Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Category

Biografie

Ksiądz w sutannie prowadzi rower na tle kopalni i budowy kościoła, styl vintage.

Ks. Jan Jarząbek – budowniczy na rowerze. Niezwykła historia farorza, który czytał Biblię po hebrajsku

Ks. Jan Jarząbek: Budowniczy na Rowerze

Ks. Jan Jarząbek

Żołnierz, Budowniczy, Rowerzysta (1891–1965)
Portret ks. Jana Jarząbka (1891-1965) - kolaż
Ks. Jan Jarząbek – od młodego wikarego po doświadczonego proboszcza.

Był postacią, która wymyka się prostym schematom. Dla władz kościelnych – wybitnym administratorem, który potrafił stworzyć parafię na ugorze. Dla komunistów – „biernym” obywatelem, któremu należy odmówić cegieł na budowę. A dla mieszkańców Radlina i Jejkowic? Był po prostu „swoim farorzem”, który na plac budowy przyjeżdżał na starym rowerze, choć biegle czytał Biblię po hebrajsku.

Urodził się 10 grudnia 1891 roku w Świętochłowicach, jako syn Pawła i Julii z domu Symior. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie w domu przy ul. Polnej, podczas gdy jego matka prowadziła lokalny sklep przy ul. Wyzwolenia. Jan dorastał w rodzinie o potężnych tradycjach kapłańskich – wujami ze strony matki byli księża Antoni i Jan Symiorowie, a kapłańską drogę wybrał później także jego kuzyn, ks. Franz Joschko. Zanim jednak Jan Jarząbek założył ornat, musiał założyć mundur. I wojna światowa rzuciła go w wir walki, który zahartowałby każdego. Walczył na szlakach wojennych prowadzących przez Grecję, Turcję i Francję. Kiedy w czerwcu 1921 roku przyjmował święcenia i odprawiał mszę prymicyjną, nie był już naiwnym młodzieńcem, ale człowiekiem, który widział śmierć i znał wartość życia.

Fotografia grupowa w sepii z prymicji ks. Jana Jarząbka. W centrum siedzi młody ksiądz wraz z rodzicami, wokół stoi i siedzi licznie zgromadzone rodzeństwo z charakterystycznymi białymi kokardami we włosach.
Ks. Prymicjant w otoczeniu rodziny (19 czerwca 1921 r.). Po obu stronach matka Julia i ojciec Paweł, po prawej siostra Maria Sładkowska z synem Alfonsem na kolanach, za nimi Paweł Sładkowski, obok brat Antoni, od lewej siostry – Amalia, Anna i Klara.
Grupa sześciu młodych polskich kleryków i księży w sutannach, pozująca do zrekonstruowanej fotografii z czasów studiów we Wrocławiu. W środku centralnie Józef Gawlina, u góry w środku ks. Jan Jarząbek.
E. Ks. Biskup-Nominat w gronie swych kolegów, teologów – polaków w czasie studjów [pisownia oryginalna] we Wrocławiu. W środku siedzi Józef Gawlina, u góry w środku stoi ks. Jan Jarząbek.

Wujek z Paruszowca i Śląski „Patron Mężów”

Zanim stał się legendą Rybnika, zdobywał szlify duszpasterskie w parafiach w Wysokiej oraz w Piekarach Śląskich (1921–1922). Do Rybnika (parafia Matki Bożej Bolesnej) trafił w 1922 roku i posługiwał tam do 1925 roku. Jako wikary i prawa ręka ks. Reginka, zrewolucjonizował życie społeczne miasta. Nie siedział na plebanii. Prasa z tamtych lat nazywała go „Dyrektorem Dziecięctwa Jezus”. To on organizował gigantyczne festyny w dzielnicy Paruszowiec, gdzie setki dzieci bawiły się w ogrodach, a sale pękały w szwach.

„Podczas deklamacji i obrazów ze śpiewem sala wielka wypełniona była po brzegi, poczem rozbawiona dziatwa zapełniła ogród, bawiąc się radośnie, ale przykładnie.”
– Gazeta Rybnicka, sierpień 1925

Miał też niezwykły dar do pracy z mężczyznami. W czasach, gdy robotnicy byli kuszeni przez socjalistów, on organizował dla nich „kolędy w dni wolne od pracy” i wielkie zjazdy. W 1934 roku Rybnik uhonorował go tytułem Członka Honorowego Stowarzyszenia Mężów, uznając go za „szczególnie zasłużonego”.

Cud w Karczmie: Jejkowice 1929

Największy sprawdzian przyszedł w drugiej połowie lat 20. Ks. Jarząbek początkowo dojeżdżał do Jejkowic jako duszpasterz jeszcze z Rybnika (od 1926 roku), ale w sierpniu 1929 roku został oficjalnie ustanowiony proboszczem nowej lokalii. Trafił do wsi bez kościoła, rozdartej konfliktami. Nie czekał na fundusze. Zorganizował zbiórkę (m.in. teatr w Rybniku) i dokonał rzeczy niemożliwej: w kilka tygodni przerobił starą wiejską karczmę na kościół. Równocześnie, od 1934 roku, pełnił też posługę duszpasterską w Gaszowicach, co pokazuje tytaniczny wymiar jego pracy.

Archiwalny wycinek z 1931 roku pokazujący kościół w Jejkowicach
Unikalne zdjęcie z 1931 r. Ks. Jarząbek dobudował wieżę do budynku karczmy, tworząc „milutki kościółek”.
Anegdota: Incydent na granicy Kiedy 11 sierpnia 1929 roku ks. Jarząbek wjeżdżał do nowej parafii, towarzyszyła mu „banderia chłopska” i cykliści. Na granicy wsi Zebrzydowice doszło jednak do skandalu – naczelnik gminy odmówił oficjalnego powitania kapłana (zapewne z powodów politycznych). Sytuację uratowali zwykli mieszkańcy, którzy sami wyszli naprzeciw proboszczowi. Ks. Jarząbek odpowiedział na ten afront wezwaniem do „miłości, zgody i jedności”.

W tej „uświęconej karczmie” działy się rzeczy wielkie. We wrześniu 1933 roku, podczas zjazdu 220 mężczyzn, ulewny deszcz nagle ustał. Ks. Jarząbek skomentował to z uśmiechem: „tę cudowną pogodę mamy do zawdzięczenia św. Józefowi”. Niestety, ten etap zakończył się tragedią. Wiosną 1945 roku front przetoczył się przez wieś. Kościół i plebania spłonęły doszczętnie, grzebiąc dorobek 16 lat pracy.

Rowerem przeciwko Systemowi

Złamany, ale niepokonany, w 1946 roku przeniósł się do parafii św. Marii Magdaleny w Radlinie. Należy tu uściślić, że chodzi o historyczny obszar **Radlin II** (tzw. „Bagienko”), który dziś jest dzielnicą Wodzisławia Śląskiego (nie mylić z obecnym miastem Radlin w powiecie wodzisławskim). Przez pierwsze lata (1946–1957) ks. Jarząbek zarządzał parafią jako administrator, by w końcu objąć pełny urząd proboszcza (1957–1963).

Mimo podeszłego wieku, jego natura budowniczego nie dawała mu spokoju. W czasach stalinowskich, gdy władza walczyła z Kościołem, podjął się misji budowy kościoła filialnego w Głożynach. Decyzja o budowie zapadła w 1950 roku. Komuniści ukarali go za brak lojalności. Ponieważ nie wstąpił do kolaborującego ruchu „Księży Patriotów”, odmówiono mu przydziału materiałów budowlanych. Co zrobił ks. Jarząbek? Wsiadł na rower.

„Jeździł 'na kole’ na Głożyny odprawiać mszę. […] Rozpoznawano go po nieodłącznym rowerze, na którym dojeżdżał też do domów zakonnych jako spowiednik.”
– Wspomnienia parafian i Nekrolog

Budował dzięki ofiarności ludzi, cegła po cegle, mimo zakazów. Jego upór przyniósł owoce po latach – w 1991 roku filia w Głożynach została podniesiona do rangi samodzielnej parafii. Jednocześnie, ten prosty „ksiądz na kole” był intelektualistą, który w zaciszu plebanii czytał Pismo Święte w oryginale hebrajskim i znał język angielski – rzecz niespotykana u ówczesnych proboszczów.

Dzieło życia ks. Jana Jarząbka

  • Jejkowice (1929): Adaptacja karczmy na kościół, wyposażenie wnętrza w trzy ołtarze, budowa cmentarza. Dzieło zniszczone w 1945 r.
  • Rybnik (lata 20.): Stworzenie potężnych struktur stowarzyszeń męskich i młodzieżowych, organizacja życia patriotycznego.
  • Radlin II (1946-1963): Odbudowa zniszczeń wojennych kościoła św. Marii Magdaleny, fundacja ołtarza św. Barbary dla górników.
  • Głożyny (lata 50.): Budowa kościoła filialnego mimo zakazów administracyjnych i braku materiałów.

Kalendarium Życia

10 XII 1891 Urodziny w Świętochłowicach.
1914–1918 Służba wojskowa na frontach I wojny światowej (Grecja, Turcja, Francja).
Czerwiec 1921 Święcenia kapłańskie we Wrocławiu.
19 VI 1921 Uroczysta msza prymicyjna w rodzinnych Świętochłowicach.
1921 Posługa w parafii Wysoka.
1921–1922 Posługa w Piekarach Śląskich.
1922–1925 Wikariusz w Rybniku (parafia Matki Bożej Bolesnej).
1926–1946 Duszpasterz w Jejkowicach (od 1929 jako proboszcz).
1934–1946 Równoległa praca duszpasterska w Gaszowicach.
1946–1963 Radlin (Wodzisław Śląski – dzielnica Radlin II, parafia św. Marii Magdaleny); administrator 1946–1957, proboszcz 1957–1963.
1950 Decyzja o budowie kościoła filialnego w Głożynach.
VIII 1963 Przejście w stan spoczynku (emerytura).
3 XII 1965 Śmierć w szpitalu w Rydułtowach, pogrzeb w Radlinie.

Ostatnie Pożegnanie

Zmarł 3 grudnia 1965 roku w szpitalu w Rydułtowach. Biskup Juliusz Bieniek nazwał go „wzorowym kapłanem”. Jego dziedzictwo to nie tylko mury (choć kościół w Jejkowicach, który kupił ziemię pod budowę, wznieśli ostatecznie jego następcy), ale przede wszystkim pamięć o człowieku, który nigdy się nie poddawał. Niezależnie czy walczył z huraganem, naczelnikiem gminy czy komunistycznym urzędnikiem – zawsze wygrywał pokorą i pracą.

Źródła i Bibliografia

Artykuł powstał na podstawie archiwalnej kwerendy prasowej oraz bezcennych pamiątek rodzinnych. Wykorzystano następujące materiały:

Archiwalia i Zbiory Prywatne

  • Archiwum Rodzinne: Udostępnione materiały genealogiczne, dokumenty i unikalne fotografie z archiwum rodziny Jarząbków i Symiorów (dzięki uprzejmości rodziny).
  • Rocznik Diecezji Śląskiej (1928, 1930): Dane kadrowe, funkcje wizytatora szkolnego i kuratusa.
  • Materiały IPN / Opracowania: Publikacja „Ruch księży patriotów w województwie katowickim…”.

Prasa Historyczna (1925–1966)

  • Polonia (1925): Relacje z pracy duszpasterskiej w Piekarach Śląskich.
  • Gazeta Rybnicka (1925): Opisy festynów i działalności społecznej w Rybniku (Paruszowiec).
  • Katolik Polski (1929, 1934): Relacje z ingresu, budowy kościoła, poświęcenia cmentarza.
  • Górnoślązak (1929, 1933): Opisy poświęcenia kościoła w Jejkowicach i zjazdów męskich.
  • Gość Niedzielny (1931, 1956, 1966): Zdjęcia „kościoła w karczmie”, relacje jubileuszowe i nekrolog ks. Jarząbka.
  • Dziennik Zachodni (1950): Materiały dotyczące zebrania księży i struktur Caritasu.
  • Nowiny Wodzisławskie: Wspomnienia mieszkańców o budowie kościoła w Głożynach.
Opracowanie: flaczek.com na podstawie materiałów archiwalnych.
0
0

Read more

Grafika wyróżniająca artykuł: „Farorz z Lipin” – ks. dziekan Józef Michalski (1834–1893) na tle kościoła św. Augustyna w Lipinach.

Farorz z Lipin, czyli młot na chachary

Farorz z Lipin,
czyli młot na chachary

Monografia śp. ks. dziekana Józefa Michalskiego (1834–1893) ❦

Dnia 23 czerwca 1893 roku, punktualnie o godzinie 13:00, w przemysłowych Lipinach zatrzymało się serce człowieka, który przez dwie dekady był niekwestionowanym liderem duchowym i społecznym regionu. Śmierć ks. dziekana Józefa Michalskiego była nagła – nastąpiła zaledwie dzień po wygłoszeniu płomiennego kazania w Królewskiej Hucie. Odszedł duszpasterz, którego życie stało się pomostem między biedą górniczego stanu a elitarnym wykształceniem, i który do historii przeszedł jako legendarny „młot na chachary”.

I. Korzenie i twarda szkoła życia (1834–1863)

Józef Michalski urodził się 31 grudnia 1834 roku w Nakle pod Bytomiem. Pochodził z wielodzietnej rodziny górnika Bernarda oraz Elżbiety z domu Langbom. Choć wywodził się z robotniczych dołów, jego droga edukacyjna była imponująca:

  • Edukacja klasyczna: Ukończył elitarne Gimnazjum św. Macieja we Wrocławiu (matura w 1859 roku), gdzie zdobył biegłość w językach klasycznych i literaturze.
  • Studia: Formację teologiczną odebrał na Uniwersytecie Wrocławskim.
  • Kapłaństwo: Święcenia przyjął 4 lipca 1863 roku.

Swoją srebrną rocznicę kapłaństwa (25-lecie) obchodził uroczyście 4 lipca 1888 roku w Lipinach, otoczony niezwykłą miłością parafian, którzy w licznych powinszowaniach pisali: „Bądź pozdrowiony Kapłanie gorliwy, A o zbawienie dusz naszych troskliwy”.

II. Pionier i budowniczy Lipin (1872–1893)

Przed 1872 rokiem Lipiny należały do parafii w Królewskiej Hucie, a Michalski posługiwał tam jako wikariusz (kaplan), otaczając osadę szczególną opieką duszpasterską.

  • Fundament parafii: Samodzielna parafia w Lipinach-Chropaczowie powstała 19 czerwca 1872 roku, a ks. Michalski został jej pierwszym proboszczem (mianowany 9 lipca 1872 r.).
  • Skala wyzwania: Zarządzał gigantyczną, robotniczą parafią liczącą ponad 18 000 wiernych. Co zdumiewające, opiekował się taką masą ludzi wzorowo, mając do pomocy zaledwie jednego kapelana.
  • Budowniczy: To on rozbudował kościół św. Augustyna o nawy boczne, kaplicę różańcową oraz kaplicę spowiedzi. Założył również dwa cmentarze parafialne.
Więcej o historycznym kontekście powstania tej osady przeczytasz w artykule:

Lipiny – narodziny dzielnicy przemysłowej 1780-1939
Ks. dziekan Józef Michalski (1834–1893) oraz kościół św. Augustyna w Lipinach. (Kliknij obrazek, aby powiększyć)
Powiększenie

III. Społecznik i „Młot na chachary”

Ks. Michalski był architektem unikalnej „sieci bezpieczeństwa socjalnego”. Stworzył stowarzyszenia dla każdej grupy społecznej:

  • Młodzież: Założył Towarzystwo św. Alojzego (17 listopada 1886 r.), którego członkowie nazywali go „Ojcem” i obiecywali: „jako mury przy Tobie też już staniemy”.
  • Robotnicy: Fundator i protektor Katolickiego Związku Czeladników (Gesellen-Verein).
  • Kobiety: Opiekun Konferencji św. Moniki oraz Stowarzyszenia Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo.
  • Elity: Protektor Katolickiego Kasyna Obywatelskiego.

Jako kaznodzieja był bezlitosny dla moralnego upadku, co uwiecznił ks. Bączek w sławnym poemacie:

„Proboszcz z Lipin, Michalski, to młot na chachary…
Na kocendry, prezmuty, na ludzi bez wiary…
Złym i dobrym znajomy, kogo nie słów gradem,
Tego uczy wzorowym swej trzody przykładem!”

W walce z socjalizmem wspierali go wierni, pisząc w 1892 roku: „Jak to socyaliści, te drapieżne wilki, Chcieliby Cię poniżyć, boś im w oczach wielki!”.

Swoją niezłomność udowodnił w czasie Kulturkampfu, przez ponad rok ukrywając u siebie ściganego przez władze ks. Korpaka z Rybnej.

IV. Między polityką a lojalnością

Ks. Michalski słynął z wymownych polskich kazań, którymi „kruszył zatwardziale serca”. Choć pod koniec życia zbliżył się do niemieckiej partii Centrum (za co bywał krytykowany przez polskie środowiska narodowe), jego lojalność wobec Lipin była absolutna. Gdy rozeszła się wieść, że ma zostać arcybiskupem w Poznaniu, uciął plotki krótkim: „Lipin nie opuszczę”.

V. Ostatnie dni i śmierć na posterunku

Pracował do ostatniego tchu, mimo silnych bólów nóg, na które cierpiał od lat.

  • Poniedziałek: Pozwolił swojemu kapelanowi, ks. Sigulli, wyjechać na wypoczynek, biorąc cały trud pracy na siebie.
  • Czwartek: Wygłosił potężne kazanie w Królewskiej Hucie.
  • Piątek rano: Odprawił mszę św. i pracował w kancelarii.
  • Piątek godz. 13:00: Zmarł nagle na „paraliż serca”.

Zapamiętany jako „Dobry Pasterz” i „prawdziwy przyjaciel nauczycieli”. Jak pisano w nekrologu:

„Nikt nie dostrzegł tego, by czy to bądź rano, czy też bądź z wieczora dla rąk Twych spocząć była przyszła pora”
Ciekawostka (Weryfikacja historyczna)

Podczas badań udało się wyeliminować „fałszywe tropy” – ks. Michalski to nie rzemieślnik z Woźnik, karczmarz z Sierot, przełożony kościelny z Sierot ani poborowy z Iwanisk, których ogłoszenia również pojawiały się w ówczesnej prasie. Nasz bohater to wyłącznie „Farorz z Lipin”.

Bibliografia szczegółowa

  • Prasa z epoki (nekrologi i ogłoszenia):
    • Oberschlesische Volksstimme (Gliwice): Roczniki 1888, 1893, 1894.
    • Katolik (Bytom): Roczniki 1879, 1888, 1891, 1892, 1893 (nr 74), 1894, 1897.
    • Nowiny Raciborskie: Rocznik 1893, nr 75.
    • Posłaniec Niedzielny: Rocznik 1897, nr 45.
    • Beuthener Kreisblatt (1868), Lublinitzer Kreisblatt (1855, 1863), Tost-Gleiwitzer Kreisblatt (1860) – wykluczenia.
  • Dokumenty i księgi pamiątkowe:
    • Festschrift des Königlichen St. Matthiasgymnasiums zur Jahrhundertfeier 1811 – 1911 (Wrocław 1911).
    • Książka pamiątkowa 25-letniego istnienia Towarzystwa św. Alojzego w Bytomiu.
  • Źródła internetowe:
    • E-ncyklopedia wiedzy o Kościele na Śląsku: Hasła Michalski Józef oraz Parafia św. Augustyna w Lipinach.
    • Wikipedia: Józef Michalski (1834–1893).
Opracowano na podstawie materiałów archiwalnych i kwerendy prasowej • Lipiny 2026
0
0

Read more

Georg Brüning, nadburmistrz Bytomia - grafika tytułowa artykułu przedstawiająca twórcę potęgi miasta na tle epoki.

Georg Brüning – Burmistrz z ogłoszenia. Jak przybysz z Westfalii zbudował śląską metropolię?

Burmistrz z ogłoszenia | flaczek.com

Burmistrz z ogłoszenia

Przyjechał do Bytomia, bo znalazł ofertę pracy w gazecie. Został na 36 lat, zarobił fortunę i stworzył miasto, które zachwycało Europę. Ale za fasadą sukcesu Georga Brüninga kryła się antyczna tragedia, która doprowadziła jego żonę do śmierci z dala od domu, który wspólnie zbudowali.

AKTA OSOBOWE: GEORG BRÜNING
Lata życia 12.08.1851 (Botzlar) – 17.09.1932 (Bytom)
Urząd Burmistrz / Nadburmistrz Bytomia (1883–1919)
Status Mianowany dożywotnio w 1894 roku
Zarobki (1913) 28 000 marek rocznie (20x pensja górnika)
Rodzina Żona Dorothea z d. Köhne (zm. 1950 w Berlinie)
Dzieła Kanalizacja, Park Miejski, Wodociągi, Opera
Georg Brüning - kolaż 6 archiwalnych zdjęć nadburmistrza Oblicza władzy. Kolaż archiwalnych fotografii przedstawiających nadburmistrza Georga Brüninga na przestrzeni lat. (Kliknij, aby powiększyć)

Jest rok 1882. Bytom (Beuthen O/S) to brudne, dynamicznie rosnące miasto przemysłowe, które dusi się we własnym dymie i prowincjonalnych układach. Radni miejscy mają dość. Zamiast szukać kolejnego „swojaka”, decydują się na krok, który w tamtych czasach był rewolucją: dają ogłoszenie do prasy ogólnoniemieckiej. Szukają menadżera, nie polityka[1].

Na drugim końcu Cesarstwa, w Westfalii, gazetę otwiera 31-letni doktor praw, Georg Brüning. Jest asesorem sądowym, człowiekiem ambitnym i świetnie wykształconym (studiował w Bonn, Heidelbergu i Getyndze). Nie wie nic o Śląsku, ale wie, jak zarządzać. Wysyła zgłoszenie. 20 listopada 1882 roku Rada Miejska wybiera go jednogłośnie. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ten „obcy” stanie się największym patriotą w historii miasta, rządząc nim nieprzerwanie przez 36 lat[2,3].

Fachowiec z importu

Brüning nie przyjechał do Bytomia z sentymentu. Przyjechał wykonać zadanie. I był w tym piekielnie skuteczny. Już po 11 latach, w 1894 roku, radni byli nim tak zachwyceni, że mianowali go burmistrzem dożywotnim. To był ewenement w skali Prus[4].

Finansowa przepaść

Dzięki zachowanym dokumentom wiemy dokładnie, ile wart był Brüning dla Bytomia. W 1913 roku jego roczna pensja wynosiła 21 000 marek. Doliczmy 3000 marek „dodatku reprezentacyjnego” i 4000 marek ryczałtu na mieszkanie. Razem: 28 000 marek rocznie.

W tym samym czasie wykwalifikowany górnik w bytomskiej kopalni zarabiał rocznie około 1200 marek. Nadburmistrz zarabiał więc ponad 20 razy więcej niż jego przeciętny wyborca[1,4].

Bytom było na to stać. Pod rządami Brüninga miasto zmieniło się nie do poznania. To on skanalizował miasto (luksus tamtej epoki) i wprowadził nowoczesny transport – 27 maja 1894 roku ruszył pierwszy tramwaj parowy na trasie Dworzec–Piekary–Szarlej–Rozbark[3].

Ale kronikarz Franz Stodolka wspomina, że Brüning rozumiał, iż miasto to nie tylko beton i fabryki. Nadburmistrz wiedział, że robotnicy muszą czymś oddychać. Dlatego w 1904 roku założył wspaniały Park Miejski (Stadtpark) i wykupił podmiejskie lasy, dając Bytomiowi „zielone płuca”. To on wywalczył też niezależność wodną miasta, budując własne ujęcia, by mieszkańcy nie musieli być zdani na łaskę kopalń[16].

Miasto stało się placem budowy: Teatr Miejski (dziś Opera Śląska) otwarto w 1901 r., a na Placu Cesarskim stanęła Szkoła Realna, pieszczotliwie zwana „pudełkiem farb” (*Tuschkasten*)[5,6].

Antyczna tragedia: Hekatomba

Brüning był humanistą. Kochał antyk. Na emeryturze potrafił wygłosić mowę dziękczynną w klasycznej grece attyckiej[5]. Ale los napisał dla niego scenariusz rodem z greckiej tragedii.

1893: Czarny rok. W lutym umiera 7-miesięczna Maria Magdalena (zapalenie płuc). W grudniu szkarlatyna (płonica) zabiera 4-letniego Wilhelma i 7-letnią Margarethe. Troje dzieci w jeden rok[2,17].
1910: Druga fala. Po latach spokoju fatum wraca. Podczas epidemii dyfterytu umierają w odstępie tygodnia 11-letnie bliźniaki: chłopiec i dziewczynka[17].
1911: Śmiertelny wypadek. Rok później w nieszczęśliwym wypadku (postrzelenie przez kolegę z klasy) ginie syn Hans (Johannes)[17].

Z dwanaściorga dzieci, wieku dorosłego dożyła garstka. Fatum nie odpuszczało – I wojna światowa zabrała najstarszego syna, Ernsta (poległ w 1914). Przetrwali m.in. córka Dorothea i syn Reinhold (późniejszy zakonnik)[8,17].

„Patrząc na jego dumną postać ze złotym łańcuchem na szyi – darem cesarza Wilhelma II – widzimy władcę. Ale w środku był to ojciec, który osiem razy szedł za trumną własnego dziecka na cmentarz Mater Dolorosa.”

Ostatni hołd: Miasto spowite kirem

Nadburmistrz Georg Brüning odszedł 17 września 1932 roku. Reakcja Bytomia na śmierć swojego twórcy była poruszająca – miasto dosłownie spowiło się w czerni. Gazeta „Der Oberschlesische Wanderer” donosiła o czarnych flagach powiewających na niemal wszystkich budynkach publicznych i prywatnych kamienicach[13]. Kupcy dobrowolnie zamienili witryny sklepowe w ołtarze pamięci, usuwając towary i wystawiając w ich miejsce portrety nadburmistrza otoczone kwiatami i zielenią[13].

Ciało nadburmistrza wystawiono w sali posiedzeń ratusza (Sitzungssaal), którą na kilka dni zamieniono w kaplicę żałobną. To tam, wśród niezliczonych wieńców, wartę honorową przy trumnie pełnili milczący urzędnicy miejscy[13,14]. 21 września 1932 r., w dniu pogrzebu, o godzinie 10:00 rozbrzmiały dzwony wszystkich bytomskich kościołów, a flagi na masztach opuszczono do połowy masztu (Halbmast)[14].

Uroczystości żałobne w kościele pw. Świętej Trójcy zgromadziły nieprzeliczone tłumy mieszkańców oraz oficjalne delegacje rządu, przemysłu i kultury. Kondukt pogrzebowy przeszedł ulicami miasta na cmentarz Mater Dolorosa. Była to jedna z największych manifestacji szacunku w historii – żegnano człowieka, którego w oficjalnych nekrologach podpisanych przez magistrat nazwano bez wahania „twórcą nowoczesnego Bytomia”[13,14,15].

Wygnanie i śmierć na obczyźnie

Nadburmistrz zmarł w wieku 81 lat. Najokrutniejszy rozdział tej historii dopisała II wojna światowa. Wdowa, Dorothea Brüning, postanowiła nie uciekać. Została w Bytomiu – mieście, które zbudował jej mąż. Nowa władza nie miała jednak sentymentów. Sędziwą staruszkę wyrzucono z jej apartamentów.

Pozwolono jej zamieszkać w piwnicy własnej willi przy Al. Legionów. Kobieta, która gościła biskupów i ministrów, żyła z jałmużny przynoszonej ukradkiem przez dawnych mieszkańców. Jednak najnowsze badania (m.in. prof. Piotra Obrączki) prostują popularną legendę, jakoby zmarła w tej piwnicy. W rzeczywistości, u kresu życia wdowa trafiła do Berlina (prawdopodobnie do dzielnicy Pankow lub Rüdersdorf), gdzie zmarła w 1950 roku. Jej ciało sprowadzono jednak do Bytomia i pochowano w rodzinnym grobowcu obok męża i dzieci, co symbolicznie zamknęło historię rodu w tym mieście[17].

Powrót po stu latach

Przez dekady PRL postać Brüninga była wymazywana. Jego grób na cmentarzu Mater Dolorosa zlikwidowano w 1981 r. (przywrócono go symbolicznie w 2004 r.). Dopiero teraz Bytom na nowo odkrywa swojego „króla”. W czerwcu 2024 r. miasto odwiedzili praprawnukowie nadburmistrza. W październiku 2025 r., przed dawną willą Brüninga, stanęła pamiątkowa ławeczka z jego rzeźbą – hołd za wodę i nowoczesność[11,12].

📍 Spacerownik: Śladami „Króla Bytomia”

  • Willa Brüninga (Al. Legionów 4): Perła secesji. Na fasadzie dostrzeżesz płaskorzeźbę Dębu – symbol westfalskich korzeni nadburmistrza.
  • Park Miejski im. Kachla: Założony przez Brüninga w 1904 roku jako „zielone płuca” miasta.
  • IV LO (Pl. gen. Sikorskiego 1): Słynne „pudełko farb”. Brüning osobiście doglądał tej budowy.
  • Opera Śląska (ul. Moniuszki 21): Dawny Teatr Miejski. Symbol ambicji Brüninga.
  • Kościół Świętej Trójcy (ul. Kwietniewskiego): Tu odbyły się główne uroczystości pogrzebowe 21 września 1932 r.
  • Cmentarz Mater Dolorosa: Symboliczny grób rodziny. Prawdziwe szczątki prawdopodobnie spoczywają w grobowcu Ignacego Hakuby.

📚 Źródła i Bibliografia:

  1. T. Borówka, Niemiec, który zbudował Bytom, Slazag.pl 2024.
  2. Historia Wiki: Georg Friedrich Karl Maria Brüning.
  3. Strona oficjalna Miasta Bytom: Georg Brüning, bytom.pl.
  4. J. Grudniewski, Pruska elita władzy na Górnym Śląsku (1871-1918), Katowice 2020.
  5. Wspomnienia dr. A. Ansorge, „Heimatblatt” 11.1955.
  6. P. Nadolski, Wielce zasłużony nadburmistrz, „Życie Bytomskie” 2003.
  7. Raport medyczny Tabelle der Contactinfection, 1898.
  8. Kattowitzer Zeitung, 1914.
  9. Artykuły dot. willi Brüninga, m.in. Dziennik Zachodni.
  10. T. Borówka, Georg Brüning… choć Polacy żegnali go z honorami…, Slazag.pl 2024.
  11. Relacja z wizyty potomków, TVS/Katowice, 2024.
  12. A. Szlęzak, Nadburmistrz ma swoją ławeczkę, Slazag.pl 2025.
  13. „Der Oberschlesische Wanderer”, nr 220, 20 września 1932 r.
  14. „Der Oberschlesische Wanderer”, nr 221, 21 września 1932 r.
  15. Archiwum Mater Dolorosa / Parafia Świętej Trójcy w Bytomiu.
  16. Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen (Kronika).
  17. Piotr Obrączka, Brüningowie: przyczynek do biografii nadburmistrza Bytomia, „Orbis Linguarum”, Vol. 47, 2018.

© 2026 flaczek.com | Tekst oparty na kwerendzie archiwalnej.

0
0

Read more

Wiktor Polak (1883–1941) – portret śląskiego działacza niepodległościowego

Wiktor Polak (1883–1941): Biografia śląskiego patrioty i społecznika

Wiktor Polak (1883–1941): Biografia śląskiego patrioty i społecznika

📌 Informacja:

Artykuł powstał dzięki wiedzy i uprzejmości mojego Przyjaciela Tomasza Sporynia z Piekar Śląskich. Tomasz pracuje nad książką o Wiktorze Polaku, a ten tekst jest wstępem i zachętą przed pełną biografią.

Wiktor Polak należy do grona tych postaci historycznych Górnego Śląska, których zasługi dla regionu – a w szczególności dla Piekar Śląskich i Świętochłowic – wymagają pełnego naświetlenia. Jako prominentny działacz niepodległościowy, literat i społecznik, poświęcił życie odzyskaniu niepodległości i utrwaleniu łączności Śląska z Polską.

Chłopak z Szarleja i lekcje u „Śląskiego Wernyhory”

Wiktor Mikołaj Polak urodził się 4 grudnia 1883 roku w Szarleju (dzisiejsze Piekary Śląskie) w wielodzietnej rodzinie górniczej – miał aż trzynaścioro rodzeństwa. Dorastał w czasach bismarckowskiego Kulturkampfu, gdzie za używanie języka polskiego w szkole dzieci spotykały surowe kary.

Kluczowym momentem w jego życiu było spotkanie z Wawrzyńcem Hajdą, niewidomym wieszczem i mentorem, który w ramach Towarzystwa św. Alojzego potajemnie kształtował patriotyczne postawy młodych piekarzan. To właśnie u boku Hajdy Wiktor Polak uczył się polskiej kultury i historii.

Pierwsze kroki społecznika

  • Relegacja ze szkoły: Za swoje nieprzejednane polskie przekonania i kontakty z wydawnictwem „Katolik” został wyrzucony z bytomskiego gimnazjum.
  • Praca u podstaw: Około 1900 roku zaczął kolportować polskie gazety i książki.
  • 1908–1912: Praca nad polskim życiem kulturalnym w Bobrku i Szombierkach; m.in. utworzenie filii Zjednoczenia Zawodowego Polskiego oraz organizowanie inicjatyw społecznych i kolportażowych.
  • „Sokół” w Piekarach: Od 1912 roku aż do wybuchu I wojny światowej był prezesem piekarskiego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, gdzie dbał o rozwój fizyczny i narodowy młodzieży.

Czas walki i „Róźla Pyscycka”

I wojna światowa rzuciła Polaka na fronty Europy jako sierżanta armii niemieckiej (za co otrzymał Krzyż Żelazny II klasy), jednak jego serce zawsze było przy Polsce. Po wojnie natychmiast rzucił się w wir pracy niepodległościowej.

Powstania śląskie i plebiscyt – tłum z polskimi flagami na tle kopalni (ilustracja)
Atmosfera walki o polski Śląsk w latach plebiscytu i powstań (ilustracja).

W latach 1918-1922 jego aktywność była imponująca:

  • Opieka nad uchodźcami: Został wyznaczony przez Wojciecha Korfantego na prezesa Komitetu Opieki nad Uchodźcami w Sosnowcu.
  • Konspiracja: Szmuglował broń z bytomskich koszar do Domu Narodowego „UL”.
  • III Powstanie Śląskie: Pełnił funkcję powstańczego Komisarza Cywilnego na powiat bytomski.
„Kocynder” i „Godka Klachuli” – prasa plebiscytowa i satyra (ilustracja)
„Kocynder” i „Godka Klachuli” – plebiscytowa satyra i propaganda pisana gwarą (ilustracja).

Ciekawostka: Współtworzył czasopismo „Powstaniec” i satyryczny „Kocynder”, gdzie pod pseudonimem Róźla Pyscycka pisał słynne felietony „Godka Klachuli”. Była to propaganda inna niż wszystkie – pisana gwarą, skierowana do śląskich kobiet, trafiająca w emocje i codzienne doświadczenia. To jeden z najciekawszych przykładów plebiscytowej walki o dusze mieszkańców Śląska.

Budowniczy administracji polskiego Śląska

Po powstaniach Polak nie zniknął z życia publicznego. Przeciwnie – stał się jednym z filarów nowej administracji. Był m.in.:

  • komisarzem cywilnym powiatu bytomskiego w III powstaniu,
  • naczelnikiem Urzędu Okręgowego w Szarleju,
  • naczelnikiem gminy i okręgu w Świętochłowicach.

Zajmował się wszystkim: od aprowizacji i budownictwa, przez szkoły, straże pożarne i infrastrukturę, po walkę z bezrobociem. Jednocześnie nie porzucał działalności publicystycznej i społecznej.

Niestety, jego karierę przerwały intrygi lokalnych działaczy. W 1937 roku oskarżono go o korupcję. Choć prokuratura umorzyła sprawę i oczyściła go z zarzutów, Polak nie odzyskał już stanowiska naczelnika.

Męczeństwo w KL Gusen

Po wybuchu II wojny światowej Wiktor Polak pozostał w Świętochłowicach. Niemcy nie zapomnieli mu lat walki o Polskę. 3 maja 1940 roku został aresztowany przez Gestapo. Przez obóz w Dachau trafił do KL Gusen – miejsca eksterminacji polskiej inteligencji.

KL Gusen – baraki i druty kolczaste (ilustracja)
KL Gusen – miejsce eksterminacji, w którym zginął Wiktor Polak (ilustracja).

Pracował tam ponad siły w kamieniołomie Kastenhof. Po ciężkim wypadku (zmiażdżeniu nogi) i próbie pomocy przez współwięźniów, został bestialsko zamordowany przez obozowych funkcjonariuszy. Zginął 21 kwietnia 1941 roku.

Dlaczego warto o nim pamiętać?

Wiktor Polak był postacią nietuzinkową – organizatorem, wychowawcą, publicystą i urzędnikiem, który przez czterdzieści lat robił jedno: konsekwentnie budował polski Śląsk, a jego biografia mogłaby posłużyć za scenariusz niejednego filmu.

Pamiętajmy o nim, spacerując ulicami Świętochłowic czy Piekar!

Oś czasu życia Wiktora Polaka

4 grudnia 1883

Urodziny w Szarleju (dzisiejsze Piekary Śląskie), w wielodzietnej rodzinie górniczej.

1891–1897

Nauka w Katolickiej Szkole Ludowej w Niemieckich Piekarach; dorastanie w realiach ostrej germanizacji.

ok. 1895–1900

Działalność w kręgu Wawrzyńca Hajdy; Towarzystwo św. Alojzego, Kasyno Polskie.

ok. 1900

Początek współpracy z wydawnictwem „Katolik”; kolportaż prasy i książek polskich.

1905–1908

Ślub z Bertą Śliwą, służba w armii niemieckiej, a po powrocie włączenie się w akcję agitacyjną w powiecie bytomskim.

1912–1914

Prezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Piekarach; dynamiczny rozwój gniazda.

1914–1918

I wojna światowa: front zachodni, awans na sierżanta, Krzyż Żelazny II klasy; zatrucie gazami bojowymi.

1919–1921

Prezes Komitetu Opieki nad Uchodźcami, działalność w Polskim Komisariacie Plebiscytowym (propaganda, „Kocynder”), III Powstanie Śląskie (komisarz cywilny).

1922–1927

Naczelnik Urzędu Okręgowego w Szarleju; budowa polskiej administracji.

1927–1937

Naczelnik gminy i Urzędu Okręgowego w Świętochłowicach; intensywny rozwój miasta.

3 maja 1940

Aresztowanie przez Gestapo, przewiezienie do Dachau, a następnie do KL Gusen.

21 kwietnia 1941

Śmierć męczeńska w obozie koncentracyjnym Gusen.

📚 Bibliografia i Źródła

Artykuł powstał na podstawie:

  • Śląski Almanach Powstańczy T. Sporyń, Wiktor Polak (1883-1941). Niepodległościowiec, naczelnik gminy i okręgu – zarys biografii, [w:] Śląski Almanach Powstańczy, T. XI, s. 149-165
  • 📌 Aktualizacja: biografia w druku

    Wkład merytoryczny do artykułu: Tomasz Sporyń.

    Myślę, że już można oficjalnie.

    Gdyby ktoś nie mógł doczekać się pełnej biografii Wiktora Polaka może zapoznać się już z jej zarysem opublikowanym w formie artykułu w czasopiśmie Śląski Almanach Powstańczy…

    Książka o Wiktorze Polaku już niebawem… 🙂

    Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach informuje, że w sklepiku można już zakupić kolejny, XI tom Śląskiego Almanachu Powstańczego.

    Zobacz publikację w Muzeum Powstań Śląskich

    Artykuł opracowany dla serwisu flaczek.com. Wszelkie prawa zastrzeżone.
    2
    0

    Read more

    Oryginalny, czarno-biały portret Franza Stodolki, rektora i kronikarza Bytomia.

    Franz Stodolka (1881–1961). Biografia strażnika bytomskich kronik.

    Franz Stodolka: Bytomski pedagog i kronikarz lokalnych dziejów

    Opowieść o rektorze z Dąbrowy Miejskiej, który spisał powojenne losy swojego miasta.

    Portret Franza Stodolki

    Franz Stodolka przy pracy nad „Kroniką Miasta Bytomia” – wizja artystyczna.

    Postać Franza Stodolki (1881–1961) stanowi paradygmatyczny przykład losów górnośląskiej inteligencji katolickiej w pierwszej połowie XX wieku. Jego biografia, rozpięta między cesarstwem niemieckim, burzliwym okresem Republiki Weimarskiej, totalitaryzmem nazistowskim a powojennym wygnaniem, jest czymś więcej niż tylko życiorysem pedagoga. To mikrokosmos historii Bytomia – miasta, z którym jego rodzina była związana od stuleci.

    Bytomski Rodowód i Formacja

    Ród Stodolków nie należał do fali migrantów przybyłych na Śląsk w dobie rewolucji przemysłowej. Dokumenty historyczne wskazują, że rodzina ta była obecna w Bytomiu już w roku 1535. Franz, jako potomek „starego” mieszczaństwa, posiadał głęboko zakorzenione poczucie odpowiedzialności za tkankę miejską.

    Urodził się 24 listopada 1881 roku w Pyskowicach, jednak już jako trzylatek powrócił do Bytomia. Co ciekawe, tereny dzisiejszego Placu Akademickiego (dawniej Moltkeplatz) przez stulecia znajdowały się w posiadaniu jego rodziny. Stodolka był więc nie tylko obserwatorem historii, ale poprzez dziedzictwo ziemi – jej fizycznym uczestnikiem.

    Ścieżka Edukacji

    W 1902 roku zdał egzamin nauczycielski w Seminarium w Pyskowicach. Już rok później, w wieku zaledwie 22 lat, opublikował swoją pierwszą pracę: „Heimatkunde von Beuthen”, co dowodzi, że pasja historyczna była integralną częścią jego tożsamości od początku kariery.

    Kariera i Konflikt z Reżimem

    Po latach pracy w Szkole nr II w Bytomiu, w 1930 roku Franz Stodolka objął stanowisko Rektora Szkoły nr X w Dąbrowie Miejskiej. Jako aktywny działacz Katolickiego Związku Nauczycieli i członek rady parafialnej kościoła św. Józefa, szybko stał się celem dla władz nazistowskich dążących do ujednolicenia (Gleichschaltung) życia publicznego.

    W 1934 roku Stodolka został „ukarany przez ówczesny system” (gemaßregelt) – co oznaczało degradację i ograniczenie wpływów. W 1939 roku, w przededniu wojny, wysłano go na przymusową emeryturę. Paradoksalnie, braki kadrowe podczas wojny sprawiły, że w 1942 roku przywrócono go do pracy w miejskiej szkole handlowej, gdzie uczył księgowości.

    „Był człowiekiem prawym i cichym, którego największą miłością – obok historii – były kwiaty i ogrody.”

    Misja na Wygnaniu: Kronika Bytomia

    24 stycznia 1945 roku Franz Stodolka musiał opuścić ukochany Bytom. Po kilku latach tułaczki osiadł w Gladbeck w Westfalii. To właśnie tam, na obczyźnie, podjął się swojego najważniejszego zadania: stworzenia literackiego pomnika dla swojej utraconej ojczyzny.

    Jego dzieło „Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien” (Niemieckie losy miasta Bytomia na Górnym Śląsku) ukazywało się w odcinkach w latach 1952–1956. Była to monumentalna aktualizacja historii miasta, doprowadzona do tragicznego roku 1945. Za swoją działalność w 1954 roku otrzymał Federalny Krzyż Zasługi.

    Symboliczny powrót do domu

    Symboliczna wizja powrotu do korzeni i pamięci o utraconej ojczyźnie.

    Ostatnia Droga i Symboliczny Powrót

    Franz Stodolka zmarł 10 sierpnia 1961 roku w Gladbeck. Jego pogrzeb stał się manifestacją śląskiej tożsamości. Podczas ceremonii dokonano aktu o głębokiej symbolice: na jego trumnę rozsypano ziemię przywiezioną specjalnie z bytomskiego cmentarza Mater Dolorosa.

    W ten sposób, po latach wygnania, rektor symbolicznie powrócił do ziemi swoich przodków, której historię tak starannie ocalił od zapomnienia.

    Kluczowe Daty z Życia

    RokWydarzenie
    1881Urodzony w Pyskowicach (Peiskretscham)
    1906Ślub z Hedwig Krzyzak w Rybniku
    1930Rektor Szkoły nr X w Bytomiu-Dąbrowie
    1934Represje polityczne ze strony NSDAP
    1945Ucieczka przed frontem z Bytomia
    1954Otrzymanie Federalnego Krzyża Zasługi
    1961Śmierć i pogrzeb w Gladbeck

    Bibliografia i Materiały Źródłowe

    • Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblatt, Rocznik 1961, nr 18-19 (nekrologi i wspomnienie pośmiertne autorstwa red. v. Zalewskiego).
    • Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien, Recklinghausen 1957 (manuskrypt drukowany).
    • Franz Stodolka, Heimatkunde von Beuthen (Oberschlesien), Beuthen 1903.
    • Statistisches Handbuch der Stadt Beuthen Oberschlesien, Martin-Opitz-Bibliothek (archiwa administracyjne szkół).
    • Der oberschlesische Wanderer, Roczniki 1905, 1910 (wzmianki o działalności nauczycielskiej).
    • Wikipedia (Projekt Bundesverdienstkreuz), Archiwum nadań z października 1954 roku.
    • Archiwum rodzinne Stodolka – dane genealogiczne (Heimatblatt 1961-399/424).
    Artykuł opracowany dla serwisu flaczek.com. Wszelkie prawa zastrzeżone.
    0
    0

    Read more

    Portret księdza Józefa Szafranka, proboszcza bytomskiego i obrońcy polskiej mowy na Górnym Śląsku, z cytatem o służbie ludowi.

    Ks. Józef Szafranek – śląski proboszcz, którego zapamiętał nawet Bismarck

    Ks. Józef Szafranek – śląski proboszcz, którego zapamiętał nawet Bismarck

    Ks. Józef Szafranek (1807–1874) – syn młynarza z Gościęcina, proboszcz bytomskiej parafii Wniebowzięcia NMP, poseł do sejmu pruskiego i obrońca polskiej mowy na Górnym Śląsku. Kapłan, którego nazwisko po latach przywołał na sejmowej mównicy sam Otto von Bismarck.

    „Proboszcz bytomski, obrońca polskiej mowy…”

    Historyczny miedzioryt księdza Józefa Szafranka, proboszcza Bytomia i obrońcy polskiej mowy na Górnym Śląsku.
    Historyczny wizerunek ks. Józefa Szafranka w czasopiśmie „Światło” (R. 1, nr 10, 1887).

    W 1887 roku katolicki dwutygodnik „Światło” poświęcił ks. Szafrankowi obszerny artykuł. Nazwano go tam wprost: „proboszcz bytomski, obrońca polskiej mowy na Górnym Szląsku”. Powodem był fakt, że rok wcześniej, w 1886 r., kanclerz Otto von Bismarck przypomniał jego nazwisko na forum sejmu, oskarżając go o „agitację” wśród Górnoślązaków.

    Tekst w „Świetle” jest próbą obrony dobrego imienia kapłana, który nie żyje od kilkunastu lat – i jednocześnie przypomnieniem, że Górny Śląsk miał swoich własnych bohaterów codzienności, nie zawsze dobrze znanych potomnym.

    Syn młynarza z Gościęcina

    Ks. Józef Szafranek urodził się 18 lutego 1807 roku w Gościęcinie koło Koźla, w rodzinie miejscowego młynarza Franciszka Szafranka i Klary z domu Wolf. Dawne drukowane źródła różnie podają datę dzienną, ale dziś w opracowaniach biograficznych przyjmuje się właśnie 18 lutego. Autor „Światła” podkreśla, że był on „prawdziwym dzieckiem ludu górnośląskiego”.

    Młody Szafranek uczył się w gimnazjum katolickim w Głubczycach, a następnie studiował teologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1831 roku z rąk biskupa Emanuela Schimonsky’ego. Pierwsze lata kapłaństwa spędził jako wikary w Grzędzinie i Raciborzu, gdzie szybko zwrócił na siebie uwagę jako pracowity duszpasterz i dobry mówca.

    Najważniejsze daty

    • 18 lutego 1807 – narodziny w Gościęcinie (powiat kozielski)
    • 9 marca 1831 – święcenia kapłańskie we Wrocławiu
    • 1839 – mianowany proboszczem w Bytomiu
    • 1848–1849 – poseł na sejm pruski
    • 7 maja 1874 – śmierć po wypadku pod Szombierkami

    Proboszcz Bytomia w czasach industrializacji

    W 1839 roku trzydziestodwuletni Szafranek został proboszczem w Bytomiu. Parafia była ogromna, obejmowała nie tylko samo miasto, ale i okoliczne miejscowości. Równocześnie Bytom gwałtownie się zmieniał: rozwijały się kopalnie, huty, rosły robotnicze osady, a z nimi problemy biedy, chorób i migracji.

    Autor „Światła” zestawia Szafranka z innymi wielkimi księżmi tamtych czasów: ks. Fickiem z Piekar, ks. Markiewkami z Bogucic i Mysłowic, ks. Stabikiem z Michałkowic. Wszyscy oni – jego zdaniem – zostali posłani na Górny Śląsk „na ciężkie czasy” jako szczególna odpowiedź Opatrzności.

    Jego praca w parafii i mieście

    • Założył w Bytomiu koło czytelnicze, zachęcające robotników i mieszczan do lektury po polsku.
    • Silnie wspierał ruch trzeźwości i bractwa trzeźwości przy parafii.
    • W czasie epidemii cholery i tyfusu odwiedzał chorych, organizował pomoc dla sierot i ubogich.
    • Popularyzował sadownictwo, pszczelarstwo i hodowlę drzew owocowych jako sposób poprawy bytu ludu.
    • Jako wizytator szkół dbał o ćwiczenia gimnastyczne i o to, by nauczanie odbywało się zarówno po polsku, jak i po niemiecku.

    „Śląski Rejtan” w pruskim parlamencie

    Gdy w Europie wybuchła Wiosna Ludów, także w Prusach rozpoczęto reformy. Król Fryderyk Wilhelm IV zgodził się na zwołanie zgromadzenia konstytucyjnego i pierwsze wybory. Właśnie wtedy powiaty bytomski oraz toszecko-gliwicki wybrały na swojego posła ks. Józefa Szafranka.

    W latach 1848–1849 zasiadał on w sejmie pruskim – najpierw w gronie niemieckich demokratów, później w Kole Polskim. Na mównicy domagał się poszanowania praw językowych ludności polskojęzycznej. Chciał, by:

    O co walczył w sejmie?

    Nagłówek z XIX-wiecznego druku przedstawiający napis: „Ks. Józef Szafranek, proboszcz bytomski, obrońca polskiej mowy na Górnym Śląsku”.
    Nagłówek biogramu ks. Józefa Szafranka z dawnego druku – proboszcz bytomskiej parafii i obrońca polskiej mowy na Górnym Śląsku.
    • urzędowe pisma i rozporządzenia były dostępne również po polsku tam, gdzie lud mówi po polsku,
    • nauka religii i nauczanie elementarne odbywały się w języku ojczystym dzieci,
    • na Górnym Śląsku nie traktowano języka polskiego jako przeszkody w lojalności wobec państwa, lecz jako naturalny element tożsamości.

    „Mowa ojczysta jest kluczem do wszelkiego moralnego i politycznego wychowania ludów.”

    ks. Józef Szafranek, sejm pruski, 1849 r.

    Za swoją postawę zyskał przydomek „Śląski Rejtan”. Jednocześnie uważał się za lojalnego poddanego króla pruskiego – nie dążył do zmiany granic, lecz do tego, by polskojęzyczni Górnoślązacy nie musieli wyrzekać się własnego języka i tradycji.

    Gdy Bismarck wrócił do sprawy po trzydziestu latach

    Po latach, w 1886 roku, nazwisko zmarłego już dawno Szafranka pojawiło się na sejmowej mównicy ponownie. Kanclerz Otto von Bismarck nazwał go „agitatorem wielkopolskim na Górnym Śląsku”, sugerując, że działał przeciw interesom państwa, szerząc polskie wpływy.

    To właśnie ten atak był bezpośrednim impulsem do napisania artykułu w „Świetle” (1887, R. 1, nr 10). Redakcja pisma przypomniała, że jeśli „agitacją” ma być troska o zachowanie języka ludu, modlitwy po polsku i nauki w języku ojczystym, to rzeczywiście – Szafranek był takim „agitatorem”. Ale tylko w tym znaczeniu.

    Obraz Szafranka w „Świetle”

    • proboszcz bytomski, wierny Kościołowi i ludziom,
    • obrońca języka polskiego na Górnym Śląsku,
    • kapłan dobroczynny, który nie lubił mówić o własnych zasługach,
    • wzór dla młodych Ślązaków, by znali i cenili swoich „domowych” bohaterów, a nie tylko postacie z podręczników.

    Nauczyciel, wydawca, organizator

    Szafranek działał nie tylko z ambony i sejmowej mównicy. Duża część jego pracy to słowo drukowane i bardzo konkretna praca u podstaw: gazety, kalendarze, książki, szkoły, stowarzyszenia.

    Prasa, książki, szkoły

    • od lat 40. XIX w. wydawał kalendarze z tekstami religijnymi i historycznymi, pisane z myślą o prostym czytelniku,
    • współtworzył polską prasę górnośląską, m.in. „Dziennik Górnośląski”,
    • opracował pieśni kościelne i publikacje o tematyce religijnej,
    • w Bytomiu organizował szkoły dla dziewcząt, „szkoły niedzielne”, gimnazjum katolickie,
    • sprowadził do miasta Siostry Szkolne de Notre Dame i Siostry Miłosierdzia, przekazując na to znaczące sumy z własnych środków,
    • ufundował stypendium im. ks. Szafranka w gimnazjum gliwickim – nagrodę za najlepsze prace religijne, jedną po niemiecku, drugą po polsku.

    Tragiczny wypadek pod Szombierkami

    4 maja 1874 roku ks. Szafranek wracał z filialnego kościółka w Szombierkach. Konie ciągnące wóz spłoszyły się i pojazd uderzył o kamienie. Proboszcz doznał poważnych obrażeń i po kilku dniach zmarł w Bytomiu.

    Pogrzeb stał się wielką manifestacją – relacje mówią o dziesiątkach tysięcy uczestników, także spoza samego Bytomia. Dziś grób ks. Szafranka znajduje się na cmentarzu Mater Dolorosa i należy do najważniejszych miejsc pamięci na tej nekropolii.

    Z Szombierkami wiąże się też inny wątek: kaplica św. Józefa. Tradycja i źródła często łączą postać ks. Szafranka właśnie z tą kaplicą i okolicą. O drukach, budowie i poświęceniu kaplicy piszę szerzej w osobnym tekście: kaplica św. Józefa w Szombierkach – druki, budowa i poświęcenie .

    Ślady ks. Szafranka – dla pasjonatów lokalnej historii

    Dla badaczy genealogii i historii lokalnej postać ks. Szafranka może być dobrym punktem odniesienia. W jego biografii warto zwrócić uwagę na kilka miejsc, które pojawiają się w metrykach i opracowaniach:

    • Gościęcin – metryki rodzinne Szafranków (narodziny, śluby, zgony),
    • Racibórz i Grzędzin – parafie, w których pracował jako wikary,
    • Bytom, par. Wniebowzięcia NMP – księgi z okresu jego probostwa, podpisy i dopiski proboszcza,
    • Szombierki – miejsce ostatniej wizyty duszpasterskiej i wypadku,
    • Mater Dolorosa w Bytomiu – grób jako fizyczny punkt odniesienia dla rodzinnych opowieści.

    Źródła i więcej do poczytania

    Tekst powstał przede wszystkim na podstawie artykułu z dwutygodnika „Światło” (1887, R. 1, nr 10), a także nowszych biogramów i opracowań. Wybrane materiały online:

    0
    0

    Read more

    Bernard Purkop proboszcz Piekar Śląskich budowniczy Kalwarii Piekarskiej

    Bernard Purkop proboszcz w Piekarach Śląskich

    Życiorys i działalność ks. Bernarda Purkopa

    Bernard Purkop (ur. 29 sierpnia 1808 w Bytomiu, zm. 10 marca 1882 w Piekarach Śląskich) – polski duchowny katolicki, działacz społeczny. Inicjator budowy Kalwarii Piekarskiej. Współcześni opisywali go jako kapłana niezwykle pracowitego, skromnego i spokojnego, który jednak żywo interesował się sprawami publicznymi.

    Urodził się 29 sierpnia 1808 w Bytomiu, w rodzinie stolarza Jakuba i Elfrydy Katarzyny z d. Flak, pochodzącej z biednej rodziny. Chrztu udzielił mu ks. Stefan Nawroth w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu. Wstąpił do seminarium duchownego we Wrocławiu, gdzie otrzymał wykształcenie teologiczne oraz przyjął święcenia kapłańskie 5 kwietnia 1835.

    Nie są znane jego pierwsze placówki duszpasterskie, wiadomo jednak, że pod koniec września 1842 roku jako proboszcz objął parafię św. Katarzyny w Woźnikach (Woischnik) k. Lublińca. Spędził tam około dwudziestu lat, dając się poznać jako wzorowy duszpasterz. Głównym zadaniem stojącym przed nim była odbudowa kościoła po pożarze w 1798 r. W Woźnikach ks. Purkop aktywnie wspierał rozwój literatury ludowej; pomagał Józefowi Lompie w jego staraniach pisarskich i wydawniczych, znacząco przyczyniając się do rozpowszechniania jego dzieł.

    Po ukończeniu wystroju świątyni w roku 1846 ks. Purkop odkrył nasilający się problem alkoholizmu wśród parafian. Jego główną przyczyną była bieda mieszkańców. W rozwiązaniu tej sytuacji pomógł ks. Jan Alojzy Ficek, będący proboszczem w Piekarach, który już wcześniej rozpoczął w swoim mieście ruch trzeźwościowy. Jednym z owoców tej współpracy był artykuł ks. Purkopa zamieszczony w oficjalnym czasopiśmie diecezji wrocławskiej „Schlesisches Kirchenblatt” dotyczący przeprowadzenia udanej akcji antyalkoholowej. 17 września 1848 dołączył do Towarzystwa Mariańskiego założonego przez ks. Ficka. Współzałożycielami byli również proboszczowie z sąsiednich parafii: Kamienia, Bytomia oraz Michałkowic. Zadaniem tej grupy była obrona świętej wiary katolickiej oraz ćwiczenie gorliwości w przestrzeganiu przykazań Bożych, pielęgnowanie cnót i wykonywanie dobrych uczynków. 19 grudnia 1853 ks. Purkop został mianowany dziekanem dekanatu Tarnowskie Góry.

    Działalność duszpasterska i społeczna w Piekarach

    20 lipca 1862 ks. Bernard Purkop objął urząd proboszcza w Niemieckich Piekarach. Został zapamiętany jako godny następca kanonika Ficka, kontynuujący jego dzieła z wielką pieczołowitością. Jednym z jego pierwszych działań było utworzenie „Kółka Polskiego”, którego celem było pielęgnowanie polskości i poznawanie polskiej kultury. Jednym z wieloletnich współpracowników proboszcza przy tym dziele był niewidomy samouk, a również nauczyciel i „Śląski Wernyhora” – Wawrzyniec Hajda. Praca na rzecz wybudzania polskiej tożsamości, mimo że nie należała do obowiązków proboszcza, towarzyszyła mu przez cały czas Kulturkampfu i posługiwania w Piekarach.

    Kolejnym zadaniem ks. Purkopa było zrealizowanie tzw. „testamentu Ficka”, a więc dokończenie budowy głównego ołtarza w nowo wybudowanym piekarskim kościele. Po pozyskaniu wystarczających ofiar ks. Purkop sprowadził czerwone marmury kararyjskie z Włoch. Koszt wzniesienia ołtarza wyniósł około 60 000 złotych (Zloty/Goldene). Inne źródła precyzują, że inwestycja pochłonęła 16 000 talarów (tj. 48 000 marek niemieckich). Nowy ołtarz został poświęcony przez ks. Purkopa w uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca 1879 r., co było wypełnieniem pragnienia jego poprzednika.

    Jego działalność duszpasterska została doceniona przez władze kościelne i ks. Purkop został mianowany komisarzem komisariatu pszczyńskiego, w skład którego wchodziły dekanaty: bytomski, tarnogórski (razem z parafią w Niemieckich Piekarach), mikołowski i pszczyński. Jako komisarz biskupio-książęcy oraz dziekan, stał się oficjalnym przedstawicielem biskupa w rejonie znacznie oddalonym od stolicy diecezji.

    Działalność wydawnicza i „Górnośląski Lipsk”

    Ks. Purkop był inicjatorem i duchowym opiekunem polskiej prasy w Piekarach. Dostrzegał on palącą potrzebę wydawania polskiej gazety, gdyż przez blisko 20 poprzednich lat, na skutek pruskich restrykcji, żadne takie pismo w Oberschlesien się nie ukazywało. Doprowadził do sukcesu w 1868 roku, kiedy to zaczęła wychodzić katolicka tygodniówka „Zwiastun Górnośląski” (niem. Der Oberschlesische Verkünder). Pismo to, choć o profilu religijnym, zajmowało się także polityką, historią, kulturą i gospodarką, służąc lokalnej ludności przez 5 lat.

    Redakcją kierował Teodor Heneczek, jednak ks. Purkop – jako wydawca i autorytet – nadzorował merytoryczną stronę przedsięwzięcia. Dzięki tej działalności Piekary zyskały miano „Górnośląskiego Lipska” (Oberschlesische Leipzig). Sam Heneczek pisał z dumą w 1872 roku, że piekarskie druki w milionach egzemplarzy docierały do wszystkich polskich prowincji, niosąc „duchowy chleb” ludowi.

    Współpraca ta nie była jednak wolna od trudności. Heneczek, mimo swoich zasług, był człowiekiem starrköpfig (upartym) i nie zawsze stosował się do zdrowych rad proboszcza Purkopa. Doprowadziło to do konfliktu z Karolem Miarką, który początkowo świetnie redagował „Zwiastuna”. Miarka, po sporze z Heneczkiem (dotyczącym m.in. krytyki pracy poznańskiej), ustąpił z redakcji 7 sierpnia 1870 r. i zaczął wydawać własne pismo – „Katolik”. Ruch ten osłabił fundamenty „Zwiastuna” i doprowadził do wycofania poparcia przez władze wrocławskie. Ostatecznie, w obliczu Kulturkampfu i groźby procesu o obrazę majestatu, Heneczek sprzedał drukarnię w 1872 roku i opuścił Piekary, co niemal całkowicie zakończyło wielką erę wydawniczą w tym miejscu.

    Kalwaria Piekarska i dziedzictwo

    Kolejnym punktem realizacji tzw. „testamentu Ficka” była budowa Kalwarii na wzgórzu Cerekwicy. Choć jezuici postawili na tym wzgórzu duży krzyż już 26 kwietnia 1704 roku, to dopiero w XIX wieku ks. Purkop przystąpił do wznoszenia tam stacji Męki Pańskiej. Najpierw nakazał umieścić statuę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, następnie zbudował z kamieni wapiennych kaplicę „Grobu Pana Jezusa”, która współcześnie pełni funkcję „Grobu Maryi”. Polecił sadzić drzewa oraz wytyczać alejki. Zbudował również poza ścisłym terenem Kalwarii dwukondygnacyjną kaplicę św. Barbary oraz studzienkę – zbudował kaplicę nad „cudownym źródełkiem”, otoczył całość terenu murem oraz wybrukował podłoże. Było to konieczne, ponieważ obecność licznych pątników powodowała powstanie grzęzawiska przy źródle.

    Mimo wielkiego zaangażowania, ks. Purkop zdołał wybudować jedynie kilka kaplic. Czasy jego posługi w Piekarach były niezwykle trudne – przypadły na okres tzw. Kulturkampfu, który w państwie pruskim przybrał formę otwartych prześladowań chrześcijan. Dzieło to kontynuował później jego energiczny następca, ks. Leopold Nerlich, który korzystając z rad o. Władysława Schneidera (znawcy miejsc świętych w Jerozolimie), nieco zmodyfikował pierwotny plan i z sukcesem prowadził prace dalej, przez co często nazywany jest fundatorem piekarskiej Kalwarii.

    https://piekary-bazylika.pl/kalwaria

    Ks. Purkop oprócz działalności narodowej i budowy sanktuarium był również cenionym duszpasterzem i działaczem społecznym. Głosił wśród robotników idee dotyczące tzw. kwestii społecznej. Z powodu intensywnej industrializacji Górnego Śląska wśród ludności powstawała coraz większa grupa osób o bardzo niskich dochodach, w której zaczęły się procesy dechrystianizacyjne oraz pojawiały się poglądy rewolucyjne. Ks. Purkop dążył do równowagi społecznej, głosząc zasady etyki chrześcijańskiej i zorientowanie na osobę ludzką w rozwoju gospodarczym. Polemizował również z socjalistami.

    Piekarski proboszcz zmarł 10 marca 1882 roku. Jego odejście zamknęło ważny rozdział w historii Piekar, które dzięki jego staraniom stały się prężnym ośrodkiem wydawniczym i religijnym. Czasopismo „Katolik” jako przyczynę śmierci podało zapalenie płuc i podeszły wiek. W pogrzebie brało udział około 50 księży, a ciało ks. proboszcza zostało złożone w grobowcu pod boczną lewą kaplicą kościoła pielgrzymkowego. Jego spoczynek upamiętnia tablica wmurowana przy drzwiach zakrystii bazyliki piekarskiej.

    Epitafium ks. Bernarda Purkopa w bazylice piekarskiej
    epitafium ks. Bernarda Purkopa
    Tablica upamiętniająca ks. Bernarda Purkopa w Piekarach Śląskich

    Zobacz także

    Podsumowanie

    Ks. Bernard Purkop to postać, która na trwałe wpisała się w historię Piekar Śląskich. Jako proboszcz i budowniczy Kalwarii Piekarskiej odegrał kluczową rolę w rozwoju duchowym i społecznym regionu. Jego zasługi, obok proboszcza Ficka i Heneczka, pozostają na zawsze w wdzięcznej pamięci mieszkańców Śląska.

    Bibliografia

    • Prus K., Gnadenort Deutsch Piekar, [w:] „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt” nr 3/1987, s. 23–24.
    • Górecki J., Z wdzięcznością i błaganiem u Matki Bożej Piekarskiej. Studium historyczno – pastoralne pielgrzymowania do Piekar Śląskich, Katowice 2008, s. 379–380.
    • Górecki J., Sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Studium historyczno – pastoralne, Katowice 2011, s. 98–99.
    • Wycisło J., Kronika dziejów sanktuarium maryjnego i Piekar na Śląsku do 1945 r., Katowice 2014, s. 256–314.
    • Wycisło J., Z historii sanktuarium i Piekar pod Bytomiem, Katowice 2008, s. 73–92.
    • Z. Bogacki – artykuł „Sylwetki proboszczów piekarskich” w miesięczniku parafialnym „Z Piekarskich Wież” nr 1/2000.
    0
    0

    Read more