2026-10-07
Nauczyciele, kino i szybowce. Ludzie, ambicje i nowoczesność dawnej szkoły w Szombierkach · część 2
Nauczyciele, kino i szybowce. Ludzie, ambicje i nowoczesność dawnej szkoły w Szombierkach · część 2
Szombierski sen o nowoczesności
Po strajku szkolnym z 1920 roku ławki w Szombierkach znów się zapełniły.
Dzieci wróciły do czytania, rachunków, historii i religii. Nauczyciele sprawdzali zeszyty, stawiali oceny, pilnowali dyscypliny. Można by pomyśleć, że po burzliwym początku lat 20. miejscowa szkoła wróciła do zwyczajnego rytmu.
Tymczasem właśnie w następnych kilkunastu latach zaczęły się w niej dziać rzeczy najbardziej niezwykłe.
Pierwszoklasiści uczyli się czytać nową metodą. Nauczyciel fizyki zdobył kwalifikacje kinooperatora i zaczął wyświetlać filmy. Pedagodzy prowadzili chóry, grali na instrumentach i organizowali życie kulturalne miejscowości. Na szkolnym poddaszu powstała modelarnia lotnicza. A w dawnej stajni Dominium młodzież zaczęła budować prawdziwe szybowce.
W cieniu kopalni Hohenzollern wyrósł szkolny świat, którego trudno byłoby się spodziewać po robotniczej miejscowości.
W tym artykule
Nowe metody nauczania
Czytać inaczej niż wcześniej
Jedną z nauczycielek zapamiętanych przez dawnych uczniów była Elly Barisch. W pierwszych klasach stosowała Ganzheitsmethode — całościową metodę nauki czytania. Zamiast ograniczać się do tradycyjnego składania liter i sylab, próbowała prowadzić dzieci szybciej ku rozpoznawaniu całych wyrazów.
Nowe podejście wzbudzało nieufność, ale w powojennych wspomnieniach Barisch zapamiętano jako nauczycielkę, która potrafiła obronić swoją metodę wynikami uczniów.
Inny problem miał Albert Pustelnik. Rozpoczął pracę w Szombierkach w 1926 roku, a w latach 1931–1936 był między innymi wychowawcą klasy I b. Uczył dzieci, dla których poprawny literacki niemiecki nie zawsze był językiem wyniesionym z domu. Kłopotliwe wyrazy wracały więc regularnie. Uczniowie mieli je powtarzać i utrwalać, aż błędy znikały.
Według wspomnień metoda była skuteczna. Pojawiają się nawet opisy długich, wielostronicowych wypracowań pisanych z bardzo niewielką liczbą błędów. W tej historii przewija się również Rohrstock — trzcina używana do wymierzania kar cielesnych. Pustelnik miał po nią sięgać rzadko. To drobny, ale ciekawy szczegół. Pokazuje szkołę wciąż należącą do surowej epoki, a jednocześnie nauczyciela próbującego osiągać wyniki przede wszystkim metodą i konsekwencją.
Germanie, zioła i pięć fenigów
Jeszcze innym typem pedagoga był Richard Plewig. Przybył do Szombierek w 1907 roku i przepracował w miejscowej szkole 38 lat. Dawni uczniowie zapamiętali go jako świetnego opowiadacza. Gdy mówił o życiu dawnych Germanów, historia przestawała być zbiorem dat. Plewig potrafił opowiadać tak, że uczniowie niemal widzieli przed sobą ich stroje, obozowiska i codzienne zajęcia.
Interesował się również ziołolecznictwem. Podczas szkolnych wycieczek zbierał z uczniami rośliny, które później suszył na piecu kaflowym we własnym mieszkaniu i wykorzystywał do naparów. Miał też opinię człowieka niezwykle oszczędnego. Za popołudnie rąbania drewna potrafił podobno zapłacić uczniowi pięć fenigów. Niewiele. Ale chłopcu wystarczało to na słodycze. I właśnie dzięki takim drobiazgom dawna szkoła przestaje być tabelą nazwisk. Zaczynamy widzieć ludzi.
Kino i muzyka
Kino w szkolnej sali
Jedną z największych technologicznych nowości przyniósł do szkoły Paul Chwastek. Pracował w Szombierkach od 1 stycznia 1919 roku i uczył fizyki w starszych klasach Knabenschule — szkoły dla chłopców.
Nie wystarczyło jednak kupić sprzętu. Chwastek ukończył kurs kinooperatora w Gliwicach-Petersdorf i zdał egzamin uprawniający go do prowadzenia pokazów szkolnych i kulturalnych. Dla dzisiejszego ucznia film wyświetlany podczas lekcji nie jest niczym szczególnym. Sto lat temu było inaczej. Zasłonięte okna, pracujący projektor i ruchomy obraz na ekranie pozwalały pokazać dzieciom maszyny, miasta, przyrodę czy doświadczenia, których na co dzień nie mogły oglądać w szkolnej sali.
Filmy nie pozostawały zresztą wyłącznie w szkole. Chwastek wyświetlał je również publicznie w szombierskiej restauracji Bialas. Sam nauczyciel działał również poza szkołą. Był związany z miejscową kasą oszczędnościowo-pożyczkową, a od 1927 roku kierował Ochotniczą Strażą Pożarną. W dawnych Szombierkach nauczyciel rzadko był tylko człowiekiem od tablicy i kredy.
Beethoven między familokami
Podobnie wyglądało życie muzyczne. Albert Bartelt kształcił głos w bytomskim Konserwatorium Cieplika i występował w repertuarze oratoryjnym. Później współtworzył szombierskie życie chóralne, a w latach 1927–1928 prowadził męski chór związany z kopalnią Hohenzollern. Johannes Wenndorff, znany wcześniej jako Wieczorke, był nauczycielem, kierownikiem biblioteki i człowiekiem związanym z miejscową kasą oszczędnościowo-pożyczkową, a jednocześnie dyrygował chórem św. Cecylii.
Konstantin Paczulla zajmował się muzyką i przygotowywaniem nut, a organista Rudolf Merkel, absolwent bytomskiego konserwatorium, również należał do świata muzycznego Szombierek. W źródłach pojawiają się Beethoven, muzyka religijna i repertuar oratoryjny.
Szkolne życie kulturalne nie kończyło się na muzyce i filmie. W 1928 roku jedna z klas, pod kierunkiem konrektora Karla Pietscha, przygotowała na zakończenie nauki przedstawienie teatralne oparte na historii Szombierek.
To piękny kontrast. W dzień wielu ojców uczniów schodziło pod ziemię. Wieczorem część mieszkańców stawała w chóralnym szeregu. A przed nimi często stał nauczyciel.
Nauczyciele i uczniowie
Nauczycielki, o których wiemy mniej
Powojenne wspomnienia znacznie chętniej opowiadały o nauczycielach mężczyznach. O kobietach zachowało się mniej. Wiemy jednak, że były ważną częścią szkolnego świata.
Elly Barisch eksperymentowała z metodą nauki czytania. W Mädchenschule — szkole dla dziewcząt — działała szkoła gospodarstwa domowego, z którą wiązano nauczycielki Krafczyk i Schnurę. Od 1 kwietnia 1937 roku pracowała tam również Maria Liebenhoff z domu Hawellek, wcześniej nauczycielka gimnastyki i sportu, mająca za sobą pracę między innymi w bytomskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej.
Po innych zostały przede wszystkim nazwiska. To także część historii dawnej szkoły: nie wszystkie biografie zachowały się równie dobrze.
Klasa, która nie chciała zniknąć
Ogromna część naszej wiedzy przetrwała dzięki dawnym uczniom. Szczególne miejsce zajmuje klasa I b — roczniki 1923–1926. Przez tę grupę przewinęło się ponad stu chłopców. Po wojnie rozproszyli się po Niemczech, ale nie pozwolili, by wspólna przeszłość zniknęła.
Nie ograniczali się do organizowania zjazdów. Prowadzili własną Klassenbuch — księgę klasy — przygotowywali kolejne okólniki i zeszyty uzupełniające, zbierali życiorysy mieszkańców, wspomnienia, dokumenty oraz stare fotografie. W 1979 roku zgromadzili już niemal 300 zdjęć Szombierek sprzed 1945 roku i otwarcie pisali, że postawili sobie za zadanie opracowanie historii rodzinnej miejscowości.
Ich materiały trafiały również do Forschungsstelle für Ostmitteleuropa w Dortmundzie. Z około 115 dawnych kolegów z klasy nie udało im się wtedy odnaleźć zaledwie ośmiu.
Wychowawcami grupy byli kolejno Albert Bartelt, Albert Pustelnik, Ladislaus Franzke i Adolf Schwerdtner. To właśnie dzięki tej niezwykłej pracy pamięci znamy dzisiaj wiele historii, których próżno szukać w urzędowych aktach.
Zachowali jednak także liczby tragiczne. W jednym z powojennych zestawień doliczyli się 38 kolegów, których zabrała wojna.
Szybowce i modelarnia
Dzieci górników budują szybowce
1 stycznia 1929 roku pracę w Szombierkach rozpoczął Bernhard Mende. Uczył w Mädchenschule, ale jedną z jego największych pasji stało się lotnictwo. Powojenne wspomnienia przedstawiały go jako pedagoga szczególnie lubianego przez młodzież — uważnego, życzliwego i traktującego uczniów poważnie.
Mende kierował w Szombierkach grupą sportów lotniczych — Flugsportgruppe. Nie ograniczała się ona do rozmów o samolotach. Starsi uczniowie rozpoczęli w dawnej stajni Dominium budowę pełnowymiarowych szybowców.
Warto zatrzymać się przy tym obrazie. Nie była to zabawka. Nie model ustawiony później w szkolnej gablocie. Młodzież pracowała nad konstrukcją, która miała naprawdę wznieść się w powietrze. Drewniane elementy trzeba było zmierzyć, przyciąć, dopasować i połączyć.
I wszystko to działo się w robotniczych Szombierkach, w starej stajni niedaleko kopalni.
Modelarnia na poddaszu
Dla młodszych uczniów powstało coś jeszcze. Drugą ważną postacią lotniczej historii szkoły był nauczyciel matematyki Adolf Schwerdtner, pracujący w Knabenschule od grudnia 1929 roku. Wspólnie z Mende rozwijał szkolne modelarstwo. Na poddaszu szkoły chłopięcej urządzono warsztat, w którym powstawały modele szybowców.
Była matematyka. Była geometria. Była precyzja. Ale na końcu cała teoria musiała odpowiedzieć na bardzo proste pytanie: poleci czy nie?
Gotowych modeli nie zostawiano na półkach. Wynoszono je na zbocza określane jako „hinter die Berge” — „za górkami”, schodzące w kierunku Bytomki. Tam zaczynał się prawdziwy egzamin. Kilka kroków. Rzut. I po chwili wiadomo było wszystko. Jedne modele łapały powietrze. Inne kończyły lot po kilku sekundach.
To właśnie ten sam rejon, który pojawia się na zachowanej fotografii klasy Alberta Pustelnika z jesieni 1935 roku. Trudno o bardziej przekonującą lekcję fizyki.
To jedna z najbardziej niezwykłych scen całej historii szombierskiej szkoły. Dzieci górników budują maszyny, których zadaniem jest oderwać się od ziemi.
Niestety kilka lat później samoloty zaczęły kojarzyć się z czymś zupełnie innym.
Wojna zabiera szkołę
We wrześniu 1939 roku szkolny świat nie zniknął natychmiast. Najpierw zaczął tracić ludzi. Gerhard Donga, młody nauczyciel sportu, został zmobilizowany i poległ w sierpniu 1944 roku. Albert Pustelnik trafił do wojska. Bernhard Mende został w 1941 roku powołany do Luftwaffe. Paul Chwastek również służył podczas wojny.
1 września 1939 roku
Trzy ujęcia uszkodzeń Knabenschule datowane przez Fotopolskę na 1 września 1939 roku: dach, elewacja od strony placu oraz wnętrze jednej z sal. Kliknięcie otwiera pełny obraz.
Potem wojna zajęła także samą szkołę. 3 marca 1940 roku budynek Mädchenschule zarekwirowano dla wojska. Zakwaterowano tam żołnierzy 12. kompanii karabinów maszynowych 372. rezerwowego pułku piechoty. Nauka trwała nadal, ale warunki stawały się coraz trudniejsze.
Jesienią 1944 roku dziewczęta uczęszczały już na zajęcia do budynku szkoły chłopców. Szkolne społeczności, które ponad trzydzieści lat wcześniej rozdzielono dzięki nowemu gmachowi dla dziewcząt, ponownie znalazły się pod jednym dachem.
Tym razem nie dlatego, że szkoła się rozwijała. Dlatego, że wojna odbierała jej przestrzeń.
Rozpad grona pedagogicznego
Ostatnie miesiące wojny przyniosły tragedie wielu ludzi związanych ze szkołą. Karl Pietsch nie przeżył ewakuacji. Rektor Zmieschkol miał zostać zastrzelony w 1945 roku. Nauczycielka prac ręcznych Angela Krafczyk została ciężko ranna podczas strzelaniny w nocy z 28 na 29 stycznia. Konrektor Franz Junghans według powojennych przekazów zmarł po deportacji w Karagandzie.
Adolf Schwerdtner został w lutym 1945 roku deportowany do Związku Radzieckiego. Jego dwaj synowie polegli wcześniej na wojnie. Sam nauczyciel zaginął podczas podróży powrotnej we wrześniu 1945 roku. Bernhard Mende powrócił z radzieckiej niewoli dopiero w 1950 roku. Albert Pustelnik przeszedł przez niewolę amerykańską i francuską. Albert Bartelt, Johannes Wenndorff i Richard Plewig zostali po wojnie wysiedleni.
Środowisko budowane przez dziesięciolecia rozpadło się właściwie w ciągu kilku lat.
I w końcu przyszedł dzień, po którym lekcji już nie było.
Styczeń 1945
Świadectwa, których nikt nie odebrał
24 stycznia 1945 roku był ostatnim poświadczonym dniem pracy Ladislausa Franzkego w szombierskiej szkole. Świadectwa dla uczniów były już wypisane i przygotowane do rozdania. Nazwiska. Oceny. Kolejne rubryki. Dokumenty były gotowe.
Nie zostały jednak wręczone. Pozostały zamknięte w klasowych szafach. Cały szkolny porządek istniał jeszcze na papierze.
Dzień później przestał mieć znaczenie.
25 stycznia 1945 roku
W czwartek 25 stycznia 1945 roku, około południa, nad Szombierkami pojawiło się radzieckie lotnictwo. Według zapisków miejscowego badacza Franza Strzali na miejscowość zrzucono około pięciu dużych bomb oraz bomby zapalające.
Jedna z bomb uderzyła bezpośrednio w Knabenschule przy Beuthener Straße (dzisiejszej ul. Zabrzańskiej). Zniszczenia były poważne. Konstrukcja dachu została naruszona tak mocno, że jej fragmenty chwiały się na wietrze.
Symbolicznie trudno wyobrazić sobie mocniejsze zakończenie.
Przez ponad sto lat szkoła rosła razem z Szombierkami. Najpierw jedna izba. Potem „siwa szkoła”. Kolejne piętra i budynki. Nowa szkoła dziewcząt. Setki dzieci. Kino. Chóry. Modelarnia. Szybowce.
A na końcu — świadectwa zamknięte w szafach i rozbity dach.
Powojenny epilog
Nie był to oczywiście koniec szkolnictwa w Szombierkach. Był to koniec jednego świata.
A potem znów przyszły dzieci.
Pierwszych miesięcy powojennej szkoły nie udało się jeszcze odtworzyć tak dokładnie jak stycznia 1945 roku. Nie znamy pewnej daty pierwszej lekcji po przejściu frontu ani kompletnego składu pierwszego polskiego grona pedagogicznego. Wiemy jednak, że szkoła wróciła do życia.
Zmieniło się państwo. Zmienił się język nauczania. Zmieniły się programy i nazwiska nauczycieli. Budynki pozostały. W 1974 roku „Życie Bytomskie” wymieniało równocześnie Szkołę Podstawową nr 34, do której uczęszczało 588 uczniów, oraz Szkołę nr 35 liczącą 600 uczniów.
Znów były klasy. Znów nauczyciele. Znów dzieci biegły rano do szkoły.
Jeżeli spojrzeć na cały ten świat przez pryzmat ludzi, trudno sprowadzić dawną szombierską szkołę do ceglanego gmachu i kilku klasowych fotografii.
Elly Barisch próbowała inaczej nauczyć dzieci czytać. Albert Pustelnik ćwiczył z nimi niemiecką ortografię. Richard Plewig zabierał uczniów po zioła. Paul Chwastek uruchamiał projektor. Albert Bartelt prowadził chóry. Bernhard Mende rozwijał z młodzieżą sport lotniczy. Adolf Schwerdtner prowadził chłopców do modelarni. A Ladislaus Franzke zostawił po sobie ostatnie, nierozdane świadectwa.
Może dlatego najlepiej zapamiętać tę historię nie poprzez szkolną tablicę i nie poprzez bombę, która zakończyła dawny świat. Lepiej zatrzymać się kilka lat wcześniej.
Na zboczu nad Bytomką stoi chłopiec. W rękach trzyma model, który sam zbudował. Za plecami ma szkołę, familoki i kopalnię. Przed sobą — trochę wolnej przestrzeni.
Wystarczy puścić.
I zobaczyć, czy poleci.
Bibliografia i materiały źródłowe
Wydawnictwa regionalne i wspomnieniowe
- Albert Bartelt, „Zur Schulchronik von Schomberg”, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, sierpień 1961, nr 8.
Historia szkoły, wspomnienia o kadrze i szkolnych innowacjach, w tym Elly Barisch. - Günther Jendryschik, Siegfried Kowollik, „Ein Schomberger Lehrer feiert seinen 80. Geburtstag!”, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, luty 1975, nr 2, s. 15–16.
Biogram Alberta Pustelnika, jego metody nauczania i wspomnienia dotyczące klasy I b. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, kwiecień 1975, nr 4.
Fotografia klasy I b z Adolfem Schwerdtnerem i lista uczniów. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, styczeń 1976, nr 1.
Biogram Alberta Bartelta, m.in. jego działalność muzyczna i chóralna. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, luty 1976, nr 2, cykl „Schomberger Pädagogen”.
Materiały o Josephie Gojowczyku, Adolfie Schwerdtnerze, Ladislausie Franzkem, Gerhardzie Dondze oraz Bernhardzie Mende i działalności lotniczej młodzieży. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, lipiec–sierpień 1976, nr 7/8.
Materiały ze zjazdów klasy I b oraz informacja o 38 ofiarach wojny wśród dawnych uczniów. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, październik 1976, nr 10, cykl „Schomberger Pädagogen”.
Biogramy Richarda Plewiga, Hermanna Engera, Bernharda Liebenhoffa i Marii Liebenhoff. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, grudzień 1976, nr 12.
Materiały o Klassenbuch klasy I b oraz fotografie klas związanych z Albertem Pustelnikiem i Johannesem Wenndorffem. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, maj 1977, nr 5.
Biogram Rudolfa Merkela i materiały dotyczące życia muzycznego Szombierek. - Siegfried Kowollik, „Schomberger Bilderbogen”, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, listopad 1979, nr 11.
Działalność dawnej klasy I b, Klassenbuch, gromadzenie materiałów do historii Szombierek, kolekcja niemal 300 przedwojennych fotografii oraz powojenne poszukiwania dawnych uczniów. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, kwiecień 1981, nr 4.
Materiały jubileuszowe o Albercie Bartelcie i Bernhardzie Mende; fotografia klasy Mädchenschule oraz informacja o prowadzonej przez Mende Flugsportgruppe. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, wrzesień 1987, nr 9.
Fotografia grona pedagogicznego szombierskiej szkoły z 1926 roku. - „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, kwiecień 1986, nr 4.
Fotografia i opis przedstawienia teatralnego o historii Szombierek przygotowanego przez uczniów w 1928 roku pod kierunkiem konrektora Karla Pietscha. - Leonhardt Maniura, „Schomberg und der Zweite Weltkrieg”, cz. 2, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, czerwiec 1989, nr 6.
Materiał oparty m.in. na zapiskach Franza Strzali oraz życiorysie Ladislausa Franzkego; źródło dla wydarzeń 24–25 stycznia 1945 roku i uszkodzenia Knabenschule. - „Neustädter Heimatbrief”, czerwiec 1981, nr 6, „Lehrer Albert Bartelt aus Zülz 95 Jahre”.
Uzupełniający biogram Alberta Bartelta i jego powojennych losów.
Prasa powojenna
- „Życie Bytomskie”, 1974, nr 37.
Informacje o funkcjonujących wówczas szkołach podstawowych nr 34 i 35 w Szombierkach.
Materiały ikonograficzne
- Fotopolska.eu — fotografie uszkodzeń Knabenschule w Szombierkach datowane w serwisie na 1 września 1939 roku.
- „Meyers Lexikon”, 1927 — ilustracja projektora Krupp-Ernemann Imperator; wykorzystana w artykule wyłącznie jako materiał poglądowy do pokazania urządzenia z epoki.


























