Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Zaginiony Rozbark · miejsca wymazane z mapy

Wizualizacja zaginionego krajobrazu dawnego Rozbarku w Bytomiu, przedstawiająca drewnianą bramę, wiatrak i kominy fabryczne ukryte w archiwalnej mgle.

Historia Rozbarku · miejsca wymazane z mapy

Zaginiony Rozbark. Brama Rogulli, Srocze Wzgórze, Fabryka Prochu i inne miejsca wymazane z mapy

Dziś Rozbark jest częścią Bytomia tak oczywistą, że łatwo zapomnieć, iż przez stulecia był osobną przestrzenią. Nie tylko administracyjnie, ale też krajobrazowo. Miał własne wzgórza, stawy, pola, młyny, zagrody, folwarki, hałdy, kapliczki i miejsca, o których opowiadano lokalne legendy.

Rozbark / RoßbergBrama RogulliSrocze WzgórzeStaw św. JackaFabryka Prochu

Ten dawny Rozbark nie zniknął jednego dnia. Woda odpływała przez kopalniane odwadnianie. Wzgórza wybierano na piasek. Bramy rozbierano pod nowe ulice. Stare gospodarstwa ustępowały zabudowie miejskiej. A tam, gdzie kiedyś kończyła się wieś, pojawiały się kopalnie, szyny, tramwaje i domy robotnicze.

Ten artykuł nie jest więc pełną historią Rozbarku. To raczej próba przejścia po mapie miejsc, których już nie da się zobaczyć w dawnym kształcie: Bramy Rogulli, Sroczego Wzgórza, Fabryki Prochu, Kaminer Straße, Rozbarskich Alp i kilku innych punktów, które pomagają zrozumieć, czym był zaginiony Rozbark.

Rozbark pod spodem dzisiejszego miasta

Jedną z najważniejszych przewodniczek po dawnym Rozbarku jest Luise Wecker (ur. 1880, zm. po 1932) — pochodząca z Bytomia nauczycielka, która pracę w rozbarskiej szkole rozpoczęła w 1906 roku. Oprócz angażowania się w nowoczesną pedagogikę i prowadzenia praktycznych klas gospodarstwa domowego, skrupulatnie dokumentowała lokalną przeszłość. W 1930 roku wydała swoją fundamentalną pracę Geschichtliche Heimatkunde von Roßberg. To właśnie u niej Rozbark pojawia się jeszcze jako świat żywy: z nazwami ulic, wspomnieniami mieszkańców, opisami gospodarstw i miejsc, które w chwili pisania już znikały albo miały za chwilę zniknąć.

Dawny Rozbark leżał na wschód od Bytomia, na terenie bardziej pofałdowanym, niż podpowiada dzisiejszy miejski krajobraz. Od strony Klukowic teren wznosił się ku Sroczemu Wzgórzu i Czerwonej Górze. Nowe drogi, wykopy, nasypy, zabudowa i niwelacje sprawiły jednak, że dawna rzeźba tej części miasta stała się trudna do odczytania.

Stary Rozbark był wsią rozwijającą się przy Bytomiu, ale nie był od przemysłu odizolowany. Chłopskie gospodarstwa sąsiadowały z drogami, folwarkami, terenami górniczymi i późniejszą zabudową robotniczą. Dlatego jego historia nie jest prostym przejściem od „sielskiej wsi” do „przemysłowej dzielnicy”. Przez długi czas obie rzeczywistości nachodziły na siebie.

Rozbark zapisany warstwami…

Czyli próba odczytania Rozbarku przez zaginione stawy, wzgórza, zagrody, drogi, kopalnie i miejsca pamięci.

Staw św. Jacka i Gumowy Most

Jednym z najbardziej malowniczych miejsc dawnego Rozbarku był Staw św. Jacka, znany jako Jacekteich. Luise Wecker lokowała go w rejonie dawnych ulic Neuestraße, Ringstraße i Schulstraße, czyli dzisiejszych ulic Sokoła, Matejki i Szkolnej. U jego końca znajdowała się wąska kładka prowadząca z Rozbarku w stronę Bytomia, zwana Gumowym Mostem.

Z tym miejscem wiązano opowieści o wodniku. Starsi mieszkańcy mieli wspominać, że w rozbarskich wodach dokazywała tajemnicza postać znana ze śląskich podań. To jeden z tych fragmentów dawnego Rozbarku, w których źródłowy opis miejsca od razu łączy się z lokalną legendą.

Ten świat znikał jednak etapami. Już w XVIII wieku część stawu osuszył hrabia Henckel von Donnersmarck, zakładając na odzyskanym terenie barokowy Ogród Pański (Herrschaftlicher Garten). Reszta wód ze Stawu św. Jacka ostatecznie zaniknęła w listopadzie 1830 roku, w wyniku działania maszyn odwadniających w szarlejskich kopalniach. Kolejne osuszone fragmenty rozlewiska — znajdujące się w wyraźnym obniżeniu terenu — zamieniono później w prywatny Ogród Kalessego, należący do bytomskiego restauratora.

Sielanka dawnego rozlewiska szybko jednak zderzyła się z nową epoką. Z zachowanych dokumentów budowlanych z 1861 roku wynika, że gdy tuż nad Ogrodem Kalessego (na tzw. terenach klukowickich) budowano bytomską gazownię, pojawił się problem z odprowadzaniem brudnych cieczy poprodukcyjnych. Ponieważ ogród restauratora leżał na dnie dawnej niecki stawowej, zdecydowano się poprowadzić kryty kanał ściekowy z gazowni na wskroś przez ten zielony teren. To ważny symbol przemiany: miejsce wiejskich legend i dawnej wody najpierw przejęło miasto na swoje ogrody, by chwilę później przeciąć je rurami rodzącego się przemysłu.

Staw św. Jacka i Gumowy Most w dawnym Rozbarku, wizualizacja poglądowa
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Staw św. Jacka i wąska kładka zwana Gumowym Mostem w dawnym Rozbarku.

Srocze Wzgórze (oryg. Elsterberge): wzniesienia, kaplica i pamięć po zarazie

Podobnie jak zniknięcie Stawu św. Jacka zmieniło dawny układ wodny Rozbarku, tak Srocze Wzgórza (oryg. Elsterberge, w dosłownym tłumaczeniu Góry Srok) stanowią przykład utraconego, wyższego ukształtowania tego terenu. Wznosiły się one na wschód od dawnej zabudowy, a ich zbocza ciągnęły się od dawnej Klukowitzer Straße (dzisiejszej ulicy Korfantego). Obecnie nie da się ich zobaczyć w pierwotnej formie, ponieważ zostały w całości zniwelowane w wyniku masowego wybierania piasku.

Nie były to jednak zwykłe wzniesienia. Według przekazów stała tam drewniano-kamienna kaplica słupowa łączona z pamięcią o ofiarach zarazy z 1737 roku. Chorobę określano jako gorączkową, najpewniej tyfus. Z tym wydarzeniem wiązano dramatyczną opowieść o chorych, którzy w gorączkowym amoku mieli wyskakiwać z łóżek, uciekać w pola i umierać tam, gdzie opadli z sił.

Bliscy mieli grzebać ich w tych miejscach i stawiać tam małe kapliczki albo kaplice słupowe. Nawet jeśli nie każdy szczegół tej opowieści da się przyjąć dosłownie, sens jest czytelny: dawna społeczność potrzebowała znaków pamięci. Kapliczka na Sroczym Wzgórzu mogła być właśnie takim znakiem.

Gdy kaplica zniknęła, a same wzgórza wybierano na piasek, przepadł nie tylko punkt topograficzny. Z krajobrazu usunięto miejsce, które przez pokolenia mogło przypominać o chorobie, strachu i śmierci poza uporządkowaną przestrzenią cmentarza.

