Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Category

Szombierki

Portret inżyniera Carla-Heinza Stephana w sepii z nałożonymi szkicami technicznymi oraz infrastrukturą śląskiej kopalni węgla kamiennego w tle.

Carl-Heinz Stephan – śląski inżynier nowoczesnego górnictwa

Carl-Heinz Stephan (1904–1989) – śląski inżynier nowoczesnego górnictwa
Biografia przemysłowa

Carl-Heinz Stephan

Śląski inżynier, który połączył kopalnię, technikę i odpowiedzialność społeczną
Portret dr. inż. Carla-Heinza Stephana
Dr inż. Carl-Heinz Stephan (1904–1989) – pochodzący z Szombierek inżynier górnictwa, dyrektor kopalń i późniejszy prezes Rheinstahl Bergbau AG.

Carl-Heinz Stephan urodził się 27 listopada 1904 roku w Bytomiu-Szombierkach, w cieniu szybów i kominów jednego z najważniejszych okręgów przemysłowych Górnego Śląska. Dorastał w świecie, w którym kopalnia nie była jedynie miejscem pracy. Wyznaczała rytm całych dzielnic, organizowała życie rodzin, tworzyła osiedla i wpływała na codzienność tysięcy ludzi. To właśnie z tego krajobrazu wyniósł przekonanie, że technika górnicza nie może być rozpatrywana w oderwaniu od człowieka.

Jego biografia łączy dwie tradycje śląskiej nowoczesności. Pierwszą reprezentował ojciec, dr jur. Bernhard Stephan – prawnik, parlamentarzysta i pionier polityki socjalnej w dobrach Schaffgotschów. Drugą stworzył sam Carl-Heinz: konstruktor, dyrektor i menedżer przemysłowy, który dążył do koncentracji wydobycia, pełnej mechanizacji transportu oraz budowy kopalń działających jako jeden spójny organizm techniczny.

Jego droga prowadziła od szkoły w Szombierkach przez Bytom, Wrocław i Clausthal do kopalń w Bobrku i dolinie Kłodnicy, a po wojnie – do Bottrop i zarządów wielkich przedsiębiorstw Zagłębia Ruhry. Stephan należał do pokolenia, które utraciło rodzinny Śląsk, ale nie przestało uważać go za najważniejszy punkt własnej tożsamości.

Kopalnia Hohenzollern Grube w Bytomiu-Szombierkach
Kopalnia Hohenzollern Grube w Szombierkach – przemysłowy krajobraz miejscowości, w której w 1904 roku urodził się Carl-Heinz Stephan.

Ojciec, który uczył odpowiedzialności

Bernhard Stephan był prawnikiem, posłem Reichstagu i jednym z liderów górnośląskich katolików. Od 1900 roku pełnił funkcję generała-pełnomocnika dóbr hrabiny Johanny Schaffgotsch. Rozwój przemysłu rozumiał szerzej niż tylko jako wzrost wydobycia i zysków. Wprowadzał rozwiązania, które miały poprawić warunki życia robotników i ich rodzin: budowę osiedli, zapomogi mieszkaniowe, dodatki na dzieci oraz systemy premiowe.

Do historii przeszła także jego walka z alkoholizmem, której elementem był darmowy wyszynk mleka. Bernhard Stephan próbował w ten sposób stworzyć wokół kopalni bardziej odpowiedzialny system opieki socjalnej. Zmarł 8 sierpnia 1914 roku. Carl-Heinz miał wówczas niespełna dziesięć lat, ale dziedzictwo ojca pozostało żywe w rodzinnej pamięci.

W późniejszej działalności syna – szczególnie w jego zaangażowaniu w budownictwo mieszkaniowe dla przesiedleńców i ludzi związanych z górnictwem – można dostrzec tę samą myśl: przedsiębiorstwo odpowiada nie tylko za produkcję, lecz również za otoczenie społeczne, które dzięki niemu istnieje.

Od szkoły w Szombierkach do dyplomu inżyniera

Carl-Heinz rozpoczął edukację w szkole podstawowej w Szombierkach. Do gimnazjum uczęszczał w Bytomiu i Wrocławiu. Następnie studiował w Akademii Górniczej w Clausthal oraz na Politechnice we Wrocławiu. W 1928 roku zdał główny egzamin dyplomowy, potwierdzając przygotowanie do pracy w wymagającym świecie górnictwa głębinowego.

Kolejnym etapem była praktyka państwowa. Jako referendarz górniczy zdobywał doświadczenie w urzędach górniczych we Wrocławiu i Dortmundzie. W 1932 roku zdał egzamin państwowy i uzyskał tytuł asesora górniczego. Łączył zatem wiedzę politechniczną z doświadczeniem administracyjnym i znajomością przepisów regulujących działalność kopalń.

Już jako młody inżynier dał się poznać jako wynalazca. W 1929 roku zgłosił patent na podatną obudowę górniczą, opublikowany później pod numerem DE530813C. Rozwiązanie miało lepiej reagować na naciski górotworu i pokazywało sposób myślenia, który towarzyszył Stephanowi przez całą karierę: urządzenie nie powinno działać wbrew warunkom kopalni, lecz być do nich precyzyjnie dostosowane.

W 1940 roku obronił w Berlinie rozprawę doktorską zatytułowaną Der Kammerbau mit breitem Blick, ein Beitrag zur Frage der Konzentration beim Abbau der mächtigen Flöze Oberschlesiens. Promotorem pracy był profesor Niemczyk. Tematem doktoratu była koncentracja wydobycia przy eksploatacji potężnych górnośląskich pokładów – problem, z którym Stephan mierzył się już wcześniej w praktyce kopalnianej.

Bobrek – kopalnia jako laboratorium przyszłości

W 1932 roku Stephan rozpoczął pracę w zakładach hrabiny Johanny Schaffgotsch. Związał się z kopalnią „Gräfin-Johanna” w Bobrku, początkowo jako dyrektor pomocniczy, a od 1935 roku jako pełnoprawny dyrektor kopalni. Zamieszkał z rodziną na terenie zakładu, pod adresem Bobrek-Karf OS., Johannaschacht.

Jego żoną była Gertrud z domu Bohnekamp. Małżeństwo miało dwóch synów: Hansa-Georga oraz Michaela, urodzonego 13 marca 1937 roku w prywatnej klinice dr. Schuberta w Bytomiu. Życie rodzinne Stephanów toczyło się więc w bezpośrednim sąsiedztwie szybów, maszyn i kolejowych torów kopalnianych.

Stephan traktował kopalnię jak układ naczyń połączonych. Urabianie, obudowa, transport, energia i wyciąg szybowy nie mogły być modernizowane osobno. Każde usprawnienie miało sens dopiero wtedy, gdy zwiększało sprawność całego systemu. W takim podejściu należy widzieć zarówno jego patent, jak i zainteresowanie przenośnikami taśmowymi oraz koncentracją wydobycia.

Techniczna zmiana: od rynien do ciągłego transportu

W referacie z 14 lutego 1935 roku Stephan porównał przenośniki taśmowe z rynnami wstrząsowymi. Wyniki przemawiały na korzyść taśmociągów: umożliwiały nawet podwojenie wydobycia i zużywały znacznie mniej energii. Próbna instalacja na pokładzie „Marieflöz 1. Sohle Ostfeld” miała 70 metrów długości i taśmę szerokości 650 milimetrów. W ciągu 18 miesięcy przetransportowała 275 000 ton urobku bez poważnych awarii.

250–300 tonna szychtę wynosiła praktyczna granica wydajności rynien wstrząsowych.
275 000 tonprzetransportowała próbna instalacja taśmowa w ciągu 18 miesięcy.
26 kWpotrzebował taśmociąg o długości 300 metrów.
70 kWzużywał porównywalny układ rynien wstrząsowych.

Wyższy koszt początkowy taśmociągu rekompensowały wydajność, niezawodność i mniejsze zużycie energii. Dla Stephana transport nie był dodatkiem do wydobycia. Stawał się jego kręgosłupem.

Szyb Berve i kompleks Johanna–Berve

W kwietniu 1938 roku uruchomiono zaprojektowany przez Stephana szyb Berve w Bobrku. Zastosowanie wyciągów skipowych oraz szerokiej mechanizacji uczyniło z niego symbol nowego etapu w rozwoju kopalni. Nie chodziło już o pojedynczą nowoczesną maszynę, lecz o podporządkowanie technologii jednemu celowi: ciągłemu i skoncentrowanemu przepływowi urobku.

W 1941 roku Stephan objął zarządzanie scalonym kompleksem kopalni Johanna. Główny nacisk położono na integrację szybów Johanna i Berve, ale w skład zarządzanej przez niego struktury wchodziła również kopalnia Lithandra (Lithandragrube) w Nowym Bytomiu (Friedenshütte). Jednostka Johanna–Berve osiągnęła wydobycie sięgające 15 000 ton węgla dziennie – wynik pokazujący gigantyczną skalę koncentracji produkcji.

W kompleksie wdrażano również rozwiązania określane mianem „Panzerjohanna”. Ich znaczenie wpisywało się w szerszy program mechanizacji zakładów Schaffgotschów. Stephan budował system, w którym urabianie, transport poziomy i wyciąg pionowy miały pracować w jednym rytmie, bez wąskich gardeł ograniczających wydajność całej kopalni.

Szyb Berve kopalni Gräfin Johanna w Bobrku
Szyb Berve kompleksu kopalni Gräfin Johanna w Bobrku, uruchomiony w 1938 roku pod kierownictwem Carla-Heinza Stephana.

Szyby Godula i Artur – modernizacje i nowe wyzwania

Kolejnym wielkim przedsięwzięciem była gruntowna modernizacja szybu Godula (Godullaschacht), należącego do kopalni Gotthard (późniejszej KWK Karol w Orzegowie). Po dwóch latach prac, 1 października 1941 roku, Stephan uruchomił w pełni zmodernizowany zakład szybowy, wyposażając go w wysoce wydajny system wyciągów skipowych. Jego projekt stanowił rozwinięcie doświadczeń zdobytych przy mechanizacji kopalni w Bobrku.

Stephan zarządzał również rozbudową i udostępnianiem głębokich pokładów w rejonie Bykowiny i Kochłowic, gdzie prowadzono prace przy zgłębianiu i modernizacji szybów wydobywczo-wentylacyjnych, takich jak szyb Wirek oraz szyb Hrabia Artur (Graf-Arthur-Schacht). Ze względu na skomplikowany podział własnościowy (na styku pól eksploatacyjnych Schaffgotschów, Ballestremów i Donnersmarcków), inwestycje te wymagały ogromnej precyzji. Wszystkie te przedsięwzięcia tworzyły jeden program: zwiększyć skalę wydobycia, skrócić drogę urobku i oprzeć pracę zakładu na rozwiązaniach mechanicznych zdolnych do nieprzerwanej pracy.

Dyrektor na Barbórce: „Aqua pieronnata” i Wellwurscht

Techniczny rygor nie oznaczał dystansu wobec załogi. Podczas obchodów Barbórki w Bobrku-Karbiu Stephan maszerował pieszo razem z górnikami z kościoła na teren kopalni. Nie obserwował święta z samochodu ani z dyrektorskiej trybuny – uczestniczył w nim jako członek kopalnianej wspólnoty.

Źródła zachowały także bardziej swojski obraz dyrektora, który lubił napić się z górnikami żartobliwie nazywanej „Aqua pieronnata” i zjeść śląską Wellwurscht, czyli bułczankę. Ta anegdota nie zastępuje historii jego dokonań, ale dobrze pokazuje, dlaczego miał cieszyć się szacunkiem załogi. Potrafił przemawiać językiem obliczeń, nie tracąc kontaktu z obyczajem kopalni.

Aresztowanie i trudny początek po wojnie

Koniec wojny przerwał śląski etap jego kariery. We wrześniu 1945 roku Stephan został aresztowany przez Rosjan w środkowych Niemczech. Zwolniono go po ośmiu tygodniach. Był to jeden z tych momentów, w których dotychczasowa pozycja zawodowa i dorobek przestawały mieć znaczenie wobec powojennego chaosu.

W 1947 roku przeniósł się do Bottrop i związał z Rheinische Stahlwerke. W nowym miejscu nie zaczynał jednak od zera. Przywiózł ze sobą doświadczenie budowy zmechanizowanych kopalń, zarządzania wielkimi kompleksami wydobywczymi i organizowania pracy w warunkach ogromnej presji produkcyjnej.

Rheinstahl i przemysł Zagłębia Ruhry

W Rheinische Stahlwerke, a następnie w Rheinstahl Bergbau AG, Stephan wszedł do grona najważniejszych menedżerów górnictwa Zagłębia Ruhry. Od 1967 do 1970 roku pełnił funkcję prezesa zarządu spółki. Odpowiadał za przedsiębiorstwo obejmujące kopalnie, koksownie i zaplecze energetyczne – układ o skali znacznie większej niż śląski kompleks Johanna–Berve, lecz oparty na podobnej zasadzie integracji.

Wśród kluczowych inwestycji znalazła się centralna koksownia w Bottrop. W 1961 roku uruchomiono elektrownię Rheinstahl w Marl o mocy 150 MW. Rok później, w 1962 roku, wykonano podziemne połączenie nowego szybu wentylacyjnego Prosper IV w Kirchhellen z kopalnią Prosper III. Były to przedsięwzięcia wymagające myślenia nie o pojedynczym zakładzie, lecz o całej sieci wydobycia, energii i przetwarzania węgla.

Kopalnia Prosper III przy Rheinstahlstraße w Bottrop
Dawna kopalnia Prosper III przy Rheinstahlstraße w Bottrop. W 1962 roku połączono ją pod ziemią z nowym szybem wentylacyjnym Prosper IV w Kirchhellen.Fot. Heinrich Jung; źródło: WAZ, za albumem Stoffelsa.

Dom dla przybyszów ze Śląska

Powojenna działalność Stephana miała również wymiar społeczny. W 1947 roku został wybrany do rady doradczej do spraw wypędzonych w Bottrop. Od 1950 roku pełnił funkcję wiceprzewodniczącego stowarzyszenia regionalnego, reprezentującego środowisko przybyszów ze wschodu, w tym Górnoślązaków.

W latach 1957–1958 założył spółdzielnię mieszkaniową przeznaczoną specjalnie dla uchodźców i przesiedleńców napływających z Górnego Śląska. W tym przedsięwzięciu szczególnie wyraźnie powróciło dziedzictwo Bernharda Stephana. Ojciec organizował osiedla i pomoc dla rodzin robotniczych w dobrach Schaffgotschów; syn, już w innej epoce i innym kraju, pomagał stworzyć dom ludziom, którzy utracili rodzinne miejscowości.

Bottrop stało się dla Stephana drugim domem, ale nie zastąpiło pamięci o Śląsku. Jego zaangażowanie w środowiska przesiedleńcze oraz późniejsze upamiętnienie przez miasto pokazują, że zdołał połączyć obie przestrzenie: miejsce pochodzenia i miejsce powojennej pracy.

Odznaczenia i pamięć miasta

W 1959 roku Stephan został przyjęty do Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, w którym osiągnął rangę Wielkiego Oficera. W 1965 roku otrzymał Krzyż Zasługi I Klasy Republiki Federalnej Niemiec. Uhonorowano go również Honorowym Pierścieniem Miasta Bottrop.

Jego nazwisko otrzymała ulica w Bottrop, poprowadzona na terenie dawnej kopalni Prosper III. Carl-Heinz-Stephan-Straße nie jest więc przypadkowym patronatem. Znajduje się w przestrzeni przemysłowej, z którą był związany jako menedżer i współtwórca powojennej modernizacji miasta.

Najważniejsze etapy kariery i dokonania

  • 1928 – główny egzamin dyplomowy po studiach w Clausthal i na Politechnice we Wrocławiu.
  • 1929/1931 – patent DE530813C na podatną obudowę górniczą.
  • 1932 – asesor górniczy po zdaniu państwowego egzaminu.
  • 1934 – zastępca dyrektora kopalni „Gräfin-Johanna”
  • 1935 – dyrektor kopalni „Gräfin-Johanna” w Bobrku.
  • 1938 – uruchomienie szybu Berve z systemem wyciągów skipowych i szeroką mechanizacją.
  • 1940 – doktorat w Berlinie pod kierunkiem profesora Niemczyka.
  • 1941 – kierownictwo kompleksu Johanna–Berve, osiągającego produkcję 15 000 ton węgla dziennie.
  • 1 października 1941 – modernizacja szybu Godula (kopalnia Gotthard/Karol) i uruchomienie wyciągów skipowych.
  • Inwestycje w rejonie Bykowiny i Kochłowic, w tym udostępnianie pokładów przez szyby Wirek i Hrabia Artur (Graf-Arthur).
  • 1957–1958 – spółdzielnia mieszkaniowa dla przybywających do Bottrop przesiedleńców z Górnego Śląska.
  • 1961 – elektrownia Rheinstahl w Marl o mocy 150 MW.
  • 1962 – połączenie Prosper IV z Prosper III podziemnym wyrobiskiem.
  • 1967–1970 – prezes Rheinstahl Bergbau AG.
  • Wyróżnienia: Wielki Oficer Zakonu Grobu Bożego, Krzyż Zasługi I Klasy RFN oraz Honorowy Pierścień Miasta Bottrop.
  • Upamiętnienie: Carl-Heinz-Stephan-Straße w Bottrop.

„W Twoich rękach mój czas”

Carl-Heinz Stephan zmarł 8 sierpnia 1989 roku w Bottrop – dokładnie siedemdziesiąt pięć lat po śmierci swojego ojca. Żona Gertrud umieściła na jego klepsydrze słowa Psalmu 31: „W Twoich rękach mój czas”. Pochowano go na cmentarzu Parkfriedhof w Bottrop.

Pożegnano go 24 listopada 1989 roku przy dźwiękach dzwonka szybowego ze starych Tarnowskich Gór. Ten gest zamknął biografię człowieka, który znaczną część życia spędził w zachodnioniemieckim górnictwie, lecz do końca pozostał związany z miejscem, gdzie nauczył się rozumieć kopalnię.

Pozostawił po sobie szyby, kopalnie, instalacje energetyczne i rozwiązania techniczne. Jego dziedzictwo nie mieści się jednak wyłącznie w historii maszyn. Stephan rozumiał przemysł jako system, w którym technika, organizacja i warunki życia ludzi są wzajemnie zależne. Bernhard Stephan próbował uczynić górnictwo bardziej odpowiedzialnym społecznie. Carl-Heinz uczynił je bardziej zmechanizowanym, skoncentrowanym i wydajnym – nie zapominając przy tym, że pod ziemią i wokół kopalni zawsze żyli ludzie.

Opracowanie biograficzne dla flaczek.com © 2026.
Wszelkie prawa do tekstu i formatowania zastrzeżone.
0
0

Read more

Mroczna grafika przedstawiająca zabytkową kolumnę z figurą Matki Boskiej w strugach deszczu na tle starych drzew. Widoczny napis: Szombierska Panienka. Historia figury Matki Boskiej, Johanna Jandy i zaginionego oryginału.

Szombierska Panienka. Historia figury Matki Boskiej, Johanna Jandy i zaginionego oryginału

Historia Szombierek

Szombierska Panienka Historia figury Matki Boskiej, Johanna Jandy i zaginionego oryginału

Mijamy ją często, przechodząc obok kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szombierkach. Piękna, smukła figura Matki Boskiej na wysokiej kolumnie wydaje się stać tu od zawsze. Z archiwaliów wyłania się jednak znacznie bardziej złożona historia: losy zaginionego oryginału, przestrzelona terakota, praca wybitnego artysty i mozolne korygowanie mitów, które przez dekady narastały wokół tego miejsca.

Dzisiejsza rzeźba w Szombierkach jest bezpośrednią kontynuacją dawnego założenia, choć w zmienionej formie. Aby poznać jej prawdziwe losy, trzeba cofnąć się do połowy XIX wieku i sięgnąć do niemieckich źródeł prasowych, wspomnień oraz późniejszych relacji, które pozwalają oddzielić fakty od powielanych nieścisłości.

Fundacja z tęsknoty za młodością

Inicjatorką powstania figury była hrabina Johanna Schaffgotsch, słynna spadkobierczyni fortuny Karola Goduli. Z wdzięczności za lata młodości spędzone w Szombierkach zleciła wykonanie pomnika. Bezpośrednią okazją do wzniesienia monumentu w 1864 roku stała się przeprowadzka rodziny do nowego pałacu we Wrocławiu (zlokalizowanego na rogu Schweidnitzer Stadtgraben i Neue Taschenstraße). Za rzeźbę jej mąż, hrabia Hans Ulrich Schaffgotsch, zapłacił okrągłą sumę około 300 talarów.

Czasopismo Schlesische Provinzialblätter. Neue Folge z 1864 roku podaje, że hrabia kazał ustawić figurę przy drodze szombierskiej, w pobliżu dworca Morgenroth, czyli dzisiejszego Chebzia, na „dobrze wybranym miejscu”. Z późniejszych relacji wynika, że był to wysadzany drzewami trakt prowadzący w kierunku ówczesnej granicy państwowej z Królestwem Polskim pozostającym pod panowaniem rosyjskim.

Co ciekawe, sztuczny pagórek pod figurę usypano już trzy lata wcześniej, w 1861 roku. Wykorzystano do tego ziemię z przebudowy i poszerzania pobliskiej Godullahütter Straße. Prace drogowe sfinansowano z prywatnych środków Gräflich Schaffgotsch’schen Werke, ponieważ do czasu wytyczenia nowych granic ulica ta pełniła kluczową rolę jako główna trasa dojazdowa do zakładów w Orzegowie i Chebziu (Morgenroth).

Lokalizacja: figura nie stała pierwotnie przy obecnym kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szombierkach. Jej dzisiejsza lokalizacja jest skutkiem powojennego przeniesienia i wykonania repliki po zniszczeniu oryginalnej, terakotowej rzeźby.

Geniusz z pastwiska: Johann Janda

Zamówienie trafiło do Berlina, do pracowni rzeźbiarza o niezwykłym życiorysie. Johann Janda urodził się w 1827 roku w Klein-Darkowitz, dziś na terenie Czech, jako syn ubogiego stolarza. Zanim został doceniony przez ówczesne elity, swój kunszt ćwiczył, wycinając figurki w drewnie podczas wypasu krów.

Talent młodego Jandy dostrzegł lokalny burmistrz. To otworzyło mu drogę do dalszej edukacji: najpierw we Wrocławiu, a później w Dreźnie. Kariera artysty nabrała tempa w trudnym okresie Wiosny Ludów. W obliczu rewolucyjnych niepokojów jego protektor, baron von Stücker, zmuszony był wyemigrować do Szwajcarii. Zanim to jednak nastąpiło, pomógł Jandzie trafić do Berlina, pod skrzydła słynnego Christiana Daniela Raucha.

Janda odbył także podróż do Włoch w latach 1867–1868 i z powodzeniem tworzył w różnych materiałach: drewnie, metalu, kości słoniowej oraz terakocie. To właśnie z uformowanej i wypalanej gliny przygotował w 1862 roku szombierską figurę Matki Boskiej o ponadnaturalnej wielkości. Monument posadowiono na solidnej konstrukcji: na trzech granitowych płytach wylano metrowy betonowy cokół, który z kolei dźwigał trzymetrową kolumnę z piaskowca.

Szokująca kolorystyka i ochrona z gliny

Pierwotny wygląd dzieła bardzo różnił się od tego, jak zapamiętano je po latach. Figura Matki Boskiej była początkowo wielobarwna (polichromowana), a jej korona lśniła od pozłoty. Z kolei sama podstawa pomnika była szara. Znana z późniejszych lat jednolita, brązowa powłoka była w rzeczywistości warstwą lakieru ochronnego, który nałożono dopiero po czasie, aby zabezpieczyć podatną na uszkodzenia terakotę przed zgubnym wpływem śląskiej pogody.

Deszcz, litania i dwa języki

Uroczyste odsłonięcie i poświęcenie dzieła nastąpiło 14 września 1864 roku. Z miejscowej kaplicy w Szombierkach, położonej przy dawnej drodze, wyruszyła procesja. Pogoda fatalnie nie dopisała. Mimo potężnej ulewy w długim pochodzie wziął udział sam hrabia wraz z małżonką, rzeszą wiernych, urzędników hrabiowskich oraz dzieci szkolnych. Dla tych ostatnich hrabia przygotował wyjątkową niespodziankę – ufundował z tej okazji dodatkową kwotę 50 talarów przeznaczoną bezpośrednio na szkolne potrzeby najmłodszych.

Na miejscu doszło do pięknego, symbolicznego momentu, który odnotowały późniejsze relacje. Ceremonii przewodził słynny bytomski proboszcz, ks. Józef Szafranek (w niemieckich kronikach zapisywany jako Pfarrer Schaffranek). To właśnie on najpierw wygłosił przemówienie w języku polskim do zgromadzonego ludu, a następnie zwrócił się po niemiecku do hrabiego. Ten szczegół dobrze pokazuje językową i społeczną rzeczywistość ówczesnego Górnego Śląska: miejscowy lud, niemieckojęzyczna administracja i arystokratyczni fundatorzy funkcjonowali w jednej, ale wielowarstwowej przestrzeni.

Demontaż oryginału: kule i pszczoły

Oryginalna, terakotowa figura przetrwała w swoim pierwotnym miejscu ponad sto lat. Decyzję o jej przeniesieniu podjęto z powodów prozaicznych. W czerwcu 1968 roku uznano, że obiekt utrudnia rosnący ruch drogowy.

To właśnie podczas operacji przenoszenia doszło do zniszczenia ponadstuletniej rzeźby Jandy. Jak relacjonował Franz Strzala na łamach rocznika Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt w 1970 roku, zdemontowana terakota rozpadła się na kawałki. Wtedy odsłoniło się niezwykłe wnętrze figury: rzeźba była pusta w środku, a przestrzeń tę zaanektował ogromny rój pszczół.

Na powłoce figury odnaleziono również przestrzeliny po kuli karabinowej. Według relacji mogły być one pamiątką po burzliwych wydarzeniach z okresu powstań śląskich albo po kampanii wrześniowej 1939 roku. Pewne jest jedno: terakotowy oryginał nosił na sobie ślady historii znacznie bardziej dramatycznej, niż mogłoby się wydawać z perspektywy spokojnej przydrożnej figury.

Nowe życie pod kościołem

Kawałków terakoty nie dało się już uratować. Zlecono więc wykonanie repliki, a zadania tego podjął się słynny zakład z Piekar Śląskich. Jesienią 1969 roku nową, tym razem malowaną figurę Matki Boskiej, ustawiono na wschód od szombierskiego kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Ciekawostka: Piekarski warsztat Schaeferów

Za wykonanie nowej rzeźby odpowiadał renomowany Zakład Sztuki Kościelnej Kazimierza Schaefera (w niemieckich archiwaliach zapisywany skrótowo jako K. Schaefer). To ważny detal historyczny, ponieważ w późniejszych latach nazwisko to bywało w prasie zniekształcane (np. jako „Schaffer”). Rodzina Schaeferów prowadziła w Piekarach Śląskich niezwykle zasłużoną pracownię rzeźbiarską, z której wyszło mnóstwo wspaniałych dzieł zdobiących śląskie świątynie.

Ocalał natomiast oryginalny, masywny cokół dawnego założenia. Do dziś można odczytać na nim wyrytą w kamieniu łacińską inskrypcję:

ST MARIA REGINA COELI ORA PRO NOBIS Święta Maryjo, Królowo Nieba, módl się za nami.
Widok ogólny na figurę Matki Boskiej wraz z pełną kolumną, cokołem i otoczeniem przed kościołem w Szombierkach Średni kadr na figurę Matki Boskiej w otoczeniu zieleni na tle ceglanej fasady kościoła Zbliżenie na detal figury Matki Boskiej i kapitel zabytkowej kolumny w Szombierkach

Stan obecny: polichromowana replika na oryginalnym cokole przy szombierskim kościele.

Fakty i mity wokół szombierskiej figury

Badanie historii lokalnej często wymaga cierpliwego weryfikowania informacji podawanych w późniejszej prasie. Dobrym przykładem jest artykuł z lokalnego tygodnika z 1999 roku, który na skutek nieścisłości dał początek kilku powielanym później twierdzeniom. Co dokładnie można skorygować na podstawie starszych źródeł?

Mit o dacie zniszczenia

Czasem można spotkać informację, że rzeźba uległa zniszczeniu już w 1868 roku. To niemal na pewno pomyłka drukarska lub tzw. czeski błąd. Oryginał zdemontowano i zniszczono podczas przenosin w 1968 roku.

Mit o lokalizacji

Niekiedy podaje się, że figura miała dawniej stać na dachu szopy przy ul. Godulskiej w Rudzie Śląskiej. To najprawdopodobniej efekt błędnego odczytania niemieckiej nazwy Godullahütter Landstraße, czyli szosy prowadzącej w kierunku huty Godula. Rzeźba od początku stała na wysokiej kolumnie przy drodze w pobliżu dworca Morgenroth.

Przechodząc następnym razem obok szombierskiego kościoła, warto spojrzeć w górę. Znajduje się tam nie tylko symbol religijny, ale namacalny ślad skomplikowanej historii przemysłowego Śląska: pamięć o Schaffgotschach, los zaginionego dzieła Johanna Jandy, echo dawnych granic, wojennych przestrzelin i niezwykłych pszczół ukrytych kiedyś w pustym wnętrzu terakotowej figury.

Źródła i materiały archiwalne
  1. Schlesische Provinzialblätter. Neue Folge, t. 3, 1864, s. 737–738.
  2. Der Schwarze Adler, Jg. 3, Nr. 1, styczeń 1921, rubryka: Gedenktage im Januar.
  3. Oberschlesien im Bild, nr 31, 27 lipca 1928, artykuł: Johann Janda, ein Bildhauer unserer Heimat.
  4. Franz Strzala, Die Marienstatue in Schomberg, w: Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, nr 11, listopad 1970, s. 30–31.
  5. Schomberger Bilderbogen: Marienstatue in Schomberg, w: Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, nr 9, wrzesień 1981, s. 33.
  6. Ernst Kotzbik, Die Mariensäule in Schomberg, w: Schaffgotsch Werks-Zeitung, 1935, Jg. 3, nr 4.
  7. Dokumentacja fotograficzna z lat 1920–1930 oraz zbiory współczesne.
0
0

Read more

Zderzenie rolniczych Szombierek z rosnącą kopalnią Hohenzollern. Drewniane wozy i chłopi na pierwszym planie, a w tle dymiące kominy we mgle.

Szombierki, jakich już nie ma. Dawna wieś, kopalnia i koniec starego świata

Historia Szombierek

Szombierki, jakich już nie ma. Dawna wieś, kopalnia i koniec starego świata

Opowieść o dawnym Schombergu: gospodarzach, stawach, Szarej Szkole, kopalni Hohenzollern, Walku Rzyli i katastrofie 1945 roku.

Zanim niecka bytomska zapadła się pod ciężarem własnego bogactwa, a nad południowym skrajem Bytomia zaczęły górować szyby, kominy i przemysłowe zabudowania kopalni Hohenzollern, późniejszej KWK Szombierki, istniał tu świat zupełnie inny: rolniczy, powolny, zanurzony w rytmie pór roku, polnych dróg, stawów, ogrodów i rodzinnych gospodarstw.

Według lokalnej tradycji, utrwalonej między innymi we wspomnieniach Karla Grzeschika, dawna nazwa miejscowości wiązała się z położeniem osady na łagodnym, pięknie usytuowanym wzniesieniu — stąd Schönberg, czyli „piękna góra”. W dawnych dokumentach i zapisach pojawiały się różne formy tej nazwy: Schoeneberg, Schoenberg, Schomberg, Schambirk czy Schambirik. Sami dawni mieszkańcy mieli z czułością mówić o sobie jako o „Schoneberskich” albo „Schonebergerach”.

Dziś, patrząc na Szombierki przez pryzmat kopalni, elektrociepłowni, familoków i powojennych przemian, łatwo zapomnieć, że przez stulecia była to przede wszystkim wieś gospodarzy. Aby zrozumieć dawny Schomberg, trzeba odsunąć na bok obraz industrialnej dzielnicy i wrócić do czasów, gdy najważniejszym punktem odniesienia nie była kopalniana szychta, lecz ziemia, woda, droga, kościół, szkoła i rodzinne gospodarstwo.

Korzenie dawnej osady: od XVII-wiecznych metryk do katastru z 1843 roku

Historia szombierskich rodów to zapis długiego trwania, które przetrwało epidemie, wojny, zmiany państwowe i całkowitą przemianę krajobrazu. Najwcześniejsze zachowane ślady demograficzne, uchwycone w księgach metrykalnych parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu z lat 1676–1708, pokazują żywą, rozwijającą się wspólnotę rolniczą.

Na kartach tych dawnych ksiąg pojawiają się ojcowie rodzin, którzy należeli do najstarszej uchwytnej warstwy mieszkańców Szombierek: Wawrzyniec Banas, Stanisław Duda, Maciej Mierzwa, Jan Wloka, a także przedstawiciel lokalnej szlachty Jan Jerzy Mitrowski. Obecność wielopokoleniowych rodzin, takich jak Mierzwowie, dowodzi, że chłopska tkanka osady była silna i głęboko zakorzeniona w tej ziemi.

Oś czasu – Kluczowe daty starego Schomberga
1676–1708
Najstarsze zachowane metryki parafii Wniebowzięcia NMP w Bytomiu z nazwiskami mieszkańców Szombierek.
1843
Powstanie mapy i wykazu gruntów Schomberger Rustical Feldmark, przywoływanych przez Karla Pietscha.
1869
Początek prac przy budowie szybów kopalni Hohenzollern – koniec epoki czysto rolniczej.

Ponad sto lat po najstarszych zapiskach, podobną ciągłość widać w materiałach związanych z dawną mapą i wykazem gruntów Schomberger Rustical Feldmark z 1843 roku. Przekazane nam przez Karla Pietscha archiwalia wymieniają czternastu gospodarzy posiadających grunty w dawnym Schombergu:

Gospodarze Szombierek (1843 r.)

Norbert Cygan, Wojtek Matura, Walek Skorka, Joseph Matuschik, Joseph Donath, Peter Malcherczyk, Wojtek Klokosch, Johann Malcherczyk, Franz Fitzek, Gregor Przibila, Johann Prizibila, Peter Lukoschczyk, Johann Lukoschczyk oraz Valek Skorka.

Ich posiadłości znajdowały się po obu stronach dawnej szosy, późniejszej Beuthener Straße, a także w kierunku południowo-zachodnim, ku granicom z Orzegowem i Bobrkiem, aż po okolice Czarnej Drogi — Schwarzer Weg. Był to jeszcze świat jednej głównej drogi, bocznych dojazdów do gospodarstw i pól wchodzących w obręb dawnego dominium.

Z czasem, wraz z przesunięciami własnościowymi, małżeństwami i osiedlaniem się nowych rodzin, w szombierskim krajobrazie pojawiały się kolejne nazwiska: Rzyla, Mikolajczyk, Mierzwa, Mokrzki, Kowollik oraz Flatzek (zapisywany także jako Flaczek). Nie byli oni oderwanymi epizodami, lecz częścią procesu, w którym dawna wiejska wspólnota powoli rozszerzała się i zmieniała. Był to ostatni moment, kiedy gospodarze mogli z okien swoich domów oglądać horyzont niezakłócony wieżami szybowymi.

Geografia zaginionego świata: stawy, wąwozy i dawne szlaki

Przestrzeń, w której żyli dawni gospodarze, radykalnie różniła się od dzisiejszej siatki ulic. Zanim potrzeby kopalni Hohenzollern wymusiły budowę nowych połączeń komunikacyjnych, a później — w 1912 roku — wytyczono nową drogę orzegowską, dawny Schomberg był miejscem polnych traktów, podmokłych obniżeń i lokalnych nazw terenowych, które tworzyły osobną mapę pamięci mieszkańców.

Centralnym punktem dawnej wspólnoty był Wiesny Dół, czyli Dorfanger — wiejski plac, pastwisko i wspólna przestrzeń mieszkańców. W późniejszym czasie wzdłuż tego dawnego układu powstała ulica Dorfangerstraße (dzisiejsza ul. ks. bp. Adriana Włodarskiego). Z kolei schodząc drogą w kierunku Orzegowa, trafiało się do Głębokiego Dołu. W pobliżu zlokalizowanego tam dawnego domu celnego (Zollhaus), lokalne legendy umiejscawiały siedlisko śląskiego Utopca, co tylko potwierdza, jak mocno tutejszy wodny krajobraz pobudzał ludową wyobraźnię.

Na północno-wschodnich obrzeżach, przy dawnym Młynie Pielki, leżało pole zwane Zydowiną, a dalej, tuż przy granicy z Bobrkiem – Graniecznik. Były to nazwy przechowujące cenną wiedzę o dawnym użytkowaniu ziemi i lokalnych granicach.

Szczególnie ważnym elementem tego przedprzemysłowego krajobrazu była Cegielnia Galonska. Gdy po pierwszej wojnie światowej zakończyła działalność, jej głębokie wyrobiska zaczęły wypełniać się wodą. Tak powstał malowniczy system stawów, znanych jako Galonska-Teiche. Jeszcze na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Szombierkach istniały mniejsze i większe zbiorniki: Schuster-Teich, Skowronek-Teich czy Pauly-Teich.

Dzieci bawiące się w wysokich trzcinach nad mętnym stawem po dawnej cegielni Galonska w Szombierkach. W tle zarysy budynków.
Glinianki po dawnej cegielni Galonska, znane jako Galonska-Teiche, były ulubionym, choć bywało, że i niebezpiecznym miejscem zabaw szombierskich dzieci (wizualizacja).

Z biegiem czasu glinianki ustępowały miejsca postępowi. Zostały zasypane i zrekultywowane, a na ich terenie wybudowano lodowisko, ogrody szkolne, boiska oraz plac targowy. Jednak w pamięci najstarszych mieszkańców, Szombierki na zawsze pozostały krainą dzikich stawów, trzcin i beztroskich, dziecięcych wypraw nad wodę.

Szara Szkoła, nauczyciel z wędką i psoty na stawach

Serce dawnej osady biło także w murach Katolickiej Szkoły Ludowej. Ze względu na swój surowy, popielaty tynk, budynek zyskał przydomek „Szarej Szkoły” (Graue Schule). W latach dwudziestych XX wieku był to już bardzo stary, około stuletni gmach, liczący zaledwie cztery sale lekcyjne. Jedno z małych pomieszczeń na poddaszu długo służyło za skromne mieszkanie dla nauczycieli.

Z uwagi na rosnącą populację osady, w jednej klasie nierzadko tłoczyło się ponad pięćdziesięcioro dzieci. Kroniki i pamiętniki wspominają wyrazistą kadrę: matematyka Henschla, przyrodnika Chwastka oraz wychowawcę Winklera, który przeszedł do lokalnej legendy jako postać wyjątkowo barwna.

Winkler był wędkarzem wręcz fanatycznym. Wydzierżawił część dawnych stawów po cegielni (przez co zaczęto je nazywać Winkler’sche Teiche) oraz dwa stawy w lesie Goj. Każdy wolny czas spędzał nad taflą wody, a dzieci uwielbiały mu w tym asystować. Ponieważ jego mały syn na widok każdego połowu krzyczał radośnie: „Ottl, ein Fisch!”, owo zawołanie błyskawicznie stało się szkolnym przezwiskiem srogiego pedagoga.

Surowy nauczyciel w starodawnym stroju z wędką w dłoni stoi nad brzegiem stawu. W tle widoczny szary budynek dawnej szkoły.
Surowy nauczyciel Winkler, zwany przez uczniów „Ottl, ein Fisch”, gotowy do wyciągnięcia swoich podopiecznych z opresji na stawie (wizualizacja).

Karl Grzeschik we wspomnieniach z pietyzmem przywołuje pewną letnią anegdotę. Podczas szkolnej wyprawy nad jeden ze stawów, Winkler wspaniałomyślnie pozwolił dzieciom na kąpiel, wyznaczając jednak surowy limit: nie wolno było odpływać dalej niż dwa, trzy metry od brzegu. Kiedy jednak wychowawca całkowicie pochłonął się holowaniem dorodnej ryby, chłopcy dostrzegli szansę na mały bunt.

Wypatrzyli gruby, trzymetrowy pień drzewa i postanowili użyć go jak tratwy, spychając na głębszą wodę. Pech chciał, że na pniu znalazł się uczeń, który kompletnie nie potrafił pływać. Gdy „tratwa” odbiła od brzegu, chłopiec wpadł w panikę, krzycząc i niebezpiecznie miotając się w wodzie. Winkler, z twarzą purpurową ze strachu i złości, w jednej chwili musiał porzucić wędkę i w pełnym, eleganckim stroju nauczycielskim wskoczyć wpław do stawu. Choć zdołał uratować mokrego psotnika, solidna bura, która po tym nastąpiła, zakończyła szkolne wycieczki nad stawy na bardzo długi czas.

W cieniu kopalni Hohenzollern i zmierzch dawnych tradycji

Ten sielski, przesiąknięty zapachem gliny i trzcinowisk rolniczy świat, zaczął bezpowrotnie pękać wraz z nastaniem ery wielkiego węgla. Jak można przeczytać w historii KWK Szombierki (Hohenzollerngrube), wbicie pierwszej łopaty pod nowe szyby w 1869 roku na zawsze zmieniło krajobraz tej ziemi. Ziemia, która przez pokolenia żywiła chłopów, stała się bezlitosną przestrzenią przemysłową.

Gwałtowny rozwój kopalni, zarządzanej przez wpływową administrację Schaffgotschów, wymagał dróg, nowej infrastruktury i przede wszystkim tysięcy rąk do pracy. Do Szombierek masowo napływali robotnicy z różnych zakątków. Aby ich pomieścić, budowano specjalne kolonie mieszkalne. Powstawały tam domy przeznaczone dla kilku rodzin, projektowane wzdłuż wytyczanych arterii: Wilhelmstraße, Feldstraße, Godullahütterstraße czy Rathausstraße.

Ponieważ nowi pracownicy w dużej mierze wywodzili się jeszcze ze środowisk chłopskich, administracja świadomie łagodziła im szok urbanizacyjny. Przy budynkach takich jak słynne „Kleine Häusel” przewidziano przydomowe ogródki oraz przybudówki gospodarcze dla drobnego inwentarza. Górnik po morderczej dniówce mógł nadal uprawiać pole i dbać o zwierzęta, utrzymując swoisty, hybrydowy rytm życia.

Kopalnia Hohenzollern: Żelazny gigant

Industrializacja nie pukała do drzwi Szombierek – ona wyważyła je z impetem. Powstanie kopalni Hohenzollern (późniejszej KWK Szombierki) na zawsze zmieniło krajobraz osady. To wtedy rolnicze Schomberg zaczęło znikać pod warstwą węglowego pyłu.

Archiwalna fotografia przedstawiająca potężne szyby, dymiące kominy i przemysłową zabudowę dawnej kopalni Hohenzollern w Szombierkach.
Kopalnia Hohenzollern – żelazny gigant, który na zawsze zmienił krajobraz i strukturę demograficzną Szombierek. Fotografia archiwalna.

Kiedy spojrzymy do Księgi adresowej z lat 1910/1911, widać już wyraźnie ten moment przejściowy. Obok nielicznych wciąż gospodarzy i tradycyjnych rzemieślników, takich jak rzeźnicy czy szewcy, dziesiątki stron wypełniają nazwiska sztygarów, maszynistów wyciągowych, urzędników i zwykłych rębaczy pracujących dla koncernu.

Mimo industrialnego gorsetu, Szombierki ambitnie walczyły o przestrzeń do rekreacji. W 1933 roku dawną Bażantarnię (Fasanerie) z rozmachem przekształcono w Volkspark — piękny park wypoczynkowy pełen zieleni, ławek do gry w skata i zacienionych alejek. Równie prężnie rozwijało się życie towarzyskie. Zmęczeni robotnicy chętnie spotykali się przy kuflu piwa (więcej o tym w artykule o historii piwnych tradycji Bytomia), a w letnie popołudnia słuchali górniczej orkiestry w ogrodach Gräflich Schaffgotsch’sche Gasthaus. Wyjątkową renomą cieszyła się także restauracja Juliusa Cygana, która w cieniu kominów oferowała swoim gościom absolutnie luksusową rozrywkę — romantyczne rejsy gondolami po prywatnym stawie.

Walek Rzyla — ostatni Szombierczanin w chłopskim stroju

Na skrzyżowaniu tych dwóch światów, węglowego i rolniczego, trwał uparcie stary porządek. Choć dawny stan chłopski kurczył się w zastraszającym tempie, do lat 40. XX wieku przetrwały jeszcze gospodarstwa Mikolajczyków, Kowollików czy rodziny Rzyla. To właśnie reprezentant tej ostatniej familii stał się chodzącym symbolem minionej epoki.

Valentin „Walek” Rzyla był ostatnim Szombierczaninem, który z nieukrywaną dumą, na co dzień nosił dawny śląski strój chłopski (Bauerntracht). Walek kochał ten wizerunek – posiadał w szafie aż pięć kompletnych, odświętnych garniturów. Wyjątkową czcią otaczał swoje tradycyjne, zamszowe spodnie z jeleniej skóry (Hirschlederhose). Nikomu nie pozwalał się do nich zbliżyć: prał je wyłącznie własnoręcznie i sam osobiście barwił luksusowym szafranem.

Vinzent Rzyla i jego zięć Knura ubrani w odświętne, tradycyjne śląskie stroje chłopskie. Mężczyźni mają na sobie jasne koszule, zamszowe spodnie, wysokie buty i ciemne kapelusze.
Bauerntracht z Szombierek. W takim stroju dumnie kroczył ulicami Walek Rzyla, manifestując przywiązanie do gasnącej tradycji.

Obdarzony znakomitą pamięcią i krzepą, Rzyla był duszą towarzystwa. Doskonale znał stare obyczaje, uwielbiał tańczyć i nigdy nie odmawiał dobrego trunku. W październiku 1938 roku, razem z żoną Marią z domu Mokrzki, hucznie obchodzili złote gody. Był to prawdopodobnie jeden z ostatnich radosnych akordów starego Schomberga.

Odejście nestorów rodu Rzyla
29 X 1938
Złote gody Walentego „Walka” Rzyli i Marii z domu Mokrzki (rodziców sześciorga dzieci).
16 II 1944
Śmierć Walentego Rzyli (82 lata). Został pochowany w swoim najlepszym, ubarwionym szafranem stroju.
9 III 1944
Śmierć Marii Rzyli (72 lata). Zmarła niespełna miesiąc po swoim mężu.

Walenty zmarł zimą 1944 roku i zgodnie z ostatnią wolą spoczął w ziemi w swoim najlepszym ubiorze. Wraz ze śmiercią jego i jego żony zamknął się pewien rozdział historii – i z perspektywy czasu dobrze się stało, że Walek Rzyla nie dożył tego, co na tę uświęconą tradycją ziemię miało spaść rok później.

Katastrofa 1945 roku i administracyjny epizod „Chruszczowa”

Rok 1945 dla mieszkańców Szombierek nie oznaczał politycznego wyzwolenia, ale gwałtowny i okrutny koniec ich dotychczasowego świata. Jak szczegółowo rekonstruuje to opracowanie poświęcone tragedii 1945 roku, wejście Armii Czerwonej przyniosło falę strachu, gwałtów, wywózek i bezpowrotnych zniszczeń.

Z końcem stycznia na mroźnych ulicach padły pierwsze ofiary cywilne, w tym młody Valentin Paracz, zastrzelony tuż przy zabudowaniach plebanii w drodze do domu. 2 lutego 1945 roku spłonął doszczętnie wspaniały, neogotycki Pałac Schaffgotschów (wzniesiony dla spadkobierców Karola Goduli) – tracąc w płomieniach nie tylko zabytkowe mury, ale i olbrzymią część dziedzictwa materialnego dzielnicy.

Zniszczona wieś pokryta śniegiem i gruzami. W tle płonie potężny neogotycki pałac. Czerwona łuna ognia i czarny dym dominują nad zimowym krajobrazem.
Rok 1945. Data, która złamała kręgosłup dawnej, wielopokoleniowej wspólnocie Szombierek (wizualizacja).

Wkrótce z placu kopalni Hohenzollern wyruszyły bydlęce wagony wywożące śląskich górników (jak Georg Matlok czy Hans Likar) do morderczej pracy w łagrach Związku Radzieckiego. Wiele kobiet zostało przymusowo zapędzonych do demontażu fabryk w obozie Blechhammer. Osada, która przez lata tak harmonijnie łączyła wieś i przemysł, nagle opustoszała i spłynęła łzami.

Dopełnieniem tej tragedii była urzędowa farsa, jaką miejscowość przeszła po wojnie. W ferworze przymusowej repolonizacji i odcinania wszelkich więzi z poniemiecką przeszłością, nowy aparat władzy zmienił nie tylko wszystkie tabliczki z nazwami ulic, ale na kilka lat ochrzcił dumny Schomberg całkowicie sztuczną nazwą „Chruszczów”. Był to gorzki i bolesny paradoks dla nielicznych, ocalałych z wojennej zawieruchy mieszkańców.

Zakończenie: Bytomska Atlantyda

Dziś dawny Schomberg przypomina zatopioną Atlantydę. Pod grubą warstwą asfaltu, blokowisk, żelbetowych szybów i powojennych uproszczeń, ukrywa się świat Banasów, Mierzwów, Flaczków, Rzylów i dziesiątek innych rodzin. Świat chłopskich zagród, tajemniczych, mrocznych stawów po cegielniach, surowej Szarej Szkoły i dumnych gospodarzy barwiących swoje spodnie szafranem.

Wbrew pozorom ten stary świat nie zniknął całkowicie w pyle historii i kopalnianych zawałach. Jego echa wciąż rezonują w pożółkłych księgach metrykalnych, strzępkach ludowych legend i takich wspomnieniach, jakie pozostawił po sobie Karl Grzeschik. Dopóki mamy odwagę rekonstruować tę opowieść — nie z perspektywy węgla i kominów, ale z perspektywy ludzi, którzy tu żyli, śmiali się i płakali — dopóty duch Szombierek, jakich już nie ma, wciąż pozostaje żywy.

Źródła i opracowania

  1. Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, September 1980, nr 9.
  2. Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Juni 1983, nr 6.
  3. Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Juli/August 1983, nr 7/8.
  4. Materiały i opracowania opublikowane na blogu flaczek.com, w tym m.in:
  5. KWK Szombierki (Hohenzollerngrube) – Historia Żelaznego Giganta.
  6. Dawne nazwy terenowe Szombierek wg Paula Franzkego z 1925.
  7. Szombierki (Schomberg) w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska.
  8. Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki.
  9. Tajemnice ksiąg metrykalnych: Odkryj nazwiska mieszkańców Szombierek (1676–1708).
3
0

Read more

Mroczna grafika z napisami tytułowymi, ukazująca potężną kopalnię węgla kamiennego Hohenzollerngrube w Bytomiu, górującą nad dawną, rolniczą osadą Szombierki.

Hohenzollerngrube / KWK Szombierki – Żelazny gigant, który wchłonął Szombierki

Hohenzollerngrube / KWK Szombierki

Żelazny gigant, który wchłonął Szombierki

Historia kopalni, która z rolniczej osady stworzyła przemysłowy krajobraz Bytomia — i zostawiła po sobie stalową wieżę szybu Krystyna.

Wstęp: Żelazny gigant, który wchłonął Szombierki

Zanim niecka bytomska zapadła się pod ciężarem własnego bogactwa, południowy skraj tego obszaru – dawny Gemarkung Schomberg – był senną, rolniczą osadą. Z każdym rokiem Bytomska Atlantyda pochłania jednak kolejne ślady przeszłości. Wsie ustępowały miejsca kominom, a pola uprawne zamieniały się w tętniące życiem, spowite dymem i pyłem zaplecza wielkiego przemysłu. Gdy w połowie XIX wieku odkryto tu potężne pokłady „czarnego złota”, los Szombierek został przypieczętowany.

Hohenzollerngrube w Szombierkach z wieżą szybową i wagonami kolejowymi na pierwszym planie
Hohenzollerngrube w Szombierkach. Monumentalne ujęcie zakładu z wieżą oznaczoną nazwą kopalni oraz wagonami na pierwszym planie. Fotografia od razu wprowadza w industrialny świat dawnej kopalni.

Dziś, patrząc na ulicę Zabrzańską 16, trudno wyobrazić sobie dawny, sielski krajobraz. Został po nim tylko milczący świadek historii – potężna, stalowa wieża szybu Krystyna. Ten dwuwieżowy kolos z 1929 roku góruje nad pustkowiem niczym rdzewiejący nagrobek kopalni, która kiedyś dawała życie i odbierała zdrowie tysiącom ludzi. Uratowana przed palnikami złomiarzy i wpisana do rejestru zabytków w 2004 roku, przypomina o żelaznym gigancie pierwotnie zwanym Hohenzollerngrube.

Dziewczęta, ręczne kołowroty i komenda „Stuckaj na byku!”

Drewniane wieże szybów Kaiser-Wilhelm i Hohenzollern w 1870 r.
Hohenzollerngrube w 1870 roku. Z lewej strony szyb Kaiser-Wilhelm, z prawej Hohenzollern. Surowa, drewniana infrastruktura zaledwie kilka miesięcy po wbiciu pierwszej łopaty.

Wszystko zaczęło się 14 lutego 1855 roku, gdy nadano pole górnicze Hohenzollern. Ostatecznie kopalnia wyłoniła się w 1870 roku z połączenia pól Hohenzollern, Comtesse, Elinor oraz Kleine. Zderzenie wielkich ambicji Joanny Schaffgotsch z prymitywną rzeczywistością tamtych lat było brutalne. 15 listopada 1869 roku, gdy wbito pierwszą łopatę pod główne szyby, brakowało jakiejkolwiek nowoczesnej technologii.

Hohenzollerngrube w Schomberg, panorama kopalni z 1912 roku z torami kolejowymi i zabudową zakładu
Hohenzollerngrube w 1912 roku. Historyczny podpis pod fotografią wspomina pierwsze wbicie łopaty pod szyby Kaiser-Wilhelm i Hohenzollern, dokonane 15 listopada 1869 roku przez ówczesnego inspektora górniczego Köhlera.

Praca opierała się niemal wyłącznie na sile ludzkich mięśni i ręcznych kołowrotach obsługiwanych przez dziewczęta. W tamtym surowym świecie każda maszyna miała swoją duszę i imię; jeden z najcięższych kołowrotów nazywano potocznie „Bykiem”. Gdy pracujący w głębi rębacz potrzebował transportu lub materiałów, wołał do góry charakterystyczne: „Stuckaj na byku!”. Ten okrzyk roboczy (od niem. stucken – pchać, napierać) stał się symbolem znoju – nakazywał dziewczętom rytmiczne i siłowe napieranie na korby urządzenia. Mimo tych niemal średniowiecznych metod, już w lipcu 1873 roku oddano do użytku szyby Hohenzollern (późniejsza Ewa) oraz Kaiser Wilhelm (Krystyna). Pionierski rok wydobywczy zamknął się wynikiem 4 627 ton, a wśród 180 pionierów pracowało wówczas sześć kobiet, dzielących trud z mężczyznami w pyle rodzącego się przemysłu.

Skok w nowoczesność: Złoty wiek Schaffgotschów

Prawdziwa rewolucja przyszła wraz z objęciem zarządu przez Gräflich Schaffgotsch’sche Werke GmbH. Kopalnia, napędzana wizją kolejnych dyrektorów generalnych koncernu – od radcy sprawiedliwości dr. Stephana na przełomie wieków, po dr. Bervego w latach 30. – weszła w swój złoty wiek. To właśnie tutaj w 1882 roku, na poziomie 180 metrów, uruchomiono pierwszą w pruskim górnictwie elektryczną lokomotywę dołową.

Pracownicy i dozór kopalni Hohenzollerngrube w ubraniach roboczych na schodach zakładu
Załoga i dozór kopalni. Pracownicy w jasnych ubraniach roboczych przy wejściu na teren zakładu. Fotografia pokazuje codzienny, techniczny wymiar pracy w nowoczesnej kopalni.
Dyrekcja i dozór kopalni Hohenzollerngrube, w tym Bergwerksdirektor Dr. Jansen
Kadra kierownicza Hohenzollerngrube. Reprezentacyjna fotografia dyrekcji i dozoru, z podpisem wskazującym m.in. Bergwerksdirektora dr. Jansena.

Fundamenty pod potęgę zakładu budowali tacy weterani jak maszynista Georg Stanienda. Choć w szczytowym dla kopalni 1929 roku był już zapewne jedynie legendarnym wspomnieniem (pracę rozpoczął w listopadzie 1870 r., kończąc 55-letnią służbę około 1925 r.), to właśnie oddanie takich ludzi pozwoliło Szombierkom stać się technologicznym liderem. W 1933 roku na wieży Kaiser-Wilhelm zamontowano elektryczną maszynę wyciągową o mocy 3264 KM – wówczas największą w Europie. Wydobycie skoczyło do niebotycznych 2,5 miliona ton rocznie, a pod ziemią i na powierzchni pracowała armia 5 500 ludzi.

Krew na węglu: katastrofy i mroczne karty

Śląski węgiel zawsze żądał ofiar. 22 listopada 1909 roku, podczas zalewania podziemnego pożaru, pękła tama. W rwącej fali błota i wody zginęli trzej członkowie dozoru, których nazwiska do dziś powinny budzić dreszcz: zarządca górniczy Chowanietz, inżynier maszynowy Bontzek oraz sztygar wentylacyjny Baron. Zaledwie rok później pod ziemię zapadł się drewniany szyb Georg (Georgschacht), pełniący dotąd kluczową funkcję szybu drzewnego.

Mroczne ujęcie zabudowań kopalni Szombierki z wieżą Krystyna widzianą zza ceglanego muru
Cień kopalni. Ujęcie zza ceglanego muru, z sylwetką przemysłowych zabudowań w tle, dobrze współgra z opowieścią o katastrofach, wojnie, deportacjach i powojennym zniewoleniu.
Odznaka pamiątkowa za zasługi dla ratownictwa górniczego
Odznaka ratownictwa górniczego. Symboliczny dodatek do opowieści o zagrożeniach pracy pod ziemią i ofiarach górniczego żywiołu.

Wielka polityka również nie oszczędzała zakładu. We wrześniu 1939 roku polski ostrzał artyleryjski dotkliwie uszkodził wieżę wyciągową i sortownię. Jednak najmroczniejszy rozdział zapisała historia w 1945 roku. Po zajęciu Szombierek przez oddziały sowieckie 28 stycznia, rozpoczęła się tragedia deportacji. Setki pracowników, w tym Franz Strzala, zostało wywiezionych do łagrów w Stalino lub na mordercze stepy Kazachstanu (Bedpak-dała). Ci, którzy zostali, trafiali często do obozu pracy przymusowej MBP, który do końca lat 40. składał się z pięciu baraków, stając się symbolem powojennego zniewolenia.

Zakończenie: Znikająca kopalnia i ocalałe podziemia

Potężny apetyt na węgiel ostatecznie zwrócił się przeciwko samemu miastu. Eksploatacja tzw. filara ochronnego pod centrum Bytomia i Wzgórzem Małgorzaty doprowadziła do osiadania terenu o cały metr, bezpowrotnie niszcząc strukturę miasta. 1 marca 1996 roku wydobyto ostatni wagonik węgla, kończąc ponad stuletnią epokę.

Do 2001 roku rozebrano większość zabudowań, zostawiając jedynie stalowy szkielet szybu Krystyna jako pamiątkę dawnej wielkości. Jednak Szombierki wciąż oddychają pod ziemią. Dawny szyb Hohenzollern, przemianowany na Ewę, pozostaje czynny w strukturach Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń. Dzień i noc potężne pompy usuwają wodę z podziemi, pilnując, by Bytomska Atlantyda nie została ostatecznie pochłonięta przez zalewającą ją otchłań. Żelazny gigant umarł, ale jego serce wciąż musi bić, by miasto nad nim mogło trwać.

