Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Makówki na wilijo. Śląski humor wigilijny z dawnych gazet

Makówki na wilijo – śląska Wigilia sprzed lat, rodzina przy stole i dziecko po przejedzeniu

Ślōnsko godka · humor · Wigilia sprzed lat

Makówki na wilijo. Śląski świąteczny żart z gazet (1921–1993)

Są potrawy, które kojarzą się wyłącznie ze świętami. A na Ślōnsku? W śląskiej prasie sprzed ponad 100 lat makówki pojawiają się jako główny bohater domowego humoru

Źródła: prasa śląska (1921, 1925), zapis obyczajowy (1936) i współczesna godka (1993). Linki na końcu.

1921 · „Ziemia Śląska”

„Mamo, a bydą makówki na wilijo?”

Prosty żart kulinarny: bajtel cieszy się na makówki, dostaje porządną michę i… później zaczyna się afera. Klasyka: radość, tradycja i nagła świadomość, że żołądek ma jednak swoje granice.

„Mamo, a bydą makówki na wilijo, co?”

„Bydą, bydą, synek!”

(A potem w nocy: brzuch, jęk i „ojeje…”.)

— „Makówki”, „Ziemia Śląska”, 25 XII 1921 (humor prasowy)
„Makówki.” — pełny tekst (transkrypcja) „Ziemia Śląska”, 25 XII 1921 · dział humorystyczny Rozwiń / zwiń

Mamo, a bydą makówki na wilijo, co?

Bydą, bydą, synek!

Mamo, a dużo, pra?

Dużo, dużo, pełno micha, synek, ino mi już dej spokój!

I synek skokoł z uciechy na jednej nodze po izbie z palcem przy nosie i powtorzoł:

— Hm, a bydą makówki, a dużo, a pełno micha, hm, a byda jodł, fiu.

Przyszła wilijo. Synek ledwie chlipnął trocha siemniotki, jeno się kręcił porząd na stołku, i patrzoł, skoro matka postawi na stół „micha” z makówkami.

Nareszcie. I już synek nic nie wiedzioł, ani nie słyszoł, jeno jodł jedna makówka za drugą, aż mu się łodciepowało i tak sie łobjodł, aż przy stole usnął.

W nocy nie mógł spać, przewrocoł się w łóżku i stękoł:

— Mamo, ale mie boi brzuch! O jeje, o jeje, ale boli!

Matka zacyna się boć ło synka, głosko go po gębie i pyto go sie:

— Kaj cie to boli, Alojzku? Co cie boli?

— Ojeje, jeje, mamo wilijo mie boli, i te makówki mi łazą po brzuchu, ojeje, ojeje — stękoł dalej Alojzek.

Uwaga: pisownia zachowana jak w oryginale (gazetowa).

Tip praktyczny z historii: tradycja godo „jedz, bo święta”. Żołądek godo „ała”… ale dopiero nad ranem.

Śląska mama i synek rozmawiają przy stole o makówkach, humorystyczna scena wigilijna
„Mamo, a bydą makówki na wilijo, co?”
Skan tekstu „Makówki” z gazety Ziemia Śląska z 25 grudnia 1921 roku
Skan źródła: „Makówki”, „Ziemia Śląska”, 25 XII 1921.
1925 · „Głos z nad Brynicy”

Teduś z rozciepu godo… i robi świąteczny rachunek sumienia

W „Głosie z nad Brynicy” (1925) trafiamy na felieton podpisany po prostu: Teduś. Jest w nim wszystko, co lubię w dawnej śląskiej publicystyce: godka, tekst z przymrużeniem oka, a pod spodem bardzo normalna prawda o świętach — jedni mają pełny stół, inni ledwo „posmarują” chleb i zjedzą śledzia, ale tak na prawdę liczy się coś innego, atmosfera, spokój i „uciecha do śpiewanio naszych pjyknych kolęd”!

