Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Scena Miasta: Wielka transformacja bytomskiego Rynku (1475–1930)

Grafika porównawcza bytomskiego Rynku. Z lewej strony archiwalne zdjęcie wyburzonego Starego Ratusza i Mittelblocku z 1877 roku, z prawej Nowy Ratusz z 1930 roku (projekt Paul Jackisch)

Scena Miasta: Wielka Transformacja Bytomskiego Rynku

O tym, jak XIX-wieczni bytomianie zburzyli swoje serce, by miasto mogło wreszcie odetchnąć.

Opracowanie na podstawie kroniki Franza Stodolki, prasy archiwalnej oraz materiałów Muzeum Haus

Bytom połowy XIX wieku był miastem, które dusiło się w swoich dawnych granicach. Średniowieczny układ urbanistyczny, niegdyś zapewniający bezpieczeństwo za murami, w dobie rewolucji przemysłowej stał się przekleństwem. Centralnym punktem tego zaduchu był Rynek (Ring) – ale nie ten przestronny, jasny plac, który znamy dzisiaj. To było ciasne, labiryntowe miejsce, zdominowane przez gęstą zabudowę śródrynkową – ratusz i otaczające go kramy.

Franz Stodolka w swojej kronice „Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen” kreśli obraz miasta w przededniu wielkiej zmiany. To historia o odwadze wyburzania i wizji nowoczesności, która zmieniła Bytom z prowincjonalnego miasteczka w „stolicę” górnośląskiego przemysłu.

Bytomski rynek przed 1877 rokiem, widoczna zabudowa śródrynkowa (ratusz oraz gwarne targowisko)
Widok na nieistniejący Stary Ratusz przed 1877 rokiem. (Uwaga: Powyższa fotografia została poddana cyfrowej koloryzacji. Oryginalne zdjęcie jest czarno-białe, a kolory stanowią współczesną interpretację)

Stary Ratusz: Średniowieczne korzenie i neogotycka wieża

Legenda o Zamku Myśliwskim (Jagdschloß):
Zanim na Rynku stanęły ceglane mury ratusza, to miejsce miało swoją starszą, owianą tajemnicą historię. Autorzy jubileuszowego numeru „Oberschlesien im Bild” z 1930 roku przywołują fascynującą legendę – rzekomo około roku 1000 stał dokładnie w tym miejscu drewniany zamek myśliwski (Jagdschloß) jednego z polskich królów. Choć kronikarze podchodzą do tego mitu założycielskiego z rezerwą, to wizja monarszego dworu w sercu dzisiejszego Bytomia przez wieki pobudzała wyobraźnię mieszkańców.

Stary ratusz (niem. Das alte Rathaus) nie był lekką budowlą. Choć jego fundamenty i najstarsze mury pamiętały jeszcze czasy średniowiecza, to budynek uwieczniony na XIX-wiecznych fotografiach był już architektonicznym zlepkiem wielu epok. Kluczowym punktem orientacyjnym stała się neogotycka wieża, dobudowana w 1848 roku, wieńcząca gmach, który dekady wcześniej (1818–1826) przeszedł gruntowną przebudowę.

Jednak w latach 70. XIX wieku jego urok był dla mieszkańców dyskusyjny. Ratusz stanowił serce gęstej zabudowy śródrynkowej, która dzieliła przestrzeń placu i dosłownie „puchła” w miarę dobudowywania kolejnych kramów. Wokół niego kłębiły się budy chlebowe, stragany rzeźników i warsztaty rzemieślnicze. Całość tworzyła nieprzejrzysty konglomerat przejść i zaułków. Komunikacja kołowa w tym rejonie praktycznie nie istniała – przejazd bryczką przez Rynek był logistycznym koszmarem.

  • Funkcja: Siedziba magistratu, sąd, areszt miejski i archiwum.
  • Stan techniczny: Wilgoć, brak wentylacji, pękające mury – Stodolka wspomina o nich z wyraźnym niesmakiem.
  • Sąsiedztwo: Śmierdzące jatki i hałaśliwe kramy, które tworzyły swoisty mikrokosmos w sercu miasta.

Land und Leute: Rynek jako tygiel mowy i targowisko

Jak w rzeczywistości wyglądało życie w cieniu średniowiecznej wieży? Dzięki klasycznemu opracowaniu „Schlesien: Wanderungen im oberschlesischen Industriebezirk”, możemy dosłownie usłyszeć dźwięki dawnego Bytomia. Rynek z czasów, gdy jego środek zajmował stary ratusz oblepiony kramami, nie był ułożonym placem defilad – to był żywy, gwarny i potężny organizm handlowy. To tutaj celebrowano wielkie jarmarki (Jahrmärkte), na które zjeżdżali się rzemieślnicy i chłopi z całego dorzecza Odry.

„Na Rynku w Bytomiu spotykał się cały świat: elegancki urzędnik w cylindrze prosto z magistratu, umorusany górnik w stroju roboczym i rozbarska gospodyni w barwnych, sztywnych kieckach. To tutaj twarda śląska 'godka’ i okrzyki przekupek brutalnie mieszały się z urzędowym, literackim językiem Prus.”
Autorzy publikacji podkreślają niezwykły, „demokratyczny” charakter tego miejsca. Śląska gwara (Mundart) dominowała między kramami. Wołania w stylu „Kupujcie, ludkowie!” odbijały się od ścian ratusza. Każdy, niezależnie od statusu, chciał lub musiał być jak najbliżej tego handlowego serca. Nic dziwnego, że Stary Ratusz obrastał dobudówkami – każdy metr kwadratowy wokół niego był na wagę złota.

1877: Wielkie Sprzątanie i Narodziny „Sceny”

Decyzja o rozbiórce zapadła w 1877 roku. Był to moment krytyczny dla tożsamości Bytomia. Przeciwnicy argumentowali, że miasto niszczy swoją historię i wieżę, która stała tu od pięciu wieków. Zwolennicy – pod wodzą rodzącej się nowoczesnej administracji – wskazywali na higienę, prestiż i konieczność otwarcia przestrzeni.

Wyburzenie trwało dwa lata. Z powierzchni ziemi zniknął nie tylko ratusz, ale cały gąszcz przylegających do niego kramów i przybudówek. Stodolka notuje z zachwytem: „Ring doznał powiększenia, o jakim wcześniej nie śniono”. Nagły blask słońca, który padł na pierzeje Rynku, obnażył jednak mierność wielu starych kamienic. Właściciele zrozumieli, że teraz ich domy tworzą „scenę miasta”.

Ciekawostka genealogiczna: To właśnie ten moment (lata 80. XIX wieku) był trampoliną dla wielu bytomskich rodów kupieckich. Nazwiska takie jak Reich czy Guttmann zaczęły dominować w księgach adresowych, gdy ich kamienice, nagle wyeksponowane na pustym Ringu, stały się najdroższymi adresami na Górnym Śląsku.
Nowy Ratusz w Bytomiu, projekt Paula Jackischa, widok na zachodnią pierzeję
Nowy Ratusz. Neorenesansowe dzieło Paula Jackischa, które stało się symbolem ambicji Bytomia i nowym centrum władzy.

Nowy Ratusz i Geniusz Paula Jackischa

Gdy w 1877 roku rozpoczęto rozbiórkę starych murów i uprzątanie zabudowy przyratuszowej, władze miasta musiały znaleźć nowe, godne siebie miejsce. Wybór padł na zachodnią pierzeję Rynku, a dokładnie na prestiżową parcelę pod numerem 1 (Ring 1).

To tutaj na scenę wkracza Paul Jackisch – wybitny architekt, o którym pisałem już w tym artykule. W latach 1877–1879 Jackisch zaprojektował i wzniósł od podstaw nowy, reprezentacyjny gmach magistratu. Nadał mu wspaniałą, neorenesansową formę ze smukłą wieżą zegarową, która idealnie korespondowała z otwartym, uwolnionym od dawnych kramów placem.

Stodolka opisuje ten gmach jako centrum dowodzenia nadburmistrza Georga Brüninga. To stąd planowano nowoczesny Bytom. Rynek przestał być placem targowym w dawnym, brudnym tego słowa znaczeniu. Stał się „salonem”, po którym w niedziele spacerowali mieszczanie w cylindrach, kierując się w stronę eleganckich sklepów i kawiarni otaczających plac.

1908: „Tajemniczy ciąg na zachód”

Wydawałoby się, że po wybudowaniu Nowego Ratusza pozycja Rynku była niepodważalna. Nic bardziej mylnego! W numerze 235 „Oberschlesischer Wanderer” z 10 października 1908 roku odnajdujemy tekst „Der rätselhafte Zug nach dem Westen”, czyli fascynującą analizę urbanistyczną tamtych dni. Autor zauważa, że Bytom, niegdyś skupiony wyłącznie wokół Ringu i ulicy Krakowskiej, zaczął gwałtownie „przesuwać się” w stronę zachodnią.

Ring przestał być jedynym punktem odniesienia. Zaczął brutalnie rywalizować z nowoczesną osią komunikacyjną, którą tworzył ciąg: Gleiwitzerstraße (Gliwicka) – Bulwar (dzisiejszy rejon pl. Kościuszki) – Bahnhofstraße (dzisiejsza Dworcowa). To właśnie tam, w drodze ku dworcowi kolejowemu, wznoszono najelegantsze obiekty (jak słynny Hotel Sanssouci) oraz gmachy użyteczności publicznej. Ten „ciąg na zachód” wymusił na właścicielach kamienic przy Rynku radykalne zmiany – to wtedy przebudowywano partery na najnowocześniejsze witryny, by zatrzymać uciekającego klienta.

Rozrywka klasy średniej: Gdy jedni handlowali, inni szukali wytchnienia. Z tego samego numeru dowiadujemy się, że bytomskie Kaiserpanorama zapraszało na Rynku na stereoskopową (ówczesne 3D!) podróż do Florencji. Tak oto na bytomskim bruku wielki świat spotykał się z lokalnymi ambicjami.

Grudzień 1924: Rynek u szczytu potęgi

Rywalizacja z zachodnimi ulicami nie zabiła Rynku – wręcz przeciwnie, zahartowała go. Zaglądając do numeru „Ostdeutsche Morgenpost” z 12 grudnia 1924 roku, widzimy miasto w pełnym biegu. Rynek nie jest już cichym placem z rycin Stodolki. To pulsujące serce komunikacyjne całego regionu – przez środek Ringu, niemal pod oknami gabinetu nadburmistrza Brüninga, przejeżdżają nowoczesne tramwaje, łączące miasto z Gliwicami, Zabrzem czy Królewską Hutą.

Prasa z tego okresu donosi o przedświątecznej gorączce w domach towarowych Guttmanna i Reicha. To właśnie w latach 20. „scena miasta” osiąga swoje apogeum. Neorenesansowy ratusz Jackischa staje się paradoksalnie… za mały! Rozrośnięta administracja miejska zaczyna przejmować kolejne pomieszczenia w sąsiednich kamienicach, pękając w szwach. Bytom z 1924 roku to miasto pewne siebie, w którym luksusowe witryny przyciągają klientów z najdalszych zakątków Górnego Śląska.

Z perspektywy wieży: Bytom u progu 700-lecia (1930)

Prawdziwym podsumowaniem transformacji Rynku stał się rok 1930, kiedy to Bytom hucznie świętował swoje 700-lecie. Specjalne wydanie czasopisma „Der Oberschlesier” z maja 1930 roku to manifest bytomskiej dumy. Ówcześni historycy z zachwytem opisywali transformację Rynku, podkreślając, że „uwolnienie” placu od starej zabudowy (dokonane ponad pół wieku wcześniej) było najważniejszą decyzją urbanistyczną, która pozwoliła Bytomiowi przestać być wioską, a stać się potężną stolicą przemysłu.

W lipcowym wydaniu „Oberschlesien im Bild” (nr 28) możemy spojrzeć na to miasto dokładnie tak, jak widzieli go urzędnicy – prosto z wieżyczki Nowego Ratusza. To fascynujący obraz pełen brutalnych kontrastów. Z jednej strony w oddali majaczyły dymiące kominy zakładów Bleischarley, z drugiej – tuż obok tętniącego przemysłem placu – wznosiła się wiekowa sylwetka najstarszego symbolu miasta (którego początki sięgają XIII wieku).

„Symbol Bytomia, równie piękny co okazały Kościół Mariacki, położony nieco na uboczu Ringu […] Bez wątpienia cała budowla wznosi się na fundamentach, które położono już 700 lat temu” – notował z zachwytem dziennikarz, patrząc w dół z ratuszowego balkonu.

Autorzy z 1930 roku nie ukrywali, że Bytom to „miasto pracy”, a Rynek często bywał spowity wieczną mgłą i dymem. Jednak to właśnie ta przemysłowa energia pozwoliła miastu urosnąć z małej, liczącej 1700 dusz osady w stutysięczną, tętniącą życiem metropolię. Rynek, który przetrwał wyburzenia, tramwaje i ucieczkę luksusu, trwał niezmiennie jako najważniejsza scena w dziejach miasta.

Poznaj dawny Bytom i jego bohaterów:

Ten artykuł to tylko część wielkiej układanki. Odkryj więcej historii z tamtej epoki:

Nadburmistrz Georg Brüning Architekt Paul Jackisch Kościół Mariacki w Bytomiu Dawne Ulice Bytomia

Bibliografia i źródła

Kroniki i Opracowania:

  • Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien (rozdziały XVII i XXIII).
  • Franz Gramer, Chronik der Stadt Beuthen in Oberschlesien, Beuthen 1863.
  • Richard Kühnau i in., Schlesien: Wanderungen im oberschlesischen Industriebezirk und im Stromgebiet der Oder (Land und Leute, Mundart und Gebräuche).
  • Plan miasta Beuthen O.-S., ok. 1860 r. oraz plan z lat 1890–1900.

Archiwalna Prasa i Multimedia:

  • „Der Oberschlesische Wanderer”, Jg. 81, nr 235, 10 października 1908 r. (Der rätselhafte Zug nach dem Westen).
  • „Ostdeutsche Morgenpost”, wydanie z 12 grudnia 1924 r.
  • „Der Oberschlesier”, zeszyt nr 5 z maja 1930 r. (Wydanie specjalne z okazji 700-lecia miasta).
  • „Oberschlesien im Bild”, nr 28, 11 lipca 1930 r., s. 1-4 (Ein Rundblick über Beuthen).
  • Muzeum Haus (muzeum.haus.pl), wystawa: „Złoty wiek miasta Bytomia 1800-1940”.

* Artykuł opiera się na obszernej kwerendzie tekstów źródłowych, od wielkich kronik miejskich po dawną prasę codzienną, oddającą unikalny rytm dawnego Bytomia.

0
0

There are no comments yet

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *