
Zatopione srebro Bytomia. Szarlen, woda i tajemnica roku 1504
Dawno przed epoką parowych maszyn wyciągowych, hut cynku i wielkich kopalń węgla ziemia wokół Bytomia była już gęsto przecinana szybami. Wydobywano przede wszystkim rudy ołowiu i powiązane z nimi srebro, które przez stulecia stanowiły jeden z filarów gospodarki ziemi bytomskiej.
Gdy dawne wyrobiska zaczęły zamierać, pamięć o ich upadku obrosła legendą o demonie Szarlenie, który najpierw pomagał gwarkom, a później zatopił kopalnie podziemną rzeką. Archiwalia opowiadają jednak historię znacznie bardziej przyziemną — o kieratach konnych, poszukiwaniu inżynierów, setkach koni, cenie owsa i słowie powracającym w dokumentach jak refren: Wassernot (zagrożenie wodne).
Szarlen
Demon w ludzkiej postaci, który miał pomagać górnikom, a po złamaniu układu wypuścić spod ziemi rzekę.
Wassernot
Napływ wód podziemnych, który przez dziesięciolecia wyznaczał techniczną i finansową granicę robót.
Koń i kierat
Zanim nastała para, energię potrzebną do walki z wodą dostarczały konie karmione owsem.
Zbrodnia w górniczym Bytomiu
Średniowieczne górnictwo w rejonie Bytomia ma bardzo starą metrykę. Już w bulli gnieźnieńskiej z 1136 roku pojawia się położona ante Bitom osada Zversov (o dyskusyjnej dziś lokalizacji) oraz związani z nią argenti fossores — kopacze srebra. Z kolei w dokumencie podziału księstwa bytomskiego z 1369 roku szczegółowo rozpisano książęce prawa i dochody z kopalń, wymieniając między innymi Miechowice oraz Bobrek.
Zaledwie dwa lata wcześniej, pod koniec lata 1367 roku (w starszej literaturze datowanego na lata 1363–1364), ostry spór między mieszczanami a duchowieństwem zakończył się brutalnym mordem na proboszczu Piotrze i kapelanie Mikołaju z Pyskowic. Na miasto spadł interdykt kościelny, któremu późniejsza tradycja przypisała aż siedemdziesiąt lat trwania.
O samej zbrodni nad Stawem Małgorzaty pisałem już osobno — tutaj kluczowe jest to, w jaki sposób pamięć o zabójstwie księży splotła się z losem bytomskich szybów.
Śmierć duchownych stała się w zbiorowej pamięci moralnym wyjaśnieniem późniejszego upadku górnictwa.Rzeka z wnętrza ziemi
Opowieść o demonie Szarlenie nie powstała w epoce romantyzmu. Jej najstarszy znany zapis pochodzi już z około 1500 roku z kręgu wrocławskiego opactwa św. Wincentego na Ołbinie.
Legenda zaczyna się jak średniowieczny kontrakt gwarkowski. Zły duch przybiera ludzką postać i oferuje mieszkańcom pomoc w wydobyciu kruszcu w zamian za dziesiątą część urobku. Z czasem w opowieść wplatają się chciwość, spory o dochody oraz zabójstwo kapłanów. Wówczas Szarlen wraca pod ziemię już nie jako wspólnik, lecz jako mściciel: nakazuje górnikom opuścić wyrobiska i wypuszcza z wnętrza ziemi rzekę.
Zapis z opactwa św. Wincentego dowodzi, że już około 1500 roku istniała tradycja łącząca upadek dawnego bytomskiego górnictwa z wodą.
Tajemnica roku 1504
Rok 1504 łatwo potraktować jako datę nagłego zatopienia bytomskich kopalń. Problem w tym, że w źródłach z początku XVI stulecia nie ma śladu takiego pojedynczego kataklizmu.
Rada miasta Bytomia przesłuchała najstarszych obywateli w sprawie dawnego górnictwa. Najstarszy ze świadków, 92-letni Hans Schmierg, zeznał, że „przed około osiemdziesięcioma laty” na polach bytomskich prowadził roboty gwarek zapisany przez Hugo Kocha jako Anton Hornig (u Aemila Steinbecka: Haring).
Odjęcie osiemdziesięciu lat od 1584 roku dało późniejszym historykom orientacyjny rok 1504. Zamiast jednej dramatycznej daty zeznanie Schmierga odsłania jednak proces znacznie ciekawszy: długotrwałe zmaganie z barierą technologiczną i rosnącymi kosztami utrzymania szybów.
Hornig, konie i drogi owies
Według relacji Hansa Schmierga gwarek Hornig dysponował urządzeniami napędzanymi siłą koni (Rosskünste) i wydobywał znaczne ilości rudy. Według Schmierga problemy przedsięwzięcia miały wynikać z dwóch bardzo przyziemnych przyczyn: braku wykwalifikowanych ludzi potrafiących właściwie wytopić kruszec oraz drożyzny i niedostatku owsa.
Brzmi to anegdotycznie tylko z dzisiejszej perspektywy. W XVI wieku owies był częścią systemu energetycznego kopalni.
Im głębiej schodzono po kruszec i im silniejszy był napływ wody, tym większych nakładów wymagało odwadnianie. Kiedy drożała pasza, koszt utrzymania systemu mógł w końcu przekroczyć wartość wydobywanej rudy.
Aemil Steinbeck przytacza wzmiankę margrabiego Jerzego Fryderyka z 1585 roku, według której dawniej do walki z wodą potrzebowano około 700 koni. Utrzymanie, obsługa i wyżywienie takiej liczby zwierząt musiały oznaczać ogromne koszty — dlatego drożejący lub trudno dostępny owies mógł stać się realnym problemem dla opłacalności robót.
Wojna z wodą i wrocławski trop
Kolejne dekady XVI wieku przyniosły intensywne próby ożywienia górnictwa pod rządami Hohenzollernów. 30 kwietnia 1526 roku wydano regulacje zachęcające do robót w państwie bytomskim, a 8 listopada 1528 roku ogłoszono wielką ordynację górniczą (Berg-Ordnung). Równolegle w dokumentach raz po raz pojawia się walka z żywiołem wodnym.
Anthonius Hornig von Breslaw oraz Nikolaus Lipka zawierają układ dotyczący budowy urządzenia do podnoszenia wody z szybów, określający warunki finansowe i przywileje konstruktorów.
Czy wrocławski konstruktor z 1526 roku był tym samym Antonem Hornigiem, którego Hans Schmierg pamiętał z pól bytomskich sprzed dwóch dekad? Zbieżność czasu, branży i nazwiska jest uderzająca, choć brak bezpośredniego dokumentu łączącego obie postacie każe pozostawić tę kwestię otwartą.
Już w 1529 roku wolność górniczą przedłużono wprost z powodu Wassernoth, a w 1556 roku zawarto kolejną umowę na wykorzystanie kieratów konnych (Rosskünste) do odwadniania kopalń tarnogórskich i bytomskich.
Bytom stawia własną diagnozę
Najważniejsze świadectwo samych mieszkańców pochodzi z 20 września 1584 roku. Kilka miesięcy po przesłuchaniu najstarszych obywateli miasto Bytom wystosowało petycję do margrabiego Jerzego Fryderyka, wyjaśniając przyczyny upadku dawnych robót wokół Bytomia, Miechowic, Bobrku, Srebrnej Góry i Szarleja.
Szarlen wypuszcza z ziemi rzekę
Przekaz klasztorny tłumaczy zatopienie wyrobisk złamaniem układu, zabójstwem kapłanów i nadprzyrodzoną karą.
Wassernot była zbyt potężna
Mieszczanie wskazują rzeczywisty problem techniczny: napływ wód przekraczający możliwości ówczesnych urządzeń.
Legenda potrzebowała winnego, a mieszczanie rozwiązania technicznego. Nawet wówczas górnictwo nie zamarło jednak z dnia na dzień: Steinbeck odnotował wzmianki dotyczące rewiru Silberberg – Srebrnej Góry jeszcze z lat 1583 i 1585. Był to raczej powolny odwrót człowieka przed barierą hydrogeologiczną i rachunkiem kosztów.
Kiedy do walki z wodą wkroczyła para
Przez kolejne dwa stulecia dawne pola kruszcowe stopniowo traciły znaczenie. Kiedy w 1748 roku królewski komisarz dr Burchard wizytował Bytom, oglądał stare ślady robót, hałdy i dawne wyrobiska.
Przełom nastąpił pod koniec XVIII wieku wraz ze zmianą źródła energii. Zastosowanie maszyn parowych do odwadniania wyrobisk w rejonie tarnogórsko-bytomskim radykalnie zwiększyło możliwości walki z wodą.
Dawna legenda tłumaczyła tę granicę demonem, szesnastowieczne dokumenty nazywały ją Wassernot, a epoka przemysłowa odpowiedziała na nią parą i węglem.
Dalszą historię tej technologicznej przemiany — od maszyny parowej po wielkie kopalnie węgla — opisuję szerzej w artykule „Podziemne Serce. Narodziny i potęga bytomskiego górnictwa” .
Szarlen pozostał w legendzie. Woda była prawdziwa — i właśnie dlatego opowieść o demonie z podziemi przetrwała pięćset lat.Czytaj także
Bibliografia i źródła
Źródła i wydawnictwa źródłowe
Wutke, Konrad (red.), Codex Diplomaticus Silesiae, Bd. 20: Schlesiens Bergbau und Hüttenwesen. Urkunden (1136–1528), Breslau 1900; Bd. 21: Urkunden und Akten (1529–1740), Breslau 1901.
Przekaz dotyczący Szarlena i bytomskiego górnictwa zapisany około 1500 roku w tradycji klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu, opublikowany w śląskich wydawnictwach źródłowych.
Materiały z przesłuchania najstarszych mieszkańców Bytomia z 9 czerwca 1584 roku oraz petycji miasta Bytomia z 20 września 1584 roku, zachowane w późniejszej historiografii górniczej.
Dawne opracowania
Abt, Ephraim Ludwig Gottfried, Geschichte des Bley- und Silber-Bergbaues um Tarnowitz und Beuthen in Oberschlesien von 1528 an bis zum Verfall und bis zur Wiederaufnahme in 1784 (opracowanie z końca XVIII w.).
Steinbeck, Aemil, Geschichte des schlesischen Bergbaues, seiner Verfassung, seines Betriebes, Bd. II, Breslau 1857.
Gramer, Franz, Chronik der Stadt Beuthen in Ober-Schlesien, Beuthen O/S 1863.
Koch, Hugo, Denkschrift zur Feier des hundertjährigen Bestehens des Königl. Blei- und Silbererzbergwerks Friedrichsgrube bei Tarnowitz O.-S. am 16. Juli 1884, Berlin 1884.
„Der älteste Bergbau bei Beuthen O/S.”, Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, Juni 1958, nr 6.
„II. Der Bergbau vom Mittelalter bis zum 16. Jahrhundert”, Gleiwitzer und Beuthener Heimatblatt für die Stadt- und Landkreise, Februar 1956, nr 2.
Opracowania współczesne
Drabina, Jan; Horwat, Jerzy; Jedynak, Zdzisław, Bytom średniowieczny. Przekazy źródłowe 1123–1492, Opole 1985.
Paszkiewicz, Borys, „Habebanturne in regno Polonie montana argenti? Górnictwo srebra a mennictwo i polityka w średniowiecznej Polsce”, Wiadomości Numizmatyczne, t. 69, nr 213, 2025, s. 95–143.



