Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Category

Rozbark

Wizualizacja zaginionego krajobrazu dawnego Rozbarku w Bytomiu, przedstawiająca drewnianą bramę, wiatrak i kominy fabryczne ukryte w archiwalnej mgle.

Zaginiony Rozbark · miejsca wymazane z mapy

Historia Rozbarku · miejsca wymazane z mapy

Zaginiony Rozbark. Brama Rogulli, Srocze Wzgórze, Fabryka Prochu i inne miejsca wymazane z mapy

Dziś Rozbark jest częścią Bytomia tak oczywistą, że łatwo zapomnieć, iż przez stulecia był osobną przestrzenią. Nie tylko administracyjnie, ale też krajobrazowo. Miał własne wzgórza, stawy, pola, młyny, zagrody, folwarki, hałdy, kapliczki i miejsca, o których opowiadano lokalne legendy.

Rozbark / RoßbergBrama RogulliSrocze WzgórzeStaw św. JackaFabryka Prochu

Ten dawny Rozbark nie zniknął jednego dnia. Woda odpływała przez kopalniane odwadnianie. Wzgórza wybierano na piasek. Bramy rozbierano pod nowe ulice. Stare gospodarstwa ustępowały zabudowie miejskiej. A tam, gdzie kiedyś kończyła się wieś, pojawiały się kopalnie, szyny, tramwaje i domy robotnicze.

Ten artykuł nie jest więc pełną historią Rozbarku. To raczej próba przejścia po mapie miejsc, których już nie da się zobaczyć w dawnym kształcie: Bramy Rogulli, Sroczego Wzgórza, Fabryki Prochu, Kaminer Straße, Rozbarskich Alp i kilku innych punktów, które pomagają zrozumieć, czym był zaginiony Rozbark.

Rozbark pod spodem dzisiejszego miasta

Jedną z najważniejszych przewodniczek po dawnym Rozbarku jest Luise Wecker (ur. 1880, zm. po 1932) — pochodząca z Bytomia nauczycielka, która pracę w rozbarskiej szkole rozpoczęła w 1906 roku. Oprócz angażowania się w nowoczesną pedagogikę i prowadzenia praktycznych klas gospodarstwa domowego, skrupulatnie dokumentowała lokalną przeszłość. W 1930 roku wydała swoją fundamentalną pracę Geschichtliche Heimatkunde von Roßberg. To właśnie u niej Rozbark pojawia się jeszcze jako świat żywy: z nazwami ulic, wspomnieniami mieszkańców, opisami gospodarstw i miejsc, które w chwili pisania już znikały albo miały za chwilę zniknąć.

Dawny Rozbark leżał na wschód od Bytomia, na terenie bardziej pofałdowanym, niż podpowiada dzisiejszy miejski krajobraz. Od strony Klukowic teren wznosił się ku Sroczemu Wzgórzu i Czerwonej Górze. Nowe drogi, wykopy, nasypy, zabudowa i niwelacje sprawiły jednak, że dawna rzeźba tej części miasta stała się trudna do odczytania.

Stary Rozbark był wsią rozwijającą się przy Bytomiu, ale nie był od przemysłu odizolowany. Chłopskie gospodarstwa sąsiadowały z drogami, folwarkami, terenami górniczymi i późniejszą zabudową robotniczą. Dlatego jego historia nie jest prostym przejściem od „sielskiej wsi” do „przemysłowej dzielnicy”. Przez długi czas obie rzeczywistości nachodziły na siebie.

Rozbark zapisany warstwami…

Czyli próba odczytania Rozbarku przez zaginione stawy, wzgórza, zagrody, drogi, kopalnie i miejsca pamięci.

Staw św. Jacka i Gumowy Most

Jednym z najbardziej malowniczych miejsc dawnego Rozbarku był Staw św. Jacka, znany jako Jacekteich. Luise Wecker lokowała go w rejonie dawnych ulic Neuestraße, Ringstraße i Schulstraße, czyli dzisiejszych ulic Sokoła, Matejki i Szkolnej. U jego końca znajdowała się wąska kładka prowadząca z Rozbarku w stronę Bytomia, zwana Gumowym Mostem.

Z tym miejscem wiązano opowieści o wodniku. Starsi mieszkańcy mieli wspominać, że w rozbarskich wodach dokazywała tajemnicza postać znana ze śląskich podań. To jeden z tych fragmentów dawnego Rozbarku, w których źródłowy opis miejsca od razu łączy się z lokalną legendą.

Ten świat znikał jednak etapami. Już w XVIII wieku część stawu osuszył hrabia Henckel von Donnersmarck, zakładając na odzyskanym terenie barokowy Ogród Pański (Herrschaftlicher Garten). Reszta wód ze Stawu św. Jacka ostatecznie zaniknęła w listopadzie 1830 roku, w wyniku działania maszyn odwadniających w szarlejskich kopalniach. Kolejne osuszone fragmenty rozlewiska — znajdujące się w wyraźnym obniżeniu terenu — zamieniono później w prywatny Ogród Kalessego, należący do bytomskiego restauratora.

Sielanka dawnego rozlewiska szybko jednak zderzyła się z nową epoką. Z zachowanych dokumentów budowlanych z 1861 roku wynika, że gdy tuż nad Ogrodem Kalessego (na tzw. terenach klukowickich) budowano bytomską gazownię, pojawił się problem z odprowadzaniem brudnych cieczy poprodukcyjnych. Ponieważ ogród restauratora leżał na dnie dawnej niecki stawowej, zdecydowano się poprowadzić kryty kanał ściekowy z gazowni na wskroś przez ten zielony teren. To ważny symbol przemiany: miejsce wiejskich legend i dawnej wody najpierw przejęło miasto na swoje ogrody, by chwilę później przeciąć je rurami rodzącego się przemysłu.

Staw św. Jacka i Gumowy Most w dawnym Rozbarku, wizualizacja poglądowa
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Staw św. Jacka i wąska kładka zwana Gumowym Mostem w dawnym Rozbarku.

Srocze Wzgórze (oryg. Elsterberge): wzniesienia, kaplica i pamięć po zarazie

Podobnie jak zniknięcie Stawu św. Jacka zmieniło dawny układ wodny Rozbarku, tak Srocze Wzgórza (oryg. Elsterberge, w dosłownym tłumaczeniu Góry Srok) stanowią przykład utraconego, wyższego ukształtowania tego terenu. Wznosiły się one na wschód od dawnej zabudowy, a ich zbocza ciągnęły się od dawnej Klukowitzer Straße (dzisiejszej ulicy Korfantego). Obecnie nie da się ich zobaczyć w pierwotnej formie, ponieważ zostały w całości zniwelowane w wyniku masowego wybierania piasku.

Nie były to jednak zwykłe wzniesienia. Według przekazów stała tam drewniano-kamienna kaplica słupowa łączona z pamięcią o ofiarach zarazy z 1737 roku. Chorobę określano jako gorączkową, najpewniej tyfus. Z tym wydarzeniem wiązano dramatyczną opowieść o chorych, którzy w gorączkowym amoku mieli wyskakiwać z łóżek, uciekać w pola i umierać tam, gdzie opadli z sił.

Bliscy mieli grzebać ich w tych miejscach i stawiać tam małe kapliczki albo kaplice słupowe. Nawet jeśli nie każdy szczegół tej opowieści da się przyjąć dosłownie, sens jest czytelny: dawna społeczność potrzebowała znaków pamięci. Kapliczka na Sroczym Wzgórzu mogła być właśnie takim znakiem.

Gdy kaplica zniknęła, a same wzgórza wybierano na piasek, przepadł nie tylko punkt topograficzny. Z krajobrazu usunięto miejsce, które przez pokolenia mogło przypominać o chorobie, strachu i śmierci poza uporządkowaną przestrzenią cmentarza.

Obok Sroczego Wzgórza znajdowała się również Czerwona Góra, znana z niemieckich źródeł jako Roter Berg. Jej nazwa miała pochodzić od czerwonych rud żelaza. To przypomnienie, że dawny Rozbark miał swoją topografię: wzgórza, obniżenia terenu, wodę, pola i ślady dawnego wydobycia.

Srocze Wzgórze, czyli Elsterberge w Rozbarku, z kapliczką po zarazie 1737 roku
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Srocze Wzgórze (oryg. Elsterberge) jako utracony punkt topograficzny i miejsce pamięci po ofiarach zarazy z 1737 roku.

Kaminer Straße: ulica dawnych gospodarstw

Jednym z najważniejszych miejsc dla zrozumienia starego Rozbarku była Kaminer Straße, czyli dzisiejsza ulica Musialika. To właśnie tam zachowało się wiele starych gospodarstw chłopskich. Ulica prowadziła na wschód i należała do najstarszych dróg w Rozbarku.

Nie chodziło tylko o pojedyncze domy. Kaminer Straße przechowywała cały typ dawnej zabudowy. Tradycyjna rozbarska zagroda opierała się na układzie, w którym główny dom mieszkalny stał szczytem do ulicy. Naprzeciwko znajdował się mniejszy dom „na wycugu”, czyli Auszughaus albo Alt-Sitz. Z tyłu podwórze zamykała stodoła, oddzielając część gospodarczą od ogrodu.

Od strony ulicy ten świat zamykały bramy. Były czymś więcej niż praktycznym wjazdem na podwórze. Oddzielały przestrzeń publiczną od prywatnego wnętrza gospodarstwa. Mówiły o statusie gospodarza, typie zabudowy i dawnym charakterze Rozbarku.

Występowały zarówno bramy drewniane, jak i masywniejsze formy murowane. Niektóre miały łukowate przejścia dla pieszych, prostokątne prześwity, szczebliny i dekoracyjne detale. Dziś trudno sobie wyobrazić, jak bardzo taka ulica różniła się od współczesnej zabudowy miejskiej. Kaminer Straße była ciągiem gospodarstw, podwórzy, bram, stodół, ogrodów i pamięci rodzinnej.

Właśnie w takim kontekście trzeba zobaczyć Bramę Rogulli.

Brama Rogulli: najpiękniejsza brama Rozbarku

Brama Rogulli nie była zwykłym elementem zabudowy. Luise Wecker pisała o gospodarstwie chłopa Rogulli jako o miejscu, które szczególnie rzucało się w oczy, a samą bramę określała jako najpiękniejszą w całym Rozbarku.

Była to brama w stylu frankońskim, związana z posesją nr 25. Właścicielem był Bernhard Rogulla. Przed kwietniem 1867 roku część zabudowań i gruntów dawnej posesji Rogulli trafiła do Johanna Skory oraz Kasprzyka. Później ślad tej posesji staje się szczególnie ciekawy, bo z Johannem Skorą wiąże się także pierwszy przymusowy szpital Rozbarku przy Kaminer Str. 2.

Sama brama była potężną, drewnianą i zadaszoną konstrukcją. Z jednej strony miała szeroki wjazd dla wozów, z drugiej mniejszą furtkę dla pieszych. Nad furtką znajdowała się dekoracyjna balustrada z toczonych tralek. To nie były zwykłe gospodarskie wrota, ale znak dawnej kultury budowania, zamykający podwórze i jednocześnie zdobiący ulicę.

Dlaczego zniknęła? Przez gospodarstwo miała zostać poprowadzona nowa ulica osiedlowa, łącząca dawny Barbaraplatz (plac św. Barbary) z rejonem dawnej Elsterbergstraße (dzisiejszej ulicy Alojzjanów). Brama musiała ustąpić nowej komunikacji. Co szczególnie przejmujące, muzeum regionalne miało ją wykupić i zachować jako pomnik historyczno-kulturowy.

Brama Rogulli nie została rozebrana dlatego, że nikt nie widział jej wartości. Przeciwnie — planowano zachować ją jako pamiątkę dawnej zabudowy. Ostatecznie jednak przegrała z nową ulicą i przebudową tej części Rozbarku.

Była ważna nie jako wielka budowla, lecz jako element codziennego krajobrazu Kaminer Straße: gospodarstwa, podwórza, stodoły, ogrodu i przejazdu dla wozów. Wraz z jej rozbiórką znikał fragment dawnego, chłopskiego Rozbarku.

Brama Rogulli przy dawnej Kaminer Straße w Rozbarku, wizualizacja na podstawie opisów źródłowych
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Brama Rogulli przy dawnej Kaminer Straße, dzisiejszej ul. Musialika, pokazana jako symbol świata rozbarskich zagród. Grafika ma charakter poglądowy i nie jest rekonstrukcją 1:1.
Najważniejszy symbol artykułu

Brama Rogulli działa tu jak soczewka: pokazuje nie tylko jeden obiekt, ale cały zanikający układ dawnej Kaminer Straße — dom, podwórze, stodołę, ogród, wjazd i granicę między ulicą a gospodarstwem.

Kaminer Str. 2: szpital, którego Rozbark nie chciał

Z dawną Kaminer Straße (dzisiejszą ulicą Musialika) wiąże się jeszcze jeden ważny punkt: pierwszy szpital w Rozbarku. Utworzono go w 1879 roku przy Kaminer Str. 2, w prywatnym domu Johanna Skory. Co ciekawe, nazwisko Skory pojawia się również przy losach dawnej posesji Rogulli. To pokazuje, jak gęsto splatały się tutaj historie gospodarstw, nowych ulic i pierwszych instytucji publicznych.

Najciekawsze jest jednak to, że placówka powstała pod przymusem władz. Gmina Rozbark nie chciała jej uruchomić. Przedstawiciele gminy tłumaczyli, że miejscowość nie ma dobrej wody pitnej ani wykwalifikowanego personelu pielęgniarskiego. Pojawił się też argument wręcz groteskowy: opiekę musiałby przejąć stróż nocny, a smakowite kąski przeznaczone dla chorych pewnie częściej wędrowałyby do kuchni żony stróża niż do samych pacjentów.

Dziś brzmi to komicznie, ale za tym argumentem kryje się coś poważniejszego. Rozbark szybko rósł, industrializował się i potrzebował instytucji publicznych: opieki zdrowotnej, szkół, policji i urzędów. Każda taka instytucja oznaczała jednak koszty, które w przypadku tego szpitala obliczono na 3334 marki rocznie.

Ostatecznie sprzeciw nie pomógł. Szpital uruchomiono przymusowo na koszt gminy Rozbark. Lazaret zawierał pięć sal chorych z ośmioma łóżkami, łazienkę, mieszkanie dla pielęgniarza oraz kostnicę. Dom Skory został wynajęty na cele opiekuńcze na pięć lat, do 1884 roku.

Kaminer Straße (dzisiejsza ulica Musialika) pojawia się tu w nowym świetle. To już nie tylko ulica chłopskich gospodarstw i bram. To także miejsce, w którym wiejska wspólnota zderzała się z nowoczesnym obowiązkiem organizowania publicznej opieki zdrowotnej.

Warto dodać, że później przy Kaminer Str. 35 funkcjonował wojenny lazaret. Dawna restauracja, wyszynk i sale Josefa Pawelczka zostały w latach 1914–1916 zarekwirowane i zaadaptowane na Królewski Szpital Rezerwowy. Ta jedna ulica skupia więc zaskakująco wiele warstw: stare gospodarstwa, najpiękniejszą bramę Rozbarku, przymusowy szpital i wojenny lazaret.

Młyn Klugiusa i miejsce, które zmieniało funkcję

Dawny Rozbark miał także swoją część związaną z Klukowitz. Nazwa ta przypomina o młynarzu Johannie Klugiusie. Jego młyn stał w południowej części dawnej Küperstraße (dzisiejszej ulicy Matejki), tuż za przecinającą ją ulicą Schulstraße (Szkolną).

Losy młynarza splatają się bezpośrednio z historią powstania opisanego wcześniej Ogrodu Pańskiego. Według przekazów Klugius zubożał, ponieważ hrabia Henckel von Donnersmarck, realizując własne plany inwestycyjne i osuszając staw pod swój barokowy ogród, celowo pozbawił młyn wody. Co gorsza, mimo unieruchomienia koła młyńskiego, hrabia nadal bezlitośnie domagał się od Klugiusa czynszu, świń i zboża. Doprowadzony do ostateczności młynarz w 1721 roku musiał sprzedać swój majątek hrabiemu za zaledwie 300 florenów.

Teren przejęty przez arystokratę szybko zmienił funkcję, wpisując się w jego konkurencyjne zapędy. W miejscu dawnego młyna powstał najpierw duży murowany dom myśliwski, a następnie gorzelnia i browar (później znany jako browar Schäfera). W lokalnych przekazach zachowała się też barwna informacja o wybudowanych tam stajniach dla dzikich zwierząt – podobno trzymano w nich niedźwiedzie, lisy i wilki.

W 1929 roku, podczas robót ziemnych, natrafiono na fundamenty dawnego młyna Klugiusa. To jeden z tych fascynujących momentów, gdy zaginiona przestrzeń na chwilę wraca na powierzchnię. Przez ułamek sekundy można było zobaczyć, że pod nową ulicą i zwartą zabudową wciąż leżą fizyczne ślady znacznie starszego, przedprzemysłowego Rozbarku.

Wiatrak, który opuścił Rozbark

Z zachowanych badań Luise Wecker wynika dokładna, trójetapowa historia rozbarskiego wiatraka kozłowego (Bock-Windmühle). Obiekt został wzniesiony w 1830 roku za dawną ulicą Elsterbergstraße (w okolicach Sroczego Wzgórza / dzisiejszej ul. Alojzjanów), a jego pierwszym właścicielem był młynarz Michel Spyra.

Przedsięwzięcie okazało się jednak mało opłacalne i wiatrak szybko zaczął podupadać. W lipcu 1843 roku Spyra sprzedał go za 320 talarów młynarzowi Augustowi Marpertowi z Tarnowskich Gór. To wtedy doszło do pierwszej relokacji budowli. Specyfika drewnianej konstrukcji koźlaka pozwoliła na jego całkowity demontaż i przeniesienie przy pomocy rozbarskich chłopów na Groß-Dombrowkastraße (historyczny trakt prowadzący do Dąbrówki Wielkiej, czyli dzisiejszą ulicę Brzezińską). Dawne zapisy lokują budowlę pod adresem Groß-Dombrowkastraße 48, co topograficznie odpowiada obszarowi u zbiegu dzisiejszych ulic Brzezińskiej i Tuwima. Prace kontynuowano po zatwierdzeniu planu sytuacyjnego i braku sprzeciwu najbliższych sąsiadów.

Wiatrak stał w nowym miejscu do 1898 roku. Z powodu postępującej zabudowy miejskiej wzdłuż ulicy, jego ostatni rozbarski właściciel, Alexander Sollorz, zdecydował o kolejnej rozbiórce i sprzedaży. Obiekt przetransportowano do Ligoty Woźnickiej (w niemieckich źródłach Ellguth-Woiznik), gdzie został po raz drugi odbudowany, lecz ostatecznie uległ tam całkowitemu zniszczeniu w pożarze.

Historia tego obiektu to rzadki w tamtym okresie przykład mobilności infrastruktury. Budowla nie została wyburzona na miejscu przez wkraczającą zabudowę, lecz była fizycznie przenoszona, ustępując krok po kroku przed nową, miejską tkanką.

Fabryka Prochu: katastrofa między Rozbarkiem a Brzezinami

Najbardziej dramatycznym miejscem w tej opowieści jest Fabryka Prochu, określana też w przekazach jako fabryka dynamitu. Znajdowała się między Groß-Dombrowkastraße a szosą siemianowicką, czyli między Rozbarkiem a Brzezinami Śląskimi.

W 1871 roku, w czasie wojny francusko-pruskiej, zakład wyleciał w powietrze. Według przekazu przyczyną była nieostrożność. Siła wybuchu musiała być ogromna. Ofiary zostały tak zmasakrowane, że nie mogli ich rozpoznać nawet najbliżsi, a w archiwach do dziś brakuje ich pełnej, zweryfikowanej listy. Wiele ciał miało na zawsze pozostać pod ziemią w miejscu katastrofy.

Ta tragedia w brutalny sposób obnażyła najciemniejszą stronę epoki industrialnej: raczkujący przemysł oznaczał nie tylko rozwój, ale też śmiertelne ryzyko, technologiczną bezwzględność i widmo nagłej katastrofy.

Zakładu nie odbudowano. W późniejszym czasie pojawia się natomiast mniejszy magazyn prochu, położony między kopalniami Neue Fortuna i Neu-Eurydice. Okolica Rozbarku i Brzezin była więc nasycona infrastrukturą przemysłową oraz militarną, której ślady nie zawsze są dziś widoczne.

Zniknięcie Fabryki Prochu z mapy Rozbarku miało charakter nagły i ostateczny. W przeciwieństwie do dawnych gospodarstw czy młynów, zakładu nie rozebrano, nie przeniesiono ani nie zaadaptowano do nowych funkcji. Fabryka przestała istnieć w ułamku sekundy, a fizyczne zniszczenie infrastruktury w wyniku eksplozji trwale wymazało ten obiekt z lokalnego krajobrazu.

Fabryka Prochu między Rozbarkiem a Brzezinami Śląskimi, katastrofa z 1871 roku, wizualizacja poglądowa
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Fabryka Prochu między Rozbarkiem a Brzezinami Śląskimi jako przemysłowy kontrapunkt opowieści. Grafika pokazuje katastrofę z 1871 roku w sposób poglądowy, bez dosłownej rekonstrukcji zdarzenia.

Rozbarskie Alpy i pingi: krajobraz po wydobyciu

Nie wszystkie zaginione miejsca Rozbarku były stare i wiejskie. Część powstała już jako rezultat przemysłu, a potem także zniknęła. Najlepszym przykładem są Rozbarskie Alpy, czyli Roßberger Alpen.

Tak nazywano wysokie hałdy związane z dawną kopalnią rud „Rokoko”. Wydobywano tam rudy, w tym także srebro. Hałdy przez długi czas dominowały w krajobrazie, a później zostały zniwelowane pod zabudowę. Na pamiątkę tego przemysłowego krajobrazu pozostały dawne nazwy wytyczonych tam ulic: Rococostraße (dzisiejsza ulica Gallusa) oraz Haldenstraße (dzisiejsza ulica Kossaka).

To ciekawy paradoks. Najpierw przemysł zmienił wiejski krajobraz, usypując hałdy tak wyraźne, że nazwano je Alpami. Potem kolejna faza urbanizacji usunęła nawet te hałdy. Zniknął więc nie tylko dawny Rozbark rolniczy, ale także wcześniejszy Rozbark przemysłowy.

Do tej samej warstwy należą także tzw. pingi — niewielkie zapadliska i leje po dawnym, płytkim wydobyciu rud żelaza oraz galmanu. Takie ślady znajdowały się między innymi na dawnym polu Knefflikowskim. Stanowiły one fizyczny dowód wczesnej eksploatacji górniczej, trwale deformując ówczesną rzeźbę terenu siecią płytkich zagłębień, które z biegiem lat uległy zatarciu i niwelacji.

Rozbark nie stał się przemysłowy dopiero wtedy, gdy pojawiła się wielka kopalnia węgla. Jego ziemia była naruszana wcześniej przez eksploatację rud. Ołów, srebro, galman, żelazo, później węgiel — wszystko to stopniowo przepisywało mapę miejscowości.

Rozbarskie Alpy, hałdy dawnej kopalni rud Rokoko w Rozbarku, wizualizacja poglądowa
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Rozbarskie Alpy, czyli hałdy dawnej kopalni rud Rokoko w rejonie późniejszych ulic Rococostraße (dzisiejsza ul. Gallusa) i Haldenstraße (dzisiejsza ul. Kossaka).

Rustical kontra Dominial: kto płacił za przemysłowy Rozbark?

Na końcu warto postawić pytanie mniej widowiskowe, ale bardzo ważne: kto płacił za tę przemianę?

Rozbark był podzielony nie tylko krajobrazowo, ale także administracyjnie i podatkowo. Istniały grunty wiejskie, czyli Rossberger Rustical, objęte gminą chłopską, oraz obszary dworskie, czyli Gutsbezirk albo Rossberger Dominial Terrain, związane z arystokracją i wielkim przemysłem.

Według przekazu F. Stodolki grunty wiejskie były obciążone podatkami rzędu ponad 500 procent. Z tych pieniędzy utrzymywano policję, opiekę zdrowotną i szkoły dla przeludnionych wsi robotniczych. Tymczasem obszary dworskie, na których działał duży przemysł, miały płacić obciążenia rzędu około 50 procent.

Jeżeli spojrzeć na to razem z historią przymusowego szpitala, wszystko układa się w większy obraz. Gmina chłopska musiała mierzyć się ze skutkami industrializacji: wzrostem ludności, chorobami, potrzebą szkół, policji, opieki i administracji. Jednocześnie duży przemysł korzystał z odrębnego statusu obszarów dworskich.

Kwestie podatkowe i administracyjne stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie ówczesnych przekształceń własnościowych. Zyski z działalności kopalń i masowej parcelacji gruntów często trafiały do wielkich właścicieli ziemskich oraz inwestorów, podczas gdy koszty utrzymania gwałtownie rosnącego zaplecza społecznego spadały na rozbarską gminę. W tym kontekście utrata dawnych terenów rolniczych i zmiana stosunków wodnych nie jest jedynie elementem lokalnego folkloru, lecz twardym zapisem ekonomicznej dominacji wkraczającego przemysłu nad dawną strukturą wsi.

Rossberger Rustical

Wiejska część gminy, która ponosiła koszty lokalnych instytucji i skutków gwałtownego wzrostu osady robotniczej.

Rossberger Dominial Terrain

Obszary dworskie i przemysłowe, związane z odrębnym statusem oraz innym ciężarem podatkowym.

Zakończenie: miejsca, których nie widać

Zaginiony Rozbark nie jest jednym utraconym miejscem. To cała sieć punktów, które zniknęły w różny sposób.

Staw św. Jacka wyschnął. Gumowy Most przetrwał tylko w nazwie i wspomnieniu. Srocze Wzgórze zostało wybrane na piasek. Kaplica po ofiarach zarazy zniknęła razem z dawnym miejscem pamięci. Brama Rogulli ustąpiła nowej ulicy. Młyn Klugiusa zmienił się w dom myśliwski, gorzelnię i browar. Wiatrak przeniesiono poza Rozbark, gdzie ostatecznie spłonął. Fabryka Prochu wyleciała w powietrze. Rozbarskie Alpy usypano, a potem zniwelowano. Pingi i dawne ślady wydobycia zasypano albo przykryto nową zabudową.

Tak właśnie znika przestrzeń. Nie zawsze przez wielkie wojny i spektakularne ruiny. Czasem przez osuszenie stawu. Czasem przez wybieranie piasku. Czasem przez nową drogę. Czasem przez parcelację. Czasem przez to, że stara brama przestaje pasować do nowego miasta.

Dlatego warto zapisywać takie miejsca. Nie po to, żeby udawać, że da się cofnąć czas. Raczej po to, żeby pod współczesnym Rozbarkiem zobaczyć jeszcze ten wcześniejszy: wiejski, pagórkowaty, wodny, górniczy, pełen gospodarstw, bram, kapliczek, hałd i trudnych historii.

Bo pod dzisiejszym Rozbarkiem wciąż ukrywa się ten dawny — cichszy, starszy i prawie niewidzialny. Nie ma go już na mapie, ale wciąż można odnaleźć jego ślady.

zaginiony Rozbarkhistoria Bytomiamiejsca utraconeRoßbergtopografia pamięci
Bibliografia i źródła

Fundamenty — opracowania źródłowe

Wecker, Luise: Geschichtliche Heimatkunde von Roßberg (Beiträge zur Heimatkunde der Stadt Beuthen OS, zeszyt 5). Bytom, 1930. Podstawa topografii, historii społecznej, opisów ulic, gospodarstw i lokalnej pamięci Rozbarku.

Stodolka, Franz: Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien. Świadectwo naoczne i kompilacyjne, pomocne zwłaszcza przy sprawach społecznych, administracyjnych i podatkowych.

Gramer, Franz: Chronik der Stadt Beuthen in Oberschlesien. 1863. Źródło dla starszej historii Bytomia, legend, topografii i kontekstu miejskiego.

Kasperkowitz, Karl, red.: Monographien deutscher Städte, Band XV: Beuthen O/S. 1925. Kluczowe opracowanie dla przemysłu, kultury i urbanistyki Bytomia oraz jego otoczenia na przełomie XIX i XX wieku.

Prasa historyczna i urzędowa

Beuthner Kreisblatt 1867, nr 17. Dokumentacja parcelacji majątku Rogulli i Skóry.

Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt 1969, nr 9 (wrzesień). Przedruk tekstu A. Perlicka z 1926 roku (Zur Geschichte der Beuthener Gasanstalt). Kluczowy dokument dla historii Ogrodu Kalessego, budowy bytomskiej gazowni i zmian w rzeźbie terenu (1861).

Schlesische Schulzeitung 1906, nr 33. Urzędowe wykazy nominacji nauczycieli w Rozbarku.

Oberschlesische Volkskunde 1931, rocznik 3, zeszyt 6/7. Materiały etnograficzne dotyczące Rozbarku.

Der Oberschlesier 1931–1932, rocznik 13 i 14. Materiały dotyczące rymów dziecięcych, przesądów i działalności pedagogicznej Luise Wecker.

Ikonografia i materiały specjalistyczne

Heimatbuch des oberschlesischen Industriegebiets 1937. Zbiór dokumentacji zdjęciowej, w tym materiały z Archiwum Muzeum w Bytomiu i Archiwum Prowincji.

Plan miasta: Beuthen O/S. um 1800. Historyczne opracowanie kartograficzne potwierdzające lokalizację Stawu św. Jacka, przebieg Żabiego Potoku oraz barokowy układ Ogrodu Pańskiego. (Analiza i opracowanie źródłowe: projekt edukacyjny Zielony Kwartał KWK Rozbark).

Stütz & Salzbrunn: Deutschlands Städtebau: Beuthen O/S. 1929. Źródło dla urbanistyki, charakterystyki budownictwa i przemian miejskich.

Pocztówka fotograficzna, ok. 1916: Kaminerstraße 35. Dokumentacja lazaretu wojskowego w salach Josefa Pawelczka.

Dokumenty analityczne i raporty

Raport Izby Obrachunkowej Rzeszy 1935. Analiza finansowa i organizacyjna miasta Bytom.

Pissarski, W.: Der Selbstschutzkampf um Beuthen 1921/22. Źródło do wydarzeń powstańczych i walk o Bytom po I wojnie światowej.

0
0

Read more

Ilustracja tytułowa o Gromadzie Rozbarskiej: dumnie prezentujący się mężczyzna w tradycyjnym stroju na czarnym koniu, na tle historycznych rękopisów i kościelnego sztandaru.

Gromada Rozbarska: Strażnicy Ziemi i Języka. Historia Elity z Rozbarku (1814–1946)

Gromada Rozbarska: Elita w Siodle i Strażnicy Polskiego Słowa (1814–1946)

„Roßberger Bauernvereinigung” — kronika śląskiej emancypacji, pracy i oporu językowego

Historia „Gromady Rozbarskiej” (niem. Roßberger Bauernvereinigung) to niezwykła kronika śląskiej emancypacji, w której zamożność gospodarzy spotykała się z żarliwym patriotyzmem, a ciężka praca w kopalniach współistniała z kultywowaniem najszlachetniejszych tradycji wiejskich. Przez ponad wiek ta elitarna formacja konna nie tylko otwierała najważniejsze parady w Bytomiu, ale przede wszystkim stanowiła mur obronny dla polskiego języka i wiary.

Zasięg czasowy: 1814–1946
Miejsce: Rozbark (Bytom i okolice)
Oś opowieści: samorząd chłopski → nowoczesny związek rolników → formacja konna → walka o język → epilog 1946
Członkowie Gromady Rozbarskiej w strojach ludowych stojący ze sztandarem przed kaplicą w 1900 r.
Pamiątkowe zdjęcie z 1900 r.: Członkowie „reprezentacji wsi” w strojach rozbarskich prezentują historyczny sztandar ufundowany w 1895 roku.

I. Od Odwiecznego Prawa do Nowoczesnego Związku

Często błędnie przyjmuje się rok 1895 za datę powstania stowarzyszenia, jednak korzenie organizacji sięgają znacznie głębiej – do tradycyjnego samorządu chłopskiego i tzw. „prawa pacholczego”. Odnaleziony w archiwum parafii św. Jacka rękopis „Spisu członków Gromady Rozbarskiej” dokumentuje polskojęzyczne zapisy prowadzone nieprzerwanie od 1814 roku.

Ważnym dowodem źródłowym, na wczesną, sformalizowaną aktywność chłopów z Rozbarku jest zachowany odręczny list z 1873 roku. Pokazuje on, że Gromada funkcjonowała jako sprawny organizm na długo przed końcem XIX wieku. W tamtej, dawnej strukturze liderzy nosili dumne tytuły cechowe: przewodniczący był I cechmistrzem, a jego zastępca II cechmistrzem.

Odręczny list członków Gromady Rozbarskiej z 1873 roku
Unikalny, odręczny list z 1873 roku. Dowód na aktywność samorządową Gromady na ponad dwie dekady przed ufundowaniem sztandaru.

Nowoczesny impuls i reorganizacja przyszły dopiero 19 maja 1895 roku pod wpływem artykułów w „Katoliku”. Na zebraniu w lokalu p. Koronowskiej powołano „Związek Rolników Gromady Rozbarskiej”. Statystyki członkowskie pokazują błyskawiczny rozwój: wystartowano z 20 członkami w maju 1895 r., pod koniec roku było ich 42, by w latach 1899-1900 zrzeszać już elitę 66 najzamożniejszych gospodarzy.

Organizacja kładła ogromny nacisk na edukację – w ciągu pierwszych pięciu lat zorganizowano 52 zebrania i aż 50 wykładów fachowych z dziedziny rolnictwa. Związek z Rozbarku wykazywał też silną sprawczość polityczną, wysyłając oficjalne petycje do Sejmu Pruskiego w sprawach zatrudniania zagranicznych robotników czy budowy kolei ulicznej.

II. Atrybuty Potęgi: Sztandar i „Szpica” w Siodle

Gromada Rozbarska była formacją konną (zu Pferde), co zapewniało jej status honorowej kawalerii miejskiej. Podczas pochodów zajmowali zaszczytne miejsce na samym przedzie – tzw. „szpicę”, wyprzedzając nawet wiekowe cechy rzemieślnicze.

Konna Gromada Rozbarska na czele pochodu w Bytomiu
Gromada Rozbarska jako honorowa kawaleria otwierająca pochód.

Ich wygląd i atrybuty budziły powszechny podziw:

  • Strój (Roßberger Tracht): Ciemne katanki, jasne spodnie z jeleniej skóry (jeleniaki), reprezentacyjne szarfy przewieszane przez ramię, wysokie buty jeździeckie i kapelusze z szerokim rondem.
  • Sztandar za 900 marek: Decyzję o jego zakupie podjęto w 1895 r. u p. Koronowskiej. Wykonano go u p. Szpetkowskiego w Poznaniu za potężną wówczas kwotę 900 marek. Na awersie widniał św. Izydor Oracz, a na rewersie Opatrzność Boska. Pierwszymi chorążymi wytypowanymi do jego niesienia byli: Piotr Sobczyk, Aleksander Kasprzyk i Konstanty Reguła.
  • Chłopska duma: Związek cechowała wyjątkowa asertywność. Podczas 5-lecia w 1900 r. gospodarze z Rozbarku demonstracyjnie zignorowali obecnego na sali adiutanta pruskiego komisarza policji, głosząc na łamach prasy, że „gospodarz-rolnik nie jest zależnym od żadnego policyanta”.
Sztandar Gromady Rozbarskiej z 1895 roku przedstawiający św. Izydora Oracza
Archiwalny sztandar z 1895 r. przedstawiający św. Izydora Oracza (patrona rolników).

III. Kaspar Tokarz – Głos, który Porywał Tłumy

Niekwestionowanym liderem i twarzą Gromady był przez dekady Kaspar (Kasper) Tokarz (1852–ok. 1935). Wyuczony krawiec, który na prośbę ojca został rolnikiem, a by utrzymać wielką rodzinę, przez lata łączył pracę na roli z trudem górnika („od wczesnego ranka do późnego wieczora”). Jako długoletni sekretarz i prezes organizacji stał się jej głównym „skarbnikiem pamięci”.

Prywatnie był mężem Zuzanny (ślub w 1878 r.), z którą wychował dziewięcioro dzieci. Co ciekawe, wszyscy czterej synowie bezpiecznie powrócili do domu z frontów I wojny światowej. Podczas Złotych Godów w 1928 roku Tokarzowie cieszyli się już 35 wnukami! Kaspar był ponadto człowiekiem wielu talentów – jego wielką pasją były teatry amatorskie, w których nie tylko występował, ale również samodzielnie je reżyserował.

Kaspar i Zuzanna Tokarz w tradycyjnych strojach rozbarskich, Bytom 1928
Kaspar i Zuzanna Tokarz w pełnych strojach rozbarskich podczas Złotych Godów, 1928 r.
Patriarcha i kronikarz
Tokarz łączył role i światy: praca w polu, praca w kopalni, troska o rodzinę i odpowiedzialność za wspólnotę. Prowadząc dokumentację, eliminował germanizmy, zastępując „bahnhof” dworcem, a „kartofle” ziemniakami — w praktyce była to cicha, lecz stanowcza walka z germanizacją.

Prasa z 1903 roku odnotowała jego płomienne wystąpienie na bytomskim Rynku z okazji jubileuszu papieskiego:

„Górnik i gospodarz p. Kasper Tokarz w pięknym stroju narodowym po polsku… donośnym głosem trafił krótkimi wywodami tak do serc obecnych na rynku tysięcy słuchaczy, że z piersi wszystkich wyrwał się okrzyk: Niech żyje nasz Ojciec św. Leon XIII!”. Relacja prasowa (1903)

W 1915 roku, witając biskupa Bertrama polską oracją, usłyszał w odpowiedzi słynne słowa: „Twoja mowa nie jest moją mową, ale Twoje serce jest moim sercem”.

IV. Kalendarium Odwagi i Tradycji

  • 1895: Zakup sztandaru i pierwsza konna eskorta biskupa.
  • 1900: Pamiątkowe zdjęcie „reprezentacji wsi” ze sztandarem przed starą kaplicą na Rozbarku.
  • 1904: Delegacja Gromady wręcza papieżowi Piusowi X różaniec z „pereł św. Jacka” – unikalnych rozbarskich skamieniałości liliowców.
  • 1913: Konna eskorta (wyjazd o 7:45 do Piekar) dla nowego duszpasterza, ks. Franza Strzybnego.
  • 1922: Warta konna przy honorowej bramie na dworcu w Bytomiu podczas powitania wojsk Reichswehry.
  • 1923: Zaszczyt otwarcia wielkiego pochodu 60 organizacji z całego Śląska (z okazji 70-lecia Stowarzyszenia Czeladzi Kolpinga).
  • 1924: Udział w obchodach ku czci ks. Norberta Bonczyka; przemówienia Tokarza i Tomasza Nowaka.
  • 1926: „Gromada” konno otwiera wielki jubileuszowy pochód z okazji 350-lecia cechu szewców w Bytomiu.
  • 1928: Złote Gody Kaspra i Zuzanny Tokarzów; osobiste błogosławieństwo od kardynała Bertrama przesłane w języku polskim.
  • 1931–1933: Sędziwy, blisko 80-letni Tokarz, tytułowany „najstarszym prezesem Alojzjanów”, wciąż otwiera zjazdy młodzieży w Piekarach i Szarleju.

V. Walka o Język: „Rozbarski Kontrkulturkampf”

Działalność Gromady miała głęboki wymiar polityczny. Członkowie celowo bojkotowali niemieckie stowarzyszenia, głosząc, że „gospodarz-rolnik nie jest zależnym od żadnego policjanta”. Kaspar Tokarz, prowadząc „Spis członków”, dokonywał aktu lingwistycznego oporu – konsekwentnie zastępował germanizmy polskimi terminami (np. „dworzec” zamiast „bahnhof”, „ziemniaki” zamiast „kartofle”), dbając o literacką czystość zapisów.

Edukacja narodowa odbywała się także na co dzień. Kaspar Tokarz był gorliwym propagatorem polskiego czytelnictwa – już od czasów Karola Miarki nieprzerwanie abonował „Katolika”, podając go dalej do czytania i dbając o to, by jego rozbarscy „pupile” również go zamawiali.

Polska mowa w sferze sakralnej
Stowarzyszenie dbało o polską mowę także w sferze sakralnej, zamawiając dedykowane msze w kościele Mariackim z polskimi kazaniami (udokumentowane w 1909 i 1929 roku).

VI. Zmierzch i Dziedzictwo

Okres hitlerowski przyniósł zakaz zgromadzeń i milczenie kronikarza. Historia dokumentu urywa się nagle w 1946 roku, po odnotowaniu ostatnich nowych członków (w rękopisie pojawiają się m.in. nazwiska: Augustyn Hlond (imiennik — nie kardynał), Jan Matuszowic, Szczepan Garus). Choć formacja konna zniknęła z ulic Bytomia, „Gromada” pozostaje symbolem śląskiej dumy, w której bogactwo materialne było jedynie narzędziem do zachowania bogactwa duchowego i narodowego.

Uwaga redakcyjna (opcjonalnie do publikacji): Jeśli chcesz, mogę dodać na końcu blok „Źródła i archiwalia” oraz sekcję „Powiązane artykuły na flaczek.com” — ale bez dopisywania nowych faktów, tylko jako moduł nawigacyjny.

Źródła i Bibliografia

Powyższy artykuł został opracowany na podstawie weryfikacji dziesiątek archiwalnych materiałów prasowych, rękopisów oraz współczesnych opracowań historycznych.

1. Prasa z okresu Cesarstwa Niemieckiego (1895–1916)

  • Katolik: 1895 (nr 64), 1897 (nr 100), 1900 (nr 90), 1903 (nr 28), 1904 (nr 23).
  • Nowiny Raciborskie: 1897, R. 9, nr 102.
  • Rolnik: 1900, R. 7, nr 31.
  • Dziennik Śląski: 1900 (nr 172), 1903 (nr 50, nr 51), 1916 (nr 54).
  • Głos Śląski: 1903, nr 3.
  • Posłaniec Niedzielny dla Dyecezyi Wrocławskiej: 1903, R. 9, nr 11.
  • Gwiazda: 1904, R. 2, nr 8.
  • Der Oberschlesische Wanderer: 1909, nr 41.
  • Górnoślązak: 1911, R. 12, nr 168.

2. Prasa z okresu dwudziestolecia międzywojennego (1923–1933)

  • Katolik: 1924 (nr 26), 1925 (nr 36).
  • Katolik Codzienny i Katolik Niedzielny: Relacje z 1923, 1928 (nr 267) oraz 1931 (nr 141).
  • Górnoślązak: 1923 (nr 203), 1929 (nr 247).
  • Ostdeutsche Morgenpost: 1923 (nr 187), 1926 (nr 160).
  • Oberschlesien im Bild: 1926, nr 26.
  • Oberschlesische Volksstimme: 1928 (nr 293), 1929 (nr 32).
  • Zdrój: 1929, R. 5, nr 5.
  • Polska Zachodnia: 1931, R. 6, nr 161.
  • Polonia: 1931, R. 8, nr 2411.
  • Gość Niedzielny: 1931, R. 9, nr 26.
  • Młodzież Katolicka: 1933, R. 8, nr 15.

3. Wydawnictwa zlotowe i dokumenty wizualne

  • Hejnał Zlotowy. W dniach zlotów młodzieży… w Piekarach, 1933 r.
  • Fotografia archiwalna „Die Gromada (Dorfvertretung) vor der alten (zweiten!) Kapelle im Jahre 1900”.
  • Rękopis „Spis członków Gromady Rozbarskiej” (Archiwum parafii św. Jacka w Rozbarku, wpisy z lat 1814-1946).

4. Opracowania powojenne i współczesne

  • Nasza Droga: 1950, R. 24, nr 7/8.
  • Trybuna Robotnicza: 1955, nr 117.
  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt: Artykuły i relacje z lat 1958 (nr 4), 1961, 1962, 1966, 1970, 1971, 1989.
  • Daniela Dylus, „Źródło u św. Jacka”, miesięcznik „Śląsk”, 2017, R. 23, nr 9.
Powiększenie
0
0

Read more

Kościół św. Jacka w Bytomiu-Rozbarku – okładka artykułu, ‘Romańska twierdza na wzgórzu pereł’

ROMAŃSKA TWIERDZA NA WZGÓRZU PEREŁ

Romańska Twierdza
na Wzgórzu Pereł
Definitywna monografia kościoła św. Jacka w Bytomiu-Rozbarku

Gdy patrzymy na panoramę przemysłowego Śląska z początku XX wieku, widzimy las kominów, czerwoną cegłę familoków i czarny dym hut. Jednak w Bytomiu-Rozbarku, przy dzisiejszej ulicy Matejki, wyrasta budowla, która łamie ten schemat. To kościół św. Jacka (St. Hyazinthkirche) – jasna, piaskowcowa bazylika, która wygląda, jakby przeniesiono ją z nadreńskich miast. Jej historia to nie tylko opowieść o architekturze. To dramat walki inżynierów z geologią Jury, historia wielkich pieniędzy „Króla Piwa” i echa największej katastrofy górniczej w dziejach miasta.

I. Tajemnica Wzgórza: Wapień, Jura i Perły

Historia tego miejsca zaczyna się miliony lat przed wmurowaniem kamienia węgielnego. Wzgórze Rozbarskie (Roßberg) to geologiczny unikat. Zbudowane z żelazistego wapienia jurajskiego, miało niegdyś charakterystyczny, „galmanowo-żółty” kolor (galmeigelb). To właśnie ta specyficzna barwa ziemi i jej jurajskie pochodzenie zdeterminowały losy wzgórza na setki lat [1].

Skarb Papieża Leona XIII

Przez stulecia mieszkańcy Rozbarku, kopiąc w piaskach tego wzgórza, znajdowali dziwne, małe kamyki. Wyglądały jak koraliki o żółtawym płaszczu i brudnobiałym wnętrzu. Nauka nazwała je członami liliowców (Encrinites), ale lud wiedział swoje: to „Perły św. Jacka”. Legenda głosiła, że gdy święty Jacek Odrowąż głosił tu kazanie, rozerwał mu się różaniec. Paciorki wpadły do źródła i skamieniały, stając się częścią jurajskiej skały.

Historia ta ma swój niezwykły finał w Rzymie. Według źródeł z epoki, w roku jubileuszowym 1900 delegacja z Rozbarku wręczyła Papieżowi Leonowi XIII dar jedyny w swoim rodzaju: różaniec wykonany z owych autentycznych, skamieniałych liliowców znalezionych na wzgórzu, które w złoto oprawił bytomski mistrz zegarmistrzowski Hahulski [2].

Woda, która broniła Bytomia

U stóp wzgórza przez wieki biło potężne Źródło św. Jacka (Jacek-Quelle). Nie było to zwykłe źródełko. Jego wody zasilały potok Iserbach (Bytomkę) i tworzyły rozlewisko zwane Stawem Jacka (Jazekteich), sięgające od dzisiejszego Placu Klasztornego aż do ulicy Szkolnej..

Dawne plany i opracowania hydrograficzne wskazują, że staw ten pełnił kluczową rolę militarną. Istniała przy nim specjalna śluza. W razie zagrożenia najazdem, otwierano ją, a spiętrzona woda Jacka błyskawicznie napełniała fosy miejskie (Wallgraben) opasujące mury Bytomia. To wzgórze dosłownie „poiło i broniło” miasto [3].

Kres tej historii położyła rewolucja przemysłowa. W grudniu 1823 roku ruszyły potężne pompy odwadniające nowej kopalni galmanu „Scharley”. Poziom wód gruntowych zaczął gwałtownie spadać. Kroniki odnotowały dokładną datę śmierci źródła: wyschło ono definitywnie w listopadzie 1830 roku, co wywołało w Bytomiu panikę i kryzys wodny [3].

II. Wielki Dylemat: Zostać czy Uciekać? (1906)

Na początku XX wieku Rozbark był już dużą, robotniczą gminą (liczącą ok. 18–20 tys. mieszkańców), a stara, mała kaplica (murowany kościółek z 1801 r., który spłonął w wielkim pożarze w 1868 r. i został odbudowany w latach 70. XIX w.) pękała w szwach. Nowa parafia św. Jacka miała objąć ok. 19 tys. wiernych, wydzielonych z gigantycznej parafii NMP. Impuls do zmian dał ówczesny proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP, ks. Emanuel Buchwald. W 1906 roku Rada Parafialna stanęła przed dramatycznym wyborem:

  • Opcja „Bezpieczna”: Ucieczka ze wzgórza. Biskupstwo wrocławskie oferowało parcelę o powierzchni 10 000 m² przy ulicy Groß-Dombrowkaerstraße, za Domem Strzeleckim. Teren był stabilny i pewny.
  • Opcja „Historyczna”: Pozostanie na starym miejscu, mimo ryzyka szkód górniczych i ciasnoty.

Zwyciężyło przywiązanie do tradycji, ale cena była wysoka. Aby zmieścić potężną bazylikę, parafia musiała dokupić grunt od sąsiada, kupca nazwiskiem Gaida. Zapłacono mu astronomiczną wówczas kwotę 42 000 marek. Podjęto też bolesną decyzję o wyburzeniu starego kościółka, czemu głośno sprzeciwiała się część rady, argumentując, że „miejsce to jest uświęcone od 600 lat” [4].

III. Inżynieria Niemożliwego (1908–1911)

Zadanie zaprojektowania świątyni otrzymał architekt Max Giemsa z Katowic. Gdy stanął na placu budowy, zrozumiał, że porywa się na niemożliwe. Kościół miał stanąć dokładnie na granicy dwóch światów geologicznych.

Front kościoła z wieżami stanął na twardej, litej skale wapiennej. Jednak tył – prezbiterium – musiał zostać posadowiony na terenie dawnego, grząskiego Stawu Jacka. Różnica w stabilności gruntu była zabójcza dla murów.

Giemsa zastosował rozwiązanie radykalne. Fundamenty pod prezbiterium wpuszczono aż 11-12 metrów w głąb ziemi (względem poziomu wież). Tę gigantyczną „dziurę” w ziemi inżynierowie przekuli w atut, tworząc pod ołtarzem potężną Kryptę (Kościół Dolny). Aby wyrównać teren wokół kościoła, nadsypano go o ponad 7 metrów ziemi. To dlatego kościół wydaje się dziś tak górować nad okolicą – stoi on dosłownie na sztucznej górze usypanej nad bagnem [2].

❧ Z dziennika budowy: Skała pod wieżami była tak lita, że robotnicy musieli używać materiałów wybuchowych, aby przygotować teren. Geologicznie jest to osadowy wapień żelazisty z jury, który nadawał wzgórzu jego dawny, żółtawy kolor..

12 maja 1908 roku rozpoczęto inwestycję i wmurowano kamień węgielny. Budowę prowadzono do lata 1911, kiedy bazylika była już gotowa do benedykcji. W źródłach lokalnych pojawia się też data 18 października 1908 jako dzień uroczystości związanych z kamieniem węgielnym – wymaga to jednak potwierdzenia w kronice/drukach z epoki..

Miliony Króla Piwa

Koszty rosły lawinowo. Ze wstępnych 500 tysięcy marek, rachunek urósł do 800 000 marek. Budowa wymagała gigantycznych ilości materiału. Choć z zewnątrz widzimy szlachetny piaskowiec, to serce murów i potężne fundamenty krypty wzniesiono z cegły.

Tu na scenę wkracza lokalna solidarność. Obok najbogatszego bytomianina, „Króla Piwa” Ignatza Hakuby, swój wkład mieli też miejscowi gospodarze. Hakuba, postać wybitna (był radnym miejskim od 1880 r., a od 1901 r. zasiadał w kolegium magistratu), wspierał finansowo przedsięwzięcia w mieście i – według lokalnych przekazów oraz ówczesnej prasy – miał znaczący udział w fundacjach związanych z kościołem (m.in. ołtarza czy witraży). Niestety, Hakuba nie doczekał końca dzieła – zmarł w 1910 roku [1, 5].

Ale obok milionera stanęli też inni. Kroniki rodzinne odnotowują wspaniały gest Piotra Flaczka (Petera Flatczka), właściciela cegielni parowej na Pniokach, który na poczet wznoszenia murów ofiarował on aż 100 000 cegieł [6]. To dzięki takim darom, „Twierdza na Wzgórzu” mogła w ogóle powstać.

IV. „Twoje serce jest moim sercem” (1915)

Wzniesiona z jasnego piaskowca bazylika, wzorowana na katedrze w Limburgu, była gotowa w przededniu Wielkiej Wojny. Pierwsze poświęcenie (benedykcja) odbyło się 27 sierpnia 1911 roku. Na pełną, uroczystą konsekrację trzeba było czekać do 8 kwietnia 1915 roku, kiedy to do Rozbarku przybył Książę Biskup Adolf Bertram (późniejszy kardynał).

W części opracowań internetowych spotyka się 4 sierpnia 1915 jako datę poświęcenia, ale częściej przytaczana w materiałach regionalnych jest 8 kwietnia 1915 (Bertram) – możliwe, że chodzi o inną uroczystość parafialną myloną z konsekracją..

W wieży działał także zegar wieżowy: mechanizm wykonała renomowana firma J. F. Weule z Bockenem, a wskazówki miały ok. 2 metry długości (wahadło ok. 1,68 m). Warto podkreślić, że podawana w kronikach masa ok. 2500 kg odnosi się do całego systemu — mechanizmu centralnego, przekładni, tarcz oraz zestawu potężnych ciężarów napędowych, które wprawiały go w ruch..

Głos wiary: Dzwony Kardynała Koppa

W wieżach kościoła zawisły cztery potężne dzwony, ufundowane przez kardynała Georga Koppa. Zostały one odlane w 1911 roku w słynnej odlewni F. Otto w Hemelingen (Opus 769 i 770). Ich dobór tonów tworzył unikalną harmonię:

  • Georg (św. Jerzy) – największy, ważący 3290 kg (ton b°),
  • Hyazinth (św. Jacek) – 1947 kg (ton des’),
  • Isidor (św. Izydor) – 1381 kg (ton es’),
  • Gabriel (św. Gabriel) – 944 kg (ton f’).

Niestety, ich potężny dźwięk towarzyszył parafianom tylko przez trzy dekady. W sierpniu 1942 roku, podobnie jak wiele innych śląskich dzwonów, zostały zdjęte i przetopione na cele wojenne.

Atmosfera w 1915 roku była napięta – synowie parafian ginęli na frontach, a miasto było tyglem narodowościowym. Podczas powitania przed kościołem, prosty rolnik nazwiskiem Tokarz powitał biskupa w języku polskim. Biskup Bertram odpowiedział wówczas zdaniem, które przeszło do historii:

„Twoja mowa nie jest moją mową,
ale Twoje Serce jest moim Sercem.”

Relację tę przytacza ówczesna prasa (zob. Kattowitzer Zeitung, 1915, nr 96), a słowa te stały się testamentem jedności dla podzielonej społeczności Rozbarku. Parafię wyodrębniono w czerwcu/lipcu 1915 (w źródłach pojawiają się dwie daty: 17 VI 1915 oraz 1 VII 1915 – zapewne decyzja administracyjna i wejście w życie).. Jej pierwszym proboszczem został ks. Franciszek Strzybny.. Pierwotny zasięg parafii obejmował nie tylko Rozbark, ale też m.in. Szarlej, Stare Góreczko oraz zachodnią część Brzezin.

V. Mrok Krypty: Sztuka i Śmierć

Dolny kościół nie był tylko fundamentem. Stał się galerią sztuki o niezwykłym klimacie. W latach 20. XX wieku krytycy sztuki zachwycali się jego wystrojem, który w niczym nie przypominał przesłodzonych wnętrz neogotyckich.

Wystrój kościoła tworzyli najwybitniejsi mistrzowie epoki, dzięki czemu bazylika stała się prawdziwym skarbcem sztuki sakralnej. Ołtarz główny, ambonę oraz stacje Drogi Krzyżowej wykonał Georg Schreiner z Ratyzbony. W części materiałów popularnych spotyka się nazwisko ‘Schneider’, jednak w opracowaniach dot. wyposażenia i warsztatów wykonawczych konsekwentnie pojawia się warsztat Georga Schreinera (Ratyzbona) – możliwe, że ‘Schneider’ to zapis uproszczony lub pomyłka w późniejszych streszczeniach.. W oknach umieszczono barwne witraże z berlińskiej firmy Ferdinanda Buscha, a na chórze do dziś pracuje monumentalny, 60-głosowy instrument austriackiej firmy Rieger z Krnova. Niezwykłą ciekawostką konstrukcyjną, rzadko zauważaną przez zwiedzających, jest drewniany strop podwieszony na konstrukcji więźby typu wieszarowego, co nadaje wnętrzu specyficzny charakter akustyczny..

Dolny kościół (Krypta) oraz kunsztowne detale rzeźbiarskie to pole popisu kolejnych artystów. Ołtarze w krypcie wyszły spod ręki Josefa Starcka, natomiast mistyczne polichromie ścienne stworzył malarz Otto Kowalewski z Katowic. Chrzcielnica oraz liczne elementy dekoracyjne i sztukaterie są dziełem renomowanego bytomskiego warsztatu rzemiosła artystycznego — Louisa Rosenthala, właściciela Atelier für Architektur und Kunstgewerbe przy Gartenstraße 18 (dzisiejsza ul. Powstańców Warszawskich)..

Szczególną, mistyczną atmosferę budują unikalne rzeźby i tradycje związane z podziemiami świątyni:

  • Boży Grób (dłuta Matthiasa Beulego): Figura Chrystusa celowo nie była „ładna” — pomalowano ją na wstrząsający kolor „totes Grau” (martwa szarość), który ożywiały jedynie złote pasy na całunie. W półmroku podziemi robiło to niesamowite wrażenie.
  • Ogrójec: Dla kontrastu, figury Apostołów pozostawiono w surowym drewnie, aby — jak donosiła ówczesna prasa — „anatomia, mięśnie i krew były widoczne w samej strukturze materiału”.
  • Szopka: W okresie Bożego Narodzenia w krypcie wystawiano szopkę o niezwykle wysokich walorach artystycznych. Rozbarska betlejka uchodziła za jedną z najpiękniejszych na całym Śląsku, przyciągając rzesze wiernych spoza parafii.

VI. Żałoba: 145 Trumien (1923)

Radość z nowej świątyni trwała krótko. 31 stycznia 1923 roku Rozbark zamarł. Na pobliskiej kopalni Heinitz (później Rozbark) doszło do potężnego wybuchu pyłu węglowego. W jednej chwili życie straciło 145 osób (w tym 141 górników i 4 ratowników). Była to największa katastrofa górnicza w historii Bytomia.

Kościół św. Jacka stał się domem pogrzebowym dla całej dzielnicy. Dwa lata później, w 1925 roku, na cmentarzu odsłonięto pomnik z czerwonego piaskowca. Tysięczne tłumy wdów i sierot słuchały mowy proboszcza, ks. Franciszka Strzybnego, podczas gdy połączone chóry śpiewały pieśń Schuberta „Śmierć i dziewczyna”. Od tego dnia monumentalna bryła kościoła stała się dla mieszkańców także pomnikiem ceny, jaką płaci się za węgiel [10].

VII. Życie Wokół: Parady, Świnie i Wojny na Kamienie

Ale Rozbark to nie tylko modlitwa i śmierć. Plac u stóp kościoła, zwany Moltkeplatz (Plac Moltkego), tętnił życiem, które miało wiele barw.

  • Od świń do mundurów: W dni powszednie plac był błotnistym „Targiem Świńskim”, pełnym dziur rytych przez zwierzęta. Ale 27 stycznia, w urodziny Cesarza, zmieniał się nie do poznania. Odbywały się tu wielkie parady wojskowe. Żołnierze maszerowali w rytm orkiestry, by na koniec otrzymać tradycyjną ucztę: pieczeń wieprzową z kluskami (Schweinebraten und Klöße) [11].
  • Pod Złamanym Cylindrem: Tuż obok kościoła działała tawerna o tej intrygującej nazwie. To tam, przy kieliszku, dobijano targów po nabożeństwach.
  • Wojny podwórkowe: Pola za kościołem, zwane Paniover Feld, były areną regularnych bitew. Wspomnienia Otto Fuhrmanna opisują zacięte „wojny na kamienie” toczone między chłopakami z centrum Bytomia a tymi z Rozbarku. Kościół był niemym świadkiem tych dziecięcych krucjat [11].
Jest też historia o przemycie. Legenda (a może fakt?) głosi, że zaradne mieszkanki Rozbarku wykorzystywały religijność celników. Wewnątrz pustej w środku figury św. Antoniego, niesionej uroczyście na pielgrzymkę do Piekar, kobiety przemycały z Niemiec do Polski deficytową przyprawę w płynie – „Maggi”. Celnik, widząc świętego, salutował, a „Maggi” bezpiecznie przekraczała granicę [12].
Pobożna wieść niosła także, że św. Jacek, zirytowany skrzeczeniem srok przeszkadzających mu w modlitwie na wzgórzu, wygnał je na zawsze z granic Bytomia – legenda ta żyła wśród mieszkańców jeszcze w XX wieku.

Kościół św. Jacka w Bytomiu to coś więcej niż budynek. To „Twierdza na Wzgórzu Pereł”. Jest zapisem historii wykutym w kamieniu: od jurajskich liliowców w fundamentach, przez przemysłową potęgę Hakuby, dar cegieł Flaczka, aż po żałobę po górnikach z Heinitz. Stoi na styku skały i dawnego bagna – dokładnie tak, jak historia Śląska balansowała zawsze między wielkim bogactwem a wielką tragedią.

Galeria ikonograficzna

Współcześnie kościół przeszedł jeden z największych programów konserwatorsko-remontowych w Bytomiu: kompleksowe prace (m.in. elewacje, elementy kamienne, prace przy otoczeniu i zabezpieczenia) sfinansowano z udziałem środków unijnych i krajowych, a łączna wartość projektu sięgała ok. 29,9 mln zł.

Źródła i opracowania

I. Prasa historyczna (źródła pierwotne 1902–1938)

  • ❧ Dziennik Śląski, 1902, R. 5, nr 163 (dot. Ignatza Hakuby).
  • ❧ Der Oberschlesische Wanderer, 19 czerwca 1906, Jg. 79, Nr. 138 (dot. budowy i dylematów lokalizacyjnych).
  • ❧ Kattowitzer Zeitung, kwiecień 1915, Jg. 47, nr 96 (relacja z konsekracji i słowa bp. Bertrama).
  • ❧ Oberschlesien im Bild:
    • – 1925, Nr 51 (katastrofa na kopalni Heinitz).
    • – 1926, Nr 13, str. 69; Nr 23, str. 124; Nr 34 (architektura, rzeźby Beulego i Schmidera).
    • – 1927, Nr 2 (szopka w krypcie i życie codzienne).
  • ❧ Ostdeutsche Morgenpost:
    • – 1 marca 1926 (nabożeństwo za poległych, Volkstrauertag).
    • – 9 listopada 1929 (topografia ulic, kino i wydarzenia w mieście).
  • ❧ Christus Kinder, 21 sierpnia 1938, Jg. 14, Nr. 34 (legenda o perłach i hydrografia).

II. Czasopisma i wydawnictwa Heimat (Wspomnienia i analizy)

  • ❧ Gleiwitzer und Beuthener Heimatblatt, 1958, str. 126.
  • ❧ Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt:
    • – Roczniki 1962 (str. 236, 376) oraz 1969 (str. 269).
    • – Rocznik 1968 (str. 273): Wspomnienia Otto Fuhrmanna.
    • – Rocznik 1972 (str. 250): Analiza hydrograficzna Simona Machy.
    • – Rocznik 1976 (str. 106, 121, 371): Zbiór informacji o parafii i przemycie „Maggi”.
    • – Rocznik 1990 (str. 36): Artykuł o geologii i „Perłach św. Jacka”.
  • ❧ Neustädter Heimatbrief, 1957, str. 323 (dot. kultu św. Jacka w regionie).

III. Dokumenty, teksty autorskie i archiwa rodzinne

  • ❧ Rektor Paul Kytzia, Die Geschichte der St. Hyazinth-Kirche in Roßberg/OS., 1928 (dane o geologii i fundamentach).
  • ❧ Simon Macha, Beitrag zur Ortskunde von Beuthen OS., 1923 (szczegółowy opis stawu Jazekteich i fos miejskich).
  • ❧ Georg Lasik, Im Spiegel der Zeit (kronika wydarzeń i daty budowy).
  • ❧ Georg Lasik, Die Beuthener Straßen im Jahre 1929 (analiza topograficzna).
  • ❧ Otto Fuhrmann, Aus meiner Schuljungenzeit in Beuthen 1900-1914 (opisy obyczajowe i wojny podwórkowe).
  • ❧ Dokumentacja archiwalna cegielni parowej in Pniakach (dot. daru 100 000 cegieł od Piotra Flaczka).
  • ❧ Opracowania biograficzne Urzędu Miejskiego w Bytomiu dot. postaci Ignatza Hakuby.

Źródła ikonograficzne:

Fotografie i pocztówki: fotopolska.eu (autorzy/właściciele wg kart obiektów). Pozostałe: skany z prasy i dokumentów, opracowanie własne.

0
0

Read more

poglądowy obrazek ukazujący ludzi w XVII wieku

Tajemnice ksiąg metrykalnych: Odkryj nazwiska mieszkańców Rozbarku (1676–1708)

W drugiej połowie XVII wieku Rozbark był niewielką wsią, która – podobnie jak Szombierki, Chropaczów czy Świętochłowice – należała do rozległej parafii mariackiej w Bytomiu. Dzięki zachowanym księgom chrztów z lat 1676–1708 możemy dziś spojrzeć na nazwiska ojców dzieci chrzczonych w Rozbarku i zrekonstruować społeczną strukturę tej historycznej osady.Poniżej prezentujemy zestawienie ojców z Rozbarku – imiona zostały ustandaryzowane, nazwiska posortowane alfabetycznie, a osoby szlachetnie urodzone zostały odpowiednio oznaczone.

🧾 Nazwiska ojców z Rozbarku (1676–1708):

  • Joachim Balcar Ziemiecki de Motyczka (szlachetny)

  • Jakub Bartizel

  • Albert Bartuzel

  • Stanisław Betkowski (Betkos)

  • Piotr Chrusciel (Chruscielczyk)

  • Jerzy Czepionka (Czypionka)

  • Tomasz Jarosz (Jarosch)

  • Walenty Pietrga (Pietriga)

  • Jerzy Sobczyk (Sobczik)

  • Jan Tomaszowski (szlachetny)

  • Krzysztof Twardowski (szlachetny)

  • Jan Twardowski (szlachetny)

  • Jan Fryderyk von Thomaszowski (szlachetny, prokurator majątkowy)

  • Aleksander Rembiecki (szlachetny)

  • Szymon Szuwatka (Szuwata)

  • Jakub Frankowitz

  • Jan Flaczek

  • Stanisław Flaczek

  • Andrzej Flaczek

  • Stanisław Janowski (vel Flak)

  • Andrzej Janowski (vel Flak)

  • Andrzej Flak

  • Bartłomiej Bulaczek

  • Błażej Buchta

  • Adam Buchta

  • Jan Bubaczek

  • Bartłomiej Garus

  • Jan Garus

  • Paweł Gaidka

  • Jan Gaidka

  • Błażej Gaida

  • Walenty Gaida

  • Franciszek Höfflich

  • Krzysztof Ciotek

  • Stefan Cieslik

  • Piotr Chrząscel

  • Jan Chrzanowski

  • Maciej Chlad

  • Bartłomiej Klokocz

  • Jerzy Kolipiatek

  • Andrzej Kolodzieiczyk

  • Walenty Kolodziey

  • Jakub Kuczab

  • Paweł Gdejzyk

  • Walenty Gembic

  • Jakub Gola

  • Andrzej Golek

  • Mikołaj Gorecki

  • Klemens Gosczalik

  • Piotr Ficek

  • Albert Ficek

  • Maciej Fiera

  • Jan Frichta

  • Jan Jaras

  • Wacław Jaras

  • Szymon Jarosz

  • Maciej Jarosz

  • Walenty Jasko

  • Maciej Kandek

  • Albert Kasprzyk

  • Jakub Kawka

  • Jan Kędziora

  • Andrzej Kędziora

  • Samuel Kipuz

  • Bartłomiej Klokocz

  • Jan Klosowic

  • Jerzy Klimczyk

  • Jan Kostka

  • Jan Koteczki

  • Marcin Krawczyk

  • Jan Krzanowic

  • Piotr Kubanski

  • Piotr Kubasik

  • Jan Labik

  • Grzegorz Lorek

  • Stanisław Lubowski

  • Krzysztof Lucki

  • Maciej Ludczyk

  • Walenty Maciey

  • Paweł Magera

  • Jakub Manecki

  • Jan Mars

  • Tomasz Mars

  • Franciszek Marsz

  • Jakub Marsz

  • Walenty Mathuszewic (Mathuszek/Matuszec)

  • Marcin Michnik

  • Stanisław Mordan

  • Błażej Mądro

  • Albert Nawrot

  • Jan Nos

  • Paweł Nyko

  • Tomasz Nyko

  • Szymon Paido

  • Łukasz Pawelczyk

  • Stanisław Pietras

  • Walenty Pietryga

  • Szymon Pijawka

  • Paweł Pitasik

  • Jan Polaczek

  • Jakub Pospiech

  • Jan Przybylczik

  • Grzegorz Przybytko

  • Stanisław Rogula (vel Pypec)

  • Szymon Roman

  • Szymon Rybalt

  • Walenty Scigatka

  • Stanisław Siatkowski

  • Samuel Skipor

  • Grzegorz Skora

  • Paweł Skora

  • Szymon Skora

  • Jakub Sobczyk

  • Andrzej Sobczyk

  • Jakub Stacha

  • Jakub Stachaczek

  • Jan Starosta

  • Marcin Sternawski

  • Albert Strzodon

  • Dominik Szafranczyk

  • Albert Szurla

  • Szymon Tokarz

  • Baltazar Tokarz

  • Maciej Tokarz

  • Jan Tokarz

  • Grzegorz Tomczyk

  • Konrad Twardokęs

  • Jerzy Welczowoski

  • Jerzy Welczowski

  • Michał Wieczorek

  • Jerzy Wilczek

  • Albert Wolniczek

  • Stanisław Wolniczek

  • Piotr Wrotny

  • Jan Wrotny

  • Jakub Wycislo

  • Jan Zasadzien


👤 O czym mówią nam te nazwiska?

  • Wśród mieszkańców Rozbarku pojawiają się nazwiska wyraźnie szlacheckie i urzędnicze, np. Balcar Ziemiecki de Motyczka, Tomaszowski, Twardowski, Rembiecki – niektórzy z nich pełnili funkcje prokuratorów majątkowych, pisarzy lub zarządców dóbr Donnersmarcków.

  • Imiona ojców są typowe dla epoki: Jan, Jakub, Stanisław, Paweł, Jerzy, Maciej, Bartłomiej.

  • Niektóre nazwiska funkcjonują do dziś w lokalnej społeczności Rozbarku – np. Flaczek, Buchta, Gaidka, Sobczyk, Wycisło.


📚 Źródło:

Księga chrztów parafii rzymskokatolickiej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu, lata 1676–1708. Miejscowość: Rozbark, oznaczana w metrykach jako osobna wieś w granicach parafii bytomskiej.

0
0

Read more