Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Blog

genealogia i historia

Kolorowy szkic procesji mieszkańców Chropaczowa idących ulicą w stronę kościoła, w tle huta i kopalniane szyby z dymiącymi kominami, w stylu starej ilustracji prasowej.

Czarny Chropaczów w „Dzienniku Śląskim” (1898–1906). Część 1 – bójki, tyfus i święte procesje

Świętochłowice · Chropaczów

Czarny Chropaczów w „Dzienniku Śląskim” (1898–1906)

Część 1: bójki, tyfus i święte procesje

Skąd w tytule ten „czarny” Chropaczów? To nie żaden złośliwy komentarz, tylko cytat z jednego z listów do „Dziennika Śląskiego”. W 1906 roku anonimowy autor podpisany „Czujny” narzekał na dym z huty i niskie kominy, przez które „Chropaczów wygląda jak jedna chmura”, a górnik miał powiedzieć, że nie chce się przenosić do „czarnego Chropaczowa”. W tym samym liście pojawia się marzenie, żeby miejscowość „przeobraziła się z czarnego w zielony”. Ten obrazek stał się kluczem do całej opowieści.

Chropaczów – dziś dzielnica Świętochłowic – w czasie, o którym mowa w tym tekście, był osobną wsią, a potem gminą w powiecie bytomskim. Wokół wyrastały szyby kopalni „Śląsk”, huta, cegielnie, nowe domy robotnicze; między Lipinami, Godulą i Chebziem robiło się coraz ciaśniej i coraz bardziej przemysłowo.

Dziennik Śląski”, polskojęzyczna gazeta wydawana w Bytomiu, patrzył na ten świat z bardzo bliska. W krótkich notkach drukowanych na trzeciej czy czwartej stronie przewijają się nazwy wszystkich tych miejscowości – w tym Chropaczowa.

Przejrzałem roczniki z lat 1898–1906, szukając właśnie tego jednego słowa. Okazało się, że Chropaczów pojawia się tam dziesiątki razy: w kronice kryminalnej, w wiadomościach z kopalń, w listach do redakcji, w drobnych ogłoszeniach.

Ta część to próba ułożenia tego materiału w jedną opowieść – na razie z pierwszych ośmiu roczników, czyli z lat 1898–1906.

Kolorowy szkic gazet z napisem „Dziennik Śląski” i notatkami, w których zaznaczono słowo „Chropaczów”.
Chropaczów pod lupą archiwów – notatki z „Dziennika Śląskiego” z przełomu XIX i XX wieku.
Kolorowy szkic dawnej izby sądowej w Bytomiu z robotnikiem z Chropaczowa stojącym przed składem sędziowskim.
Kryminalny Chropaczów – wiele notek prowadzi do bytomskiej izby sądowej.

Kryminalny Chropaczów

Już w pierwszym roczniku „Dziennika” (1898) pojawiają się chropaczowskie sprawy karne.

Oszustka z Jerozolimą

Najgłośniejsza jest sprawa Wiktorii Kaiserowej z Chropaczowa. Kobieta chodziła po okolicy i zbierała pieniądze na rzekomą pielgrzymkę do Jerozolimy. Opowiadała, że „Pan Bóg kazał” jej zbierać składki na podróż do Ziemi Świętej.

W jednym numerze czytamy, że wyłudziła od górnika Sikory przeszło 400 marek, od żony kotlarza Jana Miki – kolejne 400, a ile od innych, „nie wiadomo”. W innym – że sprawa trafiła przed izbę karną w Bytomiu, gdzie sąd ostatecznie uznał ją za niepoczytalną i uwolnił od kary.

Telegram na 5000 marek

W 1904 roku pojawia się sprawa Jana Kaczmarczyka i Józefa Brzoski. Dwaj mieszkańcy Lipin wysyłają telegram do pani Dworaczkowej w Łagiewnikach z prośbą o przysłanie 5000 marek, podpisując się nazwiskiem jej krewnego.

Na poczcie czeka już jednak policyant Pfeffer z Chropaczowa, który aresztuje ich, gdy przychodzą „dopytywać o pieniądze”.

Fałszywy pogrzeb dziecka

W 1905 roku przed sądem przysięgłych w Bytomiu staje hutnik August Nowak z Chropaczowa. Zgłosił w urzędzie stanu cywilnego w Chropaczowie śmierć własnego dziecka, które w rzeczywistości żyło, żeby na podstawie aktu zgonu odebrać z kasy pogrzebowej zapomogę „na pogrzeb”.

Półtora miesiąca później powtórzył ten sam manewr w Lipinach. Łącznie otrzymał 12 marek. Sąd przysięgłych skazał go na 1,5 roku więzienia i dwa lata utraty praw honorowych.

Noże, bójki i korytarz sądowy

W kronice sądowej i policyjnej Chropaczów wraca często. Kilka przykładów:

  • Noworoczna awantura 1905 – Tomasz Wolny i trzech kolegów z Chropaczowa „swawolą” 1 stycznia przed lokalem pana Schirokauera, potem próbują dostać się do karczmy pana Lolonka. Gdy ich nie wpuszczono, biją ślusarza Pawła Kostura, a Wolny dźga go nożem, zadając niebezpieczną ranę. Izba karna skazuje Wolnego na 2 lata więzienia, trzech pozostałych na po 5 miesięcy.
  • Napad na niewidomą staruszkę – w 1906 roku Kokot i Wagner z Chropaczowa napadają w Lipinach na około 80-letnią, ślepą kobietę. Rzucają ją na ziemię i ciężko ją poturbowali. Dozorca hutniczy Wróbel, który staje w jej obronie, także zostaje pobity. Policja odnajduje sprawców w szynku; przy aresztowaniu szybko gromadzi się tłum przekonany, że policja krzywdzi „niewinnych ludzi”.
  • Cygaro w sądzie – robotnik z Chropaczowa wchodzi do izby sądowej w Bytomiu z zapalonym cygarem, żeby „przysłuchać się sprawom”. Dostaje za to 24 godziny aresztu za nieprzystojne zachowanie w sali sądowej.
  • Hutnik W. i policjanci – w 1906 roku hutnik W. z Chropaczowa, skazany za wykroczenie w Lipinach, jest prowadzony po rozprawie do więzienia. W sieni zwraca się do policyjnego świadka z Lipin słowami: „Czekaj ty psie…, jak przyjdę” i uderza go tak, że hełm spada z głowy. Szarpie się z dozorcą więziennym i drugim policjantem, bije ich i kopie. Sąd dokłada mu kolejne 10 miesięcy więzienia. Według relacji gazety ma odpowiedzieć: „Nic nie szkodzi, będę siedział, aż zgniję.”
Szkic kopalni z dymiącym kominem, kolejką elektryczną i przewróconym wozem konnym na drodze.
Kolejka, furmanki i kopalnia „Schlesien” – codzienność pełna wypadków.

Niebezpieczna robota i codzienne wypadki

Duża część chropaczowskich wzmianek dotyczy wypadków – na kopalni, szosach i przy torach.

Kopalnia „Schlesien”

W kilku notkach pojawia się kopalnia „Schlesien”:

  • górnik Bojdoła z Chropaczowa (nazwisko w gazecie jest nieco nieczytelne) zostaje ciężko ranny na kopalni „Schlesien” i trafia do lazaretu knapszaftowego; rany zagrażają jego życiu,
  • trupa aktorów nowego niemieckiego teatru wyjeżdża dorożką do Chropaczowa, żeby zwiedzić kopalnię „Schlesien”. Z powodu mgły dorożka zsuwa się z wysokiego nasypu szosy, aktorzy wypadają na ziemię. Jedna aktorka łamie obojczyk, druga odnosi obrażenia wewnętrzne i rozcięcie głowy.

Kolejki, pociągi i furmanki

Na przełomie wieków w okolicach Chropaczowa często dochodzi do zderzeń dawnego i nowego transportu:

  • w Nowy Rok 1903 kolejka elektryczna przejeżdża 24-letniego syna głównego nauczyciela Kani z Chropaczowa. Mężczyzna leżał na torach; uderzenie było tak silne, że pojazd odciął mu głowę i obie nogi,
  • między Chebziem a Lipinami pociąg zabija konia wartego dwieście talarów i rozbija powóz należący do oberżysty Weissa z Chropaczowa. W relacji podkreśla się, że urzędnik kolejki nie ponosi winy – koń stał bez dozoru, a gdy nadjechał pociąg, ruszył z miejsca wprost pod skład,
  • na szosie łagiewnickiej furmanka Jana Matuszka ze Świętochłowic najeżdża na żonę inwalidy Magiery z Chropaczowa. Kobieta doznaje ciężkiej rany głowy, dodatkowo kopie ją koń.

Dzieci, pies i lazaret

  • 13-letnia Paulina Białas z Chropaczowa ucieka na ulicy Dworcowej w Bytomiu przed „psem wielkim”. Wycofując się, zahacza o rynsztok, upada i doznaje niebezpiecznej rany.
  • górnik Lesiok z Chropaczowa leży chory w katowickim lazarecie. Znajomy przynosi mu fajkę, tytoń i zapałki. Zapalona zapałka upada na łóżko, powstaje pożar, górnik odnosi tak ciężkie oparzenia, że umiera. Zostawia wdowę i pięcioro dzieci; gazeta zaznacza, że wdowa i sieroty mają prawo do renty.
Śląska ulica spowita dymem z niskich kominów huty, przechodnie w dawnych ubraniach.
„Czarny Chropaczów” – wieś spowita dymem z niskich kominów huty.

Choroby i smog: tyfus i „czarny Chropaczów”

Tyfus w statystykach

W numerze z 1900 roku „Dziennik Śląski” publikuje zestawienie zachorowań na tyfus w powiecie bytomskim. We wrześniu:

  • Świętochłowice – 96 przypadków, 8 zgonów,
  • Orzegów – 52 przypadki, 3 zgony,
  • Lipiny – 33 przypadki, 4 zgony,
  • Chropaczów19 przypadków, 1 zgon,
  • dalej m.in. Godula (13 zachorowań), Chebzie (6), Górne Hajduki (5), Górne Łagiewniki (2).

Od początku roku do końca września we wszystkich wymienionych miejscowościach zanotowano 849 zachorowań i 76 zgonów.

W Nowej Kopaninie buduje się kosztem rządu trzy baraki dla chorych na tyfus z rejonu Lipin i Chropaczowa. Opieką nad chorymi mają zająć się Siostry Szarytki, które wcześniej pracowały już m.in. na Goduli.

Czarny kontra zielony Chropaczów

W 1906 roku anonimowy „Czujny” opisuje w liście warunki w Chropaczowie. Skupia się na hucie z niskimi kominami. Dym, który z nich wychodzi, rozchodzi się po całej miejscowości:

„Chropaczów sam wygląda jak jedna chmura. Otworzyłby kto okno wtenczas, to może usnąć i na wieki.”

Według autora nawet ludzie pracujący w Chropaczowie wolą mieszkać gdzie indziej. Jeden z górników ma odpowiedzieć, że „jeszcze się nie przeniósł do czarnego Chropaczowa”.

„Czujny” wskazuje, że silny związek posiadaczy domów i gruntów mógłby wymóc na księciu – właścicielu zakładów – podwyższenie kominów. W takim wariancie Chropaczów nie byłby już „czarny”, tylko „zielony”.

Procesja przed wiejskim kościołem, chorągwie, mężczyźni w robotniczych ubraniach i dzieci z lampionami.
Kościół, procesje i polskość – Chropaczów spod chorągwi i lampionów.

Kościół, procesje i polskość

Procesja ze św. Izydorem i hutnicy

W 1902 roku opisano procesję na święto św. Izydora, patrona rolników. W niedzielę 11 maja mieszkańcy Chropaczowa wyruszają z muzyką do kościoła parafialnego w Lipinach.

Za muzykę odpowiadają dwa związki: katolickie stowarzyszenie robotników z Lipin oraz związek posiadaczy domów i gruntów z Chropaczowa. Kapela gra w drodze i w kościele, co – jak pisze autor – bardzo pomaga wiernym w śpiewie.

Na końcu dodaje prośbę w imieniu hutników: podczas uroczystości św. Floriana, ich patrona, w kościele muzyka nie gra, więc warto byłoby zadbać o to w przyszłości.

Kardynał Kopp i napisy na bramach

Gdy w 1902 roku do Lipin przyjeżdża z wizytą kardynał Georg Kopp, gospodarze z Lipin i Chropaczowa witają go w strojach narodowych.

Ustawiono cztery bramy. Trzy mają napisy po niemiecku. Czwarta, przy kościele, ma z jednej strony napis łaciński, a z drugiej – od strony świątyni – polski. W relacji pojawia się dopisek, że ustawiono go tak, żeby „innym w oczy nie kłuł”.

Szkoła, język i polskie towarzystwa

W notkach lokalnych pojawia się też wątek szkolny. Nauczyciel Ernst Willimsky z Chropaczowa otrzymuje od prezesa rejencji 100 marek nagrody „za skuteczne nauczanie dzieci języka niemieckiego i popieranie niemczyzny”.

W tym samym czasie do gazety piszą czytelnicy z Chropaczowa:

  • w 1901 roku autor podpisany miejscowością „Chropaczów” pisze, że cieszy go, gdy czyta w gazecie o polskich towarzystwach, ale w samej miejscowości żadne polskie stowarzyszenie nie działa. Wcześniej młodzież chodziła z Chropaczowa do Lipin na spotkania towarzystwa św. Alojzego, ale je rozwiązano. Teraz „w niedzielę po południu nie ma się gdzie zabawić”, wielu chodzi więc do szynku, „gdzie się wiele złego dzieje, a mianowicie klątw”. Proponuje założenie w Chropaczowie katolickiego towarzystwa mężów i młodzieńców. Przypomina, że wieś liczy ponad 8000 mieszkańców, więc takie stowarzyszenie mogłoby się utrzymać.
  • w 1905 roku, przy okazji wyborów do zarządu i zastępstwa kościelnego w parafii lipińsko–chropaczowskiej, w Lipinach powstaje „polski komitet”. Autorzy z Chropaczowa mają zastrzeżenia do listy kandydatów: wśród nich są osoby, które wychowują dzieci po niemiecku, a część do polskości w ogóle się nie przyznaje. Zarzucają komitetowi, że „o Chropaczowie prawie zupełnie zapomniał”. Pada przypomnienie:

„Przecież Lipiny powstały z Chropaczowa! Czy to Lipińscy obywatele sami kościół wybudowali?”

Autorzy podkreślają, że do zarządu kościelnego powinni trafić ludzie łagodni, świadomi, „sprawiedliwie myślący, polscy”, współpracujący z księdzem. Zaznaczają, że agitacja powinna odbywać się spokojnie: kościół to nie sejm ani parlament.

Kolorowy szkic sali obrad – wójt i radni gminy przy długim stole zasłanym papierami.
Polityka gminna i podatki – spory o sołtysa, podatek gruntowy i wydatki na drogi.

Polityka gminna i podatki

Protest do najwyższego sądu

W 1904 roku w rubryce z Chropaczowa wyjaśniana jest sprawa zastępców gminnych. Po miejscowości krąży wieść, że landrat nie potwierdził wyboru zastępców obranych w marcu i nie zostali oni wprowadzeni w urząd.

Autor pisze, że landrat zatwierdza tylko sołtysa i ławników. Wobec wyboru zastępców można jedynie złożyć protest. Taki protest miała złożyć kopalnia, ale został odrzucony przez urząd gminny, a zastępców normalnie wprowadzono w urząd.

W drugiej części tekstu przypomniano starszą sprawę: dwa lata wcześniej obywatele Chropaczowa złożyli protest przeciw innym wyborom. Ten protest rozpatrywał najwyższy sąd administracyjny w Berlinie i – jak relacjonuje gazeta – rozstrzygnął go „na korzyść obywateli”. W związku z tym mają odbyć się nowe wybory. Mieszkańcom radzi się, by wybierali „ludzi tęgich, niezlęknionych, o gminę dbających”.

Spór o sołtysa Schliwę

W innym liście mieszkańcy opisują sytuację wokół sołtysa Schliwy. Zakończyła się jego kadencja, ale obywatele, ławnicy i zastępcy gminni ponownie wybrali go na to stanowisko. Tymczasem po kopalni krążą pogłoski, że nowy wybór ma nie zostać potwierdzony.

Autorzy wymieniają zasługi Schliwy:

  • uporządkowanie podatków i dróg,
  • założenie kriegervereinu, volksbiblioteki i straży pożarnej,
  • uzyskanie dla gminy nazwy „Fürstenwerk”.

Zwracają uwagę, że są to działania zgodne z oczekiwaniami władz pruskich, a mimo to kopalnia ma wobec niego zastrzeżenia. Wskazują też na jego rolę przy staraniach o kościół i przeciwstawiają to trosce „panów” jedynie o rozwój kantyn.

Podatek gruntowy i związek posiadaczy

W 1905 roku pojawia się kolejny list – tym razem dotyczący uchwały o podatku gruntowym od wartości ziemi. Zarząd gminy wraz z częścią zastępców przyjął taką uchwałę.

Autor wylicza, że dziewięciu gospodarzy ma razem 45 mórg roli i porównuje to do sytuacji, w której gmina „ostrzy sobie zęby” na wartość tej ziemi. Reszta gospodarzy to „chałupnicy z ogródkami przez hutnicze dymy zasmrodzonymi”.

Stary sołtys Śliwa miał – według tekstu – zostawić gminie majątek, a nowa władza zdążyła już zadłużyć się na drogi i planuje budowę szkoły. Regencja nie zamierza dopłacać, bo Chropaczów uchodzi za gminę bogatą.

Pada pytanie o związek posiadaczy domów i gruntów: czy jego członkom „tak dobrze, że śpią”. Autor wzywa do zwołania posiedzenia, sprzeciwu wobec nowego podatku i przypomina, żeby przy okazji nie zapomnieć o ciągnącej się sprawie budowy kościoła.

Barak robotniczy przy kopalni i grupy rusinów idących w stronę budynku z szyldem „Konsum”.
Rusinie i szlafhauzy – przyjezdni robotnicy mieszkający w domach sypialnych przy kopalni „Śląsk”.

Obcy robotnicy i szlafhauzy

Osobną grupę wzmianek tworzą teksty o przyjezdnych robotnikach – Rusinach pracujących na cegielni i kopalni „Śląsk”.

W 1906 roku list podpisany pseudonimem „Kilofek” informuje, że na cegielni i kopalni pracuje już kilkaset, może około 600 Rusinów. Mieszkają w dwóch dużych domach sypialnych (szlafhauzach), a kopalnia buduje trzeci. Jest dwóch zarządców tych domów.

Jeden z robotników skarży się, że w miesiącu „zjadł żywności za 40 marek”, wszystko kupowane w konsumie, z potrąceniem przy wypłacie, a mimo to chodził głodny.

Do robotników przyjeżdża greckokatolicki ksiądz Hanuśyk z Katowic. Jeden z Rusinów, niezadowolony z warunków pracy i zarobku, twierdzi, że ksiądz „zaprowadził” ich na takie warunki i „zapredał”. W rozmowie z szynkarzem mówi: co mu z 8 marek zarobku, skoro wszystko może przejeść w domu sypialnym i nic nie zostanie na wysłanie do domu.

„Kilofek” opisuje też stronę gospodarczą. Rusini muszą mieszkać w szlafhauzach – nie wolno im osiedlać się w gminie. Żywności dostarcza konsum chropaczowski, co oznacza duży obrót. Według relacji jeden z zarządców domu sypialnego miał dostać dywidendę rzędu 1000–1500 marek, drugi (lub jego żona) kupili gospodarstwo w okolicy Kozła.

Robotnicy, którzy wracają do domu, zostawiają na miejscu swoje rzeczy, sprzedając je za niewielkie kwoty. Zarządcy mogą je odkupować i odsprzedawać kolejnym przyjezdnym.

W tekście podkreślono, że Rusini nie płacą podatków w gminie, a miejscowi gospodarze i kupcy nie mają z ich obecności dochodu. Korzystają głównie konsum i zarządcy domów sypialnych, a dla miejscowych robotników pojawia się dodatkowa konkurencja.

Zakończenie: Chropaczów w gazetowej lupie

W „Dzienniku Śląskim” Chropaczów nigdy nie jest głównym bohaterem numeru – pojawia się obok Lipin, Goduli, Świętochłowic czy Królewskiej Huty. W rocznikach z lat 1898–1906 nazwa miejscowości wypływa jednak wyjątkowo często: przy bójkach i sprawach sądowych, przy wypadkach na kolei i kopalni, w statystykach tyfusu, w sporach o kościół, podatki i dym z kominów.

W tej części zebrane zostały przykłady z pierwszych ośmiu roczników „Dziennika Śląskiego”. Kolejne lata przynoszą następne wątki: dalsze spory o szkołę i język, duże wydarzenia polityczne, a w końcu wojnę i zmianę granic. To materiał na drugą część tej historii.

0
0

Read more

Rysunkowy widok centrum Bytomia, grafika tytułowa artykułu o dawnych nazwach ulic

Bytom – ulice 100 lat temu. Dawne nazwy ulic i plan miasta

Dawne nazwy ulic Bytom to fascynująca podróż do czasów, gdy miasto nosiło nazwę Beuthen O.S.. W tym artykule pokazuję, jak wyglądały dawne nazwy ulic Bytom i jak zmieniały się one na przestrzeni ponad 100 lat.

W dzisiejszym Bytomiu trudno sobie wyobrazić, że Dworcowa była Bahnhofstraße, Katowicka – Kattowitzerstraße, a Piłsudskiego – Bismarckstraße. Co więcej, wiele mniejszych ulic również nosiło nazwy, które dziś brzmią zupełnie inaczej.

W tym wpisie odtwarzam nazwy najważniejszych ulic śródmieścia, korzystając z oryginalnych źródeł historycznych. Dzięki temu możesz łatwo sprawdzić, jak wyglądała „miejska mapa” sprzed ponad wieku.

  • ksiąg adresowych Adressbuch Beuthen O.S. (1900–1937),
  • planu miasta z 1913 roku,
  • map i publikacji historycznych.

Poniżej znajdziesz mapę, a później także interaktywną wyszukiwarkę, która pozwoli Ci błyskawicznie sprawdzić dawną nazwę każdej ulicy. To idealne narzędzie, jeśli interesują Cię dawne nazwy ulic Bytom.

Dawne nazwy ulic Bytom – najważniejsze ulice śródmieścia

To tylko wybrane przykłady z dziesiątek ulic wpisanych do dawnych ksiąg adresowych. Każda z poniższych ulic ma swoją małą historię – i tabliczkę, która zmieniała się wraz z kolejnymi epokami.

🚂 Dworcowa → Bahnhofstraße

Główna ulica reprezentacyjna prowadząca od dworca do rynku. W źródłach przedwojennych nazwa występuje niezmiennie jako Bahnhofstraße – nic dziwnego, była to „wizytówka” miasta dla wszystkich przyjezdnych.

🛤️ Katowicka → Kattowitzerstraße

Stary trakt w kierunku Katowic. Na mapach z początku XX wieku pojawia się zarówno jako Kattowitzerstraße, jak i lokalnie Dyngosstraße przy jednym z odcinków.

🏛️ Piłsudskiego → Bismarckstraße

Ulica „cesarska”, jedna z kluczowych arterii śródmieścia. Jej odcinki zmieniały nazwy (m.in. Blottnitza Straße, Freiheitstraße), ale Bismarckstraße dominowała od końca XIX wieku do I wojny światowej.

🕍 Rynek → Ring / Marktplatz

Historyczne centrum miasta, widoczne na wszystkich mapach od XIX wieku do 1945 roku jako Ring lub Marktplatz. Tu koncentrował się handel, życie towarzyskie i najważniejsze instytucje.

🚗 Strzelców Bytomskich → Tarnowitzerstraße / Ostlandstraße

Jedna z ulic najczęściej zmieniających nazwę. W okresie międzywojennym pojawia się Friedrich-Ebert-Straße, a w latach 1933–1945 nazwa propagandowa Ostlandstraße. Dziś kojarzona raczej z korkami niż z wielką polityką.

🏰 Jagiellońska → Hohenzollernstraße

Elegancka ulica mieszczańska nazwana na cześć dynastii Hohenzollernów. Po 1945 roku nazwę zmieniono na bardziej „naszą” – Jagiellońską.

🧭 Wrocławska → Hindenburgstraße

Ulica wylotowa na zachód. W różnych okresach nadawano jej nazwy od polityków i kierunków dróg, m.in. Miechowitzer Chaussee. Dzisiejsza nazwa nawiązuje do Wrocławia – jednego z głównych miast regionu przed wojną.

🛍️ Krakowska → Krakauerstraße

Tradycyjna oś handlowa na wschód od rynku, z nazwą od zawsze związaną z Krakowem. W Adressbuch występuje po prostu jako Krakauerstraße.

⛪ Piekarska → Piekarerstraße

Dawna droga do Piekar Śląskich. W księgach adresowych i na mapach pojawia się jako Piekarerstraße, a miejscami także jako Poststraße – ulica pocztowa.

⚖️ Plac Kościuszki → Kaiser-Franz-Josef-Platz

Plac, na którym jak w soczewce widać zmiany epok: od cesarza Franciszka Józefa, przez okres III Rzeszy z Adolf-Hitler-Platz, aż po współczesnego patrona – Tadeusza Kościuszkę.

Chcesz sprawdzić swoją ulicę?

Jeśli mieszkasz w Bytomiu, wpisz w wyszukiwarce powyżej nazwę swojej ulicy – po polsku lub po niemiecku – i zobacz, jak nazywała się 100 lat temu. 🔍

Skorzystaj również z wyszukiwarki, aby szybko porównać dawne nazwy ulic Bytom z ich współczesnymi odpowiednikami.

Plan miasta Beuthen O.S. Bytom z 1913 roku z przebiegiem głównych ulic

Plan miasta Beuthen O.S. z 1913 roku. Po powiększeniu widać rynek, Bahnhofstraße, Kattowitzerstraße i gęstą zabudowę śródmieścia.

Dworcowa – Bahnhofstraße
Katowicka – Kattowitzerstraße / Dyngosstraße
Piłsudskiego – Bismarckstraße / Blottnitza Straße / Freiheitstraße
Strzelców Bytomskich – Tarnowitzerstraße / Friedrich-Ebert-Straße / Ostlandstraße
Jagiellońska – Hohenzollernstraße
Wrocławska – Hindenburgstraße / Miechowitzer Chaussee
Gliwicka – Gleiwitzerstraße
Chorzowska – Königshütter Landstraße
Łagiewnicka – Hohenlinder Landstraße
Zabrzańska – Beuthenerstraße / Pilkermühle
Korfantego – Friedenshütterstraße / Kluckowitzerstraße
Pszczyńska – Pleßerstraße / Maczeikowitzer Weg
Rynek – Ring / Marktplatz
Plac Kościuszki – Kaiser-Franz-Josef-Platz / Adolf-Hitler-Platz
Plac Grunwaldzki – Friedrich-Wilhelms-Ring
Plac Akademicki – Reichspräsidentenplatz / Victoriaplatz
Plac Sikorskiego – Kaiserplatz / Braunauer Platz
Plac Słowiański – Wilhelmplatz
Plac Wolskiego – Am Bahnhof
Krakowska – Krakauerstraße
Piekarska – Piekarerstraße / Poststraße
Piastów Bytomskich – Kaiserstraße
Matejki – Ringstraße / Hyazinthkirchstraße / Küperstraße
Moniuszki – Gymnasialstraße
Mickiewicza – Friedrichstraße
Miarki – Hubertusstraße / Bergstraße
Parkowa – Im Stadtpark
Kościelna – Kirchstraße
Mariacka – Marienstraße / Kirchstraße
Szkolna – Schulstraße
Sądowa – Gerichtstraße
Staromiejska – Altestraße
Targowa – Marktgasse / Synagogengasse
Wałowa – Wallstraße
Rzeźnicza – Fleischerstraße
Prusa – Redenstraße
Didura (dawniej Słowackiego) – Goethestraße
Powstańców Śląskich – Guttenbergstraße
Powstańców Warszawskich – Gartenstraße / Parallelstraße
Skłodowskiej-Curie – Körnerstraße
Towarowa – Buddestraße
Webera – Gräupnerstraße
Chrobrego – Wilhelmstraße
Żołnierza Polskiego – Feldstraße
Sandomierska – Sedanstraße
Wesoła – Karlstraße
Słoneczna – Kapellenweg
Siemianowicka – Siemianowitzerstraße / Laurahütter Landstraße
Żeromskiego – Breitestraße
Armii Krajowej – Luisenstraße
Biskupia – Bischofstraße
Brzezińska – Brzeziner Straße
Garbarska – Gerberstraße
Górnośląska – Oberschlesische Straße
Robotnicza – Arbeiterstraße
Stalmacha – Moltkeweg
Stycznia – Bismarckweg
Świętochłowicka – Schwientochlowitzerstraße
Tarnogórska – Tarnowitzer Weg
Zamkowa – Schlossstraße
Zgoda – Concordiastraße
Zielona – Grünstraße
2
0

Read more

Ilustracja śląskiej ulicy z początku XX wieku – mieszkańcy idą między ceglastymi kamienicami, tło do opowieści o Górnym Śląsku i III Powstaniu Śląskim

„Dwudziesty pierwszy roczek”. Przyśpiewka z czasów III Powstania Śląskiego

Górny Śląsk · III Powstanie Śląskie · Pieśń

„Dwudziesty pierwszy roczek”. Przyśpiewka z czasów III Powstania Śląskiego

W roku 1921 na Górnym Śląsku znów padły strzały. III Powstanie Śląskie było próbą wywalczenia dla Polski tej części regionu, która w plebiscycie nie dostała szansy na polską przyszłość. Wtedy rodziły się też pieśni – krótkie, proste, ale bardzo wyraźnie stojące po polskiej stronie. Jedną z nich jest przyśpiewka „Dwudziesty pierwszy roczek”. Tu możesz posłuchać mojej wersji.

„Dwudziesty pierwszy roczek” – powstańcza przyśpiewka w mojej interpretacji. Zrodzona na Śląsku.

Rok 1921 i III Powstanie Śląskie

Po I wojnie światowej Górny Śląsk znalazł się w zawieszeniu. Mieszkańcy czekali, czy ich miejscowości pozostaną w Niemczech, czy trafią do odradzającej się Polski. O wyniku miał zdecydować plebiscyt, ale już wtedy było jasne, że za liczbami głosów kryje się presja, propaganda i różne gry polityczne.

Dla wielu Ślązaków, którzy czuli się związani z Polską, to było za mało. W nocy z 2 na 3 maja 1921 roku wybuchło III Powstanie Śląskie. Oddziały powstańcze – w dużej mierze złożone z górników, hutników i robotników – zajęły znaczną część regionu, pokazując, że polski głos na Śląsku nie jest dodatkiem do plebiscytowych statystyk.

Przyśpiewka „Dwudziesty pierwszy roczek”

O pieśni mówi się „powstańcza”, ale najpierw była po prostu przyśpiewką ludzi z tamtego czasu. Tytuł nie pozostawia wątpliwości: „dwudziesty pierwszy roczek” to 1921 – rok trzeciego powstania.

W różnych zapisach i przekazach powtarza się to samo: motyw polskich barw, odniesienia do Polski i polskich miast, obraz powstańców, którzy – czasem po niemieckiej szkole, czasem po pruskiej armii – świadomie wybierają polską stronę.

Dlaczego ta pieśń jest wyraźnie pro-polska

  • odwołuje się do roku, w którym powstańcy walczą o przyłączenie Śląska do Polski,
  • podkreśla polskie symbole – orła, biało-czerwoną, nazwy miejsc związanych z Polską,
  • pokazuje powstańca nie jako „neutralnego Ślązaka”, ale jako człowieka, który lokuje swoją nadzieję w Polsce.

To nie jest pieśń o „ziemi niczyjej”. To głos z regionu pogranicza, który w 1921 roku bardzo wyraźnie mówi: „nasza przyszłość – po polskiej stronie”.

Wybrali Polskę

W sporach o historię Śląska często gubi się prosty fakt: wielu uczestników III Powstania Śląskiego mówiło na co dzień śląską gwarą, miało za sobą służbę w armii niemieckiej, a mimo to w 1921 roku staje po stronie Polski. Nie dlatego, że ktoś im kazał, ale dlatego, że w polskiej państwowości widzą dla siebie i swoich rodzin lepszą przyszłość.

Właśnie dlatego takie przyśpiewki są ważne. Nie idealizują nikogo, nie robią z powstańców „postaci z pomnika”. Pokazują zwykłych ludzi z tamtego czasu – i ich wybór po polskiej stronie.

Po co do tego wracać dzisiaj

W przypadku III Powstania Śląskiego odpowiedź wielu osób brzmiała jasno: „chcemy być częścią Polski”. Tę odpowiedź widać w decyzjach, w dokumentach, ale słychać też właśnie w pieśniach – takich jak ta.

Słuchając „Dwudziesty pierwszy roczek”, słyszymy nie tylko melodię z przeszłości, ale też przypomnienie, że o kształcie granic decydowały konkretne wybory konkretnych ludzi.

Dwudziesty pierwszy roczek III Powstanie Śląskie Powstańcy śląscy Górny Śląsk Polska
0
0

Read more

Portret księdza Józefa Szafranka, proboszcza bytomskiego i obrońcy polskiej mowy na Górnym Śląsku, z cytatem o służbie ludowi.

Ks. Józef Szafranek – śląski proboszcz, którego zapamiętał nawet Bismarck

Ks. Józef Szafranek – śląski proboszcz, którego zapamiętał nawet Bismarck

Ks. Józef Szafranek (1807–1874) – syn młynarza z Gościęcina, proboszcz bytomskiej parafii Wniebowzięcia NMP, poseł do sejmu pruskiego i obrońca polskiej mowy na Górnym Śląsku. Kapłan, którego nazwisko po latach przywołał na sejmowej mównicy sam Otto von Bismarck.

„Proboszcz bytomski, obrońca polskiej mowy…”

Historyczny miedzioryt księdza Józefa Szafranka, proboszcza Bytomia i obrońcy polskiej mowy na Górnym Śląsku.
Historyczny wizerunek ks. Józefa Szafranka w czasopiśmie „Światło” (R. 1, nr 10, 1887).

W 1887 roku katolicki dwutygodnik „Światło” poświęcił ks. Szafrankowi obszerny artykuł. Nazwano go tam wprost: „proboszcz bytomski, obrońca polskiej mowy na Górnym Szląsku”. Powodem był fakt, że rok wcześniej, w 1886 r., kanclerz Otto von Bismarck przypomniał jego nazwisko na forum sejmu, oskarżając go o „agitację” wśród Górnoślązaków.

Tekst w „Świetle” jest próbą obrony dobrego imienia kapłana, który nie żyje od kilkunastu lat – i jednocześnie przypomnieniem, że Górny Śląsk miał swoich własnych bohaterów codzienności, nie zawsze dobrze znanych potomnym.

Syn młynarza z Gościęcina

Ks. Józef Szafranek urodził się 18 lutego 1807 roku w Gościęcinie koło Koźla, w rodzinie miejscowego młynarza Franciszka Szafranka i Klary z domu Wolf. Dawne drukowane źródła różnie podają datę dzienną, ale dziś w opracowaniach biograficznych przyjmuje się właśnie 18 lutego. Autor „Światła” podkreśla, że był on „prawdziwym dzieckiem ludu górnośląskiego”.

Młody Szafranek uczył się w gimnazjum katolickim w Głubczycach, a następnie studiował teologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1831 roku z rąk biskupa Emanuela Schimonsky’ego. Pierwsze lata kapłaństwa spędził jako wikary w Grzędzinie i Raciborzu, gdzie szybko zwrócił na siebie uwagę jako pracowity duszpasterz i dobry mówca.

Najważniejsze daty

  • 18 lutego 1807 – narodziny w Gościęcinie (powiat kozielski)
  • 9 marca 1831 – święcenia kapłańskie we Wrocławiu
  • 1839 – mianowany proboszczem w Bytomiu
  • 1848–1849 – poseł na sejm pruski
  • 7 maja 1874 – śmierć po wypadku pod Szombierkami

Proboszcz Bytomia w czasach industrializacji

W 1839 roku trzydziestodwuletni Szafranek został proboszczem w Bytomiu. Parafia była ogromna, obejmowała nie tylko samo miasto, ale i okoliczne miejscowości. Równocześnie Bytom gwałtownie się zmieniał: rozwijały się kopalnie, huty, rosły robotnicze osady, a z nimi problemy biedy, chorób i migracji.

Autor „Światła” zestawia Szafranka z innymi wielkimi księżmi tamtych czasów: ks. Fickiem z Piekar, ks. Markiewkami z Bogucic i Mysłowic, ks. Stabikiem z Michałkowic. Wszyscy oni – jego zdaniem – zostali posłani na Górny Śląsk „na ciężkie czasy” jako szczególna odpowiedź Opatrzności.

Jego praca w parafii i mieście

  • Założył w Bytomiu koło czytelnicze, zachęcające robotników i mieszczan do lektury po polsku.
  • Silnie wspierał ruch trzeźwości i bractwa trzeźwości przy parafii.
  • W czasie epidemii cholery i tyfusu odwiedzał chorych, organizował pomoc dla sierot i ubogich.
  • Popularyzował sadownictwo, pszczelarstwo i hodowlę drzew owocowych jako sposób poprawy bytu ludu.
  • Jako wizytator szkół dbał o ćwiczenia gimnastyczne i o to, by nauczanie odbywało się zarówno po polsku, jak i po niemiecku.

„Śląski Rejtan” w pruskim parlamencie

Gdy w Europie wybuchła Wiosna Ludów, także w Prusach rozpoczęto reformy. Król Fryderyk Wilhelm IV zgodził się na zwołanie zgromadzenia konstytucyjnego i pierwsze wybory. Właśnie wtedy powiaty bytomski oraz toszecko-gliwicki wybrały na swojego posła ks. Józefa Szafranka.

W latach 1848–1849 zasiadał on w sejmie pruskim – najpierw w gronie niemieckich demokratów, później w Kole Polskim. Na mównicy domagał się poszanowania praw językowych ludności polskojęzycznej. Chciał, by:

O co walczył w sejmie?

Nagłówek z XIX-wiecznego druku przedstawiający napis: „Ks. Józef Szafranek, proboszcz bytomski, obrońca polskiej mowy na Górnym Śląsku”.
Nagłówek biogramu ks. Józefa Szafranka z dawnego druku – proboszcz bytomskiej parafii i obrońca polskiej mowy na Górnym Śląsku.
  • urzędowe pisma i rozporządzenia były dostępne również po polsku tam, gdzie lud mówi po polsku,
  • nauka religii i nauczanie elementarne odbywały się w języku ojczystym dzieci,
  • na Górnym Śląsku nie traktowano języka polskiego jako przeszkody w lojalności wobec państwa, lecz jako naturalny element tożsamości.

„Mowa ojczysta jest kluczem do wszelkiego moralnego i politycznego wychowania ludów.”

ks. Józef Szafranek, sejm pruski, 1849 r.

Za swoją postawę zyskał przydomek „Śląski Rejtan”. Jednocześnie uważał się za lojalnego poddanego króla pruskiego – nie dążył do zmiany granic, lecz do tego, by polskojęzyczni Górnoślązacy nie musieli wyrzekać się własnego języka i tradycji.

Gdy Bismarck wrócił do sprawy po trzydziestu latach

Po latach, w 1886 roku, nazwisko zmarłego już dawno Szafranka pojawiło się na sejmowej mównicy ponownie. Kanclerz Otto von Bismarck nazwał go „agitatorem wielkopolskim na Górnym Śląsku”, sugerując, że działał przeciw interesom państwa, szerząc polskie wpływy.

To właśnie ten atak był bezpośrednim impulsem do napisania artykułu w „Świetle” (1887, R. 1, nr 10). Redakcja pisma przypomniała, że jeśli „agitacją” ma być troska o zachowanie języka ludu, modlitwy po polsku i nauki w języku ojczystym, to rzeczywiście – Szafranek był takim „agitatorem”. Ale tylko w tym znaczeniu.

Obraz Szafranka w „Świetle”

  • proboszcz bytomski, wierny Kościołowi i ludziom,
  • obrońca języka polskiego na Górnym Śląsku,
  • kapłan dobroczynny, który nie lubił mówić o własnych zasługach,
  • wzór dla młodych Ślązaków, by znali i cenili swoich „domowych” bohaterów, a nie tylko postacie z podręczników.

Nauczyciel, wydawca, organizator

Szafranek działał nie tylko z ambony i sejmowej mównicy. Duża część jego pracy to słowo drukowane i bardzo konkretna praca u podstaw: gazety, kalendarze, książki, szkoły, stowarzyszenia.

Prasa, książki, szkoły

  • od lat 40. XIX w. wydawał kalendarze z tekstami religijnymi i historycznymi, pisane z myślą o prostym czytelniku,
  • współtworzył polską prasę górnośląską, m.in. „Dziennik Górnośląski”,
  • opracował pieśni kościelne i publikacje o tematyce religijnej,
  • w Bytomiu organizował szkoły dla dziewcząt, „szkoły niedzielne”, gimnazjum katolickie,
  • sprowadził do miasta Siostry Szkolne de Notre Dame i Siostry Miłosierdzia, przekazując na to znaczące sumy z własnych środków,
  • ufundował stypendium im. ks. Szafranka w gimnazjum gliwickim – nagrodę za najlepsze prace religijne, jedną po niemiecku, drugą po polsku.

Tragiczny wypadek pod Szombierkami

4 maja 1874 roku ks. Szafranek wracał z filialnego kościółka w Szombierkach. Konie ciągnące wóz spłoszyły się i pojazd uderzył o kamienie. Proboszcz doznał poważnych obrażeń i po kilku dniach zmarł w Bytomiu.

Pogrzeb stał się wielką manifestacją – relacje mówią o dziesiątkach tysięcy uczestników, także spoza samego Bytomia. Dziś grób ks. Szafranka znajduje się na cmentarzu Mater Dolorosa i należy do najważniejszych miejsc pamięci na tej nekropolii.

Z Szombierkami wiąże się też inny wątek: kaplica św. Józefa. Tradycja i źródła często łączą postać ks. Szafranka właśnie z tą kaplicą i okolicą. O drukach, budowie i poświęceniu kaplicy piszę szerzej w osobnym tekście: kaplica św. Józefa w Szombierkach – druki, budowa i poświęcenie .

Ślady ks. Szafranka – dla pasjonatów lokalnej historii

Dla badaczy genealogii i historii lokalnej postać ks. Szafranka może być dobrym punktem odniesienia. W jego biografii warto zwrócić uwagę na kilka miejsc, które pojawiają się w metrykach i opracowaniach:

  • Gościęcin – metryki rodzinne Szafranków (narodziny, śluby, zgony),
  • Racibórz i Grzędzin – parafie, w których pracował jako wikary,
  • Bytom, par. Wniebowzięcia NMP – księgi z okresu jego probostwa, podpisy i dopiski proboszcza,
  • Szombierki – miejsce ostatniej wizyty duszpasterskiej i wypadku,
  • Mater Dolorosa w Bytomiu – grób jako fizyczny punkt odniesienia dla rodzinnych opowieści.

Źródła i więcej do poczytania

Tekst powstał przede wszystkim na podstawie artykułu z dwutygodnika „Światło” (1887, R. 1, nr 10), a także nowszych biogramów i opracowań. Wybrane materiały online:

0
0

Read more

Piwo w gazetach 1858–1962 – ilustracja browaru, beczek i kufli, historia piwa na Śląsku

Piwo: 100 lat prasowych ciekawostek (1858–1962)

🍺 Historia • Statystyki • Śląsk

Kto pije najwięcej piwa? 100 lat prasowych ciekawostek (1858–1962)

Od bawarskich „beczek piwnych” po bytomskie rekordy. Spacer po starych gazetach, które przez sto lat liczyły, mierzyły i komentowały, ile piwa wypijamy.

Jak czytać tę opowieść? ⏳

Zebrane poniżej cytaty pochodzą z gazet z lat 1858–1962. Zostawiłem oryginalną pisownię (czasem z lekką korektą), a do każdego wycinka dodałem krótki komentarz. Kolorowe ramki to dosłowne cytaty, tekst poza nimi – moje dopowiedzenia.

1858 – Bawarska „beczka piwna” 🍺

📰 „Gwiazdka Cieszyńska”, 1858
Wiadomo, że najwięcej piwa pijają w Bawarji, gdzie też najsławniejsze piwo wyrabiają. Obrachowano więc, że w Mnichowie, stolicy Bawarji, wypijają codziennie w przecięciu 2859 wiader piwa. Z tego powodu pewien podróżnik objeżdżający Europę, charakteryzując jej kraje i narody, tak się wysłowił o Bawarczykach: „Bawarczyk wstając rano, jest istną beczką piwną; w wieczór zaś kładąc się spać, jest beczką pełną piwa.”

Już w połowie XIX wieku Bawaria ma opinię miejsca, gdzie człowiek zaczyna dzień jak pusta beczka – a kończy jak beczka wypełniona piwem po sam korek.

Mapa Europy w stylu vintage z kuflem piwa – kraje o największym spożyciu piwa w historii
Europa piwna – od Bawarii po Belgię.

1889 – Śląskie browary w liczbach 📊

📰 „Nowiny Raciborskie”, 1889
W roku 1887/8 warzono w prowincyi szląskiej piwo w 877 browarach, potrzebowano 400 000 podwójnych (metrycznych) centnarów zboża i wywarzono blisko 21½ miliona hektolitrów piwa. Browary te zapłaciły w roku tym podatku w sumie 1 647 000 marek. Najwięcej piwa spożywał Wrocław, bo tam na każdego mieszkańca przypadło przeciętnie po 195 litrów.

Śląsk był już wtedy piwną potęgą: setki browarów, miliony hektolitrów i imponujące 195 litrów rocznie na mieszkańca Wrocławia.

1905 – Belgowie kontra Niemcy 🇧🇪 vs 🇩🇪

📰 „Dziennik Śląski” i „Nowiny Raciborskie”, 1905
Wykaz statystyczny napojów alkoholowych wypitych w przeciągu roku 1903 podaje, że na każdego Belgijczyka przypadło 214,5 litra piwa, na każdego Anglika 133,5 litra, a na każdego Niemca 115,2 litra. Tak więc Belgijczycy wypijają prawie dwa razy więcej piwa, niż Niemcy. Co do wódki, najwięcej wyrabia jej Rosja, najwięcej zaś wypija Dania, bo 13½ litra rocznie przypada na jedną głowę.

Stereotyp „niemieckiego piwosza” był już wtedy mocno przesadzony. Prawdziwym królem kufla okazuje się Belg – ponad 200 litrów rocznie.

Infografika ranking top beer countries – Belgia, Anglia, Niemcy i Polska z kuflami piwa
Kto pije najwięcej piwa? Infografika nawiązująca do prasowych rankingów piwoszy.

1925 – Muzyka i żołądek: Wagner leje piwo 🎼

🎶 „Goniec Śląski”, 1925
Dzierżawca restauracji jednego z największych „domów koncertowych” w Chicago poczynił ciekawe spostrzeżenia, tyczące się związku, jaki zachodzi między muzyką a… żołądkiem.

Gdy muzyka grała utwory Wagnera – publiczność wypiła 15 razy więcej piwa, niż zwykle. Przy walcach Straussa konsumowanem było przeważnie wino. Przy utworze Mendelssohna nikt nie jadł kanapek z szynką, co sprawiało mu prawdziwe zmartwienie, gdyż miał przy nich 85% czystego zarobku. Przy utworach zaś Bacha odchodziły masowo kurczęta pieczone. Si non è vero…

Idealna playlista dla restauratora: Wagner do piwa, Strauss do wina, Bach do pieczonych kurczaków. Statystyka na wesoło.

1925–1926 – Czechosłowacja, Bawaria i reszta świata 🌍

📰 „Dziennik Śląska Cieszyńskiego”, 1925
W roku 1922 skonsumowano w całej republice czechosłowackiej 6 098 746 hektolitrów piwa. Na jedną głowę przypada w Rusi Podkarpackiej 6 litrów, na Słowaczyźnie 12 litrów, na Śląsku 27 litrów, na Morawach 34 litry, a w Czechach aż 69 litrów piwa rocznie.
🍺 „Głosy Kościelne”, 1926
Najwięcej piwa na świecie wypijają Bawarowie, bo na każdego mieszkańca Bawarji przypada rocznie 255 litrów piwa. Na drugiem miejscu stoją Holendrzy (207 litrów), na trzeciem Anglicy (148 litrów).

Pod względem spożycia wina przodują Francuzi – wypijają 4 000 milionów litrów rocznie.

Im dalej na zachód, tym kufel pełniejszy. Czesi już wtedy wyróżniają się w regionie, ale absolutnym rekordzistą pozostaje Bawaria z kosmicznymi 255 litrami na głowę.

Lata 30. – mniej piwa, więcej mleka 🥛

📰 „Gazeta Robotnicza”, 1936
Mieszkańcy Monachjum, grodu, który swą sławę ugruntował głównie na piwie, spożywają najwięcej mleka. Statystyka wykazuje, że monachijczycy piją obecnie mniej piwa od berlińczyków. Pod wpływem rozwijającego się sportu maleje z roku na rok liczba osławionych niemieckich piwoszów na rzecz konsumentów mleka, którego zużycie w ostatnich latach wzrosło o 100%.

Na liście piwoszów Niemcy zajmują obecnie piąte miejsce, zużywając rocznie na głowę 52 litry piwa. Największe zużycie — 185 litrów na głowę — wykazuje Belgia. Na drugim miejscu idzie Anglia z 77 litrami, potem Austria (72 litry) i Dania (65 litrów).

Widmo „sportowego stylu życia” dociera nawet do Monachium – mleko zaczyna wygrywać z piwem, ale Belgowie wciąż trzymają się kufla.

📈 „Polska Zachodnia”, 1937
W miesiącu listopadzie 1936 roku zbyt piwa w Polsce wyniósł 71 000 hektolitrów. W październiku 70 000 hl, w listopadzie 1935 roku 66 000 hl, a zatem zbyt w listopadzie 1936 r. jest większy od tego samego okresu 1935 roku o 5 000 hl.

W Polsce widać za to wyraźny wzrost – rynek piwny nabiera rozpędu jeszcze przed wojną.

1937 – Bytom liczy swoje kufle 🍻

📊 „Nowiny Codzienne”, 1937
Browary sporządziły statystykę skonsumowanego w roku obrotowym 1935/36 piwa, z której dowiadujemy się, że Bytom skonsumował 46 575 hektolitrów tego płynu. Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców Bytomia, wynoszącą 103 000 osób, nietrudno obliczyć, że na głowę przypada 45,2 litra. Bytom w konsumpcji piwa stoi zatem na 64 miejscu Śląska.

Przed wojną bytomianin wypija średnio 45 litrów rocznie. Sporo, ale do ścisłej czołówki Śląska jeszcze daleko.

Bytom lat 30. – śląscy robotnicy przy stole z kuflami piwa w stylu starej fotografii
Bytomscy robotnicy i piwo po pracy – nawiązanie do prasowych opisów śląskich piwoszy.

1948 – Powojenna Polska nadrabia zaległości 🇵🇱

📰 „Dziennik Zachodni”, 1948
Browary krajowe sprzedały w ciągu pierwszych czterech miesięcy br. 32,8 miliona litrów piwa, czyli o blisko 2 miliony litrów więcej, niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Przeciętny mieszkaniec Szczecina wypił w roku ubiegłym 27 litrów, Krakowa — 20 litrów, Katowic — 16, Warszawy — 12, Rzeszowa — 10.

Konsumpcja przeciętna na głowę ludności wyniosła w roku ubiegłym 5,8 litra piwa, przekroczyła więc poziom roku 1938, kiedy przeciętne spożycie piwa w Polsce wynosiło 4,33 litra. Pozostajemy jednak daleko w tyle za takimi krajami, jak Belgia (167 litrów) czy Niemcy, Anglia, Szwajcaria, Austria, USA i Szwecja, w których spożycie przekracza 40 litrów rocznie.

Polska po wojnie wraca do piwa, ale wciąż pozostaje piwnym średniakiem w porównaniu z Zachodem.

1958 – Bytom piwnym mistrzem Polski 🏆

🍻 „Życie Bytomskie”, 1958
O ile spożycie piwa na głowę mieszkańca wynosiło w Polsce przed wojną przeciętnie 4,5 litra, to obecnie wzrosło ono już do 24 litrów. Na Śląsku spożycie to jest znacznie wyższe, przy czym, rzecz dla nas niezmiernie ciekawa, najwięcej piwa konsumują mieszkańcy Bytomia, którzy wypijają na głowę około 85 litrów rocznie, a więc mniej więcej tę samą ilość, co nasi sąsiedzi – znani piwosze Niemcy i Czesi. Daleko nam natomiast do Belgów i Irlandczyków, którzy konsumują corocznie od 150 do 200 litrów na osobę.

W ciągu dwóch dekad Bytom przeskakuje z piwnego średniaka na absolutnego lidera w Polsce – 85 litrów na osobę robi wrażenie.

Retro plakat z napisem Bytom i dużym kuflem piwa – piwowarska stolica Śląska
Bytom jako piwna stolica Śląska – nawiązanie do rekordu 85 litrów piwa na głowę rocznie.

Piwo jak lekarstwo? Argumenty z 1958 roku 🩺

💊 „Życie Bytomskie”, 1958
Wbrew ogólnemu mniemaniu piwo nie jest napojem alkoholowym szkodliwym dla zdrowia, gdyż znajdujący się w nim w minimalnej ilości alkohol jest szybko spalany i dlatego całkowicie przyswajany przez organizm. Litr piwa, zależnie od asortymentu, daje człowiekowi od 300 (piwo jasne) do 800 (porter) kalorii — przy czym średnie zużycie kalorii przez organizm ludzki wynosi około 1 500 dziennie.

Zaletą piwa jest również i to, że ułatwia proces trawienia, sprzyja lepszej przemianie materii i wpływa na poprawę apetytu. Dzięki swej dużej zawartości cukru piwo dodaje momentalnie energii. Dlatego też najwięksi piwosze rekrutują się właśnie spośród górników i hutników, których praca wymaga szczególnego wysiłku.

Niektóre gatunki piw, a zwłaszcza słodowe, charakteryzujące się przyjemnym, słodkawym smakiem ze słabo wyczuwalną goryczką chmielową i niską zawartością alkoholu, są specjalnie zalecane dla kobiet, młodzieży i sportowców.

Ostatnie badania lekarzy specjalistów wykazały nieprzeciętne zdolności lecznicze piwa, które stanowi doskonałe lekarstwo na nadciśnienie, uspokojenie nerwów i sen — dzięki fitynie. Wśród lekarzy panuje również opinia, że piwo potrafi zabić zarazki niektórych zaraźliwych chorób, jak cholery i tyfusu.

Uwaga, czasy się zmieniły! Dzisiaj lekarze podchodzą do alkoholu dużo ostrożniej. Ten fragment traktujmy raczej jako ciekawostkę z epoki niż poradnik zdrowotny. 😉

1962 – Bytomski browar na topie 🏭

🏭 „Życie Bytomskie”, 1962
60 lat temu w Bytomiu warzono naprawdę dobre, jak na tamte czasy, piwo. Jak to się działo, można było przeczytać w „Życiu Bytomskim”. We wrześniu 1962 na łamach naszego tygodnika ukazał się reportaż zatytułowany „Duże jasne, proszę – z bytomskiego browaru”:

„Prawie dwa miesiące trwa cykl produkcyjny, to znaczy fermentacja i leżakowanie popularnego napoju, jakim jest piwo. W Bytomiu konsumujemy dziennie około 43 tys. litrów piwa butelkowego i beczkowego, dostarczanego przez browar przy ul. Bieruta i rozlewnię przy ul. Webera. Uruchomiony od roku browar już w pierwszym półroczu wysunął się na I miejsce w skali wojewódzkiej, przed Siemianowice i Rybnik i stał się równorzędnym partnerem słynnego browaru tyskiego.”

Dziennie 43 tysiące litrów piwa z Bytomia – tym akcentem kończy się nasza stuletnia prasowa podróż po świecie piwa.

Browar w Bytomiu – industrialna ilustracja fabryki piwa z kominami o zachodzie słońca
Industrialny browar w Bytomiu – wizualizacja nawiązująca do opisu zakładu z „Życia Bytomskiego” z 1962 roku.

Co nam mówią te wycinki? 📚

Przez sto lat zmieniają się granice, kraje i systemy, ale jedno pozostaje niezmienne: piwo 🍺 jest ważnym elementem codzienności. Raz liczone w „wiadrach”, raz w „milionach hektolitrów”, raz chwalone jako „napój zdrowotny” – zawsze obecne w statystykach, anegdotach i sporach o to, kto pije najwięcej.

1
0

Read more

Okładka w stylu starej gazety: „Kącik redaktora Powsinogi” (Nowiny, 1911) z napisem „Pierników kandy!”

Kącik redaktora Powsinogi

Pełny tekst „Kącika redaktora Powsinogi” (Nowiny, 1911) w stylu starej gazety
Kącik redaktora Powsinogi

Kącik redaktora Powsinogi

Publikujemy pełny cytat rubryki z „Nowin” (1911) wraz z naszym tłumaczeniem, krótkim komentarzem i słowniczkiem. Analizujemy każdy fragment osobno.

FRAGMENT 1

Cytat
Kącik naszego redaktora Powsinogi. Dobry dzień państwu! Pierników kandy! Alechsie tez to zgorsył, jak mi ci drukorze dali przecytać te pismo co to było przeciwko mnie napisane.
NASZ PRZEKŁAD
Kącik naszego redaktora Powsinogi. Dzień dobry Państwu! Do pierona! Porządnie się oburzyłem, kiedy drukarze dali mi do przeczytania tekst napisany przeciwko mnie.
KOMENTARZ (humorystyczny)
Wejście grzeczne jak na imieniny do ciotki — a chwilę później: „Pierników kandy!” – będzie po naszemu i z jajem!
„Pierników kandy!” = „Do diabła / do pierona / do licha!” — łagodna, żartobliwa klątwa.
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • zgorsył — oburzył się, wzburzył.
  • drukorze — drukarze / redaktorzy techniczni.

FRAGMENT 2

Cytat
Jakiś Kublik, co sie za swoje nazwisko stydzi, iż go ani wymienić nie chcioł, pisoł ize „Nowiny“ nase są bardzo porządne pismo — ale to jego sceście, boby był dostoł po cuprynie, kyby inacej pedzioł, — ale jo, jo toch jest „usterka” tego porządnego pisma, jo toch jest błąd, a nawet skodliwy.
NASZ PRZEKŁAD
Jakiś Kublik, wstydzący się własnego nazwiska (nie chciał go nawet podać), napisał, że nasze „Nowiny” to bardzo porządna gazeta — i to jego szczęście, bo dostałby po głowie, gdyby powiedział inaczej — ale podobno ja jestem „usterką” tej porządnej gazety, ja to niby błąd, a nawet coś szkodliwego.
KOMENTARZ (humorystyczny)
Czytelnik-anonim: zza firanki chwali redakcję, ale po autorze ciśnie równo.
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • stydzi — wstydzi się.
  • sceście — szczęście.
  • dostoł po cuprynie — dostał po głowie.
  • kyby — gdyby.
  • pedzioł — powiedział.
  • usterka — wada, defekt (ironizowane).
  • skodliwy — szkodliwy.

FRAGMENT 3

Cytat
Pierników kandy! Dobrze, iześ sie nie podpisoł, bo jakbych cie rżnął, tobyś sie dziewięć razy na pięcie ofyrtnął, ty kłaku, cobyś ciężkiego pyska i racic dostoł, jo ci dóm „usterka”, aze ci dóm!
NASZ PRZEKŁAD
Do pierona! I dobrze, żeś się nie podpisał, bo gdybym ci przyłożył, to dziewięć razy obróciłbyś się na pięcie, ty gałganie — dostałbyś w gębę i po łapach! Ja ci dam „usterka”!
KOMENTARZ (humorystyczny)
Komiczny „pojedynek na słowa”: Powsinoga pręży „muskuły”, a jego „godka” jest w tym miejscu wyjątkowo smaczna!
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • nie podpisoł — nie podpisał się.
  • rżnąć — tu: „przyłożyć”, zdzielić (przenośnie).
  • ofyrtnąć się — obrócić się zwinnie, na pięcie.
  • kłak — obelga: gałgan, nicpoń.
  • pysk — gęba, twarz (potocznie).
  • racice — kopyta; tu: „łapy” (obraźliwie).
  • dóm — dam.
  • aze — jeszcze / aż.

FRAGMENT 4

Cytat
Dyć wóm tyn gałgón pisoł, ize tak jak jo pisa, to jest „żargon“, — tego to tak dokna nie rozumia, co to znacy tyn „żargon“ i nie chca być za to zły, bo chtowie, cy to nie znacy co dobrego — ale te drugie co pisoł to rozumia, bo to po nasemu.
NASZ PRZEKŁAD
A przecież ten gałgan pisał wam, że to, jak ja piszę, to „żargon” — tego to ja tak do końca nie rozumiem, co znaczy ten „żargon”, i nie chcę się o to gniewać, bo kto wie, może to nawet znaczy coś dobrego — ale to drugie, co pisał, to rozumiem, bo to jest po naszemu.
KOMENTARZ (humorystyczny)
Powsinoga robi elegancki unik — nie wchodzi w polemikę, udając, że nie zna słowa „żargon”.
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • Dyć wóm — przecież wam / a przecież wam.
  • gałgón — łobuz, gałgan.
  • pisoł — pisał.
  • dokna — dokładnie.
  • chtowie, cy… — kto wie, czy…
  • po nasemu — w naszej mowie (śląskiej).

FRAGMENT 5

Cytat
On pisoł, tyn… tyn… — niech nie wyrzeka — ize te moje pisanie i ta moja godka jest „przywarą“ języka polskiego. Juzech sie za to nie chcioł gorsyć, bo jo przywary od prazónek rod ja, ale on tak prawie pisoł, jak kyby te słowo „przywara“ coś złego miało znacyć. Jo ci dóm „przywara“, ty hultaju!
NASZ PRZEKŁAD (skorygowany)
On pisał, ten… ten… — niech się nie wyrzeka — że moje pisanie i moja mowa to „przywara” (wada) języka polskiego. Nie chciałem się o to obrażać, bo z tych „przywar od prażonek” jestem rad (to mnie cieszy), ale on pisał tak, jakby słowo „przywara” miało znaczyć coś złego. Ja ci dam „przywarę”, hultaju!
KOMENTARZ (humorystyczny — lekkie wygładzenie)
Anonimowy czytelnik nazywa ślōnsko godka „przywarą” — i prosi się o fanga w nos. Powsinoga gryzie się jednak w język („tyn… tyn…”), żeby nie strzelić ostrzej, i robi z tego kalambur z kuchni: „przywary od prażonek” to u nas coś dobrego i swojskiego…
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • pisoł — pisał.
  • niech nie wyrzeka — niech się nie wyrzeka (niech się nie wypiera / niech się nie zarzeka).
  • godka — mowa/gwara (śląska).
  • przywara — wada, skaza (tu: pejoratywny zarzut wobec gwary).
  • rod / rod ja — rad, zadowolony („jeżech rod, że cię widza”).
  • przywary od prażonek — gra słów: swojskie „przyjemności” kojarzone z prażonkami; kontrast do „przywara = wada”.
  • Jo ci dóm — ja ci dam.
  • hultaj — łajdak (żartobliwie).

FRAGMENT 6

Cytat (ciągły skład)
Tak jak jo pisa, to jest po nasymu, po polsku, bo nom tak jeden ksiądz nas tez po nasemu Wrocłow piyknie opisoł, a jak sie to piyknie słysy: „Ale wóm to padom, kumie!“
NASZ PRZEKŁAD
A to, jak piszę, jest po naszemu, po polsku, bo nam i nasz ksiądz też po naszemu Wrocław pięknie opisał — a jak to ładnie brzmi: „Ale wam to powiem, kumie!”
KOMENTARZ (humorystyczny)
Argument trochę jak „z ambony”, ale swojski: bo od naszego księdza.
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • po nasymu / po nasemu — po naszemu.
  • nom — nam.
  • Wrocłow — Wrocław.
  • piyknie opisoł — pięknie opisał.
  • kum/kumie — w potocznym znaczeniu: bliski przyjaciel, znajomy.
  • „Ale wóm to padom, kumie!” — „mówię wam to, przyjacielu!”

FRAGMENT 7

Cytat
Tak, tak, juz to dobrze, juzech cie poznoł ty Kubliku! Tyś tez jest jeden od tych, co to myślą, izech my co gorsego, bo ty trocha lepsy radzis jak my, ale to ci padom, ize sie dokumentnie mylis, bo jo se tak i z Panę Bogę połosprawią, a on mnie rozumie, ale jo to ciebie juz chnet rozumieć nie mogą, jak mi ta o jakimś „żargonie“ pises abo „ignotus“ się podpises. Widzis, ty szpecis tyn nas język polski, ale my, my umiemy jesce prawie po polsku.
NASZ PRZEKŁAD
Tak, tak, już dobrze, już cię rozpoznałem, Kubliku! Jesteś jednym z tych, co myślą, że my jesteśmy gorsi, bo ty trochę lepiej sobie radzisz niż my. Ale powiem ci: całkowicie się mylisz, bo ja sobie i z Panem Bogiem po naszemu porozmawiam i On mnie rozumie — ale ja ciebie to już całkiem nie potrafię zrozumieć, kiedy mi tu o jakimś „żargonie” piszesz albo podpisujesz się „ignotus”. Widzisz, ty szpecisz ten nasz język polski, ale my — my jeszcze potrafimy całkiem po polsku.
KOMENTARZ (humorystyczny)
Argument ostateczny: „Z Panem Bogiem gadom po naszemu — i się rozumiemy”. A z Kublikiem? No właśnie… „ignotus” w podpisie, „żargon” w tekście — brzmi uczono, a wychodzi jak popisy na pokaz. Powsinoga wbija szpilkę: „to ty psujesz polszczyznę, my ją nadal umiemy”.
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • cie poznoł — rozpoznał cię.
  • radzis — mówisz/gadasz.
  • dokumentnie — całkowicie, zupełnie.
  • połosprawią — porozmawiam (pogadam).
  • chnet — szybko, zaraz.
  • pises — piszesz.
  • sie podpises — się podpiszesz.
  • szpecis — szpecisz, psujesz.
  • jesce prawie — jeszcze całkiem/porządnie.

FRAGMENT 8

Cytat
Wies co, Kubliku, abo „ignotusie“, jak sie naucys cenić ta nasa godka, to tez sobie i z nos bandzies coś robiół, a jo ci tak, co do tego tak prawie niedowierzóm.
NASZ PRZEKŁAD
Wiesz co, Kubliku, albo „ignotusie”: jeśli nauczysz się cenić naszą godkę, to też i nas będziesz poważał. Ale powiem ci szczerze — średnio w to wierzę.
KOMENTARZ
Szanuj ślonsko godka!
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • Wies co — wiesz co.
  • naucys — nauczysz.
  • nasa godka — nasza mowa (śląska).
  • z nos — z nas
  • bandzies robiół — będziesz robił.
  • niedowierzóm — niedowierzam.

FRAGMENT 9

Cytat
Jo mu tak tego nie poradza pedzieć, ale ci drudzy niech mu jeno na to odpisą. Jo sie od dzisiejsego dnia tez juz nie bana zwoł „redaktór“, bo to tez jest „przywara“, bo nie po nasemu, jeno prawie inacej — gazeciorz.
NASZ PRZEKŁAD
Ja nie potrafię mu tego powiedzieć, ale niech inni mu na to odpiszą. A ja — od dzisiaj nie będę się już nazywał „redaktor”, bo to też „przywara”, nie po naszemu, tylko inaczej — odtąd: gazeciorz.
KOMENTARZ (humorystyczny)
Piękny finisz: „niech mu inni odpiszą” — a ja w tym czasie robię rebranding. „Redaktor”? To brzmi obco, „gazeciorz” — jest po naszemu!
SŁOWNICZEK (z tego fragmentu)
  • poradza pedzieć — potrafię powiedzieć.
  • jeno — tylko.
  • odpisą — odpiszą.
  • bana — będę.
  • zwoł — zwać się, nazywać się.
  • przywara — wada (tu: ironicznie o obcym tytule).
  • gazeciorz — żartobliwie: dziennikarz/człowiek od gazety (swojskie określenie).

Źródło: Nowiny, 1911, R. 1, nr 16

1
0

Read more

Bajtel klęczy przy rzece Brynicy i pije wodę; Starzik gestem go ostrzega — ilustracja do ‘Rzyki’ Ojgyna z Pnioków.

„Rzyka” Ojgyna z Pnioków — śląska przestroga nad Brynicą

Tekst gwarowy: Eugeniusz Kosmała (Ojgyn z Pnioków)

O czym jest ta „Rzyka”?

Nad rzeką Brynicą elegancko ubrany bajtel klęka przy brzegu i pije wodę. Starzik widząc to, próbuje go ostrzec. Mówi raz, drugi, trzeci — po naszemu, po śląsku.

A bajtel? Uprzejmy jak z poradnika: „Słucham, proszę pana. Nic nie rozumiem, proszę pana.” I pije dalej…

Bajtel nie rozumie Starzika, więc nie rozumie ostrzeżenia. Poirytowany Starzik bezradnie kwituje:

„Duldey se, synek, ta woda dalij… Dyć gorolowi przeca nic niy zaszkłodzi.”

Morał z przymrużeniem oka: Ślōnsko godka potrafi uratować życie — pod warunkiem, że ją rozumiesz.

Najlepsze kwestie

(z przekładem i komentarzem)

„Bajtel nic, ino dalszij szluko po malusku ta woda.”

Tłumaczenie: Chłopiec nic, tylko dalej powoli siorbie wodę.

Komentarz: Hydrolog amator. System filtracji: „wiara w siebie”.

„Cy ty giździe niy suchosz?… we tyj wodzie same flyje pływióm.”

Tłumaczenie: Czy ty w ogóle nie słuchasz? W tej wodzie same śmieci płyną.

Komentarz: Pierwszy monitoring rzek „na nos” — metoda organoleptyczno-starzikowa.

„Na zicher chycisz jakiesik chorobsko, bydziesz niyskorzij srać i rzigać.”

Tłumaczenie: Na pewno złapiesz jakąś chorobę — i będzie kiepsko.

Komentarz: Komunikat BHP po śląsku: nie pij syfiastej wody, bo cię zmiecie z planszy.

„Ustōń, kiej ci gŏdōm i już!”

Tłumaczenie: Przestań, kiedy ci mówię — już!

Komentarz: Starzik był tak stanowczy, że nawet kaczki wyszły na brzeg, a bajtel dalej chłepta.

„Słucham, proszę pana. Nic nie rozumiem, proszę pana.”

Tłumaczenie: zbędne…

Komentarz: Typowy gorol — niby grzeczny, ale nie kapuje ślōnski godki i robi swoje.

„Duldey se synek ta woda dalij… Dyć gorolowi przeca nic niy zaszkłodzi.”

Tłumaczenie: No to pij sobie dalej… Przecież gorolowi nic nie zaszkodzi.

Komentarz: Skoro nie rozumisz po naszemu, to pij dalej…

O autorze

Eugeniusz Kosmała (1947–2023), znany jako Ojgyn z Pnioków — autor krótkich opowieści i felietonów po śląsku.

Źródło: Śląska Biblioteka Cyfrowa – „Rzyka” (stały link) .

Nota prawna: Cytaty zgodnie z prawem cytatu (art. 29 pr.aut.). Publikacja całości utworu poza ŚBC wymaga zgody uprawnionych.

1
0

Read more

Karol Godula i Joanna Gryzik na tle XIX-wiecznej huty cynku na Górnym Śląsku – ilustracja w stylu sepii, inspirowana opowieścią Ludwika Łakomego według godek Wawrzyńca Hajdy.

Opowieść o Goduli – na motywach Ludwika Łakomego (według godek Wawrzyńca Hajdy)

Opowieść o Goduli – na motywach Ludwika Łakomego (według godek Wawrzyńca Hajdy)

Karol Godula – „król cynku” z Górnego Śląska – to postać, która do dziś budzi emocje. W cyklu „Opowieść o Goduli” przybliżamy jego niezwykłe losy, opisane przez Ludwika Łakomego według godek Wawrzyńca Hajdy.

📜 Wstęp

„…gwara środkowo-górnośląska, będąca w użyciu w obwodzie przemysłowym — prześpiewna, czarująca, ze skargowskimi zwrotami i wyrazami rdzennie staropolskimi, które domagają się prawa obywatelstwa w dzisiejszej mowie polskiej.” — Ludwik Łakomy, „Kwiaty na hałdach”
W cyklu nie „prostujemy” gwary — bierzemy #ŚlōnskoGodka tak, jak brzmiała.

🪓 Odcinek 1 — Karol Godula: z chopa pan

Niyma gorszygo tyrana, jak z chopa pana – i to bezma szczyro prowda! Tyn Godula, ło kierym im byda łożprowić, to bōł taki pieroń…”
Godula – Odcinek 1 „Z chopa pan”; cytat po śląsku i stara lampa górnicza na tle gazety
Karol Godula, późniejszy „król cynku”, w godkach zapamiętany jako tyran – ale i ktoś, kto „z prostygo chopa prziszoł do lepszygo żywobycio”.
„Wiedzą, jest tako godka, iż niyma gorszygo tyrana, jak z chopa pana… Tyn Godula, kiery z prostygo chopa prziszoł do lepszygo żywobycio, a to skiż tego, iż za miech strzybła zaprzodł dusza cartu.”

🔥 Odcinek 2 — Karol Godula: tyran, którego prawie zlinczowano

„…kajś przycapili pierońskigo Godule, kierymu tak wciśli, iże łostoł blank ze ździebkiym życia; jeny łod terazki mioł już prawo rać krótszo, a lewo łapa łuschniynto.”
Godula – Odcinek 2 „Tyran, którego prawie zlinczowano”; scena przemysłowa i cytaty po śląsku
Pobili go niemal na śmierć – odtąd kulał. A jednak zamiast końca był awans: graf Ballestrem uczynił go włodarzem dworu w Rudzie.

👹 Odcinek 3 — Karol Godula: pakt z diobłem i narodziny „króla cynku”

„Godula zapisoł diobłu swoja dusza, a tyn mu łobiecoł tela strzybła, wiela jyny bydzie chcioł. Dioboł jeszce pedzioł, iże Godula nie śmie nikomu przajać, nie śmie sie brać baba, choćby na ‘sztandesamcie’ — boć eli by tak zrobiół, psiniec by mioł, nie skarby.”
Godula – Odcinek 3 „Pakt z diobłem”; mężczyzna ze świecą i diabelski cień na ścianie
Legenda mówi, że w Rudzie zawarł pakt z diabłem. W zamian za bogactwo miał żyć w samotności, bez miłości i bez spokoju. Od tego czasu jego majątek rósł w zawrotnym tempie. Z zapomnianych hałd i starych wyrobisk potrafił wydobyć rudę cynku — coś, co inni uważali za bezwartościowe. Tak narodził się jego przydomek: „król cynku”..
„Kiej na świat przyszła mrokiew, ludzie łuciekali łod dwora, choćby łod piekła, boć tak coś wszandzie lyncuchami scyrkało i wydziwiało, iże wszyjscy rzykali, a łode strachu furt im włosy stowały na łebach.”

👧 Odcinek 4 (ostatni) — Karol Godula i Joanna Gryzik: dziedziczka fortuny

Łod tego dnia Godula nie znod sie miejsca. Cięgiym mu stowoł przed łocy tyn chop, kiery go przekląn… Tōż tak mu te spōminki dopolały, iże gdowa i dziouszka po tym chopie wzion do swojigo dwora, coby sie już łod teraski nie tropiły ło kraicek chleba.”
Godula – Odcinek 4 „Dziedziczka”; Karol Godula i mała Joanna Gryzik na tle zabudowań huty
Pod koniec życia w jego domu zamieszkały wdowa po robotniku i jej córka – Joanna Gryzik. Po śmierci Goduli to właśnie ona odziedziczyła fortunę: huty, kopalnie, dwory i ziemie – stając się jedną z najbogatszych kobiet na Śląsku (później jako Joanna von Schaffgotsch).
„Dziepiyro terazki Goduli sie łotwarły łocy. Dziepiyro terazki doł sie pozór, wiela to zła lucyniół na górnośląskiej ziemi.”

📖 Fakty i legenda

Karol Godula urodził się 8 listopada 1781 r. w Makoszowach, zmarł 18 lipca 1848 r. we Wrocławiu. Z bezdomnego chłopca wyrósł na jednego z pionierów przemysłu cynkowego.
  • 2 huty cynkowe
  • 19 kopalń galmanu
  • 40 kopalń węgla
  • ok. 7000 mórg ziemi oraz dwory w Szombierkach, Orzegowie, Bobrku i Bujakowie
Wszystko zapisał swojej wychowance – Joannie Gryzik (później Joannie von Schaffgotsch).

🪔 Źródła i opracowania

  • Ludwik Łakomy, Kwiaty na hałdach – opowieści „według godek Wawrzyńca Hajdy”.
  • Śląska Biblioteka Cyfrowa – skany i materiały ikonograficzne.
  • Opracowanie: flaczek.com.

Zobacz także

1
0

Read more

Winieta „Gazety Górnoszląskiej” – nr 97, Bytom, 8 grudnia 1877 r.

Jak mówią na Górnym Szląsku… i jak „powinno się mówić” (Gazeta Górnoszląska, 1877)

Jak mówią na Górnym Szląsku… i jak „powinno się mówić” (Gazeta Górnoszląska, 1877)

W 1877 roku Gazeta Górnoszląska wystartowała z mini-kursem polszczyzny dla Ślązaków: „Jak mówią na Górnym Szląsku, a jak się mówić powinno poprawnie po polsku”. Zebrałem „lekcje” w jednym miejscu – z kontekstem, humorem i ilustracjami.

1) „ja/jo” zamiast „tak” – i czemu to kogoś bolało w uszy 🙂

„Szlązacy zamiast tak mówią ja/jo – jak w niemieckim ja.”

Dziś czytamy to jak notatkę o przenikaniu języków. W XIX w. redakcja widziała germanizm i próbowała „prostować”.

2) Słownik szybkich podmian: „Nie X, tylko Y” 🔄

  • masarzrzeźnik
  • ciepnąćrzucać
  • versichrowaćzabezpieczyć
  • szolkafiliżanka/szklanka
  • galotyspodnie
  • frelkapanna
  • knefleguziki
Słowniczek z 1877 roku: masarz → rzeźnik, szolka → filiżanka, galoty → spodnie, frelka → panna, knefle → guziki
Mini-słowniczek z „Gazety Górnoszląskiej” (1877): „nie X, tylko Y”.

3) „Szolka kafeju” i reszta ferajny ☕

„Na dzień dobry autor strofuje nas za szolka kafeju.”

Gazeta zalecała: mówmy „filiżanka kawy”. A przy okazji korygowała m.in.: rzekać → modlić się, zdrzadło → zwierciadło/lustro, knefle → guziki, mycka/kłobuch/hut → czapka/kapelusz.

Napis „szolka kafeju” i filiżanka kawy w stylu starej gazety
„Szolka kafeju” – forma gwarowa, którą gazeta prostowała na „filiżanka kawy”.

4) Jabłka, które były ziemniakami – i „kiszka”, która bywa mlekiem 🥔

  • „jabłka” (o ziemniakach)ziemniaki — kalka z niem. Erdäpfel („jabłka ziemne”).
  • „kiszka” (o mleku)zsiadłe/kwaśne mleko — „jadłem ziemniaki z zsiadłym mlekiem”.
  • „kiszka” (wędlina) = wyrób z kaszą (u nas krupniok); gdy nadziewane mięsem – mówimy „kiełbasa”.
Skrzynka ziemniaków z etykietą „Erdäpfel – jabłka ziemne”; dawna nazwa ziemniaków pochodząca z języka niemieckiego
„Erdäpfel” = „jabłka ziemne” → ziemniaki. Prosta droga do skrótowego „ziemniak”.

5) Asza, lant i wielkie kludzenie 🧹

  • asza/hasiepopiół (niem. Asche)
  • lantwieś (niem. Land)
  • kludzić → sprzątać; wykludzić się → wyprowadzić; wkludzić się → wprowadzić
Piec z łopatą i popiołem; śląskie słowo „asza” lub „hasie” oznaczające popiół, pochodzące od niemieckiego „Asche”
„Asza” lub „hasie” – regionalne słowo na popiół, od niem. „Asche”.

6) Finał cyklu 🏁

Na koniec pojawiły się m.in. cajtlunek/cajtunek → gazeta/pismo, rajzender → podróżny, a także parę nazw roślin i potraw.

Puenta: Widać tu, jak języki przenikały się na co dzień — słowa przechodziły z jednej mowy do drugiej.

Źródła

  • Gazeta Górnoszląska, 1877 (R. IV) i początek 1878 (R. V) – skany: Śląska Biblioteka Cyfrowa (ŚBC).
  • Opracowanie: flaczek.com
0
0

Read more