2026-02-22
Krzyż, Cygaro i Wielka Polityka. Historia Katolickiego Kasyna w Bytomiu
Krzyż, Cygaro i Wielka Polityka
Kompletna kronika Katolickich Kasyn w Bytomiu – miejsca, gdzie w gęstych oparach tytoniu wykuwano potęgę miasta, walczono o język i zarządzano majątkami, o jakich państwu pruskiemu się nie śniło.
W dzisiejszym, popkulturowym rozumieniu, słowo „kasyno” budzi jednoznaczne skojarzenia: ruletka, darmowe drinki, zielone sukno i hazard. Jednak w XIX-wiecznym Bytomiu (Beuthen O.S.) Katolickie Kasyno Obywatelskie było czymś zgoła innym. Stanowiło elitarną instytucję towarzyską, nieformalny sztab wyborczy, a zarazem potężną machinę ubezpieczeniowo-finansową, która stała się bastionem oporu przeciwko pruskiemu uciskowi kulturowemu.
Przez ponad pół wieku biło tu serce obywatelskiego Bytomia. Atmosfera, nierzadko gęsta od dymu z drogich cygar, wyjątkowo sprzyjała politycznym dyskusjom toczonym nad kuflami piwa, głośnemu narzekaniu na państwowe podatki i budowaniu potężnej, niespotykanej wcześniej katolickiej solidarności. Oto historia rozłamu, gigantycznych pieniędzy i wojny o duszę miasta.
1. Geneza, Kulturkampf i Wielki Rozłam (1868–1872)
Historia bytomskiego kasyna rozpoczyna się oficjalnie 27 stycznia 1868 roku, kiedy to powołano do życia niemieckie Katholisches Bürger-Kasino. Przez pierwsze lata organizacja funkcjonowała jako zwarty, jednolity front zamożnych katolików funkcjonujących w sercu protestanckiego państwa pruskiego.
Sytuacja uległa dramatycznej zmianie w 1871 roku wraz z wybuchem bismarckowskiego Kulturkampfu. Rząd pruski i lokalna rejencja zaczęły brutalnie prześladować członków kasyna za ich odwagę w jawnym przyznawaniu się do rzymskiego katolicyzmu. W 1872 roku państwowa presja osiągnęła punkt krytyczny: wszyscy urzędnicy pruscy, paraliżowani strachem o utratę swoich posad, zostali zmuszeni do całkowitego wycofania się i wystąpienia ze stowarzyszenia.
Jak skrupulatnie odnotowuje w swoich powojennych zapiskach kronikarz Franz Stodolka, to właśnie w tym najtrudniejszym kryzysowym momencie, w 1874 roku, przewodnictwo w osłabionym niemieckim Kasynie przejął ks. Reinhold Schirmeisen. Odbudował on morale i dzierżył ten urząd nieprzerwanie aż do swojej śmierci w 1912 roku, stając się najpotężniejszym animatorem i bezkompromisowym obrońcą tego miejsca.
Równolegle Kulturkampf wywołał jeszcze jeden, historyczny w skutkach proces. Warto zaznaczyć, że ks. Norbert Bonczyk (Bączek) już 15 października 1869 roku zainicjował działalność pierwszego polskiego kasyna w Bytomiu. Jednak to w październiku 1872 roku, aby ratować dziesiątkowane szeregi katolików, utworzono oficjalny oddział dla osób polskojęzycznych. Z tego właśnie zalążka wyrosło samodzielne Polskie Kasyno Katolickie, które to od 1872 roku oficjalnie liczyło swoje późniejsze jubileusze. Od tego momentu w jednym mieście zaczęły funkcjonować obok siebie dwa oddzielne światy…
2. Architekci Wpływów: Sylwetki, które zbudowały Bytom
Historia kasyn to historia wybitnych liderów, którzy potrafili pociągnąć za sobą tłumy mieszczan i rzemieślników:
- Ks. prałat Reinhold (Robert) Schirmeisen (1842-1912): Główny animator i przewodniczący niemieckiego Kasyna od 1874 r. Zaczynał swą misję jako kapelan kościoła Mariackiego, by ostatecznie zostać pierwszym proboszczem wybudowanego przez siebie potężnego kościoła św. Trójcy (Trinitatiskirche). To on zbudował Knabenkonvikt, Robertusstift i Dom dla Kalek (Krüppelheim). Znany z twardej ręki i prowadzenia skutecznej agitacji wyborczej dla partii Centrum. Prawdziwy budowniczy nowoczesnego Bytomia, który mimo potężnych wpływów stanowczo odrzucał intratne awanse (m.in. odmówił objęcia fotela arcybiskupa w Poznaniu i funkcji biskupa polowego u boku cesarza). Zmarł 25 października 1912 r., a na jego koncie pozostało zaledwie około 5000 marek – resztę gigantycznego, prywatnego majątku rozdał, budując instytucje dla miasta. Tuż przed śmiercią państwo pruskie uhonorowało go Królewskim Orderem Korony III klasy. W starszych opracowaniach bywał błędnie nazywany Emanuelem (takie imię nosił jego brat, pruski urzędnik).
- Ks. Norbert Bonczyk (Bączek): Duchowy „ojciec” polskiej gałęzi kasyna, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny, patriota i Homer Górnego Śląska. Był on również założycielem i pierwszym prezesem bytomskiego Towarzystwa św. Alojzego (tzw. Alojzjanów). Z głębokim przekonaniem wierzył (co powtarzano później na śląskich wiecach), że „macierzyńska mowa jest kluczem do wszelkiego moralnego i politycznego wychowania ludów”.
- Ks. dziekan Teodor Myśliwiec: Długoletni prezes polskiego towarzystwa. Postać ciesząca się w mieście tak wielkim, nieskazitelnym autorytetem, że po jego śmierci w 1902 r. nawet podzielone narodowościowo i politycznie niemieckie kasyno żegnało go w oficjalnych nekrologach jako swojego zaszczytnego „członka honorowego”.
- Dr Jakób Spyra: Niezwykle zasłużony prezes i członek honorowy, którego konsekwentna praca budowała prestiż i zaplecze intelektualne Polsko-Katolickiego Kasyna.
- Felix Kasprzyk: Sekretarz niemieckiego kasyna w szczytowym 1904 r., z zawodu księgarz, odpowiedzialny za prowadzenie drobiazgowej i bezwzględnie rygorystycznej dokumentacji finansowej oraz statystyk organizacji.

3. Ekosystem Władzy: Kasyno, Czeladnicy i Młodzież
Warto wyraźnie podkreślić, że niemieckie Kasyno Obywatelskie nie działało w próżni. Było ono koroną wielkiego „ekosystemu” społecznego stworzonego przez ks. Schirmeisena. Tuż obok Kasyna prężnie działał Gesellenverein (Związek Czeladników), zrzeszający i edukujący rzemieślników.
Z kolei w 1887 roku, z bezpośredniej inicjatywy samego Schirmeisena (a rękami oddelegowanego do tego zadania kapelana Tunkla), powołano do życia Leo-Verein. Była to organizacja przeznaczona stricte dla katolickich młodzieńców niebędących rzemieślnikami, która swoją dumną nazwę wzięła na cześć papieża Leona XIII. Działalność we wszystkich tych organizacjach, spięta sprytnie jednym zwierzchnictwem, pozwalała bytomskiemu proboszczowi wywierać absolutnie kluczowy, bezpośredni wpływ na polityczne i społeczne wybory tysięcy mieszkańców.
4. Finansowa Forteca: 14 tysięcy marek na „Ostatnią Drogę”
Bytomskie kasyna były organizacjami o zdumiewającej sprawności administracyjnej. W szczytowym 1904 roku samo niemieckie kasyno liczyło 737 aktywnych członków. Aby sprawnie zarządzać tak potężną grupą, komitet (Ausschuß) rozszerzono do 30 osób. Stowarzyszenie pełniło de facto rolę potężnego funduszu powierniczego i unikalnej polisy ubezpieczeniowej dla bytomskiego mieszczaństwa.
Budżet Kasyna (Raport z 1904 r.)
- Kasa Pogrzebowa (Begräbniskasse): Prawdziwy skarb organizacji. Kasprzyk raportował, że dysponowała ona potężnym kapitałem 14 380,07 marek gotówką.
- Polityka inwestycyjna: Kapitał nie leżał bezczynnie w skarbcach. Dokumenty wprost wskazują, że pieniądze te były agresywnie inwestowane na procent (zinstragend angelegt), gwarantując stowarzyszeniu pełną niezależność od państwa.
- Bezwzględna Dyscyplina: Z zasadami się nie dyskutowało. W ciągu zaledwie jednego roku wykluczono dyscyplinarnie aż 9 osób. W filii w Lipinach (pod wodzą kapelana Salzburga) statut wprost przewidywał wyrzucenie z szeregów każdego, kto przez rok nie pojawił się na żadnym zebraniu.

Gdy umierał członek stowarzyszenia – czy to ceniony kupiec i kamienicznik Julius Nowak, czy ogrodnik cmentarny Paul Baroke – Kasyno stawiało się w komplecie. Śmierć była okazją do demonstracji siły: dziesiątki dżentelmenów w cylindrach maszerujących zwarcie z lokalu w hotelu Weisser Adler udowadniały pruskim urzędnikom, że katolicy w Bytomiu stanowią niezłomną jedność.
5. Mapa Prestiżu: Gdzie w Bytomiu wykuwano historię?
Co fascynujące, kasyna (zarówno polskie, jak i niemieckie) przez dekady nie posiadały jednego, stałego gmachu. Stanowiły rodzaj elitarnych, wędrujących salonów, „okupując” najbardziej luksusowe i prestiżowe adresy na ówczesnej mapie miasta:
- Hotel Sanssouci: Absolutna arena kulturowa. Z jednej strony odbywały się tam eleganckie niemieckie bale, z drugiej – to właśnie ta sama sala gościła w 1907 roku niezwykle huczny jubileusz 35-lecia Polskiego Kasyna oraz polskie premiery teatralne.
- Sala p. Maisego (ul. Krawiecka – Schneiderstraße): Główne miejsce potężnych, strategicznych zjazdów. To tutaj 8 listopada 1892 r. zjechali się zamożni katoliccy kupcy aż z czterech powiatów: Bytomskiego, Katowickiego, Zabrskiego i Tarnogórskiego, by przy piwie ustalać handlowe strefy wpływów.
- Ogród Strzelnicy (Schützenhaus): Punkt zborny przed plenerowymi wydarzeniami. W czerwcu 1880 r. stąd wymaszerowała procesja z nowym, bogato zdobionym sztandarem do Piekar. Tutaj organizowano też doroczne zabawy letnie przeciągające się do północy.
- Hotel Deutsches Haus: Zlokalizowany w samym sercu miasta, przy bytomskim Rynku (Ring), w lutym 1902 r. został oficjalnie ogłoszony jako stały Vereinslokal (lokal stowarzyszenia) dla członków niemieckiego kasyna.
- Hotel Weisser Adler (Biały Orzeł u Finstera): Istotna baza operacyjna i główne miejsce zbiórek przed wspomnianymi manifestacyjnymi uroczystościami pogrzebowymi.
- Hotel Lomnitz: Legendarny adres. To w jego murach, w gorącym okresie po I wojnie światowej, ulokowało się Kasyno Plebiscytowe, kierowane twardą ręką przez Marjana Zalewskiego. (Zreorganizowany po kosztach lokal reklamowano w prasie jako „wielkomiejską bombonierkę” z kabaretem „Moulin Rouge”).

6. Kultura jako Tarcza Narodowa
Dla Polskiego Kasyna wysoka kultura była absolutnym orężem w walce z germanizacją. Teatr nie był tylko rozrywką – był politycznym manifestem. Na jubileusz 35-lecia na scenie hotelu Sanssouci uroczyście wystawiono patriotyczny melodramat „Zagroda Sobkowa” w 5 aktach (autorstwa Edwarda Błotnickiego) z oryginalną muzyką J.N. Nowakowskiego.
Organizacja wydarzeń wymagała świetnej logistyki: loża zamknięta kosztowała niemało, bo 1,50 marki, a miejsca stojące 50 fenigów. Bilety dystrybuowano konspiracyjnie m.in. u p. Wolskiego w drogierii św. Barbary oraz w Domu Katolickich Towarzystw u p. Wieczorka. Innym razem przez łamy prasy szukano nut do sztuki „Macocha”, apelując o pomoc do zaprzyjaźnionych stowarzyszeń.
Oprócz teatru kasyno organizowało ambitne wykłady literackie. W 1892 roku ceniony śląski działacz Konstanty Prus wygłaszał na nadzwyczajnym posiedzeniu Polskiego Kasyna prelekcje o życiu i twórczości wielkiego wieszcza Juliusza Słowackiego.
Niemieckie kasyno stawiało na edukację twardą i konserwatywną. Rektor Golly brylował z wykładami o systemie edukacyjnym w USA, a w gorących latach 30. XX wieku, pod wodzą rektora Bernhardta, kasyno przeistoczyło się w jawny bastion walki z lewicą i socjalizmem. To wtedy organizowano tam ostre wykłady ojca Brosiga S.J., w których grzmiał on na komunistyczne „republiki dziecięce” pod flagowym hasłem stowarzyszenia: „Dziecko należy do rodziny”. To w tamtym okresie pojawiły się wreszcie konkretne plany budowy własnego, gigantycznego gmachu – Vereinshaus (Domu Związkowego), który miał na zawsze zapisać potęgę kasyna w architekturze miasta.
7. Wielka Polityka, Agitacja i Prasowe Skandale
Kasyna od początku miały „pazur” polityczny. Już 18 lutego 1881 r. organizacja wysłała do Berlina twardą notę, w której uroczyście zaprotestowała przeciwko wypowiedzi p. Holtzego wygłoszonej w pruskim sejmie (w której ten oskarżył górnośląskie duchowieństwo o propagowanie „socyalnego demokratyzmu”). Kasyno z oburzeniem nazwało to „ciężką obrazą dla zasłużonych duszpasterzy”.
Sami kapłani również nie unikali otwartej gry politycznej. Ks. Reinhold Schirmeisen i niemieckie duchowieństwo twardo opowiadali się za oficjalną linią katolickiej partii Centrum (Zentrum), stanowczo wspierając jej kandydatów (m.in. dr. Stephana). Stawało to nierzadko w wyraźnej kontrze do polskich działaczy skupionych wokół redakcji „Katolika”. Polacy w wyborach do Reichstagu w tym samym okręgu forsowali własnych faworytów – takich jak cieszący się gigantycznym poparciem ludu (zdobywający dziesiątki tysięcy głosów) major Juliusz Szmula. Kasyno było więc miejscem, gdzie w cieniu wielkiej polityki ścierały się dwa zupełnie różne pomysły na to, kto ma reprezentować bytomskich katolików w Berlinie.
Z kolei polska społeczność była przez swoje elity aktywnie „pouczana” w salach Kasyna, czego dokładnie mają wymagać od swoich posłów, szczególnie w tak absolutnie kluczowej kwestii, jak bezkompromisowa obrona szkół i języka przed naporem pruskich urzędników.
Skandal Obyczajowy w Bobrku
Silnie zradykalizowana narodowo prasa polska nie szczędziła jadowitej krytyki niemieckim odłamom kasyna w sąsiednich dzielnicach. Redaktorzy „Dziennika Śląskiego” wprost oskarżali „niemiecko-katolickie Kasyno” w Bobrku (gdzie brylował nauczyciel Piechatzek) o czerpanie zysków z państwowego „funduszu germanizacyjnego”. Czarę goryczy przelała zabawa, na którą zaproszono w charakterze gości honorowych dyrektorów pobliskiej Huty „Julia” (Julienhütte) – panów Schalschę i Tramera. Ponieważ obaj dyrektorzy byli wyznania mojżeszowego, polska prasa z wściekłą ironią pytała w nagłówkach: „Gdzie się podziało poczucie katolickie u kasynerzy?”, zarzucając im hipokryzję na rzecz dobrych układów z przemysłem.
8. Symbole, które przetrwały w pamięci
W tamtych czasach o prestiżu decydowały nie tylko pieniądze, ale i symbole. 25 czerwca 1880 r. kasyno ufundowało własną, bogato zdobioną chorągiew za luksusową wręcz kwotę 200 marek. Zebrani członkowie w najlepszych strojach, z nowiutkim sztandarem i głośną orkiestrą dętą na samym czele, wymaszerowali bezpośrednio ze strzelnicy aż do Niemieckich Piekar. Tam w kościele, tuż przed cudownym obrazem NMP, oficjalnego aktu poświęcenia dokonał komisarz ks. Bernard Purkop. Tego samego sztandaru z zazdrością doglądał wiele lat później „Miłośnik swojskich rzeczy”, gdy opisywał go we wspomnieniach dla polskiego czytelnika.

Podsumowanie
Katolickie Kasyna w Bytomiu to opowieść o potędze organizacji, której państwo pruskie nie było w stanie zniszczyć. To tutaj, w oparach dymu cygarowego i w blasku żyrandoli hotelu Sanssouci, na przełomie wieków wykuwała się zorganizowana tożsamość obywatelska Górnego Śląska. Dzięki charyzmatycznym liderom i tytanom pracy organicznej, takim jak ks. Reinhold Schirmeisen czy ks. Norbert Bonczyk, zwaśnione, ale prężnie rozwijające się miasto zbudowało tkankę społeczną – w pełni odporną na największe burze dziejowe.
Gdy w 1921 roku redakcja gazety apelowała, że „akta, protokolarze i dawniejsze zapiski zaginęły”, wydawało się, że historia ta przepadła na zawsze. Jak widać – mylili się.



Technologia w pigułce: Tablica z Meyers Konversations-Lexikon (1890). Rysunki 9 i 10 pokazują przekrój „Schlesischer Zinkofen”.
Bateria pieców muflowych w zbliżeniu. Każdy z tych otworów musiał być ręcznie obsługiwany przez robotników.
Praca „na froncie” ognia. Robotnicy używali długich żerdzi do czyszczenia i napełniania mufli w skrajnie trudnych warunkach termicznych.





































