
Zanim nastał węgiel. Chłopskie Szombierki
Dwór, 20 gospodarzy i kataster z 1749 roku — podróż do czasów, gdy potęgę można było policzyć w szeflach ziarna, furach siana i krowach.
Wyobraź sobie Szombierki bez wieży szybu Krystyna, bez dymu nad przemysłowym krajobrazem i bez ceglanych domów wyrastających wokół kopalni.
Jest połowa XVIII wieku. W dwunastu chłopskich gospodarstwach wymienionych w miejscowym katastrze stoi łącznie szesnaście krów. Kilkaset metrów dalej, za bramą dominium należącego do Georga von Markloffsky’ego, jest ich dwadzieścia pięć.
Bogactwo liczy się w wysianym ziarnie, furach siana, bydle i ziemi. Sołtys ma karczmę i stawy rybne, chłop kupujący grunt nadal może być zobowiązany do pracy na rzecz dworu, a granica między szlachecką wsią a pobliskim Bytomiem potrafi kończyć się sporem o wozy i konie.
To jeszcze nie jest świat węgla. Ziemia nie kryła największego skarbu pod powierzchnią. Sama była skarbem.
Rycerz z Miśni i ślad, który urywa się w Pradze
Przez dziesięciolecia w lokalnych opracowaniach powtarzano bardzo atrakcyjną historię o początkach Szombierek.
Nazwa miejscowości miała pochodzić od rycerskiego rodu von Schönberg z Miśni. Z tym rodem łączono Fridericusa de Schonenburch, wymienionego w dokumencie księcia Kazimierza bytomskiego wystawionym w Pradze 10 stycznia 1289 roku.
Opowieść właściwie pisała się sama. Rycerz otrzymuje ziemię, sprowadza ze swojej miśnieńskiej ojczyzny osadników, a nowa wieś przyjmuje nazwę od jego rodu.
Tyle że średniowieczne dokumenty są mniej romantyczne.
Fridericus rzeczywiście występuje w akcie z 1289 roku — ale wyłącznie jako jeden z licznych świadków. Dokument nie mówi ani słowa o Schombergu, nie nazywa go właścicielem tutejszych ziem i nie wspomina o żadnym nadaniu czy zakładaniu wsi.

Co więcej, forma Schonenburch nie prowadzi automatycznie do miśnieńskich Schönbergów. W tym samym okresie działał również odrębny ród von Schönburg, obecny w czesko-morawskim środowisku politycznym i zapisywany w dokumentach bardzo podobnymi formami nazwiska.
Stara teoria nie musi więc być całkowicie niemożliwa. Ale dziś nie możemy już opowiadać jej jako pewnego faktu.
Początek XIV wieku. Wieś wychodzi z mroku
Historia źródłowa Szombierek zaczyna się prawdopodobnie wcześniej, niż przez długi czas przyjmowano w lokalnych opracowaniach.
Historyk Jan Kopiec, powołując się na badania językoznawcy Henryka Borka, wskazuje wzmiankę już z 1315 roku. Szombierki miały pojawić się wówczas przy okazji nadania połowy młyna Janowi, prepozytowi kościoła św. Małgorzaty w Bytomiu.
Kolejne ślady pojawiają się w 1321 roku, gdy źródła zapisują osobę określoną jako Jan Zchamboris, oraz w 1346 roku, kiedy występuje forma de Sambor.
Szczególnie jednoznaczny jest jednak dokument z 26 stycznia 1369 roku. Pojawia się w nim nazwa Schonenberg, a wraz z nią konkretna informacja o samej miejscowości: Szombierki zostały objęte dynastycznym podziałem ziemi bytomskiej pomiędzy linie cieszyńską i oleśnicką.
Tutaj nie mamy już człowieka o podobnie brzmiącym nazwisku ani późniejszej rekonstrukcji.
Mamy wieś i konkretny fakt z jej historii.
Nadal nie wiemy, kiedy dokładnie Szombierki zostały założone. Nie znamy ich dokumentu lokacyjnego ani nazwiska człowieka, który pierwszy wytyczył miejscowe gospodarstwa.
Dźwięk dwudziestu groszy
W opracowaniu dotyczącym najstarszych dziejów Szombierek, przypisywanym rektorowi i regionaliście Paulowi Franzkemu, pojawia się niezwykle ciekawy zapis z 22 kwietnia 1660 roku.
Według Franzkego w bytomskiej księdze miejskiej odnotowano wówczas składkę okolicznych miejscowości na naprawę ważnego mostu. Każdy chłopski posiadacz miał wpłacić jeden czeski grosz.
Franzke wyciągnął z tego prosty wniosek: opłatą objętych było dwudziestu miejscowych posiadaczy.
Jeszcze ciekawsze jest to, że — również według jego relacji — pasował do tego urbarz z 1672 roku, który obok sołtysa wymieniał dziewiętnastu innych posiadaczy.
Sołtys nie był jednak tylko jednym z dwudziestu. Miał większe gospodarstwo, a oprócz niego karczmę i dwa stawy rybne.

Franzke poszedł w swojej rekonstrukcji dalej. Uznał, że układ dwudziestu gospodarstw mógł sięgać aż czasów założenia wsi i właśnie stąd wyprowadził późniejszą historię o zasadźcy i dziewiętnastu osadnikach z Miśni.
Panowie z Szombierek kontra bytomscy mieszczanie
Nowożytny Schomberg był wsią szlachecką i dobrem rycerskim.
To bardzo ważne, bo pobliski Bytom był zupełnie innym organizmem: miastem z własnymi władzami, mieszczanami, prawami i interesami.
Kilka kilometrów odległości nie oznaczało wspólnej jurysdykcji.
I czasami iskrzyło.
Franz Gramer wspomina o konfliktach, podczas których panowie szombierscy odbierali bytomskim mieszczanom wozy i konie, gdy ci jechali przez ich teren po drewno do lasu.

Nie musimy dziś rozstrzygać, która strona uważała swoje działanie za prawnie uzasadnione.
Sam fakt pokazuje coś ważniejszego: granica między Bytomiem a Szombierkami nie była tylko linią na mapie. Była granicą własności, uprawnień i władzy.
Franz Stodolka, powołując się na akta księgi gruntowej państwa stanowego Bytom z 1700 roku, wymienia:
Pan na Szombierkach przestaje być anonimowy.
Ale jeszcze ciekawsze jest to, co wydarzy się pół wieku później. Wtedy dokumenty pokażą już nie tylko właściciela majątku.
Pokażą ludzi chodzących za pługiem.
Pruski urzędnik zagląda do obory
Po przejęciu większej części Śląska przez Prusy nowa administracja zaczęła systematycznie liczyć majątek, od którego można było pobierać podatki.
Kataster dla powiatu bytomskiego ukończono 13 sierpnia 1749 roku.
Paul Franzke dotarł do tego materiału i w 1925 roku opublikował w czasopiśmie „Aus dem Beuthener Lande” zestawienie dotyczące Szombierek.
Dzięki niemu możemy zrobić coś niezwykłego.
Możemy niemal zajrzeć XVIII-wiecznym Szombierczanom do stodół i obór.

Urzędnika nie interesowało, czy gospodarz był lubiany przez sąsiadów ani jak wyglądał jego dom. Chciał wiedzieć, ile ziemia może wyprodukować.
Grunty orne opisywano według ilości ziarna potrzebnego do zasiewu. Łąki — według ilości zbieranego z nich siana.
A obok zapisywano bydło.
I nagle zza kolumn cyfr wychodzą konkretni ludzie.
Ludzie zapisani w katastrze
Półrolnicy — mocniejsi gospodarze
Czterech Halbbauerów miało gospodarstwa o niemal identycznych parametrach: po 9 szefli wysiewu zimowego i 9 letniego, po 2 fury siana oraz po 2 krowy.
- Matthes Polpantzek
- Casper Pawlitta
- Michel Klokotsch
- Laurentz Bontzek
Jedna krowa i kilka szefli ziemi
Większość z ośmiu Gärtnerów, czyli zagrodników, miała po 3 szefle wysiewu zimowego i 3 letniego, około 2/3 fury siana oraz 1 krowę.
- Andreas Baboroffsky
- Michel Mierswa
- Friedrich Krauß
- Matthes Dzilinsky
- Blasek Mierswa
- Valentin Gayda
- Johann Galea
- Sophia Kubisca
Dwadzieścia pięć krów za bramą dominium
Dopiero po zestawieniu chłopskich gospodarstw z majątkiem dworskim widać prawdziwą skalę miejscowych różnic.
Czterech półrolników miało łącznie 8 krów. Ośmiu zagrodników — kolejnych 8.
Za bramą dworu stało ich więcej niż u wszystkich tych gospodarzy razem.
Jeszcze większą dysproporcję widać w zasiewach. Podczas gdy typowy zagrodnik miał zapisane po 3 szefle wysiewu zimowego i letniego, dominium osiągało 115 szefli i 8 Metzen w każdej z tych dwóch kategorii.
Do tego dochodziło 12 fur siana.
Właścicielem majątku był wówczas Georg von Markloffsky.
I trzeba pamiętać, że Gutsherrschaft Schomberg nie oznaczała jedynie dworu stojącego przy szombierskiej drodze. Do tego kompleksu dóbr należały w 1749 roku także Orzegów i Bobrek.
Później majątek znalazł się w rękach braci Leopolda i Karla von Hochberg, a następnie przeszedł do Freiherra von Gruttschreibera. Franzke podawał cenę zakupu: 34 000 talarów rzeszy.
Zmieniały się nazwiska właścicieli.
Chłopski rytm życia zmieniał się znacznie wolniej.
Karpie i nauczyciel, którego nie potrafimy znaleźć
Kataster przechował również szczegóły, które dla współczesnego czytelnika brzmią niemal egzotycznie.
Roczną kontrybucję gminy wyliczono na 418 talarów, 2 srebrne grosze i 5 halerzy.
Jednocześnie mieszkańcom przysługiwał coroczny przydział ryb: ¾ kopy „Karpfen-Samm” oraz 1½ kopy „Strich-Karpfen”.
Paul Franzke sam zauważył sprzeczność i próbował ją wyjaśnić. Nie mógł jednak dotrzeć do tomu nr 198 katastru, który mógł zawierać dodatkowe informacje.
Czy chodziło o wcześniejszą funkcję nauczycielską? O związane z nią świadczenie lub grunt? O zapis, którego znaczenie zmieniło się z czasem?
Nie mamy odpowiedzi.
I chyba właśnie dlatego ten pojedynczy Schulmeister jest tak ciekawy.
Kupiłeś ziemię. Ale czy byłeś wolny?
Na początku XIX wieku stary system zaczynał się rozszczelniać.
W 1807 roku z dominium Schomberg sprzedawano kolejne grunty.
Jedną z parcel leżących przy dawnym Młynie Pielki — Pilkermühle — nazywano Zydowiną . Kupił ją młynarz Koschmieder.
Inne działki nabyli m.in. orzegowski sołtys Krzionska oraz chałupnik Michael Janiczek.
Brzmi już niemal nowocześnie. Jest ziemia. Jest kupujący. Jest umowa.
Tylko że zakup gruntu nie oznaczał jeszcze zerwania wszystkich więzów z dawnym porządkiem.

To właśnie początek XIX wieku jest jednym z najciekawszych momentów tej historii.
Są opłaty. Jest jeszcze Robot — obowiązkowa robocizna na rzecz dworu. Stary porządek wciąż działa.
Ale ziemia coraz wyraźniej staje się także towarem. Jest dzielona, sprzedawana i przechodzi w ręce nowych właścicieli.
Stary system nie kończy się jedną ustawą i jednego poranka. Po prostu coraz bardziej pęka.
Lata 20. XIX wieku. Na scenę wchodzi Godula
Według materiałów dotyczących badań Paula Franzkego, w 1826 roku Karol Godula nabył dobra Szombierki–Orzegów na przymusowej licytacji.
To doskonała granica naszej opowieści.
Nie dlatego, że następnego ranka zniknęły pola, a gospodarze zamienili kosy na górnicze kilofy.
Rolnicze Szombierki istniały jeszcze długo.
Ale samo nazwisko Goduli zapowiada już zmianę sposobu myślenia o tej ziemi.
Przez stulecia jej wartość można było mierzyć tym, ile ziarna przyjmie pole, ile fur siana da łąka i ile bydła zdoła wyżywić gospodarstwo.
W XIX wieku coraz większego znaczenia nabierało coś innego: to, co znajdowało się pod ziemią.
Jak wyglądało dalsze przejście od dawnej wsi do przemysłowych Szombierek, opisuję szerzej w artykule „Szombierki, jakich już nie ma. Dawna wieś, kopalnia i koniec starego świata” .
Z czasem nad polami wyrosną szyby. Pojawi się kopalnia Hohenzollern . Wiejski krajobraz zacznie znikać pod drogami, torami, domami robotniczymi i przemysłową zabudową.
Byli Polpantzek, Pawlitta, Klokotsch i Mierswowie.
Była Sophia Kubisca ze swoim niewielkim gospodarstwem.
Był sołtys z karczmą i stawami.
Było szesnaście chłopskich krów.
I dwadzieścia pięć dworskich.
Zanim rytm Szombierek zaczęła wyznaczać kopalniana szychta, wyznaczały go siew, sianokosy i żniwa. A potęgę można było policzyć w krowach.
Źródła i literatura
- Paul Franzke, Einige Daten aus Schombergs Vergangenheit, „Aus dem Beuthener Lande”, Jg. 2, nr 3, Beuthen O/S., 21 stycznia 1925 r.; przedruk w „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, wrzesień 1976.
- Schomberg. IV. Gründung des Dorfes; der Name, „Gleiwitzer–Beuthener–Tarnowitzer Heimatblatt”, styczeń 1977; autorstwo przypisane w publikacji prawdopodobnie rektorowi Paulowi Franzkemu; materiał ze zbiorów Franza Strzali, nadesłany przez Siegfrieda Kowollika.
- Franz Gramer, Chronik der Stadt Beuthen in Oberschlesien, Beuthen 1863.
- Franz Stodolka, Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien.
- Lehns- und Besitzurkunden Schlesiens und seiner einzelnen Fürstenthümer im Mittelalter, t. II — dokument księcia Kazimierza bytomskiego z 10 stycznia 1289 r.
- Streifzüge durch Oberschlesien — materiał dotyczący badań Paula Franzkego oraz przejęcia dóbr Szombierki przez Karola Godulę w 1825 r.