1925 · Teduś z rozciepu

„Hej kolęda, kolęda!”… Zabił wieprzka Gawęda!… tak se chodza i nóca pod nosem, a rachuja wiela to tak ludzi na święta bydzie miało zasolonego wieprzka – a wiela zaś bydzie takich, co nie bydą mieli cem chleba posmarować? — a wraz z kolędą przychodzi liczenie: co kupić, za co i dla kogo.

A wom wszystkim, co tak ani do bardzo biednych ani do tych bogatych nie należycie – życa siemieniotki, makówek, pieszorek, mocki, ryby, no i łorzechów i pierników – ale tak, żeby wos na drugi dzień brzuch nie boloł!

(Tu zostawiam sens i klimat, bo felieton jest dłuższy — warto zajrzeć do skanu w źródłach na końcu.)

— „Teduś z rozciepu godo…”, „Głos z nad Brynicy”, 1925, nr 38
I jeszcze ważne: Teduś nie tylko mówi o świętach — ale też ostrzega: „niech wos ręka Bosko broni, jakbyście się łożarli…”
Teduś z rozciepu godo – śląski felietonista przy wigilijnym stole, humor prasowy
Teduś z rozciepu godo… i liczy, komu starczy na makówki.
1936 · Szopienice (tło obyczajowe)

Wilijo w Szopienicach: żeby było „po naszymu”

Żeby nie było, że to tylko żarty z gazet: w 1936 roku w „Młodym Krajoznawcy Śląskim” dostajemy zapis świątecznych zwyczajów z Szopienic — w tonie bardziej wspomnieniowym, domowym, dziecięcym. Makówki pojawiają się tam jako coś oczywistego: święta są, to i makówki muszą być.

Zapis obyczaju · 1936

„Jak zwykło przed świętami Bożego Narodzenia, tyla roboty, że sie mamulka za głowa chytno i kryncom sie sami nie wiedzą coby radzić, cy przod makówki robić cy mocka, cy krupy na siemniotka warzyć, cy ryby bić.”

— „Zwyczaje świąteczne na Śląsku. Wilijo w Szopienicach”, „Młody Krajoznawca Śląski”, 1936, R. 3, nr 1
Śląski stół wigilijny z makówkami, moczką i choinką, ilustracja tradycyjnej Wigilii
Makówki, moczka, choinka. Tego nie mogło zabraknąć.

Puenta: w źródłach zmienia się styl (gazeta, felieton, wspomnienie), ale smak potraw świątecznych zostaje ten sam.

1993 · „Gazeta Rybnicka” (klamra)

„Wilijo klupie do dźwiyrzi” — i wszystko wraca

Skok do 1993 roku i mamy tekst Marka Matei: nowocześniejsza pisownia, ale ta sama emocja — czekanie, kuchnia, zapachy, stół i to, że człowiek w grudniu robi się trochę bardziej miękki. Jest też piękny motyw pustego talerza dla kogoś „zbłąkanego” (czyli dla potrzebującego).

„Jak już sie zaczyno ściymniać, pomału przinosi na stoł wszystkie potrawy. Jest to konopiotka, fiszzupa z nudlami, sztamfowane kartofle, kapusta z grochem i grzibami, kaper pieczony, makówki, moczka i kompot z cześni.”

— Marek Mateja, „Gazeta Rybnicka”, 1993, nr 51/52

„Z bracikami cołki rok my szporowali i za to my kupiyli tacie na gyszynk ślips i nowe fuzekle, żeby nie musioł łazić w posztompowanych. Mama dostanie parfin i taszyntuchy.”

— Marek Mateja, „Gazeta Rybnicka”, 1993, nr 51/52
Śląska rodzina przy stole wigilijnym – dzieci dają rodzicom skromne prezenty: ślips i fuzekle, parfin i taszyntuchy
„Z bracikami cołki rok my szporowali…” — gyszynki skromne, ale od serca.

„Zostawiomy na kożdym stole prożny talyrz dlo kogoś zbłąkanego”

— Marek Mateja, „Gazeta Rybnicka”, 1993, nr 51/52

Wilijo klupie do dźwiyrzi.

A człowiek już od połednia myśli o moczce i makówkach…

— Marek Mateja, „Gazeta Rybnicka”, 1993, nr 51/52
Wilijo klupie do dźwiyrzi – Wigilia widziana przez okno śląskiego familoka
Wilijo klupie do dźwiyrzi.
Życzenie na koniec: niech Wom te makówki smakują… i niech już tak nie „łazōm” po brzuchu. 😉 PYRSK!
Mini słowniczek: co to je ta moczka i makówki?

Dla tych, co pytają „a co to właściwie jest?” — krótko, po naszymu i po ichniemu:

deser wigilijny

Makówki

Słodki deser z maku (najczęściej mielonego) z mlekiem, cukrem i bakaliami, przełożony pieczywem (bułka, chałka, sucharki — zależy od domu).

Znane też jako „makiełki” – i potrafią „wrócić” w nocy, jak widać w prasie. 😉

śląska klasyka

Moczka (moczka)

Słodka, gęsta potrawa wigilijna z piernika rozmoczonego (często w wodzie/kompocie), z dodatkiem bakalii, „zoftu” z kompotów, czasem też czekolady. Konsystencja jak deserowo „zupa”.

Każdy dom powie: „moja je nojlepszo” — i wszyscy mają racja.

kompot

Kompot z pieczek

Świąteczny kompot z suszonych owoców (regionalnie „pieczki” to różne suszone owoce). U jednych gruszki i śliwki, u innych „co było” — ale zapach zawsze ten sam.

Na Śląsku to smak Wigilii tak samo jak mak i piernik.

Chcesz przepisy? Zajrzyj do Boncloka — linki masz w źródłach na dole.
Ciekawostka (2025): bieg po… moczkę i makówki 😄

A jeśli ktoś chce mieć „alibi” przed dokładką: 20 grudnia 2025 w okolicach Czerwionki-Leszczyn (Stanowice) odbywa się „Bieg po Moczkę i Makówki”. Nazwa sama w sobie robi robotę.

Fanpage: facebook.com/makowki
Strona biegu: biegpomoczkeimakowki.pl

Na szybko: słowniczek & źródła

Słowniczek z dzisiejszego wpisu

  • wilijo — Wigilia
  • micha — miska (tu: porządna, pełno makówek)
  • siemniotka — dawna potrawa z konopi; w 1921 synek „ledwie chlipnął trocha siemniotki”, bo już czekał na makówki
  • fuzekle — skarpety
  • posztompowane — cerowane, łatane (np. fuzekle)
  • gyszynk — prezent
  • prożny talyrz — pusty talerz dla kogoś zbłąkanego / potrzebującego
  • zalać chroboka — potocznie: „wypić alkohol”, „zalać robaka” (Teduś ostrzegał!)
  • klupać do dźwiyrzi — „pukać do drzwi”, czyli: Wigilia już tuż-tuż

Źródła i linki

• „Makówki”, Ziemia Śląska, 25 XII 1921 (humor prasowy).
• „Teduś z rozciepu godo…”, Głos z nad Brynicy, 1925, R. 1, nr 38.
• „Zwyczaje świąteczne na Śląsku. Wilijo w Szopienicach”, Młody Krajoznawca Śląski, 1936, R. 3, nr 1.
• Marek Mateja, „Wilijo klupie do dźwiyrzi”, Gazeta Rybnicka, 1993, nr 51/52 (154/155).

• O potrawach (Bonclok):
Moczka, makówki i kompot z pieczek
Makówki — przepis
Moczka — przepis

Link do skanu „Głos z nad Brynicy” (1925, nr 38):
Śląska Biblioteka Cyfrowa

1
0

There are no comments yet

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *