Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

SZPITAL NA POGRANICZU cz1. · Piaśniki, Lipiny i ludzie dr. Waltera Urtela

Grafika wyróżniająca artykuł Szpital na pograniczu, część 1: Szpital z wieżyczką

CZĘŚĆ 1
SZPITAL NA POGRANICZU · Piaśniki, Lipiny i ludzie dr. Waltera Urtela

Szpital z wieżyczką

Jak przemysł stworzył medyczne centrum Piaśnik

Część 1Część 2Część 3

Na dawnych fotografiach Szpital Hutniczy w Piaśnikach wygląda niemal reprezentacyjnie. Długi ceglany gmach, wysokie okna, ogród i wieżyczka górująca nad okolicą tworzyły sylwetkę dobrze znaną mieszkańcom Piaśnik i Lipin.

Dziś wieżyczki już nie ma. Dawne ogrody częściowo zabudowano, a pobliski Turmhaus, w którym przyjmował pacjentów dr Walter Urtel, ustąpił miejsca marketowi. Zniknęła także granica polsko-niemiecka, która po 1922 roku przecięła drogi, tory i codzienne życie mieszkańców.

Pozostały fotografie, nekrologi i wspomnienia. Wiele opublikowano po wojnie w niemieckiej prasie ziomkowskiej. Są cenne, lecz stronnicze: pokazują Górny Śląsk przede wszystkim jako utraconą niemiecką ojczyznę. Dlatego trzeba oddzielać nazwiska, daty i miejsca od ocen dopisanych po latach.

W centrum tej historii stoją dwie osoby. Walter Urtel — ceniony chirurg, silny organizator i człowiek niemieckiego środowiska. Oraz Bonfilia Siwon — siostra operacyjna, przełożona i osoba, która znała szpital od środka lepiej niż ktokolwiek.

Zanim placówka zaczęła ukrywać ludzi i fałszować dokumentację, była przede wszystkim dzieckiem przemysłu.

Spis treści
  1. Gmach, który górował nad Piaśnikami
  2. Szpital zrodzony z przemysłu
  3. Walter Urtel obejmuje placówkę
  4. Chirurg, który nie lubił ustępować
  5. Bonfilia Siwon — szpital od środka
  6. Dom ordynatora i codzienność wokół szpitala
  7. Turmhaus — dom, którego już nie ma
  8. Granica przecina dawny świat
  9. Zapowiedź części drugiej
  10. Przeczytaj również
  11. Bibliografia i źródła
01

Gmach, który górował nad Piaśnikami

Na starych pocztówkach pojawiają się różne podpisy: Lipine O.-S. — Lazarett, Hüttenkrankenhaus Piasniki, Szpital Hutniczy w Piaśnikach. Nazwy zmieniały się zależnie od języka i wydawcy, ale chodziło o ten sam kompleks medyczny związany z przemysłowymi Lipinami.

Dzięki wzmiankom w ówczesnej prasie, m.in. w „Ostdeutsche Bau Zeitung”, wiemy, że budowę okazałego gmachu głównego rozpoczęto w 1905, a ukończono w 1906 roku. Wcześniej w tym miejscu stała już przyszpitalna kaplica i apteka. Budynek wzniesiono w stylu neorenesansu północnego. Był długi, ceglany, z centralnym ryzalitem, a nad rzędami wysokich okien wznosiła się czworoboczna wieżyczka ze stromym hełmem. Nie znamy jej dokładnej funkcji ani daty usunięcia. Mogła zniknąć z powodu szkód górniczych, wojny lub powojennych przebudów, które zatarły zabytkowy charakter obiektu.

Przed szpitalem rozciągał się ogród. W głębi znajdowały się kolejne skrzydła i zabudowania gospodarcze. Placówka działała jak niewielki samodzielny organizm. Główny gmach mieścił początkowo oddział męski, natomiast oddział kobiecy, liczący zaledwie 10 łóżek, usytuowano w jednokondygnacyjnym budynku z tyłu. Początkowo szpital mógł przyjąć 75 pacjentów, jednak w 1927 roku placówkę rozbudowano, adaptując m.in. dawną kotłownię.

Szpital Hutniczy w Piaśnikach na dawnej pocztówce z początku XX wieku. Charakterystyczna wieżyczka przez dziesięciolecia określała sylwetkę całego kompleksu.
02

Szpital zrodzony z przemysłu

Piaśniki nie stały się ośrodkiem medycznym przypadkiem. Najpierw powstały huty, kopalnie, walcownie i osiedla robotnicze. Za nimi przyszły szkoły, wodociągi, kościoły i szpital.

W 1853 roku we Wrocławiu utworzono Śląską Spółkę Akcyjną dla Górnictwa i Hutnictwa Cynku, znaną jako S.A.G. lub Schlesag. Cztery lata później rozpoczęła się budowa kolonii Piaśniki. Spółka wznosiła mieszkania, obiekty administracyjne i zaplecze dla zakładów (główny kompleks zarządu mieszkańcy nazywali „Zamkiem”). To właśnie z funduszy hutniczych, w odpowiedzi na dramatyczne warunki sanitarne i wysoką śmiertelność na Śląsku, narodziła się potrzeba stworzenia profesjonalnej opieki medycznej, uwieńczona na początku XX wieku budową nowoczesnego szpitala.

Początki opieki medycznej w tym rejonie sięgają lat 60. XIX wieku, kiedy to Hutnicza Spółka Bracka ufundowała pierwszy, mniejszy szpital w Lipinach. Przełom nastąpił jednak w 1907 roku. Jak odnotowano w kronikach Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek, placówkę przeniesiono wówczas do nowego, okazałego gmachu w Piaśnikach. Głównym powodem relokacji, oprócz palącej potrzeby zwiększenia liczby łóżek, była konieczność ucieczki przed trującymi wyziewami i negatywnym wpływem pobliskich hut cynku. Różnica w skali była drastyczna: stary obiekt w Lipinach w 1896 roku miał zaledwie 50 łóżek, podczas gdy nowy szpital w Piaśnikach już w 1908 roku dysponował 86 miejscami dla chorych.

Oryginał niemiecki
Tłumaczenie polskie
Historyczny prequel do historii medycznego zagłębia. Fragment kroniki (oryginał i polskie tłumaczenie) dokumentujący funkcjonowanie tzw. „Starego Lazaretu” w Lipinach. Ośrodek ten działał do 1906 roku, kiedy ciężar opieki medycznej ostatecznie przejął nowocześniejszy kompleks w Piaśnikach. Kliknij wybraną miniaturę, aby ją powiększyć.
Szpital Hutniczy w Piaśnikach na pocztówce opisanej „Lipine O.-S. — Lazarett”. Ujęcie pokazuje nie tylko główny gmach z charakterystyczną wieżyczką, lecz także dalsze zabudowania.

Szpital był częścią tego samego systemu. Miał leczyć ludzi pracujących przy piecach, maszynach, szybach i walcach. Urazy, oparzenia, zatrucia i choroby płuc należały do przemysłowej codzienności. Rozmiar placówki stale rósł — z początkowych 75 miejsc do aż 136 łóżek wykazanych w polskim sprawozdaniu urzędowym z 1934 roku. Sam dr Urtel zdefiniował później swój szpital mianem „miejsca naukowego starcia z chorobami cynkowymi i ołowianymi”. Nie były to puste słowa — to właśnie tutaj, w latach 1932–1935, jego asystent, dr Stefan Strumieński (urodzony w Brodach oficer rezerwy i wszechstronnie wykształcony lekarz władający czterema językami), prowadził pionierskie badania nad ołowicą i toksykologią cynku wśród robotników hut „Silesia”.

Bieżąca prasa z lat 1907–1941 pokazuje, że lecznica szybko wyrosła poza rolę zakładowego szpitala dla robotników jednej spółki. Trafiali tu poszkodowani z Lipin, Świętochłowic, Chropaczowa, Łagiewnik, Chorzowa, Nowej Wsi, Huty Zgoda, a nawet z Gliwic po niemieckiej stronie granicy. Były wśród nich ofiary ciężkich wypadków hutniczych, drogowych i tramwajowych, dzieci z oparzeniami i amputacjami urazowymi oraz osoby ranne podczas napaści. Nie był to „SOR” w dzisiejszym znaczeniu, ale ważny regionalny ośrodek leczenia ciężkich urazów i stanów nagłych.

Opieka medyczna miała także wymiar gospodarczy. Przedsiębiorstwo pomagało robotnikom, ale jednocześnie chroniło własną siłę roboczą i wiązało ludzi z zakładem.

Szersze tło przemian Lipin i Piaśnik opisałem w artykule „Lipiny. Narodziny dzielnicy przemysłowej 1780–1939”:

Przejdź do artykułu uzupełniającego

Bez gwałtownej industrializacji nie byłoby tak rozbudowanej placówki. Nie powstałoby też środowisko medyczne, które później stworzyli Urtel i Bonfilia.

03

Walter Urtel obejmuje placówkę

Walter Urtel urodził się 25 stycznia 1886 roku w Katzow (pol. hist. Kaczów) na Pomorzu Przednim. Studiował medycynę w Greifswaldzie (po. hist. Gryfia), a następnie pracował jako asystent profesora Tietza we Wrocławiu. Dopiero później przyjechał na Górny Śląsk, gdzie podjął pracę w Szpitalu Spółki Brackiej w Bielszowicach pod kierunkiem dr. Ottona Ulotha.

Tam poznał Aenne Dieffenbach, siostrzenicę Ulotha. Pobrali się w 1913 roku. Mieli dwóch synów: Waltera i Jürgena.

W czasie I wojny światowej Urtel służył na froncie zachodnim jako lekarz sztabowy (Stabsarzt). Późniejszy nekrolog przypisywał mu kierowanie lazaretem polowym i pracę pod Verdun. Wojnę zakończył jako doświadczony chirurg, odznaczony Krzyżem Żelaznym I i II klasy.

Stanowisko ordynatora Szpitala Hutniczego w Piaśnikach objął dokładnie 15 sierpnia 1919 roku. Jak sam wspominał po latach, konkurencja w regionie przemysłowym była ogromna — wybrano go spośród 98 kandydatów ubiegających się o tę posadę.

Był to moment szczególny. Cesarstwo Niemieckie upadło, odrodziło się państwo polskie, a przyszłość Górnego Śląska pozostawała nierozstrzygnięta. Szpital nie mógł jednak przerwać pracy. Nadal przyjmował robotników, dzieci, kobiety, rannych i przewlekle chorych.

Urtel miał za sobą front. Był przyzwyczajony do szybkich decyzji, dyscypliny i kierowania zespołem. W Piaśnikach otrzymał placówkę, którą mógł urządzić według własnych zasad.

Z czasem jego pozycja wykraczała poza jeden szpital. W 1927 roku powierzono mu również placówkę w Wirku, a źródła wiążą go także z Nowym Bytomiem. Stał się ważną postacią niemieckiego środowiska medycznego w regionie.

04

Chirurg, który nie lubił ustępować

Największą renomę Urtel zdobył jako chirurg, szczególnie dzięki operacyjnemu leczeniu wola. W czasach, gdy zabiegi tarczycy wciąż należały do trudnych i ryzykownych, doświadczenie operatora miało ogromne znaczenie.

Późniejsze niemieckie wspomnienia przedstawiały go jako specjalistę znanego daleko poza Piaśnikami. W tych ocenach widać część budowanej po wojnie legendy, ale jego silna pozycja zawodowa nie budzi większych wątpliwości.

W 1930 roku włączył się w publiczny spór o eksperymentalną metodę leczenia gruźlicy profesora Friedmanna. Na łamach „Ostdeutsche Morgenpost” krytykował podawanie żywych prątków i bronił odpowiedzialności lekarza za wybór terapii.

Tytuł jego odpowiedzi brzmiał: „Czy lekarzowi wolno eksperymentować?”.

Polemika pokazuje człowieka pewnego swoich racji i gotowego wystąpić przeciw uznanemu autorytetowi. Ta cecha pomagała mu kierować szpitalem, ale mogła też prowadzić do konfliktów.

Urtel nie był postacią neutralną. Należał do niemieckiej warstwy zawodowej, która przed podziałem regionu zajmowała uprzywilejowaną pozycję. Kiedy walka o Górny Śląsk weszła do szpitala, jego lojalność miała wyraźny kierunek.

Dr Walter Urtel, wieloletni kierownik Szpitala Hutniczego w Piaśnikach. Cyfrowa rekonstrukcja postaci w gabinecie lekarskim, opracowana na podstawie zachowanego materiału ikonograficznego. Grafika nie jest oryginalną fotografią z epoki.
05

Bonfilia Siwon — szpital od środka

Kiedy w 1919 roku dr Walter Urtel obejmował kierownictwo nad placówką, zastał tam zespół sióstr o ogromnym doświadczeniu. Boromeuszki posługiwały w hutniczym szpitalu już od lat 60. XIX wieku (oficjalne schematyzmy zgromadzenia podają rok 1865). Zanim nastała epoka Urtela, siostry miały za sobą dziesięciolecia heroicznej walki w ekstremalnie trudnych warunkach przemysłowych, niosąc pomoc mieszkańcom m.in. podczas wybuchu paniki wywołanej ospą w 1871 roku oraz w trakcie ciężkich nawrotów epidemii tyfusu pod koniec lat 70. XIX wieku. Ich późniejsza, międzywojenna działalność charytatywna pod okiem siostry Bonfilii była bezpośrednią kontynuacją tej wieloletniej misji zakonu, którego siostry były kierowane do Piaśnik z domu macierzystego w Cieszynie.

Walter Urtel kierował placówką, ale nie utrzymałby jej w ruchu bez ludzi znających każdy oddział, dyżur i magazyn. Najważniejszą z tych osób była siostra Bonfilia Siwon.

Urodziła się 23 kwietnia 1885 roku i należała do Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek. Według nekrologu podczas I wojny światowej służyła w sanitariacie frontowym. To samo źródło przypisywało jej Krzyż Żelazny I klasy — co jest informacją niezwykłą, wymagającą potwierdzenia.

W Piaśnikach pracowała jako siostra operacyjna, lecz jej rola była znacznie szersza. Organizowała pracę sióstr, znała potrzeby oddziałów, pilnowała zaopatrzenia i miała bezpośredni kontakt z pacjentami. Wspomnienia nazywały ją prawą ręką Urtela, ale była przede wszystkim samodzielną organizatorką.

Wiedziała, kto ma dyżur, gdzie można znaleźć ubrania, które pomieszczenie pozostaje puste i komu można zaufać. Pacjenci oraz świeccy pracownicy mieli zwracać się do niej także w sprawach osobistych. Była przełożoną, powiernicą i strażniczką szpitalnego porządku.

Wraz z Urtelem i polskimi instytucjami organizowała pomoc dla chorych i najuboższych. Działania te miały miejsce w samym środku potężnego kryzysu gospodarczego – w latach 1929–1934 liczba bezrobotnych na Śląsku potroiła się, przekraczając 100 tysięcy osób, co wpędzało rodziny robotnicze w skrajną biedę. Z powojennych wspomnień wiemy o potajemnym zakupie przez ordynatora ścinków materiału z łódzkiej fabryki, z których szyto odzież. Polska prasa („Kurjer Śląski”) w grudniu 1930 roku donosiła też, że staraniem sióstr miłosierdzia zorganizowano w szpitalu uroczystą Gwiazdkę z podarkami. Z tą działalnością pomocową wiąże się urocza lokalna anegdota – w ramach wdzięczności dwaj górnicy przynieśli doktorowi w prezencie zamarzniętą gęś. Jak głosiły lokalne plotki, ptak miał zostać potajemnie „zabrany” z okna jednego z domów przy Kopalni Śląsk (Schlesiengrube).

Jej wiedza o szpitalu miała później okazać się bezcenna. Gdy część personelu zaczęła ukrywać ludzi, potrzebna była nie tylko zgoda lekarza, lecz także ktoś, kto potrafił bezpiecznie przeprowadzić ich przez codzienny rytm placówki.

06

Dom ordynatora i codzienność wokół szpitala

Rodzina Urtelów mieszkała przy szpitalu — zgodnie z ówczesnym zwyczajem naczelny lekarz zajmował reprezentacyjny parter w budynku sąsiadującym z głównym gmachem lecznicy. Jürgen Urtel zapamiętał duży dom otoczony częściowo zdziczałym ogrodem. Rosły tam kasztanowce, lipy, bzy i jaśmin. W pobliżu znajdował się park z kortami tenisowymi.

Ten obraz wyraźnie różni się od robotniczych podwórek Lipin. Pokazuje uprzywilejowaną pozycję ordynatora i jego rodziny. Urtelowie żyli w przemysłowej miejscowości, ale nie tak samo jak większość jej mieszkańców.

W domu pracowała kucharka Müller z Lipin. Relacje ordynatora z pracownikami wykraczały poza sztywne ramy — co roku z okazji jego urodzin pod domem grała dla niego zakładowa orkiestra hutnicza, a siostry zakonne i personel przygotowywali dla niego specjalne pieśni i kanony. Wspomnienia zachowały też bale kostiumowe i drobne anegdoty z życia towarzyskiego.

W jednej Urtel występował jako Król Drozdbrody. W innej pojawiał się dr Busse, lekarz określany jako komunista, zatrzymany przez polską policję w drodze na bal.

Te sceny pokazują środowisko, w którym Niemcy, Polacy i Ślązacy pracowali obok siebie, zanim polityka podporządkowała sobie niemal każdą relację. Potwierdza to wspomniana przyszpitalna „Gwiazdka” z 1930 roku – przy pacjentach i siostrach zakonnych stanęli ramię w ramię: ewangelik dr Urtel, dr Aleksander Ernst (kierujący sąsiednim, liczącym 120 łóżek Szpitalem Hutniczym w Nowej Wsi — czyli w dzisiejszym Wirku, dzielnicy Rudy Śląskiej), miejscowy katolicki ksiądz wikary oraz polski przewodniczący Powiatowej Kasy Chorych.

Szpitalny kompleks nie był zresztą wyłącznie zamkniętą twierdzą medyczną, ale pełnił również ważną funkcję społeczno-duchową dla okolicznych mieszkańców. Zanim w 1938 roku w Piaśnikach powstała samodzielna parafia, to właśnie przyszpitalna kaplica służyła lokalnej społeczności. Szpitalna kostnica i dziedziniec stanowiły też miejsce pożegnań – to stąd w 1926 roku wyruszył kondukt żałobny po zmarłej na dyżurze siostrze Apolinarii, wieloletniej pracownicy lecznicy.

Placówka na wskroś wrosła w Piaśniki. Jak donosiła ówczesna prasa, gdy konduktorzy tramwajów jadących w stronę Bytomia zapowiadali ten przystanek, budziło to u pasażerów jednoznaczne skojarzenie z lecznicą. Z kolei okoliczni mieszkańcy nazywali ordynatora „Cudownym Doktorem” (Wunderdoktor), co samemu Urtelowi – jako człowiekowi ścisłej nauki – miało nie do końca odpowiadać. Personel na co dzień mijał się z pacjentami w sklepach i na ulicach. Narastające narodowościowe napięcie nie mogło jednak zatrzymać się przed szpitalną bramą.

07

Turmhaus — dom, którego już nie ma

Z Urtelem wiązał się również Turmhaus, czyli Dom z wieżą. Stał przy ważnym skrzyżowaniu w Piaśnikach, blisko przystanków tramwajowych. Dziś w tym miejscu znajduje się market, a w sąsiedztwie działa stacja paliw.

Panorama Piaśnik wykonana w 1979 roku z budowanego wieżowca [przy ulicy Chorzowskiej]. W prawej części fotografii, wśród drzew, widoczny jest jeszcze Turmhaus – na krótko przed jego wyburzeniem. W tle rozciąga się przemysłowy krajobraz oraz powstające osiedla mieszkaniowe. (Zdjęcie ze zbiorów J. Nowaka / fotopolska.eu)

Budynek miał dwa skrzydła mieszkalne i wysoką, kwadratową wieżę. Wcześniej mieszkała tam nauczycielska rodzina Lissek. Później Urtel prowadził w Turmhausie prywatną praktykę.

Powojenny wygląd domu znamy z relacji mieszkańca z lat 1958–1980. Frontowe wejście od strony przystanku zamurowano. Do środka wchodziło się od podwórza. W holu leżały czarno-białe kafelki, a przy schodach biegła drewniana poręcz — po śląsku „gelynder”. Na podwórku stały chlewiki, a za nimi znajdował się drugi plac z trzema dużymi drzewami.

Na jednej z fotografii widnieje napis: „DO ROZBIÓRKI 1980”. Wkrótce Turmhaus zniknął.

Turmhaus, czyli Dom z wieżą, przy skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Bytomskiej i Chorzowskiej. Na elewacji widoczny jest napis „DO ROZBIÓRKI 1980”. Budynek wkrótce wyburzono; dziś w tym miejscu znajduje się market.

Dla historii Piaśnik to bardzo ważna lokalizacja. Nie mówimy tu o zapomnianym punkcie na starej mapie, ale o ruchliwym skrzyżowaniu, przez które do dziś toczy się codzienne życie miasta.

08

Granica przecina dawny świat

W 1922 roku Lipiny, Piaśniki i Świętochłowice znalazły się w Polsce. Bytom pozostał w Niemczech.

Granica przecięła drogi, kolej, tramwaje, miejsca pracy i rodzinne kontakty. Zarząd Schlesag przeniesiono z Piaśnik do Bytomia, a miejscowość straciła część wcześniejszego znaczenia administracyjnego.

Szpital został po polskiej stronie. Zostali w nim także Urtel, Bonfilia i część niemieckiego personelu.

Od tej chwili niemiecki ordynator kierował placówką w państwie polskim. Jego syn Jürgen uczył się najpierw w niemieckiej szkole mniejszościowej w Lipinach, a od 1928 roku dojeżdżał do bytomskiej Oberrealschule, zwanej „Tuschkasten”. Każdy dzień szkolny oznaczał przekroczenie granicy.

Tramwaj na granicy między Piaśnikami a Bytomiem około 1932 roku. Fotografia dobrze pokazuje, jak po podziale Górnego Śląska granica przecinała codzienne szlaki komunikacyjne mieszkańców, w tym także linię tramwajową.

Historię tej szkoły opisałem szerzej w artykule „Tuschkasten — bytomska Oberrealschule w 1928 roku”:

Przejdź do artykułu uzupełniającego

Dla personelu szpitalnego podział regionu oznaczał więcej niż odprawy i dokumenty. Zmieniały się przepisy, administracja i układ sił. Niemieckie środowisko medyczne musiało działać w państwie, które budowało własne kadry i instytucje.

Urtel nie stał ponad konfliktem. Źródła pokazują go jako człowieka mocno związanego z niemiecką wspólnotą i gotowego działać w jej interesie.

Szpital dawał do tego szczególne możliwości. Lekarz mógł zdecydować, że zatrzymany człowiek wymaga leczenia. Personel kontrolował dokumentację, sale i zaplecze gospodarcze. Bonfilia wiedziała, kto pełni dyżur i którędy można przejść bez zwracania uwagi.

W kolejnej części medycyna przestanie być tylko leczeniem.

Na papierze niektórzy pacjenci mieli umrzeć. W rzeczywistości szpital przygotowywał dla nich ubrania, dokumenty i drogę wyjścia.

09

Zapowiedź części drugiej

CZĘŚĆ 2

LUDZIE, KTÓRZY UMIERALI NA PAPIERZE

Konspiracja w Szpitalu Hutniczym w Piaśnikach

W następnym odcinku:

  • miejsca internowania w Szkole nr 1 i Hüttengasthausie w Lipinach;
  • propagandowe określenie „polnisches KZ”;
  • fałszowane karty gorączkowe;
  • pacjenci uznawani za zmarłych;
  • okno przy przyszpitalnym chlewiku;
  • Bonfilia, Kubon i siostry uczestniczące w działaniach konspiracyjnych;
  • ucieczka Viktora Feltnera;
  • włoski oficer i nieznany Francuz;
  • napad na dom Urtelów;
  • nocny powrót archiprezbitera Musialika.
10

Przeczytaj również

Bibliografia i źródła Sekcja domyślnie zwinięta — kliknij, aby rozwinąć

Prasa, opracowania i materiały źródłowe

  • „Kattowitzer Zeitung”, wydania z 9 stycznia 1929 r., 25/26 stycznia 1936 r., 28 stycznia 1936 r., 25/26 września 1937 r. (oraz nekrolog s. Apolinarii z września 1926 r.).
  • „Gleiwitzer — Beuthener — Tarnowitzer Heimatblatt”, wybrane numery z lat 1961–1983.
  • „Gleiwitzer und Beuthener Heimatblatt für die Stadt- und Landkreise”, wybrane numery z lat 1955–1966.
  • „Unser Oberschlesien”, numery z 1974 i 1977 roku.
  • „Ostdeutsche Morgenpost”, wydania z lutego i marca 1930 roku.
  • „Ostdeutsche Bau-Zeitung”, wydanie z 28 czerwca 1905 roku (informacje o budowie gmachu szpitala).
  • „Kurjer Śląski” (dawniej Śląski Głos Poranny), nr 300, z 30 grudnia 1930 roku (relacja z przyszpitalnej Gwiazdki).
  • Archiwum Sióstr Boromeuszek w Mikołowie (Kronika domu Lipiny/Piaśniki szpital miejski, schematyzmy zgromadzenia).
  • Krzysztof Brożek, „Polscy lekarze na Górnym Śląsku i Śląsku Cieszyńskim od końca XIX do połowy XX wieku”, Katowice 2009.
  • Sprawozdanie Związku Gospodarczego Lekarzy Polaków Województwa Śl. za rok 1934.
  • Opracowanie Krömera z 1941 roku dotyczące rozwoju Lipin i Piaśnik.
  • Wspomnienia i nekrologi dotyczące Waltera Urtela, Aenne Urtel, Bonfilii Siwon, Ottona Ulotha, Kurta Gebhardta, Hedwig Lissek i Jürgena Urtela.
  • Lokalne opracowania historyczne i monografie cytowane za archiwum społecznościowym „Świętochłowice dawno temu”.
  • Encyklopedia Pomorza Zachodniego (pomeranica.pl), hasło: Stefan Strumieński.

Materiały ikonograficzne

  • fotografie Szpitala Hutniczego w Piaśnikach oraz pocztówka „Lipine O.-S. — Lazarett”;
  • fotografia Turmhausu z napisem „DO ROZBIÓRKI 1980”;
  • portret dr. Waltera Urtela z 1925 roku (archiwum prywatne Heiko W. H. Urtela).

Relacje ustne

  • wspomnienie mieszkanki (Grażyny Perrier-Klosek) z lat 1958–1980 dotyczące wnętrz i otoczenia Turmhausu.

Artykuły uzupełniające

  • „Lipiny. Narodziny dzielnicy przemysłowej 1780–1939”.
  • „Tuschkasten — bytomska Oberrealschule w 1928 roku”.
  • „Lipiny i Chropaczów — jak przemysł stworzył miasto z dymu”.

Poprzednie części cyklu

  • Jest to pierwsza część cyklu „Szpital na pograniczu”.
Szpital na pograniczu · część 1 z 3
1
0

There are no comments yet

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *