Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Śmierć majora Montalègre’a i brytyjskie patrole. Dramatyczny 4 lipca 1921 roku w Bytomiu

Śmierć mjr. Bernarda Montalègre’a w Bytomiu 4 lipca 1921 roku – grafika wyróżniająca artykuł

Bytom · 4 lipca 1921

Śmierć majora Montalègre’a i brytyjskie patrole. Dramatyczny 4 lipca 1921 roku w Bytomiu

Zamach pod francuskimi koszarami w dniu wejścia brytyjskiego oddziału do miasta

4 lipca 1921 roku Bytom miał przeżyć zmianę warty. Na dworzec kolejowy wjechał transport brytyjskich żołnierzy, których niemieccy mieszkańcy witali jak wyzwolicieli i przeciwwagę dla francuskiego garnizonu, powszechnie oskarżanego o sprzyjanie Polakom. Za maszerującym oddziałem ruszył gęstniejący tłum. Kilka godzin później na chodniku przed kasynem oficerskim leżał śmiertelnie postrzelony dowódca 27. batalionu strzelców alpejskich, major Joseph Bernard Montalègre — weteran Wielkiej Wojny, który przeżył przestrzelone płuco i piekło walk o fort Douaumont pod Verdun.

Jeden strzał uruchomił lawinę. Francuscy żołnierze otworzyli ogień, ulice przeczesywały patrole, padli zabici i ranni, a czołowych przedstawicieli władz miasta zamknięto w areszcie jako zakładników. Jednocześnie ruszyło polowanie na uciekiniera w szarym ubraniu. Schwytany niespełna cztery tygodnie później młody górnik z Rokitnicy, Leo Joschke, przyznał przed sądem, że strzelał w stronę francuskich oficerów. Jego proces nie zamknął jednak wszystkich sporów. Prasa z lata 1921 roku, protokoły sądowe, francuskie archiwa wojskowe, niemieckie kroniki oraz fotografie potężnego konduktu żałobnego układają się w przejmującą opowieść o dniu, który francuska, niemiecka i polska pamięć zapisały zupełnie inaczej.

Rozdział 1Miasto pomiędzy powstaniem a pokojem

W poniedziałek 4 lipca 1921 roku na Górnym Śląsku milkły już echa regularnych walk III powstania śląskiego, ale do prawdziwego pokoju było jeszcze daleko. Polskie i niemieckie formacje wycofywano z zajmowanych pozycji, a wojska alianckie ponownie przejmowały pełną kontrolę nad obszarem plebiscytowym. W takiej atmosferze każdy przemarsz wojska, każda zmiana warty przed koszarami i każda flaga wywieszona w oknie nabierały ciężaru politycznej demonstracji.1

Bytom wrzał. Znaczna część niemieckich mieszkańców traktowała francuski garnizon z jawną wrogością, widząc w nim otwartego sojusznika strony polskiej. Z kolei Brytyjczykom przypisywano chłodny dystans wobec polskich aspiracji. Ich pojawienie się w mieście budziło więc po niemieckiej stronie nadzieję na ukrócenie francuskich wpływów i zaprowadzenie bardziej bezstronnych rządów.2

Zasadnicze siły brytyjskie stacjonowały na Górnym Śląsku już na przełomie maja i czerwca. Czwartego lipca do samego Bytomia skierowano kilkusetosobowy oddział, który miał przejąć część obowiązków garnizonowych od Francuzów. Choć w popularnych przekazach chętnie powtarzano później, że do miasta weszli wówczas Szkoci ze słynnego pułku Black Watch albo żołnierze jednego z pułków irlandzkich, zachowane meldunki z tamtego dnia nie wymieniają nazwy konkretnej kompanii.3

Pewne było natomiast to, że Francuzi nie zamierzali opuszczać miasta z dnia na dzień. W kompleksie nowych koszar w północnej części Bytomia — nazywanym we francuskich dokumentach Quartier Foch — wciąż stacjonował 27. batalion strzelców alpejskich. Dowodził nim commandant (odpowiednik polskiego majora) Joseph Bernard Montalègre. To właśnie w cieniu tych koszar, przed budynkiem kasyna oficerskiego, za kilka godzin miał rozegrać się dramat.4

Rozdział 2Brytyjczycy na dworcu

Gdy pociąg z brytyjskimi żołnierzami zatrzymał się na bytomskim dworcu, na peronach i przed budynkiem stacji czekał już tłum. W niemieckich wspomnieniach powitanie przypominało niemal miejskie święto: przyjezdnych oklaskiwano jak oswobodzicieli, wznoszono okrzyki, a kiedy kolumna ruszyła w głąb miasta, setki ludzi podążyły jej śladem. Zwracano uwagę nawet na wymowny drobiazg w zachowaniu obu armii — podczas gdy maszerujący Brytyjczycy nieśli karabiny spokojnie przewieszone przez ramię, eskortujący przemarsz Francuzi ściskali broń w dłoniach, gotową do natychmiastowego użycia.5

Brytyjscy żołnierze 2. batalionu Leinster Regiment opuszczający dworzec w Opolu w czerwcu 1921 roku
Zanim brytyjskie mundury pojawiły się na ulicach Bytomia. Żołnierze 2. batalionu Prince of Wales’s Leinster Regiment opuszczają dworzec w Opolu, 5 czerwca 1921 r. Fotografia nie przedstawia oddziału wkraczającego 4 lipca do Bytomia, lecz dokumentuje obecność wojsk brytyjskich na Górnym Śląsku w tygodniach poprzedzających tragedię. Źródło: National Army Museum, NAM.1959-05-112-17.

Po latach bytomski kronikarz Franz Stodolka odmalował niezwykle barwny obraz obecności nowych wojsk: na Moltkeplatz (dzisiejszym placu Jana III Sobieskiego) szkoccy górale w kraciastych kiltach mieli tańczyć przy dźwiękach dud, bytomskie drużyny rozgrywały z brytyjskimi żołnierzami mecze piłkarskie, a podczas niedzielnych koncertów w parku strzeleckim tłum z entuzjazmem śpiewał niemieckie słowa do melodii brytyjskiego hymnu królewskiego. Wspomnienia dawnych mieszkańców zlały zapewne w jedną całość obrazy z kolejnych tygodni lata 1921 roku, ale oddają one nastrój tamtego lipcowego poranka. Wejście Brytyjczyków wywołało w niemieckim Bytomiu euforię. Francuskie raporty szacowały idący za wojskiem tłum na dwieście do trzystu osób; niemiecka prasa pisała o znacznie większym zgromadzeniu.6

Pochód, który na dworcu zaczął się jako manifestacja sympatii wobec Brytyjczyków, z każdym krokiem w stronę północnych kwartałów miasta nabierał groźniejszego wymiaru. W podzielonym politycznie Bytomiu setki ludzi maszerujących pod bramy francuskich koszar musiały wywołać alarm. Dowództwo francuskie widziało w tym zorganizowaną, wrogą demonstrację. Niemieccy uczestnicy zapamiętali spontaniczny spacer ciekawskich — mężczyzn, kobiet i dzieci — który chwilę później został brutalnie zaatakowany.7

Dwie opowieści o 4 lipca zaczęły się rozchodzić, zanim jeszcze padł pierwszy strzał.

Rozdział 3Pochód pod Quartier Foch

Maszerująca za Brytyjczykami kolumna dotarła w okolice dzisiejszych ulic Oświęcimskiej (dawnej Gustav-Freytag-Straße) oraz Powstańców Śląskich (wówczas Gutenbergstraße), gdzie rozciągał się kompleks Quartier Foch i sąsiadowało z nim kasyno oficerskie. Gdy czoło pochodu zbliżyło się do bram koszar, napięcie sięgnęło zenitu.8

Schemat rejonu Quartier Foch i prawdopodobnego miejsca zamachu na Bernarda Montalègre’a w Bytomiu
Kilka ulic, jeden punkt zapalny. To w sąsiedztwie nowych koszar, kasyna oficerskiego oraz zbiegu dawnych Freytagstraße i Gutenbergstraße — dzisiejszych ulic Oświęcimskiej i Powstańców Śląskich — pochód zamienił się w strzelaninę. Schemat wskazuje obszar wydarzeń, nie jeden bezsporny punkt. Opracowanie własne na podstawie źródeł i dawnej topografii miasta.

Według francuskich meldunków dwaj podoficerowie wyszli naprzeciw tłumowi, próbując zatrzymać lub zawrócić demonstrantów. W tym momencie z głębi ulicy w stronę kasyna padły strzały rewolwerowe i obaj żołnierze osunęli się ranni na ziemię. Zaalarmowani kanonadą oficerowie wraz z dowódcą batalionu wybiegli z budynku na ulicę.9

Niemieckie gazety i świadkowie z szeregów Selbstschutzu odwracali tę kolejność zdarzeń. W ich relacjach pod koszarami doszło do zamieszania wywołanego przez bliżej nieokreślonych prowokatorów, na co Francuzi zareagowali natychmiastową agresją. Żołnierze mieli rzucić się na stłoczonych ludzi z gumowymi pałkami i kolbami karabinów, spychając uciekających w głąb ulicy, pod sam budynek kasyna. Tam z kolei francuscy oficerowie oddali w powietrze strzały ostrzegawcze.10

W obu tych sprzecznych relacjach powtarzają się te same elementy scenografii: gęsty tłum u zbiegu Freytagstraße i Gutenbergstraße, próba jego rozproszenia, pierwsze strzały i nagłe przesunięcie się epicentrum zamieszek pod ogrodzenie kasyna oficerskiego. Różnica dotyczyła jednak sprawy fundamentalnej — kto pierwszy sięgnął po przemoc.910

Rozdział 4Jeden strzał przed kasynem

Major Montalègre znajdował się w budynku kasyna lub na przylegającym do niego terenie. Francuskie raporty mówiły o dowódcy, który wybiegł na zewnątrz, by ratować dwóch postrzelonych podoficerów, i został trafiony z bliska, od tyłu. Późniejsze niemieckie wspomnienia zatrzymały w kadrze inną scenę: major miał podejść do ogrodzenia ogrodu kasynowego i machając dłonią, zawołać coś do wzburzonego tłumu. W tym ułamku sekundy padł strzał, a oficer zwinął się i runął na ziemię.11

W części późniejszych opisów wspominano o śmiertelnym postrzale w szyję. Niezależnie od dokładnego kąta, pod jakim wpadła kula, skutek był natychmiastowy — dowódca 27. batalionu zginął na miejscu, a człowiek z bronią natychmiast wtopił się w spanikowany tłum.12

Z okna kamienicy po przeciwnej stronie ulicy całe zajście obserwował wachmistrz policji Labus. Kilka tygodni później zeznał pod przysięgą, że widział wyraźnie mężczyznę, który wyskoczył z tłumu, wymierzył w stronę majora, wypalił, a widząc upadającego oficera, rzucił się do ucieczki. Policjant zapamiętał charakterystyczny szczegół: strzelec miał na sobie szare ubranie.13

Zanim jednak śledczy dotarli do tego tropu, miasto zalała fala plotek i prasowych spekulacji. Niemieckie dzienniki z pierwszych dni lipca — od prasy lokalnej po południowoniemieckie „Konstanzer Volksblatt”, „Freie Stimme” czy „Stockacher Tagblatt” — powtarzały za agencyjnymi depeszami, że kula przyleciała z ulicy Sedanstraße od strony robotniczego Rozbarku, a zabójcą był dziewiętnastoletni były polski powstaniec, którego matkę w odwecie za ucieczkę syna osadzono w areszcie. Podczas późniejszego procesu przywoływano też zeznania o tajemniczym mężczyźnie z białą opaską stojącym pod murem cmentarza, choć dzieliło go od kasyna ponad trzysta metrów. Z kolei powojenni niemieccy kronikarze chętnie sugerowali, że w ogólnym chaosie majora mogła dosięgnąć zbłąkana kula wystrzelona przez samych Francuzów.14

W pierwszych godzinach dezinformacja sięgała zresztą znacznie dalej — amerykański „New York Times”, powołując się na doniesienia z Londynu, informował nazajutrz po tragedii, że zamieszki wybuchły podczas wkraczania francuskiego, a nie brytyjskiego batalionu. Wszyscy korespondenci zgadzali się tylko w jednym: na ulicy leżał martwy francuski dowódca, a Bytom czekała natychmiastowa rozprawa.15

Rozdział 5Oficer, który przeżył Verdun

Człowiek, który zginął przed bytomskim kasynem, nie był przypadkowym oficerem tyłowym ani dyplomatą, jak niekiedy błędnie przedstawiano go w popularnych publikacjach. Joseph Bernard Audibert Montalègre urodził się 24 listopada 1873 roku w Muret niedaleko Tuluzy. Jako absolwent elitarnej szkoły wojskowej w Saint-Cyr całe dorosłe życie spędził w mundurze.16

Kiedy wybuchła I wojna światowa, ruszył na front w sztabie 72. Brygady Piechoty. 25 stycznia 1915 roku przeżył własną śmierć — niemiecki pocisk przebił mu płuco. Po pięciu miesiącach rekonwalescencji wrócił do linii, odebrał Legię Honorową, a w 1916 roku objął dowództwo 49. batalionu strzelców pieszych. Przeszedł przez piekło Verdun: jesienią 1916 roku, tuż po odbiciu z rąk niemieckich zgruzowanego fortu Douaumont, dowodził jego obroną pod nieustannym ostrzałem artyleryjskim. Wiosną 1918 roku odpierał jeszcze ostatnią wielką ofensywę niemiecką na froncie zachodnim.16

Po zawieszeniu broni powierzono mu dowództwo elitarnego 27. batalionu strzelców alpejskich (27e bataillon de chasseurs alpins). W jego życiorysie kryła się gorzka ironia losu: frontowy weteran, który wyszedł cało z rzeźni pod Verdun i przeżył postrzał w klatkę piersiową, zginął trzy lata po zakończeniu wojny na bruku górnośląskiego miasta, podczas misji rozjemczej.16

Co ciekawe, nawet w powojennych wspomnieniach niemieckich bytomian postać majora wyłamywała się z czarno-białego schematu. Franz Stodolka oraz autorzy pisma „Unser Oberschlesien” podkreślali po latach, że Montalègre jako jeden z bardzo niewielu francuskich oficerów cieszył się wśród Niemców szacunkiem ze względu na swoje poczucie sprawiedliwości i bezstronność. W niemieckiej pamięci o 4 lipca nie zginął więc znienawidzony okupant, lecz przyzwoity żołnierz, który stał się tragiczną ofiarą ulicznego szaleństwa.17

Rozdział 6Bytom zamienia się w pole walki

Śmierć dowódcy zadziałała na francuski garnizon jak zapalnik. Oficerowie natychmiast odpowiedzieli ogniem z rewolwerów, z koszar wybiegły zaalarmowane pododdziały, a zgromadzony na ulicy tłum został gwałtownie rozbity.18

Również tutaj relacje obu stron malują zupełnie inny obraz sojuszniczego braterstwa broni. Francuskie komunikaty podkreślały, że zakwaterowana w koszarach brytyjska kompania natychmiast dołączyła do akcji i ramię w ramię z Francuzami przywróciła w mieście porządek. Natomiast we wspomnieniach członków niemieckiego Selbstschutzu Brytyjczycy stali w kordonie z bronią gotową do strzału przy Gabelsbergerstraße, całkowicie zaskoczeni skalą przemocy. Francuzi mieli ich wcześniej zaalarmować, że niemieckie bojówki szykują szturm na koszary. Według relacji Wilhelma Pisarskiego (występującego pod pseudonimem „Wer”), skonsternowani angielscy żołnierze mieli rzucać do Niemców półgłosem: „Francuzi całkiem oszaleli, niszczą wszystko, co niemieckie”.19

Na ulicach wokół koszar rozegrały się dantejskie sceny. W ruch poszły gumowe pałki, kolby karabinów, szpicruty, żelazne pręty i broń palna. Francuskie dowództwo raportowało o tłumieniu uzbrojonej rebelii; niemiecka prasa z lipca 1921 roku pisała o ślepym, krwawym odwecie na bezbronnych przechodniach.20

Relacja Auraser Stadtblatt z 9 lipca 1921 roku o zamieszkach w Bytomiu
„Beuthen O.S. Französische Blutherrschaft”. Niemiecka relacja prasowa opublikowana pięć dni po wydarzeniach 4 lipca 1921 r. Opisywała przybycie Brytyjczyków, francuską interwencję, rannych, zakładników oraz ostrzelanie kamienicy przy Gustav-Freytag-Straße 8. Źródło: „Auraser Stadtblatt”, nr 28, 9 VII 1921, Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Wrocławskiego. Kliknij ilustrację, aby otworzyć skan w powiększeniu.
Pełna transkrypcja oryginalnego tekstu niemieckiego

Beuthen O.S. Französische Blutherrschaft. In den Vormittagsstunden des 4. Juli sind die ersten englischen Truppen in Stärke von mehreren hundert Mann in Beuthen eingetroffen. Beim Durchmarsch der eingetroffenen Engländer durch die Stadt schloß sich ihnen eine große Menschenmenge an. Die auf den Straßen anwesenden Franzosen „glaubten sich belästigt und angegriffen“ und gingen mit Gummiknüppeln und Gewehrkolben gegen die Menge vor. Bei dieser Gelegenheit fiel ein Schuß, angeblich von einem Zivilisten. Darauf schossen die französischen Soldaten in die Menge hinein, die nach allen Seiten flüchtete. Einige Personen wurden verhaftet. Im städtischen Krankenhause liegen ein Mann, eine Frau, 2 junge Leute und 1 verwundetes Kind. Ein junger Mann wurde erschossen. Eine Anzahl von Verwundeten soll sich noch in der neuen Kaserne befinden.

Der erste und zweite Bürgermeister, mehrere Stadträte und einige angesehene Persönlichkeiten der Stadt wurden mittags verhaftet und als Geiseln in die neue Kaserne gebracht.

Nachmittag gegen 2 Uhr durchfuhr ein französisches Lastauto mit Soldaten besetzt die Gustav-Freytagstraße. Dabei wurde in der Straße ein Schuß abgegeben, und die Franzosen nahmen an, daß aus dem Grundstück Gustav-Freytagstraße 8 auf sie geschossen worden sei. Es wurde sofort eine starke Abteilung Besatzungstruppen mit einem Maschinengewehr herbeigeholt, das in das erste Stockwerk des Hauses ein regelrechtes Schnellfeuer eröffnete. Das Haus, das von etwa tausend Kugeln getroffen wurde, ist total demoliert; ebenso die Einrichtungsgegenstände der im ersten Stockwerk gelegenen Wohnungen.

W dostępnych źródłach nie udało się odnaleźć pełnej, imiennej listy cywilnych ofiar tamtego popołudnia. Z doniesień prasowych publikowanych w pierwszych dniach po tragedii wyłania się bilans co najmniej jednego zabitego młodego człowieka, pięciu ciężko rannych przewiezionych do szpitala miejskiego oraz wielu innych poturbowanych i postrzelonych. W niemieckich relacjach powtarzają się nazwiska śmiertelnie trafionego mężczyzny nazwiskiem Arlt, ciężko rannego Reisnera, postrzelonego członka Selbstschutzu nazwiskiem Rolle oraz najmłodszej ofiary starć — siedemnastoletniego Waltera Grziwotza.20

Los młodego Grziwotza stał się w niemieckim Bytomiu symbolem francuskich represji. Chłopak służył jako łącznik w strukturach Selbstschutzu. Choć dowódca odesłał go wcześniej do domu, na odgłos strzelaniny w północnej dzielnicy nastolatek wybiegł z powrotem na ulicę. Zginął w rejonie Gustav-Freytag-Straße, gdy pochylał się nad jednym z rannych, próbując założyć mu opatrunek — według późniejszych niemieckich przekazów francuscy żołnierze zatłukli go na miejscu, rozbijając mu czaszkę kolbą karabinu.17

Najbardziej dramatyczny epizod rozegrał się jednak kilka godzin później, około czternastej. Kiedy ulicą Gustav-Freytag-Straße przejeżdżała francuska ciężarówka wojskowa, w powietrzu znów huknął strzał. Żołnierze uznali, że ogień otworzono z okien kamienicy pod numerem 8. Naprzeciwko budynku, na niezabudowanym jeszcze placu, Francuzi błyskawicznie rozstawili karabin maszynowy i zasypali pierwsze piętro gradem pocisków. Wydana pięć dni później niemiecka gazeta donosiła o kompletnie zdemolowanych mieszkaniach i ścianach podziurawionych blisko tysiącem kul. Po latach Franz Stodolka dopisał do tej sceny epilog: wewnątrz ostrzeliwanego budynku rzeczywiście ukrywali się ludzie Selbstschutzu, którzy ocaleli tylko dlatego, że wciągnęli się do przewodów kominowych.20

Miasto zostało odcięte od świata. Zamknięto rogatki, na ulice wyjechały wozy pancerne, a w domach ruszyły rewizje. Jako zakładników gwarantujących spokój w mieście Francuzi aresztowali dziesięciu czołowych obywateli Bytomia — wśród nich nadburmistrza dr. Georga Stephana, radnego miejskiego dr. Karla Kasperkowitza oraz konrektora Kopietza. Podczas gdy większość zatrzymanych zwolniono po kilku dniach, nadburmistrz Stephan został przymusowo wydalony z Górnego Śląska i mógł wrócić do urzędu dopiero w 1922 roku. W letnim upale godzinę policyjną przesunięto na osiemnastą, a pogrzeby niemieckich ofiar zamieszek musiały odbywać się w ciszy o piątej nad ranem, wyłącznie w obecności najbliższej rodziny.21

Rozdział 7Polowanie na człowieka w szarym ubraniu

Podczas gdy Berlin jeszcze 25 lipca w oficjalnej nocie dyplomatycznej zapewniał Paryż, że zamach na majora Montalègre’a nie miał nic wspólnego z niemiecką ludnością ani organizacjami samoobrony, alianccy śledczy zamykali już pętlę wokół konkretnego człowieka.22

Tropy prowadziły do dwudziestoletniego robotnika kopalnianego z podbytomskiej Rokitnicy, Leo Joschkego. Jak ujawniły późniejsze sprawozdania z sali sądowej, młody górnik należał do zakonspirowanej grupy niemieckiego Selbstschutzu operującej w rejonie Friedrichstraße pod komendą wspomnianego Wilhelma Pisarskiego (pseudonim „Wehr” lub „Wer”). Według materiałów procesowych członkowie tego oddziału otrzymywali żołd w wysokości 30 marek dziennie, a w zeznaniach pojawił się nawet wątek specjalnych premii pieniężnych obiecanych za zlikwidowanie francuskiego żołnierza lub oficera.23

W śledztwie Joschke miał początkowo przyznać, że nacisnął spust skuszony wizją nagrody. Później, już na ławie oskarżonych, wyraźnie złagodził tę wersję: przekonywał sędziów, że nie polował konkretnie na dowódcę batalionu, lecz w ulicznym zamęcie oddał strzał w kierunku grupy francuskich oficerów. Samo przyznanie się do użycia broni przed kasynem burzyło jednak starannie budowany mit, że 4 lipca po niemieckiej stronie nikt nie sięgnął po rewolwer.23

Rekonstrukcja tego, co działo się po oddaniu strzału, przypominała scenariusz powieści szpiegowskiej. Uciekający z miejsca zamachu Joschke pobiegł na ulicę Kasernenstraße 15. Tam zrzucił zwracające uwagę szare ubranie i oddał broń innemu członkowi organizacji, niejakiemu Dietrichowi. Nazajutrz złożył swoim przełożonym z Selbstschutzu raport z wykonanego zadania, odebrał fałszywe dokumenty wystawione na nazwisko „Merkel” i ruszył w drogę na zachód — przez Opole i Brzeg w stronę Wrocławia.23

Ukrywał się przez blisko cztery tygodnie. Nad ranem 31 lipca 1921 roku koalicyjna policja wytropiła go i zatrzymała w Kluczborku, w mieszkaniu mężczyzny nazwiskiem Moritz.23

Rozdział 8Proces, który nie zakończył sporu

Pod koniec sierpnia 1921 roku Leo Joschke stanął przed specjalnym międzysojuszniczym sądem wojennym w Tarnowskich Górach (stąd w części późniejszych publikacji mylnie nazywano go mieszkańcem tego miasta). Za stołem sędziowskim zasiedli reprezentanci Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch. W trakcie procesu przesłuchano dwudziestu trzech świadków oraz dwóch biegłych z zakresu balistyki i medycyny sądowej, a trybunał zarządził nawet ponowne zbadanie ciała majora Montalègre’a, by precyzyjnie określić kaliber pocisku i dystans, z jakiego padł strzał.24

Artykuł Gońca Śląskiego z 30 sierpnia 1921 roku o procesie Leo Joschkego
„Co ujawnił proces mordercy Joschkiego?” Obszerna relacja „Gońca Śląskiego” z procesu przed międzysojuszniczym sądem wojennym w Tarnowskich Górach. Źródło: „Goniec Śląski”, nr 198, 30 VIII 1921, Śląska Biblioteka Cyfrowa.

Wachmistrz Labus wskazał na zamachowca wyrywającego się z tłumu, inni świadkowie potwierdzili, że oskarżony nosił tego dnia szary strój, a sam Joschke nie wypierał się oddania strzału w stronę Francuzów. Największa batalia prawnicza rozgorzała wokół dwóch pytań: czy górnik z Rokitnicy działał z premedytacją oraz czy to bezspornie jego kula przecięła życie dowódcy.24

Ekspertyza medyczna wykazała wprawdzie, że śmiertelny postrzał zadano z rewolweru, a nie z karabinu — co pasowało do broni użytej przez Joschkego — jednak w trakcie zamieszek przed kasynem padło więcej strzałów. To wystarczyło, by w uzasadnieniu wyroku pojawiła się rysa niepewności.25

30 sierpnia 1921 roku trybunał skazał Leo Joschkego na pięć lat ciężkiego więzienia (domu karnego). Tak umiarkowany jak na warunki sądu wojennego wymiar kary natychmiast wywołał rozbieżności w relacjach prasowych. Jedne gazety pisały wprost o skazaniu zabójcy majora Montalègre’a, u którego sąd nie dopatrzył się jedynie wcześniejszej premedytacji; inne wyjaśniały, że wobec strzelaniny panującej na ulicy nie dało się ponad wszelką wątpliwość przypisać oskarżonemu tej konkretnej, śmiertelnej kuli, więc skazano go za usiłowanie zabójstwa francuskiego oficera.2526

Dalsze losy skazanego rozpływają się w mroku archiwów. W popularnych opracowaniach można spotkać informację, że po odbyciu pięcioletniego wyroku, w 1926 roku, Joschke wyszedł na wolność i wrócił do rodzinnej Rokitnicy. Z kolei w powojennych wspomnieniach gliwickich członków Selbstschutzu, osadzonych w 1922 roku we francuskim więzieniu wojskowym w Moguncji, przetrwał wstrząsający opis współwięźnia, który miał zastrzelić bytomskiego majora — codziennie katowanego pejczami, zrzucanego ze schodów podczas przesłuchań i zmasakrowanego do tego stopnia, że jego ciało przypominało krwawą miazgę. Czy więźniowie widzieli w Moguncji samego Joschkego, innego podejrzanego w tej sprawie, czy też więzienna legenda urosła do rangi faktu — pozostaje jedną z nierozwiązanych zagadek tamtych lat.17

Rozdział 9Pogrzeb obejmujący dwa miasta

Zanim jednak ruszyły przesłuchania i procesy, 7 lipca 1921 roku Bytom stał się sceną potężnej demonstracji siły i żałoby. Uroczystości pogrzebowe majora Montalègre’a zaplanowano tak, by nikt nie miał wątpliwości, że zamach na francuskiego dowódcę został potraktowany jako uderzenie w cały aliancki porządek na Górnym Śląsku.27

Ceremonia pogrzebowa Bernarda Montalègre’a na dziedzińcu Quartier Foch w Bytomiu w lipcu 1921 roku
Trzy dni po strzale dziedziniec francuskich koszar stał się miejscem wojskowej żałoby. Trumna Montalègre’a została przewieziona na artyleryjskiej lawecie przez środek Quartier Foch, gdzie zgromadziły się delegacje wojsk alianckich oraz cały 27. batalion strzelców alpejskich. Fotografia archiwalna z zachowanym francuskim podpisem identyfikacyjnym.

Ceremonia rozpoczęła się na dziedzińcu Quartier Foch, gdzie wokół lawety armatniej z trumną stanął w pełnym rynsztunku cały 27. batalion strzelców alpejskich, duchowieństwo oraz poczty sztandarowe sprzymierzonych armii. O godzinie 10.30 w kościele parafialnym Świętej Trójcy odprawiono uroczyste requiem. Wnętrze świątyni tonęło w kwiatach i blasku świec, a wykonana wówczas francuska fotografia uwieczniła trumnę z jednoznaczną kartą inskrypcyjną: „Cercueil du Commandant Montalègre, Commandant du 27e Chasseurs Alpins, assassiné le 4 juillet 1921 à Beuthen (Haute Silésie)”.27

Kondukt pogrzebowy Bernarda Montalègre’a przy kościele Świętej Trójcy w Bytomiu w lipcu 1921 roku
U bram kościoła Świętej Trójcy wojskowa demonstracja zamieniła się w obrzęd żałobny. Laweta z trumną znalazła się pomiędzy szpalerami żołnierzy i tłumem uczestników. Źródło: FotoPolska / polska-org.pl.
Trumna Bernarda Montalègre’a w kościele podczas uroczystości pogrzebowych w Bytomiu w 1921 roku
Wśród kwiatów, wysokich świec i żałobnych tkanin wystawiono trumnę dowódcy. Francuska karta zachowana na fotografii identyfikuje Montalègre’a, 27. batalion strzelców alpejskich oraz datę jego śmierci w Bytomiu. Źródło: FotoPolska / polska-org.pl, fotografia archiwalna.

Około wpół do dwunastej trumnę owiniętą francuską trójkolorową flagą wystawiono na lawecie zaprzężonej w cztery konie na Kaiser-Franz-Josef-Platz (dzisiejszym placu Kościuszki). Zaraz za wozem artyleryjskim prowadzono osiodłanego konia należącego do poległego dowódcy. Na czele międzynarodowych delegacji szli najwyżsi rangą dostojnicy Komisji Międzysojuszniczej: jej przewodniczący generał Henri Le Rond, włoski generał Alberto De Marinis oraz brytyjski komisarz sir Harold Stuart. Przed trumną w milczeniu przedefilowały oddziały wojsk koalicyjnych.27

Laweta z trumną Bernarda Montalègre’a na placu Kościuszki w Bytomiu podczas pogrzebu w 1921 roku
Bytom żegnał francuskiego dowódcę z pełnym wojskowym ceremoniałem. Trumna spoczęła na artyleryjskiej lawecie, wokół której ustawili się żołnierze i duchowieństwo. Źródło: FotoPolska / polska-org.pl, pl. Tadeusza Kościuszki w Bytomiu.

Zachowane fotografie ukazują niezwykły rozmach tego konduktu — szwadrony kawalerii, orkiestry wojskowe, niekończące się kolumny piechoty, wozy z wieńcami oraz liczne delegacje polskich stowarzyszeń i niedawnych powstańców z okolicznych miejscowości. W mieście, w którym jeszcze trzy dni wcześniej na ulicach świstały kule, nadzór bezpieczeństwa był absolutny: wszystkie przecznice na trasie przemarszu ku dworcowi zostały zablokowane przez wojsko, a mieszkańcom pod rygorem surowych kar nakazano szczelnie zamknąć okna.27

Rozbudowany kondukt pogrzebowy Bernarda Montalègre’a na ulicach Bytomia w 1921 roku
Za lawetą ciągnęły wozy z wieńcami, kolumny piechoty, kawaleria i delegacje wojsk alianckich. Zachowane fotografie pokazują skalę uroczystości i jej manifestacyjny charakter. Źródło: FotoPolska / polska-org.pl, pl. Tadeusza Kościuszki w Bytomiu.

Z Bytomia trumnę przetransportowano do Gliwic, gdzie uroczystości z udziałem alianckich generałów oraz Wojciecha Korfantego przeniosły się na ulicę Górnych Wałów i tamtejszy cmentarz wojskowy. Gliwicka nekropolia była jednak tylko przystankiem tymczasowym. W grudniu 1921 roku szczątki majora ekshumowano i przewieziono pociągiem do ojczyzny. Po ceremonii w katedrze Saint-Étienne w Tuluzie Joseph Bernard Montalègre spoczął na stałe w rodzinnym Muret.27

Kondukt pogrzebowy Bernarda Montalègre’a na ulicy Górnych Wałów w Gliwicach w 1921 roku
Żałoba przeniosła się z Bytomia do Gliwic. Ulicą Górnych Wałów ciągnęły kolumny wojska i delegacje z wieńcami, a pogrzeb francuskiego dowódcy stawał się publiczną manifestacją jedności aliantów. Źródło: FotoPolska / polska-org.pl, Gliwice, ul. Górnych Wałów.

Historia tego niezwykłego dwudniowego pogrzebu była tak sugestywna, że po latach zaczęła obrastać dodatkowymi legendami. W niektórych współczesnych artykułach prasowych pisano nawet, że w gliwickim lub bytomskim kondukcie maszerował młody kapitan Charles de Gaulle. Przyszły prezydent Francji zakończył jednak swoją misję wojskową w Polsce na początku 1921 roku i w lipcu wykładał już historię w podparyskiej akademii Saint-Cyr — dramatyzm śląskiego pożegnania majora Montalègre’a nie potrzebował zresztą wsparcia wielkich nazwisk.28

Rozdział 10Trzy pamięci jednego dnia

Wydarzenia z 4 lipca 1921 roku niemal natychmiast rozpadły się na trzy osobne opowieści, z których każda służyła innej racji politycznej.172024

We francuskich raportach wojskowych i prasie nadsekwańskiej był to dzień zdradzieckiego ataku: zorganizowany niemiecki tłum ruszył pod koszary, by sprowokować zajścia, bojówkarze postrzelili podoficerów i z zimną krwią zamordowali wychodzącego im na ratunek dowódcę batalionu, a sprzymierzone wojska francuskie i brytyjskie musiały użyć siły, by przywrócić ład. Wyrok w procesie Leo Joschkego i ujawnienie siatki Selbstschutzu stanowiły dla Paryża ostateczne potwierdzenie tej wersji.29

W niemieckiej pamięci zbiorowej, pielęgnowanej przez dziesięciolecia na łamach ziomkowskich pism „Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblatt” czy „Unser Oberschlesien”, 4 lipca zapisał się jako dzień francuskiego terroru. Opowieść zaczynała się od radosnego powitania sprawiedliwych Anglików, które zostało brutalnie przerwane przez żądnych odwetu Francuzów. Szanowany przez mieszkańców major Montalègre padał w tej wersji od przypadkowej, zbłąkanej kuli lub strzału oddanego z dalekiego Rozbarku, a jego śmierć stawała się pretekstem do krwawej łaźni, roztrzaskania głowy młodemu sanitariuszowi Grziwotzowi, ostrzelania kamienicy z karabinu maszynowego i uwięzienia ojców miasta. O procesie i zeznaniach Leo Joschkego powojenni kronikarze milczeli.17

Z kolei w polskiej narracji popularnej wydarzenie to funkcjonowało głównie jako symboliczny ostatni akord III powstania śląskiego — zbrodnia niemieckiego bojówkarza wymierzona w przychylnego Polakom francuskiego dowódcę, przypieczętowana manifestacyjnym pogrzebem z udziałem Wojciecha Korfantego.2425

Zestawienie zachowanych dokumentów nie pozwala jednak na zrównanie wszystkich tych wersji. Akta procesowe z 1921 roku jednoznacznie przekreślają późniejsze niemieckie zapewnienia, jakoby pod kasynem nie było żadnego niemieckiego strzelca — Leo Joschke istniał, należał do uzbrojonej grupy Selbstschutzu, wyciągnął broń przed kasynem, strzelił w stronę oficerów i uciekał pod przybranym nazwiskiem. Równocześnie nie sposób zaprzeczyć dobrze udokumentowanej w ówczesnej prasie skali francuskiego odwetu: biciu cywilów na ulicach, śmiertelnym ofiarom wśród mieszkańców, zdemolowaniu ogniem maszynowym kamienicy przy Gustav-Freytag-Straße 8 i braniu zakładników.2024

Dramat 4 lipca polegał właśnie na tym, że prawda o zamachu i prawda o krwawej pacyfikacji ulic nie wykluczały się wzajemnie — były dwiema stronami tej samej tragedii.

Rozdział 11Miejsce, które nadal istnieje

Dziś na murze przy kompleksie wojskowym przy ulicy Oświęcimskiej w Bytomiu wisi dwujęzyczna, polsko-francuska tablica pamiątkowa. Napis przypomina, że w tym miejscu 4 lipca 1921 roku z rąk niemieckich bojówek zginął major Bernard Montalègre, dowódca 27. batalionu strzelców alpejskich. Sto lat po tamtych wydarzeniach, w lipcu 2021 roku, przed kamienną płytą ponownie złożono kwiaty.30

Tablica upamiętniająca Bernarda Montalègre’a przy ulicy Oświęcimskiej w Bytomiu
Po ponad stu latach w miejscu huku strzałów pozostała cisza i tablica pamiątkowa. Upamiętnienie przy ul. Oświęcimskiej wskazuje rejon śmierci Bernarda Montalègre’a, choć zachowane źródła nie pozwalają wyznaczyć punktu zamachu z dokładnością do jednego miejsca na chodniku. Najlepiej zastąpić własną fotografią współczesnego miejsca.

Przechodząc dziś spokojnymi ulicami Oświęcimską i Powstańców Śląskich, trudno odtworzyć dokładny, co do metra, punkt, w którym upadł francuski weteran spod Verdun. W przejrzanych dotąd archiwach nie odnaleziono pełnej listy rannych bytomian ani numeru brytyjskiej kompanii, której poranny przyjazd na dworzec wyprowadził na ulice setki mieszkańców.820

Zachowało się jednak wystarczająco wiele śladów, by zrozumieć, że tamtego lipcowego przedpołudnia na niewielkim skrawku bytomskiego bruku zderzyły się wszystkie żywioły targające ówczesnym Górnym Śląskiem: rywalizacja alianckich mocarstw, polskie i niemieckie aspiracje narodowe, podziemne struktury bojowe, emocje ulicznego tłumu i los pojedynczego żołnierza. Wyrok tarnogórskiego sądu zamknął sprawę karną, ale spór o to, kto 4 lipca 1921 roku był katem, a kto ofiarą, przetrwał w gazetach, kronikach i ludzkiej pamięci przez następne stulecie.

Przypisy i uwagi źródłowe
  1. Kontekst polityczny po III powstaniu śląskim oraz ponowne przejmowanie kontroli przez wojska alianckie: opracowania dotyczące okresu plebiscytowego i British Upper Silesia Force.
  2. O postrzeganiu Francuzów i Brytyjczyków przez niemieckich mieszkańców Bytomia: Franz Stodolka, „Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen”, oraz późniejsze relacje w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”.
  3. W dostępnych współczesnych relacjach nie wskazano nazwy brytyjskiej kompanii, która 4 VII 1921 weszła do Bytomia; „Auraser Stadtblatt” mówi jedynie o kilkuset żołnierzach angielskich.
  4. Francuski materiał ikonograficzny z pogrzebu identyfikuje kompleks jako Quartier Foch i wskazuje obecność całego 27e bataillon de chasseurs alpins.
  5. „Auraser Stadtblatt”, nr 28, 9 VII 1921 — relacja o przybyciu wojsk angielskich i tłumie towarzyszącym im przez miasto.
  6. Franz Stodolka oraz wspomnienia publikowane w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”; sceny z dudami i kiltami traktowane są jako późniejsza pamięć, nie bezpośredni zapis godzin 4 VII.
  7. Porównanie francuskich meldunków i niemieckich relacji prasowych dotyczących charakteru demonstracji.
  8. Topografia wydarzeń odtworzona z relacji procesowych i dawnych nazw ulic: Freytagstraße / Gutenbergstraße, rejon kasyna i Quartier Foch.
  9. Francuskie relacje o pierwszych strzałach i rannych podoficerach.
  10. Niemieckie relacje prasowe o użyciu gumowych pałek i kolb przez Francuzów; por. „Auraser Stadtblatt”, 9 VII 1921.
  11. Francuska wersja śmierci dowódcy: Montalègre miał wyjść na zewnątrz, by pomóc zaatakowanym żołnierzom.
  12. Późniejsze relacje niemieckie lokalizowały strzał przy ogrodzeniu kasyna i różniły się co do toru pocisku.
  13. „Goniec Śląski”, nr 198, 30 VIII 1921 — zeznanie wachmistrza Labusa o mężczyźnie wyskakującym z tłumu i strzelającym do majora.
  14. Wczesne depesze niemieckiej prasy o rzekomym sprawcy od strony Rozbarku oraz zeznania o mężczyźnie z białą opaską przy murze cmentarza.
  15. Pierwsze doniesienia międzynarodowe, w tym błędne depesze „New York Times” z 5 VII 1921, pokazują skalę dezinformacji.
  16. Materiały biograficzne o Josephie Bernardzie Audibercie Montalègre: Europeana / francuskie archiwa wojskowe i dossier Legii Honorowej; służba, rana w 1915 r., Verdun i dowodzenie jednostkami strzeleckimi.
  17. Powojenne niemieckie źródła pamięci: Franz Stodolka, „Unser Oberschlesien” i „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”.
  18. Relacje francuskie o natychmiastowej reakcji garnizonu po śmierci dowódcy.
  19. Porównanie relacji francuskiej i wspomnień niemieckich o zachowaniu wojsk brytyjskich podczas pacyfikacji.
  20. „Auraser Stadtblatt”, nr 28, 9 VII 1921 — ranni, zakładnicy, działania odwetowe i ostrzelanie domu przy Gustav-Freytag-Straße 8.
  21. Późniejsze relacje o aresztowaniu przedstawicieli miasta, godzinie policyjnej i ograniczeniach dotyczących pogrzebów niemieckich ofiar.
  22. Niemiecka nota dyplomatyczna z 25 VII 1921 odrzucająca odpowiedzialność Selbstschutzu.
  23. „Goniec Śląski”, nr 198, 30 VIII 1921 — Selbstschutz, Pisarski/Wehr, premie, fałszywe dokumenty „Merkel”, droga ucieczki i zatrzymanie Joschkego w Kluczborku.
  24. Sprawozdania z procesu Leo Joschkego: „Orędownik Śląski”, nr 94, 28 VIII 1921; „Goniec Śląski”, nr 198, 30 VIII 1921; „Przebudzenie”, nr 11, 30 VIII 1921.
  25. Relacje z ogłoszenia wyroku i ponownego badania zwłok: „Orędownik Śląski”, nr 96, 2 IX 1921; inne współczesne omówienia procesu.
  26. Różnice w prasie co do kwalifikacji prawnej wyroku: zabójstwo / usiłowanie zabójstwa przy niepewności co do śmiertelnego pocisku.
  27. Materiały i fotografie pogrzebu w Bytomiu i Gliwicach, 7 VII 1921; oryginalne francuskie podpisy fotografii, prasa z epoki oraz zbiory FotoPolska.
  28. Obecność Charles’a de Gaulle’a na pogrzebie jest późniejszą legendą; oficjalna chronologia jego życia wskazuje, że latem 1921 r. przebywał już we Francji.
  29. Francuska narracja oficjalna oraz późniejsza pamięć polityczna o zamachu; zestawienie z wyrokiem i materiałem procesowym.
  30. Miasto Bytom: współczesne upamiętnienie Bernarda Montalègre’a przy ul. Oświęcimskiej i obchody 100. rocznicy śmierci w 2021 r.
Bibliografia

Prasa i materiały z epoki

  • „Auraser Stadtblatt”, nr 28, 9 lipca 1921.
  • „Goniec Śląski”, nr 198, 30 sierpnia 1921.
  • „Orędownik Śląski”, nr 94, 28 sierpnia 1921; nr 96, 2 września 1921.
  • „Przebudzenie”, nr 11, 30 sierpnia 1921.
  • „Górnoślązak”, nr 200, 1 września 1921.
  • „Konstanzer Volksblatt”, lipiec 1921.
  • „Freie Stimme”, lipiec 1921.
  • „Stockacher Tagblatt” / „Stockacher Zeitung”, lipiec 1921.
  • „The New York Times”, depesze z 5 lipca 1921 dotyczące zamieszek w Bytomiu.

Materiały archiwalne i biograficzne

  • Europeana — materiały biograficzne dotyczące Josepha Bernarda Montalègre’a.
  • FranceArchives / Archives diplomatiques — teczka „Meurtre du commandant Montalegre (juin 1921–décembre 1922)”, 106CPCOM/203.
  • Francuskie dossier wojskowe i materiały dotyczące Legii Honorowej Josepha Bernarda Audiberta Montalègre’a.
  • National Army Museum — 2nd Battalion Prince of Wales’s Leinster Regiment, Upper Silesia, 5 June 1921, NAM.1959-05-112-17.

Kroniki, wspomnienia i późniejsza pamięć

  • Franz Stodolka, „Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen”.
  • „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt” — roczniki i numery dotyczące wydarzeń z 4 lipca 1921.
  • „Unser Oberschlesien” — powojenne wspomnienia dotyczące Bytomia i wojsk francuskich.

Opracowania i źródła internetowe

  • Miasto Bytom — „Upamiętnili francuskiego majora Bernarda Montalègre w 100. rocznicę śmierci”.
  • National Army Museum — katalog fotografii British Army in Upper Silesia.
  • Śląska Biblioteka Cyfrowa — cyfrowe wydania prasy z 1921 r.
  • Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Wrocławskiego — „Auraser Stadtblatt”.
  • FotoPolska / polska-org.pl — fotografie pogrzebu w Bytomiu i Gliwicach; wykorzystanie wymaga respektowania zasad serwisu i praw autorów reprodukcji.

Opracowanie: flaczek.com · Artykuł oparty na prasie z 1921 r., materiałach procesowych, archiwaliach francuskich, niemieckich kronikach i źródłach ikonograficznych.

0
0

There are no comments yet

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *