Skip to contentSkip to main navigationSkip to footer

Mennictwo bytomskie, część 1. Od srebra do książęcej monety

Stylizowana srebrna moneta na tle dawnego Bytomia jako ilustracja początków mennictwa bytomskiego

Mennictwo bytomskie · część 1

Zaginiona mennica Bytomia. Srebro, Piastowie i tajemnicze denary książąt

Zanim na halerzach pojawił się bytomski górnik, były srebrne złoża, średniowieczne ambicje książąt i małe monety, które mówią czasem więcej niż kroniki.

Bytom / Beuthen XII–XIV wiek Piastowie bytomscy denary książęce

Franz Gramer, wielki XIX-wieczny kronikarz Bytomia, nie znał jeszcze pełnej historii bytomskiego pieniądza. W jego czasach średniowieczne monety miasta i książąt wciąż były dla lokalnej historiografii właściwie ukrytą warstwą przeszłości. Dopiero późniejsze badania numizmatyczne, porównania pieczęci, opisy skarbów i korekty dawnych atrybucji udowodniły, że Bytom nie był tylko miejscem wydobycia kruszcu. Był także miejscem, w którym kruszec zmieniał się w znak władzy.

Ta pierwsza część prowadzi do początków: od ostrożnie traktowanych celtyckich śladów i bulli gnieźnieńskiej z 1136 roku, przez opowieść o Szarleju, aż po denary Kazimierza bytomskiego i Siemowita. To historia kruszcowego fundamentu, bez którego słynny halerz nigdy nie miałby takiej siły.

Tajemnica, której nie znał Gramer

Historia bytomskiego mennictwa przez długi czas pozostawała w cieniu kopalń, przywilejów miejskich i wznoszonych kościołów. Nawet wspomniany już Franz Gramer, opierając się w XIX wieku na dostępnych mu źródłach, musiał zadowolić się zaledwie pogłoskami. Dopiero późniejsi numizmatycy uporządkowali ten materiał, dowodząc, że małe srebrne monety stanowią równie istotne świadectwo dawnej polityki i gospodarki.

Co wiemy na pewno?

Bytom był związany z wydobyciem kruszcu już na długo przed własnymi emisjami monetarnymi. W średniowieczu pojawiają się zarówno źródła pisane dotyczące kopaczy srebra, jak i późniejsze monety przypisywane władcom z bytomskiej linii Piastów.

Ręka trzymająca stylizowaną srebrną monetę na tle dawnego Bytomia
Stylizowana ilustracja symbolizująca odkrywanie historii bytomskiego mennictwa. Moneta i panorama miasta mają charakter poglądowy.

Srebrny fundament dawnego Bytomia

Rejon bytomsko-tarnogórski należał do najważniejszych obszarów związanych z eksploatacją srebronośnej galeny. To ona przez stulecia budowała gospodarczy ciężar tej części Górnego Śląska i stanowiła naturalny impuls do późniejszego powstania lokalnej mennicy.

Srebro nie było tylko bogactwem ukrytym w ziemi. Dla dawnego Bytomia oznaczało pracę górników, handel, dochody i władzę nad złożami. A tam, gdzie pojawiał się cenny kruszec, szybko rodziło się też pytanie o prawo: kto może go wydobywać, kto na nim zarabia i kto ostatecznie bije z niego monetę?

Najważniejszy kontekst

Wszelkie późniejsze emisje — od książęcych denarów po miejskie halerze — zawdzięczają swoje istnienie właśnie obfitym, lokalnym złożom srebra.

Tęczowe miseczki, czyli złoto starsze niż Bytom

Na długo przed średniowiecznym Bytomiem w Europie Środkowej krążyły złote monety celtyckie. W niemieckiej tradycji nazywano je Regenbogenschüsselchen, czyli „tęczowymi miseczkami”. Były małe, wypukłe i pozbawione napisów, dlatego dla późniejszych znalazców musiały wyglądać jak przedmioty z innego świata.

Ludowa wyobraźnia szybko dopisała do nich własne wyjaśnienie. Wierzono, że takie złote krążki można znaleźć tam, gdzie tęcza dotyka ziemi. Po burzach i ulewach ziemia rzeczywiście odsłaniała czasem ukryte wcześniej drobne znaleziska, więc legenda miała w sobie coś z obserwacji przyrody.

W starszej literaturze numizmatycznej pojawiła się nawet informacja o złotej monecie celtyckiej mającej pochodzić z Bytomia. Odnotował ją Ferdynand Friedensburg. Później jednak dr Friedrich Husnagel podszedł do tej lokalizacji sceptycznie, wskazując, że Bytom leżał zbyt daleko od głównych, potwierdzonych obszarów występowania takich monet.

Legenda czy pewne znalezisko?

Celtycka moneta „z Bytomia” pozostaje więc raczej ciekawą wzmianką ze starszej literatury niż mocnym dowodem na pradawne mennictwo w mieście. Warto o niej wspomnieć, ale nie należy budować na niej całej opowieści.

Dla historii Bytomia ważniejsze są późniejsze, średniowieczne świadectwa: zapisy o kopaczach srebra, książęce emisje monet i miejskie halerze. Ilustrują one już nie legendę o złocie spod tęczy, lecz realny związek Bytomia z kruszcem, górnictwem i pieniądzem.

Bulla z 1136 roku i kopacze srebra

Pierwszy mocny punkt zaczepienia prowadzi do XII wieku. W bulli gnieźnieńskiej z 1136 roku, wystawionej przez papieża Innocentego II, pojawia się zapis Zversov ante Bitom, czyli miejsce położone „przed Bytomiem” albo w jego pobliżu. Obok tej nazwy pojawia się jeszcze ważniejsze określenie: argenti fossores — kopacze srebra.

To krótka wzmianka, ale dla historii miasta niezwykle cenna. Świadczy o tym, że okolica Bytomia była już w XII wieku jednoznacznie kojarzona z ludźmi pracującymi przy srebrze. Nie mamy tu jeszcze mennicy ani monet, ale dysponujemy twardym zapleczem gospodarczym.

Zversov ante Bitom

Miejsce opisane w dokumencie jako położone przed Bytomiem lub w jego pobliżu.

Argenti fossores

Dosłownie: kopacze srebra. Jedno z najstarszych świadectw górniczego znaczenia okolic Bytomia.

Właśnie od tego zaczyna się właściwa opowieść: od kruszcu, specjalistów od jego wydobycia i osady, która z czasem wyewoluowała w jeden z czołowych punktów na mapie górnośląskiego pogranicza.

Poglądowa ilustracja dawnego Bytomia i kopaczy srebra określanych w źródłach jako argenti fossores
Poglądowa ilustracja nawiązująca do wzmianki o argenti fossores, czyli kopaczach srebra, w okolicach dawnego Bytomia.

Szarlej, czyli legenda po utraconym kruszcu

Historia kruszcu ma także swoją drugą stronę: wyobraźnię. Gdy bogactwo ziemi znikało albo stawało się trudniejsze do wydobycia, ludzie szukali wyjaśnień nie tylko w geologii, lecz także w opowieściach. Tak pojawia się Szarlej — duch ziemny, skarbnik, postać związana z bytomskim podaniem o zaginieniu kruszcu.

Walenty Roździeński w poemacie z 1612 roku przywołał opowieść o tym, że górnicy żyli w szczęściu, dopóki współpracowali z podziemnym duchem. Gdy odrzucili jego towarzystwo, bogactwo miało zostać utracone. To oczywiście legenda, ale nie jest ona przypadkową bajką. Takie podania często przechowują pamięć o realnym doświadczeniu: o wyczerpywaniu płytkich złóż, o ryzyku pracy i o poczuciu, że ziemia potrafi zarówno dawać, jak i odbierać.

Podanie o Szarleju nie uściśla oczywiście, gdzie dokładnie leżały złoża ani jak wyglądał proces technologiczny. Dowodzi jednak czegoś innego: pamięć o srebrze była w okolicy Bytomia zakorzeniona na tyle silnie, że przetrwała pokolenia w folklorze.

Kazimierz bytomski i początki mennictwa książęcego

W 1289 roku Bytom stał się osobnym księstwem. Władzę objął Kazimierz, książę bytomski, syn Władysława opolskiego. Od tego momentu Bytom nie był już tylko ważnym ośrodkiem w większym organizmie politycznym, ale centrum własnego władztwa.

Z tym okresem badacze wiążą początki książęcego mennictwa skupionego wokół miasta. Nie wszystkie dawne emisje da się dziś przypisać bez wątpliwości do konkretnego władcy, dlatego numizmatycy zalecają ostrożność. Sam fakt jest jednak bezsprzeczny: własna moneta była jednym z najważniejszych atrybutów suwerenności.

Istota emisji

W średniowieczu bicie monety wymagało surowca, zaplecza gospodarczego i prawa do emisji. Dlatego numizmaty łączone z bytomskimi książętami są namacalnym dowodem politycznej rangi tego ośrodka.

Stylizowane średniowieczne srebrne monety związane z wczesnym mennictwem książęcym Bytomia
Stylizowana ilustracja inspirowana wczesnym mennictwem książęcym związanym z Bytomiem i księstwem bytomsko-kozielskim. Nie jest to rekonstrukcja konkretnego egzemplarza.

Siemowit i tytuł „księcia Śląska”

Po Kazimierzu na kartach bytomskiego mennictwa pojawia się Siemowit, przedstawiciel tej samej linii Piastów. Przypisywane mu denary rozpoznawano między innymi po literze „S”. Jeszcze ciekawszy jest jednak tytuł używany na awersach i rewersach: dux Silesiae, czyli książę Śląska.

To określenie brzmiało o wiele dumniej niż dux Bythomiensis (książę bytomski). Nie oznaczało jednak zjednoczenia całego regionu pod jego berłem. Wygrawerowany w srebrze tytuł miał za zadanie podnieść prestiż władcy na tle innych śląskich konkurentów.

Dzięki temu denar Siemowita przekazuje coś więcej niż suchą informację o emitencie. Obrazuje, jak książęta wykorzystywali obiegowy pieniądz w celach propagandowych — nawet wtedy, gdy terytorium pod ich zarządem było relatywnie niewielkie.

Bytom, Beuthen, Bithom — skąd te różne nazwy?

W dawnych źródłach Bytom nie zawsze występuje pod jedną, powszechną dziś formą. Inaczej zapisywano ją po łacinie, inaczej po niemiecku, a jeszcze inaczej na monetach, gdzie miejsca na uderzenie stempla było bardzo mało. Dlatego w artykule naturalnie przenikają się różne warianty.

Bytom
współczesna polska nazwa miasta.
Beuthen
niemiecka forma nazwy, częsta w starszych opracowaniach.
Bitom
forma znana z łacińskiego zapisu ante Bitom, czyli „przed Bytomiem” albo „w pobliżu Bytomia”.
Bithom / Bithum / BITU
średniowieczne warianty i skróty nazwy spotykane w inskrypcjach oraz przekazach numizmatycznych.

Nie są to więc odrębne osady, lecz lingwistyczne odbicie tego samego terytorium, zależne od epoki, urzędowego języka i rodzaju dokumentu.

W następnej części: fenomen bytomskiego halerza

W pierwszej części w centrum uwagi znalazły się srebro i początki mennictwa książęcego. W XV wieku ciężar opowieści przesunie się jednak w stronę samego grodu. Na bytomskich halerzach pojawi się znak szczególny: górnik przy pracy. To właśnie on najsilniej zespoi pieniądz z lokalną tożsamością. Część druga będzie poświęcona halerzom, pieczęci ławniczej, wspólnej mennicy z Gliwicami, sporom o przywileje oraz skarbom odnalezionym po wiekach w ziemi.

Dlaczego te małe monety tyle ważą?

Historię miast najczęściej piszą spektakularne bitwy, lokacje, wielkie katedry i rody arystokratyczne. Mennictwo ilustruje ją z zupełnie innej strony. Drobny, srebrny krążek potrafi nakreślić obraz uwarunkowań geologicznych, zdradzić ambicje księcia i udowodnić niezależność gospodarczą rzemieślników.

W przypadku Bytomia ten ciąg przyczynowo-skutkowy rozpoczął się od ciężkiej pracy rąk przy galenie. Następnie ukształtował się w postaci znaków władzy nadawanych przez Piastów. Dlatego nawet zaśniedziały denar wyciągnięty z ziemi jest dla historyka bezcennym nośnikiem danych.

Te monety są małe. Ale dla historii Bytomia ważą bardzo dużo.

Bibliografia i źródła
  • Ferdinand Friedensburg, Schlesiens Münzgeschichte im Mittelalter, t. 2, 1888 — starsze opracowanie numizmatyczne, ważne dla atrybucji monet śląskich i bytomskich.
  • Friedrich Husnagel, opracowanie z 1939 r. dotyczące bytomskiego mennictwa i weryfikacji wcześniejszych ustaleń.
  • Franz Gramer, Chronik der Stadt Beuthen in Oberschlesien, 1862–1863 — kronika miasta, ważna także przez swoje luki i ograniczenia dotyczące mennictwa.
  • Walenty Roździeński, Officina ferraria, 1612 — źródło dla podania o Szarleju i lokalnej wyobraźni górniczej.
  • Bulla gnieźnieńska papieża Innocentego II z 1136 r. — zapis Zversov ante Bitom oraz wzmianka o argenti fossores.
  • Joseph Gottschalk, teksty dotyczące źródeł do dziejów górnośląskich Piastów, w tym problemu braku średniowiecznych kronik opisujących szczegółowo tę linię.
  • Borys Paszkiewicz, artykuł z 1994 r. w „Pamiętniku Cieszyńskim” — ważny dla późniejszej korekty dawnych atrybucji numizmatycznych; szerzej wykorzystany w części drugiej.
  • Materiały robocze autora: kompendium „Mennictwo bytomskie” oraz notatki do artykułu o zaginionej mennicy Bytomia.
0
0

There are no comments yet

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *