Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Bytomska Atlantyda

Artystyczna wizualizacja dawnego Bytomia z rzeką Iserbach, murami obronnymi i wejściem do Lasku Goj (Goywald).

Bytomska Atlantyda: Rzeki, Mury i Utracony Raj – Flaczek.com

Bytomska Atlantyda

O rzekach pod asfaltem, murach twierdzy i utraconym raju Goywald

Wyobraź sobie Bytom, w którym zamiast szumu opon słyszysz plusk czystej rzeki i klekot młyńskich kół. Choć dzisiaj trudno w to uwierzyć, nasze miasto powstawało nad krystalicznym systemem wodnym, który dawni kronikarze bez przesady nazywali „Szwajcarią Górnośląską”. Dzięki zapiskom Paula Heilborna, Simona Machy i Franza Stodolki możemy dziś odtworzyć mapę świata, który zniknął pod betonem i przemysłowym pyłem.

Dzisiejszy Bytom kojarzymy z przemysłem, ale jeszcze 150 lat temu dzieci w tutejszych szkołach uczyły się zdania: „Beuthen liegt am Iserbach” (Bytom leży nad Iserbach).

1. Pięć Palców Rzeki Iserbach

Dolina rzeki Iserbach (dzisiejszej Bytomki) była niegdyś sercem lokalnego krajobrazu. Paul Kytzia w 1932 roku wspominał z żalem, że zanim jej liczne źródła zostały „pochłonięte przez kopalnie”, była ona znaczącym akwenem. System ten opierał się na pięciu głównych dopływach, które na mapie z 1890 roku układają się w kształt dłoni, a ich ślady do dziś ukryte są pod bytomskim brukiem:

Śladem dawnych nurtów:

  • Dopływ I (Nurt Promenady): Wypływał z okolic dzisiejszego Parku Miejskiego, płynął północną stroną Goystraße (dzisiejsza ul. Rostka) i przecinał ogrody dawnego Starostwa (dzisiejszy Sanepid). To ta woda nadawała ulicy jej parkowy charakter, zanim górnictwo „wypijało” jej źródła.
  • Dopływ II (Wielki Staw): Zbierał wodę z pól Großfeld i do 1823 r. tworzył potężny Jaczekteich (Staw Jaczka) przy kościele św. Jacka na Rozbarku. To lustro wody dominowało we wschodniej części miasta, służąc do nawadniania miejskich fos.
  • Dopływ III (Pogoda i Srocze Wzgórze): Płynął od strony Rozbarku i pól maciejkowickich, łącząc się z resztą w rejonie punktu „Pogoda” (skrzyżowanie ul. Witczaka i Karola Miarki).
  • Dopływ IV (Dolina pod Operą): Najbardziej fascynujący nurt – płynął przez Kleinfeld, żłobiąc głęboką dolinę tam, gdzie dziś stoi Opera Śląska i gmach IV LO. Ten strumień zasilał fosę miejską wzdłuż dzisiejszej ul. Katowickiej jeszcze w 1895 roku.
  • Dopływ V (Szombierski / Graniczny): Miał źródła na północ od Szombierek i wpadał do rzeki u stóp Wzgórza św. Małgorzaty. Po 1921 roku ten odcinek stał się rzeką graniczną, dzielącą Bytom od Polski.
Mapa 5 dopływów rzeki Iserbach
Historyczny szkic z 1890 r. „Die 5 Wasserläufe, aus denen der Iserbach entsteht”. System wodny, który zasilał miejskie fosy i młyny.

Zapomniany rytm młynów: Od legend do inżynierii

Rzeka Iserbach nie była jedynie tłem dla spacerowiczów – była potężnym źródłem energii, które przez wieki napędzało lokalną gospodarkę. Paul Kytzia i kroniki miejskie wymieniają trzy kluczowe punkty, które wyznaczały rytm życia w dolinie:

1. Młyn Pielki (Pilkermühle) – Portal do legend
Położony u stóp Wzgórza św. Małgorzaty, był najstarszym z bytomskich młynów w tej okolicy. To właśnie z nim wiąże się najwięcej podań o zbójcy Grycu, który rzekomo wykorzystywał młyńskie podziemia jako wejście do tajnego tunelu prowadzącego w głąb Goywaldu. Jego kres był symboliczny – w 1905 roku budynek musiał ustąpić miejsca nowoczesnej oczyszczalni ścieków (Kläranlage), co Paul Heilborn opisał jako ostateczny triumf technologii nad tradycją.

2. Młyn Goja (Schaudermühle) – Na styku z przemysłem
Zlokalizowany przy kopalni Florentyna (później Redensblick), przy dzisiejszej ul. Młyńskiej 2. Od 1869 roku należał do Alberta Schaudera. Był to niezwykle malowniczy obiekt, uwieczniany na niemal każdej pocztówce z tamtego okresu. Charakterystyczna odnoga rzeki tworzyła tu łuk, dostarczając wodę pod koła młyńskie, podczas gdy w tle wyrastały już dymiące kominy kopalni – był to żywy obraz transformacji Śląska.

3. Tartak w Szombierkach – Przemysłowa skala
Znajdował się przy Godullahütte Chaussee. W przeciwieństwie do mniejszych młynów zbożowych, tartak ten obsługiwał gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na drewno dla okolicznych kopalń i hut. Był dowodem na to, że Iserbach potrafił napędzać nie tylko lokalne żarna, ale i wielki przemysł ciężki.

💧 Dlaczego koła przestały się kręcić?

Upadek młynów nie był efektem braku zleceń, lecz braku wody. Paul Kytzia pisał wprost: kopalnie „wypijały” rzekę. Naruszenie warstw wodonośnych przez głębokie szyby wydobywcze spowodowało, że źródła Iserbachu zaczęły wysychać, a poziom wody stał się zbyt niski, by poruszyć ciężkie młyńskie koła.

2. Od kamiennej twierdzy do „Francuskiego Bulwaru”

Zanim bytomianie wyruszyli w stronę dzikiego Goywaldu, ich spacer zaczynał się w cieniu murów obronnych. Średniowieczna forteca miała budzącą respekt grubość około 2,2–2,7 metra. Kluczowym punktem wyjścia ku naturze była Brama Źródlana (Quellentor) – to przez nią miasto symbolicznie „łączyło się” z wodnym systemem rzeki Iserbach, która zasilała miejskie fosy.

Plastyczny plan miasta Bytomia z około 1800 roku
Plan plastyczny Bytomia (ok. 1800 r.). Tekst źródłowy do mapy potwierdza, że Iserbach wijący się wokół miasta tworzył na południu „cieniste ścieżki Goy-Promenade”.
Wizualizacja murów obronnych Bytomia i Bramy Źródlanej
Wizualizacja średniowiecznych umocnień Bytomia i tajemniczej Bramy Źródlanej (Quellentor), przez którą woda wypływała ku dolinie.

Prawdziwa metamorfoza dokonała się jednak na dzisiejszym Placu Kościuszki (dawniej Klosterplatz). To tutaj narodził się bytomski szyk. Po wojnie 1870/71 przebywali tu francuscy jeńcy wojenni, których obecność i opowieści o dalekim Paryżu tak mocno podziałały na wyobraźnię mieszkańców, że plac i jego okolice zyskały potoczną nazwę „Boulevard”.

Wizualizacja Placu Kościuszki jako dawnego Bulwaru
Historyczny Klosterplatz – bytomski Bulwar, gdzie miejska elegancja spotykała się z historią ułanów.

Był to luksusowy „salon miasta”, gdzie obok stajni garnizonowych dla 152 koni stacjonujących tu ułanów, bytomianie paradowali w niedzielnych strojach. Dla ówczesnych mieszkańców Bulwar był tylko przedsmakiem – elegancką bramą prowadzącą do znacznie rozleglejszego i bardziej sielankowego świata „Atlantydy”, który otwierał się kilometr dalej, wzdłuż nurtu rzeki.

3. Goywald: „Gaj Życia” i jego twórcy

Goywald (Lasek Goj) był dla Bytomia „Zielonymi Płucami” (*Die grüne Lunge*) i jedynym ratunkiem przed dymem kopalni Hohenzollern. Jego nazwa – archaicznie pisana przez „y” – ma prastare korzenie oznaczające gęstwinę dającą życie.

Plan Bytomskiej Atlantydy – Lasek Goj i Promenada
Plan Bytomskiej Atlantydy – Lasek Goj i Promenada

Rok 1862 był datą przełomową. To wtedy właściciel terenu, Major von Tiele-Winckler, udostępnił prywatny las mieszkańcom. Jednak prawdziwym „silnikiem” tego przedsięwzięcia był Heinrich Guttmann (1823–1869) – sędzia rejonowy i przewodniczący rady miejskiej. Choć często mylony ze słynną żydowską rodziną kupiecką, Heinrich był zapalonym miłośnikiem przyrody, który użył wszystkich swoich wpływów, by wzdłuż rzeki powstała pierwsza bytomska promenada.

Panorama Szombierek i rzeki Iserbach z 1933 roku
Schomberg (Szombierki) w 1933 r. Widoczna rzeka Iserbach, która od 1921 r. była rzeką graniczną, oraz popularny tor saneczkowy (Rodelbahn).

Heinrich Guttmann – wizjoner i jego zapomniany obelisk

Choć Major von Tiele-Winckler udostępnił teren, to Heinrich Guttmann był duszą całego przedsięwzięcia. Jako sędzia i przewodniczący rady miejskiej, wylobbował powstanie promenady, która stała się pierwszym nowoczesnym terenem rekreacyjnym Bytomia. Guttmann osobiście doglądał nasadzeń młodych drzewek i dbał o to, by Iserbach nie była tylko kanałem, ale ozdobą miasta.

Guttmann sfinansował i wytyczył szerokie aleje, murowane mostki z ozdobnymi balustradami i urokliwe altany. Jak pisał Paul Kytzia, promenada wyróżniała się „naturalnością i pięknem”, a gospoda przy hucie Hubertus dbała o poczęstunek dla tysięcy spacerowiczów, którzy przyjeżdżali tu nawet spoza Bytomia.

Po jego śmierci w 1869 roku, bytomianie postanowili uczcić jego pamięć. W marcu 1897 roku rzeźbiarz Louis Rosenthal przedstawił dwa warianty pomnika. Wybrano ten bardziej monumentalny – granitowy blok na solidnym postumencie, który stanął nad brzegiem Iserbachu, w miejscu, gdzie promenada łagodnym łukiem skręcała w stronę młynów.

🗝️ Pomnik na „końcu świata”

Po 1922 roku los okrutnie zakpił z dziedzictwa Guttmanna. Nowa granica państwowa przecięła promenadę, a pomnik znalazł się na samym „cyplu” Niemiec, otoczony zasiekami i żelaznymi sztabami. Paul Kytzia w 1932 roku pisał z goryczą, że monument należy jak najszybciej przenieść w godne miejsce, bo stał się niedostępnym strażnikiem świata, który przestał istnieć.

Droga do Raju

Do parku prowadziła słynna Goy-Promenade. Zaczynała się u wylotu ul. Rostka i była traktowana niemal rytualnie – przejście z głośnego centrum do ciszy lasu zajmowało zaledwie 15-20 minut. Zaraz po otwarciu parku powstała też Goywald-Restauration, zapoczątkowując modę na niedzielne „wycieczki z kawą”.

„Ostatni zakręt liściastego tunelu pod torami pozwalał nam ujrzeć królujący na wzgórzu Goywald. Tu siedziały liczne grupy ludzi… Z plateau roztaczał się widok na całą nieckę bytomską.”
— Paul Heilborn, wspomnienia z 1964 r.

Dla uczniów przedwojennego Bytomia Goywald był „żywym podręcznikiem przyrody” (*Heimatkunde*). Szkoły organizowały tu lekcje botaniki, a sam las stanowił wschodnią bramę do rozległej „Szwajcarii Orzegowskiej”.

📉 Podział Śląska i utrata Goju

Decyzja o podziale Śląska z jesieni 1921 roku (wprowadzona w życie w czerwcu 1922) okazała się dla bytomian ciosem – Goywald przypadł Polsce. Choć samo miasto pozostało w Niemczech, mieszkańcy zostali odcięci od swojego ukochanego lasu nową granicą państwową.

Ciekawostką jest, że rzeka Iserbach w rejonie Szombierek od 1921 roku pełniła funkcję rzeki granicznej, a w jej pobliżu – tuż obok nowoczesnej oczyszczalni – bytomianie korzystali z popularnego toru saneczkowego (Rodelbahn).

4. Szlachetni łotrzy i skarby Goywaldu

Goywald to nie tylko eleganckie damy i promenady. Gęste ostępy lasu były schronieniem dla „szlachetnych” łotrów, których czyny do dziś budzą emocje. Najsłynniejszymi z nich byli Elias i Pistulka – zbójcy o własnym kodeksie honorowym, którzy rabowali bogatych, by obdarowywać potrzebujących.

Lokalna tradycja wspomina o wzruszającym spotkaniu Eliasa z biedną wdową zbierającą chrust. Zbójca, udając biednego grzybiarza, sprawdził jej serce – gdy kobieta podzieliła się z nim ostatnim zapasem owoców leśnych, ten w zamian potajemnie obdarował ją sakiewką złotych monet.

Gryc: „Król ucieczek” i anegdota o pinezkach

Prawdziwą legendą Goywaldu był jednak Gryc, mistrz kamuflażu, który potrafił przejechać obok obławy przebrany za leśniczego z wozem drewna. Do historii przeszła słynna anegdota o pinezkach: Gryc poprosił nieświadomą kobietę idącą do Bytomia o ich zakup. Gdy wróciła, zaprosił ją do odpoczynku na pniu, na którym wcześniej te pinezki rozsypał i przykrył trawą. Gdy kobieta krzyknęła z bólu, zbójca zaśmiał się: „Jestem zbójcą, ale nie krzywdzicielem kobiet, to sobie zapamiętaj”.

💰 Gdzie szukać skarbów?

Legenda głosi, że pod Goywaldem istniało tajne podziemne przejście prowadzące aż do bytomskiego młyna Pielki (Pilkermühle), którym Gryc uciekał przed pościgiem. Co więcej, zbójca na łożu śmierci wyznał przyjacielowi, że swój skarb ukrył „za górkami” pod wielką dziką gruszą. Jeszcze przed wojną w okolicach lasu widywano nocami poszukiwaczy z łopatami, wierzących w ukryte tam złoto i srebro.

🔔 Zatopiony Klasztor i pijany górnik

Najgłębszą tajemnicę lasu kryją jednak zapiski z 1903 (A. Bartsch) i 1913 roku (R. Kühnau). Według nich, w kierunku doliny Goj stał niegdyś bogaty klasztor, który zapadł się pod ziemię. Budowla ta ma wynurzać się rzekomo raz w roku, podczas „Dwunastu Nocy”.

To właśnie w taką noc pewien pijany górnik, wracając do domu, miał uderzyć głową o czubek wieży kościelnej, która akurat wyłoniła się z ziemi. Jego siarczyste przekleństwa sprawiły, że klasztor wraz ze wszystkimi skarbami natychmiast zapadł się z powrotem. Co fascynujące, dawne kroniki wspominają, że duchowni rzeczywiście prowadzili tam wykopaliska, natrafiając jedynie na zawalone podziemne korytarze. Do dziś starsi mieszkańcy opowiadają, że w ciszy wieczoru można tam usłyszeć bicie dzwonów dochodzące prosto spod ziemi.

Skan strony z książki Schlesische Sagen z 1913 roku opisujący legendę o klasztorze
Dowód archiwalny: Zapis legendy nr 1746 o zatopionym klasztorze w kronikach Richarda Kühnaua z 1913 r.

5. Słownik Bytomskiego Odkrywcy

Miejsce (Dzisiaj)Co tam było (Dawniej)Fakt historyczny
ul. Józefa RostkaGoystraße / IserbachstraßeGłówna promenada nad rzeką Iserbach, tuż przy ogrodach starostwa.
Plac KościuszkiKlosterplatz / BoulevardMiejsce spacerów francuskich jeńców (1870/71) i dawny Klosterplatz.
Opera Śląska / IV LODolina KleinfeldBudynki wzniesione ok. 1901–1902 na zniwelowanym pod koniec XIX w. terenie nadrzecznym.
Oczyszczalnia (Zabrzańska)Młyn Pielki (Pilkermühle)W latach 1902–1905 wzniesiono tu nowoczesny kompleks oczyszczalni w miejscu dawnego młyna.
Armada Golf ClubRejon Szombierek / GojuTereny historycznego Goju, dziś zrekultywowane jako pole golfowe.
ul. Brzezińska (Rozbark)WiatrokOstatni wiatrak typu koźlak na Rozbarku, rozebrany pod koniec XIX w.

6. Śmierć rzeki, narodziny technologii

Koniec sielanki nastąpił gwałtownie i na wielu frontach. Przemysł wydobywczy dosłownie „wypił” rzekę – jak pisał Paul Kytzia, liczne kopalnie naruszyły warstwy wodonośne, osuszając źródła Iserbachu i zamieniając dziką dolinę w podmokłe nieużytki. Na początku XX wieku koryto rzeki zaczęło znikać w betonowych kanałach, ustępując miejsca nowoczesności. W 1900 roku Bytom zyskał jedną z najnowocześniejszych sieci kanalizacyjnych w Niemczech, a rzeka stała się elementem skomplikowanej infrastruktury sanitarnej.

Mimo degradacji przyrody, miasto tętniło życiem. 1929 rok przyniósł otwarcie nowoczesnego stadionu (dzisiejsza Polonia), wybudowanego jako zielona przeciwwaga dla krajobrazu hałd. Z kolei 5 marca 1931 roku ruszyła słynna linia tramwajowa E (Eilzug) – ekspresowe połączenie z Gliwicami, które stało się symbolem dynamicznego rozwoju niemieckiej części Górnego Śląska.

⛔ Świat „zagwożdżony” żelazem

Ostatecznym cios dla Promenady Goj zadała polityka. Po 1922 roku nowa granica państwowa przecięła dolinę rzeki. Paul Kytzia opisał to wstrząsającymi słowami: przejście pod mostem kolejowym przy kopalni Redensblick, prowadzące niegdyś do najpiękniejszych partii lasu, zostało zabite ciężkimi żelaznymi sztabami. Świat Bytomskiej Atlantydy nie został zabity deskami – on został dosłownie zagwożdżony żelazem.

Podczas gdy bytomska część doliny niszczała, resztki dawnego piękna ocalały w tzw. Szwajcarii Orzegowskiej (dawna bażanciarnia Schaffgotschów). Właściciel przekazał ten teren gminom Szombierki i Bobrek na „Park Ludowy”. Do dziś, spacerując wśród tamtejszych dębów, można usłyszeć echo dawnej idylli, której serce przestało bić w 1922 roku.

🛷 Ślady na śniegu

Mało kto pamięta, że w rejonie Szombierek, tuż obok nowoczesnej oczyszczalni, istniał niegdyś bardzo popularny tor saneczkowy (Rodelbahn). To tutaj, na stokach doliny Iserbachu, bytomianie szukali rekreacji nawet wtedy, gdy nad ich głowami wyrastały już wieże wyciągowe kopalń, a rzeka stała się linią demarkacyjną między państwami.

Tunel kolejowy prowadzący do Goju
Symboliczne przejście – tunel kolejowy pod linią Kolei Prawego Brzegu Odry, który dla wielu pokoleń bytomian był „bramą” do utraconego świata Goywaldu.
Źródła i materiały:
Czasopisma regionalne: Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblatt (roczniki 1956, 1960, 1964, 1968, 02/1988); materiały z cyklu „Schomberger Bürger” (1933/34 – topografia Szombierek i rzeka graniczna); Oberschlesien im Bild (nr 26 i 27 z 1927 r. – m.in. artykuł o Patschkau i plastyczne plany Bytomia).
Prasa historyczna: Ostdeutsche Morgenpost (wydanie z 12.12.1921 – podział Śląska); Oberschlesische Volksstimme (wydanie z 21.04.1933 – regulacja Beuthener Wasser).
Kartografia i plany: Plan miasta Beuthen O.-S., ok. 1890 r. (w tym szkic „Die 5 Wasserläufe, aus denen der Iserbach entsteht”); J. Koretzki, „Plastyczny plan miasta Bytomia około roku 1800” (opis Goy-Promenade).
Kroniki i zbiory podań: Richard Kühnau, „Schlesische Sagen”, t. III (Lipsk 1913, s. 364, nr 1746 – „Zatopiony klasztor przy Bytomiu”); A. Bartsch, „Versunkene Bauwerke, Dörfer, Städte” w: „Oberschlesien”, rocznik I, 1902/03, s. 845f.
Opracowania i relacje: Simon Macha (Streifzüge durch das alte Beuthen), Paul Heilborn (zapiski krajoznawcze), Franz Stodolka, Karl Grzechik (relacje Michaela Galonski o zbójcach), Paul Kytzia (relacje o „zagwożdżonym żelazem” przejściu do Goywaldu).
2
0

1 Comment

  • Goj to od staropolskiego słowa gaj, zresztą to dzisiaj używanego jako synonim lasu. Wiele zniemczonych nazwisk ewidentnie świadczy o polskim pochodzeniu tychże. Nie Jaczekteich tylko JacekTeich(Staw Jacka) ewidentnie zlokalizowany obok kościoła Św. Jacka, więc nazwę wziął od tego a nigdy nie było św.Jaczka.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *