
Zaginione zawody, raki na eksport i ubezpieczenia krów. Czego nie wiesz o Bytomiu z 1899 roku?
Gdy myślimy o rozwoju Bytomia u progu XX wieku, przed oczami stają nam monumentalne kamienice, rosnące kominy hut i wielkie fortuny przemysłowców. Prawdziwe życie miasta toczyło się jednak na poziomie bruku, w setkach warsztatów, suterenach i na zapleczach sklepów.
Warto uświadomić sobie dynamikę ówczesnego organizmu miejskiego. W 1893 roku Bytom (wraz z silnie uprzemysłowioną dzielnicą Schwarzwald i stacjonującym garnizonem) liczył dokładnie 33 159 mieszkańców. Zaledwie trzy lata wcześniej miasto zrzuciło z siebie prowincjonalny gorset, stając się w 1890 roku samodzielnym powiatem grodzkim (Stadtkreis). Ten status pociągnął za sobą rewolucję.
Zanurzając się w oryginalne bytomskie księgi adresowe z 1893 i 1899 roku, możemy odbyć fascynującą podróż w czasie. To właśnie tam, między długimi listami nazwisk i adresów, kryją się największe dziwactwa, zapomniane profesje i biznesy, o których dzisiejsi mieszkańcy nie mają pojęcia. Zapomnijmy na chwilę o wielkiej polityce. Zejdźmy na ulice Bytomia sprzed ponad 120 lat, co możecie też przeżyć, wybierając się na nasz wirtualny spacer po dawnym Bytomiu z lat 1900-1914.
Bytomskie raki na europejskich stołach
Jeśli wydaje się Wam, że pod koniec XIX wieku Bytom eksportował wyłącznie węgiel, cynk i stal, jesteście w ogromnym błędzie. Księgi adresowe ujawniają działalność absolutnie unikalną – funkcjonowało tu profesjonalne przedsiębiorstwo zajmujące się… eksportem raków (Krebs-Exportgeschäft).
Statystyki z 1893 roku wymieniają je jako jedyne takie w mieście. Kto za tym stał? Księga z 1899 roku rozwiązuje tę zagadkę: przy Bahnhofstraße 17(dzisiejsza ulica Dworcowa), gdzie znajdował się Hotel Kaiserhof, Reinhold Glauer prowadził zarejestrowane przedsiębiorstwo zajmujące się wysyłką raków — Krebs-Exportgeschäft. Śląskie raki musiały cieszyć się ogromnym powodzeniem, skoro firma utrzymała się na rynku przez lata wielkiego boomu przemysłowego, wysyłając swój towar do europejskich restauracji.

Kawa, wosk i globalny kapitał
Ówczesny rynek był niesamowicie chłonny na luksus. Z jednej strony miasto przyciągało potężnych graczy – przy Bahnhofstraße 5 swoje biura otworzyła frankfurcka spółka elektryczna Lahmeyer u. Co., a niedaleko ulokował się hamburski oddział produkującej maszyny do szycia The Singer Manufacturing Company. Z drugiej strony, w mikroskali zaczęły pojawiać się biznesy zwiastujące nadejście nowoczesnej, codziennej konsumpcji.
To tu Alois Kuhna otworzył „Pierwszą bytomską palarnię kawy” (Erste Beuthener Kaffee-Rösterei). Równie innowacyjny był Philipp Kochmann, który przy Gartenstraße 18 (dzisiejsza ulica Powstańców Warszawskich) prowadził „Największą śląską fabrykę aparatów naftowych i… nalewaków do piwa” (Bierdruck-Apparaten Fabrik). Miasto, w którym piwo lało się strumieniami (o czym doskonale świadczy imponująca kariera dorożkarza Ignatza Hakuby), potrzebowało technologii do jego serwowania. Funkcjonowało tu również „Pierwsze Górnośląskie Towarzystwo Piwa Syfonowego” Maxa Silberberga.
Na liście najdziwniejszych branż tamtych lat wysoko plasuje się firma przy Hohenzollernstraße 21 (obecnie ulica Jagiellońska). Guiseppo Michelotti i jego wspólnicy prowadzili tam oficjalny zakład odlewania figur gipsowych i… woskowych (Gips- u. Wachsfigurengießer). Z kolei przy Schießhausstraße 4 (dzisiejsza ulica Podgórna) Louis Reimann własnoręcznie konstruował akordeony i harmonie (Harmonikabauer).
Armia praczek, szczurołapy i koński rzeźnik
Podczas gdy potężne spółki planowały elektryfikację, codzienne życie opierało się na ciężkiej pracy fizycznej. W 1893 roku w mieście pracowało m.in. 15 bednarzy, 105 szwaczek, 9 kucharek i 81 zrejestrowanych praczek. Sześć lat później księgi adresowe drukowały już całe kolumny z nazwiskami tych ostatnich. Kobiety takie jak Pauline Biskup z Kirchstraße czy Flora Dworatzek z Piekarerstraße pracowały w oparach ługu w piwnicach i na poddaszach bytomskich kamienic, obsługując klasę średnią, która nie prała już sama swoich ubrań.

Rozrastająca się, gęsta zabudowa rodziła specyficzne problemy. Dlatego w oficjalnym spisie rzemieślników z 1899 roku znajdziemy aż trzech zawodowych „szczurołapów” i tępicieli szkodników (Kammerjäger). Byli to Johann Grittner (Dyngosstr. 18), August Haucke (Gr. Blottnstr. 38) oraz Herm. Klose (Dyngosstr. 9).
Innym zapomnianym zawodem był koński rzeźnik (Roßschlächter). Zakład tego typu, zaopatrujący w tanie mięso biedniejszą część robotników, prowadził przy Feldstraße 2 Karl Böhm. Z kolei Karl Letzel przy Gleiwitzerstraße 21(dzisiejsza ulica Gliwicka) zarabiał na życie, prowadząc „Panoramę” – obwoźny teatr optyczny, będący dla ówczesnych bytomian jedną z form wizualnej rozrywki, poprzedzającej epokę kina.
Ubezpieczenie od gradobicia i… krowy
Bytom z końca XIX wieku to miasto opanowane przez gorączkę ubezpieczeń. Ówczesny rynek finansowy był niezwykle rozwinięty i rozdrobniony. Zamiast wykupować jedną polisę, bytomscy mieszczanie mieli do dyspozycji dziesiątki agentów reprezentujących towarzystwa ubezpieczeniowe z całych Niemiec. Sama infrastruktura państwowa również budziła respekt – w mieście działała filia Banku Rzeszy oraz potężny Sąd Krajowy (Landgericht) przy Tarnowitzer Straße 24.
Można było ubezpieczyć się dosłownie od wszystkiego. Działało tu aż sześć towarzystw zajmujących się ubezpieczaniem szyb wystawowych (für Spiegelglas) oraz siedem firm ubezpieczających od gradobicia (gegen Hagelschaden). Najciekawsze były jednak polisy inwentarskie (Vieh-Versicherungen). W mieście, gdzie wciąż działało sporo rolników, agenci tacy jak Eduard Niederlinski z sukcesem sprzedawali bytomianom polisy na życie ich krów i koni.

Bilet na telefon, hotele i tajemnica „Boulevardu”
W 1893 roku w całym mieście i pobliskim Rozbarku było zaledwie 17 skrzynek pocztowych. Jeśli mieszkaniec chciał zadzwonić z publicznego aparatu, musiał wykupić kwit (Fernsprechschein). Za 5 minut lokalnej rozmowy płaciło się 25 fenigów, a za połączenie z innym miastem przemysłowego Śląska – stawkę zaporową 50 fenigów.
Fizyczny transport przechodził jednak niewyobrażalną metamorfozę. Jeszcze w połowie dekady królowali licencjonowani tragarze miejscy. W sierpniu i wrześniu 1893 roku zaczęto rozkopywać miasto pod budowę tramwajów parowych (więcej dat z tego okresu znajdziecie w naszej historycznej osi czasu Bytomia). Efekt? W 1899 roku przy Feldstraße e w Rozbarku tętniła już życiem potężna zajezdnia (Depot der Oberschl. Dampfstraßenbahn).
Wraz z rozwojem technologii rosła strefa luksusu. To w tym okresie ukształtowała się słynna bytomska baza hotelowa. Goście zatrzymywali się w Hotel Sanssouci przy Bahnhofstraße 15, jednak absolutną perłą był legendarny hotel Deutsches Haus. Księgi adresowe ucinają dawne spekulacje i ostatecznie potwierdzają, że ten elegancki obiekt zarządzany przez rodzinę Goldsteinów zajmował dumną pozycję w samej pierzei dawnego bytomskiego Rynku (Ring 13).
Dopełnieniem miejskiego tygla była przestrzeń spotkań. Osią dawnego życia towarzyskiego stał się trójkątny plac u wylotu ulicy Gliwickiej, nazywany „Boulevardem”. Skąd ta francuska elegancja? Kroniki podają, że nazwa przylgnęła do tego miejsca na pamiątkę przetrzymywanych tam po wielkich zmianach lat 70. XIX wieku i wojnie francusko-pruskiej jeńców wojennych. Obok kawiarni i hoteli silnie rozwijało się również życie zrzeszone – jednym z najważniejszych ośrodków intelektualnych stało się założone w 1869 roku Katolickie Kasyno.

Bibliografia i źródła katalogowe
Źródła archiwalne i opracowania:
- Lasik G., Beuthen OS. im 19. Jahrhundert, „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 3, marzec 1970.
(Kluczowe źródło statystyczne i demograficzne oparte na niedostępnej dziś w formie cyfrowej księdze adresowej miasta Bytomia z 1893 roku). - Mejer G. von (red.), Adreß-Buch der Stadt Beuthen O.-S. einschließlich des Verwaltungsbezirks Schwarzwald und der Gemeinde Roßberg 1899 1900, druk Th. Kirsch, Bytom 1899.
(Obszerna baza danych adresowych, wykaz firm, cechów, rzemiosła oraz urzędów). - Stodolka F., Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien.
(Opracowanie historyczne wykorzystane do usystematyzowania tła społecznego i urbanistycznego).



