gorączka: Wynalazek Ruberga

Maszyny parowe potrzebowały paliwa wydajniejszego niż drewno. Tak narodziła się potęga węgla kamiennego, który początkowo był tylko „pomocnikiem” dla hutnictwa cynku. Przełom nastąpił u schyłku XVIII wieku, gdy Johann Christian Ruberg opracował i wdrożył tzw. metodę śląską (muflową) wytopu cynku z galmanu. W 1798 roku w Wesołej, w pobliżu huty szkła, powstała huta cynku oparta na jego projekcie.

Bytomski galman, dotąd traktowany niemal jak odpad, stał się nowym złotem. To na tej technologii wyrosła fortuna Karola Godulli, który eksploatował hałdy galmanowe. Węgiel stał się niezbędny jako paliwo dla rosnącej liczby hut, a kopalnie zaczęły dominować w krajobrazie miasta.

IV. Monografia: Heinitzgrube (Kopalnia Rozbark)

Panorama kopalni Heinitz w Bytomiu Rozbarku stare zdjęcie ceglana architektura

Heinitzgrube (późniejszy Rozbark) – przemysłowa katedra Bytomia z charakterystycznymi wieżami i kominami.

Kopalnia Heinitz (nazwana na cześć ministra Antona von Heinitza) stała się jednym z filarów bytomskiej gospodarki. Jej historia naznaczona jest jednak największą tragedią w dziejach górnośląskiego górnictwa.

Dzień Sądu: 31 Stycznia 1923

Tego mroźnego dnia doszło do potężnej eksplozji pyłu węglowego, która wstrząsnęła całym Rozbarkiem. Bilans był przerażający: śmierć poniosło 145 osób (141 górników i 4 ratowników). Większość ofiar pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu w Rozbarku (Rossberg). Katastrofa ta na lata okryła żałobą Bytom i stała się memento dla kolejnych pokoleń.

Mimo tragedii, kopalnia pracowała dalej. W czasie II wojny światowej, szczególnie w 1944 roku, pod presją frontu wschodniego, na kopalni Heinitz (podobnie jak w innych zakładach) forsowano wydobycie kosztem bezpieczeństwa i rabunkowej gospodarki złożem.

V. Monografia: Karsten-Zentrum (późn. Centrum, w latach 1950–1990: Dymitrow)

Górnicy pracujący pod ziemią kilofami kopalnia Karsten Centrum XIX wiek

Walka z żywiołem: Praca na dole kopalni Karsten-Zentrum. Zagrożenie pożarowe i temperatura były codziennością bytomskich gwarków.

Położona w samym sercu miasta kopalnia Karsten-Zentrum toczyła nieustanną, dramatyczną walkę z naturą. Franz Stodolka w 28. odcinku kroniki opisuje ją jako miejsce szczególnego ryzyka.

Kopalnia Ognia

Pokłady węgla pod centrum Bytomia miały tendencję do samozapłonu (pożary endogeniczne). Walka z ogniem była chlebem powszednim. Często pożar był tak gwałtowny, że nie można było ratować wyrobisk – płonące rejony pośpiesznie zamurowywano tamami izolacyjnymi, odcinając dopływ tlenu. Pod ulicami miasta istniał labirynt zamurowanych, rozżarzonych chodników.

Zabójcza woda: epidemia 1897 roku

Kopalnia wpływała na życie miasta nie tylko jako miejsce pracy. Latem 1897 roku Bytom nawiedziła ciężka epidemia duru brzusznego. Główne ognisko choroby niemal dokładnie pokrywało się z obszarem zaopatrywanym przez wodociąg czerpiący wodę z kopalni Karsten-Centrum. Lekarz Wilhelm Bloch wskazywał na fatalne zabezpieczenie kopalnianego systemu poboru wody. Za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważał przedostanie się zanieczyszczeń do ujęcia po zalaniu wyrobisk wiosną 1897 roku, choć mechanizmu skażenia nie uznano za bezspornie udowodniony.

Bloch odnotował w Bytomiu 1408 zachorowań i 72 zgony, natomiast późniejsze opracowanie Marka P. Czaplińskiego podaje 1423 zarejestrowane zachorowania od maja do grudnia 1897 roku. Po odcięciu dopływu z Karsten-Centrum miasto uruchomiło awaryjne punkty poboru i rozpoczęło starania o wodę z kopalni Rosalie w rejonie Dąbrówki Wielkiej. Nie była to jeszcze woda z Zawady — tamtejsze ujęcie zaczęło zaopatrywać Bytom dopiero po podziale Górnego Śląska, w latach 20. XX wieku.

„Głębiej, zawsze głębiej. Szyb Vullers na kopalni Karsten-Zentrum w 1910 roku osiągnął głębokość 774 metrów. Tam na dole panował upał, który łamał nawet najsilniejszych ludzi.”
— Na podst. kroniki F. Stodolki

VI. Górnictwo w nowej rzeczywistości (po 1922 r.)

Podział Górnego Śląska w 1922 roku był dla bytomskiego górnictwa ciosem. Granica przecięła pola wydobywcze. Kopalnie takie jak Bleischarley (Biały Szarlej) znalazły się po stronie polskiej. Odpowiedzią Niemiec była budowa nowych zakładów:

  • Beuthengrube (późn. KWK Bytom): Budowana w latach 1923–1928 na północ od Dąbrowy Miejskiej. Wydobycie rozpoczęto już w 1923 roku, a inwestycję finalnie domknięto w 1928 r.
  • Deutsch-Bleischarley (Niemiecki Biały Szarlej): Kopalnię założono w 1925 roku (uruchomienie wydobycia nastąpiło w drugiej połowie lat 20.). Uznawana była za jedną z najnowocześniejszych kopalń rud cynku i ołowiu w ówczesnej Europie.

Statystyki: Cena Postępu

Rok / OkresWydarzenie / KopalniaSzczegóły
1787FriedrichsgrubePierwsza maszyna parowa na kontynencie
1897Karsten-Zentrum / MiastoEpidemia duru brzusznego (skażona woda kopalniana)
1910Szyb VullersPogłębienie szybu do 774 m
1923Heinitzgrube145 ofiar wybuchu pyłu węglowego (141 górników, 4 ratowników)
1944Wszystkie kopalnieForsowanie wydobycia na potrzeby wojenne (rabunek złoża)

Podsumowanie

Do 1945 roku Bytom pozostawał „górniczą twierdzą” niemieckiego Wschodu. Jak pisał Franz Stodolka, miasto po podziale Śląska jeszcze bardziej niż wcześniej zyskało charakter ośrodka monokultury przemysłowej. Podziemne serce miasta biło rytmem szychty, dając życie, ale też je odbierając – w ogniu pożarów Karsten-Zentrum czy w eksplozji na Heinitzu. To dziedzictwo, wykute kilofami w mroku, stanowi do dziś fundament tożsamości Bytomia.

Kalendarium Górnicze Bytomia

1787
Uruchomienie pierwszej maszyny parowej (Tarnowskie Góry).
1798
Uruchomienie huty cynku w Wesołej wg metody Ruberga.
1897/1898
Epidemia tyfusu spowodowana wodą z kopalni (impuls dla wodociągów).
31 sty 1923
Tragedia na kopalni Heinitz (145 ofiar).
1923-1928
Budowa kopalni Beuthengrube (KWK Bytom).
1944
Wojenna, rabunkowa gospodarka złożem.

Źródła i opracowania:

  • Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien, odcinki 24, 25 i 28.
  • Monographien deutscher Städte, Bd. XV: Beuthen O/S., 1925.
  • Jan Drabina, Historia Bytomia 1254–2000, Bytom 2000.
  • Archiwalia dotyczące kopalni Heinitz i Karsten-Zentrum (dane liczbowe mogą się różnić w zależności od opracowania).
0
0

Read more

Portret Paula Jackischa, Królewskiego Radcy Budowlanego z Bytomia, na tle zaprojektowanego przez niego Ratusza.

Mistrz bez dyplomu. Jak Paul Jackisch stworzył wielkomiejski Bytom

Mistrz bez dyplomu: Paul Jackisch | flaczek.com

Mistrz bez dyplomu

W historii śląskiej architektury dominują nazwiska absolwentów berlińskich akademii. On był inny. Paul Jackisch – samouk z Opola, który stał się Królewskim Radcą Budowlanym i nadał Bytomiowi wielkomiejski sznyt.

KARTA EWIDENCYJNA: PAUL JACKISCH
Urodzony 17 lipca 1825, Opole (rodzina rzemieślnicza)
Zmarł 27 listopada 1912, Bytom (pochowany na Mater Dolorosa)
Wykształcenie Prawdopodobnie brak dyplomu (Mistrz Cechowy)
Tytuł Królewski Radca Budowlany (Königlicher Baurat) od 1892 r.
Funkcje Mistrz Budowlany, Radny Miejski, Honorowy Obywatel Bytomia
Adres w Bytomiu Ul. Katowicka 4 (dawna Dyngosstraße 39)

W cyklu „Bytomski Panteon” zazwyczaj przywołujemy postaci, które swoje kariery oparły na solidnym uniwersyteckim fundamencie. Paul Adalbert Emil Jackisch łamie ten schemat. Urodzony w rodzinie o silnych tradycjach rzemieślniczych – syn mistrza murarskiego Augusta i bratanek rzeźbiarza Josepha – swoją wiedzę zdobywał na rusztowaniach, a nie w salach wykładowych.

Badacze historii wskazują, że ten wielki budowniczy, który dyktował trendy architektoniczne na Górnym Śląsku, prawdopodobnie nie posiadał wykształcenia akademickiego. W przeciwieństwie do kolegów po fachu kończących prestiżową berlińską Bauakademie, Jackisch nie posługiwał się tytułem architekta. Wszystko wskazuje na to, że przeszedł tradycyjną, rzemieślniczą „drogę cechową”: od ucznia, przez czeladnika, aż po zaszczytny tytuł mistrza budowlanego (Baumeister). Jego kompetencje były tak niepodważalne, że król Prus nadał mu prestiżowy tytuł Königlicher Baurat.

Bytomski Ratusz i Miejska Legenda

Archiwalna fotografia Rynku w Bytomiu przedstawiająca nieistniejący gmach Ratusza zaprojektowany przez Paula Jackischa w stylu neorenesansowym.
Nieistniejący już Ratusz w Bytomiu, wzniesiony w latach 1877–1879 na fundamentach starego magistratu. To najważniejsze świeckie dzieło Jackischa, które zniknęło z krajobrazu miasta po 1945 roku.

Jego najważniejszym świeckim dziełem w Bytomiu był bez wątpienia gmach Ratusza. Budowa, prowadzona w latach 1877–1879, stanowiła wyzwanie inżynieryjne – nowy, okazały obiekt wznoszono bowiem dokładnie na fundamentach starego, wyburzonego magistratu.

Opowieść o kamiennej głowie
Z Ratuszem wiąże się jedna z najtrwalszych bytomskich anegdot. Na wieży, wysoko pod oknem zegarowym, znajdowała się rzeźbiona kamienna głowa. Wspominana w lokalnych przekazach plotka głosi, że przedstawiała ona ówczesnego burmistrza Georga Küpera. Według legendy, Jackisch miał umieścić ją tam, by włodarz musiał „pilnować” porządku w mieście z dość niewygodnej pozycji. Choć historycy nie potwierdzają otwartego konfliktu między panami, historia ta na stałe wpisała się w folklor Bytomia.
ZATWIERDZONO
1875

SPECYFIKACJA TECHNICZNA: INŻYNIERIA SANITARNA

Paul Jackisch nie był tylko artystą od fasad. Dokumenty przetargowe Spółki Brackiej (Knappschafts-Verein) z lat 70. XIX wieku ukazują go jako eksperta od nowoczesnych technologii szpitalnych.

W lazaretach w Królewskiej Hucie (Chorzów) i Zabrzu nadzorował wdrażanie systemów:
> Pulsions-Ventilation: Zaawansowana wentylacja mechaniczna (nawiewna).
> Wasserheizung: Centralne ogrzewanie wodne.
> Izolacja: Budowa pawilonów dla zakaźnie chorych.

Źródło: „Der Berggeist: Zeitung für Berg-, Hüttenwesen u. Industrie”, Jg. 20, Nr. 43, 28.05.1875

Oberschlesischer Kirchenbauer

Przydomek „Górnośląski Budowniczy Kościołów” nie był na wyrost. Jackisch sakralizował krajobraz przemysłowego Śląska. Jego świątynie, często utrzymane w surowym, ceglanym neogotyku, do dziś są dominantami wielu miast aglomeracji.

  • Bytom: Neogotycki kościół św. Trójcy (1883–1886) oraz gmach dzisiejszej Szkoły Muzycznej z zachwycającą aulą (1870).
  • Mysłowice: Projekt Ratusza (1866–1868) oraz (przypisywany mu) projekt wielkiego kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa.
  • Siemianowice Śląskie: Projekt kościoła parafialnego p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego.
  • Ornontowice: Projekt i kosztorys dla kościoła św. Michała Archanioła (1889).
  • Inne realizacje: Świętochłowice (św. Piotra i Pawła), Katowice-Bogucice (św. Szczepana), Mikołów (ewangelicki), Lubomia.

Zagadka Mater Dolorosa: Sprostowanie

Przez lata w wielu publikacjach powielano informację, jakoby Jackisch był projektantem perły bytomskiego neogotyku – kaplicy cmentarnej Mater Dolorosa przy ul. Piekarskiej. Nowsze analizy archiwalne wymagają jednak korekty tej wiedzy.

Faktycznym autorem projektu był wiedeński architekt (z pochodzenia bytomianin) Hugo Heer. Rola Paula Jackischa była jednak kluczowa – jako architekt miejski i zaufany fachowiec, to on kierował skomplikowanymi pracami budowlanymi, doprowadzając inwestycję do finału w 1882 roku. To dzięki jego nadzorowi „wiedeńska wizja” mogła stanąć na śląskiej ziemi.

Ojciec Miasta bez własnego domu

Paul Jackisch był człowiekiem instytucją. Przez ponad trzy dekady zasiadał w Radzie Miejskiej, pełniąc funkcję nieetatowego członka magistratu. W 1890 roku otrzymał honorowy tytuł „Starszego Miasta” (Stadtältester), a na 70. urodziny – najwyższy zaszczyt: tytuł Honorowego Obywatela Bytomia.

Paradoks jego życia polegał na tym, że choć „zbudował” pół regionu, sam nigdy nie wybudował własnego domu. Całe życie mieszkał w czynszowych kamienicach – m.in. przy obecnej ul. Katowickiej 4 (niem. Dyngosstraße 39) oraz w dawnym budynku kina „Bałtyk”.

Zmarł 27 listopada 1912 roku w wieku 87 lat. Data ta, choć w niektórych starszych opracowaniach (m.in. w kronice Simona Machy) błędnie podawana jako 1913, znajduje jednoznaczne potwierdzenie w księgach zgonów parafii Świętej Trójcy (nr wpisu 468/1912). Spoczywa na cmentarzu Mater Dolorosa, w cieniu kaplicy, którą sam wznosił.

📚 Bibliografia i Źródła

Archiwalia i prasa XIX/XX wieku
  • Annalen für Gewerbe und Bauwesen, Bd. 30/31, 1892, Nr. 349/372.
  • Zentralblatt der Bauverwaltung, Jg. 12, 1892.
  • Zentralblatt der Bauverwaltung, Jg. 7, 1887.
  • Der Berggeist: Zeitung für Berg-, Hüttenwesen u. Industrie, Jg. 20, Nr. 43, 28.05.1875.
  • Amtsblatt des Regierungspräsidenten in Oppeln, Bd. 61, 1876.
  • Gruber Franz, Neuere Krankenhäuser (Bericht über die Weltausstellung in Paris 1878), Wien 1879.
  • Chronik der Königlichen Universität zu Breslau für das Jahr vom 1. April 1909 bis zum 31. März 1910, Jg. 24.
  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, wydania: 01/1959; 08/1962; 09/1970; 10/1954.
  • Oberschlesien im Bild, Nr. 12, 1925; Nr. 4, 1927.
Opracowania i prasa współczesna
  • Nadolski Przemysław, Paul Jackisch – bytomski architekt, „Życie Bytomskie”, 2003, R. 47, nr 16 (2396).
  • Remont kaplicy Mater Dolorosa, „Życie Bytomskie”, 2003, R. 47, nr 34 (2414).
  • Rynek 7, 2014, nr 7 (132); 2015, nr 3 (139).
  • Co Tydzień Mysłowice, 2012, nr 43 (1100).
  • Głos Ornontowic, 2023, nr 11.
  • Siemianowicki Rocznik Muzealny, Nr 10, Siemianowice Śląskie 2011.
  • Historia Mysłowic. Tom I: Do 1922 roku, wyd. 3 rozsz., Mysłowice.
Netografia
  • Portal Slazag.pl: Paul Jackisch – zapomniany śląski architekt.
  • Oficjalna strona Miasta Bytom: Panteon bytomski.

© 2026 flaczek.com | Opracowanie na podstawie kwerendy archiwalnej

0
0

Read more

Grafika koncepcyjna przedstawiająca zderzenie starej, papierowej kroniki Franza Stodolki z cyfrowym interfejsem kalendarium TMB na tle historycznej panoramy Bytomia.

Wielka Oś Czasu Bytomia: Zestawienie TMB i kroniki Franza Stodolki.

Wielka Kronika Bytomia: TMB vs Stodolka

Chronica Bithomiensis

Wielka Oś Czasu Bytomia: TMB vs Franz Stodolka

Nota metodologiczna: Poniższe zestawienie porównuje dwa źródła: współczesny wykaz internetowy Towarzystwa Miłośników Bytomia (TMB) oraz kronikę spisaną w 1945 r. przez Franza Stodolkę.
Należy pamiętać, że brak wpisu w kolumnie TMB nie oznacza, że wydarzenie nie miało miejsca – wykaz TMB jest selektywny. Z kolei zapisy Stodolki, zwłaszcza dotyczące wczesnego średniowiecza, mogą zawierać XIX‑wieczne hipotezy lub lokalne legendy, które nie zawsze pokrywają się z nowszymi badaniami historycznymi.

RokTMB (Współczesne WWW)Kronika Franza Stodolki
(Cytaty z polskiego tłumaczenia)
ok. 1000—„Miejscowość Bytom musiała — sądząc po położeniu… — istnieć już przed rokiem 1000.”
[Hipoteza autora]
1020—„Około roku 1020 Bolesław przeniósł swą siedzibę z Gniezna do Krakowa. Dla obrony nowej stolicy założył… gród na Sutuhali.”
[Hipoteza/Legenda]
1123-1125Wymieniony targ i dwie karczmy w Bytomiu (dochody Tyńca).—
1136Według bulli papieża Innocentego II: wieś „Zwersow” koło Bytomia, z dwiema karczmami i targiem (bez wzmianki o kopalniach srebra).
TMB w tym punkcie nie wiąże wzmianki z górnictwem kruszcowym.
„W dokumentach Bytom pojawia się po raz pierwszy w 1136 roku w bulli papieża Innocentego II… jako miejsce występowania bogatych rud srebra.”
Stodolka łączy bullę bezpośrednio z górnictwem srebra.
1177/1178Kazimierz Sprawiedliwy odstępuje kasztelanię bytomską.„1177 vermittelte König Kasimir II… doprowadził do nowego podziału Śląska.” (Stodolka podaje to jako datę podziału politycznego, ale przejęcie Bytomia datuje na 1179).
1179(patrz wyżej)„Tak oto w roku 1179 nasze Beuthen znalazło się pod panowaniem księcia Mieszka na Górnym Śląsku.”
Stodolka wiąże to z chrzcinami syna Mieszka (Kazimierza) i darem „hilariter” (w wesołej ochocie).
1229—„Bytom był zatem już w roku 1229 miejscowością targową.” (Powołuje się na bullę Grzegorza IX).
1231Budowa kościoła NMP (data niepewna?).„Arcybiskup Władysław ufundował w 1231 roku kościół parafialny…”
[Korekta: w przekazach jako fundator pojawia się raczej książę Władysław (opolski); tytuł „arcybiskup” u Stodolki wygląda na pomyłkę].
1241—„Najazd Mongołów 1241… I Beuthen nie mogło ujść zniszczenia… Górnicy z Górnego Śląska mieli walczyć w bitwie pod Wahlstatt [Legnicą].”
1254Lokacja miasta na prawie niemieckim.„Tenże Władysław nadał Beuthen w roku 1254 prawo niemieckie… Gegeben zu Beuthen im Jahre des Herrn 1254.”
Stodolka cytuje pełny akt lokacyjny.
1257(po 1254) Fundacja kościoła franciszkanów.„Tego samego dnia [24 maja 1257] ufundował w Bytomiu klasztor minoritów.”
1289Kazimierz książę bytomski składa hołd Czechom.„10 stycznia 1289 roku w Pradze uznał się lennikiem Czech.”
1299Budowa szpitala św. Ducha.„W roku 1299 Kazimierz II ufundował szpital Świętego Ducha na przedmieściu krakowskim.”
1348-1350—„W latach 1348–1350 szalała w całej Europie straszliwa zaraza… Również Bytom nie mógł pozostać od niej wolny.”
1350Początek kryzysu górnictwa kruszcowego.„Schon seit 1350 wurde bei Beuthen Brauneisenerz gegraben.” (Już od 1350 kopano pod Bytomiem rudę żelaza brunatnego).
1363 / 1367Utopienie proboszcza (1367).„Dnia 14 września 1363 roku utopieni.”
Stodolka trzyma się daty 1363, choć wspomina, że Gramer woli 1367.
1369Podział księstwa i miasta (losowanie).„Dnia 26 stycznia 1369 roku dokonano pełnego podziału Bytomia… Granica przebiegała przez sam środek zamku, rynku…”
1443—„W roku 1443… przepadł pierwszy skrawek Górnego Śląska (Siewierz)… granica Polski została przysunięta bliżej ku Beuthen.”
1460Rokowania polsko-czeskie w Bytomiu.„W roku 1460 zawarto pokój w Beuthen [między książętami górnośląskimi].”
1475Wielki pożar w mieście.„Beuthen in zwei Teile geteilt 1369 bis 1475.” (Połączenie miasta w 1475, o pożarze wspomina przy dacie 1515).
Uwaga: w TMB zjednoczenie miasta datowane jest na 1459, a 1475 to przede wszystkim „wielki pożar”.
1515—„1515 został Bytom przez pożar prawie całkowicie zniszczony.”
1526Czechy (a z nimi Śląsk) przechodzą pod polityczne panowanie Habsburgów.„30 kwietnia 1526 ogłoszono w Bytomiu pierwszą Wolność Górniczą.”
U Stodolki temat „zastawu Hohenzollernów” przewija się przy dacie 1526; w kalendarium TMB zastaw datowany jest na 1532 (po śmierci Jana II).
1532Po śmierci księcia Jana II Bytom i księstwo bytomskie oddane w zastaw margrabiemu Jerzemu Hohenzollernowi.„Beuthen w zastawnym posiadaniu Hohenzollernów… W 1532 założono księgę gruntową.”
1551—„1551 spłonął Bytom znowu prawie doszczętnie.”
1588 / 1589Rokowania polsko-austriackie (Bitwa pod Byczyną).„Dnia 9 marca 1589 roku zawarto pokój bytomski… Arcyksiążę Maksymilian zrzeka się korony polskiej.”
1603Bytom liczy 188 domów. Urbarz.„Jerzy Fryderyk zmarł 26 kwietnia 1603 roku.” (Stodolka podaje datę śmierci margrabiego, co wymusiło nowy urbarz).
1623—„18 marca 1623 roku państwa Bytom i Oderberg zostały przekazane Lazarusowi I Hencklowi von Donnersmarck.”
1626 / 1627(Wojna 30-letnia) Wojska Mansfelda.„W czerwcu 1627 przybył Wallenstein… W roku 1626 Beuthen było obsadzone wojskami cesarskimi z regimentu Colloredo.”
1643—„Dnia 7 października 1643 Bytom został przez Szwedów napadnięty i doszczętnie złupiony… Szwedzi chcieli miasto podpalić.”
1675Pożar kościoła Mariackiego.(Stodolka w tym roku pisze o ułaskawieniu kobiety mającej stracić ucho – 23 sierpnia 1675).
1683Sierpień: Jan Sobieski w Bytomiu (obóz w Bobrku).„Dnia 20 sierpnia 1683 w piekarskim kościele [sanktuarium] uprosił król u Matki Bożej wsparcia… jechał król w karecie przez Bytom.”
1697Wolne Państwo Stanowe.„Dnia 14 listopada 1697 cesarz… podnosząc państwo Bytom do wolnej pańskości stanowej.”
1704Spór o galman (Giesche).„Dnia 22 listopada 1704… Giesche… otrzymał przywilej, aby w Śląsku przez lat 20 galman kopać.”
1711—„Bulla papieża Klemensa XI z dnia 24 listopada 1711, mocą której Bytom… od klątwy [za mord księży] uwolniony został.”
[Tradycja lokalna / przekaz kronikarski]
1728—„Dnia 4 maja 1728 hrabia Karl Joseph odnowił bractwo strzeleckie… pierwszy król strzelecki.”
1737—„W roku 1737 epidemia tyfusu w ciągu czterech miesięcy porwała przeszło 300 ludzi.”
1742Prusy zagarniają Śląsk.„Bytom przechodzi w roku 1742 do Prus.”
1783Przebudowa kościoła franciszkanów.„W roku 1783 ukończono przebudowę klasztoru minoritów.”
1804Budowa kaplicy św. Jacka w Rozbarku.„Dnia 7 czerwca 1804 cała przedmiejska dzielnica Blottnitza została obrócona w popiół przez pożar.”
1807Wojska napoleońskie (1806-1807).„Dnia 1 lutego 1807 polska banda insurgentów… napadła na Beuthen… W sierpniu 1807 wkroczył do Beuthen 3. francuski pułk strzelców.”
1813—„Karl Joseph Erdmann, wstąpił w roku 1813 jako bojownik o wolność do wojska i umarł… pod Lützen.”
1831Epidemia cholery (28.VI – 20.IX).„1831, 28 lipca: W Beuthenie wybucha cholera… Choroba wygasła pod koniec września.”
[Rozbieżność źródeł: czerwiec vs lipiec]
1848Wiosna Ludów (2 maja).„1848 9 maja: Rozruchy rewolucyjne zostają rychło stłumione przez strzelców obywatelskich i ułanów.”
TMB notuje zaburzenia 2 maja; Stodolka opisuje inną datę/etap zamieszek.
1855Kolej wąskotorowa.„Dnia 15 października 1855… gildii strzeleckiej nadano… wstęgę orderu domu Hohenzollernów.” (Stodolka skupia się na Bractwie Kurkowym).
1862Zakaz budynków drewnianych.„Dnia 19 stycznia 1862 zapłonęły w mieście pierwsze płomienie gazowe… 1 kwietnia 1862 przeniesienie sądu kryminalnego.”
1873Podział powiatu bytomskiego.„1873 1 stycznia: Podział powiatu beuthenskiego na powiaty Beuthen, Tarnowitz, Zabrze i Kattowitz.”
1890Powiat miejski (wydzielony).„1890 1 kwietnia: Beuthen występuje z powiatu i staje się pierwszem na Górnym Śląsku miastem wydzielonem.”
1914—„1914 wrzesień: Hindenburg zakłada w gimnazyum swą kwaterę główną… W Dniu Pokuty 1914 słychać grzmot armat od bliskiego frontu rosyjskiego.”
1919I powstanie śląskie (sierpień).„Dnia 17 sierpnia 1919… wybuchło… powstanie polskie, które jednak szybko stłumiono.”
1920Komisariat Plebiscytowy / II powstanie.„Dnia 2 lutego 1920 wkroczyli do Bytomia francuscy strzelcy alpejscy… Dnia 20 sierpnia 1920 wybuchło następnie drugie powstanie.”
1921Plebiscyt (20 marca): powiat wiejski 62,9% za Polską; w mieście 27,9% za Polską. III powstanie: noc 2/3 maja.„Głosowanie na dzień 20 marca 1921… prawie 80% oddano za Niemcami…”
Doprecyzowanie: ~80% za Niemcami dotyczy raczej samego miasta; TMB podaje w Bytomiu 27,9% za Polską (czyli 72,1% za Niemcami).
„W nocy z 3 maja 1921 wybuchło trzecie powstanie polskie.”
1930Budowa Muzeum.„Gdy w roku 1930 ukończono nowy, nowoczesny gmach muzealny na placu Moltkego, przeniesiono tam zbiory.”
1938Spalenie synagogi (9/10 listopada).(Stodolka w tym tłumaczeniu nie podaje daty spalenia synagogi wprost w kalendarium, wspomina o 1938 w kontekście Austrii i planów przeniesienia miasta).
194528 stycznia: Powrót do Polski.„Zajęcie Bytomia nastąpiło w nocy na 27 stycznia 1945.… Do walk ulicznych nie doszło… W niedzielę 28 stycznia wszystkie kobiety… musiały wykonywać prace porządkowe.”
Chronologia: noc 27/28 stycznia to wejście wojsk; 28 stycznia bywa podawany jako data „oficjalna” w miejskich kalendariach.

Opracowano na podstawie: https://tmb-bytom.pl oraz warsztatowego tłumaczenia kroniki Franza Stodolki „Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen” (cykl publikacji na Flaczek.com).

Copyright © 2024 Flaczek.com

0
0

Read more

Pożoga i Wygnanie. Agonia niemieckiego Beuthen (1933–1945)

BYTOM nr 13: Pożoga i Wygnanie. Agonia niemieckiego Beuthen (1933–1945)

BYTOM nr 13: Pożoga i Wygnanie. Agonia niemieckiego Beuthen (1933–1945)

Przed Państwem finałowy rozdział wieloletniej podróży przez dzieje Bytomia (Beuthen) spisany piórem Franza Stodolki. Jeśli poprzedni odcinek nazwaliśmy „zmierzchem”, to ten jest zapisem całkowitego mroku. To tragiczna kronika upadku siedmiusetletniego dziedzictwa mieszczańskiego, które w ciągu zaledwie dwunastu lat rządów narodowosocjalistycznych i brutalnego finału wojennego obróciło się w dymiące zgliszcza.

Perspektywa źródła: artykuł opiera się głównie na kronice Franza Stodolki. Autor patrzy na wydarzenia z punktu widzenia niemieckiego Bytomia okresu międzywojennego, dlatego oceny (np. o Wersalu czy nastrojach politycznych) warto czytać jako część narracji źródłowej, a nie jako bezdyskusyjny opis faktów.

I. Rok 1933: Brutalne uderzenie w samorząd

Dla Franza Stodolki narodowy socjalizm nie był zjawiskiem przypadkowym – określa go jako tragiczne dziecko „Traumy Versailles”, wyrosłe na gruncie narodowego upokorzenia. Gdy w marcu 1933 roku NSDAP zdobyło większość w radzie miejskiej, dotychczasowy porządek prawny przestał istnieć. Dewizą nowej władzy stało się hasło: „Zdobywaj władzę za wszelką cenę”.

Marzec 1933: Oddziały SA w centrum miasta. Początek brunatnej dyktatury i koniec samorządności Bytomia.

Uderzenie w struktury dawnego Bytomia było błyskawiczne. Nadburmistrz dr Adolf Knakrick został bezprawnie usunięty z urzędu i osadzony w areszcie. Ten sam los spotkał wpływowych radnych z katolickiej partii Centrum: dr. Kasperkowitza oraz Kudery. W bytomskim Konzerthausie urządzono tzw. „Sąd Odłamków” (Scherbengericht) – pokazowe procesy propagandowe, mające legitymizować czystki. Ster miasta przejął Walther Schmieding, a urzędy obsadzono ludźmi, dla których lojalność partyjna była jedynym kryterium.

II. Marginalizacja: Bytom na bocznym torze Rzeszy

Choć Bytom (Beuthen) pozostawał potęgą gospodarczą, politycznie zaczął tracić na znaczeniu. Ku wielkiemu rozczarowaniu mieszkańców, po 1939 roku to Katowice (Kattowitz) stały się centrum administracyjnym prowincji. Miasto systematycznie odzierano z prestiżu: przeniesiono tam siedzibę nadprezydenta, rząd prowincji, Sąd Krajowy oraz Główny Urząd Celny. Bytom z dumnej metropolii stał się „bastionem granicznym” – ważnym punktem militarnym, ale drugorzędnym w hierarchii władzy.

III. Wrzesień 1939: Pierwsza krew Williego Pisarskiego

Wojna zaczęła się w Bytomiu od tragicznego epizodu. Położenie miasta bezpośrednio na linii frontu czyniło jego obronę niemożliwą. Zadanie ochrony powierzono oddziałom Landesschützen pod dowództwem Williego Pisarskiego.

Noc z 31 sierpnia na 1 września 1939: potyczka graniczna pod Michałkowicami, w której poległ dowódca bytomskiego Landesschützen, Willi Pisarski.

W nocy na 1 września 1939 roku, podczas próby zajęcia strategicznych obiektów przemysłowych, Willi Pisarski poległ w potyczce pod Michałkowicami (Michalkowitz). Stał się on pierwszym symbolem krwawej ceny, jaką miasto zapłaciło za politykę Berlina. Przez kolejne lata wojny Bytom uchodził za „schron przeciwlotniczy Rzeszy”, aż do czasu, gdy horyzont przesłoniły łuny pożarów ze wschodu.

IV. Przemysł u szczytu potęgi: 107 milionów ton węgla

Wojenny Bytom był gigantyczną fabryką pracującą ponad siły. Rekordy wydobycia były imponujące, ale okupione brutalną eksploatacją: w samym 1944 roku górnośląskie kopalnie wydobyły rekordowe 107 milionów ton węgla. Kopalnie Heinitz (Rozbark) i Karsten-Zentrum (Centrum) pracowały bez przerwy, podobnie jak huty w dawnym Schwarzwaldzie, zasilając machinę wojenną do ostatniej minuty przed nadejściem frontu.

Rok 1944: Bytomskie kopalnie biją rekordy wydobycia, a huty pracują w trybie wojennym. Miasto stało się jednym wielkim zakładem przemysłowym.

V. Agonia miasta: Dzień po dniu (Styczeń 1945)

Stodolka z przerażającą precyzją odtwarza ostatnie dni niemieckiego Bytomia – czas upadku wszelkiej organizacji:

Styczeń 1945: Ostatnie pociągi wyjeżdżające z bytomskiego dworca. Chaos, strach i pospieszna ucieczka przed Armią Czerwoną.

18–20 stycznia: Pierwsze rozkazy ewakuacyjne. Przez miasto przechodzą kolumny więźniów z KL Auschwitz i jeńców. Na dworcu panuje niewyobrażalny chaos.
21–23 stycznia: Słychać wyraźny grzmot artylerii. Po zajęciu Gliwic (Gleiwitz) przez Rosjan, Bytom zostaje niemal odcięty od zachodu.
25–26 stycznia: Nadburmistrz Schmieding i urzędnicy uciekają, pozostawiając miasto bez dowództwa.
27 stycznia: Do Bytomia (Beuthen) wkraczają oddziały Armii Czerwonej. Walki o samo miasto są znikome.

VI. Płonący Ratusz i „Czerwony Terror”

Najbardziej wstrząsającym faktem w relacji kronikarza jest to, że Bytom nie został zniszczony w walce. Miasto zostało celowo podpalone już po jego zajęciu.

Symboliczny koniec niemieckiego miasta: Ratusz w Bytomiu trawiony przez ogień, podpalony celowo po zajęciu miasta w styczniu 1945 roku.

Systematycznie podpalano najważniejsze obiekty publiczne. W płomieniach stanął ratusz, dworzec kolejowy oraz gmach policji. Do miasta wdarły się także grupy plądrujące z okolicznych wsi, uczestnicząc w masowym rabunku mienia.

Tragedia dotknęła tysiące ludzi. Symbolem bezsensownej przemocy stała się śmierć patera Lercha, bytomskiego jezuity, zastrzelonego za nieporozumienie przy próbie oddania zegarka. Tysiące mężczyzn, głównie górników, aresztowano i wywieziono w głąb Związku Radzieckiego na Syberię, skąd wielu nigdy nie wróciło.

VII. Epilog: Nowa rzeczywistość i pytanie o dom

3 maja 1945 roku administrację nad miastem oficjalnie przejęli Polacy. Dla pozostałych mieszkańców zaczął się czas ostatecznego wygnania i rozliczeń.

Exodus: Zimą 1945 roku tysiące bytomian opuściło swoje domy, uciekając w nieznane. Był to koniec wielowiekowej historii lokalnej społeczności.

Wielu trafiło do komunistycznych obozów pracy (m.in. w Łambinowicach), tworzonych przez narzucone przez ZSRR władze. W tym czasie Polska nie była państwem w pełni suwerennym, a system obozowy podlegał resortom kontrolowanym przez komunistów i radzieckie służby bezpieczeństwa (NKWD).

Dawni bytomianie żyją dziś rozproszeni po całych Niemczech – od Bawarii po Zagłębie Ruhry. Franz Stodolka kończy swą kronikę gorzką refleksją nad losem uchodźców, zadając dramatyczne pytanie: czy kiedykolwiek uda się zaleczyć rany zadane przez tę największą z katastrof? Wraz z dymem unoszącym się nad spalonym ratuszem w styczniu 1945 roku, niemiecka historia Beuthen dobiegła końca.

VIII. Kalendarium Zagłady (1933–1945)

Marzec 1933
Przejęcie władzy przez NSDAP; aresztowanie nadburmistrza dr. Knakricka i początek dyktatury.
9 listopada 1938
Noc Kryształowa – spalenie bytomskiej synagogi przy placu Grunwaldzkim (wydarzenie pominięte przez Stodolkę).
1 września 1939
Wybuch II wojny światowej; śmierć Williego Pisarskiego w walkach granicznych.
1944
Szczyt produkcji zbrojeniowej; górnośląskie kopalnie wydobywają 107 mln ton węgla.
18 stycznia 1945
Początek ewakuacji więźniów z KL Auschwitz („Marsze Śmierci”) przez Bytom.
27 stycznia 1945
Wkroczenie Armii Czerwonej do Bytomia (Beuthen).
Styczeń/Luty 1945
Celowe podpalenie miasta przez Rosjan (Ratusz, dworzec) i masowe wywózki na wschód.
3 maja 1945
Oficjalne przejęcie administracji przez władze polskie.

Źródła i opracowania:

  • Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien – odcinki z lat 1953–1954 (w szczególności zeszyt 08/1954).
  • Relacje naocznych świadków, m.in. Roberta Greipela (opis podpaleń i plądrowania).
  • Paul Kluke, materiały dotyczące procesów politycznych lat 30. (kontekst przejęcia władzy).
  • Materiały archiwalne dotyczące „Tragedii Górnośląskiej” 1945 (wywózki, obozy pracy).
0
0

Read more