Widok z lotu ptaka na Hohenzollerngrube w Schomberg Beuthen OS w 1920 roku
Hohenzollerngrube z lotu ptaka, 1920 rok. Rozległy kompleks kopalni pokazany z góry. W kontekście późniejszej likwidacji i rozbiórki zabudowań fotografia działa jak wizualne podsumowanie utraconej przemysłowej Atlantydy Szombierek.
Słownik nazwisk i stanowisk Genealogiczna ściąga dla osób szukających przodków związanych z Hohenzollerngrube / KWK Szombierki. Domyślnie zwinięta — rozwiń i wpisz nazwisko, funkcję albo niemiecką nazwę stanowiska.
36 / 36 pozycji

Joanna Schaffgotsch

właścicielka majątku / zaplecze własnościowe

Postać związana z początkami przemysłowego rozwoju Hohenzollerngrube i majątkiem Schaffgotschów.

dr h.c. Heinrich Werner

generalny dyrektor

W bazie wskazany jako osoba odpowiedzialna za rozwój kopalni do końca wojny.

dr Stephan

radca sprawiedliwości / dyrekcja generalna koncernu

W artykule występuje jako jedna z postaci zarządczych związanych z okresem rozwoju koncernu Schaffgotschów.

dr Berve

dyrekcja generalna koncernu

W artykule wymieniony jako postać z kadry zarządczej lat 30.

Janik

dyrektor kopalni

W bazie odnotowany wśród dyrektorów kopalni około 1900 roku.

Kuhna

dyrektor kopalni

W bazie odnotowany wśród dyrektorów kopalni około 1900 roku.

Hübner

dyrektor kopalni

W bazie wskazany jako dyrektor kopalni w 1929 roku.

dr Jansen

Bergwerksdirektor / dyrektor kopalni

W bazie wskazany jako dyrektor z lat 30.; występuje również w podpisie fotografii kadry kierowniczej.

Sucker

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Laske

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Helmin

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Dahms

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Chowanietz

zarządca górniczy / członek dozoru

W artykule wskazany jako jedna z ofiar katastrofy z 22 listopada 1909 roku.

Meyer

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Kempe

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Kalka

mistrz maszynowy

Nazwisko wymienione w bazie wśród mistrzów maszynowych.

Berger

mistrz maszynowy

Nazwisko wymienione w bazie wśród mistrzów maszynowych. W pieśni z okazji otwarcia kopalni w 1873 roku wspomniano, że walczył z żywiołem wody.

Thometzek

mistrz maszynowy

Postać upamiętniona w okolicznościowej pieśni z 8 lipca 1873 roku, śpiewanej podczas uroczystego otwarcia kopalni.

Kinne

mistrz maszynowy

Postać wspomniana w górniczej pieśni z 8 lipca 1873 roku z okazji oddania zakładu do użytku.

Bontzek

inżynier maszynowy / mistrz maszynowy

W bazie występuje przy kadrze maszynowej; w artykule wskazany jako ofiara katastrofy z 1909 roku.

Baron

sztygar wentylacyjny

W artykule wskazany jako jedna z ofiar katastrofy z 22 listopada 1909 roku.

Georg Stanienda

maszynista

Weteran kopalni, w bazie opisany jako maszynista z 55-letnim stażem bez przerwy.

Walther Thurm

sztygar państwowy / związkowiec

Pracownik zasłużony i weteran wymieniony w bazie wiedzy.

Paul Istel

pracownik zasłużony / weteran

Nazwisko wymienione w bazie w grupie pracowników zasłużonych i weteranów.

Franz Strzala

kolekcjoner i archiwista

W bazie opisany jako kolekcjoner i archiwista pracujący na kopalni; w artykule występuje także w kontekście deportacji 1945 roku.

Köhler

inspektor górniczy

W podpisie fotografii z 1912 roku wskazany jako osoba, która 15 listopada 1869 roku dokonała pierwszego wbicia łopaty pod główne szyby.

Weiß

Berginspektor

Nazwisko z podpisu fotografii kadry kierowniczej Hohenzollerngrube.

Kaletta

kadra / osoba z fotografii

Nazwisko z podpisu fotografii kadry kierowniczej; funkcja wymaga dalszego doprecyzowania źródłowego.

Fabisch

Abteilungssteiger

Nazwisko z podpisu fotografii; opisany jako Abt. Steiger, czyli sztygar oddziałowy.

Koch

Erster Bergrat

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako pierwszy radca górniczy.

Wotzka

Maurer / murarz

Nazwisko z podpisu fotografii; zapisane jako Maurer Wotzka.

Linnemann

Oberbergrat

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako wyższy radca górniczy.

Skutta

Wettersteiger

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako sztygar wentylacyjny.

Czoik

kadra / osoba z fotografii

Nazwisko z podpisu fotografii kadry kierowniczej; funkcja wymaga dalszego doprecyzowania źródłowego.

Nowara

Steigerstellvertreter

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako zastępca sztygara.

Fiedler

Bergrat

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako radca górniczy.

Brak wyników dla wpisanej frazy. Spróbuj samego nazwiska, funkcji albo niemieckiej nazwy stanowiska.

Bibliografia

  1. Jaros, Jerzy, Słownik historyczny kopalń węgla na ziemiach polskich, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1984.
  2. Pliesch, Reinhold, Aus der Vergangenheit der Hohenzollerngrube in Schomberg, „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 8, 1969.
  3. Stanienda, Georg, wspomnienia maszynisty Hohenzollerngrube, spisane w 1934 r., opublikowane w: „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, 1969.
  4. Macha, Simon, Beitrag zur Ortskunde von Beuthen OS., „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 6, 1969.
  5. Schaffgotsch Werks-Zeitung, 1935, Jg. 3, nr 15.
  6. Materiały kadrowe i biograficzne dotyczące Dyrekcji Generalnej Koncernu Schaffgotschów oraz zakładów Gräflich Schaffgotsch’sche Werke GmbH, w tym informacje o kadrze zarządczej Hohenzollerngrube.
  7. Materiały prasowe i wspomnieniowe dotyczące katastrofy z 22 listopada 1909 r. w kopalni Hohenzollerngrube, w tym relacje identyfikujące członków dozoru: Chowanietza, Bontzka i Barona.
  8. Wydawnictwa ziomkowskie z RFN, w tym relacje świadków, biogramy i artykuły W. Thurma, H. Kolonko oraz F. Strzali, publikowane w latach 1954–1991.
  9. Relacje powojenne i materiały wspomnieniowe dotyczące deportacji pracowników kopalni w 1945 r. do obozów w Stalino oraz na stepy Kazachstanu, w tym obszar Bedpak-dała.
  10. Prasa przedwojenna: Ostdeutsche Morgenpost — rocznik 1927, Bodensee-Rundschau — rocznik 1939, Volkswille — rocznik 1927.
  11. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Wykaz kopalń węgla kamiennego przewidzianych do likwidacji w 1998 r., „Dziennik Ustaw” 63, poz. 409, 1998.
  12. Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Rejestr zabytków w Bytomiu, wpis dotyczący wieży wyciągowej szybu Krystyna z pozostałościami wyposażenia, nr rej. A/135/04, 30 grudnia 2004 r.
  13. Centralny Zakład Odwadniania Kopalń / Spółka Restrukturyzacji Kopalń S.A., materiały dotyczące pompowni Szombierki i odwadniania dawnych wyrobisk KWK Szombierki.
  14. Flaczek.com, cyfrowe zbiory artykułów historycznych, w tym materiały dotyczące Szombierek, Wzgórza Małgorzaty, Młyna Pielki oraz systemu rzecznego Bytomki i Iserbach.
  15. Kopalnia Węgla Kamiennego Szombierki, Wikipedia, wolna encyklopedia, stan wykorzystany pomocniczo przy weryfikacji chronologii zakładu.

↑ Wróć do góry

2
0

Read more

Szkic historycznej kaplicy z wieżą, otoczonej murem i drzewami, nad którą widnieje stylizowany napis "HISTORIA KAPLICY w Szombierkach (v2)".

Prawdziwa historia kaplicy w Szombierkach. Od wyrzuconej wódki po relikwie i dary Hrabiny Schaffgotsch

Historia Szombierek · Kaplica · Ród Flaczków

Prawdziwa historia kaplicy w Szombierkach. Od wyrzuconej wódki po relikwie i dary Hrabiny Schaffgotsch

Udokumentowana opowieść o epidemii cholery, fundacji kaplicy, Bytomskiej Madonnie i sołtysie Szymonie Flaczku.

Aktualizacja · maj 2026

Artykuł został gruntownie zaktualizowany i rozbudowany w oparciu o nowo odkryte materiały prasowe z lat 1925–1987. Dzięki tym źródłom udało się zweryfikować dotychczasowe legendy, poznać dokładne koszty budowy kaplicy i odkryć nieznane fakty z życia sołtysa Szymona Flaczka.

Kaplica pod wezwaniem Matki Bożej i św. Józefa w Szombierkach skrywa o wiele więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Przez dziesięciolecia narosło wokół niej wiele mitów, a rodzinne przekazy często mieszały się z zapiskami kronikarzy. Opierając się na drobiazgowej analizie dawnej prasy, aktów notarialnych z 1859 roku oraz wspomnień z epoki, odtwarzamy dziś pełną, udokumentowaną historię tego niezwykłego miejsca. To opowieść o heroicznej walce z zarazą, wielkich pieniądzach, zaginionych relikwiach i moim prapradziadku – sołtysie Szymonie Flaczku.

Czarno-białe, archiwalne zdjęcie Szymona Flaczka, sołtysa Szombierek, trzymającego w dłoni laskę sołtysią.
Szymon Flaczek (1826–1914), wieloletni sołtys Szombierek (Dorfschulze) i fundator kaplicy. W dłoni z dumą dzierży atrybut swojej władzy i uprawnień sądowniczych – laskę sołtysią (Schulzenstock). Źródło: Schaffgotsch Werks-Zeitung, 1936 r.

Wstęp: Prawdziwa historia kaplicy w Szombierkach – oddzielamy mity od faktów

Najważniejsza oś artykułu

Historia kaplicy łączy rodzinne przekazy, dawne kroniki, akty notarialne i prasę historyczną. W tekście szczególnie ważne są: epidemia cholery, ślubowanie fundatora, koszty budowy, Bytomska Madonna i relikwie św. Januarego.

Sołtys, sędzia i poborca – kim był Szymon Flaczek?

Aby zrozumieć tę historię, musimy cofnąć się do połowy XIX wieku i poznać bliżej fundatora kaplicy. Rodzina Flaczków (Flatzek) należała do jednych z najstarszych rodów w Szombierkach – kroniki wspominają o nich jako o dawnych chłopach pańszczyźnianych (Robotbauern) pracujących na rzecz lokalnych dóbr rycerskich.

Postać kluczowa dla historii kaplicy

Szymon Flaczek to fundator kaplicy, sołtys Szombierek, lokalny sędzia i mój prapradziadek. W źródłach niemieckich nazwisko pojawia się również w formie Flatzek.

Szymon Flaczek (urodzony 28 października 1826 r., zmarły 13 grudnia 1914 r.) nie był jednak zwykłym rolnikiem. Pełnił w Szombierkach niezwykle ważną funkcję sołtysa (Dorfschulze / Schultheiß). Jak wynika z artykułu w "Schaffgotsch Werks-Zeitung" z 1936 roku, urząd ten dawał mu ogromną władzę. Szymon nie tylko odpowiadał za ściąganie podatków i danin, ale sprawował również tzw. niższe sądownictwo (niedere Gerichtsbarkeit).

Wraz z dwoma ławnikami (Schöppen) rozstrzygał lokalne spory, sądził drobne kradzieże, zniewagi czy lekkie uszkodzenia ciała. Z racji pełnionego urzędu przysługiwał mu „trzeci fenig” – zatrzymywał dla siebie jedną trzecią zysków z opłat i kar sądowych. To czyniło go osobą niezwykle wpływową i majętną. O jego statusie świadczy zachowane z epoki zdjęcie, na którym sędziwy Szymon z dumą dzierży w dłoni laskę sołtysią (Schulzenstock) – fizyczny symbol swojej władzy. U jego boku stała żona, Katarzyna (ur. 30 kwietnia 1829 r., zm. 28 kwietnia 1916 r.).

Historyczne zdjęcie wnętrza neogotyckiej kaplicy w Szombierkach. Przed bogato zdobionym ołtarzem stoją dwaj mężczyźni i dwie kobiety w eleganckich strojach z epoki.
Wnętrze kaplicy w 1936 roku (jeszcze przed renowacją obrazu Bytomskiej Madonny). Przed ołtarzem stoją opiekunowie świątyni, synowie Szymona Flaczka – Stanisław i Antoni (po lewej) wraz ze swoimi żonami. Źródło: Schaffgotsch Werks-Zeitung, 1936 r.
↑ Wróć do spisu treści

Zaraza w 1854 roku i wyrzucona butelka wódki

Katalizatorem budowy kaplicy stały się dramatyczne wydarzenia z jesieni 1854 roku. Na Górnym Śląsku, w tym w Szombierkach, wybuchła potężna epidemia cholery, która pochłonęła życie aż jednej trzeciej mieszkańców wsi.

Legenda, ślubowanie i źródła

W tej części rodzinny przekaz spotyka się z relacjami prasowymi i kronikarskimi. Najmocniejszym symbolem tej historii pozostaje wyrzucona butelka wódki oraz ślubowanie budowy kaplicy dziękczynnej.

W tamtym czasie powszechnie wierzono, że jedynym skutecznym lekarstwem chroniącym przed zarazą jest obfite spożywanie wysokoprocentowego alkoholu. Kiedy choroba dopadła młodego Szymona Flaczka, stanął on przed ogromnym dylematem. Jak wspominał po latach jego syn, Stanisław, przerażony posłaniec gminny przyniósł sołtysowi z karczmy butelkę wódki, by ratować mu życie.

Szymon miał jednak wcześniej złożyć osobiste śluby wstrzemięźliwości. Rozdarty między naturalną chęcią przetrwania a danym słowem, podniósł się z trudem z łoża boleści, chwycił pełną butelkę i wyrzucił ją przez okno z okrzykiem:

Nie wódka, lecz Matka Boska mi pomoże!

Spojrzał na obraz Maryi wiszący w nogach łóżka i ślubował, że jeśli wyzdrowieje, do końca życia nie tknie alkoholu i ufunduje kaplicę dziękczynną. Następnego ranka, gdy przyszedł lekarz, sołtys był już zdrowy.

Warto zaznaczyć, że kronika miejscowego rektora Paula Franzkego podaje nieco rozszerzoną wersję tych wydarzeń. Według niej, bezskuteczność "wódczanej kuracji" podczas codziennych zgonów uświadomiła prawdę dwóm lokalnym gospodarzom: Szymonowi Flaczkowi i Augustowi Cyganowi, i to oni wspólnie błagali Boga o ratunek, ślubując budowę świątyni.

↑ Wróć do spisu treści

Problemy z karczmą i akt notarialny z językiem polskim w tle

Choć ocaleni pragnęli jak najszybciej spełnić obietnicę, na drodze stanęły lata kryzysu gospodarczego (1855–1858). W tym czasie ojciec Szymona, Kazimierz Flaczek, wraz z synem chodzili od domu do domu, zbierając datki na budowę.

Początkowo kaplica miała stanąć na posesji należącej do Flaczka (w miejscu, gdzie do 1945 r. działała piekarnia mistrza Bursiga). Zdecydowanie sprzeciwił się temu ówczesny proboszcz kościoła Mariackiego w Bytomiu, ks. Józef Szafranek. Argumentował, że naprzeciwko tej parceli znajduje się wiejska karczma (w 1925 r. stał w tym miejscu ratusz), a sąsiedztwo szynku i Domu Bożego to profanacja.

Dokument z 12 sierpnia 1859 r.

Akt notarialny przekazania gruntu pod budowę kaplicy jest jednym z najważniejszych punktów całej historii. Zawiera nie tylko dane o działce i wartości gruntu, ale także bezcenną wzmiankę językową.

Z pomocą przyszedł wspomniany August Cygan. 12 sierpnia 1859 r. w Bytomiu spisano akt notarialny (zarejestrowany w księgach gruntowych pod nr 16 Szombierki). Cygan przekazał darmowo 45 prętów (Ruthen) ziemi przy drodze na Bobrek, obok przydrożnego krzyża. Wartość gruntu oszacowano na 20 talarów. Dokument ten jest niezwykle cenny z jeszcze jednego powodu: urzędnik zanotował w nim, że August Cygan "mówi tylko po polsku", ale zrzeka się prowadzenia protokołu w tym języku, co zapisano fonetycznie w umowie słowami: „nie rządam prowadzenia polskiego protokola”.

↑ Wróć do spisu treści

Tysiące talarów i „Śląski Kopciuszek”

Budowa kaplicy (mogącej pomieścić około 200 osób) była ogromnym przedsięwzięciem finansowym. Zgromadzone przez Flaczków środki własne oraz datki wynosiły 4000 talarów. Kwota ta pozwoliła jedynie na wzniesienie bocznych murów i dachu neogotyckiej budowli.

Pieniędzy zabrakło na wieżę i dzwon. Sytuację uratowała słynna hrabina Joanna von Schaffgotsch (z domu Gryzik), dziedziczka fortuny Karola Goduli. Jak donosiła prasa z 1925 roku, hrabina przekazała z własnej kieszeni brakujące 700 talarów. Ks. Szafranek dołożył kolejne 50 talarów. Początkowo duchowny i prawny opiekun Joanny (radca Scheffler) liczyli, że hrabina sfinansuje cały obiekt, jednak sąd opiekuńczy zablokował tak dużą darowiznę, słusznie przewidując, że rosnąca wieś będzie wkrótce potrzebowała prawdziwego, wielkiego kościoła (który faktycznie powstał w latach 1901-1903).

Widok z boku na murowaną, otynkowaną na biało kaplicę z ostrołukowymi oknami, otoczoną drzewami i metalowym płotem.
Mury boczne i dach kaplicy pochłonęły pierwotnie 4000 talarów. Charakterystyczną wieżyczkę (z której w 1916 r. zarekwirowano dzwony) udało się ukończyć dzięki donacji hrabiny Joanny von Schaffgotsch.

Kamień węgielny pod budowę wmurowano uroczyście 25 października 1859 r., a oficjalnej konsekracji kaplicy dokonał 25 października 1863 r. ks. Bernard Purkop.

↑ Wróć do spisu treści

Bytomska Madonna – prawda o cudownym obrazie

Z ołtarzem głównym kaplicy wiąże się intrygująca legenda. Ponoć ks. Szafranek zezwolił budowniczym na zabranie cennego obrazu Bytomskiej Madonny z bytomskiej fary. Kiedy Szymon Flaczek i August Cygan weszli na drabinę i sprawnie zdjęli we dwójkę ogromny wizerunek, proboszcz miał oniemieć, twierdząc, że wcześniej czterech mężczyzn nie mogło go unieść, co skwitował słowami:

Wygląda to tak, jakby Matka Boska tylko czekała, by trafić do Szombierek
Legenda kontra twarde źródła

Ta opowieść jest piękna, ale źródła historyczne wskazują, że obraz przeniesiono do Szombierek później, przy okazji renowacji bytomskiej fary.

Twarde źródła historyczne korygują jednak tę piękną anegdotę. Według zapisków historyka sztuki, dr. Luchsa, zawartych w „Kronice Miasta Bytomia” z 1863 roku, obraz ten w roku konsekracji kaplicy wciąż wisiał wysoko na chórze w bytomskim kościele Mariackim. Prawda jest taka, że wizerunek ten został przeniesiony do Szombierek nieco później przez samego ks. Szafranka (przy okazji renowacji fary), który chciał w ten sposób podnieść rangę kaplicy i stworzyć z niej lokalny ośrodek pielgrzymkowy. Decyzja ta była na tyle brzemienna w skutkach, że mimo późniejszych starań kolejnych proboszczów bytomskich, obrazu nigdy nie udało się odzyskać (w latach 30. XX w. wykonano dla Bytomia jego okrągłą kopię).

↑ Wróć do spisu treści

Relikwie św. Januarego i konserwatorskie odkrycie z 1937 roku

W 1937 r. poddano obraz renowacji przez lokalnego malarza o nazwisku Mrzygłód. Kiedy usunięto pękającą warstwę farby (w tym domalowane później postacie św. Katarzyny i św. Agnieszki), okazało się, że pod spodem kryje się wspaniała Madonna z Dzieciątkiem pochodząca z około 1480 roku, nosząca wyraźne cechy stylu italo-bizantyjskiego.

Odkrycie konserwatorskie

Renowacja z 1937 roku ujawniła starszą warstwę obrazu i pozwoliła rozpoznać w nim Madonnę z Dzieciątkiem datowaną na około 1480 rok.

Mało kto również wie, że w ołtarzu głównym kaplicy zdeponowano cenne relikwie – historyczne źródła z 1936 i 1972 r. zgodnie potwierdzają obecność dwóch relikwii św. Januarego.

↑ Wróć do spisu treści

Ostatnie lata, korniki i wojenna rekwizycja

Szymon Flaczek pozostał wierny swojemu ślubowaniu do końca życia. W pamięci starszych mieszkańców zapisał się jako sędziwy, pogodny staruszek, który niezależnie od pogody – w deszczu, burzy czy śniegu – codziennie o godzinie 5:00, 12:00 i 17:00 dzwonił w kaplicy na Anioł Pański.

Niestety, dwa dzwony, które wzywały Szombierczan do modlitwy, nie przetrwały zawieruchy dziejowej. Jak wspominał nauczyciel Albert Bartelt, w 1916 roku, podczas I wojny światowej, zostały one zarekwirowane i przetopione na cele zbrojeniowe.

Współczesne zdjęcie białej, zabytkowej kaplicy w Bytomiu-Szombierkach, ujęcie od frontu z widoczną wieżą, drewnianymi drzwiami i wysokim krzyżem.
Kaplica ufundowana jako wotum po epidemii cholery z 1854 roku przetrwała do naszych czasów, będąc jednym z najstarszych świadków historii Szombierek.

Sama kaplica przez dziesięciolecia służyła rodzinie i mieszkańcom. W 1936 roku redaktorzy "Schaffgotsch Werks-Zeitung" odwiedzili to miejsce, oprowadzani przez synów Szymona: Stanisława i Antoniego. Na strychu znaleźli wówczas stare, ręcznie rzeźbione chorągwie i krzyże, a w zakrystii odkryli mocno nadgryzione przez korniki drewniane figury św. Piotra z kluczem i św. Pawła z mieczem.

Szymon Flaczek zmarł w sędziwym wieku 88 lat, pozostawiając po sobie pomnik, który do dziś stoi przy zachodnim wjeździe do Szombierek – niemy świadek zarazy, chłopskiego uporu i wielkiej historii Górnego Śląska.

↑ Wróć do spisu treści

BIBLIOGRAFIA (Źródła wykorzystane w opracowaniu)

Prasa historyczna i regionalna:

  • "Aus dem Beuthener Lande", rocznik 1925, Jg. 2, Nr. 14.
    Artykuł: E. Mierzowski, "Die Schomberger Kapelle". (Źródło legendy o wyrzuconej wódce, darowiźnie 700 talarów od hrabiny Schaffgotsch oraz anegdoty o przeniesieniu obrazu).
  • "Schaffgotsch Werks-Zeitung", rocznik 1936, Jg. 4, Nr. 22.
    Artykuł: "Unser einstiger Dorfschulze Flatzek, der Betreuer und Glöckner der Schomberger Kapelle". (Źródło informacji o uprawnieniach sądowniczych sołtysa, wizycie redaktorów w kaplicy w 1936 r. oraz unikalne zdjęcie Szymona Flaczka z laską sołtysią).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1960, März (nr 3).
    Artykuł: Franz Stodolka, "Die Beuthener Madonna". (Kluczowe źródło prostujące datę przeniesienia obrazu do Szombierek, oparte na kronice Gramera i badaniach dr. Luchsa).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1960, September (nr 9).
    Artykuł: Albert Bartelt, "Zur Heimatkunde von Schomberg". (Źródło wzmianek o najstarszych rodach pańszczyźnianych w Szombierkach oraz rekwizycji dzwonów kaplicznych w 1916 r.).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1972, Oktober (nr 10).
    Artykuł: Franz Strzala, "Die Schomberger Kapelle". (Potwierdzenie relacji "wódczanej" z ust Stanisława Flaczka, a także dokumentacja renowacji obrazu przez malarza Mrzygłoda w 1937 r. i relikwii św. Januarego).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1980, Oktober (nr 10).
    Artykuł: Franz Strzala, "Erinnerungen eines Schombergers" (przedruk z lat 1935-37). (Cytaty z kroniki rektora Franzkego o zarazie i topografii dawnych Szombierek).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1987, Juni (nr 6), September (nr 9) i Oktober (nr 10).
    Artykuł w trzech częściach: Karl Grzeschik, "Schombergs letzter Nachfahr seines Stammes". (Źródło precyzyjnych cytatów z aktu notarialnego z 12 sierpnia 1859 r., dat wmurowania kamienia węgielnego oraz genealogii rodzin Cyganów i Flaczków).

Dokumenty, kroniki i opracowania cytowane w powyższej prasie (źródła pierwotne):

  • Akt notarialny przekazania gruntu pod budowę kaplicy, sporządzony w Bytomiu 12 sierpnia 1859 r. (zarejestrowany w księgach gruntowych pod nr 16 Szombierki / Schomberg).
  • Dokument wmurowany w kamień węgielny kaplicy, datowany na 25 października 1859 r. (zawierający m.in. wzmiankę o mszy błagalnej z 26 lipca 1854 r.).
  • Paul Franzke (rektor szkoły w Szombierkach), kronika miejscowa / broszura "25 Jahre Herz-Jesu-Kirche Schomberg O-S".
  • Franz Gramer, "Chronik der Stadt Beuthen O/S", 1863 r. (Analiza historyka sztuki dr. Luchsa potwierdzająca obecność obrazu w Bytomiu w 1863 r.).
  • Dr Paul Reinelt, "St. Trinitas Beuthen O/S feiert das goldene Jubiläum", 1936 r.
  • "Geschichte Schlesiens", tom I, pod redakcją Hermanna Aubina, wyd. Priebatsch, Breslau 1938 r. (Analiza ikonograficzna i datowanie Bytomskiej Madonny na II połowę XV wieku).
  • List ks. radcy Hrabowsky’ego z 13 grudnia 1952 r. (dotyczący losów Bytomskiej Madonny i wykonania jej kopii w latach 30. XX wieku).
4
0

Read more

Grafika okładkowa stylizowana na starą, pożółkłą mapę topograficzną z wkomponowaną ozdobną ramką. Na środku widnieje tytuł: Zaginiona mapa Szombierek. Dawne nazwy terenowe, pola, wąwozy i lokalne legendy zapisane przez Paula Franzkego w 1925 roku.

Zaginiona mapa Szombierek

Dawne nazwy terenowe, pola, wąwozy i lokalne legendy zapisane przez Paula Franzkego w 1925 roku

Dawne nazwy terenowe są jak małe archiwum pamięci. Czasem przechowują informację o dawnym właścicielu gruntu, czasem o wyglądzie miejsca, czasem o granicy, pastwisku, stawie, drodze, wyrobisku, a czasem o miejscowej legendzie. W Szombierkach wiele takich nazw zniknęło wraz z dawnym krajobrazem wsi, pól i podmokłych dolin.

Na przełomie XIX i XX wieku dawna wieś rolnicza została gwałtownie wciągnięta w świat wielkiego przemysłu. Kopalnie, huty, elektrownia, kolonie robotnicze, kolej i nowe drogi zaczęły zajmować dawne pola, łąki i pastwiska. Zmieniała się także ludność. Do Szombierek napływali nowi mieszkańcy, a stare rody, których śladów szukamy m.in. w zachowanych księgach adresowych, stopniowo traciły swoje dawne punkty odniesienia.

Właśnie w takim momencie, w 1925 roku, Paul Franzke opublikował tekst „Flurnamen in Schomberg”, czyli „Nazwy terenowe w Szombierkach”. Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Aus dem Beuthener Lande”, a po latach został przedrukowany w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”. Dzięki temu możemy dziś odczytać nazwy, które jeszcze sto lat temu funkcjonowały w pamięci starszych mieszkańców albo w dawnych dokumentach.

Oryginalny wycinek z gazety Aus dem Beuthener Lande z 1925 roku z nagłówkiem Flurnamen in Schomberg
Fragment oryginalnego artykułu Paula Franzkego z 1925 roku – podstawa naszych poszukiwań i toponimicznego śledztwa. Kliknij, aby powiększyć.

Franzke i znikająca mapa Szombierek

Paul Franzke nie był przypadkowym autorem. Był nauczycielem, rektorem szkoły ludowej i regionalistą. Od 1 kwietnia 1924 roku pracował jako rektor katolickiej Szkoły Ludowej I w Szombierkach. Już wkrótce zaczął publikować teksty o historii miejscowości, dawnych dokumentach, stosunkach własnościowych i nazwach terenowych.

Grono pedagogiczne w Szombierkach w 1926 roku z rektorem Paulem Franzkem w pierwszym rzędzie
Grono pedagogiczne w Szombierkach w 1926 roku. W pierwszym rzędzie wymieniony jest rektor Paul Franzke, autor artykułu „Flurnamen in Schomberg” z 1925 roku. Opracowanie z polskim tłumaczeniem podpisu na podstawie publikacji w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, wrzesień 1987, nr 9.

Franzke przybył do Szombierek dopiero w 1924 roku, więc nie był „swoim” w sensie rodzinnym. Być może właśnie dlatego tak mocno zauważył, że stare nazwy znikają. Jako nauczyciel i regionalista potrafił połączyć pamięć mieszkańców, dawne dokumenty i własne zainteresowanie historią lokalną. Jego krótki artykuł nie jest więc tylko zbiorem ciekawostek. To zapis momentu, w którym dawna mapa Szombierek właśnie przestawała być czytelna.

Jak czytać dawne nazwy?

Tekst Franzkego był niemieckojęzyczny, ale wiele zapisanych przez niego nazw ma wyraźnie polski albo śląski charakter. Autor notował je tak, jak potrafił oddać je w niemieckim tekście. Dlatego pojawiają się formy bez polskich znaków, np. Wiesny Dol, gleboki dol, jezik czy Flakki.

Jak zapisuję nazwy w artykule? Przy pierwszym wystąpieniu zachowuję formę źródłową, a dalej stosuję czytelną polską formę tam, gdzie nie zmienia to sensu: Wiesny Dół, Głęboki Dół, Język, Flaki. Ostrożniej traktuję nazwy takie jak Traci Rypka i Zydowina, ponieważ ich źródłowy zapis sam w sobie jest ważną informacją.

Najciekawsze nazwy terenowe Szombierek

Franzke zapisał kilkanaście dawnych nazw. Jedne prowadzą do pól i pastwisk, inne do stawów, wąwozów, granicy, miejsc po zmarłych zwierzętach, a nawet do śląskiego Utopca. Poniżej najważniejsze z nich — w wersji opowieściowej. Pełniejszy katalog z formami źródłowymi, objaśnieniami i stanem wiedzy znajduje się niżej w rozwijanym bloku.

Zydowina — pole przy Młynie Pielki

Jedną z nazw, które już w czasach Franzkego były w Szombierkach zapomniane, była Zydowina. Autor objaśnił ją po niemiecku jako Judenland. Chodziło o pole położone przy Pilkermühle, czyli dawnym Młynie Pielki. W 1807 roku pole to zostało sprzedane młynarzowi Koschmiederowi.

Najciekawsze jest to, że sam Franzke nie potrafił wyjaśnić pochodzenia nazwy. W innym tekście dopisał przy niej pytanie: „woher der Name?”, czyli „skąd ta nazwa?”. To ważne ostrzeżenie. Nie należy jej zbyt łatwo interpretować. Wiemy, że była związana z rejonem Młyna Pielki, ale dokładna parcela i pochodzenie nazwy nadal wymagają osobnej kwerendy.

Wiesny Dół — dawne gminne pastwisko

Wiesny Dół, zapisany przez Franzkego jako Wiesny Dol, autor objaśnił niemieckim słowem Dorfanger. Oznacza ono wiejskie nawiesie, wspólny teren gminny, często używany jako pastwisko. Starsi mieszkańcy mieli jeszcze pamiętać, że był to wilgotny teren i dawna Gemeindehütung, czyli gminne pastwisko.

Śladem tej nazwy była dawna Dorfangerstraße, którą można utożsamić z dzisiejszą ulicą ks. bp. Adriana Włodarskiego. Dlatego Wiesny Dół nie oznaczał „wiosennego dołu”, lecz raczej miejsce związane z dawną wsią, nawsiem i wspólnotowym użytkowaniem terenu.

Fragment oficjalnego planu miasta Beuthen z listopada 1927 roku pokazujący centrum Szombierek
Fragment oficjalnego planu miasta z 1927 roku. Pomaga on zrekonstruować dawny układ urbanistyczny centrum Szombierek z okresu, w którym publikował Franzke. Kliknij, aby powiększyć.

Głęboki Dół i Utoplec — mokre pogranicze przy drodze do Orzegowa

Głęboki Dół, źródłowo gleboki dol, oznaczał obniżenie terenu przy dawnej szosie orzegowskiej. Franzke pisał, że idąc w stronę Orzegowa, przechodziło się przez najniższe miejsce przy domu granicznym. Mapy z końca lat 20. XX wieku bardzo dobrze pasują do tego opisu: widać tam rejon drogi ku Orzegowowi, obniżenia terenu, cieki wodne i oznaczony Zollamt.

Z tym samym rejonem wiąże się Utoplec, czyli lokalna forma Utopca. Według podania wodnik miał mieszkać w sadzawce przy Zollhausie. Franzke dodawał, że przed wybudowaniem domu celnego stał tam Totenhaus, czyli dom zmarłych, wzniesiony podczas epidemii cholery w 1831 roku. W jednym miejscu spotykają się więc mokradła, legenda o wodniku, pamięć epidemii i późniejsza infrastruktura graniczna.

Trzeba przy tym zachować ostrożność: Zollhaus z tekstu Franzkego należy wiązać z drogą szombiersko-orzegowską i rejonem dawnego Zollamtu, a nie automatycznie z bardziej znanym bytomskim domem celnym przy dzisiejszej ulicy Łagiewnickiej 33.

Traci Rypka — łąka po zaginionym stawie

W pobliżu elektrowni leżała łąka zwana Traci Rypka. Franzke objaśniał tę nazwę jako Fischschwund, czyli zanik albo utratę ryb. Według lokalnej pamięci w tym miejscu miał kiedyś istnieć staw rybny.

Forma Traci Rypka jest intrygująca. Odruchowo można by ją poprawić na „Traci Rybka”, ale źródło potwierdza zapis Rypka. Dlatego warto go zostawić. Sama nazwa przechowuje pamięć o krajobrazie wodnym, który zniknął, zanim zniknęła opowieść o nim.

Kopanina — dawny folwark za polską granicą

Kopanina leżała już za polską granicą, patrząc z perspektywy niemieckich Szombierek po 1922 roku. Franzke zapisał, że tam „kopano” — jedni łączyli nazwę z odwiertami, inni ze starym wydobyciem odkrywkowym.

Dziś można tę informację doprecyzować. Bernard Szczech opisał Kopaninę jako dawny folwark na zachód od Orzegowa, oznaczony już na mapie Wielanda-Homanna z 1736 roku. To oznacza, że nazwa jest starsza niż nowoczesny przemysł XX wieku. Prawdopodobnie wiąże się szerzej z kopaniem, wyrobiskiem, naruszonym gruntem albo dawną działalnością wydobywczą.

Czorno Droga — czarna droga ku elektrowni

Czorno Droga oznaczała czarną drogę prowadzącą przez pola w stronę elektrowni. Franzke pisał, że obok polsko-śląskiej nazwy używano także niemieckiego określenia schwarzer Weg.

Autor nie znał pewnego wyjaśnienia nazwy, ale przytoczył miejscową tradycję o dawnym wydarzeniu wojennym i „czarnych jeźdźcach”. Dodał ostrożne pytanie: „Vielleicht 1806/07?”, czyli „Może 1806/07?”. To prawdopodobnie echo wojen napoleońskich, ale nie dowód na konkretną bitwę. Mamy raczej lokalną opowieść, która próbowała wyjaśnić starą nazwę.

Uwaga historyczna: W części dotyczącej Fasanerie Franzke zapisał nazwę Germander-Schacht. Porównanie z mapą topograficzną z 1929 roku i późniejszymi planami kopalnianymi pozwala poprawić ten zapis na Gemander-Schacht, nazwany od Antona Gemandera. To późniejszy Szyb „Janina” KWK Szombierki.
Szkic sytuacyjny kopalniany Szybu Gemander-Schacht z zaznaczonymi budynkami i drogą na Bobrek
Szkic sytuacyjny Szybu Gemander, późniejszego Szybu Janina. To od tego obiektu Franzke wyprowadzał dawną Bażanciarnię. Kliknij, aby powiększyć.

Fasanerie — Bażanciarnia, wąwozy i późniejszy Fazaniec

Jedną z najważniejszych nazw jest Fasanerie, czyli Bażanciarnia. Franzke opisał ją jako długą dolinę albo wąwóz ciągnący się od Szybu Gemander ku Głębokiemu Dołowi. Nie chodziło więc tylko o park w dzisiejszym sensie, ale o konkretny fragment dawnego krajobrazu: system dolin, jarów i obniżeń terenu.

Mapa topograficzna z 1929 roku pokazująca system wąwozów, Sportplatz, Gemander Scht. i Zollamt między Szombierkami a Orzegowem
Fragment mapy topograficznej z 1929 r. Widać tu system wąwozów dawnej Bażanciarni, Sportplatz oraz Zollamt przy drodze do Orzegowa. Kliknij, aby powiększyć.

Dzisiejszy Park Fazaniec wyrasta właśnie z tej tradycji. Trzeba jednak oddzielić dwa pojęcia: dawna Fasanerie u Franzkego to historyczny teren dolin i wąwozów, a współczesny Fazaniec to późniejsze założenie rekreacyjne. Oba obszary są ze sobą związane, ale ich dawne i współczesne granice nie muszą być identyczne.

W obrębie Fasanerie Franzke wymienił też mniejsze nazwy: Pastwa, gdzie dzieci górników z Bobrka wypasały kozy, oraz Język, czyli wąski fragment albo odnoga wąwozu. Te drobne nazwy świetnie pokazują, jak mieszkańcy opisywali przestrzeń według funkcji, kształtu i codziennego użytkowania.

Flaki — dawne grzebowisko zwierząt

Jedną z najbardziej dosadnych nazw są Flaki, źródłowo Flakki. Franzke objaśnił je jako Eingeweide, czyli wnętrzności. Chodziło o miejsce na Schindangerze, gdzie grzebano padłe bydło i inne zwierzęta.

To mniej przyjemna, ale bardzo ważna część dawnego krajobrazu. Każda wieś potrzebowała miejsca, gdzie usuwano padlinę i wykonywano czynności trzymane z dala od domów, kościoła i głównych dróg. Według Franzkego Flaki leżały przy dużym placu zabaw. Na mapie z 1929 roku w rejonie dawnej Fasanerie widoczny jest Sportplatz, który może odpowiadać temu punktowi orientacyjnemu.

Utoplec, czyli Utopiec przy Zollhausie

Z mokrym i granicznym krajobrazem Głębokiego Dołu wiąże się Utoplec, czyli lokalna forma Utopca. Franzke objaśnił tę nazwę niemieckim słowem Wassermann, a więc wodnik. Według miejscowego podania szombierski utopiec miał mieszkać w sadzawce znajdującej się w ogrodzie Zollhausu.

To jeden z najbardziej klimatycznych fragmentów całego tekstu. W jednym miejscu spotykają się mokradła, sadzawka, dom celny, ludowe wierzenia i pamięć epidemii cholery. Franzke dodawał, że przed wybudowaniem Zollhausu stał tam Totenhaus, czyli dom zmarłych, wzniesiony podczas epidemii cholery w 1831 roku. Późniejsza opowieść miała przenieść wodnika z pierwotnego stawu w Głębokim Dole do sadzawki przy domu celnym.

Dzięki temu Utoplec nie jest tylko nazwą pola. To mała lokalna legenda wpisana w konkretną topografię: mokry dół, staw, granicę, urząd celny i pamięć dawnej epidemii.

Zollhaus, Grenzhaus, Zollamt i pogranicze po 1922 roku

W tekście Franzkego pojawiają się określenia Grenzhaus i Zollhaus. Pierwsze oznacza dom graniczny, drugie dom celny. Na mapie z 1929 roku w odpowiadającym temu rejonie widoczny jest natomiast podpis Zollamt, czyli urząd celny. Wszystkie te określenia należą do tego samego krajobrazu granicznego, choć bez dodatkowych dokumentów nie trzeba rozstrzygać, czy zawsze oznaczały dokładnie ten sam budynek.

Najważniejsze jest położenie. Chodzi o rejon drogi prowadzącej ze Szombierek w stronę Orzegowa, w obniżeniu terenu i w sąsiedztwie cieków wodnych. To tam należy lokalizować Głęboki Dół, Utopleca oraz dom graniczno-celny z tekstu Franzkego.

Po podziale Górnego Śląska w 1922 roku ten starszy krajobraz pól, wąwozów i podmokłych obniżeń został przecięty nową granicą polsko-niemiecką. Dlatego w jednym miejscu spotkały się dawne nazwy terenowe, ludowa opowieść o wodniku, pamięć cholery z 1831 roku oraz infrastruktura pogranicza.

Ważne doprecyzowanie: Zollhaus z tekstu Franzkego należy wiązać z drogą szombiersko-orzegowską i rejonem dawnego Zollamtu widocznego na mapie z 1929 roku, a nie automatycznie z bardziej znanym bytomskim domem celnym przy dzisiejszej ulicy Łagiewnickiej 33.

Co dopowiadają mapy z 1927 i 1929 roku?

Mapy z lat 1927 i 1929 nie rozwiązują wszystkich zagadek, ale pomagają uporządkować tekst Franzkego w przestrzeni. Najważniejsze są trzy obszary:

  • centrum dawnej wsi — rejon Wiesnego Dołu, dawnej Dorfangerstraße i starego układu Szombierek;
  • Bażanciarnia / Fazaniec — system wąwozów między Bobrkiem, Szombierkami i Orzegowem, z punktem orientacyjnym przy Szybie Gemander;
  • pogranicze szombiersko-orzegowskie — rejon Głębokiego Dołu, dawnego Zollamtu, Utopleca i drogi do Orzegowa.

Mapy potwierdzają też poprawny odczyt nazwy Gemander Scht., pokazują Sportplatz przy systemie wąwozów oraz Zollamt położony w obniżeniu terenu. Dzięki temu tekst Franzkego można czytać nie tylko jako listę nazw, ale jako próbę odtworzenia dawnej mapy pamięci Szombierek.

Dlaczego te nazwy są ważne?

Nazwy zapisane przez Franzkego pokazują Szombierki sprzed pełnego przemysłowego przeobrażenia. Widać w nich dawną wieś, pola, gminne pastwiska, granice z Bobrkiem, drogę do Orzegowa, stawy, wąwozy, Bażanciarnię, miejsca wypasu kóz, grzebowisko zwierząt, dom celny i śląskiego Utopca.

To nie jest tylko lista topograficzna. To mapa pamięci dawnej społeczności. Zydowina prowadzi nas do Młyna Pielki, Wiesny Dół do wspólnego pastwiska, Traci Rypka do zaginionego stawu, Kopanina do dawnego folwarku, Czorno Droga do wojennego podania, a Utoplec do świata mokradeł, granicy i ludowych wierzeń.

Franzke pisał w momencie przejściowym. W 1925 roku wiele nazw było już zapomnianych, ale część żyła jeszcze w pamięci starszych mieszkańców. Industrializacja niszczyła nie tylko krajobraz pól, ale także język, którym ten krajobraz opisywano. Dlatego jego krótki artykuł ma dziś tak dużą wartość.

Dawne nazwy terenowe Szombierek są jak okruchy nieistniejącej już mapy. Nie wszystkie potrafimy dziś dokładnie zlokalizować. Niektóre wymagają dalszej kwerendy. Ale wszystkie razem tworzą niezwykły obraz miejscowości, która w ciągu kilkudziesięciu lat przeszła drogę od krajobrazu dawnej wsi rolniczej, przez wielki ośrodek przemysłowy, aż po powojenną tragedię swoich rdzennych mieszkańców w 1945 roku.

Paul Franzke zdążył zapisać część tej pamięci. Dziś możemy ją ponownie odczytać, porównać z mapami i spróbować nanieść na współczesną przestrzeń Bytomia.

Katalog nazw terenowych Szombierek według Franzkego

Poniżej znajduje się pełniejsze zestawienie nazw z formami źródłowymi, objaśnieniami i najważniejszymi ustaleniami lokalizacyjnymi.

Zydowina
Forma źródłowa: Zydowina.
Objaśnienie niemieckie: Judenland.
Charakter miejsca: pole.
Lokalizacja: przy Pilkermühle, czyli Młynie Pielki.
Doprecyzowanie: w 1807 roku pole zostało sprzedane młynarzowi Koschmiederowi.
Stan wiedzy: nazwa potwierdzona w dwóch tekstach Franzkego z 1925 roku. Pochodzenie nazwy było niejasne już dla samego autora. Dokładna parcela wymaga kwerendy w dokumentach gruntowych.

Graniecznik
Forma źródłowa: graniecznik.
Objaśnienie niemieckie: Grenzstück.
Charakter miejsca: część gruntów przy granicy.
Lokalizacja: szombierskie grunty przylegające do pól bobreckich.
Stan wiedzy: nazwa dobrze wyjaśniona znaczeniowo, ale bez wskazania konkretnej parceli.

Wiesny Dół
Forma źródłowa: Wiesny Dol.
Forma polska w artykule: Wiesny Dół.
Objaśnienie niemieckie: Dorfanger.
Charakter miejsca: dawne nawiesie, gminne pastwisko, wilgotny teren.
Lokalizacja: od rejonu domu związkowego ku klasztorowi; śladem była Dorfangerstraße, dzisiejsza ul. ks. bp. Adriana Włodarskiego.
Stan wiedzy: jedna z lepiej zlokalizowanych nazw.

Głęboki Dół
Forma źródłowa: gleboki dol.
Forma polska w artykule: Głęboki Dół.
Objaśnienie niemieckie: tiefes Loch / tiefes Tal.
Charakter miejsca: obniżenie terenu.
Lokalizacja: przy dawnej szosie orzegowskiej, z najniższym punktem przy Grenzhausie / Zollhausie. Mapa topograficzna z 1929 roku pokazuje w tym rejonie Zollamt, położony w obniżeniu terenu przy cieku wodnym.
Stan wiedzy: lokalizacja mocno wsparta mapami z 1927 i 1929 roku.

Traci Rypka
Forma źródłowa: Traci Rypka.
Objaśnienie niemieckie: Fischschwund.
Charakter miejsca: łąka przy elektrowni.
Znaczenie: nazwa związana z pamięcią o dawnym, zaginionym stawie rybnym.
Stan wiedzy: kierunek lokalizacji jasny, dokładna parcela nieustalona. Formy nie należy bez komentarza poprawiać na „Traci Rybka”.

Kopanina
Forma źródłowa: Kopanina.
Objaśnienie u Franzkego: Ort, miejsce za polską granicą, gdzie kopano.
Charakter miejsca: dawny folwark / obszar osadniczo-topograficzny.
Lokalizacja: na zachód od Orzegowa, po polskiej stronie granicy z perspektywy Szombierek po 1922 roku.
Doprecyzowanie: według Bernarda Szczecha Kopanina była oznaczona już na mapie Wielanda-Homanna z 1736 roku. Na mapie z 1929 roku widoczna jest także nazwa Vorkopanina.
Stan wiedzy: nazwa dobrze potwierdzona historycznie, dokładny zasięg dawnego folwarku wymaga dalszych badań.

Czorno Droga
Forma źródłowa według czytelnego przedruku: Czorno Droga.
Objaśnienie niemieckie: schwarzer Weg.
Charakter miejsca: droga przez pola prowadząca ku elektrowni.
Tradycja: możliwy związek z dawnym wydarzeniem wojennym i „czarnymi jeźdźcami”, być może z lat 1806–1807.
Stan wiedzy: nazwa i kierunek drogi jasne, dokładny przebieg nieustalony.

Fasanerie / Bażanciarnia / Fazaniec
Forma źródłowa: Fasanerie.
Forma lokalna w artykule: Bażanciarnia, późniejszy Fazaniec.
Charakter miejsca: długi wąwóz albo dolina od Szybu Gemander ku Głębokiemu Dołowi.
Doprecyzowanie: mapa z 1929 roku pokazuje zarówno Gemander Scht., jak i system wąwozów odpowiadający opisowi Franzkego.
Stan wiedzy: nazwa silnie związana z dzisiejszym Fazańcem, ale zakres dawnej Fasanerie i współczesnego parku nie musi być identyczny.

Pastwa
Forma źródłowa: pastwa.
Objaśnienie niemieckie: Hütung.
Charakter miejsca: część Fasanerie używana do wypasu kóz.
Lokalizacja: w pobliżu Szybu Gemander, przy części Bażanciarni używanej przez dzieci górników z Bobrka.
Stan wiedzy: ogólna lokalizacja doprecyzowana dzięki poprawnemu odczytaniu Szybu Gemander.

Język
Forma źródłowa: jezik.
Forma polska w artykule: Język.
Objaśnienie niemieckie: Zunge.
Charakter miejsca: wąski fragment Fasanerie.
Stan wiedzy: znaczenie jasne, dokładna lokalizacja w obrębie wąwozu nieustalona.

Flaki
Forma źródłowa: Flakki.
Forma polska w artykule: Flaki.
Objaśnienie niemieckie: Eingeweide.
Charakter miejsca: dawny Schindanger, czyli grzebowisko padłego bydła i innych zwierząt.
Lokalizacja: przy dużym placu zabaw. Mapa z 1929 roku pokazuje w rejonie dawnej Fasanerie oznaczony Sportplatz, który może odpowiadać „dużemu placowi zabaw” z tekstu Franzkego.
Stan wiedzy: funkcja miejsca jasna; lokalizacja przy Sportplatzu bardzo prawdopodobna, ale sama nazwa Flakki nie została wpisana na mapie.

Utoplec / Utopiec
Forma źródłowa: Utoplec.
Forma znaczeniowa: Utopiec.
Objaśnienie niemieckie: Wassermann.
Charakter miejsca: pola przy Zollhausie, związane z podaniem o wodniku.
Lokalizacja: rejon dawnego domu celnego / urzędu celnego przy drodze orzegowskiej i Głębokiego Dołu. Mapa z 1929 roku pokazuje w tym miejscu Zollamt, położony w obniżeniu terenu przy cieku wodnym.
Dodatkowy kontekst: sadzawka przy Zollhausie, wcześniejszy Totenhaus z czasów epidemii cholery 1831 roku.
Stan wiedzy: bardzo cenny przykład połączenia topografii, wierzeń ludowych, pamięci epidemicznej i infrastruktury pogranicza.

Źródła i literatura
  • Paul Franzke, „Flurnamen in Schomberg”, „Aus dem Beuthener Lande”, 1925, rocznik 2, nr 5.
  • Przedruk: „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, maj 1979, nr 5.
  • Paul Franzke, „Einige Daten aus Schombergs Vergangenheit”, „Aus dem Beuthener Lande”, 1925, rocznik 2, nr 3, s. 12, Bytom G.Śl., 21 stycznia 1925.
  • Przedruk: „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, wrzesień 1976, nr 9.
  • Stefan Pioskowik, „Streifzüge durch Oberschlesien”, Katowice 2017.
  • Bernard Szczech, „Księdza Józefa Szafranka «Recept» pijakom i pijaczkom”, Katowice 2004.
  • Oficjalny plan miasta Beuthen in Oberschlesien im November 1927, skala 1:8000, oprac. Stadtvermessungsamt (zasoby Geoportalu Bytom).
  • Mapa topograficzna okolic Szombierek, Bobrka i Orzegowa, datowana na 1929 r. (zasoby Geoportalu Bytom).
  • Dr Karl Franzke, „In memoriam Rektor Paul Franzke”, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, listopad 1975, nr 11.
  • Materiały własne flaczek.com dotyczące Młyna Pielki / Pilkermühle, dawnych i obecnych nazw ulic Szombierek oraz powojennych planów kopalnianych Szybu Janina.
2
0

Read more

Stylizowana wizualizacja ośmiobocznej kapliczki w Szombierkach pośród brzóz

Ośmioboczna kapliczka w Szombierkach. Historia, legendy i zagadka jej zniknięcia

Ośmioboczna kapliczka słupowa w Szombierkach pośród brzóz — wizualizacja historyczna
Wizualizacja historyczna ośmiobocznej kapliczki słupowej (Bildstock) w Szombierkach, opracowana na podstawie czterech oryginalnych fotografii archiwalnych. (Opracowanie własne na podstawie fotopolska.eu).

Mijając dziś ruchliwą trasę z centrum Bytomia do Szombierek (niem. Schomberg), rzadko zastanawiamy się nad tym, co znajdowało się tu przed wiekami. A przecież jeszcze stosunkowo niedawno, w pobliżu tej drogi, na niewielkiej kępie brzóz, stał zagadkowy obiekt. Na początku XX wieku lokalni miłośnicy historii toczyli na łamach prasy zacięte spory o tę, na pozór zwykłą, kapliczkę słupową. Kryła ona w sobie opowieści o zabójczej epidemii, ludowej magii i legendarnym rosyjskim generale. Przetrwała obie wojny światowe, by ostatecznie zniknąć z krajobrazu w 1966 roku, kiedy to obsunęła się do wyrobiska gliny miejscowej cegielni.

Uwaga źródłowa

Przekazy o genezie tej kapliczki są późne i częściowo legendarne. Dlatego poniżej oddzielam to, co wynika ze źródeł i późniejszych relacji, od tego, co należy do lokalnego podania.

Ośmioboczna strażniczka drogi na kępie brzóz

Jak wynika z relacji opublikowanych w 1924 roku na łamach dodatku historycznego „Aus dem Beuthener Lande” oraz z późniejszych opracowań Józefa Larischa, obiekt znajdował się po lewej stronie szosy prowadzącej z Bytomia (Beuthen) do Szombierek (niedaleko skrzyżowania z dzisiejszą ulicą Kamienną). Była to solidna, murowana i szaro tynkowana kapliczka słupowa (Bildstock) w kształcie wieży, wzniesiona na planie ośmiokąta. Według opisów miała około 1,6 metra szerokości i około 3,5 metra wysokości, a całość wieńczył mały, spiczasty daszek.

Około pół metra poniżej daszku znajdowało się osiem niewielkich wnęk. Pierwotnie w każdej z nich umieszczono obraz o treści religijnej, namalowany na blasze. Jednak już na początku XX wieku upływ czasu oszczędził tylko część przedstawień: Marię z Dzieciątkiem, św. Józefa oraz Chrystusa trzymającego baranka. Reszta była zatarta niemal do zera, a z jednej wnęki blacha miała zniknąć całkowicie. Skąd wzięła się ta budowla na szombierskim polu? Na to pytanie przez lata nie było jednej odpowiedzi.

Teoria I: Ofiary „gorączkowej choroby” z 1737 roku

Jesienny krajobraz symbolizujący epidemię z 1737 roku — wizualizacja ilustracyjna
Wizualizacja: W 1737 roku okolicę spustoszyła „gorączkowa choroba”. Podanie głosi, że chorzy w malignie wybiegali na pola, gdzie po śmierci grzebano ich w miejscach, w których padli.

Jedna z interpretacji, wywodzona z dawnej kroniki Franza Gramera i późniejszego piśmiennictwa regionalnego, wiązała kapliczkę z epidemią z 1737 roku. W samym źródle pojawia się określenie hitziges Fieber, czyli „gorączkowa choroba”; dopiero późniejsze opracowania próbowały utożsamiać ją z tyfusem. Według przekazu w ciągu czterech miesięcy zmarło około 300 osób.

Lokalne podanie, przytaczane przez dawnych kronikarzy, malowało bardzo sugestywny obraz tamtych dni. Opowiadano, że chorzy, trawieni wysoką gorączką i majaczeniem, wyskakiwali z łóżek, wybiegali z domów i biegli przed siebie — według opowieści nawet na odległość ósmej części mili. Gdy padali martwi z wycieńczenia na polach lub przy drogach, miano grzebać ich dokładnie tam, gdzie wydali ostatnie tchnienie. Bliscy ofiar mieli później fundować w takich miejscach kapliczki albo inne znaki pamięci.

Sam Gramer odnosił się do tej historii ostrożnie, bo forma szombierskiego słupa mogła sugerować starsze pochodzenie niż XVIII wiek. Zagadki nie pomogły rozwiązać ani ówczesne władze gminne, ani administracja dóbr — przynajmniej według relacji z początku XX wieku nie wskazano wtedy dokumentów, które rozstrzygałyby genezę obiektu.

Teoria II: Piorun, siedmioro dzieci i śląska magia

Burza nad kępą drzew w Szombierkach — wizualizacja legendy o uderzeniu pioruna
Wizualizacja: Stare śląskie podanie głosiło, że w kępę drzew, pod którą ukryły się dzieci, uderzył piorun. Ofiary próbowano ratować, zakopując je w ziemi, by ta „wyciągnęła” niszczącą siłę.

Zupełnie inną historię zachowała miejscowa tradycja, zanotowana później przez Józefa Larischa. Według tego podania, już po trzeciej wojnie śląskiej, a więc po 1763 roku, okolicę nawiedziła wyjątkowo gwałtowna burza. Drogą z Czarnego Lasu i Szombierek miała wtedy iść grupa dzieci zmierzająca do kościoła mariackiego w Bytomiu na naukę religii. Szukając schronienia, wbiegły one na pobliski pagórek pod kępę drzew.

Silne uderzenie pioruna miało zabić siedmioro z nich. To już wyraźnie sfera ludowego podania, ale właśnie dlatego ten przekaz jest tak fascynujący. Dorośli próbowali podobno ratować ofiary, zakopując je w ziemi, aby ta „wyciągnęła piorun”, czyli odebrała z ciała niszczącą siłę elektryczną. Gdy ten dawny zabieg nie przyniósł skutku, dzieci miano pochować na wzgórku, a nad ich mogiłą wznieść kapliczkę.

Legenda tłumaczyła również dobór obrazów w ośmiu wnękach. W siedmiu miały znaleźć się wizerunki świętych patronów odpowiadających imionom zmarłych dzieci: Marii, Małgorzaty, Tekli, Antoniego, Ignacego, Józefa i Piotra. Ósmą płycinę miał zajmować Dobry Pasterz.

Teoria III: Rzekomy rosyjski generał i dzwon z datą 1700

Stary dzwon z datą 1700 na tle folwarku — wizualizacja ilustracyjna
Wizualizacja: Według relacji z 1924 r. z rozebranej budowli sakralnej ocalał dzwon z datą 1700. Miał on trafić na szombierski folwark jako dzwonek roboczy.

W 1924 roku na łamach „Aus dem Beuthener Lande” pojawiła się jeszcze jedna, zdecydowanie najbardziej fantazyjna wersja. Josef Henne twierdził, że mały, ośmioboczny Bildstock nie był samodzielną kapliczką, lecz ocalałą pozostałością większej, XVII-wiecznej budowli sakralnej. Według tej opowieści pochowano tam rosyjskiego generała nazwiskiem Schombierski, który rzekomo poległ na tych polach podczas walk z Tatarami. Od jego nazwiska miała się wziąć nazwa osady.

To klasyczny przykład etymologii ludowej. Nazwa Szombierek jest poświadczona znacznie wcześniej, a najczęściej łączy się ją z dawną formą Schoenenberg/Schönberg, więc legenda o generale nie wyjaśnia genezy miejscowości.

Mimo to relacja Hennego zawiera intrygujący detal materialny. Autor twierdził, że z rozebranej budowli ocalał dzwon przeniesiony na pobliski dwór (Dominium Schomberg). Miał on nosić dużą datę 1700 i słowa „Jesus Maria”. Jeśli ta relacja jest wierna, później używano go już nie sakralnie, lecz jako zwykłego dzwonka roboczego do zwoływania ludzi do pracy na folwarku.

Teoria IV: Żołnierze Napoleona, utopiony zaprzęg i ukryte talary

Niezwykle cennym świadectwem tego, jak ewoluowała i mutowała lokalna pamięć w okresie międzywojennym, jest wycinek z niemieckojęzycznej prasy zatytułowany „Ein hundertjähriger Bildstock zwischen Schomberg und der Hohenzollerngrube”. Został on zredagowany przez maszynistę o nazwisku Strzała (Masch.-Wärter Strzala), pracownika kopalni Hohenzollerngrube (Szombierki). Jego celem było uwrażliwienie górników, by w drodze na szychtę nie mijali tak owianego legendami miejsca obojętnie.

Autor ówczesnej publikacji przytacza warianty podań, które pokazują swobodne podejście mieszkańców do kształtowania lokalnej historii:

  • Mogiła żołnierzy z 1813 roku: Autor powołuje się na Kronikę Gramera, ale całkowicie modyfikuje jej sens. Gramer pisał o ofiarach epidemii z 1737 roku, tymczasem w artykule Strzały dowiadujemy się, że do Bytomia po bitwie nad Kaczawą dotarło około 300 rannych Francuzów, Rosjan i Prusaków, którzy zmarli na tyfus, a kapliczka miała stać na ich rzekomej masowej mogile zasypanej wapnem.
  • Skarb rodziny Cyganów: Aby uwiarygodnić ten napoleoński wątek historyczny, wycinek przywołuje wydarzenie z 1924 roku, kiedy to podczas prac szybowych na terenie posesji należącej do rodziny Cygan w Szombierkach wykopano garniec ze srebrnymi talarami z 1812 roku, ukrytymi przed wojskami francuskimi.
  • Utopiony zaprzęg: Pojawia się tam zupełnie nowy motyw — według jednego z podań w miejscu kapliczki znajdował się kiedyś staw (Tümpel), w którym utonął cały zaprzęg konny wraz z ludźmi („ein Gespann mit Mann und Maus umgekommen ist”).
  • Zniekształcone warianty innych mitów: Autor odnotowuje, że obiekt mógł być znakiem dziękczynnym po XIX-wiecznej epidemii cholery. Przywołuje też legendę o dzieciach uderzonych przez piorun, z tą różnicą, że w jego opowieści nie zmierzały one na naukę religii, ale po prostu pasły w tym miejscu gęsi (beim Gänsehüten).

Ten historyczny, prasowy aneks stanowi doskonały przykład na to, jak twarde fakty płynnie przenikały się z ludową wyobraźnią, tworząc niesamowite i zupełnie oderwane od źródeł mityczne opowieści krążące wśród lokalnej społeczności.

Kapliczka z podań a prawdziwa kaplica św. Józefa

Zgłębiając zagmatwaną przeszłość szombierskich zabytków, warto zachować czujność. Tajemnicza, przydrożna kapliczka słupowa bywa niekiedy mylona z innym, kluczowym dla tej miejscowości obiektem — murowaną kaplicą pw. św. Józefa i NMP, w której przez lata przechowywano słynną „Madonnę Bytomską”. Jeśli interesują Was historyczne i udokumentowane losy tego drugiego, znacznie większego obiektu — którego fundatorem i wieloletnim dzwonnikiem był zresztą mój prapradziadek, sołtys Simon Flatzek — zapraszam do lektury osobnych artykułów:

Źródła i bibliografia

  • Gramer Franz, Chronik der Stadt Beuthen in Ober-Schlesien, Beuthen 1863, s. 194–195.
  • Graba Joseph, Oberschlesische Heimat, rocznik VI, 1910, s. 22–23 (wzmianki oparte na kronice Gramera).
  • Henne Josef, Die Kapelle an der Schomberger Chaussee, w: „Aus dem Beuthener Lande”, nr 19, Bytom, 21 maja 1924 r.
  • Larisch Józef, Szombierki. Zarys rozwoju dzielnicy, Bytom 1989, s. 153–155.
  • Strzala, Ein hundertjähriger Bildstock zwischen Schomberg und der Hohenzollerngrube, w: „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 7/8 (Juli/August), 1975, s. 52.
1
0

Read more

Grafika przedstawiająca kontrast historyczny w Szombierkach (Bytom): lewa strona pokazuje feudalny monopol propinacyjny i wyzysk przez Schnapsteufel w XVII-XVIII wieku, prawa strona pokazuje wolność wyboru piwa przez górnika po szychcie w czasach PRL (lata 50.-60. XX w.) z browarem Bytom.

Od propinacji do piwnej metropolii. Historia piwa w Szombierkach i Bytomiu

Flaczek.com · Historia lokalna · Szombierki · Bytom · Piwo · Propinacja

Od propinacji do piwnej metropolii. Historia piwa w Szombierkach i Bytomiu

Tekst o tym, jak zmieniało się miejsce piwa w dziejach Szombierek i Bytomia — od feudalnego przymusu po realia XX wieku.

Infografika pokazująca przejście od feudalnego przymusu piwnego w Szombierkach do piwnej kultury Bytomia w XX wieku
Od feudalnego przymusu w dawnym Schombergu po rekordowe spożycie piwa w powojennym Bytomiu.

Zanim Bytom i jego dzielnice w XX wieku zaczęły bić krajowe rekordy w spożyciu piwa, a złocisty trunek stał się ulubionym napojem górników po ciężkiej szychcie, śląska kultura picia miała znacznie mroczniejsze, feudalne oblicze. Kiedy w 1958 roku prasa z dumą donosiła o 85 litrach wypijanego piwa na głowę mieszkańca, mało kto pamiętał, że w dawnych Szombierkach (Schomberg) picie nie było kwestią wyboru czy relaksu. Było prawnym obowiązkiem, bezwzględnie egzekwowanym przez właścicieli ziemskich.

Rozbudowując historyczne kalendarium o wieki XVII i XVIII, odkrywamy fascynujący mechanizm gospodarczy, który ukształtował późniejsze nawyki całego regionu.

Narzędzie wyzysku: Bier- und Branntweinzwang

Rycina przedstawiająca feudalny przymus piwny w dawnej karczmie w Szombierkach
Wizualizacja dawnej karczmy w Szombierkach i mechanizmu przymusu propinacyjnego.

W epoce feudalnej każda szombierska karczma (Kretscham) stanowiła żyłę złota dla miejscowego pana. Funkcjonował wówczas tzw. przymus piwny i gorzałczany. Mechanizm był prosty: poddani mieli kategoryczny zakaz kupowania jakichkolwiek trunków poza tymi, które wyprodukowano w pańskim browarze lub gorzelni.

Dokumenty z epoki precyzyjnie katalogują te obostrzenia. Już w 1589 roku umowa między panem na Szombierkach, Wenzelem Gieraltowskim, a Reginą Przyssowską surowo zakazywała sprowadzania do dawnej karczmy piwa z obcych miejscowości, w tym z pobliskich Gliwic. Trunek musiał pochodzić wyłącznie z zamkowych piwnic. Każdy chłop, który odważył się napić obcego piwa, płacił wysoką karę w wysokości jednego grosza. Wyjątek robiono jedynie dla osób chorych oraz kobiet brzemiennych, choć i w tym przypadku sprawdzano, czy alkohol na pewno dowieziono konno w dzbanie, a nie przemycano na handel.

Szombierska wojna o beczki

Historyczna wizualizacja sporu o dostawy piwa między Szombierkami, Bytomiem i Rudą
Spór o dostawy piwa pokazuje, że alkohol był także elementem lokalnej gry gospodarczej i prawnej.

Monopol rodził ogromne napięcia, a wręcz lokalne wojny handlowe. Najlepszym tego przykładem jest zawiły spór z 1665 roku. Na mocy umów spadkowych, dzierżawca szombierskiej karczmy został zmuszony przez Nicolausa von Ottislawa z Rudy do kupowania piwa z tamtejszych rynków. Jednak ówczesny pan Szombierek, Peter von Czykowski, uważał to za absurd i nakłonił swojego karczmarza, by sprowadzał trunki z leżącego znacznie bliżej Bytomia.

Ottislaw wytoczył Czykowskiemu proces, który wygrał – sąd nakazał powrót do dostaw z Rudy. Reakcja pana na Szombierkach była jednak mistrzowskim obejściem ówczesnego prawa. Skoro stara karczma miała sądowy nakaz lania rudzkiego piwa, Czykowski po prostu… otworzył w Szombierkach drugą karczmę, którą zaczął zaopatrywać wyłącznie z Bytomia. Oponent z Rudy był wobec tego sprytnego manewru całkowicie bezradny.

„Schnapsteufel” i pułapka zadłużenia

Wizualizacja demona gorzałki i feudalnego wyzysku związanego z zadłużeniem karczemnym
„Schnapsteufel” jako symbol systemu, który sprzyjał zadłużeniu i uzależnieniu ekonomicznemu poddanych.

Właściciele ziemscy nie tylko produkowali alkohol, ale wręcz zachęcali do pijaństwa, stosując perfidny mechanizm podwójnego zysku. Szombierscy karczmarze mieli odgórne przyzwolenie, a wręcz zachętę, by lać chłopom na kredyt. Gdy poddany nie mógł spłacić długu, karczmarz składał skargę do sądu.

Haczyk polegał na tym, że władzę sądowniczą w takich sprawach sprawował… sam pan ziemski. Za każdą rozpatrywaną sprawę o długi dwór pobierał wysokie opłaty sądowe (Gerichtssportule). Im więcej chłopi pili na zeszyt, tym bogatszy stawał się dwór w czasach kryzysów XVII i XVIII wieku. Rektor Franzke, badający te akta, wprost wysnuł tezę, że to właśnie ten system celowego rozpijania dla zysku z opłat sądowych zakorzenił na Górnym Śląsku „demona wódki” (Schnapsteufel).

Zapasów na dworze w Szombierkach nie brakowało – inwentarz po zmarłej w 1665 roku Marii von Bielska precyzyjnie odnotowywał obecność w pańskiej piwnicy aż 3 ton piwa.

Epoka wolności i narodziny piwnej metropolii

Plakatowa wizualizacja górnika z piwem jako symbolu piwnego Bytomia w czasach PRL
XX wiek przyniósł zupełnie inny obraz piwa: już nie jako element przymusu, lecz część codzienności robotniczego miasta.

Sytuacja uległa radykalnej zmianie w 1810 roku, gdy ostatecznie zniesiono przymus propinacyjny. Alkohol przestał być narzędziem feudalnego ucisku, a jego produkcja weszła w fazę wolnorynkowej rywalizacji. To właśnie tu rozpoczyna się epoka nowoczesnego browarnictwa, w której Bytom odegrał kluczową rolę.

Podczas gdy pod koniec XIX wieku Śląsk warzył już ponad 21 milionów hektolitrów rocznie, Bytom sukcesywnie budował swoją pozycję. W latach 30. XX wieku przeciętny bytomianin dobrowolnie wypijał 45,2 litra piwa rocznie. Tradycja zakorzeniona w dawnych wiekach, połączona z rozwojem ciężkiego przemysłu w dzielnicach takich jak Szombierki, stworzyła nowy model konsumenta.

Prasa z 1958 roku nie pisała już o karach za picie niewłaściwego piwa. Zamiast tego argumentowano medycznie – piwo traktowano niemal jako napój izotoniczny dla hutników i górników. Tłumaczono, że dostarcza niezbędnych kalorii po wyczerpującej pracy i uspokaja nerwy. Efekt? W tamtym czasie Bytom wyprzedził całą Polskę, osiągając niesamowity wynik 85 litrów na mieszkańca, co zrównało miasto z wynikami ówczesnych statystyk w Niemczech czy Czechach.

Zestawienie tych dwóch epok tworzy fascynujący obraz zmian społecznych. Od wymuszonych przez dwór wizyt w szombierskiej karczmie w XVI wieku, po 43 tysiące litrów dziennie, które w 1962 roku dumnie opuszczały nowoczesne bytomskie linie rozlewnicze. Wiedza o tych skrajnościach pozwala w pełni zrozumieć, jak skomplikowana i wielowymiarowa jest lokalna historia piwa.

Bibliografia i teksty powiązane

  1. Franzke, „Das Bier- und Branntwein-Urbar im Beuthener Lande”, Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Februar 1965, nr 2.
  2. Flaczek.com, Historia piwa na Śląsku, artykuł internetowy stanowiący szersze tło dla dziejów piwa w regionie.
1
0

Read more

Mroczna grafika historyczna przedstawiająca Szombierki w 1945 roku, napis Chruszczów i czerwoną datę 1945 na tle zarysu kościoła i kopalni.

Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki

Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki

Archiwum Flaczek.com | Opracowanie historyczne

Dla współczesnych mieszkańców Szombierek rok 1945 to często tylko data w podręczniku. Jednak dokumenty, do których dotarliśmy – stare „Heimatblatty”, kroniki klubu sportowego i prywatne wspomnienia – malują obraz zupełnie inny. To nie było „wyzwolenie”. W lokalnej pamięci tamte dni zapisały się jako „katastrofa”, która zburzyła stary porządek, spaliła pałace i na zawsze zmieniła losy tysięcy ludzi.
Ratusz w Szombierkach przed 1945 rokiem
Ratusz w Szombierkach – symbol dawnej administracji. Zdjęcie archiwalne.

Oto rekonstrukcja wydarzeń z przełomu stycznia i lutego 1945 roku – historia upadku Schomberga i narodzin Chruszczowa.

Część 1: Kronika Katastrofy (Styczeń – Ogień i Krew)

Cisza przed burzą: Świadectwa w szkolnych ławkach

Jeszcze w połowie stycznia 1945 roku życie w Szombierkach toczyło się w cieniu zbliżającego się frontu, ale z zachowaniem pozorów normalności. Działała szkoła męska (Knabenschule) przy głównej ulicy Beuthener Straße (dziś Zabrzańska).

Ostatni dzwonek zadzwonił tam 24 stycznia 1945 roku. Nauczyciel Ladislaus Franzke wypisał uczniom świadectwa, ale nie zdążył ich rozdać. Dokumenty zostały zamknięte w szkolnych szafkach, stając się niemym świadectwem przerwanego dzieciństwa, podczas gdy budynek szkoły zamieniano na kwatery dla niemieckich żołnierzy.

Na polach wokół Szombierek, w kierunku Orzegowa i „Hinter den Bergen”, istniały linie umocnień. Poniższe zdjęcie przedstawia stalowe zapory przeciwczołgowe, które stanowiły element systemu obronnego (tzw. Grenzebefestigung Schlesien).

Stalowe zapory przeciwczołgowe typu czeski jeż na polach w Szombierkach
Stalowe zapory przeciwczołgowe (niem. Tschechenigel) na polach Szombierek. Fotografia archiwalna (prawdopodobnie 1939 r.) dokumentująca linię umocnień, która miała znaczenie również w 1945 r.

W styczniu 1945 r. stacjonowały w tym rejonie jednostki artylerii przeciwlotniczej (Flak), a same zapory miały spowolnić radzieckie czołgi. Historia potoczyła się jednak inaczej – pancerne zagony ominęły główne punkty oporu, wchodząc do gminy od strony Orzegowa.

27-28 Stycznia: Pierwsza krew i wejście Armii Czerwonej

Bytom został zajęty wieczorem 27 stycznia, a w niedzielę 28 stycznia 1945 roku o świcie mieszkańcy Szombierek zobaczyli pierwszych radzieckich żołnierzy w białych kombinezonach maskujących. Rozpoczęła się fala przemocy.

  • Już 27 stycznia w pobliskich Miechowicach (Mechtal) rozstrzelano Williego Spachowskiego (ur. 1910). Był on mieszkańcem Matznerstraße 7/8 (dziś ul. Włodarskiego) i kapitanem drużyny piłkarskiej DJK Hertha Schomberg. Jego ciało spoczęło w masowym grobie.
  • Josef Welzel zginął 26 stycznia na rogu Beuthener i Rathausstraße (Zabrzańska/Rostka) od odłamka bomby.
  • Albert Larisch (65 lat), mieszkaniec Matznerstraße 2, został zastrzelony na własnym podwórku, gdy wyszedł zapalić papierosa. Ranny doczołgał się do piwnicy, gdzie wykrwawił się na rękach matki.
  • Karl Schyska, znany w całej okolicy właściciel gospody, został zastrzelony we własnym mieszkaniu nad lokalem przy Wilhelmstraße 8 (dziś ul. Witosa).

Noc grozy przy Plebanii (28/29 stycznia)

Kościół w Szombierkach
Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. W jego cieniu, przy plebanii, zginął Valentin Paracz.

Jeden z najbardziej dramatycznych momentów rozegrał się w samym sercu starej wsi, przy kościele NSPJ. Valentin Paracz, 30-latek mieszkający przy Feldstraße 2, wrócił z Bytomia do Szombierek w najgorszym możliwym momencie.

W nocy z 28 na 29 stycznia 1945 roku został zastrzelony przez czerwonoarmistów tuż przy wejściu do plebanii od strony Matznerstraße (ul. Włodarskiego). Świadkami tej egzekucji – choć tylko słuchowymi – była rodzina Dzensla, która ukrywała się w piwnicy pobliskiego domu przy Godullahütter Str. 4 (dziś ul. Frycza-Modrzewskiego). Usłyszeli strzał, który zakończył życie ich sąsiada. Ciało Paracza przetransportowano później na saniach do kostnicy.

2 Lutego: Płonie dziedzictwo Goduli

Dopełnieniem zniszczenia był pożar symbolu Szombierek – wspaniałego Pałacu Schaffgotschów (Schloß in Schomberg), wybudowanego w latach 1842–45 dla spadkobierców Karola Goduli.

Ruiny pałacu w Szombierkach
Ruiny pałacu Schaffgotschów. Rezydencja spłonęła doszczętnie 2 lutego 1945 r. w wyniku podpalenia.

Pałac przetrwał przejście głównego frontu, ale 2 lutego 1945 roku po południu został celowo podpalony (Brandstiftung). Ogień trawił rezydencję przez całą noc, aż do rana, pozostawiając jedynie wypalone mury.

Wraz z nim spłonęło wyposażenie i archiwum, a ruiny, które straszyły jeszcze przez pewien czas, zostały ostatecznie rozebrane pod budowę nowych bloków. W tym samym czasie w budynku przy Beuthener Straße 17 (Zabrzańska) Rosjanie urządzili swoją komendanturę, skąd zarządzali podbitą miejscowością.

Część 2: Wywózki, „Chruszczów” i 12 Apostołów

Gdy opadł dym po pożarze pałacu Schaffgotschów, a front przesunął się na zachód, mieszkańcy Szombierek mogli mieć nadzieję, że najgorsze już za nimi. Mylili się. Luty i marzec 1945 roku przyniosły „Tragedię Górnośląską” – systematyczną akcję wywózek do ZSRR, która przetrzebiła męską populację dzielnicy, oraz brutalne realia obozów pracy dla kobiet.

Oto historia dni, w których Schomberg przestał istnieć, a na mapach pojawił się tajemniczy „Chruszczów”.

Luty 1945: Czarna procesja z Kopalni Hohenzollern

Kopalnia Hohenzollern (Szombierki)
Kopalnia Hohenzollern. To stąd wyruszały transporty górników internowanych do ZSRR.

Gdy ucichły strzały, rozpoczęły się aresztowania. Punktem zbornym stała się kopalnia Hohenzollern (późniejsze „Szombierki”). Wielu górników, którzy karnie stawili się do pracy, by ratować zakład przed zalaniem, już z szychty nie wróciło. Zostali internowani i wywiezieni w głąb Związku Radzieckiego.

Kroniki sportowe klubu DJK Hertha Schomberg to w rzeczywistości lista nieobecnych:

  • 11 lutego 1945: Wywieziono Georga Matloka (z Schefflerstraße 8, dziś ul. Kosynierów) oraz prezesa klubu Ericha Werbera.
  • 12 lutego 1945: Do bydlęcych wagonów trafili Hans Likar (z Feldstraße) i Alfons Flakus (z Beuthener Straße 42). Obaj wrócili do domów dopiero w 1949 roku, po czterech latach katorgi.
  • 18 lutego 1945: Los ten spotkał Wernera Klehra z Wilhelmstraße 24. Wrócił w 1947 roku jako wrak człowieka.

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. W radzieckiej niewoli w 1945 roku zmarł kolarz Willi Pittel (mieszkaniec Matznerstraße 7/8) oraz August Bremer i Franz Przybella.

Marzec-Kwiecień: Kobiety w piekle Blechhammer

Tragedia nie miała płci. Kobiety z Szombierek, które uniknęły gwałtów w styczniu, w marcu zostały zmuszone do niewolniczej pracy. Wiele z nich trafiło do obozu w Blechhammer (Blachownia Śląska), gdzie w nieludzkich warunkach demontowały fabryki chemiczne przeznaczone do wywózki do ZSRR.

Brama wjazdowa i wieża strażnicza niemieckiego obozu Blechhammer
Obóz w Blachowni Śląskiej (Blechhammer). To tutaj w 1945 roku trafiły setki kobiet z Szombierek.

Warunki w Blechhammer były dramatyczne. Kobiety spały w barakach po jeńcach wojennych, dziesiątkował je tyfus i czerwonka, a karmiono je sfermentowanym chlebem. Zachowała się jednak wstrząsająca relacja o sile ducha szombierczanek: gdy w obozie zaczęły śpiewać pieśni maryjne, pilnujący ich radziecki żołnierz zaczął płakać, wspominając własną matkę.

Symbolem losu cywilów jest historia Elfriede Merkel. Najpierw wyrzucono ją z mieszkania przy Matznerstraße 4/5, by zrobić miejsce dla nowej władzy, a 11 kwietnia 1945 roku aresztowano i wywieziono do łagru. Wróciła 15 sierpnia 1945 r., zastając swój dom i życie w ruinie.

Epizod „Chruszczów” i 12 Apostołów

Ci, którzy wracali z wojny latem 1945 roku, przecierali oczy ze zdumienia. Viktor Cygan, ostatni dziedzic słynnego rodu restauratorów, wracając do domu, dowiedział się, że nie jest już w Schombergu, ani nawet w Szombierkach, lecz w… Chruszczowie.

Nazwa „Chruszczów” obowiązywała oficjalnie do 1948 roku (została zatwierdzona rozporządzeniem z 1947 r.). Skąd się wzięła? Źródła podają trzy teorie:

  • Na cześć Nikity Chruszczowa, ówczesnego lidera partyjnego na Ukrainie (wersja forsowana przez ukraińskich robotników z Dominium).
  • Od nazwiska radzieckiego dowódcy, który wkroczył do miejscowości.
  • Na cześć śląskiego powstańca Józefa Chrószcza (1892–1940) – najbardziej prawdopodobna wersja historyczna.

W tym okresie chaosu i bezkrólewia, życiem publicznym w miejscowości zarządzało samozwańcze gremium, które mieszkańcy ironicznie lub z szacunkiem nazywali „12 Apostołami”. To oni próbowali organizować przetrwanie w rzeczywistości, w której dawne prawo już nie działało, a nowe jeszcze się nie ukonstytuowało.

Zacieranie śladów: Nowe ulice, nowa pamięć

Ostatnim aktem dramatu roku 1945 była wymiana tabliczek z nazwami ulic. Mapa, którą znali mieszkańcy, przestała istnieć:

  • Główna arteria Beuthener Straße stała się ul. Bytomska (później Manifestu Lipcowego, dziś Zabrzańską).
  • Reprezentacyjna Wilhelmstraße została przemianowana na ul. Róży Luksemburg (a krótko nawet Marszałka Stalina).
  • A Feldstraße, przy której zastrzelono Valentina Paracza, stała się ul. Adolfa Piątka.

Rok 1945 zakończył się dla Szombierek bilansem tragicznym: spalonym pałacem, setkami wywiezionych mężczyzn i zerwaną ciągłością pokoleń. Z dumnej gminy, która miała własny ratusz i ambicje, Szomberki stały się przemysłową dzielnicą Bytomia, a pamięć o „starym świecie” zeszła do podziemia – lub jak w przypadku świadectw ze szkoły męskiej – została zamknięta w szafach, których nikt już nie otworzył.


Aneks: Dawne i obecne nazwy ulic w Szombierkach

Dawna nazwa (Niemiecka)Obecna nazwa
Beuthener Straßeul. Zabrzańska
Wilhelmstraßeul. Wincentego Witosa
Matznerstraßeul. Biskupa A. Włodarskiego
Dorfangerstraßeul. Biskupa A. Włodarskiego
Orzegower Straßeul. Orzegowska
Godullahütter Str.ul. Frycza-Modrzewskiego
Gemanderstraßeul. Ludwika Mierosławskiego
Schefflerstraßeul. Kosynierów
Gräfin-Johanna-Str.ul. Bałtycka
Rathausstraßeul. Tatrzańska
Zyllastraßeul. Zolla
Feldstraßeul. Adolfa Piątka

Źródła i materiały archiwalne

Niniejsze opracowanie powstało w oparciu o analizę dokumentów historycznych, prasy wspólnotowej oraz relacji naocznych świadków. Wykaz wykorzystanych materiałów:

  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt (Zeszyt 06/1989) – Kluczowa relacja „godzinowa” z wkroczenia Armii Czerwonej (27-28.01.1945), opis egzekucji cywilów (m.in. Alberta Larischa) oraz szczegóły podpalenia pałacu Schaffgotschów.
  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt (Zeszyt 05/1990) – Materiały źródłowe dotyczące genezy nazwy „Chruszczów”, funkcjonowania rady „12 Apostołów” oraz relacje kobiet wywiezionych do obozu w Blachowni (Blechhammer).
  • Vereins-Chronik DJK Schomberg (Hertha) – Kroniki klubowe zawierające nazwiska sportowców poległych i wywiezionych w 1945 roku (m.in. Williego Spachowskiego, Ericha Werbera).
  • Zbiory Dokumentów Osobistych – Niepublikowane wspomnienia rodziny Dzensla (Godullahütter Str. 4) dot. śmierci Valentina Paracza oraz relacja Elfriede Merkel (Matznerstraße 4/5) o wysiedleniach.
  • Dokumentacja Urzędowa (1945–1947) – Rozporządzenie Ministrów Administracji Publicznej i Ziem Odzyskanych (1947) oraz Komunikaty Instytutu Śląskiego dot. polonizacji nazewnictwa.
  • Materiały Kartograficzne i Ikonograficzne – Mapa rewirowa „Polizei-Revier IV Schomberg” oraz archiwalne fotografie obiektów (Ratusz, Kopalnia, Pałac) ze zbiorów prywatnych i muzealnych.
7
0

Read more

Szombierki 1910–1911 – grafika tytułowa do artykułu o księdze adresowej (ulice, zawody, nazwiska).

Szombierki w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska

Księga adresowa 1910/1911

Szombierki (Schomberg) w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska

Poniżej: odczyt (transkrypt) wpisów dla Schomberg oraz dla Gemeinde Schomberg–Rossberg z księgi adresowej „Adressbuch für Beuthen O.-S. … 1910/1911”. Zapis nazw i skrótów pozostawiam w brzmieniu źródłowym (DE).

Plansza Szombierki/Schomberg 1910–1911 z ikonami księgi, lupy i tabeli – wprowadzenie do wykazu.
Wprowadzenie: księga adresowa → transkrypt → wykaz (1910/1911).

Opis miejscowości w księdze (oryginał + tłumaczenie pomocnicze)

Rozwiń / zwiń opis „Schomberg” (s. 20)
Oryginał (DE):
Dorf mit Gutsbezirk im Reg.-Bez. Oppeln. Kreis, Amts- und Landgericht Beuthen D.-S. mit 490,73 ha Flächeninhalt und 4822 Einw., gehört zum Fernsprechnetz Beuthen, hat Post- und Telegraphenamt, Eisenbahnstation Beuthen, Straßenbahnstation, Volksschulen, Volksbibliothek, Knaben-Handfertigkeits-Schule, Kleinkinderbewahranstalt.

Tłumaczenie pomocnicze (PL): Wieś z obszarem dworskim w rejencji opolskiej; powiat, urząd i sąd w Bytomiu. Powierzchnia 490,73 ha, 4822 mieszkańców; włączona do sieci telefonicznej Bytomia; posiada urząd pocztowy i telegraficzny, stację kolejową Bytom, stację tramwajową, szkoły powszechne, bibliotekę ludową, szkołę robót ręcznych dla chłopców oraz ochronkę dla małych dzieci.

Jak czytać wykaz: w druku często stosowano kreskę „—” (powtórzenie nazwiska) oraz cudzysłowy (powtórzenie ulicy). W tabeli poniżej rozwinąłem te skróty do pełnych wartości dla czytelności i filtrowania.

Symboliczna ilustracja mieszkańców Górnego Śląska na początku XX wieku – Szombierki/Schomberg.
Symboliczna ilustracja mieszkańców i zawodów epoki (ok. 1910).

Wykaz (Schomberg + Gemeinde Schomberg–Rossberg)

Stylizowany szkic mapy Szombierek/Schomberg – układ zabudowy i dróg w estetyce początku XX wieku.
Szkic orientacyjny: Szombierki/Schomberg (stylizacja na początek XX w.).
Wczytuję…
Nazwisko i imięZawód / funkcja (DE)Adres (DE)
Alscher Karl SchombergSchmiedFeldstr. 1
Anders Otto SchombergKantinenwirtDorfanger 1
Barainski Marie SchombergHausbesitzerinWilhelmstr. 11
Barisch Max SchombergLehrerDorfanger 1
Baron Joseph SchombergHausbesitzerDorfanger 1
Baron Rudolf SchombergSteigerDrzegowerstr. 1
Barowski Franz SchombergKaufmannDrzegowerstr. 10
Blascht Johann SchombergSchuhmacherBeuthenerstr. 9
Breuer August SchombergTechnikerDrzegowerstr. 1
Brolit Paul SchombergVollziehungsbeamterWilhelmstr. 20
Cygan Johann SchombergFleischermeisterWilhelmstr. 4
Cygan Julius SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 18
Dombek Johann SchombergOberhauerDrzegowerstr. 12
Drzysga Alfred SchombergPfarrerGodullahütterstr. 1
Duk Reinhold SchombergAmtssekretärWilhelmstr. 17
Durnek Hilarius SchombergLehrerWilhelmstr. 17
Dylich Johann SchombergKüsterBeuthenerstr. 42
Dzierza Josef SchombergMaschinenschlosserFeldstr. 8
Eugen Paul SchombergWagemeisterBeuthenerstr. 21
Flatzek Agnes SchombergHausbesitzerinWilhelmstr. 18
Flatzek Anton SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 28
Frikel Josef SchombergGrubenassistentDrzegowerstr. 13
Galomska Michael SchombergHausbesitzerDorfanger 5
Gambich Peter SchombergMarkenkontrol[l.]Gemanderstr. 3
Gebauer Paul SchombergFleischermeisterWilhelmstr. 21
Golenia Robert SchombergSteigerBeuthenerstr. 19
Gorzellit Anton SchombergSchriftsetzerBeuthenerstr. 33
Grabinski Ludwig SchombergLehrerBeuthenerstr. 19
Grus Johann SchombergHausbesitzerFeldstr. 11
Gürtler Vinzent SchombergKaufmannDorfanger 1
Hameczyt Florian SchombergMarkenkontrol.Beuthenerstr. 41
Holewa Karl SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 25
Hoppe Jos. SchombergStraßenbahnkontrolleurDorfanger 3
Jendrezki Joseph SchombergWagemeisterFeldstr. 8
Juraschet Anton SchombergBäckermeisterDrzegowerstr. 10
Jurczyt Paul SchombergBauführerDorfanger 4
Ramolz Johann SchombergZinkraffiniererFeldstr. 8
Kempa Peter SchombergRittualiengeschäftBeuthenerstr. 13
Kilczet Eduard SchombergWeichenstellerFeldstr. 8
Kirschniot Adolf SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 9
Kloßet Joseph SchombergBadermeisterBeuthenerstr. 10
Kluzi[t] Joseph SchombergKaufmannBeuthenerstr. 32
Knapp Karl SchombergWagemeisterDrzegowerstr. 1
Kuhna Josef SchombergTechnikerFeldstr. 4
Ruklinski Josef SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 31
Ruß Karl SchombergWeichenstellerFeldstr. 8
Ledwig Blasius SchombergRittualiengeschäftWilhelmstr. 20
Lipka Josef SchombergSchnittwarenhändlerBeuthenerstr. 28
Lodar Ferdinand SchombergOberhauerFeldstr. 1
Lukascht Paul SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 16
Lura Matthias SchombergOberhauerBeuthenerstr. 10
Mansfeld Adolf SchombergFleischermeisterBeuthenerstr. 4
Masselli Vittor SchombergSchneidermeisterBeuthenerstr. 14
Masur Vinzent SchombergRittualiengeschäftDrzegowerstr. 6
Matuschowitz Josef SchombergHausbesitzerDrzegowerstr. 7
Mierzowski Bruno SchombergLehrerBeuthenerstr. 21
Mierzowski Otto SchombergSteigerDrzegowerstr. 1
Mierzwa Matthias SchombergKaufmannWilhelmstr. 3
Mikolaczyt Josef SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 1
Militsch Joh. SchombergSchuldienerBeuthenerstr.-Schulgebäude
Mletzko Franz SchombergHauptlehrerBeuthenerstr. 21
Motrasz Johann SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 7
Motrasz Johann SchombergHausbesitzerFeldstr. 4
Morawa Bernhard SchombergBarbierDorfanger 1
Mojeś Josef SchombergRegistratorWilhelmstr. 27
Mroß Johann SchombergBäckermeisterWilhelmstr. 26
Müller Joseph SchombergKaufmannBeuthenerstr. 27
Muschalaczyt Josef SchombergElektrikerDrzegowerstr. 6
Nalepa Ignaz SchombergWagemeisterGodullahütterstr. 2
Neide Gust. SchombergGendarmerie-Wachtmstr.Beuthenerstr. 7
Niemczyt Friedrich SchombergSteigerDrzegowerstr. 13
Niemczyt Oskar SchombergMarkscheiderkandidatDrzegowerstr. 13
Nowak Vittor SchombergLehrerBeuthenerstr. 27
Dulong Franz SchombergBäckermeisterBeuthenerstr. 28
Dgorek Franz SchombergKaplanGodullahütterstr. 1
Paczulla Josef SchombergSchneidermeisterDorfanger 3
Paczulla Konst. SchombergLehrerGodullahütterstr. (Vereinshaus)
Pajonczyk Eusebius SchombergTischler[mstr.?]Drzegowerstr. 6
Pauly Richard SchombergMaurermeisterFeldstr. 12
Pawletta Johann SchombergHausbesitzerDrzegowerstr. 4
Petricius Josef SchombergKohlenmesserFeldstr. 1
Pietrzya Franz SchombergHausbesitzerDrzegowerstr. 2
Pietsch Karl SchombergLehrerWilhelmstr. 10
Plascht Franz SchombergHausbesitzerFeldstr. 7
Plascht Vittor SchombergBürogehilfeFeldstr.
Plevig Richard SchombergLehrerWilhelmstr. 17
Pogorzalek Theod. SchombergRittualiengesch.Drzegowerstr. 8
Polf Karl SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 10
Bruchnik Paul SchombergAmtsassistentWilhelmstr. 28
Roschny Karl SchombergFleischermeisterWilhelmstr. 24
Rosmalla Paul SchombergOberhauerBeuthenerstr. 24
Rothba Franz SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 5
Komolit Paul SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 17
Koziol Anton SchombergPolizeisergeantBeuthenerstr. 10
Kozlicki Karl SchombergTischlerBeuthenerstr. 34
Krolikek Max SchombergKüsterGodullahütterstr. (Vereinshaus)
Krzymycze[t] Franz SchombergOberhauerBeuthenerstr. 24
Rubißa Theodor SchombergHausbesitzerFeldstr. 8
Ruczera Theodor SchombergOberhauerDrzegowerstr. 1
Ryta Franz Sch.-RossbergHausbesitzerWilhelmstr. 6
Ryta Peter Sch.-RossbergHausbesitzerWilhelmstr. 29
Ryta Valentin Sch.-RossbergHausbesitzerWilhelmstr. 30
Scheffczyt Josef Sch.-RossbergHausbesitzerBeuthenerstr. 3
Schigulski Anton Sch.-RossbergAmts- u. Gemeinde-VorsteherDrzegowerstr. 1
Schmidt Bruno Sch.-RossbergOberhauerDrzegowerstr. 13
Schoppa Johann Sch.-RossbergGrubenassist.Drzegowerstr. 13
Schubert Peter Sch.-RossbergSchmiedWilhelmstr. 9
Schwarz Karl Sch.-RossbergPolizeiwachtmeisterBeuthenerstr. 11
Schweter Rudolf Sch.-RossbergLehrerBeuthenerstr. 21
Schyzta Anton Sch.-RossbergGastwirtWilhelmstr. 8
Schyzta Johann Sch.-RossbergKaufmannWilhelmstr. 30
Szepanik Peter Sch.-RossbergMotorführerWilhelmstr. 3
Setnik Paul Sch.-RossbergBürogehilfeVerbindungsstr. 2
Stiba Julius Sch.-RossbergWagemeisterWilhelmstr. 3
Storta Franz Sch.-RossbergHausbesitzerBeuthenerstr. 14
Storta Josef Sch.-RossbergHausbesitzerDrzegowerstr. 3
Smereczek Anton Sch.-RossbergGastwirtBeuthenerstr. 28
Smuda Paul Sch.-RossbergEisendreherDorfanger 7
Socha Franz Sch.-RossbergSchmiedemeisterDorfanger 8
Szcaitel Alfons Sch.-RossbergPolizeisergeantFeldstr. 9
Reichmann Karl Sch.-RossbergSchmiedDrzegowerstr. 13
Tworet Philipp Sch.-RossbergHausbesitzerFeldstr. 5
Walter Marie Sch.-RossbergRittualiengeschäftWilhelmstr. 19
Mante Emil Sch.-RossbergOberhauerDrzegowerstr. 13
Wazlawet Vittor Sch.-RossbergBergpraktikantDorfanger 6
Welzel Josef Sch.-RossbergBarbierBeuthenerstr. 27
Weselski Hermann Sch.-RossbergBäckermeisterWilhelmstr. 28
Weselski Marie Sch.-RossbergHausbesitzerinWilhelmstr. 27
Weselski Vittor Sch.-RossbergBüroassistentWilhelmstr. 26
Widera Vinzent Sch.-RossbergHausbesitzerDorfanger 2
Wieczorta Johann Sch.-RossbergLehrerWilhelmstr. 17
Winkler Heinrich Sch.-RossbergLehrerBeuthenerstr. 21
Wrobel Joseph Sch.-RossbergMotorführerBeuthenerstr. 31
Zelazny Wilhelm Sch.-RossbergMaurerpolierDorfanger 33
Boglowet Paul Sch.-RossbergGemeindesekretärWilhelmstr. 17

Jeśli zauważysz literówkę w nazwisku albo ulicy (Fraktura potrafi być zdradliwa) — podeślij lepszy kadr tej linijki, poprawimy zapis.

Źródła i uwagi edytorskie

Źródło podstawowe:
Adressbuch für Beuthen O.-S. einschliesslich des Verwaltungs-Bezirkes Schwarzwald … 1910/1911 — dział: Schomberg (s. 20) oraz Gemeinde Schomberg–Rossberg (s. 21).

Uwaga o zapisie:
zachowujemy brzmienie oryginału (DE). Niepewności można oznaczać w treści np. [?], ale w tej wersji wpisów dodałem je tylko tam, gdzie w samym źródle jest ryzyko odczytu (np. skróty / końcówki).

Zobacz też:
analogiczny wpis: Chropaczów w księdze adresowej 1910 — Chropaczów w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska.

2
0

Read more