Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Category

Szombierki

Zderzenie rolniczych Szombierek z rosnącą kopalnią Hohenzollern. Drewniane wozy i chłopi na pierwszym planie, a w tle dymiące kominy we mgle.

Szombierki, jakich już nie ma. Dawna wieś, kopalnia i koniec starego świata

Historia Szombierek

Szombierki, jakich już nie ma. Dawna wieś, kopalnia i koniec starego świata

Opowieść o dawnym Schombergu: gospodarzach, stawach, Szarej Szkole, kopalni Hohenzollern, Walku Rzyli i katastrofie 1945 roku.

Zanim niecka bytomska zapadła się pod ciężarem własnego bogactwa, a nad południowym skrajem Bytomia zaczęły górować szyby, kominy i przemysłowe zabudowania kopalni Hohenzollern, późniejszej KWK Szombierki, istniał tu świat zupełnie inny: rolniczy, powolny, zanurzony w rytmie pór roku, polnych dróg, stawów, ogrodów i rodzinnych gospodarstw.

Według lokalnej tradycji, utrwalonej między innymi we wspomnieniach Karla Grzeschika, dawna nazwa miejscowości wiązała się z położeniem osady na łagodnym, pięknie usytuowanym wzniesieniu — stąd Schönberg, czyli „piękna góra”. W dawnych dokumentach i zapisach pojawiały się różne formy tej nazwy: Schoeneberg, Schoenberg, Schomberg, Schambirk czy Schambirik. Sami dawni mieszkańcy mieli z czułością mówić o sobie jako o „Schoneberskich” albo „Schonebergerach”.

Dziś, patrząc na Szombierki przez pryzmat kopalni, elektrociepłowni, familoków i powojennych przemian, łatwo zapomnieć, że przez stulecia była to przede wszystkim wieś gospodarzy. Aby zrozumieć dawny Schomberg, trzeba odsunąć na bok obraz industrialnej dzielnicy i wrócić do czasów, gdy najważniejszym punktem odniesienia nie była kopalniana szychta, lecz ziemia, woda, droga, kościół, szkoła i rodzinne gospodarstwo.

Korzenie dawnej osady: od XVII-wiecznych metryk do katastru z 1843 roku

Historia szombierskich rodów to zapis długiego trwania, które przetrwało epidemie, wojny, zmiany państwowe i całkowitą przemianę krajobrazu. Najwcześniejsze zachowane ślady demograficzne, uchwycone w księgach metrykalnych parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu z lat 1676–1708, pokazują żywą, rozwijającą się wspólnotę rolniczą.

Na kartach tych dawnych ksiąg pojawiają się ojcowie rodzin, którzy należeli do najstarszej uchwytnej warstwy mieszkańców Szombierek: Wawrzyniec Banas, Stanisław Duda, Maciej Mierzwa, Jan Wloka, a także przedstawiciel lokalnej szlachty Jan Jerzy Mitrowski. Obecność wielopokoleniowych rodzin, takich jak Mierzwowie, dowodzi, że chłopska tkanka osady była silna i głęboko zakorzeniona w tej ziemi.

Oś czasu – Kluczowe daty starego Schomberga
1676–1708
Najstarsze zachowane metryki parafii Wniebowzięcia NMP w Bytomiu z nazwiskami mieszkańców Szombierek.
1843
Powstanie mapy i wykazu gruntów Schomberger Rustical Feldmark, przywoływanych przez Karla Pietscha.
1869
Początek prac przy budowie szybów kopalni Hohenzollern – koniec epoki czysto rolniczej.

Ponad sto lat po najstarszych zapiskach, podobną ciągłość widać w materiałach związanych z dawną mapą i wykazem gruntów Schomberger Rustical Feldmark z 1843 roku. Przekazane nam przez Karla Pietscha archiwalia wymieniają czternastu gospodarzy posiadających grunty w dawnym Schombergu:

Gospodarze Szombierek (1843 r.)

Norbert Cygan, Wojtek Matura, Walek Skorka, Joseph Matuschik, Joseph Donath, Peter Malcherczyk, Wojtek Klokosch, Johann Malcherczyk, Franz Fitzek, Gregor Przibila, Johann Prizibila, Peter Lukoschczyk, Johann Lukoschczyk oraz Valek Skorka.

Ich posiadłości znajdowały się po obu stronach dawnej szosy, późniejszej Beuthener Straße, a także w kierunku południowo-zachodnim, ku granicom z Orzegowem i Bobrkiem, aż po okolice Czarnej Drogi — Schwarzer Weg. Był to jeszcze świat jednej głównej drogi, bocznych dojazdów do gospodarstw i pól wchodzących w obręb dawnego dominium.

Z czasem, wraz z przesunięciami własnościowymi, małżeństwami i osiedlaniem się nowych rodzin, w szombierskim krajobrazie pojawiały się kolejne nazwiska: Rzyla, Mikolajczyk, Mierzwa, Mokrzki, Kowollik oraz Flatzek (zapisywany także jako Flaczek). Nie byli oni oderwanymi epizodami, lecz częścią procesu, w którym dawna wiejska wspólnota powoli rozszerzała się i zmieniała. Był to ostatni moment, kiedy gospodarze mogli z okien swoich domów oglądać horyzont niezakłócony wieżami szybowymi.

Geografia zaginionego świata: stawy, wąwozy i dawne szlaki

Przestrzeń, w której żyli dawni gospodarze, radykalnie różniła się od dzisiejszej siatki ulic. Zanim potrzeby kopalni Hohenzollern wymusiły budowę nowych połączeń komunikacyjnych, a później — w 1912 roku — wytyczono nową drogę orzegowską, dawny Schomberg był miejscem polnych traktów, podmokłych obniżeń i lokalnych nazw terenowych, które tworzyły osobną mapę pamięci mieszkańców.

Centralnym punktem dawnej wspólnoty był Wiesny Dół, czyli Dorfanger — wiejski plac, pastwisko i wspólna przestrzeń mieszkańców. W późniejszym czasie wzdłuż tego dawnego układu powstała ulica Dorfangerstraße (dzisiejsza ul. ks. bp. Adriana Włodarskiego). Z kolei schodząc drogą w kierunku Orzegowa, trafiało się do Głębokiego Dołu. W pobliżu zlokalizowanego tam dawnego domu celnego (Zollhaus), lokalne legendy umiejscawiały siedlisko śląskiego Utopca, co tylko potwierdza, jak mocno tutejszy wodny krajobraz pobudzał ludową wyobraźnię.

Na północno-wschodnich obrzeżach, przy dawnym Młynie Pielki, leżało pole zwane Zydowiną, a dalej, tuż przy granicy z Bobrkiem – Graniecznik. Były to nazwy przechowujące cenną wiedzę o dawnym użytkowaniu ziemi i lokalnych granicach.

Szczególnie ważnym elementem tego przedprzemysłowego krajobrazu była Cegielnia Galonska. Gdy po pierwszej wojnie światowej zakończyła działalność, jej głębokie wyrobiska zaczęły wypełniać się wodą. Tak powstał malowniczy system stawów, znanych jako Galonska-Teiche. Jeszcze na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Szombierkach istniały mniejsze i większe zbiorniki: Schuster-Teich, Skowronek-Teich czy Pauly-Teich.

Dzieci bawiące się w wysokich trzcinach nad mętnym stawem po dawnej cegielni Galonska w Szombierkach. W tle zarysy budynków.
Glinianki po dawnej cegielni Galonska, znane jako Galonska-Teiche, były ulubionym, choć bywało, że i niebezpiecznym miejscem zabaw szombierskich dzieci (wizualizacja).

Z biegiem czasu glinianki ustępowały miejsca postępowi. Zostały zasypane i zrekultywowane, a na ich terenie wybudowano lodowisko, ogrody szkolne, boiska oraz plac targowy. Jednak w pamięci najstarszych mieszkańców, Szombierki na zawsze pozostały krainą dzikich stawów, trzcin i beztroskich, dziecięcych wypraw nad wodę.

Szara Szkoła, nauczyciel z wędką i psoty na stawach

Serce dawnej osady biło także w murach Katolickiej Szkoły Ludowej. Ze względu na swój surowy, popielaty tynk, budynek zyskał przydomek „Szarej Szkoły” (Graue Schule). W latach dwudziestych XX wieku był to już bardzo stary, około stuletni gmach, liczący zaledwie cztery sale lekcyjne. Jedno z małych pomieszczeń na poddaszu długo służyło za skromne mieszkanie dla nauczycieli.

Z uwagi na rosnącą populację osady, w jednej klasie nierzadko tłoczyło się ponad pięćdziesięcioro dzieci. Kroniki i pamiętniki wspominają wyrazistą kadrę: matematyka Henschla, przyrodnika Chwastka oraz wychowawcę Winklera, który przeszedł do lokalnej legendy jako postać wyjątkowo barwna.

Winkler był wędkarzem wręcz fanatycznym. Wydzierżawił część dawnych stawów po cegielni (przez co zaczęto je nazywać Winkler’sche Teiche) oraz dwa stawy w lesie Goj. Każdy wolny czas spędzał nad taflą wody, a dzieci uwielbiały mu w tym asystować. Ponieważ jego mały syn na widok każdego połowu krzyczał radośnie: „Ottl, ein Fisch!”, owo zawołanie błyskawicznie stało się szkolnym przezwiskiem srogiego pedagoga.

Surowy nauczyciel w starodawnym stroju z wędką w dłoni stoi nad brzegiem stawu. W tle widoczny szary budynek dawnej szkoły.
Surowy nauczyciel Winkler, zwany przez uczniów „Ottl, ein Fisch”, gotowy do wyciągnięcia swoich podopiecznych z opresji na stawie (wizualizacja).

Karl Grzeschik we wspomnieniach z pietyzmem przywołuje pewną letnią anegdotę. Podczas szkolnej wyprawy nad jeden ze stawów, Winkler wspaniałomyślnie pozwolił dzieciom na kąpiel, wyznaczając jednak surowy limit: nie wolno było odpływać dalej niż dwa, trzy metry od brzegu. Kiedy jednak wychowawca całkowicie pochłonął się holowaniem dorodnej ryby, chłopcy dostrzegli szansę na mały bunt.

Wypatrzyli gruby, trzymetrowy pień drzewa i postanowili użyć go jak tratwy, spychając na głębszą wodę. Pech chciał, że na pniu znalazł się uczeń, który kompletnie nie potrafił pływać. Gdy „tratwa” odbiła od brzegu, chłopiec wpadł w panikę, krzycząc i niebezpiecznie miotając się w wodzie. Winkler, z twarzą purpurową ze strachu i złości, w jednej chwili musiał porzucić wędkę i w pełnym, eleganckim stroju nauczycielskim wskoczyć wpław do stawu. Choć zdołał uratować mokrego psotnika, solidna bura, która po tym nastąpiła, zakończyła szkolne wycieczki nad stawy na bardzo długi czas.

W cieniu kopalni Hohenzollern i zmierzch dawnych tradycji

Ten sielski, przesiąknięty zapachem gliny i trzcinowisk rolniczy świat, zaczął bezpowrotnie pękać wraz z nastaniem ery wielkiego węgla. Jak można przeczytać w historii KWK Szombierki (Hohenzollerngrube), wbicie pierwszej łopaty pod nowe szyby w 1869 roku na zawsze zmieniło krajobraz tej ziemi. Ziemia, która przez pokolenia żywiła chłopów, stała się bezlitosną przestrzenią przemysłową.

Gwałtowny rozwój kopalni, zarządzanej przez wpływową administrację Schaffgotschów, wymagał dróg, nowej infrastruktury i przede wszystkim tysięcy rąk do pracy. Do Szombierek masowo napływali robotnicy z różnych zakątków. Aby ich pomieścić, budowano specjalne kolonie mieszkalne. Powstawały tam domy przeznaczone dla kilku rodzin, projektowane wzdłuż wytyczanych arterii: Wilhelmstraße, Feldstraße, Godullahütterstraße czy Rathausstraße.

Ponieważ nowi pracownicy w dużej mierze wywodzili się jeszcze ze środowisk chłopskich, administracja świadomie łagodziła im szok urbanizacyjny. Przy budynkach takich jak słynne „Kleine Häusel” przewidziano przydomowe ogródki oraz przybudówki gospodarcze dla drobnego inwentarza. Górnik po morderczej dniówce mógł nadal uprawiać pole i dbać o zwierzęta, utrzymując swoisty, hybrydowy rytm życia.

Kopalnia Hohenzollern: Żelazny gigant

Industrializacja nie pukała do drzwi Szombierek – ona wyważyła je z impetem. Powstanie kopalni Hohenzollern (późniejszej KWK Szombierki) na zawsze zmieniło krajobraz osady. To wtedy rolnicze Schomberg zaczęło znikać pod warstwą węglowego pyłu.

Archiwalna fotografia przedstawiająca potężne szyby, dymiące kominy i przemysłową zabudowę dawnej kopalni Hohenzollern w Szombierkach.
Kopalnia Hohenzollern – żelazny gigant, który na zawsze zmienił krajobraz i strukturę demograficzną Szombierek. Fotografia archiwalna.

Kiedy spojrzymy do Księgi adresowej z lat 1910/1911, widać już wyraźnie ten moment przejściowy. Obok nielicznych wciąż gospodarzy i tradycyjnych rzemieślników, takich jak rzeźnicy czy szewcy, dziesiątki stron wypełniają nazwiska sztygarów, maszynistów wyciągowych, urzędników i zwykłych rębaczy pracujących dla koncernu.

Mimo industrialnego gorsetu, Szombierki ambitnie walczyły o przestrzeń do rekreacji. W 1933 roku dawną Bażantarnię (Fasanerie) z rozmachem przekształcono w Volkspark — piękny park wypoczynkowy pełen zieleni, ławek do gry w skata i zacienionych alejek. Równie prężnie rozwijało się życie towarzyskie. Zmęczeni robotnicy chętnie spotykali się przy kuflu piwa (więcej o tym w artykule o historii piwnych tradycji Bytomia), a w letnie popołudnia słuchali górniczej orkiestry w ogrodach Gräflich Schaffgotsch’sche Gasthaus. Wyjątkową renomą cieszyła się także restauracja Juliusa Cygana, która w cieniu kominów oferowała swoim gościom absolutnie luksusową rozrywkę — romantyczne rejsy gondolami po prywatnym stawie.

Walek Rzyla — ostatni Szombierczanin w chłopskim stroju

Na skrzyżowaniu tych dwóch światów, węglowego i rolniczego, trwał uparcie stary porządek. Choć dawny stan chłopski kurczył się w zastraszającym tempie, do lat 40. XX wieku przetrwały jeszcze gospodarstwa Mikolajczyków, Kowollików czy rodziny Rzyla. To właśnie reprezentant tej ostatniej familii stał się chodzącym symbolem minionej epoki.

Valentin „Walek” Rzyla był ostatnim Szombierczaninem, który z nieukrywaną dumą, na co dzień nosił dawny śląski strój chłopski (Bauerntracht). Walek kochał ten wizerunek – posiadał w szafie aż pięć kompletnych, odświętnych garniturów. Wyjątkową czcią otaczał swoje tradycyjne, zamszowe spodnie z jeleniej skóry (Hirschlederhose). Nikomu nie pozwalał się do nich zbliżyć: prał je wyłącznie własnoręcznie i sam osobiście barwił luksusowym szafranem.

Vinzent Rzyla i jego zięć Knura ubrani w odświętne, tradycyjne śląskie stroje chłopskie. Mężczyźni mają na sobie jasne koszule, zamszowe spodnie, wysokie buty i ciemne kapelusze.
Bauerntracht z Szombierek. W takim stroju dumnie kroczył ulicami Walek Rzyla, manifestując przywiązanie do gasnącej tradycji.

Obdarzony znakomitą pamięcią i krzepą, Rzyla był duszą towarzystwa. Doskonale znał stare obyczaje, uwielbiał tańczyć i nigdy nie odmawiał dobrego trunku. W październiku 1938 roku, razem z żoną Marią z domu Mokrzki, hucznie obchodzili złote gody. Był to prawdopodobnie jeden z ostatnich radosnych akordów starego Schomberga.

Odejście nestorów rodu Rzyla
29 X 1938
Złote gody Walentego „Walka” Rzyli i Marii z domu Mokrzki (rodziców sześciorga dzieci).
16 II 1944
Śmierć Walentego Rzyli (82 lata). Został pochowany w swoim najlepszym, ubarwionym szafranem stroju.
9 III 1944
Śmierć Marii Rzyli (72 lata). Zmarła niespełna miesiąc po swoim mężu.

Walenty zmarł zimą 1944 roku i zgodnie z ostatnią wolą spoczął w ziemi w swoim najlepszym ubiorze. Wraz ze śmiercią jego i jego żony zamknął się pewien rozdział historii – i z perspektywy czasu dobrze się stało, że Walek Rzyla nie dożył tego, co na tę uświęconą tradycją ziemię miało spaść rok później.

Katastrofa 1945 roku i administracyjny epizod „Chruszczowa”

Rok 1945 dla mieszkańców Szombierek nie oznaczał politycznego wyzwolenia, ale gwałtowny i okrutny koniec ich dotychczasowego świata. Jak szczegółowo rekonstruuje to opracowanie poświęcone tragedii 1945 roku, wejście Armii Czerwonej przyniosło falę strachu, gwałtów, wywózek i bezpowrotnych zniszczeń.

Z końcem stycznia na mroźnych ulicach padły pierwsze ofiary cywilne, w tym młody Valentin Paracz, zastrzelony tuż przy zabudowaniach plebanii w drodze do domu. 2 lutego 1945 roku spłonął doszczętnie wspaniały, neogotycki Pałac Schaffgotschów (wzniesiony dla spadkobierców Karola Goduli) – tracąc w płomieniach nie tylko zabytkowe mury, ale i olbrzymią część dziedzictwa materialnego dzielnicy.

Zniszczona wieś pokryta śniegiem i gruzami. W tle płonie potężny neogotycki pałac. Czerwona łuna ognia i czarny dym dominują nad zimowym krajobrazem.
Rok 1945. Data, która złamała kręgosłup dawnej, wielopokoleniowej wspólnocie Szombierek (wizualizacja).

Wkrótce z placu kopalni Hohenzollern wyruszyły bydlęce wagony wywożące śląskich górników (jak Georg Matlok czy Hans Likar) do morderczej pracy w łagrach Związku Radzieckiego. Wiele kobiet zostało przymusowo zapędzonych do demontażu fabryk w obozie Blechhammer. Osada, która przez lata tak harmonijnie łączyła wieś i przemysł, nagle opustoszała i spłynęła łzami.

Dopełnieniem tej tragedii była urzędowa farsa, jaką miejscowość przeszła po wojnie. W ferworze przymusowej repolonizacji i odcinania wszelkich więzi z poniemiecką przeszłością, nowy aparat władzy zmienił nie tylko wszystkie tabliczki z nazwami ulic, ale na kilka lat ochrzcił dumny Schomberg całkowicie sztuczną nazwą „Chruszczów”. Był to gorzki i bolesny paradoks dla nielicznych, ocalałych z wojennej zawieruchy mieszkańców.

Zakończenie: Bytomska Atlantyda

Dziś dawny Schomberg przypomina zatopioną Atlantydę. Pod grubą warstwą asfaltu, blokowisk, żelbetowych szybów i powojennych uproszczeń, ukrywa się świat Banasów, Mierzwów, Flaczków, Rzylów i dziesiątek innych rodzin. Świat chłopskich zagród, tajemniczych, mrocznych stawów po cegielniach, surowej Szarej Szkoły i dumnych gospodarzy barwiących swoje spodnie szafranem.

Wbrew pozorom ten stary świat nie zniknął całkowicie w pyle historii i kopalnianych zawałach. Jego echa wciąż rezonują w pożółkłych księgach metrykalnych, strzępkach ludowych legend i takich wspomnieniach, jakie pozostawił po sobie Karl Grzeschik. Dopóki mamy odwagę rekonstruować tę opowieść — nie z perspektywy węgla i kominów, ale z perspektywy ludzi, którzy tu żyli, śmiali się i płakali — dopóty duch Szombierek, jakich już nie ma, wciąż pozostaje żywy.

Źródła i opracowania

  1. Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, September 1980, nr 9.
  2. Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Juni 1983, nr 6.
  3. Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Juli/August 1983, nr 7/8.
  4. Materiały i opracowania opublikowane na blogu flaczek.com, w tym m.in:
  5. KWK Szombierki (Hohenzollerngrube) – Historia Żelaznego Giganta.
  6. Dawne nazwy terenowe Szombierek wg Paula Franzkego z 1925.
  7. Szombierki (Schomberg) w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska.
  8. Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki.
  9. Tajemnice ksiąg metrykalnych: Odkryj nazwiska mieszkańców Szombierek (1676–1708).
1
0

Read more

Mroczna grafika z napisami tytułowymi, ukazująca potężną kopalnię węgla kamiennego Hohenzollerngrube w Bytomiu, górującą nad dawną, rolniczą osadą Szombierki.

Hohenzollerngrube / KWK Szombierki – Żelazny gigant, który wchłonął Szombierki

Hohenzollerngrube / KWK Szombierki

Żelazny gigant, który wchłonął Szombierki

Historia kopalni, która z rolniczej osady stworzyła przemysłowy krajobraz Bytomia — i zostawiła po sobie stalową wieżę szybu Krystyna.

Wstęp: Żelazny gigant, który wchłonął Szombierki

Zanim niecka bytomska zapadła się pod ciężarem własnego bogactwa, południowy skraj tego obszaru – dawny Gemarkung Schomberg – był senną, rolniczą osadą. Z każdym rokiem Bytomska Atlantyda pochłania jednak kolejne ślady przeszłości. Wsie ustępowały miejsca kominom, a pola uprawne zamieniały się w tętniące życiem, spowite dymem i pyłem zaplecza wielkiego przemysłu. Gdy w połowie XIX wieku odkryto tu potężne pokłady „czarnego złota”, los Szombierek został przypieczętowany.

Hohenzollerngrube w Szombierkach z wieżą szybową i wagonami kolejowymi na pierwszym planie
Hohenzollerngrube w Szombierkach. Monumentalne ujęcie zakładu z wieżą oznaczoną nazwą kopalni oraz wagonami na pierwszym planie. Fotografia od razu wprowadza w industrialny świat dawnej kopalni.

Dziś, patrząc na ulicę Zabrzańską 16, trudno wyobrazić sobie dawny, sielski krajobraz. Został po nim tylko milczący świadek historii – potężna, stalowa wieża szybu Krystyna. Ten dwuwieżowy kolos z 1929 roku góruje nad pustkowiem niczym rdzewiejący nagrobek kopalni, która kiedyś dawała życie i odbierała zdrowie tysiącom ludzi. Uratowana przed palnikami złomiarzy i wpisana do rejestru zabytków w 2004 roku, przypomina o żelaznym gigancie pierwotnie zwanym Hohenzollerngrube.

Dziewczęta, ręczne kołowroty i komenda „Stuckaj na byku!”

Wszystko zaczęło się 14 lutego 1855 roku, gdy nadano pole górnicze Hohenzollern. Ostatecznie kopalnia wyłoniła się w 1870 roku z połączenia pól Hohenzollern, Comtesse, Elinor oraz Kleine. Zderzenie wielkich ambicji Joanny Schaffgotsch z prymitywną rzeczywistością tamtych lat było brutalne. 15 listopada 1869 roku, gdy wbito pierwszą łopatę pod główne szyby, brakowało jakiejkolwiek nowoczesnej technologii.

Hohenzollerngrube w Schomberg, panorama kopalni z 1912 roku z torami kolejowymi i zabudową zakładu
Hohenzollerngrube w 1912 roku. Historyczny podpis pod fotografią wspomina pierwsze wbicie łopaty pod szyby Kaiser-Wilhelm i Hohenzollern, dokonane 15 listopada 1869 roku przez ówczesnego inspektora górniczego Köhlera.

Praca opierała się niemal wyłącznie na sile ludzkich mięśni i ręcznych kołowrotach obsługiwanych przez dziewczęta. W tamtym surowym świecie każda maszyna miała swoją duszę i imię; jeden z najcięższych kołowrotów nazywano potocznie „Bykiem”. Gdy pracujący w głębi rębacz potrzebował transportu lub materiałów, wołał do góry charakterystyczne: „Stuckaj na byku!”. Ten okrzyk roboczy (od niem. stucken – pchać, napierać) stał się symbolem znoju – nakazywał dziewczętom rytmiczne i siłowe napieranie na korby urządzenia. Mimo tych niemal średniowiecznych metod, już w lipcu 1873 roku oddano do użytku szyby Hohenzollern (późniejsza Ewa) oraz Kaiser Wilhelm (Krystyna). Pionierski rok wydobywczy zamknął się wynikiem 4 627 ton, a wśród 180 pionierów pracowało wówczas sześć kobiet, dzielących trud z mężczyznami w pyle rodzącego się przemysłu.

Skok w nowoczesność: Złoty wiek Schaffgotschów

Prawdziwa rewolucja przyszła wraz z objęciem zarządu przez Gräflich Schaffgotsch’sche Werke GmbH. Kopalnia, napędzana wizją kolejnych dyrektorów generalnych koncernu – od radcy sprawiedliwości dr. Stephana na przełomie wieków, po dr. Bervego w latach 30. – weszła w swój złoty wiek. To właśnie tutaj w 1882 roku, na poziomie 180 metrów, uruchomiono pierwszą w pruskim górnictwie elektryczną lokomotywę dołową.

Pracownicy i dozór kopalni Hohenzollerngrube w ubraniach roboczych na schodach zakładu
Załoga i dozór kopalni. Pracownicy w jasnych ubraniach roboczych przy wejściu na teren zakładu. Fotografia pokazuje codzienny, techniczny wymiar pracy w nowoczesnej kopalni.
Dyrekcja i dozór kopalni Hohenzollerngrube, w tym Bergwerksdirektor Dr. Jansen
Kadra kierownicza Hohenzollerngrube. Reprezentacyjna fotografia dyrekcji i dozoru, z podpisem wskazującym m.in. Bergwerksdirektora dr. Jansena.

Fundamenty pod potęgę zakładu budowali tacy weterani jak maszynista Georg Stanienda. Choć w szczytowym dla kopalni 1929 roku był już zapewne jedynie legendarnym wspomnieniem (pracę rozpoczął w listopadzie 1870 r., kończąc 55-letnią służbę około 1925 r.), to właśnie oddanie takich ludzi pozwoliło Szombierkom stać się technologicznym liderem. W 1933 roku na wieży Kaiser-Wilhelm zamontowano elektryczną maszynę wyciągową o mocy 3264 KM – wówczas największą w Europie. Wydobycie skoczyło do niebotycznych 2,5 miliona ton rocznie, a pod ziemią i na powierzchni pracowała armia 5 500 ludzi.

Krew na węglu: katastrofy i mroczne karty

Śląski węgiel zawsze żądał ofiar. 22 listopada 1909 roku, podczas zalewania podziemnego pożaru, pękła tama. W rwącej fali błota i wody zginęli trzej członkowie dozoru, których nazwiska do dziś powinny budzić dreszcz: zarządca górniczy Chowanietz, inżynier maszynowy Bontzek oraz sztygar wentylacyjny Baron. Zaledwie rok później pod ziemię zapadł się drewniany szyb Georg (Georgschacht), pełniący dotąd kluczową funkcję szybu drzewnego.

Mroczne ujęcie zabudowań kopalni Szombierki z wieżą Krystyna widzianą zza ceglanego muru
Cień kopalni. Ujęcie zza ceglanego muru, z sylwetką przemysłowych zabudowań w tle, dobrze współgra z opowieścią o katastrofach, wojnie, deportacjach i powojennym zniewoleniu.
Odznaka pamiątkowa za zasługi dla ratownictwa górniczego
Odznaka ratownictwa górniczego. Symboliczny dodatek do opowieści o zagrożeniach pracy pod ziemią i ofiarach górniczego żywiołu.

Wielka polityka również nie oszczędzała zakładu. We wrześniu 1939 roku polski ostrzał artyleryjski dotkliwie uszkodził wieżę wyciągową i sortownię. Jednak najmroczniejszy rozdział zapisała historia w 1945 roku. Po zajęciu Szombierek przez oddziały sowieckie 28 stycznia, rozpoczęła się tragedia deportacji. Setki pracowników, w tym Franz Strzala, zostało wywiezionych do łagrów w Stalino lub na mordercze stepy Kazachstanu (Bedpak-dała). Ci, którzy zostali, trafiali często do obozu pracy przymusowej MBP, który do końca lat 40. składał się z pięciu baraków, stając się symbolem powojennego zniewolenia.

Zakończenie: Znikająca kopalnia i ocalałe podziemia

Potężny apetyt na węgiel ostatecznie zwrócił się przeciwko samemu miastu. Eksploatacja tzw. filara ochronnego pod centrum Bytomia i Wzgórzem Małgorzaty doprowadziła do osiadania terenu o cały metr, bezpowrotnie niszcząc strukturę miasta. 1 marca 1996 roku wydobyto ostatni wagonik węgla, kończąc ponad stuletnią epokę.

Do 2001 roku rozebrano większość zabudowań, zostawiając jedynie stalowy szkielet szybu Krystyna jako pamiątkę dawnej wielkości. Jednak Szombierki wciąż oddychają pod ziemią. Dawny szyb Hohenzollern, przemianowany na Ewę, pozostaje czynny w strukturach Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń. Dzień i noc potężne pompy usuwają wodę z podziemi, pilnując, by Bytomska Atlantyda nie została ostatecznie pochłonięta przez zalewającą ją otchłań. Żelazny gigant umarł, ale jego serce wciąż musi bić, by miasto nad nim mogło trwać.

Widok z lotu ptaka na Hohenzollerngrube w Schomberg Beuthen OS w 1920 roku
Hohenzollerngrube z lotu ptaka, 1920 rok. Rozległy kompleks kopalni pokazany z góry. W kontekście późniejszej likwidacji i rozbiórki zabudowań fotografia działa jak wizualne podsumowanie utraconej przemysłowej Atlantydy Szombierek.
Słownik nazwisk i stanowisk Genealogiczna ściąga dla osób szukających przodków związanych z Hohenzollerngrube / KWK Szombierki. Domyślnie zwinięta — rozwiń i wpisz nazwisko, funkcję albo niemiecką nazwę stanowiska.
34 / 34 pozycji

Joanna Schaffgotsch

właścicielka majątku / zaplecze własnościowe

Postać związana z początkami przemysłowego rozwoju Hohenzollerngrube i majątkiem Schaffgotschów.

dr h.c. Heinrich Werner

generalny dyrektor

W bazie wskazany jako osoba odpowiedzialna za rozwój kopalni do końca wojny.

dr Stephan

radca sprawiedliwości / dyrekcja generalna koncernu

W artykule występuje jako jedna z postaci zarządczych związanych z okresem rozwoju koncernu Schaffgotschów.

dr Berve

dyrekcja generalna koncernu

W artykule wymieniony jako postać z kadry zarządczej lat 30.

Janik

dyrektor kopalni

W bazie odnotowany wśród dyrektorów kopalni około 1900 roku.

Kuhna

dyrektor kopalni

W bazie odnotowany wśród dyrektorów kopalni około 1900 roku.

Hübner

dyrektor kopalni

W bazie wskazany jako dyrektor kopalni w 1929 roku.

dr Jansen

Bergwerksdirektor / dyrektor kopalni

W bazie wskazany jako dyrektor z lat 30.; występuje również w podpisie fotografii kadry kierowniczej.

Sucker

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Laske

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Helmin

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Dahms

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Chowanietz

zarządca górniczy / członek dozoru

W artykule wskazany jako jedna z ofiar katastrofy z 22 listopada 1909 roku.

Meyer

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Kempe

wyższy urzędnik / sztygar

Nazwisko wymienione w bazie wśród wyższych urzędników i sztygarów.

Kalka

mistrz maszynowy

Nazwisko wymienione w bazie wśród mistrzów maszynowych.

Berger

mistrz maszynowy

Nazwisko wymienione w bazie wśród mistrzów maszynowych.

Bontzek

inżynier maszynowy / mistrz maszynowy

W bazie występuje przy kadrze maszynowej; w artykule wskazany jako ofiara katastrofy z 1909 roku.

Baron

sztygar wentylacyjny

W artykule wskazany jako jedna z ofiar katastrofy z 22 listopada 1909 roku.

Georg Stanienda

maszynista

Weteran kopalni, w bazie opisany jako maszynista z 55-letnim stażem bez przerwy.

Walther Thurm

sztygar państwowy / związkowiec

Pracownik zasłużony i weteran wymieniony w bazie wiedzy.

Paul Istel

pracownik zasłużony / weteran

Nazwisko wymienione w bazie w grupie pracowników zasłużonych i weteranów.

Franz Strzala

kolekcjoner i archiwista

W bazie opisany jako kolekcjoner i archiwista pracujący na kopalni; w artykule występuje także w kontekście deportacji 1945 roku.

Köhler

inspektor górniczy

W podpisie fotografii z 1912 roku wskazany jako osoba, która 15 listopada 1869 roku dokonała pierwszego wbicia łopaty pod główne szyby.

Weiß

Berginspektor

Nazwisko z podpisu fotografii kadry kierowniczej Hohenzollerngrube.

Kaletta

kadra / osoba z fotografii

Nazwisko z podpisu fotografii kadry kierowniczej; funkcja wymaga dalszego doprecyzowania źródłowego.

Fabisch

Abteilungssteiger

Nazwisko z podpisu fotografii; opisany jako Abt. Steiger, czyli sztygar oddziałowy.

Koch

Erster Bergrat

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako pierwszy radca górniczy.

Wotzka

Maurer / murarz

Nazwisko z podpisu fotografii; zapisane jako Maurer Wotzka.

Linnemann

Oberbergrat

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako wyższy radca górniczy.

Skutta

Wettersteiger

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako sztygar wentylacyjny.

Czoik

kadra / osoba z fotografii

Nazwisko z podpisu fotografii kadry kierowniczej; funkcja wymaga dalszego doprecyzowania źródłowego.

Nowara

Steigerstellvertreter

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako zastępca sztygara.

Fiedler

Bergrat

Nazwisko z podpisu fotografii; określony jako radca górniczy.

Brak wyników dla wpisanej frazy. Spróbuj samego nazwiska, funkcji albo niemieckiej nazwy stanowiska.

Bibliografia

  1. Jaros, Jerzy, Słownik historyczny kopalń węgla na ziemiach polskich, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1984.
  2. Pliesch, Reinhold, Aus der Vergangenheit der Hohenzollerngrube in Schomberg, „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 8, 1969.
  3. Stanienda, Georg, wspomnienia maszynisty Hohenzollerngrube, spisane w 1934 r., opublikowane w: „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, 1969.
  4. Macha, Simon, Beitrag zur Ortskunde von Beuthen OS., „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 6, 1969.
  5. Materiały kadrowe i biograficzne dotyczące Dyrekcji Generalnej Koncernu Schaffgotschów oraz zakładów Gräflich Schaffgotsch’sche Werke GmbH, w tym informacje o kadrze zarządczej Hohenzollerngrube.
  6. Materiały prasowe i wspomnieniowe dotyczące katastrofy z 22 listopada 1909 r. w kopalni Hohenzollerngrube, w tym relacje identyfikujące członków dozoru: Chowanietza, Bontzka i Barona.
  7. Wydawnictwa ziomkowskie z RFN, w tym relacje świadków, biogramy i artykuły W. Thurma, H. Kolonko oraz F. Strzali, publikowane w latach 1954–1991.
  8. Relacje powojenne i materiały wspomnieniowe dotyczące deportacji pracowników kopalni w 1945 r. do obozów w Stalino oraz na stepy Kazachstanu, w tym obszar Bedpak-dała.
  9. Prasa przedwojenna: Ostdeutsche Morgenpost — rocznik 1927, Bodensee-Rundschau — rocznik 1939, Volkswille — rocznik 1927.
  10. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Wykaz kopalń węgla kamiennego przewidzianych do likwidacji w 1998 r., „Dziennik Ustaw” 63, poz. 409, 1998.
  11. Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Rejestr zabytków w Bytomiu, wpis dotyczący wieży wyciągowej szybu Krystyna z pozostałościami wyposażenia, nr rej. A/135/04, 30 grudnia 2004 r.
  12. Centralny Zakład Odwadniania Kopalń / Spółka Restrukturyzacji Kopalń S.A., materiały dotyczące pompowni Szombierki i odwadniania dawnych wyrobisk KWK Szombierki.
  13. Flaczek.com, cyfrowe zbiory artykułów historycznych, w tym materiały dotyczące Szombierek, Wzgórza Małgorzaty, Młyna Pielki oraz systemu rzecznego Bytomki i Iserbach.
  14. Kopalnia Węgla Kamiennego Szombierki, Wikipedia, wolna encyklopedia, stan wykorzystany pomocniczo przy weryfikacji chronologii zakładu.

↑ Wróć do góry

1
0

Read more

Szkic historycznej kaplicy z wieżą, otoczonej murem i drzewami, nad którą widnieje stylizowany napis "HISTORIA KAPLICY w Szombierkach (v2)".

Prawdziwa historia kaplicy w Szombierkach. Od wyrzuconej wódki po relikwie i dary Hrabiny Schaffgotsch

Historia Szombierek · Kaplica · Ród Flaczków

Prawdziwa historia kaplicy w Szombierkach. Od wyrzuconej wódki po relikwie i dary Hrabiny Schaffgotsch

Udokumentowana opowieść o epidemii cholery, fundacji kaplicy, Bytomskiej Madonnie i sołtysie Szymonie Flaczku.

Aktualizacja · maj 2026

Artykuł został gruntownie zaktualizowany i rozbudowany w oparciu o nowo odkryte materiały prasowe z lat 1925–1987. Dzięki tym źródłom udało się zweryfikować dotychczasowe legendy, poznać dokładne koszty budowy kaplicy i odkryć nieznane fakty z życia sołtysa Szymona Flaczka.

Kaplica pod wezwaniem Matki Bożej i św. Józefa w Szombierkach skrywa o wiele więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Przez dziesięciolecia narosło wokół niej wiele mitów, a rodzinne przekazy często mieszały się z zapiskami kronikarzy. Opierając się na drobiazgowej analizie dawnej prasy, aktów notarialnych z 1859 roku oraz wspomnień z epoki, odtwarzamy dziś pełną, udokumentowaną historię tego niezwykłego miejsca. To opowieść o heroicznej walce z zarazą, wielkich pieniądzach, zaginionych relikwiach i moim prapradziadku – sołtysie Szymonie Flaczku.

Czarno-białe, archiwalne zdjęcie Szymona Flaczka, sołtysa Szombierek, trzymającego w dłoni laskę sołtysią.
Szymon Flaczek (1826–1914), wieloletni sołtys Szombierek (Dorfschulze) i fundator kaplicy. W dłoni z dumą dzierży atrybut swojej władzy i uprawnień sądowniczych – laskę sołtysią (Schulzenstock). Źródło: Schaffgotsch Werks-Zeitung, 1936 r.

Wstęp: Prawdziwa historia kaplicy w Szombierkach – oddzielamy mity od faktów

Najważniejsza oś artykułu

Historia kaplicy łączy rodzinne przekazy, dawne kroniki, akty notarialne i prasę historyczną. W tekście szczególnie ważne są: epidemia cholery, ślubowanie fundatora, koszty budowy, Bytomska Madonna i relikwie św. Januarego.

Sołtys, sędzia i poborca – kim był Szymon Flaczek?

Aby zrozumieć tę historię, musimy cofnąć się do połowy XIX wieku i poznać bliżej fundatora kaplicy. Rodzina Flaczków (Flatzek) należała do jednych z najstarszych rodów w Szombierkach – kroniki wspominają o nich jako o dawnych chłopach pańszczyźnianych (Robotbauern) pracujących na rzecz lokalnych dóbr rycerskich.

Postać kluczowa dla historii kaplicy

Szymon Flaczek to fundator kaplicy, sołtys Szombierek, lokalny sędzia i mój prapradziadek. W źródłach niemieckich nazwisko pojawia się również w formie Flatzek.

Szymon Flaczek (urodzony 28 października 1826 r., zmarły 13 grudnia 1914 r.) nie był jednak zwykłym rolnikiem. Pełnił w Szombierkach niezwykle ważną funkcję sołtysa (Dorfschulze / Schultheiß). Jak wynika z artykułu w "Schaffgotsch Werks-Zeitung" z 1936 roku, urząd ten dawał mu ogromną władzę. Szymon nie tylko odpowiadał za ściąganie podatków i danin, ale sprawował również tzw. niższe sądownictwo (niedere Gerichtsbarkeit).

Wraz z dwoma ławnikami (Schöppen) rozstrzygał lokalne spory, sądził drobne kradzieże, zniewagi czy lekkie uszkodzenia ciała. Z racji pełnionego urzędu przysługiwał mu „trzeci fenig” – zatrzymywał dla siebie jedną trzecią zysków z opłat i kar sądowych. To czyniło go osobą niezwykle wpływową i majętną. O jego statusie świadczy zachowane z epoki zdjęcie, na którym sędziwy Szymon z dumą dzierży w dłoni laskę sołtysią (Schulzenstock) – fizyczny symbol swojej władzy. U jego boku stała żona, Katarzyna (ur. 30 kwietnia 1829 r., zm. 28 kwietnia 1916 r.).

Historyczne zdjęcie wnętrza neogotyckiej kaplicy w Szombierkach. Przed bogato zdobionym ołtarzem stoją dwaj mężczyźni i dwie kobiety w eleganckich strojach z epoki.
Wnętrze kaplicy w 1936 roku (jeszcze przed renowacją obrazu Bytomskiej Madonny). Przed ołtarzem stoją opiekunowie świątyni, synowie Szymona Flaczka – Stanisław i Antoni (po lewej) wraz ze swoimi żonami. Źródło: Schaffgotsch Werks-Zeitung, 1936 r.
↑ Wróć do spisu treści

Zaraza w 1854 roku i wyrzucona butelka wódki

Katalizatorem budowy kaplicy stały się dramatyczne wydarzenia z jesieni 1854 roku. Na Górnym Śląsku, w tym w Szombierkach, wybuchła potężna epidemia cholery, która pochłonęła życie aż jednej trzeciej mieszkańców wsi.

Legenda, ślubowanie i źródła

W tej części rodzinny przekaz spotyka się z relacjami prasowymi i kronikarskimi. Najmocniejszym symbolem tej historii pozostaje wyrzucona butelka wódki oraz ślubowanie budowy kaplicy dziękczynnej.

W tamtym czasie powszechnie wierzono, że jedynym skutecznym lekarstwem chroniącym przed zarazą jest obfite spożywanie wysokoprocentowego alkoholu. Kiedy choroba dopadła młodego Szymona Flaczka, stanął on przed ogromnym dylematem. Jak wspominał po latach jego syn, Stanisław, przerażony posłaniec gminny przyniósł sołtysowi z karczmy butelkę wódki, by ratować mu życie.

Szymon miał jednak wcześniej złożyć osobiste śluby wstrzemięźliwości. Rozdarty między naturalną chęcią przetrwania a danym słowem, podniósł się z trudem z łoża boleści, chwycił pełną butelkę i wyrzucił ją przez okno z okrzykiem:

Nie wódka, lecz Matka Boska mi pomoże!

Spojrzał na obraz Maryi wiszący w nogach łóżka i ślubował, że jeśli wyzdrowieje, do końca życia nie tknie alkoholu i ufunduje kaplicę dziękczynną. Następnego ranka, gdy przyszedł lekarz, sołtys był już zdrowy.

Warto zaznaczyć, że kronika miejscowego rektora Paula Franzkego podaje nieco rozszerzoną wersję tych wydarzeń. Według niej, bezskuteczność "wódczanej kuracji" podczas codziennych zgonów uświadomiła prawdę dwóm lokalnym gospodarzom: Szymonowi Flaczkowi i Augustowi Cyganowi, i to oni wspólnie błagali Boga o ratunek, ślubując budowę świątyni.

↑ Wróć do spisu treści

Problemy z karczmą i akt notarialny z językiem polskim w tle

Choć ocaleni pragnęli jak najszybciej spełnić obietnicę, na drodze stanęły lata kryzysu gospodarczego (1855–1858). W tym czasie ojciec Szymona, Kazimierz Flaczek, wraz z synem chodzili od domu do domu, zbierając datki na budowę.

Początkowo kaplica miała stanąć na posesji należącej do Flaczka (w miejscu, gdzie do 1945 r. działała piekarnia mistrza Bursiga). Zdecydowanie sprzeciwił się temu ówczesny proboszcz kościoła Mariackiego w Bytomiu, ks. Józef Szafranek. Argumentował, że naprzeciwko tej parceli znajduje się wiejska karczma (w 1925 r. stał w tym miejscu ratusz), a sąsiedztwo szynku i Domu Bożego to profanacja.

Dokument z 12 sierpnia 1859 r.

Akt notarialny przekazania gruntu pod budowę kaplicy jest jednym z najważniejszych punktów całej historii. Zawiera nie tylko dane o działce i wartości gruntu, ale także bezcenną wzmiankę językową.

Z pomocą przyszedł wspomniany August Cygan. 12 sierpnia 1859 r. w Bytomiu spisano akt notarialny (zarejestrowany w księgach gruntowych pod nr 16 Szombierki). Cygan przekazał darmowo 45 prętów (Ruthen) ziemi przy drodze na Bobrek, obok przydrożnego krzyża. Wartość gruntu oszacowano na 20 talarów. Dokument ten jest niezwykle cenny z jeszcze jednego powodu: urzędnik zanotował w nim, że August Cygan "mówi tylko po polsku", ale zrzeka się prowadzenia protokołu w tym języku, co zapisano fonetycznie w umowie słowami: „nie rządam prowadzenia polskiego protokola”.

↑ Wróć do spisu treści

Tysiące talarów i „Śląski Kopciuszek”

Budowa kaplicy (mogącej pomieścić około 200 osób) była ogromnym przedsięwzięciem finansowym. Zgromadzone przez Flaczków środki własne oraz datki wynosiły 4000 talarów. Kwota ta pozwoliła jedynie na wzniesienie bocznych murów i dachu neogotyckiej budowli.

Pieniędzy zabrakło na wieżę i dzwon. Sytuację uratowała słynna hrabina Joanna von Schaffgotsch (z domu Gryzik), dziedziczka fortuny Karola Goduli. Jak donosiła prasa z 1925 roku, hrabina przekazała z własnej kieszeni brakujące 700 talarów. Ks. Szafranek dołożył kolejne 50 talarów. Początkowo duchowny i prawny opiekun Joanny (radca Scheffler) liczyli, że hrabina sfinansuje cały obiekt, jednak sąd opiekuńczy zablokował tak dużą darowiznę, słusznie przewidując, że rosnąca wieś będzie wkrótce potrzebowała prawdziwego, wielkiego kościoła (który faktycznie powstał w latach 1901-1903).

Widok z boku na murowaną, otynkowaną na biało kaplicę z ostrołukowymi oknami, otoczoną drzewami i metalowym płotem.
Mury boczne i dach kaplicy pochłonęły pierwotnie 4000 talarów. Charakterystyczną wieżyczkę (z której w 1916 r. zarekwirowano dzwony) udało się ukończyć dzięki donacji hrabiny Joanny von Schaffgotsch.

Kamień węgielny pod budowę wmurowano uroczyście 25 października 1859 r., a oficjalnej konsekracji kaplicy dokonał 25 października 1863 r. ks. Bernard Purkop.

↑ Wróć do spisu treści

Bytomska Madonna – prawda o cudownym obrazie

Z ołtarzem głównym kaplicy wiąże się intrygująca legenda. Ponoć ks. Szafranek zezwolił budowniczym na zabranie cennego obrazu Bytomskiej Madonny z bytomskiej fary. Kiedy Szymon Flaczek i August Cygan weszli na drabinę i sprawnie zdjęli we dwójkę ogromny wizerunek, proboszcz miał oniemieć, twierdząc, że wcześniej czterech mężczyzn nie mogło go unieść, co skwitował słowami:

Wygląda to tak, jakby Matka Boska tylko czekała, by trafić do Szombierek
Legenda kontra twarde źródła

Ta opowieść jest piękna, ale źródła historyczne wskazują, że obraz przeniesiono do Szombierek później, przy okazji renowacji bytomskiej fary.

Twarde źródła historyczne korygują jednak tę piękną anegdotę. Według zapisków historyka sztuki, dr. Luchsa, zawartych w „Kronice Miasta Bytomia” z 1863 roku, obraz ten w roku konsekracji kaplicy wciąż wisiał wysoko na chórze w bytomskim kościele Mariackim. Prawda jest taka, że wizerunek ten został przeniesiony do Szombierek nieco później przez samego ks. Szafranka (przy okazji renowacji fary), który chciał w ten sposób podnieść rangę kaplicy i stworzyć z niej lokalny ośrodek pielgrzymkowy. Decyzja ta była na tyle brzemienna w skutkach, że mimo późniejszych starań kolejnych proboszczów bytomskich, obrazu nigdy nie udało się odzyskać (w latach 30. XX w. wykonano dla Bytomia jego okrągłą kopię).

↑ Wróć do spisu treści

Relikwie św. Januarego i konserwatorskie odkrycie z 1937 roku

W 1937 r. poddano obraz renowacji przez lokalnego malarza o nazwisku Mrzygłód. Kiedy usunięto pękającą warstwę farby (w tym domalowane później postacie św. Katarzyny i św. Agnieszki), okazało się, że pod spodem kryje się wspaniała Madonna z Dzieciątkiem pochodząca z około 1480 roku, nosząca wyraźne cechy stylu italo-bizantyjskiego.

Odkrycie konserwatorskie

Renowacja z 1937 roku ujawniła starszą warstwę obrazu i pozwoliła rozpoznać w nim Madonnę z Dzieciątkiem datowaną na około 1480 rok.

Mało kto również wie, że w ołtarzu głównym kaplicy zdeponowano cenne relikwie – historyczne źródła z 1936 i 1972 r. zgodnie potwierdzają obecność dwóch relikwii św. Januarego.

↑ Wróć do spisu treści

Ostatnie lata, korniki i wojenna rekwizycja

Szymon Flaczek pozostał wierny swojemu ślubowaniu do końca życia. W pamięci starszych mieszkańców zapisał się jako sędziwy, pogodny staruszek, który niezależnie od pogody – w deszczu, burzy czy śniegu – codziennie o godzinie 5:00, 12:00 i 17:00 dzwonił w kaplicy na Anioł Pański.

Niestety, dwa dzwony, które wzywały Szombierczan do modlitwy, nie przetrwały zawieruchy dziejowej. Jak wspominał nauczyciel Albert Bartelt, w 1916 roku, podczas I wojny światowej, zostały one zarekwirowane i przetopione na cele zbrojeniowe.

Współczesne zdjęcie białej, zabytkowej kaplicy w Bytomiu-Szombierkach, ujęcie od frontu z widoczną wieżą, drewnianymi drzwiami i wysokim krzyżem.
Kaplica ufundowana jako wotum po epidemii cholery z 1854 roku przetrwała do naszych czasów, będąc jednym z najstarszych świadków historii Szombierek.

Sama kaplica przez dziesięciolecia służyła rodzinie i mieszkańcom. W 1936 roku redaktorzy "Schaffgotsch Werks-Zeitung" odwiedzili to miejsce, oprowadzani przez synów Szymona: Stanisława i Antoniego. Na strychu znaleźli wówczas stare, ręcznie rzeźbione chorągwie i krzyże, a w zakrystii odkryli mocno nadgryzione przez korniki drewniane figury św. Piotra z kluczem i św. Pawła z mieczem.

Szymon Flaczek zmarł w sędziwym wieku 88 lat, pozostawiając po sobie pomnik, który do dziś stoi przy zachodnim wjeździe do Szombierek – niemy świadek zarazy, chłopskiego uporu i wielkiej historii Górnego Śląska.

↑ Wróć do spisu treści

BIBLIOGRAFIA (Źródła wykorzystane w opracowaniu)

Prasa historyczna i regionalna:

  • "Aus dem Beuthener Lande", rocznik 1925, Jg. 2, Nr. 14.
    Artykuł: E. Mierzowski, "Die Schomberger Kapelle". (Źródło legendy o wyrzuconej wódce, darowiźnie 700 talarów od hrabiny Schaffgotsch oraz anegdoty o przeniesieniu obrazu).
  • "Schaffgotsch Werks-Zeitung", rocznik 1936, Jg. 4, Nr. 22.
    Artykuł: "Unser einstiger Dorfschulze Flatzek, der Betreuer und Glöckner der Schomberger Kapelle". (Źródło informacji o uprawnieniach sądowniczych sołtysa, wizycie redaktorów w kaplicy w 1936 r. oraz unikalne zdjęcie Szymona Flaczka z laską sołtysią).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1960, März (nr 3).
    Artykuł: Franz Stodolka, "Die Beuthener Madonna". (Kluczowe źródło prostujące datę przeniesienia obrazu do Szombierek, oparte na kronice Gramera i badaniach dr. Luchsa).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1960, September (nr 9).
    Artykuł: Albert Bartelt, "Zur Heimatkunde von Schomberg". (Źródło wzmianek o najstarszych rodach pańszczyźnianych w Szombierkach oraz rekwizycji dzwonów kaplicznych w 1916 r.).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1972, Oktober (nr 10).
    Artykuł: Franz Strzala, "Die Schomberger Kapelle". (Potwierdzenie relacji "wódczanej" z ust Stanisława Flaczka, a także dokumentacja renowacji obrazu przez malarza Mrzygłoda w 1937 r. i relikwii św. Januarego).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1980, Oktober (nr 10).
    Artykuł: Franz Strzala, "Erinnerungen eines Schombergers" (przedruk z lat 1935-37). (Cytaty z kroniki rektora Franzkego o zarazie i topografii dawnych Szombierek).
  • "Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt", rocznik 1987, Juni (nr 6), September (nr 9) i Oktober (nr 10).
    Artykuł w trzech częściach: Karl Grzeschik, "Schombergs letzter Nachfahr seines Stammes". (Źródło precyzyjnych cytatów z aktu notarialnego z 12 sierpnia 1859 r., dat wmurowania kamienia węgielnego oraz genealogii rodzin Cyganów i Flaczków).

Dokumenty, kroniki i opracowania cytowane w powyższej prasie (źródła pierwotne):

  • Akt notarialny przekazania gruntu pod budowę kaplicy, sporządzony w Bytomiu 12 sierpnia 1859 r. (zarejestrowany w księgach gruntowych pod nr 16 Szombierki / Schomberg).
  • Dokument wmurowany w kamień węgielny kaplicy, datowany na 25 października 1859 r. (zawierający m.in. wzmiankę o mszy błagalnej z 26 lipca 1854 r.).
  • Paul Franzke (rektor szkoły w Szombierkach), kronika miejscowa / broszura "25 Jahre Herz-Jesu-Kirche Schomberg O-S".
  • Franz Gramer, "Chronik der Stadt Beuthen O/S", 1863 r. (Analiza historyka sztuki dr. Luchsa potwierdzająca obecność obrazu w Bytomiu w 1863 r.).
  • Dr Paul Reinelt, "St. Trinitas Beuthen O/S feiert das goldene Jubiläum", 1936 r.
  • "Geschichte Schlesiens", tom I, pod redakcją Hermanna Aubina, wyd. Priebatsch, Breslau 1938 r. (Analiza ikonograficzna i datowanie Bytomskiej Madonny na II połowę XV wieku).
  • List ks. radcy Hrabowsky’ego z 13 grudnia 1952 r. (dotyczący losów Bytomskiej Madonny i wykonania jej kopii w latach 30. XX wieku).
3
0

Read more

Grafika okładkowa stylizowana na starą, pożółkłą mapę topograficzną z wkomponowaną ozdobną ramką. Na środku widnieje tytuł: Zaginiona mapa Szombierek. Dawne nazwy terenowe, pola, wąwozy i lokalne legendy zapisane przez Paula Franzkego w 1925 roku.

Zaginiona mapa Szombierek

Dawne nazwy terenowe, pola, wąwozy i lokalne legendy zapisane przez Paula Franzkego w 1925 roku

Dawne nazwy terenowe są jak małe archiwum pamięci. Czasem przechowują informację o dawnym właścicielu gruntu, czasem o wyglądzie miejsca, czasem o granicy, pastwisku, stawie, drodze, wyrobisku, a czasem o miejscowej legendzie. Im bardziej zmienia się krajobraz, tym szybciej takie nazwy znikają z codziennego języka. W Szombierkach ten proces był szczególnie gwałtowny.

Na przełomie XIX i XX wieku dawna wieś rolnicza została wciągnięta w krajobraz wielkiego przemysłu. Kopalnie, huty, elektrownia, kolonie robotnicze, nowe drogi, kolej i zabudowa mieszkaniowa zaczęły zajmować dawne pola, łąki i pastwiska. Zmieniła się także ludność. Do Szombierek napływali nowi mieszkańcy, a stare rody (których śladów szukamy w zachowanych księgach adresowych), które przez pokolenia znały miejscowe nazwy pól i dróg, stopniowo znikały z lokalnej pamięci.

Właśnie w takim momencie, w 1925 roku, Paul Franzke opublikował krótki artykuł „Flurnamen in Schomberg”, czyli „Nazwy terenowe w Szombierkach”. Tekst ukazał się w czasopiśmie „Aus dem Beuthener Lande”. Po latach został przedrukowany w maju 1979 roku w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”. Ten późniejszy przedruk jest dla nas szczególnie cenny, ponieważ został złożony czytelniejszym krojem pisma i pozwala lepiej odczytać kilka nazw, które w oryginalnym druku frakturowym mogły budzić wątpliwości.

Oryginalny wycinek z gazety Aus dem Beuthener Lande z 1925 roku z nagłówkiem Flurnamen in Schomberg
Fragment oryginalnego artykułu Paula Franzkego z 1925 roku – podstawa naszych poszukiwań i toponimicznego śledztwa (kliknij, aby powiększyć).

Franzke zaczyna swój tekst od uwagi, że warto tropić i zbierać dawne nazwy terenowe, ponieważ pozwalają one wyciągać wnioski o kulturze i życiu dawnych czasów. Zwraca jednak uwagę, że w okręgach przemysłowych nazwy te znikają szybciej niż na terenach rolniczych. Przyczyną była ruchliwość ludności, słabnięcie przywiązania do małej ojczyzny oraz szybki rozwój gmin przemysłowych, które pochłaniały niemal każdy wolny teren pod zabudowę.

Szombierki były dla niego przykładem takiej właśnie miejscowości.

Kim był Paul Franzke?

Autorem tekstu nie był przypadkowy korespondent. Paul Franzke był nauczycielem, rektorem szkoły ludowej i regionalistą. Po pracy w różnych częściach Górnego Śląska objął 1 kwietnia 1924 roku stanowisko rektora katolickiej Szkoły Ludowej I w Szombierkach. Już wkrótce zaczął publikować w „Aus dem Beuthener Lande” teksty dotyczące historii miejscowości, dawnych dokumentów, stosunków własnościowych, nazw terenowych i dziejów regionu.

Grono pedagogiczne w Szombierkach w 1926 roku z rektorem Paulem Franzkem w pierwszym rzędzie
Grono pedagogiczne w Szombierkach w 1926 roku. W pierwszym rzędzie wymieniony jest rektor Paul Franzke, autor artykułu „Flurnamen in Schomberg” z 1925 roku. Opracowanie z polskim tłumaczeniem podpisu na podstawie publikacji w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, wrzesień 1987, nr 9.

Stefan Pioskowik w książce „Streifzüge durch Oberschlesien” podkreśla, że Franzke miał dostęp do źródeł, które dziś mogą być trudno dostępne albo wręcz utracone. Pisał m.in. o katastrze szombierskim z 1749 roku, wojnie trzydziestoletniej w okolicach Bytomia, reformach agrarnych, Karolu Goduli, początkach przemysłu cynkowego i dziejach parafii. To ważne, bo pokazuje, że jego krótki artykuł o nazwach terenowych nie był tylko zbiorem przypadkowych ciekawostek. Franzke łączył pamięć ustną starszych mieszkańców z dokumentami i własnym zainteresowaniem historią lokalną.

Dodatkowe światło na jego postać rzuca wspomnienie syna, dr. Karla Franzkego, opublikowane w 1975 roku w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”. Wynika z niego, że Paul Franzke pracował w Szombierkach od kwietnia 1924 roku do września 1937 roku. Syn podkreślał, że również tutaj, w dużej gminie przemysłowej, ojciec nie ograniczał się do pracy szkolnej, lecz badał dzieje miejscowości i publikował artykuły, które stanowiły wartościowy wkład w górnośląską historię lokalną.

Warto jednak pamiętać, że Franzke nie pochodził ze Szombierek i nie dorastał w tej miejscowości. Do Szombierek przybył dopiero w 1924 roku. Tym bardziej interesujące jest, że tak szybko zaczął dokumentować miejscową pamięć. Być może właśnie jako przybysz, nauczyciel i regionalista dostrzegł, że dawne nazwy terenowe znikają i że trzeba je zapisać, zanim odejdą wraz z najstarszymi mieszkańcami.

Jak zapisywać te nazwy?

Tekst Franzkego był niemieckojęzyczny, ale wiele nazw, które zapisał, ma wyraźnie polski albo śląski charakter. Autor notował je tak, jak potrafił oddać je w niemieckim tekście. Dlatego pojawiają się formy bez polskich znaków, np. Wiesny Dol, gleboki dol, jezik. W artykule blogowym warto stosować czytelną polską normalizację, ale przy pierwszym wystąpieniu zachować formę źródłową.

Dlatego dalej piszę:

  • Wiesny Dół, źródłowo: „Wiesny Dol”;
  • Głęboki Dół, źródłowo: „gleboki dol”;
  • Język, źródłowo: „jezik”;
  • Utopiec, źródłowo: „Utoplec”;
  • Flaki, źródłowo: „Flakki”.

Inaczej jest z nazwami takimi jak Traci Rypka czy Zydowina. Tu trzeba być ostrożniejszym. Forma Traci Rypka pojawia się zarówno w tekście z 1925 roku, jak i w czytelnym przedruku z 1979 roku, dlatego nie należy jej w tekście głównym bezrefleksyjnie poprawiać na „Traci Rybka”. Można oczywiście dopowiedzieć, że znaczeniowo nazwa zapewne wiąże się z rybami i zaginionym stawem, ale zapis źródłowy brzmi Traci Rypka.

Podobnie Zydowina. Naturalna polska normalizacja mogłaby prowadzić do formy „Żydowina”, ale źródło konsekwentnie podaje Zydowina. Ponieważ sam Franzke nie znał pochodzenia nazwy, najlepiej zostawić zapis źródłowy i nie narzucać zbyt szybkiej interpretacji.

Zydowina — pole przy Młynie Pielki

Jedną z nazw, które już w czasach Franzkego były w Szombierkach zapomniane, była Zydowina. Autor objaśnił ją po niemiecku jako Judenland. Pisał, że była to nazwa pola położonego przy Pilkermühle, czyli dawnym Młynie Pielki. W 1807 roku pole to zostało sprzedane właścicielowi młyna.

To samo miejsce pojawia się również w innym tekście Franzkego z 1925 roku, zatytułowanym „Einige Daten aus Schombergs Vergangenheit”, czyli „Kilka danych z przeszłości Szombierek”. Ten artykuł także został później przedrukowany w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, tym razem we wrześniu 1976 roku. W tekście tym Franzke pisał o sprzedaży różnych gruntów należących do dominium szombierskiego w 1807 roku. Wśród nich wymienił pole położone przy Pilkermühle, nazwane Zydowina, sprzedane młynarzowi Koschmiederowi, związanemu z bytomskim probostwem. Co szczególnie ciekawe, Franzke dopisał przy tej nazwie pytanie: „woher der Name?”, czyli: „skąd ta nazwa?”

To ważny szczegół. Oznacza, że już dla samego Franzkego pochodzenie nazwy Zydowina było zagadką. Nie była to więc nazwa żywa i oczywista dla mieszkańców w 1925 roku. Była raczej śladem zachowanym w dokumentach albo w starszej tradycji terenowej, której znaczenia nie potrafiono już wyjaśnić.

Lokalizacyjnie Zydowina prowadzi nas do rejonu Młyna Pielki. Nie chodzi jednak o centrum późniejszych Szombierek, lecz o północno-wschodnie pogranicze dawnych gruntów szombierskich, w stronę Bytomia, u stóp Wzgórza św. Małgorzaty. Młyn Pielki znajdował się w rejonie dawnej Pilkermühle, przy dolnym odcinku późniejszej Bahnhofstraße, w sąsiedztwie dawnej Schomberger Chaussee i pasa dawnych gruntów związanych z Bytomiem, Szombierkami i probostwem.

Nie oznacza to jednak, że potrafimy dziś wskazać dokładną parcelę Zydowiny. Franzke pisze o polu przy Pilkermühle, a sama nazwa Pilkermühle mogła obejmować nie tylko budynek młyna, ale także szerszy zespół młyńsko-folwarczny i otaczające go grunty. Aby wskazać konkretną działkę, trzeba byłoby odnaleźć akt sprzedaży z 1807 roku albo odpowiednie zapisy w księgach gruntowych i porównać je z dawnymi mapami katastralnymi.

Podsumowując dostępne fakty: Zydowina była z całą pewnością polem przy Młynie Pielki, sprzedanym w 1807 roku młynarzowi Koschmiederowi. Nadal nie wiemy jednak, skąd wywodziła się ta nazwa i gdzie dokładnie przebiegały historyczne granice tej parceli.

Graniecznik — przy granicy z Bobrkiem

Drugą nazwą wymienioną przez Franzkego jest graniecznik, objaśniony jako Grenzstück, czyli kawałek graniczny. Chodziło o część szombierskich gruntów przylegających do pól bobreckich.

Jest to nazwa prosta, ale bardzo cenna. Pokazuje dawny układ przestrzenny, w którym granica między Szombierkami a Bobrkiem była dla mieszkańców czymś codziennym i konkretnym. Graniecznik nie musiał być jedną urzędowo wydzieloną parcelą. Mógł oznaczać po prostu część pól leżącą przy granicy z Bobrkiem, rozpoznawalną dla gospodarzy, dzierżawców i mieszkańców.

Na mapie z okresu międzywojennego i wojennego dobrze widać, że Szombierki, Bobrek i Orzegów tworzyły krajobraz sąsiednich, silnie powiązanych miejscowości, przecięty drogami, torami, terenami przemysłowymi i dawnymi polami. Graniecznik przypomina o starszym, wiejskim układzie tych granic, zanim przemysłowa zabudowa zatarła wiele dawnych podziałów.

Wiesny Dół — dawne gminne pastwisko

Jedną z najważniejszych nazw w tekście Franzkego jest Wiesny Dół, zapisany w źródle jako Wiesny Dol. Autor objaśnił go niemieckim słowem Dorfanger. To pojęcie oznacza wiejskie nawiesie, wspólny teren gminny, często używany jako pastwisko.

Według Franzkego Wiesny Dół leżał na wschód od domu związkowego i ciągnął się ku zachodowi aż do klasztoru. Miejsce to miało być wilgotne. Starsi mieszkańcy pamiętali jeszcze, że Wiesny Dół był dawną Gemeindehütung, czyli gminnym pastwiskiem.

Bardzo ważna jest wzmianka o Dorfangerstraße. Franzke pisał, że to właśnie ta ulica przypominała o dawnym Wiesnym Dole. Dzięki zestawieniom dawnych i obecnych nazw ulic Szombierek można ją utożsamić z dzisiejszą ulicą księdza biskupa Adriana Włodarskiego. To istotna korekta wobec wcześniejszych przypuszczeń, że śladem tej nazwy mogłaby być ulica Wiosenna. Nie — chodzi o dawną Dorfangerstraße, czyli dzisiejszą ul. ks. bp. Adriana Włodarskiego.

To doprecyzowanie bardzo dobrze osadza Wiesny Dół w przestrzeni dawnej wsi. Nie był to jakiś odległy, nieokreślony teren, lecz część starego centrum Szombierek, związana z dawnym wspólnym pastwiskiem, wilgotnym obniżeniem i osią późniejszej ulicy.

Sama nazwa Wiesny Dół nie powinna być tłumaczona jako „wiosenny dół”. Bardziej prawdopodobne jest związanie jej z wsią, wiejskim terenem, nawsiem albo wspólnotowym charakterem miejsca. Niemieckie objaśnienie Dorfanger potwierdza właśnie taki sens: nie chodzi o porę roku, ale o dawną przestrzeń wiejską.

W świetle tych ustaleń: Wiesny Dół był dawnym gminnym pastwiskiem Szombierek, którego przestrzenną pamiątką stała się późniejsza Dorfangerstraße, czyli dzisiejsza ulica ks. bp. Adriana Włodarskiego.

Fragment oficjalnego planu miasta Beuthen z listopada 1927 roku pokazujący centrum Szombierek
Fragment oficjalnego planu miasta z 1927 roku. Pomaga on zrekonstruować dawny układ urbanistyczny centrum Szombierek z okresu, w którym publikował Franzke (kliknij, aby powiększyć).

Głęboki Dół — obniżenie przy szosie orzegowskiej

Kolejna nazwa jest wyjątkowo czytelna: Głęboki Dół, źródłowo zapisany przez Franzkego jako gleboki dol. Autor tłumaczy ją jako tiefes Loch albo tiefes Tal, czyli głębokie miejsce, głębokie obniżenie, głęboka dolina.

Franzke pisał, że idąc Orzegower Chaussee, czyli szosą orzegowską, przechodziło się przez obniżenie terenu, którego najniższe miejsce znajdowało się przy Grenzhausie, domu granicznym. To miejsce nazywano właśnie Głębokim Dołem.

Szczególnie pomocna okazuje się mapa topograficzna z 1929 roku. W rejonie południowo-zachodniego wyjścia ze Szombierek, przy drodze prowadzącej ku Orzegowowi, widoczny jest podpis Zollamt. Co ważne, obiekt ten leży w wyraźnym obniżeniu terenu, przy systemie cieków i podmokłych dolin. To bardzo dobrze odpowiada opisowi Franzkego, który wiązał Głęboki Dół z drogą orzegowską oraz domem granicznym.

Mapa z 1929 roku pozwala więc doprecyzować, że nie chodzi o dowolny dom celny w okolicach Bytomia, lecz o konkretny rejon szombiersko-orzegowskiego pogranicza: dolinę przy drodze do Orzegowa, w pobliżu oznaczonego na mapie Zollamtu. To tutaj należy szukać zarówno Głębokiego Dołu, jak i później wspomnianych pól zwanych Utoplec.

To rozróżnienie jest ważne. Dawny zollhaus przy dzisiejszej ulicy Łagiewnickiej 33 jest bardzo znanym i ciekawym przykładem infrastruktury pogranicza po 1922 roku, ale nie należy go utożsamiać z Zollhausem i Grenzhausem opisywanym przez Franzkego. Ten szombierski kontekst prowadzi nas bezwzględnie do drogi orzegowskiej, Głębokiego Dołu, Fazańca i pogranicza Szombierek z Orzegowem.

Głęboki Dół był więc nie tylko nazwą opisową, ale także punktem orientacyjnym. Wokół niego skupiają się inne nazwy: Fasanerie, Utoplec, Zollhaus, a częściowo także opowieść o wodniku.

Traci Rypka — łąka po zaginionym stawie

W pobliżu elektrowni, jak pisał Franzke, leżała łąka nazywana powszechnie Traci Rypka. Autor objaśniał tę nazwę jako Fischschwund, czyli zanik ryb, utrata ryb, zniknięcie ryb.

Według jego interpretacji nazwa pozwalała przypuszczać, że w miejscu tym był kiedyś staw rybny. Starsi mieszkańcy rzeczywiście mieli pamiętać zaginiony staw. To bardzo piękny przykład nazwy, która zachowała informację o dawnym elemencie krajobrazu wodnego, nawet gdy sam staw już zniknął.

Forma Traci Rypka jest intrygująca. Odruchowo chciałoby się ją poprawić na Traci Rybka, ale nie powinniśmy robić tego zbyt łatwo. Zarówno pierwotny tekst, jak i przedruk z 1979 roku potwierdzają zapis Rypka. Może to być niemiecki zapis zasłyszanej śląskiej albo polskiej wymowy, może lokalna forma gwarowa, może efekt fonetycznego ubezdźwięcznienia, a może po prostu zapis autora. Znaczeniowo związek z rybami jest oczywisty, ale w katalogu nazw należy zachować formę źródłową.

Lokalizacyjnie Traci Rypka należy do rejonu dawnego Kraftwerku, czyli elektrowni. Na mapie widać w tej części Szombierek i ich sąsiedztwa tereny wodne, stawy, cieki oraz przemysłowy krajobraz związany z elektrownią i zakładami. Nie potrafimy jednak wskazać dokładnej parceli łąki. Możemy powiedzieć ostrożnie: była to łąka w pobliżu elektrowni, związana z pamięcią o dawnym stawie.

Kopanina — dawny folwark za polską granicą

Franzke pisał, że Kopanina leżała już za polską granicą. Dla niemieckich Szombierek po podziale Górnego Śląska w 1922 roku była to ważna informacja topograficzna i polityczna. Autor dopisał przy nazwie określenie Ort, czyli miejsce, osada, punkt osadniczy. Wyjaśniał, że tam „kopano”. Według jednej opinii miały być tam prowadzone odwierty, według innej — w bardzo dawnych czasach wydobywano tam węgiel metodą odkrywkową.

Dzięki Bernardowi Szczechowi można dziś tę informację doprecyzować. W książce „Księdza Józefa Szafranka «Recept» pijakom i pijaczkom” Kopanina została opisana jako dawny folwark na zachód od Orzegowa, oznaczony już na mapie Wielanda-Homanna z 1736 roku. Nazwa, podobnie jak sama osada, miała zaniknąć i zostać wchłonięta przez sąsiednie organizmy miejskie.

To bardzo ważne. Kopanina nie była więc tylko mglistą nazwą pola za granicą, ale dawną jednostką osadniczą, znaną co najmniej od XVIII wieku. Informacja o mapie z 1736 roku sprawia, że trzeba ostrożnie traktować wyjaśnienia łączące nazwę wyłącznie z nowoczesnymi odwiertami przemysłowymi. Nazwa jest zapewne starsza i wiąże się szerzej z kopaniem, wyrobiskiem, naruszonym gruntem albo dawną działalnością wydobywczą.

Franzke zapisał jednak to, co słyszał w swoim czasie: że jedni kojarzyli Kopaninę z odwiertami, a inni ze starym wydobyciem odkrywkowym. Obie tradycje są cenne. Pierwsza pokazuje późniejsze rozumienie nazwy w przemysłowym krajobrazie, druga może zachowywać pamięć o bardzo dawnych pracach ziemnych.

Zestawiając obie relacje, można stwierdzić, że Kopanina była dawnym folwarkiem na zachód od Orzegowa, leżącym z perspektywy Szombierek (po 1922 roku) po polskiej stronie granicy. Jej toponimia jest znacznie starsza niż przemysłowy krajobraz XX wieku, co potwierdza obecność tej nazwy na mapie z 1736 roku.

Czorno Droga — czarna droga ku elektrowni

Następna nazwa to Czorno Droga, objaśniona po niemiecku jako schwarzer Weg, czyli czarna droga. To jedna z tych nazw, przy których czytelniejszy przedruk z 1979 roku szczególnie pomaga. Wcześniej można było mieć wątpliwość, czy chodzi o „Czorno Dróga” czy inną formę. Przedruk podaje wyraźnie: Czorno Droga.

Franzke pisał, że obie nazwy — polsko-śląska i niemiecka — były używane obok siebie. Droga prowadziła przez pola w stronę elektrowni. Autor dodawał, że nazwa jest stara i nie zna jej pewnego wyjaśnienia. Przytaczał jednak lokalną tradycję, według której w tym miejscu miało dojść do jakiegoś wojennego wydarzenia. Najstarsi mieszkańcy przechowywali mgliste podanie o starciu z „czarnymi jeźdźcami” naszej kawalerii. Franzke ostrożnie dopisał pytanie: „Vielleicht 1806/07?”, czyli: „Może 1806/07?”

To odniesienie prowadziłoby do okresu wojen napoleońskich i wydarzeń na Śląsku w latach 1806–1807. Nie wolno jednak robić z tej wzmianki pewnego opisu bitwy. Sam Franzke pisał bardzo ostrożnie. Mamy więc do czynienia z lokalną tradycją, może z echem rzeczywistego wydarzenia, może z późniejszą opowieścią, która próbowała wyjaśnić starą nazwę.

Mapa pozwala zawęzić kierunek Czornej Drogi: chodziło o ścieżkę polną prowadzącą ze Szombierek ku elektrowni. Nie można jednak bez dodatkowego źródła kartograficznego wskazać jednej, konkretnej kreski na mapie jako pewnego przebiegu Czornej Drogi. Nazwa, kierunek i związek z elektrownią pozostają jasne, jednak dokładny wektor szlaku wciąż wymaga ustalenia.

Uwaga historyczna: Poniższe wpisy dotyczące Fasanerie oraz jej części (Pastwy i Języka) odnoszą się do obiektu określonego przez P. Franzkego w 1925 r. jako Germander-Schacht. Porównanie z mapą topograficzną z 1929 roku, na której widnieje podpis Gemander Scht., oraz z późniejszymi planami kopalnianymi pozwala poprawić ten zapis. Prawidłowa nazwa to Gemander-Schacht (nazwany na cześć słynnego zarządcy, Antona Gemandera), późniejszy Szyb „Janina” KWK Szombierki.
Szkic sytuacyjny kopalniany Szybu Gemander-Schacht z zaznaczonymi budynkami i drogą na Bobrek
Szkic sytuacyjny Szybu Gemander (późniejszy Szyb Janina). To właśnie od tego obiektu brała swój początek dawna Bażanciarnia (kliknij, aby powiększyć).

Fasanerie — Bażanciarnia i późniejszy Fazaniec

Jedną z najważniejszych nazw w tekście jest Fasanerie. W języku niemieckim oznacza ona miejsce hodowli bażantów. W lokalnym kontekście Szombierek najlepiej oddać ją jako Bażanciarnia, a nie „Bażantarnia”. Słowo „bażantarnia” jest oczywiście poprawne ogólnie, ale w przypadku Fazańca i bytomskiej tradycji miejscowej bardziej trafna jest forma Bażanciarnia.

Franzke pisał, że Fasanerie była długą doliną albo wąwozem, ciągnącym się od Szybu Gemander w stronę Głębokiego Dołu. Nazwa była dla niego jednoznaczna. Nie chodziło więc wyłącznie o park spacerowy w późniejszym sensie, ale o konkretny element dawnego krajobrazu: dolinę, wąwóz, system obniżeń terenowych.

Mapa z 1929 roku bardzo dobrze pokazuje, dlaczego Franzke opisał Fasanerie właśnie jako dolinę lub wąwóz. Między Bobrkiem, Szombierkami i Orzegowem widać rozbudowany system obniżeń terenowych, jarów i cieków wodnych. W pobliżu zaznaczony jest także Gemander Scht., czyli Szyb Gemander, co dodatkowo potwierdza, że występujący u Franzkego zapis Germander-Schacht należy traktować jako literówkę albo błędny odczyt nazwy.

Mapa topograficzna z 1929 roku pokazująca system wąwozów, Sportplatz, Gemander Scht. i Zollamt między Szombierkami a Orzegowem
Fragment mapy topograficznej z 1929 r. (zasoby Geoportalu Bytom). Widać tu wyraźnie system wąwozów dawnej Bażanciarni, Sportplatz oraz Zollamt przy drodze do Orzegowa (kliknij, aby powiększyć).

Na tej samej mapie widoczny jest również Sportplatz, położony przy obrzeżu tego systemu wąwozów. To ważne, ponieważ w dalszej części tekstu Franzke lokalizował Flaki właśnie przy dużym placu zabaw. Mapa z 1929 roku nie podpisuje oczywiście samych Flaków, ale daje bardzo mocny punkt orientacyjny dla ich lokalizacji.

Dzisiejszy Park Fazaniec wyrasta właśnie z tej tradycji nazewniczej. Park został założony w drugiej połowie XIX wieku jako prywatne założenie związane z rodem Schaffgotschów i dawną hodowlą bażantów. Leżał na pograniczu dawnych Szombierek, Bobrka i Orzegowa. Jego krajobrazowy charakter, z naturalnymi wąwozami, ciekami wodnymi i swobodnym układem ścieżek, dobrze odpowiada opisowi Franzkego.

Katalogując tę przestrzeń, należy precyzyjnie oddzielić od siebie dwa pojęcia. U Franzkego Fasanerie (dawna Bażanciarnia) oznacza naturalnie ukształtowany, historyczny teren – dziką dolinę i system wąwozów prowadzących od Szybu Gemander ku Głębokiemu Dołowi. Z kolei dzisiejszy Park Fazaniec to zorganizowane założenie rekreacyjne wpisane w historię zieleni miejskiej Bytomia, które wyrosło na bazie tej toponimicznej tradycji. Choć oba obszary w dużej mierze się pokrywają, ich dawne i współczesne granice nie są w pełni identyczne.

Pastwa — kozy dzieci górników z Bobrka

Franzke wyróżnił w obrębie Fasanerie mniejszą część zwaną pastwa. Objaśnił ją niemieckim słowem Hütung, czyli pastwisko, wypas.

Według autora była to nazwa nowsza. Powstała dopiero wtedy, gdy na Bobrku, wraz z rozbudową domów rodzinnych, dzieci górników zaczęły wykorzystywać część Fasanerie jako pastwisko dla kóz. To drobny, ale bardzo żywy szczegół. Pokazuje przejście od starej, wiejskiej topografii do robotniczego krajobrazu przemysłowego. Dawna Bażanciarnia, wąwóz i teren przyrodniczy, stały się dla dzieci z górniczych rodzin miejscem praktycznego wypasu zwierząt.

Lokalizacja Pastwy zależna jest od położenia Szybu Gemander. Franzke pisał, że chodzi o część Fasanerie znajdującą się w pobliżu tego szybu. Jako że znamy dokładną lokalizację Szybu Gemander (Szyb Janina KWK Szombierki w rejonie dzisiejszej ul. Konstytucji, tuż przy dawnej drodze z Bobrka), możemy stwierdzić, że Pastwa należała do północnej albo górnej części dawnej Fasanerie, tej bliższej zabudowie i bobreckim domom górniczym.

Język — wąski fragment Bażanciarni

Kolejna nazwa z Fasanerie to Język, zapisany przez Franzkego jako jezik i objaśniony po niemiecku jako Zunge. Tu sprawa jest jasna: chodzi o język, zapewne w sensie wąskiego pasa terenu, wysuniętego fragmentu, zwężenia albo odnogi wąwozu.

Takie nazwy są bardzo charakterystyczne dla toponimii ludowej. Mieszkańcy nadawali nazwy według kształtu: język, klin, dół, grzbiet, ogon, róg. Język w Fasanerie oznaczał więc konkretny, wąski fragment dawnej Bażanciarni.

Nie mamy jednak jeszcze dokładnej lokalizacji tego fragmentu. Możemy powiedzieć tylko tyle, co Franzke: był to określony, wąski odcinek Fasanerie. Być może przyszła analiza mapy wysokościowej, dawnych planów albo lokalnej tradycji pozwoliłaby wskazać, która odnoga wąwozu była nazywana Językiem.

Flaki — dawne grzebowisko padłych zwierząt

Jedna z najbardziej dosadnych nazw w tekście to Flaki, źródłowo zapisane jako Flakki. Franzke objaśnił ją niemieckim słowem Eingeweide, czyli wnętrzności. Pisał, że Flaki leżały przy dużym placu zabaw, na Schindangerze, gdzie grzebano padłe bydło i inne zwierzęta.

To miejsce pokazuje mniej przyjemną stronę dawnego krajobrazu wiejskiego. Każda miejscowość potrzebowała przestrzeni, gdzie usuwano padlinę, zakopywano zwierzęta i wykonywano czynności, które chciano trzymać z dala od domów, kościoła i głównych dróg. Tego typu miejsce miało własną nazwę, zwykle dosadną i zapamiętywalną.

Forma Flakki jest zapewne niemieckim zapisem polsko-śląskiej nazwy Flaki, z podwojeniem spółgłoski zgodnym z niemiecką ortografią. W tekście blogowym można używać formy Flaki, ale przy pierwszym wystąpieniu warto zaznaczyć zapis źródłowy.

Lokalizacja Flaków nadal wymaga ostrożności, ale mapa z 1929 roku daje nam bardzo ważny punkt zaczepienia. Franzke pisał, że Flaki leżały przy dużym placu zabaw. Na mapie, przy systemie wąwozów dawnej Fasanerie, widoczny jest oznaczony Sportplatz. Nie można z całą pewnością powiedzieć, że jest to dokładnie ten sam „duży plac zabaw”, o którym pisał Franzke, ale zbieżność położenia jest bardzo wyraźna.

Dlatego Flaki można dziś roboczo lokalizować w rejonie dawnego Sportplatzu, na styku Bażanciarni, Bobrka i południowo-zachodnich obrzeży Szombierek. Byłoby to zgodne zarówno z tekstem Franzkego, jak i z ukształtowaniem terenu widocznym na mapie. Nadal jednak warto zaznaczyć, że sama nazwa Flakki nie została na mapie wpisana — jej lokalizacja pozostaje rekonstrukcją opartą na sąsiedztwie placu sportowego.

Utoplec, czyli Utopiec przy Zollhausie

Ostatnia grupa nazw prowadzi nas z powrotem do rejonu Głębokiego Dołu i domu celnego. Franzke pisał, że według ludowej tradycji szczególnie mroczny charakter miały pola przy Zollhausie, nazywane Utoplec. Objaśnił to niemieckim słowem Wassermann, czyli wodnik.

Dla polskiego czytelnika najbliższa forma to oczywiście Utopiec. W źródle pojawia się jednak zapis Utoplec i warto go zachować jako lokalną, źródłową formę. Nie trzeba traktować jej jako błędu. Może oddawać miejscową wymowę albo sposób, w jaki Franzke usłyszał i zapisał śląską nazwę wodnika.

Według podania szombierski utopiec mieszkał w sadzawce znajdującej się w ogrodzie Zollhausu. Franzke dodaje przy tym, że przed wybudowaniem domu celnego w tym miejscu stał Totenhaus, czyli dom zmarłych, wzniesiony podczas epidemii cholery w 1831 roku. Wierzenia ludowe miały następnie przenieść wodnika z pierwotnego stawu w Głębokim Dole do sadzawki przy Zollhausie.

To jeden z najciekawszych fragmentów całego artykułu. W jednym miejscu spotykają się trzy warstwy pamięci:

  • topografia mokrego obniżenia i stawów;
  • ludowe wierzenia o wodniku, czyli Utopcu;
  • pamięć epidemii cholery z 1831 roku i dawnego domu zmarłych;
  • późniejsza rzeczywistość granicy i domu celnego po podziale Górnego Śląska.

Mapa z 1929 roku pozwala dziś bardzo dobrze zrozumieć ten opis. W rejonie drogi ze Szombierek ku Orzegowowi widoczny jest podpis Zollamt, położony w obniżeniu terenu, przy cieku wodnym i podmokłych dolinach. Taki krajobraz idealnie pasuje do opowieści o Utopcu: wodniku związanym ze stawem, sadzawką i mokrym dołem.

To właśnie ten rejon — okolice dawnego Zollamtu, Głębokiego Dołu i szosy orzegowskiej — należy wiązać z szombierskim Utoplecem z tekstu Franzkego. Nie chodzi więc o inny bytomski dom celny, lecz o konkretny fragment dawnego pogranicza Szombierek i Orzegowa.

Zollhaus, Grenzhaus, Zollamt i pogranicze po 1922 roku

W tekście Franzkego pojawiają się dwa określenia: Grenzhaus i Zollhaus. Pierwsze oznacza dom graniczny, drugie dom celny. Na mapie z 1929 roku w odpowiadającym temu rejonie widoczny jest natomiast podpis Zollamt, czyli urząd celny. Wszystkie te określenia należą do tego samego krajobrazu granicznego, choć nie należy bez dodatkowych dokumentów rozstrzygać, czy zawsze oznaczały dokładnie ten sam budynek.

Najważniejsze jest jednak położenie. Zollamt na mapie z 1929 roku znajduje się przy drodze prowadzącej ze Szombierek w stronę Orzegowa, w obniżeniu terenu i w sąsiedztwie cieków wodnych. To doskonale pasuje do opisu Franzkego, który wiązał Głęboki Dół, dom graniczny, dom celny i pola zwane Utoplec właśnie z tym fragmentem szombiersko-orzegowskiego pogranicza.

Po podziale Górnego Śląska w 1922 roku okolice Szombierek, Bobrka, Orzegowa i Łagiewnik znalazły się w krajobrazie przeciętym nową granicą polsko-niemiecką. Bytom pozostał po stronie niemieckiej, a część sąsiednich miejscowości znalazła się po stronie polskiej. Granica ta często przecinała dawne związki gospodarcze, rodzinne, drogowe i parafialne.

Zollhaus z tekstu Franzkego był więc nie tylko budynkiem urzędowym. Stał się częścią nowego pogranicza, które nałożyło się na starszy krajobraz pól, pastwisk, wąwozów i lokalnych nazw. To właśnie dlatego w jednym miejscu mamy Głęboki Dół, Utopca, dawny dom zmarłych, sadzawkę, urząd celny i drogę do Orzegowa.

Ten motyw można wykorzystać jako szerszą refleksję. Gdyby kiedyś w Bytomiu powstało małe Muzeum Pogranicza, dawny zollhaus byłby miejscem idealnym do opowieści o podzielonym Górnym Śląsku. Trzeba jednak jasno powiedzieć: budynek przy ulicy Łagiewnickiej 33, choć sam w sobie bardzo ciekawy, nie jest automatycznie Zollhausem z tekstu Franzkego. Ten konkretny zespół graniczno-celny należy wiązać z drogą szombiersko-orzegowską i rejonem oznaczonego na mapie z 1929 roku Zollamtu.

Co mapy z 1927 i 1929 roku pozwalają doprecyzować?

Porównanie tekstu Franzkego z mapami z lat 1927 i 1929 pozwala znacznie lepiej zrozumieć dawną topografię Szombierek. Zestawienie to jest niezwykle wartościowe, ponieważ obie mapy powstały zaledwie kilka lat po publikacji artykułu „Flurnamen in Schomberg” i pokazują krajobraz idealnie zgrany w czasie z notatkami autora.

  • Po pierwsze, mapa topograficzna z 1929 roku pokazuje podpis Gemander Scht., co potwierdza, że występujący u Franzkego Germander-Schacht należy poprawić na Gemander-Schacht. To ważny punkt orientacyjny dla dawnej Fasanerie, Pastwy i Języka.
  • Po drugie, na tej samej mapie widoczny jest Sportplatz położony przy systemie wąwozów dawnej Bażanciarni. To bardzo istotne dla lokalizacji Flaków, ponieważ Franzke pisał, że leżały one przy dużym placu zabaw.
  • Po trzecie, mapa z 1929 roku pokazuje Zollamt przy drodze ze Szombierek ku Orzegowowi, w obniżeniu terenu i przy cieku wodnym. Dzięki temu można znacznie pewniej lokalizować rejon Głębokiego Dołu, Utopleca oraz domu celnego opisanego przez Franzkego.
  • Po czwarte, układ wąwozów i dolin między Bobrkiem, Szombierkami i Orzegowem bardzo dobrze odpowiada opisowi Fasanerie jako długiej doliny albo wąwozu ciągnącego się od Szybu Gemander ku Głębokiemu Dołowi.
  • Po piąte, widoczna jest także nazwa Vorkopanina, co dodatkowo potwierdza, że Kopanina była realnym i szerszym elementem dawnej topografii okolic Orzegowa, a nie tylko niejasną nazwą przekazaną ustnie.
  • Po szóste, oficjalny plan miasta z listopada 1927 roku doskonale uzupełnia obraz układu ulic, centrum Szombierek (np. rejon dawnego urzędu gminy), kierunków komunikacyjnych i relacji między Szombierkami a sąsiednimi terenami.

Mapy nie rozwiązują jednak wszystkiego. Nie wskazują dokładnej parceli Zydowiny przy Pilkermühle, nie podpisują samej nazwy Flaki, nie rozstrzygają przebiegu Czornej Drogi i nie określają dokładnego zasięgu wszystkich części dawnej Bażanciarni. Dają jednak bardzo mocne punkty orientacyjne, dzięki którym tekst Franzkego można czytać nie tylko jako zbiór nazw, lecz także jako próbę odtworzenia dawnej mapy pamięci Szombierek.

Katalog nazw terenowych Szombierek według Franzkego

Poniżej zestawienie nazw z najważniejszymi ustaleniami.

Zydowina
Forma źródłowa: Zydowina.
Objaśnienie niemieckie: Judenland.
Charakter miejsca: pole.
Lokalizacja: przy Pilkermühle, czyli Młynie Pielki.
Doprecyzowanie: w 1807 roku pole zostało sprzedane młynarzowi Koschmiederowi.
Stan wiedzy: nazwa potwierdzona w dwóch tekstach Franzkego z 1925 roku. Pochodzenie nazwy było niejasne już dla samego autora. Dokładna parcela wymaga kwerendy w dokumentach gruntowych.

Graniecznik
Forma źródłowa: graniecznik.
Objaśnienie niemieckie: Grenzstück.
Charakter miejsca: część gruntów przy granicy.
Lokalizacja: szombierskie grunty przylegające do pól bobreckich.
Stan wiedzy: nazwa dobrze wyjaśniona znaczeniowo, ale bez wskazania konkretnej parceli.

Wiesny Dół
Forma źródłowa: Wiesny Dol.
Forma polska w artykule: Wiesny Dół.
Objaśnienie niemieckie: Dorfanger.
Charakter miejsca: dawne nawiesie, gminne pastwisko, wilgotny teren.
Lokalizacja: od rejonu domu związkowego ku klasztorowi; śladem była Dorfangerstraße, dzisiejsza ul. ks. bp. Adriana Włodarskiego.
Stan wiedzy: jedna z lepiej zlokalizowanych nazw.

Głęboki Dół
Forma źródłowa: gleboki dol.
Forma polska w artykule: Głęboki Dół.
Objaśnienie niemieckie: tiefes Loch / tiefes Tal.
Charakter miejsca: obniżenie terenu.
Lokalizacja: przy dawnej szosie orzegowskiej, z najniższym punktem przy Grenzhausie / Zollhausie. Mapa topograficzna z 1929 roku pokazuje w tym rejonie Zollamt, położony w obniżeniu terenu przy cieku wodnym.
Stan wiedzy: lokalizacja mocno wsparta mapami z 1927 i 1929 roku.

Traci Rypka
Forma źródłowa: Traci Rypka.
Objaśnienie niemieckie: Fischschwund.
Charakter miejsca: łąka przy elektrowni.
Znaczenie: nazwa związana z pamięcią o dawnym, zaginionym stawie rybnym.
Stan wiedzy: kierunek lokalizacji jasny, dokładna parcela nieustalona. Formy nie należy bez komentarza poprawiać na „Traci Rybka”.

Kopanina
Forma źródłowa: Kopanina.
Objaśnienie u Franzkego: Ort, miejsce za polską granicą, gdzie kopano.
Charakter miejsca: dawny folwark / obszar osadniczo-topograficzny.
Lokalizacja: na zachód od Orzegowa, po polskiej stronie granicy z perspektywy Szombierek po 1922 roku.
Doprecyzowanie: według Bernarda Szczecha Kopanina była oznaczona już na mapie Wielanda-Homanna z 1736 roku. Na mapie z 1929 roku widoczna jest także nazwa Vorkopanina, co potwierdza trwałość tego zespołu nazw w lokalnej topografii.
Stan wiedzy: nazwa dobrze potwierdzona historycznie, dokładny zasięg dawnego folwarku i jego późniejsze wchłonięcie przez sąsiednie organizmy miejskie wymagają dalszych badań.

Czorno Droga
Forma źródłowa według czytelnego przedruku: Czorno Droga.
Objaśnienie niemieckie: schwarzer Weg.
Charakter miejsca: droga przez pola prowadząca ku elektrowni.
Tradycja: możliwy związek z dawnym wydarzeniem wojennym i „czarnymi jeźdźcami”, być może z lat 1806–1807.
Stan wiedzy: nazwa i kierunek drogi jasne, dokładny przebieg nieustalony.

Fasanerie / Bażanciarnia / Fazaniec
Forma źródłowa: Fasanerie.
Forma lokalna w artykule: Bażanciarnia, późniejszy Fazaniec.
Charakter miejsca: długi wąwóz albo dolina od Szybu Gemander ku Głębokiemu Dołowi.
Doprecyzowanie: mapa z 1929 roku pokazuje zarówno Gemander Scht., jak i system wąwozów odpowiadający opisowi Franzkego.
Stan wiedzy: nazwa silnie związana z dzisiejszym Fazańcem, ale zakres dawnej Fasanerie i współczesnego parku nie musi być identyczny.

Pastwa
Forma źródłowa: pastwa.
Objaśnienie niemieckie: Hütung.
Charakter miejsca: część Fasanerie używana do wypasu kóz.
Lokalizacja: w pobliżu Szybu Gemander, przy części Bażanciarni używanej przez dzieci górników z Bobrka.
Stan wiedzy: ogólna lokalizacja doprecyzowana dzięki poprawnemu odczytaniu Szybu Gemander.

Język
Forma źródłowa: jezik.
Forma polska w artykule: Język.
Objaśnienie niemieckie: Zunge.
Charakter miejsca: wąski fragment Fasanerie.
Stan wiedzy: znaczenie jasne, dokładna lokalizacja w obrębie wąwozu nieustalona.

Flaki
Forma źródłowa: Flakki.
Forma polska w artykule: Flaki.
Objaśnienie niemieckie: Eingeweide.
Charakter miejsca: dawny Schindanger, czyli grzebowisko padłego bydła i innych zwierząt.
Lokalizacja: przy dużym placu zabaw. Mapa z 1929 roku pokazuje w rejonie dawnej Fasanerie oznaczony Sportplatz, który może odpowiadać „dużemu placowi zabaw” z tekstu Franzkego.
Stan wiedzy: funkcja miejsca jasna; lokalizacja przy Sportplatzu bardzo prawdopodobna, ale sama nazwa Flakki nie została wpisana na mapie.

Utoplec / Utopiec
Forma źródłowa: Utoplec.
Forma znaczeniowa: Utopiec.
Objaśnienie niemieckie: Wassermann.
Charakter miejsca: pola przy Zollhausie, związane z podaniem o wodniku.
Lokalizacja: rejon dawnego domu celnego / urzędu celnego przy drodze orzegowskiej i Głębokiego Dołu. Mapa z 1929 roku pokazuje w tym miejscu Zollamt, położony w obniżeniu terenu przy cieku wodnym.
Dodatkowy kontekst: sadzawka przy Zollhausie, wcześniejszy Totenhaus z czasów epidemii cholery 1831 roku.
Stan wiedzy: bardzo cenny przykład połączenia topografii, wierzeń ludowych, pamięci epidemicznej i infrastruktury pogranicza.

Co pozostaje niepewne?

Mimo licznych doprecyzowań nie wszystkie kwestie są rozstrzygnięte. I dobrze — uczciwy artykuł historyczny powinien pokazywać nie tylko to, co wiemy, ale także to, czego jeszcze nie wiemy.

  • Dokładna parcela Zydowiny: Wiemy, że była przy Pilkermühle i że sprzedano ją w 1807 roku Koschmiederowi. Nie wiemy jednak, gdzie dokładnie leżała. Do rozstrzygnięcia potrzebny byłby akt sprzedaży, księgi gruntowe albo mapy katastralne.
  • Pochodzenie nazwy Zydowina: Franzke sam pytał: „skąd ta nazwa?”. To znaczy, że nie znał jej etymologii. Nie należy więc podawać prostego wyjaśnienia bez źródła.
  • Dokładny przebieg Czornej Drogi: Wiemy, że prowadziła przez pola ku elektrowni. Nie wiemy, którą dokładnie drogą polną. Potrzebna byłaby mapa z nazwą albo dodatkowy opis.
  • Dokładna lokalizacja Traci Rypki: Wiemy, że była to łąka przy elektrowni, związana z dawnym stawem. Nie wiemy, która konkretnie łąka.
  • Flaki i duży plac zabaw: Mapa z 1929 roku pokazuje Sportplatz w rejonie dawnej Fasanerie, co bardzo dobrze pasuje do wzmianki Franzkego o dużym placu zabaw. Nadal jednak trzeba zachować ostrożność, ponieważ sama nazwa Flakki nie została wpisana na mapie.
  • Relacja Grenzhaus — Zollhaus: W tekście występują oba określenia. Mogły odnosić się do tego samego budynku albo do bliskich sobie funkcjonalnie obiektów granicznych. Mapa wzmacnia lokalizację przy drodze orzegowskiej, ale nie rozstrzyga w pełni terminologii.
  • Mapa z 1929 roku: Jest bardzo bliska czasowo artykułowi Franzkego i potwierdza kilka ważnych punktów orientacyjnych: Gemander Scht., Sportplatz, Zollamt oraz Vorkopanina. Nie jest jednak mapą nazw terenowych w sensie ścisłym, dlatego nie rozstrzyga wszystkich lokalizacji.

Dlaczego te nazwy są ważne?

Nazwy terenowe z tekstu Franzkego pokazują Szombierki sprzed pełnego przemysłowego przeobrażenia. Widać w nich dawną wieś, pola, gminne pastwiska, granice z Bobrkiem, drogę do Orzegowa, stawy, wąwozy, Bażanciarnię, miejsca wypasu kóz, grzebowisko zwierząt, dom celny i śląskiego Utopca.

To nie jest tylko lista nazw. To mapa pamięci.

  • Zydowina prowadzi nas do dokumentów sprzedaży z 1807 roku i Młyna Pielki.
  • Graniecznik przypomina o dawnej granicy z Bobrkiem.
  • Wiesny Dół pokazuje wspólnotowy teren dawnej wsi.
  • Głęboki Dół zachowuje topografię obniżenia przy drodze do Orzegowa.
  • Traci Rypka przechowuje pamięć o zaginionym stawie.
  • Kopanina łączy Szombierki z dawnym folwarkiem za polską granicą.
  • Czorno Droga niesie echo miejscowego podania wojennego.
  • Fasanerie prowadzi do Bażanciarni i dzisiejszego Fazańca.
  • Pastwa opowiada o dzieciach górników z Bobrka i ich kozach.
  • Język opisuje kształt terenu.
  • Flaki przypominają o nieprzyjemnej, ale potrzebnej funkcji dawnego grzebowiska zwierząt.
  • Utopiec łączy mokradła, sadzawkę, dom celny, epidemię cholery i wierzenia ludowe.

Wszystko to pokazuje, że dawne Szombierki były miejscem wielowarstwowym. Nie tylko przemysłowym, nie tylko robotniczym, nie tylko wiejskim. Były przestrzenią, w której nakładały się: pamięć chłopska, przemysł, granica państwowa, lokalna gwara, niemieckie zapisy, śląskie wierzenia i urzędowe dokumenty.

Franzke jako świadek momentu przejściowego

Największa wartość tekstu Franzkego polega na tym, że został napisany w momencie przejściowym. W 1925 roku wiele dawnych nazw było już zapomnianych, ale część żyła jeszcze w pamięci starszych mieszkańców. Niektóre można było odnaleźć w dokumentach, inne w rozmowach, jeszcze inne w nazwach ulic albo na mapach.

Franzke widział, że industrializacja niszczy nie tylko krajobraz pól, ale także język, którym ten krajobraz opisywano. Dlatego jego artykuł, choć krótki, ma dziś ogromną wartość. Bez niego wiele nazw mogłoby zniknąć zupełnie.

Dzięki późniejszym przedrukom, mapom, opracowaniom i lokalnym ustaleniom można dziś ten tekst odczytać na nowo. Nie tylko jako ciekawostkę z dawnej gazety, ale jako punkt wyjścia do rekonstrukcji dawnej przestrzeni Szombierek.

Podsumowanie

Dawne nazwy terenowe Szombierek są jak okruchy nieistniejącej już mapy. Część z nich można dziś zlokalizować dość dobrze, część tylko ogólnie, a część nadal wymaga dalszej kwerendy. Ale wszystkie razem tworzą niezwykły obraz miejscowości, która w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat przeszła dramatyczną drogę: od krajobrazu dawnej wsi rolniczej, przez wielki ośrodek przemysłowy, aż po powojenną tragedię swoich rdzennych mieszkańców w 1945 roku.

Zydowina, Graniecznik, Wiesny Dół, Głęboki Dół, Traci Rypka, Kopanina, Czorno Droga, Fasanerie, Pastwa, Język, Flaki i Utopiec — to nie tylko stare nazwy. To ślady ludzi, którzy tymi nazwami posługiwali się na co dzień. Wiedzieli, gdzie wypasa się kozy, gdzie znikały ryby, gdzie grzebano padłe bydło, gdzie był mokry dół, gdzie stał dom celny, gdzie straszył wodnik i którędy szło się przez pola ku elektrowni.

Paul Franzke zdążył zapisać część tej pamięci. Dziś możemy ją ponownie odczytać, porównać z mapami i spróbować nanieść na współczesną przestrzeń Bytomia.

Nie wszystko jest jeszcze pewne. I może właśnie dlatego temat jest tak fascynujący. Bo za każdą nazwą kryje się nie tylko odpowiedź, ale także kolejne pytanie.

Źródła i literatura

  • Paul Franzke, „Flurnamen in Schomberg”, „Aus dem Beuthener Lande”, 1925, rocznik 2, nr 5.
  • Przedruk: „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, maj 1979, nr 5.
  • Paul Franzke, „Einige Daten aus Schombergs Vergangenheit”, „Aus dem Beuthener Lande”, 1925, rocznik 2, nr 3, s. 12, Bytom G.Śl., 21 stycznia 1925.
  • Przedruk: „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, wrzesień 1976, nr 9.
  • Stefan Pioskowik, „Streifzüge durch Oberschlesien”, Katowice 2017.
  • Bernard Szczech, „Księdza Józefa Szafranka «Recept» pijakom i pijaczkom”, Katowice 2004.
  • Oficjalny plan miasta Beuthen in Oberschlesien im November 1927, skala 1:8000, oprac. Stadtvermessungsamt (zasoby Geoportalu Bytom).
  • Mapa topograficzna okolic Szombierek, Bobrka i Orzegowa, datowana na 1929 r. (zasoby Geoportalu Bytom).
  • Dr Karl Franzke, „In memoriam Rektor Paul Franzke”, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, listopad 1975, nr 11.
  • Materiały własne flaczek.com dotyczące Młyna Pielki / Pilkermühle, dawnych i obecnych nazw ulic Szombierek oraz powojennych planów kopalnianych Szybu Janina.
1
0

Read more

Stylizowana wizualizacja ośmiobocznej kapliczki w Szombierkach pośród brzóz

Ośmioboczna kapliczka w Szombierkach. Historia, legendy i zagadka jej zniknięcia

Ośmioboczna kapliczka słupowa w Szombierkach pośród brzóz — wizualizacja historyczna
Wizualizacja historyczna ośmiobocznej kapliczki słupowej (Bildstock) w Szombierkach, opracowana na podstawie czterech oryginalnych fotografii archiwalnych. (Opracowanie własne na podstawie fotopolska.eu).

Mijając dziś ruchliwą trasę z centrum Bytomia do Szombierek (niem. Schomberg), rzadko zastanawiamy się nad tym, co znajdowało się tu przed wiekami. A przecież jeszcze stosunkowo niedawno, w pobliżu tej drogi, na niewielkiej kępie brzóz, stał zagadkowy obiekt. Na początku XX wieku lokalni miłośnicy historii toczyli na łamach prasy zacięte spory o tę, na pozór zwykłą, kapliczkę słupową. Kryła ona w sobie opowieści o zabójczej epidemii, ludowej magii i legendarnym rosyjskim generale. Przetrwała obie wojny światowe, by ostatecznie zniknąć z krajobrazu w 1966 roku, kiedy to obsunęła się do wyrobiska gliny miejscowej cegielni.

Uwaga źródłowa

Przekazy o genezie tej kapliczki są późne i częściowo legendarne. Dlatego poniżej oddzielam to, co wynika ze źródeł i późniejszych relacji, od tego, co należy do lokalnego podania.

Ośmioboczna strażniczka drogi na kępie brzóz

Jak wynika z relacji opublikowanych w 1924 roku na łamach dodatku historycznego „Aus dem Beuthener Lande” oraz z późniejszych opracowań Józefa Larischa, obiekt znajdował się po lewej stronie szosy prowadzącej z Bytomia (Beuthen) do Szombierek (niedaleko skrzyżowania z dzisiejszą ulicą Kamienną). Była to solidna, murowana i szaro tynkowana kapliczka słupowa (Bildstock) w kształcie wieży, wzniesiona na planie ośmiokąta. Według opisów miała około 1,6 metra szerokości i około 3,5 metra wysokości, a całość wieńczył mały, spiczasty daszek.

Około pół metra poniżej daszku znajdowało się osiem niewielkich wnęk. Pierwotnie w każdej z nich umieszczono obraz o treści religijnej, namalowany na blasze. Jednak już na początku XX wieku upływ czasu oszczędził tylko część przedstawień: Marię z Dzieciątkiem, św. Józefa oraz Chrystusa trzymającego baranka. Reszta była zatarta niemal do zera, a z jednej wnęki blacha miała zniknąć całkowicie. Skąd wzięła się ta budowla na szombierskim polu? Na to pytanie przez lata nie było jednej odpowiedzi.

Teoria I: Ofiary „gorączkowej choroby” z 1737 roku

Jesienny krajobraz symbolizujący epidemię z 1737 roku — wizualizacja ilustracyjna
Wizualizacja: W 1737 roku okolicę spustoszyła „gorączkowa choroba”. Podanie głosi, że chorzy w malignie wybiegali na pola, gdzie po śmierci grzebano ich w miejscach, w których padli.

Jedna z interpretacji, wywodzona z dawnej kroniki Franza Gramera i późniejszego piśmiennictwa regionalnego, wiązała kapliczkę z epidemią z 1737 roku. W samym źródle pojawia się określenie hitziges Fieber, czyli „gorączkowa choroba”; dopiero późniejsze opracowania próbowały utożsamiać ją z tyfusem. Według przekazu w ciągu czterech miesięcy zmarło około 300 osób.

Lokalne podanie, przytaczane przez dawnych kronikarzy, malowało bardzo sugestywny obraz tamtych dni. Opowiadano, że chorzy, trawieni wysoką gorączką i majaczeniem, wyskakiwali z łóżek, wybiegali z domów i biegli przed siebie — według opowieści nawet na odległość ósmej części mili. Gdy padali martwi z wycieńczenia na polach lub przy drogach, miano grzebać ich dokładnie tam, gdzie wydali ostatnie tchnienie. Bliscy ofiar mieli później fundować w takich miejscach kapliczki albo inne znaki pamięci.

Sam Gramer odnosił się do tej historii ostrożnie, bo forma szombierskiego słupa mogła sugerować starsze pochodzenie niż XVIII wiek. Zagadki nie pomogły rozwiązać ani ówczesne władze gminne, ani administracja dóbr — przynajmniej według relacji z początku XX wieku nie wskazano wtedy dokumentów, które rozstrzygałyby genezę obiektu.

Teoria II: Piorun, siedmioro dzieci i śląska magia

Burza nad kępą drzew w Szombierkach — wizualizacja legendy o uderzeniu pioruna
Wizualizacja: Stare śląskie podanie głosiło, że w kępę drzew, pod którą ukryły się dzieci, uderzył piorun. Ofiary próbowano ratować, zakopując je w ziemi, by ta „wyciągnęła” niszczącą siłę.

Zupełnie inną historię zachowała miejscowa tradycja, zanotowana później przez Józefa Larischa. Według tego podania, już po trzeciej wojnie śląskiej, a więc po 1763 roku, okolicę nawiedziła wyjątkowo gwałtowna burza. Drogą z Czarnego Lasu i Szombierek miała wtedy iść grupa dzieci zmierzająca do kościoła mariackiego w Bytomiu na naukę religii. Szukając schronienia, wbiegły one na pobliski pagórek pod kępę drzew.

Silne uderzenie pioruna miało zabić siedmioro z nich. To już wyraźnie sfera ludowego podania, ale właśnie dlatego ten przekaz jest tak fascynujący. Dorośli próbowali podobno ratować ofiary, zakopując je w ziemi, aby ta „wyciągnęła piorun”, czyli odebrała z ciała niszczącą siłę elektryczną. Gdy ten dawny zabieg nie przyniósł skutku, dzieci miano pochować na wzgórku, a nad ich mogiłą wznieść kapliczkę.

Legenda tłumaczyła również dobór obrazów w ośmiu wnękach. W siedmiu miały znaleźć się wizerunki świętych patronów odpowiadających imionom zmarłych dzieci: Marii, Małgorzaty, Tekli, Antoniego, Ignacego, Józefa i Piotra. Ósmą płycinę miał zajmować Dobry Pasterz.

Teoria III: Rzekomy rosyjski generał i dzwon z datą 1700

Stary dzwon z datą 1700 na tle folwarku — wizualizacja ilustracyjna
Wizualizacja: Według relacji z 1924 r. z rozebranej budowli sakralnej ocalał dzwon z datą 1700. Miał on trafić na szombierski folwark jako dzwonek roboczy.

W 1924 roku na łamach „Aus dem Beuthener Lande” pojawiła się jeszcze jedna, zdecydowanie najbardziej fantazyjna wersja. Josef Henne twierdził, że mały, ośmioboczny Bildstock nie był samodzielną kapliczką, lecz ocalałą pozostałością większej, XVII-wiecznej budowli sakralnej. Według tej opowieści pochowano tam rosyjskiego generała nazwiskiem Schombierski, który rzekomo poległ na tych polach podczas walk z Tatarami. Od jego nazwiska miała się wziąć nazwa osady.

To klasyczny przykład etymologii ludowej. Nazwa Szombierek jest poświadczona znacznie wcześniej, a najczęściej łączy się ją z dawną formą Schoenenberg/Schönberg, więc legenda o generale nie wyjaśnia genezy miejscowości.

Mimo to relacja Hennego zawiera intrygujący detal materialny. Autor twierdził, że z rozebranej budowli ocalał dzwon przeniesiony na pobliski dwór (Dominium Schomberg). Miał on nosić dużą datę 1700 i słowa „Jesus Maria”. Jeśli ta relacja jest wierna, później używano go już nie sakralnie, lecz jako zwykłego dzwonka roboczego do zwoływania ludzi do pracy na folwarku.

Kapliczka z podań a prawdziwa kaplica św. Józefa

Zgłębiając zagmatwaną przeszłość szombierskich zabytków, warto zachować czujność. Tajemnicza, przydrożna kapliczka słupowa bywa niekiedy mylona z innym, kluczowym dla tej miejscowości obiektem — murowaną kaplicą pw. św. Józefa i NMP, w której przez lata przechowywano słynną „Madonnę Bytomską”. Jeśli interesują Was historyczne i udokumentowane losy tego drugiego, znacznie większego obiektu — którego fundatorem i wieloletnim dzwonnikiem był zresztą mój prapradziadek, sołtys Simon Flatzek — zapraszam do lektury osobnych artykułów:

Źródła i bibliografia

  • Gramer Franz, Chronik der Stadt Beuthen in Ober-Schlesien, Beuthen 1863, s. 194–195.
  • Graba Joseph, Oberschlesische Heimat, rocznik VI, 1910, s. 22–23 (wzmianki oparte na kronice Gramera).
  • Henne Josef, Die Kapelle an der Schomberger Chaussee, w: „Aus dem Beuthener Lande”, nr 19, Bytom, 21 maja 1924 r.
  • Larisch Józef, Szombierki. Zarys rozwoju dzielnicy, Bytom 1989, s. 153–155.
0
0

Read more

Grafika przedstawiająca kontrast historyczny w Szombierkach (Bytom): lewa strona pokazuje feudalny monopol propinacyjny i wyzysk przez Schnapsteufel w XVII-XVIII wieku, prawa strona pokazuje wolność wyboru piwa przez górnika po szychcie w czasach PRL (lata 50.-60. XX w.) z browarem Bytom.

Od propinacji do piwnej metropolii. Historia piwa w Szombierkach i Bytomiu

Flaczek.com · Historia lokalna · Szombierki · Bytom · Piwo · Propinacja

Od propinacji do piwnej metropolii. Historia piwa w Szombierkach i Bytomiu

Tekst o tym, jak zmieniało się miejsce piwa w dziejach Szombierek i Bytomia — od feudalnego przymusu po realia XX wieku.

Infografika pokazująca przejście od feudalnego przymusu piwnego w Szombierkach do piwnej kultury Bytomia w XX wieku
Od feudalnego przymusu w dawnym Schombergu po rekordowe spożycie piwa w powojennym Bytomiu.

Zanim Bytom i jego dzielnice w XX wieku zaczęły bić krajowe rekordy w spożyciu piwa, a złocisty trunek stał się ulubionym napojem górników po ciężkiej szychcie, śląska kultura picia miała znacznie mroczniejsze, feudalne oblicze. Kiedy w 1958 roku prasa z dumą donosiła o 85 litrach wypijanego piwa na głowę mieszkańca, mało kto pamiętał, że w dawnych Szombierkach (Schomberg) picie nie było kwestią wyboru czy relaksu. Było prawnym obowiązkiem, bezwzględnie egzekwowanym przez właścicieli ziemskich.

Rozbudowując historyczne kalendarium o wieki XVII i XVIII, odkrywamy fascynujący mechanizm gospodarczy, który ukształtował późniejsze nawyki całego regionu.

Narzędzie wyzysku: Bier- und Branntweinzwang

Rycina przedstawiająca feudalny przymus piwny w dawnej karczmie w Szombierkach
Wizualizacja dawnej karczmy w Szombierkach i mechanizmu przymusu propinacyjnego.

W epoce feudalnej każda szombierska karczma (Kretscham) stanowiła żyłę złota dla miejscowego pana. Funkcjonował wówczas tzw. przymus piwny i gorzałczany. Mechanizm był prosty: poddani mieli kategoryczny zakaz kupowania jakichkolwiek trunków poza tymi, które wyprodukowano w pańskim browarze lub gorzelni.

Dokumenty z epoki precyzyjnie katalogują te obostrzenia. Już w 1589 roku umowa między panem na Szombierkach, Wenzelem Gieraltowskim, a Reginą Przyssowską surowo zakazywała sprowadzania do dawnej karczmy piwa z obcych miejscowości, w tym z pobliskich Gliwic. Trunek musiał pochodzić wyłącznie z zamkowych piwnic. Każdy chłop, który odważył się napić obcego piwa, płacił wysoką karę w wysokości jednego grosza. Wyjątek robiono jedynie dla osób chorych oraz kobiet brzemiennych, choć i w tym przypadku sprawdzano, czy alkohol na pewno dowieziono konno w dzbanie, a nie przemycano na handel.

Szombierska wojna o beczki

Historyczna wizualizacja sporu o dostawy piwa między Szombierkami, Bytomiem i Rudą
Spór o dostawy piwa pokazuje, że alkohol był także elementem lokalnej gry gospodarczej i prawnej.

Monopol rodził ogromne napięcia, a wręcz lokalne wojny handlowe. Najlepszym tego przykładem jest zawiły spór z 1665 roku. Na mocy umów spadkowych, dzierżawca szombierskiej karczmy został zmuszony przez Nicolausa von Ottislawa z Rudy do kupowania piwa z tamtejszych rynków. Jednak ówczesny pan Szombierek, Peter von Czykowski, uważał to za absurd i nakłonił swojego karczmarza, by sprowadzał trunki z leżącego znacznie bliżej Bytomia.

Ottislaw wytoczył Czykowskiemu proces, który wygrał – sąd nakazał powrót do dostaw z Rudy. Reakcja pana na Szombierkach była jednak mistrzowskim obejściem ówczesnego prawa. Skoro stara karczma miała sądowy nakaz lania rudzkiego piwa, Czykowski po prostu… otworzył w Szombierkach drugą karczmę, którą zaczął zaopatrywać wyłącznie z Bytomia. Oponent z Rudy był wobec tego sprytnego manewru całkowicie bezradny.

„Schnapsteufel” i pułapka zadłużenia

Wizualizacja demona gorzałki i feudalnego wyzysku związanego z zadłużeniem karczemnym
„Schnapsteufel” jako symbol systemu, który sprzyjał zadłużeniu i uzależnieniu ekonomicznemu poddanych.

Właściciele ziemscy nie tylko produkowali alkohol, ale wręcz zachęcali do pijaństwa, stosując perfidny mechanizm podwójnego zysku. Szombierscy karczmarze mieli odgórne przyzwolenie, a wręcz zachętę, by lać chłopom na kredyt. Gdy poddany nie mógł spłacić długu, karczmarz składał skargę do sądu.

Haczyk polegał na tym, że władzę sądowniczą w takich sprawach sprawował… sam pan ziemski. Za każdą rozpatrywaną sprawę o długi dwór pobierał wysokie opłaty sądowe (Gerichtssportule). Im więcej chłopi pili na zeszyt, tym bogatszy stawał się dwór w czasach kryzysów XVII i XVIII wieku. Rektor Franzke, badający te akta, wprost wysnuł tezę, że to właśnie ten system celowego rozpijania dla zysku z opłat sądowych zakorzenił na Górnym Śląsku „demona wódki” (Schnapsteufel).

Zapasów na dworze w Szombierkach nie brakowało – inwentarz po zmarłej w 1665 roku Marii von Bielska precyzyjnie odnotowywał obecność w pańskiej piwnicy aż 3 ton piwa.

Epoka wolności i narodziny piwnej metropolii

Plakatowa wizualizacja górnika z piwem jako symbolu piwnego Bytomia w czasach PRL
XX wiek przyniósł zupełnie inny obraz piwa: już nie jako element przymusu, lecz część codzienności robotniczego miasta.

Sytuacja uległa radykalnej zmianie w 1810 roku, gdy ostatecznie zniesiono przymus propinacyjny. Alkohol przestał być narzędziem feudalnego ucisku, a jego produkcja weszła w fazę wolnorynkowej rywalizacji. To właśnie tu rozpoczyna się epoka nowoczesnego browarnictwa, w której Bytom odegrał kluczową rolę.

Podczas gdy pod koniec XIX wieku Śląsk warzył już ponad 21 milionów hektolitrów rocznie, Bytom sukcesywnie budował swoją pozycję. W latach 30. XX wieku przeciętny bytomianin dobrowolnie wypijał 45,2 litra piwa rocznie. Tradycja zakorzeniona w dawnych wiekach, połączona z rozwojem ciężkiego przemysłu w dzielnicach takich jak Szombierki, stworzyła nowy model konsumenta.

Prasa z 1958 roku nie pisała już o karach za picie niewłaściwego piwa. Zamiast tego argumentowano medycznie – piwo traktowano niemal jako napój izotoniczny dla hutników i górników. Tłumaczono, że dostarcza niezbędnych kalorii po wyczerpującej pracy i uspokaja nerwy. Efekt? W tamtym czasie Bytom wyprzedził całą Polskę, osiągając niesamowity wynik 85 litrów na mieszkańca, co zrównało miasto z wynikami ówczesnych statystyk w Niemczech czy Czechach.

Zestawienie tych dwóch epok tworzy fascynujący obraz zmian społecznych. Od wymuszonych przez dwór wizyt w szombierskiej karczmie w XVI wieku, po 43 tysiące litrów dziennie, które w 1962 roku dumnie opuszczały nowoczesne bytomskie linie rozlewnicze. Wiedza o tych skrajnościach pozwala w pełni zrozumieć, jak skomplikowana i wielowymiarowa jest lokalna historia piwa.

Bibliografia i teksty powiązane

  1. Franzke, „Das Bier- und Branntwein-Urbar im Beuthener Lande”, Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Februar 1965, nr 2.
  2. Flaczek.com, Historia piwa na Śląsku, artykuł internetowy stanowiący szersze tło dla dziejów piwa w regionie.
0
0

Read more

Mroczna grafika historyczna przedstawiająca Szombierki w 1945 roku, napis Chruszczów i czerwoną datę 1945 na tle zarysu kościoła i kopalni.

Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki

Szomberki 1945: Tragedia mieszkańców i koniec pewnej epoki

Archiwum Flaczek.com | Opracowanie historyczne

Dla współczesnych mieszkańców Szombierek rok 1945 to często tylko data w podręczniku. Jednak dokumenty, do których dotarliśmy – stare „Heimatblatty”, kroniki klubu sportowego i prywatne wspomnienia – malują obraz zupełnie inny. To nie było „wyzwolenie”. W lokalnej pamięci tamte dni zapisały się jako „katastrofa”, która zburzyła stary porządek, spaliła pałace i na zawsze zmieniła losy tysięcy ludzi.
Ratusz w Szombierkach przed 1945 rokiem
Ratusz w Szombierkach – symbol dawnej administracji. Zdjęcie archiwalne.

Oto rekonstrukcja wydarzeń z przełomu stycznia i lutego 1945 roku – historia upadku Schomberga i narodzin Chruszczowa.

Część 1: Kronika Katastrofy (Styczeń – Ogień i Krew)

Cisza przed burzą: Świadectwa w szkolnych ławkach

Jeszcze w połowie stycznia 1945 roku życie w Szombierkach toczyło się w cieniu zbliżającego się frontu, ale z zachowaniem pozorów normalności. Działała szkoła męska (Knabenschule) przy głównej ulicy Beuthener Straße (dziś Zabrzańska).

Ostatni dzwonek zadzwonił tam 24 stycznia 1945 roku. Nauczyciel Ladislaus Franzke wypisał uczniom świadectwa, ale nie zdążył ich rozdać. Dokumenty zostały zamknięte w szkolnych szafkach, stając się niemym świadectwem przerwanego dzieciństwa, podczas gdy budynek szkoły zamieniano na kwatery dla niemieckich żołnierzy.

Na polach wokół Szombierek, w kierunku Orzegowa i „Hinter den Bergen”, istniały linie umocnień. Poniższe zdjęcie przedstawia stalowe zapory przeciwczołgowe, które stanowiły element systemu obronnego (tzw. Grenzebefestigung Schlesien).

Stalowe zapory przeciwczołgowe typu czeski jeż na polach w Szombierkach
Stalowe zapory przeciwczołgowe (niem. Tschechenigel) na polach Szombierek. Fotografia archiwalna (prawdopodobnie 1939 r.) dokumentująca linię umocnień, która miała znaczenie również w 1945 r.

W styczniu 1945 r. stacjonowały w tym rejonie jednostki artylerii przeciwlotniczej (Flak), a same zapory miały spowolnić radzieckie czołgi. Historia potoczyła się jednak inaczej – pancerne zagony ominęły główne punkty oporu, wchodząc do gminy od strony Orzegowa.

27-28 Stycznia: Pierwsza krew i wejście Armii Czerwonej

Bytom został zajęty wieczorem 27 stycznia, a w niedzielę 28 stycznia 1945 roku o świcie mieszkańcy Szombierek zobaczyli pierwszych radzieckich żołnierzy w białych kombinezonach maskujących. Rozpoczęła się fala przemocy.

  • Już 27 stycznia w pobliskich Miechowicach (Mechtal) rozstrzelano Williego Spachowskiego (ur. 1910). Był on mieszkańcem Matznerstraße 7/8 (dziś ul. Włodarskiego) i kapitanem drużyny piłkarskiej DJK Hertha Schomberg. Jego ciało spoczęło w masowym grobie.
  • Josef Welzel zginął 26 stycznia na rogu Beuthener i Rathausstraße (Zabrzańska/Rostka) od odłamka bomby.
  • Albert Larisch (65 lat), mieszkaniec Matznerstraße 2, został zastrzelony na własnym podwórku, gdy wyszedł zapalić papierosa. Ranny doczołgał się do piwnicy, gdzie wykrwawił się na rękach matki.
  • Karl Schyska, znany w całej okolicy właściciel gospody, został zastrzelony we własnym mieszkaniu nad lokalem przy Wilhelmstraße 8 (dziś ul. Witosa).

Noc grozy przy Plebanii (28/29 stycznia)

Kościół w Szombierkach
Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. W jego cieniu, przy plebanii, zginął Valentin Paracz.

Jeden z najbardziej dramatycznych momentów rozegrał się w samym sercu starej wsi, przy kościele NSPJ. Valentin Paracz, 30-latek mieszkający przy Feldstraße 2, wrócił z Bytomia do Szombierek w najgorszym możliwym momencie.

W nocy z 28 na 29 stycznia 1945 roku został zastrzelony przez czerwonoarmistów tuż przy wejściu do plebanii od strony Matznerstraße (ul. Włodarskiego). Świadkami tej egzekucji – choć tylko słuchowymi – była rodzina Dzensla, która ukrywała się w piwnicy pobliskiego domu przy Godullahütter Str. 4 (dziś ul. Frycza-Modrzewskiego). Usłyszeli strzał, który zakończył życie ich sąsiada. Ciało Paracza przetransportowano później na saniach do kostnicy.

2 Lutego: Płonie dziedzictwo Goduli

Dopełnieniem zniszczenia był pożar symbolu Szombierek – wspaniałego Pałacu Schaffgotschów (Schloß in Schomberg), wybudowanego w latach 1842–45 dla spadkobierców Karola Goduli.

Ruiny pałacu w Szombierkach
Ruiny pałacu Schaffgotschów. Rezydencja spłonęła doszczętnie 2 lutego 1945 r. w wyniku podpalenia.

Pałac przetrwał przejście głównego frontu, ale 2 lutego 1945 roku po południu został celowo podpalony (Brandstiftung). Ogień trawił rezydencję przez całą noc, aż do rana, pozostawiając jedynie wypalone mury.

Wraz z nim spłonęło wyposażenie i archiwum, a ruiny, które straszyły jeszcze przez pewien czas, zostały ostatecznie rozebrane pod budowę nowych bloków. W tym samym czasie w budynku przy Beuthener Straße 17 (Zabrzańska) Rosjanie urządzili swoją komendanturę, skąd zarządzali podbitą miejscowością.

Część 2: Wywózki, „Chruszczów” i 12 Apostołów

Gdy opadł dym po pożarze pałacu Schaffgotschów, a front przesunął się na zachód, mieszkańcy Szombierek mogli mieć nadzieję, że najgorsze już za nimi. Mylili się. Luty i marzec 1945 roku przyniosły „Tragedię Górnośląską” – systematyczną akcję wywózek do ZSRR, która przetrzebiła męską populację dzielnicy, oraz brutalne realia obozów pracy dla kobiet.

Oto historia dni, w których Schomberg przestał istnieć, a na mapach pojawił się tajemniczy „Chruszczów”.

Luty 1945: Czarna procesja z Kopalni Hohenzollern

Kopalnia Hohenzollern (Szombierki)
Kopalnia Hohenzollern. To stąd wyruszały transporty górników internowanych do ZSRR.

Gdy ucichły strzały, rozpoczęły się aresztowania. Punktem zbornym stała się kopalnia Hohenzollern (późniejsze „Szombierki”). Wielu górników, którzy karnie stawili się do pracy, by ratować zakład przed zalaniem, już z szychty nie wróciło. Zostali internowani i wywiezieni w głąb Związku Radzieckiego.

Kroniki sportowe klubu DJK Hertha Schomberg to w rzeczywistości lista nieobecnych:

  • 11 lutego 1945: Wywieziono Georga Matloka (z Schefflerstraße 8, dziś ul. Kosynierów) oraz prezesa klubu Ericha Werbera.
  • 12 lutego 1945: Do bydlęcych wagonów trafili Hans Likar (z Feldstraße) i Alfons Flakus (z Beuthener Straße 42). Obaj wrócili do domów dopiero w 1949 roku, po czterech latach katorgi.
  • 18 lutego 1945: Los ten spotkał Wernera Klehra z Wilhelmstraße 24. Wrócił w 1947 roku jako wrak człowieka.

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. W radzieckiej niewoli w 1945 roku zmarł kolarz Willi Pittel (mieszkaniec Matznerstraße 7/8) oraz August Bremer i Franz Przybella.

Marzec-Kwiecień: Kobiety w piekle Blechhammer

Tragedia nie miała płci. Kobiety z Szombierek, które uniknęły gwałtów w styczniu, w marcu zostały zmuszone do niewolniczej pracy. Wiele z nich trafiło do obozu w Blechhammer (Blachownia Śląska), gdzie w nieludzkich warunkach demontowały fabryki chemiczne przeznaczone do wywózki do ZSRR.

Brama wjazdowa i wieża strażnicza niemieckiego obozu Blechhammer
Obóz w Blachowni Śląskiej (Blechhammer). To tutaj w 1945 roku trafiły setki kobiet z Szombierek.

Warunki w Blechhammer były dramatyczne. Kobiety spały w barakach po jeńcach wojennych, dziesiątkował je tyfus i czerwonka, a karmiono je sfermentowanym chlebem. Zachowała się jednak wstrząsająca relacja o sile ducha szombierczanek: gdy w obozie zaczęły śpiewać pieśni maryjne, pilnujący ich radziecki żołnierz zaczął płakać, wspominając własną matkę.

Symbolem losu cywilów jest historia Elfriede Merkel. Najpierw wyrzucono ją z mieszkania przy Matznerstraße 4/5, by zrobić miejsce dla nowej władzy, a 11 kwietnia 1945 roku aresztowano i wywieziono do łagru. Wróciła 15 sierpnia 1945 r., zastając swój dom i życie w ruinie.

Epizod „Chruszczów” i 12 Apostołów

Ci, którzy wracali z wojny latem 1945 roku, przecierali oczy ze zdumienia. Viktor Cygan, ostatni dziedzic słynnego rodu restauratorów, wracając do domu, dowiedział się, że nie jest już w Schombergu, ani nawet w Szombierkach, lecz w… Chruszczowie.

Nazwa „Chruszczów” obowiązywała oficjalnie do 1948 roku (została zatwierdzona rozporządzeniem z 1947 r.). Skąd się wzięła? Źródła podają trzy teorie:

  • Na cześć Nikity Chruszczowa, ówczesnego lidera partyjnego na Ukrainie (wersja forsowana przez ukraińskich robotników z Dominium).
  • Od nazwiska radzieckiego dowódcy, który wkroczył do miejscowości.
  • Na cześć śląskiego powstańca Józefa Chrószcza (1892–1940) – najbardziej prawdopodobna wersja historyczna.

W tym okresie chaosu i bezkrólewia, życiem publicznym w miejscowości zarządzało samozwańcze gremium, które mieszkańcy ironicznie lub z szacunkiem nazywali „12 Apostołami”. To oni próbowali organizować przetrwanie w rzeczywistości, w której dawne prawo już nie działało, a nowe jeszcze się nie ukonstytuowało.

Zacieranie śladów: Nowe ulice, nowa pamięć

Ostatnim aktem dramatu roku 1945 była wymiana tabliczek z nazwami ulic. Mapa, którą znali mieszkańcy, przestała istnieć:

  • Główna arteria Beuthener Straße stała się ul. Bytomska (później Manifestu Lipcowego, dziś Zabrzańską).
  • Reprezentacyjna Wilhelmstraße została przemianowana na ul. Róży Luksemburg (a krótko nawet Marszałka Stalina).
  • A Feldstraße, przy której zastrzelono Valentina Paracza, stała się ul. Adolfa Piątka.

Rok 1945 zakończył się dla Szombierek bilansem tragicznym: spalonym pałacem, setkami wywiezionych mężczyzn i zerwaną ciągłością pokoleń. Z dumnej gminy, która miała własny ratusz i ambicje, Szomberki stały się przemysłową dzielnicą Bytomia, a pamięć o „starym świecie” zeszła do podziemia – lub jak w przypadku świadectw ze szkoły męskiej – została zamknięta w szafach, których nikt już nie otworzył.


Aneks: Dawne i obecne nazwy ulic w Szombierkach

Dawna nazwa (Niemiecka)Obecna nazwa
Beuthener Straßeul. Zabrzańska
Wilhelmstraßeul. Wincentego Witosa
Matznerstraßeul. Biskupa A. Włodarskiego
Dorfangerstraßeul. Biskupa A. Włodarskiego
Orzegower Straßeul. Orzegowska
Godullahütter Str.ul. Frycza-Modrzewskiego
Gemanderstraßeul. Ludwika Mierosławskiego
Schefflerstraßeul. Kosynierów
Gräfin-Johanna-Str.ul. Bałtycka
Rathausstraßeul. Tatrzańska
Zyllastraßeul. Zolla
Feldstraßeul. Adolfa Piątka

Źródła i materiały archiwalne

Niniejsze opracowanie powstało w oparciu o analizę dokumentów historycznych, prasy wspólnotowej oraz relacji naocznych świadków. Wykaz wykorzystanych materiałów:

  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt (Zeszyt 06/1989) – Kluczowa relacja „godzinowa” z wkroczenia Armii Czerwonej (27-28.01.1945), opis egzekucji cywilów (m.in. Alberta Larischa) oraz szczegóły podpalenia pałacu Schaffgotschów.
  • Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt (Zeszyt 05/1990) – Materiały źródłowe dotyczące genezy nazwy „Chruszczów”, funkcjonowania rady „12 Apostołów” oraz relacje kobiet wywiezionych do obozu w Blachowni (Blechhammer).
  • Vereins-Chronik DJK Schomberg (Hertha) – Kroniki klubowe zawierające nazwiska sportowców poległych i wywiezionych w 1945 roku (m.in. Williego Spachowskiego, Ericha Werbera).
  • Zbiory Dokumentów Osobistych – Niepublikowane wspomnienia rodziny Dzensla (Godullahütter Str. 4) dot. śmierci Valentina Paracza oraz relacja Elfriede Merkel (Matznerstraße 4/5) o wysiedleniach.
  • Dokumentacja Urzędowa (1945–1947) – Rozporządzenie Ministrów Administracji Publicznej i Ziem Odzyskanych (1947) oraz Komunikaty Instytutu Śląskiego dot. polonizacji nazewnictwa.
  • Materiały Kartograficzne i Ikonograficzne – Mapa rewirowa „Polizei-Revier IV Schomberg” oraz archiwalne fotografie obiektów (Ratusz, Kopalnia, Pałac) ze zbiorów prywatnych i muzealnych.
6
0

Read more

Szombierki 1910–1911 – grafika tytułowa do artykułu o księdze adresowej (ulice, zawody, nazwiska).

Szombierki w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska

Księga adresowa 1910/1911

Szombierki (Schomberg) w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska

Poniżej: odczyt (transkrypt) wpisów dla Schomberg oraz dla Gemeinde Schomberg–Rossberg z księgi adresowej „Adressbuch für Beuthen O.-S. … 1910/1911”. Zapis nazw i skrótów pozostawiam w brzmieniu źródłowym (DE).

Plansza Szombierki/Schomberg 1910–1911 z ikonami księgi, lupy i tabeli – wprowadzenie do wykazu.
Wprowadzenie: księga adresowa → transkrypt → wykaz (1910/1911).

Opis miejscowości w księdze (oryginał + tłumaczenie pomocnicze)

Rozwiń / zwiń opis „Schomberg” (s. 20)
Oryginał (DE):
Dorf mit Gutsbezirk im Reg.-Bez. Oppeln. Kreis, Amts- und Landgericht Beuthen D.-S. mit 490,73 ha Flächeninhalt und 4822 Einw., gehört zum Fernsprechnetz Beuthen, hat Post- und Telegraphenamt, Eisenbahnstation Beuthen, Straßenbahnstation, Volksschulen, Volksbibliothek, Knaben-Handfertigkeits-Schule, Kleinkinderbewahranstalt.

Tłumaczenie pomocnicze (PL): Wieś z obszarem dworskim w rejencji opolskiej; powiat, urząd i sąd w Bytomiu. Powierzchnia 490,73 ha, 4822 mieszkańców; włączona do sieci telefonicznej Bytomia; posiada urząd pocztowy i telegraficzny, stację kolejową Bytom, stację tramwajową, szkoły powszechne, bibliotekę ludową, szkołę robót ręcznych dla chłopców oraz ochronkę dla małych dzieci.

Jak czytać wykaz: w druku często stosowano kreskę „—” (powtórzenie nazwiska) oraz cudzysłowy (powtórzenie ulicy). W tabeli poniżej rozwinąłem te skróty do pełnych wartości dla czytelności i filtrowania.

Symboliczna ilustracja mieszkańców Górnego Śląska na początku XX wieku – Szombierki/Schomberg.
Symboliczna ilustracja mieszkańców i zawodów epoki (ok. 1910).

Wykaz (Schomberg + Gemeinde Schomberg–Rossberg)

Stylizowany szkic mapy Szombierek/Schomberg – układ zabudowy i dróg w estetyce początku XX wieku.
Szkic orientacyjny: Szombierki/Schomberg (stylizacja na początek XX w.).
Wczytuję…
Nazwisko i imięZawód / funkcja (DE)Adres (DE)
Alscher Karl SchombergSchmiedFeldstr. 1
Anders Otto SchombergKantinenwirtDorfanger 1
Barainski Marie SchombergHausbesitzerinWilhelmstr. 11
Barisch Max SchombergLehrerDorfanger 1
Baron Joseph SchombergHausbesitzerDorfanger 1
Baron Rudolf SchombergSteigerDrzegowerstr. 1
Barowski Franz SchombergKaufmannDrzegowerstr. 10
Blascht Johann SchombergSchuhmacherBeuthenerstr. 9
Breuer August SchombergTechnikerDrzegowerstr. 1
Brolit Paul SchombergVollziehungsbeamterWilhelmstr. 20
Cygan Johann SchombergFleischermeisterWilhelmstr. 4
Cygan Julius SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 18
Dombek Johann SchombergOberhauerDrzegowerstr. 12
Drzysga Alfred SchombergPfarrerGodullahütterstr. 1
Duk Reinhold SchombergAmtssekretärWilhelmstr. 17
Durnek Hilarius SchombergLehrerWilhelmstr. 17
Dylich Johann SchombergKüsterBeuthenerstr. 42
Dzierza Josef SchombergMaschinenschlosserFeldstr. 8
Eugen Paul SchombergWagemeisterBeuthenerstr. 21
Flatzek Agnes SchombergHausbesitzerinWilhelmstr. 18
Flatzek Anton SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 28
Frikel Josef SchombergGrubenassistentDrzegowerstr. 13
Galomska Michael SchombergHausbesitzerDorfanger 5
Gambich Peter SchombergMarkenkontrol[l.]Gemanderstr. 3
Gebauer Paul SchombergFleischermeisterWilhelmstr. 21
Golenia Robert SchombergSteigerBeuthenerstr. 19
Gorzellit Anton SchombergSchriftsetzerBeuthenerstr. 33
Grabinski Ludwig SchombergLehrerBeuthenerstr. 19
Grus Johann SchombergHausbesitzerFeldstr. 11
Gürtler Vinzent SchombergKaufmannDorfanger 1
Hameczyt Florian SchombergMarkenkontrol.Beuthenerstr. 41
Holewa Karl SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 25
Hoppe Jos. SchombergStraßenbahnkontrolleurDorfanger 3
Jendrezki Joseph SchombergWagemeisterFeldstr. 8
Juraschet Anton SchombergBäckermeisterDrzegowerstr. 10
Jurczyt Paul SchombergBauführerDorfanger 4
Ramolz Johann SchombergZinkraffiniererFeldstr. 8
Kempa Peter SchombergRittualiengeschäftBeuthenerstr. 13
Kilczet Eduard SchombergWeichenstellerFeldstr. 8
Kirschniot Adolf SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 9
Kloßet Joseph SchombergBadermeisterBeuthenerstr. 10
Kluzi[t] Joseph SchombergKaufmannBeuthenerstr. 32
Knapp Karl SchombergWagemeisterDrzegowerstr. 1
Kuhna Josef SchombergTechnikerFeldstr. 4
Ruklinski Josef SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 31
Ruß Karl SchombergWeichenstellerFeldstr. 8
Ledwig Blasius SchombergRittualiengeschäftWilhelmstr. 20
Lipka Josef SchombergSchnittwarenhändlerBeuthenerstr. 28
Lodar Ferdinand SchombergOberhauerFeldstr. 1
Lukascht Paul SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 16
Lura Matthias SchombergOberhauerBeuthenerstr. 10
Mansfeld Adolf SchombergFleischermeisterBeuthenerstr. 4
Masselli Vittor SchombergSchneidermeisterBeuthenerstr. 14
Masur Vinzent SchombergRittualiengeschäftDrzegowerstr. 6
Matuschowitz Josef SchombergHausbesitzerDrzegowerstr. 7
Mierzowski Bruno SchombergLehrerBeuthenerstr. 21
Mierzowski Otto SchombergSteigerDrzegowerstr. 1
Mierzwa Matthias SchombergKaufmannWilhelmstr. 3
Mikolaczyt Josef SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 1
Militsch Joh. SchombergSchuldienerBeuthenerstr.-Schulgebäude
Mletzko Franz SchombergHauptlehrerBeuthenerstr. 21
Motrasz Johann SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 7
Motrasz Johann SchombergHausbesitzerFeldstr. 4
Morawa Bernhard SchombergBarbierDorfanger 1
Mojeś Josef SchombergRegistratorWilhelmstr. 27
Mroß Johann SchombergBäckermeisterWilhelmstr. 26
Müller Joseph SchombergKaufmannBeuthenerstr. 27
Muschalaczyt Josef SchombergElektrikerDrzegowerstr. 6
Nalepa Ignaz SchombergWagemeisterGodullahütterstr. 2
Neide Gust. SchombergGendarmerie-Wachtmstr.Beuthenerstr. 7
Niemczyt Friedrich SchombergSteigerDrzegowerstr. 13
Niemczyt Oskar SchombergMarkscheiderkandidatDrzegowerstr. 13
Nowak Vittor SchombergLehrerBeuthenerstr. 27
Dulong Franz SchombergBäckermeisterBeuthenerstr. 28
Dgorek Franz SchombergKaplanGodullahütterstr. 1
Paczulla Josef SchombergSchneidermeisterDorfanger 3
Paczulla Konst. SchombergLehrerGodullahütterstr. (Vereinshaus)
Pajonczyk Eusebius SchombergTischler[mstr.?]Drzegowerstr. 6
Pauly Richard SchombergMaurermeisterFeldstr. 12
Pawletta Johann SchombergHausbesitzerDrzegowerstr. 4
Petricius Josef SchombergKohlenmesserFeldstr. 1
Pietrzya Franz SchombergHausbesitzerDrzegowerstr. 2
Pietsch Karl SchombergLehrerWilhelmstr. 10
Plascht Franz SchombergHausbesitzerFeldstr. 7
Plascht Vittor SchombergBürogehilfeFeldstr.
Plevig Richard SchombergLehrerWilhelmstr. 17
Pogorzalek Theod. SchombergRittualiengesch.Drzegowerstr. 8
Polf Karl SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 10
Bruchnik Paul SchombergAmtsassistentWilhelmstr. 28
Roschny Karl SchombergFleischermeisterWilhelmstr. 24
Rosmalla Paul SchombergOberhauerBeuthenerstr. 24
Rothba Franz SchombergHausbesitzerBeuthenerstr. 5
Komolit Paul SchombergHausbesitzerWilhelmstr. 17
Koziol Anton SchombergPolizeisergeantBeuthenerstr. 10
Kozlicki Karl SchombergTischlerBeuthenerstr. 34
Krolikek Max SchombergKüsterGodullahütterstr. (Vereinshaus)
Krzymycze[t] Franz SchombergOberhauerBeuthenerstr. 24
Rubißa Theodor SchombergHausbesitzerFeldstr. 8
Ruczera Theodor SchombergOberhauerDrzegowerstr. 1
Ryta Franz Sch.-RossbergHausbesitzerWilhelmstr. 6
Ryta Peter Sch.-RossbergHausbesitzerWilhelmstr. 29
Ryta Valentin Sch.-RossbergHausbesitzerWilhelmstr. 30
Scheffczyt Josef Sch.-RossbergHausbesitzerBeuthenerstr. 3
Schigulski Anton Sch.-RossbergAmts- u. Gemeinde-VorsteherDrzegowerstr. 1
Schmidt Bruno Sch.-RossbergOberhauerDrzegowerstr. 13
Schoppa Johann Sch.-RossbergGrubenassist.Drzegowerstr. 13
Schubert Peter Sch.-RossbergSchmiedWilhelmstr. 9
Schwarz Karl Sch.-RossbergPolizeiwachtmeisterBeuthenerstr. 11
Schweter Rudolf Sch.-RossbergLehrerBeuthenerstr. 21
Schyzta Anton Sch.-RossbergGastwirtWilhelmstr. 8
Schyzta Johann Sch.-RossbergKaufmannWilhelmstr. 30
Szepanik Peter Sch.-RossbergMotorführerWilhelmstr. 3
Setnik Paul Sch.-RossbergBürogehilfeVerbindungsstr. 2
Stiba Julius Sch.-RossbergWagemeisterWilhelmstr. 3
Storta Franz Sch.-RossbergHausbesitzerBeuthenerstr. 14
Storta Josef Sch.-RossbergHausbesitzerDrzegowerstr. 3
Smereczek Anton Sch.-RossbergGastwirtBeuthenerstr. 28
Smuda Paul Sch.-RossbergEisendreherDorfanger 7
Socha Franz Sch.-RossbergSchmiedemeisterDorfanger 8
Szcaitel Alfons Sch.-RossbergPolizeisergeantFeldstr. 9
Reichmann Karl Sch.-RossbergSchmiedDrzegowerstr. 13
Tworet Philipp Sch.-RossbergHausbesitzerFeldstr. 5
Walter Marie Sch.-RossbergRittualiengeschäftWilhelmstr. 19
Mante Emil Sch.-RossbergOberhauerDrzegowerstr. 13
Wazlawet Vittor Sch.-RossbergBergpraktikantDorfanger 6
Welzel Josef Sch.-RossbergBarbierBeuthenerstr. 27
Weselski Hermann Sch.-RossbergBäckermeisterWilhelmstr. 28
Weselski Marie Sch.-RossbergHausbesitzerinWilhelmstr. 27
Weselski Vittor Sch.-RossbergBüroassistentWilhelmstr. 26
Widera Vinzent Sch.-RossbergHausbesitzerDorfanger 2
Wieczorta Johann Sch.-RossbergLehrerWilhelmstr. 17
Winkler Heinrich Sch.-RossbergLehrerBeuthenerstr. 21
Wrobel Joseph Sch.-RossbergMotorführerBeuthenerstr. 31
Zelazny Wilhelm Sch.-RossbergMaurerpolierDorfanger 33
Boglowet Paul Sch.-RossbergGemeindesekretärWilhelmstr. 17

Jeśli zauważysz literówkę w nazwisku albo ulicy (Fraktura potrafi być zdradliwa) — podeślij lepszy kadr tej linijki, poprawimy zapis.

Źródła i uwagi edytorskie

Źródło podstawowe:
Adressbuch für Beuthen O.-S. einschliesslich des Verwaltungs-Bezirkes Schwarzwald … 1910/1911 — dział: Schomberg (s. 20) oraz Gemeinde Schomberg–Rossberg (s. 21).

Uwaga o zapisie:
zachowujemy brzmienie oryginału (DE). Niepewności można oznaczać w treści np. [?], ale w tej wersji wpisów dodałem je tylko tam, gdzie w samym źródle jest ryzyko odczytu (np. skróty / końcówki).

Zobacz też:
analogiczny wpis: Chropaczów w księdze adresowej 1910 — Chropaczów w księdze adresowej 1910/1911: ulice, zawody i nazwiska.

0
0

Read more

Kaplica szombierska i bytomska Madonna w relacjach źródłowych

Źródła 1936–1987 · Szombierki / Bytom

Kaplica szombierska i bytomska Madonna w relacjach źródłowych

zakres: XV/XVI w. (datowanie obrazu w źródłach) – 1987 temat: kaplica · kult maryjny · pamięć lokalna tryb: referencyjny (bez dopowiedzeń)

W relacjach zebranych w prasie i piśmiennictwie regionalnym kaplica w Szombierkach pojawia się nie tylko jako budowla, lecz jako miejsce codziennej modlitwy i znak lokalnej pobożności. W jej wnętrzu źródła umieszczają wizerunek Matki Bożej, określany jako bytomska Madonna — obraz opisywany wielokrotnie, choć niejednoznacznie, z powracającymi pytaniami o wiek, przemiany i kopie.

Zakres źródeł i charakter przekazów

Zestaw wykorzystanych publikacji (1936–1987)

Podstawą niniejszego tekstu są zamknięte źródła prasowe i regionalno-historyczne publikowane w latach 1936–1987: artykuł prasowy o Simonie Flatzku oraz zestaw tekstów z Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (w tym relacje historyczne, wspomnieniowe i jedna forma poetycka).[1]

Granice poznania wynikające z charakteru źródeł

Materiał jest zróżnicowany: część zapisów ma charakter pamięciowy i narracyjny, część syntetyczny, a część — literacki. W konsekwencji kaplica i Madonna pojawiają się tu raczej jako „obiekty opowiadane” niż jako w pełni udokumentowane fakty.

Uwaga: Artykuł celowo nie rekonstruuje zdarzeń poza tym, co podają źródła, nie rozstrzyga sporów datacyjnych i nie modernizuje religijnego języka przekazu.

Kaplica szombierska w przekazach źródłowych

Geneza ślubowania w czasie epidemii cholery

W relacjach powraca motyw epidemii cholery jako punktu wyjścia do ślubowania, które miało doprowadzić do budowy kaplicy. Wprost zapisano: „Kaplica zawdzięcza swe powstanie ślubowi złożonemu podczas epidemii cholery.” [5]

Ilustracja: modlitwa przy krzyżu w czasie epidemii cholery na Górnym Śląsku, XIX wiek (wizualizacja do tekstu)
Grafika 1. Modlitwa przy krzyżu w czasie epidemii cholery (wizualizacja).
W tekście: tło dla motywu ślubowania podczas zarazy.
Luka w danych: Źródła podają sprzeczne informacje o skali epidemii (np. 1/3 vs 1/2 mieszkańców). W tym miejscu nie da się tego rozstrzygnąć bez wyjścia poza materiał.

Budowa i poświęcenie kaplicy w relacjach prasowych

Źródła wskazują, że kaplica powstała jako realizacja ślubowania z czasów cholery (1854), a budowę lokuje się w latach 1859–1862. Daty poświęcenia nie są zgodne: pojawia się zarówno 13 sierpnia 1862, jak i 25 października 1863.[5]

Ilustracja: budowa murowanej kaplicy na Górnym Śląsku około 1860 roku (wizualizacja do tekstu)
Grafika 2. Budowa kaplicy (wizualizacja).
W tekście: odniesienie do lat 1859–1862 i rozbieżności w dacie poświęcenia.

Fundatorami w przekazach są rolnik August Cygan (grunt) oraz Simon Flatzek (znaczna część środków), przy czym podkreśla się, że początkowo planowano inną lokalizację (przy posesji Flatzków), z której zrezygnowano.[5]

Bytomska Madonna jako przedmiot kultu

Pochodzenie obrazu w przekazach źródłowych

Wizerunek Madonny obecny w kaplicy źródła wiążą z kościołem parafialnym św. Marii w Bytomiu, jednak nie oferują jednolitego, szczegółowego opisu okoliczności przeniesienia ani pierwotnej lokalizacji.[3]

Datowanie obrazu i problem autorstwa

Datowanie obrazu w relacjach waha się między XV a XVI wiekiem. W źródłach pada także rok 1480 na kopiach, przy czym zaznaczono: „Rok 1480, widniejący na kopiach, jest przyjęty dowolnie.”[3]

Bytomska Madonna: gotycki obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, datowany w źródłach na XV lub XVI wiek
Grafika 3. Bytomska Madonna (wątek ikonograficzny).
W tekście: datowanie XV/XVI w. i niepewność wokół „1480” na kopiach.
Luka w danych: Źródła nie pozwalają jednoznacznie wskazać autora ani stylu w sensie formalnej klasyfikacji — nie ma tu wspólnego stanowiska.

Kopie, przemalowania i restauracje

Przemiany wizerunku Madonny

W źródłach pojawia się informacja o wielokrotnych przemalowaniach i restauracjach obrazu, w tym o pracach z 1937 roku. Brak jednak szczegółowego opisu zakresu działań konserwatorskich.[3]

Istniejące kopie i ich funkcjonowanie

Przekazy mówią o licznych kopiach (m.in. fresk w kościele Mariackim oraz kopie malarskie). Nie powstał jednak w ramach tych źródeł jednolity wykaz kopii ani ich chronologia.[3]

Funkcjonowanie kaplicy w życiu religijnym

Nabożeństwa i modlitwa prywatna

Kaplica występuje w źródłach jako miejsce nabożeństw, modlitwy prywatnej i lokalnego kultu. W przekazach akcentuje się jej codzienną obecność w życiu mieszkańców.[5]

Modlitwa przy kaplicy szombierskiej na przełomie XIX i XX wieku (wizualizacja do tekstu)
Grafika 4. Modlitwa przy kaplicy (wizualizacja).
W tekście: kaplica jako codzienny punkt modlitwy i praktyk religijnych.

Lokalny kult maryjny

W relacjach podkreśla się rodzinny i regionalny charakter kultu. W jednym z tekstów zapisano: „Madonna z Dzieciątkiem była od pokoleń głęboko zakorzeniona w rodzinach górnośląskich.” [9]

Simon Flatzek w relacjach źródłowych

Sołtys, opiekun i dzwonnik kaplicy

Źródła przedstawiają Simona Flatzka jako sołtysa oraz opiekuna i dzwonnika kaplicy. Funkcję tę miał pełnić aż do swojej śmierci w 1914 roku.[1]

Obraz Flatzka w przekazach pamięciowych

W relacjach rodzinnych przytacza się słowa przypisywane Stanislausowi Flatzkowi: „Nie wódka, lecz Matka Boża mi pomoże.”[1]

Luka w danych: W zamkniętym kontekście nie ma pełnej dokumentacji biograficznej Flatzka — w tym tekście pozostajemy przy rolach, które źródła wiążą bezpośrednio z kaplicą.

Pamięć lokalna i narracje wtórne

Przekazy wspomnieniowe i regionalne

Część tekstów ma charakter pamięciowy i regionalny: kaplica oraz Madonna funkcjonują w nich jako element opowieści o miejscu, rodzinach i lokalnej religijności. Ton bywa rzeczowy lub wyraźnie narracyjny — zależnie od rocznika i intencji autora. [7]

Elementy narracyjne i poetyckie

Wiersz z 1979 roku („Der Grund zum Bau der Schomberger Kapelle”) utrwala temat w formie literackiej. Jego specyficzna forma zbliżona jest do znanych opowieści w stylu Wilhelma Buscha. Niektórzy lokalni twórcy mogli inspirować się tą stylistyką, tworząc przekaz anegdotyczny i rytmiczny, który jednocześnie niesie pamięć o religijnym tle budowy kaplicy.[6]

Stary, niewielki dzwonek kapliczny zawieszony w drewnianej ramie (wizualizacja do tekstu)
Grafika 5. Stary, niewielki dzwonek kapliczny zawieszony w drewnianej ramie (wizualizacja).

Oryginał (DE)

Der Grund zum Bau der Schomberger KapelleIn Schomberg in der Cholera-Zeit, da gab es große Krankheit weit. Ein Drittel starb, ja vielleicht halb, drum war das Dorf voll Angst und Qual.Da knieten sie am Wegekreuz, und baten Gott um Schutz und Reiz. Sie schworen, wenn die Seuch’ vergeht, daß eine Kapelle man hier stellt.So kam es dann in später Jahr, als Schomberg wieder sicher war, daß man den Bau auch wirklich tat, und Gott für seine Hilfe bat.Die Kapelle steht noch heute da, und mancher geht zur Andacht nah. Wer vorbeikommt, der zieht den Hut, und denkt an Not und Gottes Gut.

Tłumaczenie (PL)

Powód budowy kaplicy szombierskiejW Szombierkach, w czas zarazy cholery, rozlała się choroba po ziemi. Jedna trzecia zmarła — a może połowa, więc strach i udręka wioskę chowała.Klękali przy krzyżu na drodze, i prosili Boga o opiekę w trwodze. Ślubowali, jeśli zaraza ustąpi, że tu się kapliczka wzniesie — bez zwłoki.Tak przyszły późniejsze lata spokojne, gdy Szombierki znów były bezpieczne i wolne, wtedy naprawdę budowę podjęto, dziękując Bogu za pomoc i święto.Kaplica stoi do dnia dzisiejszego, i niejeden wchodzi w ciszę modlitwy w niej samej. Kto przechodzi obok — czapkę zdejmuje, i myśli o biedzie oraz o Bogu, co czuwa.

Rozbieżności, luki i niejednoznaczności źródeł

Daty, liczby i sprzeczne relacje

Najważniejsze rozbieżności dotyczą daty poświęcenia kaplicy (1862 vs 1863) oraz skali epidemii cholery (różne ujęcia procentowe). W obrębie zamkniętych źródeł brak narzędzi do jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Granice pewności historycznej

Źródła zawierają także wątki o charakterze legendarnym (np. husyci, cudowne ocalenia). W tym artykule pozostają one oznaczone jako elementy przekazu — bez orzekania o ich historyczności.

Zakończenie

Zebrane publikacje z lat 1936–1987 nie tworzą jednej, spójnej kroniki. Pokazują raczej, jak kaplica szombierska i bytomska Madonna były opisywane — raz jako fakt lokalnej historii, innym razem jako pamięć rodzinna, a czasem jako temat literacki. W obrębie tych źródeł pozostają nierozstrzygnięte daty, liczby i szczegóły pochodzenia obrazu. Ten stan niepewności jest częścią przekazu i nie powinien być wygładzany dopowiedzeniem spoza materiału.

Źródła (zamknięte)

  1. Schaffgotsch Werks-Zeitung, 31.10.1936, nr 22: „Unser einstiger Dorfschulze Flatzek, der Betreuer und Glöckner der Schomberger Kapelle”.
  2. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1954): „Die Beuthener Kirchen”, s. 25–31.
  3. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1961): „Die Beuthener Madonna”, s. 26–27.
  4. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1960): „Zur Heimatkunde von Schomberg”, s. 31–34.
  5. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1972): „Die Schomberger Kapelle”, s. 32–33.
  6. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1979): wiersz „Der Grund zum Bau der Schomberger Kapelle”.
  7. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1983): „Schomberg – wie es damals war (Schluß)”, s. 36–38.
  8. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1982): okładka numeru „Die Schomberger Kapelle”.
  9. Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt (1987): „Schombergs letzter Nachfahr seines Stammes”, s. 34–36.

Zobacz też:
Historia kaplicy NMP / św. Józefa w Szombierkach
Druki: budowa i poświęcenie kaplicy św. Józefa w Szombierkach

0
0

Read more