
Burmistrz z ogłoszenia
Przyjechał do Bytomia, bo znalazł ofertę pracy w gazecie. Został na 36 lat, zarobił fortunę i stworzył miasto, które zachwycało Europę. Ale za fasadą sukcesu Georga Brüninga kryła się antyczna tragedia, która doprowadziła jego żonę do śmierci z dala od domu, który wspólnie zbudowali.
Oblicza władzy. Kolaż archiwalnych fotografii przedstawiających nadburmistrza Georga Brüninga na przestrzeni lat. (Kliknij, aby powiększyć)Jest rok 1882. Bytom (Beuthen O/S) to brudne, dynamicznie rosnące miasto przemysłowe, które dusi się we własnym dymie i prowincjonalnych układach. Radni miejscy mają dość. Zamiast szukać kolejnego „swojaka”, decydują się na krok, który w tamtych czasach był rewolucją: dają ogłoszenie do prasy ogólnoniemieckiej. Szukają menadżera, nie polityka[1].
Na drugim końcu Cesarstwa, w Westfalii, gazetę otwiera 31-letni doktor praw, Georg Brüning. Jest asesorem sądowym, człowiekiem ambitnym i świetnie wykształconym (studiował w Bonn, Heidelbergu i Getyndze). Nie wie nic o Śląsku, ale wie, jak zarządzać. Wysyła zgłoszenie. 20 listopada 1882 roku Rada Miejska wybiera go jednogłośnie. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ten „obcy” stanie się największym patriotą w historii miasta, rządząc nim nieprzerwanie przez 36 lat[2,3].
Fachowiec z importu
Brüning nie przyjechał do Bytomia z sentymentu. Przyjechał wykonać zadanie. I był w tym piekielnie skuteczny. Już po 11 latach, w 1894 roku, radni byli nim tak zachwyceni, że mianowali go burmistrzem dożywotnim. To był ewenement w skali Prus[4].
Finansowa przepaść
Dzięki zachowanym dokumentom wiemy dokładnie, ile wart był Brüning dla Bytomia. W 1913 roku jego roczna pensja wynosiła 21 000 marek. Doliczmy 3000 marek „dodatku reprezentacyjnego” i 4000 marek ryczałtu na mieszkanie. Razem: 28 000 marek rocznie.
W tym samym czasie wykwalifikowany górnik w bytomskiej kopalni zarabiał rocznie około 1200 marek. Nadburmistrz zarabiał więc ponad 20 razy więcej niż jego przeciętny wyborca[1,4].
Bytom było na to stać. Pod rządami Brüninga miasto zmieniło się nie do poznania. To on skanalizował miasto (luksus tamtej epoki) i wprowadził nowoczesny transport – 27 maja 1894 roku ruszył pierwszy tramwaj parowy na trasie Dworzec–Piekary–Szarlej–Rozbark[3].
Ale kronikarz Franz Stodolka wspomina, że Brüning rozumiał, iż miasto to nie tylko beton i fabryki. Nadburmistrz wiedział, że robotnicy muszą czymś oddychać. Dlatego w 1904 roku założył wspaniały Park Miejski (Stadtpark) i wykupił podmiejskie lasy, dając Bytomiowi „zielone płuca”. To on wywalczył też niezależność wodną miasta, budując własne ujęcia, by mieszkańcy nie musieli być zdani na łaskę kopalń[16].
Miasto stało się placem budowy: Teatr Miejski (dziś Opera Śląska) otwarto w 1901 r., a na Placu Cesarskim stanęła Szkoła Realna, pieszczotliwie zwana „pudełkiem farb” (*Tuschkasten*)[5,6].
Antyczna tragedia: Hekatomba
Brüning był humanistą. Kochał antyk. Na emeryturze potrafił wygłosić mowę dziękczynną w klasycznej grece attyckiej[5]. Ale los napisał dla niego scenariusz rodem z greckiej tragedii.
Z dwanaściorga dzieci, wieku dorosłego dożyła garstka. Fatum nie odpuszczało – I wojna światowa zabrała najstarszego syna, Ernsta (poległ w 1914). Przetrwali m.in. córka Dorothea i syn Reinhold (późniejszy zakonnik)[8,17].
„Patrząc na jego dumną postać ze złotym łańcuchem na szyi – darem cesarza Wilhelma II – widzimy władcę. Ale w środku był to ojciec, który osiem razy szedł za trumną własnego dziecka na cmentarz Mater Dolorosa.”
Ostatni hołd: Miasto spowite kirem
Nadburmistrz Georg Brüning odszedł 17 września 1932 roku. Reakcja Bytomia na śmierć swojego twórcy była poruszająca – miasto dosłownie spowiło się w czerni. Gazeta „Der Oberschlesische Wanderer” donosiła o czarnych flagach powiewających na niemal wszystkich budynkach publicznych i prywatnych kamienicach[13]. Kupcy dobrowolnie zamienili witryny sklepowe w ołtarze pamięci, usuwając towary i wystawiając w ich miejsce portrety nadburmistrza otoczone kwiatami i zielenią[13].
Ciało nadburmistrza wystawiono w sali posiedzeń ratusza (Sitzungssaal), którą na kilka dni zamieniono w kaplicę żałobną. To tam, wśród niezliczonych wieńców, wartę honorową przy trumnie pełnili milczący urzędnicy miejscy[13,14]. 21 września 1932 r., w dniu pogrzebu, o godzinie 10:00 rozbrzmiały dzwony wszystkich bytomskich kościołów, a flagi na masztach opuszczono do połowy masztu (Halbmast)[14].
Uroczystości żałobne w kościele pw. Świętej Trójcy zgromadziły nieprzeliczone tłumy mieszkańców oraz oficjalne delegacje rządu, przemysłu i kultury. Kondukt pogrzebowy przeszedł ulicami miasta na cmentarz Mater Dolorosa. Była to jedna z największych manifestacji szacunku w historii – żegnano człowieka, którego w oficjalnych nekrologach podpisanych przez magistrat nazwano bez wahania „twórcą nowoczesnego Bytomia”[13,14,15].
Wygnanie i śmierć na obczyźnie
Nadburmistrz zmarł w wieku 81 lat. Najokrutniejszy rozdział tej historii dopisała II wojna światowa. Wdowa, Dorothea Brüning, postanowiła nie uciekać. Została w Bytomiu – mieście, które zbudował jej mąż. Nowa władza nie miała jednak sentymentów. Sędziwą staruszkę wyrzucono z jej apartamentów.
Pozwolono jej zamieszkać w piwnicy własnej willi przy Al. Legionów. Kobieta, która gościła biskupów i ministrów, żyła z jałmużny przynoszonej ukradkiem przez dawnych mieszkańców. Jednak najnowsze badania (m.in. prof. Piotra Obrączki) prostują popularną legendę, jakoby zmarła w tej piwnicy. W rzeczywistości, u kresu życia wdowa trafiła do Berlina (prawdopodobnie do dzielnicy Pankow lub Rüdersdorf), gdzie zmarła w 1950 roku. Jej ciało sprowadzono jednak do Bytomia i pochowano w rodzinnym grobowcu obok męża i dzieci, co symbolicznie zamknęło historię rodu w tym mieście[17].
Powrót po stu latach
Przez dekady PRL postać Brüninga była wymazywana. Jego grób na cmentarzu Mater Dolorosa zlikwidowano w 1981 r. (przywrócono go symbolicznie w 2004 r.). Dopiero teraz Bytom na nowo odkrywa swojego „króla”. W czerwcu 2024 r. miasto odwiedzili praprawnukowie nadburmistrza. W październiku 2025 r., przed dawną willą Brüninga, stanęła pamiątkowa ławeczka z jego rzeźbą – hołd za wodę i nowoczesność[11,12].
📍 Spacerownik: Śladami „Króla Bytomia”
- Willa Brüninga (Al. Legionów 4): Perła secesji. Na fasadzie dostrzeżesz płaskorzeźbę Dębu – symbol westfalskich korzeni nadburmistrza.
- Park Miejski im. Kachla: Założony przez Brüninga w 1904 roku jako „zielone płuca” miasta.
- IV LO (Pl. gen. Sikorskiego 1): Słynne „pudełko farb”. Brüning osobiście doglądał tej budowy.
- Opera Śląska (ul. Moniuszki 21): Dawny Teatr Miejski. Symbol ambicji Brüninga.
- Kościół Świętej Trójcy (ul. Kwietniewskiego): Tu odbyły się główne uroczystości pogrzebowe 21 września 1932 r.
- Cmentarz Mater Dolorosa: Symboliczny grób rodziny. Prawdziwe szczątki prawdopodobnie spoczywają w grobowcu Ignacego Hakuby.
📚 Źródła i Bibliografia:
- T. Borówka, Niemiec, który zbudował Bytom, Slazag.pl 2024.
- Historia Wiki: Georg Friedrich Karl Maria Brüning.
- Strona oficjalna Miasta Bytom: Georg Brüning, bytom.pl.
- J. Grudniewski, Pruska elita władzy na Górnym Śląsku (1871-1918), Katowice 2020.
- Wspomnienia dr. A. Ansorge, „Heimatblatt” 11.1955.
- P. Nadolski, Wielce zasłużony nadburmistrz, „Życie Bytomskie” 2003.
- Raport medyczny Tabelle der Contactinfection, 1898.
- Kattowitzer Zeitung, 1914.
- Artykuły dot. willi Brüninga, m.in. Dziennik Zachodni.
- T. Borówka, Georg Brüning… choć Polacy żegnali go z honorami…, Slazag.pl 2024.
- Relacja z wizyty potomków, TVS/Katowice, 2024.
- A. Szlęzak, Nadburmistrz ma swoją ławeczkę, Slazag.pl 2025.
- „Der Oberschlesische Wanderer”, nr 220, 20 września 1932 r.
- „Der Oberschlesische Wanderer”, nr 221, 21 września 1932 r.
- Archiwum Mater Dolorosa / Parafia Świętej Trójcy w Bytomiu.
- Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen (Kronika).
- Piotr Obrączka, Brüningowie: przyczynek do biografii nadburmistrza Bytomia, „Orbis Linguarum”, Vol. 47, 2018.



