2026-09-05
Szombierki 1927. Od kopalnianej szychty po wieczór u Schyski
Dziś Szombierki są jedną z dzielnic Bytomia. Ich dawne centrum bardzo się zmieniło, część ulic nosi inne nazwy, wiele budynków zniknęło, a po licznych sklepach, gospodach i warsztatach nie pozostał już żaden ślad.
Spróbujmy jednak zrobić coś innego niż zwykle…
Nie będziemy opowiadać historii Szombierek od średniowiecza do współczesności ani przepisywać kolejnych nazwisk z księgi adresowej.
Jest rok 1927.
Wyjdźmy na ulicę i spróbujmy przeżyć jeden zwyczajny dzień w ówczesnych Szombierkach. Zobaczmy, gdzie kupilibyśmy chleb, mleko i mięso, do kogo poszlibyśmy z bolącym zębem, gdzie bawiły się dzieci, czym poruszano się po ulicach i gdzie wieczorem spotykali się mieszkańcy.
Nie będzie to historia jednego człowieka. To rekonstrukcja złożona z dziesiątek drobnych informacji zachowanych w księgach adresowych, dokumentach oraz wspomnieniach dawnych mieszkańców.
Rok 1927 będzie jej punktem odniesienia. Część szczegółów dotyczących cen, obyczajów czy codziennych zajęć znamy jednak z późniejszych wspomnień opisujących Szombierki lat 20. i początku lat 30. Nie będziemy więc udawać, że wszystko wydarzyło się dokładnie tego samego dnia.
Chcemy zobaczyć coś znacznie prostszego: jak wyglądało codzienne życie przedwojennych Szombierek.
Spis treści
1. Szombierki są już zupełnie innym miejscem
Jeszcze sto lat wcześniej były niewielką wsią, ale w 1927 roku żyją już przede wszystkim w rytmie przemysłu.
Dwa lata wcześniej, 1 października 1925 roku, do gminy włączono obszar dworski wraz z kopalnią Hohenzollern. Po połączeniu gminy i dominium liczba mieszkańców przekraczała osiem tysięcy.
Na ulicach nadal spotkamy furmanki i wozy konne. Rymarz wciąż ma pełne ręce roboty, piekarze rozwożą pieczywo, a węgiel trafia do domów również na końskich wozach.
Jednocześnie mieszkańcy korzystają już z tramwajów, telefonów i elektryczności. Działają przedsiębiorstwa budowlane wykorzystujące żelazobeton, a na ulicach pojawiają się pierwsze samochody.
Stary i nowy świat funkcjonują obok siebie.
2. Rano. Kopalnia wyznacza rytm dnia
Nie sposób zacząć opowieści o Szombierkach bez Hohenzollerngrube. To właśnie kopalnia nadawała rytm codziennemu życiu miejscowości: wyznaczała godziny pracy, porządek dnia i źródło utrzymania dla setek rodzin.
Kopalnia była największym zakładem pracy w Szombierkach. Według późniejszych wspomnień Siegfrieda Kowollika miało w niej pracować nawet 97 procent dorosłych miejscowych mężczyzn. Liczbę tę należy traktować jako relację dawnego mieszkańca, ale dobrze pokazuje ona skalę uzależnienia całej gminy od górnictwa.
W źródłach z 1927 roku pojawiają się nazwiska ludzi stojących na czele zakładu: dyrektora Hübnera oraz Janika i Fromlowitza. Niedaleko działa również elektrownia, której dyrektorem był Hilger, a kierownikiem inżynier Kober. Wielkie zakłady przemysłowe tworzyły więc w Szombierkach gęstą sieć powiązań, od której zależała codzienność mieszkańców.
Kopalnia dawała zatrudnienie ogromnej części miejscowych mężczyzn i zapewniała górniczym rodzinom deputat węglowy. Zarobione w wielkich zakładach pieniądze wracały później do miejscowych sklepów, piekarni, warsztatów i gospod, napędzając życie całej osady.
Węgiel był obecny również po zakończeniu szychty. Górnicy otrzymywali go jako deputat, a pozostali mieszkańcy mogli kupić opał i zamówić jego dowóz. Według wspomnień Antona Rzyli węgiel rozwożono wozem konnym: fura obejmująca 20 cetnarów miała kosztować osiem marek, a za sam transport pobierano kolejne dwie.
Dla zainteresowanych dziejami samego zakładu warto dodać, że historia Hohenzollerngrube zasługuje na osobne omówienie. Szerszy materiał o kopalni znajduje się w osobnym artykule: KWK Szombierki / Hohenzollerngrube – historia kopalni.
3. Rano trzeba kupić chleb
Przenieśmy się na Beuthenerstraße, dzisiejszą ulicę Zabrzańską.
Księga z 1927 roku pozwala niemal zaglądać do kolejnych lokali.
Pod numerem 5 działa sklep mięsny Gebauera, pod 12 sklep kolonialny Straubego. August Piechatzek pod numerem 13 wykonuje prace malarskie, dekoracyjne i szyldy, a Josef Gorski pod numerem 16 sprzedaje produkty mleczne.
Pod numerem 37 znajduje się natomiast piekarnia Josefa Bursiga.
Ten adres ma dla mnie również znaczenie rodzinne. Josef Pius Bursig był mężem Elisabeth z domu Flatzek — siostry mojego pradziadka Wincentego Flaczka. Piekarz z Beuthenerstraße 37 był więc jego szwagrem.
Bursig nie był jedynym piekarzem.
Przy Orzegowerstraße działał Anton Juraschek, przy Verbindungsstraße Franz Oblong, a przy Wilhelmstraße Karl Matzkowski. W późniejszych latach piekarnię po zmarłym Juraschku przejął również Theo Flatzek.
Nazwisko Oblonga możemy dziś odczytać bez żadnych wątpliwości dzięki zachowanej fotografii. Nad wejściem do zakładu widnieje duży szyld:
„Brot-Weiss-Fein-Bäckerei Franz Oblong”.
Późniejsze wspomnienia zachowały nawet cenę zwykłej bułki. Semmel miała kosztować 5 fenigów.

4. Piekarz Matzkowski i jego kucyk Max
Z piekarnią Karla Matzkowskiego wiąże się jeden z tych drobnych szczegółów, których próżno szukać w urzędowej księdze adresowej.
Matzkowski miał osobiście rozwozić pieczywo po Szombierkach specjalnym wozem konnym. Wóz ciągnął niewielki kucyk o imieniu Max, a dowóz chleba kosztował 10 fenigów.
Nietrudno więc wyobrazić sobie poranną Wilhelmstraße: wóz Matzkowskiego z pieczywem, furmanki i grupy górników idących do pracy albo wracających z szychty.
Jednocześnie na ulicach zaczynają pojawiać się samochody.
Przy Wilhelmstraße 19 działał wcześniej sklep kolonialny Marii Walter. Zachowała się fotografia lokalu z lat około 1915–1925, z dużym szyldem „M. Walter”. Przy wejściu stoi córka właścicielki, Gertruda Ochmann z domu Walter.
W późniejszych wspomnieniach dom ten funkcjonował jako dom „Walterki”. Pani Walter miała używać jednego z pierwszych w Szombierkach samochodów — lub pojazdu trójkołowego — między innymi do zaopatrywania swojego sklepu.
Koński zaprzęg i automobil spotykały się więc na tych samych ulicach. Szombierki końca lat 20. znajdowały się dokładnie pomiędzy tymi dwoma światami.
5. Dzieci ruszają do szkoły
W 1927 roku Szombierki mają dwie duże szkoły powszechne — dla chłopców i dziewcząt. Szkołą chłopięcą kieruje Paul Franzke, żeńską Zmieschkol. W źródłach pojawiają się również Pietsch i Schweter. Działa ponadto szkoła zawodowa dla przyszłych górników oraz zajęcia dokształcające w handlu i rzemiośle.
Najstarsza Graue Schule — Szara Szkoła — pamiętała jeszcze XIX wiek. Nazwę zawdzięczała szaremu tynkowi. Na początku lat 20. posiadała cztery sale lekcyjne, z których jedna służyła także do zajęć praktycznych.
Z 1927 roku zachowała się również fotografia jednej z klas chłopięcej szkoły ludowej wraz z konrektorem Pietschem. Dzięki podpisom znamy nazwiska wielu uczniów: Buchta, Schubert, Purgoll, Matuschowitz, Skowronek, Gabrysch, Kraiczyk, Heiduk, Kalka, Pfeiffer, Gawlik, Pollok, Duda i wielu innych.
Z tego samego okresu pochodzi fotografia klasy szkoły żeńskiej w Schombergu z rocznika 1927/28. Wychowawcą był Bernhard Mende. Także tutaj zachowany podpis pozwala poznać nazwiska uczennic:
Franziska Widera, Ursel Mnochy, Christa Sczyrba, Hedel Held, Ursula Stasch, Anneliese Willisch, Lotte Bergmann, Maria Kolano, Hilde Myrzik, Erna Palm, Alice Kuklinski, Inge Skupin, Theresia Schendzielarz, Rosel Jendretzki, Ruth Schwarz, Maria Oczko, Angela Mikolajczyk, Edith Biskup, Bärbel Sladek, Agnes Strzik, Emilie Menzel, Misch, Hilde Gabrysch, Wieja, Waltraud Cholewa, Eva Brewko, Ilse Ritter, Lydia Polotzek, Margot Hadzik, Elisabeth Mosgalla, Amalie Langner, Irene Badziura, Erna Pardella, Rosa Smolarczyk, Maria Tyrol, Margarete Dronia, Elfriede Polczyk, Sprysch, Sowa, Christa Soja, Heidel Nierle, Gertrud Kansi, Hilde Mrosek, Hilde Golla, Hilde Kotzybik, Respondek, Ruth Gilsok i Hedwig Zeglarek.
Dziś patrzymy na te dzieci jak na uczniów odległej epoki.
Wtedy po prostu rano szły do szkoły.
6. Wilhelmstraße — handel i codzienne sprawy
Przed południem zajrzyjmy na Wilhelmstraße, późniejszą ulicę Witosa.
Księga adresowa z 1927 roku pokazuje ją jako jedną z najbardziej handlowych ulic Szombierek.
Pod numerem 4 sklep prowadzi Viktor Kempa. Pod 5 działa rzeźnik Wittkowski. Pod 7 Franz Rzyla zajmuje się handlem pojazdami.
Pod numerem 8 znajduje się restauracja Karla Schyski — do niej wrócimy jeszcze wieczorem.
Dalej znajdziemy piekarnię Matzkowskiego, lokal Kluzika, przedsiębiorstwo Paula Kowolika, sklepy Heera i Ledwiga, sprzedaż książek, rzeźników, fryzjera oraz kolejne działalności rodziny Rzyla.
U Ledwigów można kupić „na zeszyt”
Przy Wilhelmstraße 20 stała duża kamienica Blasiusa Ledwiga. Według wspomnień mieszkało w niej 12 rodzin.
Sklep spożywczy prowadziła Marie Ledwig, której pomagały córki Else, Magdalena i Marie.
Górnicy robili tam zakupy również auf Pump — na kredyt, mówiąc po prostu: na zeszyt — czekając na najbliższą wypłatę.
Był to handel oparty w dużej mierze na osobistej znajomości i zaufaniu. Należność można było uregulować później.
W tej samej kamienicy mieszkali m.in. szewc Johann Morawietz z rodziną, pracownik sądu Max Bernard, agent ubezpieczeniowy Wlodarczyk i kelner Kompalla.
Kosz prania i 15 fenigów
Historia codzienności nie składa się wyłącznie z życia kopalni i ratusza. Tworzą ją również najbardziej przyziemne obowiązki: pranie, noszenie ciężkich koszy, suszenie bielizny czy maglowanie.
Na podwórzu Ledwigów mieszkańcy mogli korzystać z ręcznego magla. Wymaglowanie pełnego kosza miało kosztować 15 fenigów. Drugi magiel znajdował się obok sklepu mlecznego Griski.
Dzisiaj taki szczegół może wydawać się błahy. Wówczas był częścią zwykłego tygodnia wielu szombierskich rodzin.
7. Co dziś na obiad?
Mięso można było kupić m.in. u Gebauera przy Beuthenerstraße oraz u kilku rzeźników przy Wilhelmstraße. Warzywa sprzedawał Drescher. Produkty mleczne oferował Gorski.

Późniejsze wspomnienia dokładniej opisują sklep Marii Drescher. Prowadziła go we własnym mieszkaniu. Oprócz warzyw można było kupić tam mleko, słodycze oraz ryby — śledzie, szproty i piklingi.
Mleko u Griski miało kosztować 21 fenigów za litr, natomiast pęto popularnej „Oppelner”, czyli kiełbasy opolskiej, zapamiętano w cenie 60 fenigów.
Nie każdą rodzinę było jednak stać na regularne zakupy u rzeźnika.
W miejscowej pamięci zachował się Georg Gebauer, który miał pomagać biednym rodzinom wielodzietnym, rozdając bezpłatnie zupę wędliniarską, nieraz z dodatkiem krupnioków i żymloków.
Dla biedniejszej wielodzietnej rodziny była to bardzo konkretna pomoc — możliwość nakarmienia wszystkich domowników do syta.
8. Lekarz, rymarz, samochód — zmieniające się Szombierki
Jeżeli boli nas ząb, nie musimy jechać do Bytomia.
Przy Beuthenerstraße 19 praktykę dentystyczną prowadzi M. Janik. Doktor August Scholz przyjmuje pod numerem 48.
W Szombierkach pracują również położne, działa Theresien-Apotheke, kasa chorych, opieka nad niemowlętami i pomoc dla osób chorych.
Szombierki nie były już wsią, której mieszkańcy z każdą poważniejszą sprawą musieli jechać do Bytomia.
Kilka ulic dalej wciąż pracuje rymarz Baron — rzemieślnik potrzebny wszędzie tam, gdzie podstawą transportu pozostają konie i wozy.
Tymczasem przy Feldstraße 14 Richard Pauly prowadzi przedsiębiorstwo zajmujące się budownictwem naziemnym, podziemnym oraz konstrukcjami żelazobetonowymi.
Jeszcze trzeba naprawiać końską uprząż, a obok buduje się już z żelazobetonu.
9. Tramwajem w stronę granicy
Na ulicach słychać również tramwaje.
Przez Szombierki kursowała linia nr 5, jadąca w kierunku Bobrka, Biskupic i dalej Zabrza.
Jeszcze ciekawszą trasę miała linia nr 8, biegnąca Godullahütter Straße w stronę polskiej Goduli. Tramwaj mijał cmentarz, Vereinshaus, Sommerschacht oraz budynek celny — Zollhaus.
Po drodze pasażerowie przejeżdżali obok dobrze znanej mieszkańcom figury nazywanej „Panienką”. Ufundowała ją w 1864 roku hrabina Joanna Schaffgotsch jako osobiste wotum wdzięczności.
Dalej tramwaj dojeżdżał niemal pod samą granicę państwową. Tutaj kończył się niemiecki odcinek trasy. Przy przejściu znajdowały się posterunki i urzędy celne obu państw, a po polskiej stronie dalszą komunikację zapewniała kolejka wąskotorowa.
Główne przejście w stronę Goduli miało funkcjonować w godzinach od 6.00 do 19.00, natomiast przejście przy ulicy Orzegowskiej zlikwidowano w 1925 roku.
Dawne drogi rodzinne, handlowe i zawodowe zostały po podziale Górnego Śląska przecięte granicą państwową. Po jednej stronie pozostały niemieckie Szombierki i Bytom, po drugiej znalazły się m.in. Godula, Orzegów, Chebzie, Lipiny czy Chropaczów.
I właśnie tutaj historia Szombierek łączy się bezpośrednio z historią mojej rodziny.
Mój pradziadek Wincenty Flaczek urodził się w Szombierkach, ale później związał swoje życie z polską częścią Górnego Śląska. W roku 1927 był funkcjonariuszem polskiej Straży Celnej, następnie pracował w Urzędzie Celnym w Chebziu, a od 1932 do sierpnia 1939 roku jako starszy dozorca celny w Urzędzie Celnym Godula.

Dla Wincentego granica nie była więc tylko przeszkodą na drodze do rodzinnej miejscowości — była także częścią jego codziennej służby.
Stała się jego zawodem.
Późniejsze wspomnienia mieszkańców mówią także o przemytnikach działających w rejonie Sommerschachtu. To również należało do życia pogranicza, choć zdecydowanie mniej oficjalnego.
10. Po lekcjach: boiska, stawy i „hinter den Bergen”
Po szkole dzieci i młodzież miały własne miejsca.
Teren pomiędzy Godullahütter Straße i Orzegower Straße nazywano „hinter den Bergen”. Według wspomnień był popularnym miejscem zabaw miejscowej młodzieży. W okolicy znajdowały się również boiska, ogród szkolny oraz liczne stawy i niewielkie zbiorniki wodne.
Właśnie w 1927 roku powstała DJK Hertha Schomberg. Z czasem rozwijała drużyny piłkarskie seniorów i młodzieży, tenis stołowy, szachy, kolarstwo, teatr oraz własny Spielmannszug.
Sport w Szombierkach nie zaczynał się więc od późniejszych sukcesów Szombierek Bytom. Znacznie wcześniej istniał już cały świat lokalnych klubów, boisk i stowarzyszeń.
A jeśli dziecko miało kilka fenigów w kieszeni, późniejsze wspomnienia prowadzą nas jeszcze do Kluzika, u którego można było kupić lody i napoje.
Fryzjer, książki i ostatnie sprawunki
Zanim nadejdzie wieczór, można jeszcze odwiedzić fryzjera. Przy Beuthenerstraße działa Josef Welzel, a przy Wilhelmstraße 29 swój zakład prowadzi Josef Haiduk.

Przy Wilhelmstraße 21 można było kupić książki, a późniejsze wspomnienia mówią także o sklepie papierniczym Czai, dobrze znanym szkolnej młodzieży.
Powoli jednak kończy się dzień pracy.
11. Wieczorem idziemy do Schyski
Wracamy na Wilhelmstraße.
Pod numerem 8 działa restauracja Karla Schyski. Księga adresowa z 1927 roku potwierdza jej istnienie, a wspomnienia dawnych mieszkańców pokazują, że był to jeden z ważniejszych punktów miejscowego życia towarzyskiego.

Na pierwszym piętrze znajdowała się sala taneczna. Urządzano tam zabawy, między innymi z okazji Barbórki i 1 Maja. Spotykali się również miejscowi szachiści.
Schyska nie był oczywiście jedynym gospodarzem w miejscowości. Przy Beuthenerstraße Julius Cygan prowadził kawiarnię, działała restauracja Griski i lokal Kluzika.
Ale dzisiaj zostajemy właśnie tutaj.
Po szychcie przychodziła pora na piwo, kieliszek czegoś mocniejszego i spotkanie ze znajomymi. Wspomnienia dawnych mieszkańców zachowały nawet nazwę popularnego, niedrogiego trunku podawanego w szombierskich gospodach — Kutscherkorn.
I tym razem nie musimy sobie tej sceny wyobrażać.
Zachowała się fotografia wykonana w gospodzie Schyski już w 1928 lub 1929 roku — zaledwie rok czy dwa po naszym spacerze. Przy jednym stole siedzą ludzie, których nazwiska pojawiają się również wcześniej w historii szombierskiego handlu: mistrzowie rzeźniccy Mroß i Georg Gebauer, Peter Rzyla i inni mieszkańcy. Z tyłu stoi sam gospodarz Karl Schyska.
Oryginalny opis fotografii wspomina dawnym szombierskim górnikom:
„manchmal recht ‚beschwipste‘ Stunden”
czyli: „czasem całkiem podchmielone godziny”.
Trudno o lepsze zakończenie naszego dnia.
Przy piwie, rozmowach po szychcie, może przy partii szachów, a jeśli akurat odbywała się zabawa — także przy muzyce i tańcach.
Za oknem trwa jeszcze ruch na Wilhelmstraße. Kilka ulic dalej piekarze przygotowują się już do kolejnego poranka.
Jutro wszystko zacznie się od nowa.
12. Jeden zwyczajny dzień
Oczywiście nie wydarzył się dokładnie taki dzień.
Nie wiemy, czy tego samego ranka wóz Matzkowskiego przejechał obok konkretnej grupy dzieci idących do szkoły ani czy wieczorem u Schyski rozegrano partię szachów.
Ale miejsca, ludzie i opisywane działalności są prawdziwe.
Księga adresowa z 1927 roku pozwala ustalić, gdzie działali piekarze, rzeźnicy, sklepikarze, restauratorzy, lekarze, położne czy rzemieślnicy.
Wspomnienia dawnych mieszkańców dodają to, czego w urzędowym spisie nigdy byśmy nie znaleźli: pięciofenigową bułkę, kucyka Maxa, zakupy „na zeszyt”, piętnastofenigowy magiel, lody dla dzieci, samochód „Walterki” czy pomoc rzeźnika dla biednych rodzin.
Dzięki takim drobiazgom dawne Szombierki przestają być tylko zbiorem dat, nazwisk i czarno-białych fotografii.
Były miejscem, w którym ludzie rano szli na szychtę, dzieci do szkoły, ktoś kupował chleb u Bursiga, ktoś zanosił pranie do magla, ktoś jechał tramwajem w stronę granicy, a wieczorem spotykał znajomych u Schyski.
Był to mały, ale niezwykle gęsty świat, w którym ogromna część codziennego życia mieściła się na kilku ulicach.
I chyba właśnie dlatego, niemal sto lat później, wciąż tak ciekawie spaceruje się po dawnych Szombierkach — nawet jeśli dzisiaj prowadzą nas już głównie stare mapy, fotografie, księgi adresowe i wspomnienia mieszkańców.
Bibliografia i źródła
Źródła podstawowe:
- Beuthen in Oberschlesien, plan opracowany przez Stadtvermessungsamt Beuthen O/S., listopad 1927, skala 1:8000.
- Księga adresowa Bytomia i okolic z 1927 roku — wykazy mieszkańców, przedsiębiorstw, urzędów i usług dla Schomberg.
- Siegfried Kowollik, Erinnerungen an Schomberg — wspomnienia publikowane w „Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblatt”; źródło informacji o codziennym życiu, cenach, sklepach, transporcie, gospodach i lokalnych zwyczajach. Materiał ten stanowi istotną część obecnej bazy wiedzy o Szombierkach.
- Materiały fotograficzne i podpisy z cyklu „Schomberger Bilderbogen” oraz fotografie dawnych mieszkańców publikowane w „Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblatt”.
- Rodzinne materiały genealogiczne Flatzek / Flaczek / Bursig, w tym karta Josefa Piusa Bursiga i zachowane fotografie rodzinne.
- Szombierki_Baza_Wiedzy — opracowanie zbiorcze dla flaczek.com przygotowane na podstawie ksiąg adresowych, prasy, materiałów ziomkowskich i pozostałych źródeł dotyczących przedwojennych Szombierek.




