Obok Sroczego Wzgórza znajdowała się również Czerwona Góra, znana z niemieckich źródeł jako Roter Berg. Jej nazwa miała pochodzić od czerwonych rud żelaza. To przypomnienie, że dawny Rozbark miał swoją topografię: wzgórza, obniżenia terenu, wodę, pola i ślady dawnego wydobycia.

Srocze Wzgórze, czyli Elsterberge w Rozbarku, z kapliczką po zarazie 1737 roku
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Srocze Wzgórze (oryg. Elsterberge) jako utracony punkt topograficzny i miejsce pamięci po ofiarach zarazy z 1737 roku.

Kaminer Straße: ulica dawnych gospodarstw

Jednym z najważniejszych miejsc dla zrozumienia starego Rozbarku była Kaminer Straße, czyli dzisiejsza ulica Musialika. To właśnie tam zachowało się wiele starych gospodarstw chłopskich. Ulica prowadziła na wschód i należała do najstarszych dróg w Rozbarku.

Nie chodziło tylko o pojedyncze domy. Kaminer Straße przechowywała cały typ dawnej zabudowy. Tradycyjna rozbarska zagroda opierała się na układzie, w którym główny dom mieszkalny stał szczytem do ulicy. Naprzeciwko znajdował się mniejszy dom „na wycugu”, czyli Auszughaus albo Alt-Sitz. Z tyłu podwórze zamykała stodoła, oddzielając część gospodarczą od ogrodu.

Od strony ulicy ten świat zamykały bramy. Były czymś więcej niż praktycznym wjazdem na podwórze. Oddzielały przestrzeń publiczną od prywatnego wnętrza gospodarstwa. Mówiły o statusie gospodarza, typie zabudowy i dawnym charakterze Rozbarku.

Występowały zarówno bramy drewniane, jak i masywniejsze formy murowane. Niektóre miały łukowate przejścia dla pieszych, prostokątne prześwity, szczebliny i dekoracyjne detale. Dziś trudno sobie wyobrazić, jak bardzo taka ulica różniła się od współczesnej zabudowy miejskiej. Kaminer Straße była ciągiem gospodarstw, podwórzy, bram, stodół, ogrodów i pamięci rodzinnej.

Właśnie w takim kontekście trzeba zobaczyć Bramę Rogulli.

Brama Rogulli: najpiękniejsza brama Rozbarku

Brama Rogulli nie była zwykłym elementem zabudowy. Luise Wecker pisała o gospodarstwie chłopa Rogulli jako o miejscu, które szczególnie rzucało się w oczy, a samą bramę określała jako najpiękniejszą w całym Rozbarku.

Była to brama w stylu frankońskim, związana z posesją nr 25. Właścicielem był Bernhard Rogulla. Przed kwietniem 1867 roku część zabudowań i gruntów dawnej posesji Rogulli trafiła do Johanna Skory oraz Kasprzyka. Później ślad tej posesji staje się szczególnie ciekawy, bo z Johannem Skorą wiąże się także pierwszy przymusowy szpital Rozbarku przy Kaminer Str. 2.

Sama brama była potężną, drewnianą i zadaszoną konstrukcją. Z jednej strony miała szeroki wjazd dla wozów, z drugiej mniejszą furtkę dla pieszych. Nad furtką znajdowała się dekoracyjna balustrada z toczonych tralek. To nie były zwykłe gospodarskie wrota, ale znak dawnej kultury budowania, zamykający podwórze i jednocześnie zdobiący ulicę.

Dlaczego zniknęła? Przez gospodarstwo miała zostać poprowadzona nowa ulica osiedlowa, łącząca dawny Barbaraplatz (plac św. Barbary) z rejonem dawnej Elsterbergstraße (dzisiejszej ulicy Alojzjanów). Brama musiała ustąpić nowej komunikacji. Co szczególnie przejmujące, muzeum regionalne miało ją wykupić i zachować jako pomnik historyczno-kulturowy.

Brama Rogulli nie została rozebrana dlatego, że nikt nie widział jej wartości. Przeciwnie — planowano zachować ją jako pamiątkę dawnej zabudowy. Ostatecznie jednak przegrała z nową ulicą i przebudową tej części Rozbarku.

Była ważna nie jako wielka budowla, lecz jako element codziennego krajobrazu Kaminer Straße: gospodarstwa, podwórza, stodoły, ogrodu i przejazdu dla wozów. Wraz z jej rozbiórką znikał fragment dawnego, chłopskiego Rozbarku.

Brama Rogulli przy dawnej Kaminer Straße w Rozbarku, wizualizacja na podstawie opisów źródłowych
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Brama Rogulli przy dawnej Kaminer Straße, dzisiejszej ul. Musialika, pokazana jako symbol świata rozbarskich zagród. Grafika ma charakter poglądowy i nie jest rekonstrukcją 1:1.
Najważniejszy symbol artykułu

Brama Rogulli działa tu jak soczewka: pokazuje nie tylko jeden obiekt, ale cały zanikający układ dawnej Kaminer Straße — dom, podwórze, stodołę, ogród, wjazd i granicę między ulicą a gospodarstwem.

Kaminer Str. 2: szpital, którego Rozbark nie chciał

Z dawną Kaminer Straße (dzisiejszą ulicą Musialika) wiąże się jeszcze jeden ważny punkt: pierwszy szpital w Rozbarku. Utworzono go w 1879 roku przy Kaminer Str. 2, w prywatnym domu Johanna Skory. Co ciekawe, nazwisko Skory pojawia się również przy losach dawnej posesji Rogulli. To pokazuje, jak gęsto splatały się tutaj historie gospodarstw, nowych ulic i pierwszych instytucji publicznych.

Najciekawsze jest jednak to, że placówka powstała pod przymusem władz. Gmina Rozbark nie chciała jej uruchomić. Przedstawiciele gminy tłumaczyli, że miejscowość nie ma dobrej wody pitnej ani wykwalifikowanego personelu pielęgniarskiego. Pojawił się też argument wręcz groteskowy: opiekę musiałby przejąć stróż nocny, a smakowite kąski przeznaczone dla chorych pewnie częściej wędrowałyby do kuchni żony stróża niż do samych pacjentów.

Dziś brzmi to komicznie, ale za tym argumentem kryje się coś poważniejszego. Rozbark szybko rósł, industrializował się i potrzebował instytucji publicznych: opieki zdrowotnej, szkół, policji i urzędów. Każda taka instytucja oznaczała jednak koszty, które w przypadku tego szpitala obliczono na 3334 marki rocznie.

Ostatecznie sprzeciw nie pomógł. Szpital uruchomiono przymusowo na koszt gminy Rozbark. Lazaret zawierał pięć sal chorych z ośmioma łóżkami, łazienkę, mieszkanie dla pielęgniarza oraz kostnicę. Dom Skory został wynajęty na cele opiekuńcze na pięć lat, do 1884 roku.

Kaminer Straße (dzisiejsza ulica Musialika) pojawia się tu w nowym świetle. To już nie tylko ulica chłopskich gospodarstw i bram. To także miejsce, w którym wiejska wspólnota zderzała się z nowoczesnym obowiązkiem organizowania publicznej opieki zdrowotnej.

Warto dodać, że później przy Kaminer Str. 35 funkcjonował wojenny lazaret. Dawna restauracja, wyszynk i sale Josefa Pawelczka zostały w latach 1914–1916 zarekwirowane i zaadaptowane na Królewski Szpital Rezerwowy. Ta jedna ulica skupia więc zaskakująco wiele warstw: stare gospodarstwa, najpiękniejszą bramę Rozbarku, przymusowy szpital i wojenny lazaret.

Młyn Klugiusa i miejsce, które zmieniało funkcję

Dawny Rozbark miał także swoją część związaną z Klukowitz. Nazwa ta przypomina o młynarzu Johannie Klugiusie. Jego młyn stał w południowej części dawnej Küperstraße (dzisiejszej ulicy Matejki), tuż za przecinającą ją ulicą Schulstraße (Szkolną).

Losy młynarza splatają się bezpośrednio z historią powstania opisanego wcześniej Ogrodu Pańskiego. Według przekazów Klugius zubożał, ponieważ hrabia Henckel von Donnersmarck, realizując własne plany inwestycyjne i osuszając staw pod swój barokowy ogród, celowo pozbawił młyn wody. Co gorsza, mimo unieruchomienia koła młyńskiego, hrabia nadal bezlitośnie domagał się od Klugiusa czynszu, świń i zboża. Doprowadzony do ostateczności młynarz w 1721 roku musiał sprzedać swój majątek hrabiemu za zaledwie 300 florenów.

Teren przejęty przez arystokratę szybko zmienił funkcję, wpisując się w jego konkurencyjne zapędy. W miejscu dawnego młyna powstał najpierw duży murowany dom myśliwski, a następnie gorzelnia i browar (później znany jako browar Schäfera). W lokalnych przekazach zachowała się też barwna informacja o wybudowanych tam stajniach dla dzikich zwierząt – podobno trzymano w nich niedźwiedzie, lisy i wilki.

W 1929 roku, podczas robót ziemnych, natrafiono na fundamenty dawnego młyna Klugiusa. To jeden z tych fascynujących momentów, gdy zaginiona przestrzeń na chwilę wraca na powierzchnię. Przez ułamek sekundy można było zobaczyć, że pod nową ulicą i zwartą zabudową wciąż leżą fizyczne ślady znacznie starszego, przedprzemysłowego Rozbarku.

Wiatrak, który opuścił Rozbark

Z zachowanych badań Luise Wecker wynika dokładna, trójetapowa historia rozbarskiego wiatraka kozłowego (Bock-Windmühle). Obiekt został wzniesiony w 1830 roku za dawną ulicą Elsterbergstraße (w okolicach Sroczego Wzgórza / dzisiejszej ul. Alojzjanów), a jego pierwszym właścicielem był młynarz Michel Spyra.

Przedsięwzięcie okazało się jednak mało opłacalne i wiatrak szybko zaczął podupadać. W lipcu 1843 roku Spyra sprzedał go za 320 talarów młynarzowi Augustowi Marpertowi z Tarnowskich Gór. To wtedy doszło do pierwszej relokacji budowli. Specyfika drewnianej konstrukcji koźlaka pozwoliła na jego całkowity demontaż i przeniesienie przy pomocy rozbarskich chłopów na Groß-Dombrowkastraße (historyczny trakt prowadzący do Dąbrówki Wielkiej, czyli dzisiejszą ulicę Brzezińską). Dawne zapisy lokują budowlę pod adresem Groß-Dombrowkastraße 48, co topograficznie odpowiada obszarowi u zbiegu dzisiejszych ulic Brzezińskiej i Tuwima. Prace kontynuowano po zatwierdzeniu planu sytuacyjnego i braku sprzeciwu najbliższych sąsiadów.

Wiatrak stał w nowym miejscu do 1898 roku. Z powodu postępującej zabudowy miejskiej wzdłuż ulicy, jego ostatni rozbarski właściciel, Alexander Sollorz, zdecydował o kolejnej rozbiórce i sprzedaży. Obiekt przetransportowano do Ligoty Woźnickiej (w niemieckich źródłach Ellguth-Woiznik), gdzie został po raz drugi odbudowany, lecz ostatecznie uległ tam całkowitemu zniszczeniu w pożarze.

Historia tego obiektu to rzadki w tamtym okresie przykład mobilności infrastruktury. Budowla nie została wyburzona na miejscu przez wkraczającą zabudowę, lecz była fizycznie przenoszona, ustępując krok po kroku przed nową, miejską tkanką.

Fabryka Prochu: katastrofa między Rozbarkiem a Brzezinami

Najbardziej dramatycznym miejscem w tej opowieści jest Fabryka Prochu, określana też w przekazach jako fabryka dynamitu. Znajdowała się między Groß-Dombrowkastraße a szosą siemianowicką, czyli między Rozbarkiem a Brzezinami Śląskimi.

W 1871 roku, w czasie wojny francusko-pruskiej, zakład wyleciał w powietrze. Według przekazu przyczyną była nieostrożność. Siła wybuchu musiała być ogromna. Ofiary zostały tak zmasakrowane, że nie mogli ich rozpoznać nawet najbliżsi, a w archiwach do dziś brakuje ich pełnej, zweryfikowanej listy. Wiele ciał miało na zawsze pozostać pod ziemią w miejscu katastrofy.

Ta tragedia w brutalny sposób obnażyła najciemniejszą stronę epoki industrialnej: raczkujący przemysł oznaczał nie tylko rozwój, ale też śmiertelne ryzyko, technologiczną bezwzględność i widmo nagłej katastrofy.

Zakładu nie odbudowano. W późniejszym czasie pojawia się natomiast mniejszy magazyn prochu, położony między kopalniami Neue Fortuna i Neu-Eurydice. Okolica Rozbarku i Brzezin była więc nasycona infrastrukturą przemysłową oraz militarną, której ślady nie zawsze są dziś widoczne.

Zniknięcie Fabryki Prochu z mapy Rozbarku miało charakter nagły i ostateczny. W przeciwieństwie do dawnych gospodarstw czy młynów, zakładu nie rozebrano, nie przeniesiono ani nie zaadaptowano do nowych funkcji. Fabryka przestała istnieć w ułamku sekundy, a fizyczne zniszczenie infrastruktury w wyniku eksplozji trwale wymazało ten obiekt z lokalnego krajobrazu.

Fabryka Prochu między Rozbarkiem a Brzezinami Śląskimi, katastrofa z 1871 roku, wizualizacja poglądowa
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Fabryka Prochu między Rozbarkiem a Brzezinami Śląskimi jako przemysłowy kontrapunkt opowieści. Grafika pokazuje katastrofę z 1871 roku w sposób poglądowy, bez dosłownej rekonstrukcji zdarzenia.

Rozbarskie Alpy i pingi: krajobraz po wydobyciu

Nie wszystkie zaginione miejsca Rozbarku były stare i wiejskie. Część powstała już jako rezultat przemysłu, a potem także zniknęła. Najlepszym przykładem są Rozbarskie Alpy, czyli Roßberger Alpen.

Tak nazywano wysokie hałdy związane z dawną kopalnią rud „Rokoko”. Wydobywano tam rudy, w tym także srebro. Hałdy przez długi czas dominowały w krajobrazie, a później zostały zniwelowane pod zabudowę. Na pamiątkę tego przemysłowego krajobrazu pozostały dawne nazwy wytyczonych tam ulic: Rococostraße (dzisiejsza ulica Gallusa) oraz Haldenstraße (dzisiejsza ulica Kossaka).

To ciekawy paradoks. Najpierw przemysł zmienił wiejski krajobraz, usypując hałdy tak wyraźne, że nazwano je Alpami. Potem kolejna faza urbanizacji usunęła nawet te hałdy. Zniknął więc nie tylko dawny Rozbark rolniczy, ale także wcześniejszy Rozbark przemysłowy.

Do tej samej warstwy należą także tzw. pingi — niewielkie zapadliska i leje po dawnym, płytkim wydobyciu rud żelaza oraz galmanu. Takie ślady znajdowały się między innymi na dawnym polu Knefflikowskim. Stanowiły one fizyczny dowód wczesnej eksploatacji górniczej, trwale deformując ówczesną rzeźbę terenu siecią płytkich zagłębień, które z biegiem lat uległy zatarciu i niwelacji.

Rozbark nie stał się przemysłowy dopiero wtedy, gdy pojawiła się wielka kopalnia węgla. Jego ziemia była naruszana wcześniej przez eksploatację rud. Ołów, srebro, galman, żelazo, później węgiel — wszystko to stopniowo przepisywało mapę miejscowości.

Rozbarskie Alpy, hałdy dawnej kopalni rud Rokoko w Rozbarku, wizualizacja poglądowa
Wizualizacja inspirowana opisami źródłowymi. Rozbarskie Alpy, czyli hałdy dawnej kopalni rud Rokoko w rejonie późniejszych ulic Rococostraße (dzisiejsza ul. Gallusa) i Haldenstraße (dzisiejsza ul. Kossaka).

Rustical kontra Dominial: kto płacił za przemysłowy Rozbark?

Na końcu warto postawić pytanie mniej widowiskowe, ale bardzo ważne: kto płacił za tę przemianę?

Rozbark był podzielony nie tylko krajobrazowo, ale także administracyjnie i podatkowo. Istniały grunty wiejskie, czyli Rossberger Rustical, objęte gminą chłopską, oraz obszary dworskie, czyli Gutsbezirk albo Rossberger Dominial Terrain, związane z arystokracją i wielkim przemysłem.

Według przekazu F. Stodolki grunty wiejskie były obciążone podatkami rzędu ponad 500 procent. Z tych pieniędzy utrzymywano policję, opiekę zdrowotną i szkoły dla przeludnionych wsi robotniczych. Tymczasem obszary dworskie, na których działał duży przemysł, miały płacić obciążenia rzędu około 50 procent.

Jeżeli spojrzeć na to razem z historią przymusowego szpitala, wszystko układa się w większy obraz. Gmina chłopska musiała mierzyć się ze skutkami industrializacji: wzrostem ludności, chorobami, potrzebą szkół, policji, opieki i administracji. Jednocześnie duży przemysł korzystał z odrębnego statusu obszarów dworskich.

Kwestie podatkowe i administracyjne stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie ówczesnych przekształceń własnościowych. Zyski z działalności kopalń i masowej parcelacji gruntów często trafiały do wielkich właścicieli ziemskich oraz inwestorów, podczas gdy koszty utrzymania gwałtownie rosnącego zaplecza społecznego spadały na rozbarską gminę. W tym kontekście utrata dawnych terenów rolniczych i zmiana stosunków wodnych nie jest jedynie elementem lokalnego folkloru, lecz twardym zapisem ekonomicznej dominacji wkraczającego przemysłu nad dawną strukturą wsi.

Rossberger Rustical

Wiejska część gminy, która ponosiła koszty lokalnych instytucji i skutków gwałtownego wzrostu osady robotniczej.

Rossberger Dominial Terrain

Obszary dworskie i przemysłowe, związane z odrębnym statusem oraz innym ciężarem podatkowym.

Zakończenie: miejsca, których nie widać

Zaginiony Rozbark nie jest jednym utraconym miejscem. To cała sieć punktów, które zniknęły w różny sposób.

Staw św. Jacka wyschnął. Gumowy Most przetrwał tylko w nazwie i wspomnieniu. Srocze Wzgórze zostało wybrane na piasek. Kaplica po ofiarach zarazy zniknęła razem z dawnym miejscem pamięci. Brama Rogulli ustąpiła nowej ulicy. Młyn Klugiusa zmienił się w dom myśliwski, gorzelnię i browar. Wiatrak przeniesiono poza Rozbark, gdzie ostatecznie spłonął. Fabryka Prochu wyleciała w powietrze. Rozbarskie Alpy usypano, a potem zniwelowano. Pingi i dawne ślady wydobycia zasypano albo przykryto nową zabudową.

Tak właśnie znika przestrzeń. Nie zawsze przez wielkie wojny i spektakularne ruiny. Czasem przez osuszenie stawu. Czasem przez wybieranie piasku. Czasem przez nową drogę. Czasem przez parcelację. Czasem przez to, że stara brama przestaje pasować do nowego miasta.

Dlatego warto zapisywać takie miejsca. Nie po to, żeby udawać, że da się cofnąć czas. Raczej po to, żeby pod współczesnym Rozbarkiem zobaczyć jeszcze ten wcześniejszy: wiejski, pagórkowaty, wodny, górniczy, pełen gospodarstw, bram, kapliczek, hałd i trudnych historii.

Bo pod dzisiejszym Rozbarkiem wciąż ukrywa się ten dawny — cichszy, starszy i prawie niewidzialny. Nie ma go już na mapie, ale wciąż można odnaleźć jego ślady.

zaginiony Rozbarkhistoria Bytomiamiejsca utraconeRoßbergtopografia pamięci
Bibliografia i źródła

Fundamenty — opracowania źródłowe

Wecker, Luise: Geschichtliche Heimatkunde von Roßberg (Beiträge zur Heimatkunde der Stadt Beuthen OS, zeszyt 5). Bytom, 1930. Podstawa topografii, historii społecznej, opisów ulic, gospodarstw i lokalnej pamięci Rozbarku.

Stodolka, Franz: Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien. Świadectwo naoczne i kompilacyjne, pomocne zwłaszcza przy sprawach społecznych, administracyjnych i podatkowych.

Gramer, Franz: Chronik der Stadt Beuthen in Oberschlesien. 1863. Źródło dla starszej historii Bytomia, legend, topografii i kontekstu miejskiego.

Kasperkowitz, Karl, red.: Monographien deutscher Städte, Band XV: Beuthen O/S. 1925. Kluczowe opracowanie dla przemysłu, kultury i urbanistyki Bytomia oraz jego otoczenia na przełomie XIX i XX wieku.

Prasa historyczna i urzędowa

Beuthner Kreisblatt 1867, nr 17. Dokumentacja parcelacji majątku Rogulli i Skóry.

Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt 1969, nr 9 (wrzesień). Przedruk tekstu A. Perlicka z 1926 roku (Zur Geschichte der Beuthener Gasanstalt). Kluczowy dokument dla historii Ogrodu Kalessego, budowy bytomskiej gazowni i zmian w rzeźbie terenu (1861).

Schlesische Schulzeitung 1906, nr 33. Urzędowe wykazy nominacji nauczycieli w Rozbarku.

Oberschlesische Volkskunde 1931, rocznik 3, zeszyt 6/7. Materiały etnograficzne dotyczące Rozbarku.

Der Oberschlesier 1931–1932, rocznik 13 i 14. Materiały dotyczące rymów dziecięcych, przesądów i działalności pedagogicznej Luise Wecker.

Ikonografia i materiały specjalistyczne

Heimatbuch des oberschlesischen Industriegebiets 1937. Zbiór dokumentacji zdjęciowej, w tym materiały z Archiwum Muzeum w Bytomiu i Archiwum Prowincji.

Plan miasta: Beuthen O/S. um 1800. Historyczne opracowanie kartograficzne potwierdzające lokalizację Stawu św. Jacka, przebieg Żabiego Potoku oraz barokowy układ Ogrodu Pańskiego. (Analiza i opracowanie źródłowe: projekt edukacyjny Zielony Kwartał KWK Rozbark).

Stütz & Salzbrunn: Deutschlands Städtebau: Beuthen O/S. 1929. Źródło dla urbanistyki, charakterystyki budownictwa i przemian miejskich.

Pocztówka fotograficzna, ok. 1916: Kaminerstraße 35. Dokumentacja lazaretu wojskowego w salach Josefa Pawelczka.

Dokumenty analityczne i raporty

Raport Izby Obrachunkowej Rzeszy 1935. Analiza finansowa i organizacyjna miasta Bytom.

Pissarski, W.: Der Selbstschutzkampf um Beuthen 1921/22. Źródło do wydarzeń powstańczych i walk o Bytom po I wojnie światowej.

0
0

There are no comments yet

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *