
Szkolne rygory, łacina i dwa słówka dziennie. Jak wyglądała nauka w XVI-wiecznym Bytomiu?
Cztery zniszczone karty dawnej ordynacji szkolnej wystarczyły, by zajrzeć do świata, w którym dzieci uczyły się katechizmu, liter, łacińskich słówek i posłuszeństwa. To opowieść o dawnej szkole w Bytomiu, reformacyjnych ambicjach, surowej dyscyplinie i podręcznikach, które przez stulecia kształtowały europejską edukację.
1Wstęp: cztery karty z dawnego archiwum
W bytomskim Archiwum Miejskim, pośród wielu zakurzonych akt, przez stulecia spoczywały cztery mocno nadgryzione zębem czasu i zniszczone przez wilgoć karty folio. Stanowią one jedyne zachowane fragmenty XVI-wiecznej ordynacji szkolnej, wydanej przez margrabiego Jerzego Fryderyka Brandenburskiego, zmarłego w 1603 roku, dla Księstwa Karniowskiego (Jägerndorf) oraz podległych mu ziem, w tym miasta Beuthen — Bytomia i Tarnowitz — Tarnowskich Gór.
Dzięki skrupulatnej analizie, jakiej w 1902 roku na łamach czasopisma „Oberschlesien” dokonał badacz Karl Siegel, możemy dziś otworzyć drzwi do dawnych sal lekcyjnych i z bliska przyjrzeć się edukacyjnej machinie z przełomu XVI i XVII wieku.
Warto jednak pamiętać, że szkolnictwo funkcjonowało tu już wcześniej. Jak notuje w swojej kronice Franz Stodolka, powołując się na miejski urbarz, czyli księgę podatkową z 1532 roku, miasto opłacało pomocnika szkolnego, po niemiecku Schulgeselle. Na jego utrzymanie przeznaczano z kasy miejskiej 3 marki, 1 grosz i 14 halerzy rocznie. Ordynacja margrabiego miała ten wczesny system wziąć w karby.
Nie mamy tu pełnego obrazu całej szkoły. Mamy fragmenty — zniszczone, niepełne, urwane. Ale właśnie w tych fragmentach zachowały się konkretne szczegóły: godziny nauki, obowiązki uczniów, tytuły nauczycieli, podział klas i nazwy podręczników.
2W obronie przed barbarzyństwem
Aby zrozumieć cel powstania tego dokumentu, musimy spojrzeć na tło epoki. Był to czas silnego rozwoju protestantyzmu na Górnym Śląsku. Już w 1531 roku wzniesiono kościół ewangelicki w Tarnowitz, czyli Tarnowskich Górach. Z kolei w zachowanych testamentach z okresów głodu i zarazy, od 1552 roku, niezwykle często wymieniano Biblie jako najcenniejsze pamiątki rodowe.
Ostatecznie, jak podaje słynna kronika F. Gramera, a co precyzuje F. Stodolka — na mocy oficjalnego pisma kancelarii margrabiego z Jägerndorf, czyli Karniowa, z 11 marca 1569 roku — zatrudniono w Bytomiu pierwszego protestanckiego kaznodzieję przy kościele Mariackim.
Ordynacja szkolna wpisywała się w ten sam nurt przemian. We wstępie dokumentu władca wprost zaznaczał, że w owych „złych czasach” zanika znajomość sztuk wyzwolonych i języków, a brak edukacji grozi utratą Słowa Bożego, szerzeniem się kacerstwa i zwykłym „barbarzyństwem”.
Bez bogobojnych i uczonych mężów — argumentowano — nie przetrwają ani urzędy kościelne, ani świeckie państwo, ani nawet porządek w domowych gospodarstwach.
Margrabia wypowiedział też wojnę oświatowej samowoli. Nakazano wprowadzenie jednolitego porządku lekcji, ostro krytykując sytuacje, w których „każdy nowy mistrz szkolny wprowadza własne zasady według własnej głowy”. Edukacja miała stanowić płynny proces, bez ciągłego zapominania i powtarzania tego, co uczniowie już przyswoili.
3Wojskowa dyscyplina w ławkach: dekurioni i nomenklatorzy
Uczniowie byli dzieleni na cztery klasy, nazywane także zastępami, pod okiem nauczycieli określanych mianem Praeceptorów. Co jednak najciekawsze, system utrzymania dyscypliny w klasach przypominał nieco struktury znane ze starożytnych obozów wojskowych.
Każdą klasę dzielono na mniejsze sekcje, tzw. dekurie. Na ich czele stali wyróżniający się, starsi uczniowie.
Decurio
Odpowiadał za bezpośredni nadzór i odpytywanie przypisanej mu grupy chłopców. Był więc uczniem, ale jednocześnie pełnił rolę pomocnika w utrzymywaniu porządku.
Nomenclator
Pełnił rolę strażnika obyczajów, moralności i odpowiedniego zachowania swoich kolegów, określanego w źródle jako mores und Sitten.
Ten szczegół jest wyjątkowo ciekawy. Pokazuje bowiem, że szkoła była nie tylko instytucją przekazywania wiedzy, ale także miejscem ćwiczenia posłuszeństwa, hierarchii i kontroli społecznej. Starszy lub lepszy uczeń nie tylko sam się uczył — on miał już pilnować innych.
4Klasa pierwsza: pamięciówka i dwa łacińskie słówka
Nauczyciel prowadzący najniższą klasę nosił tytuł Katechety. Plan zajęć był niezwykle rygorystyczny. Nauka odbywała się cztery razy w tygodniu — w poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki — w dwóch blokach: od 7:00 do 10:00 rano oraz od 12:00 do 15:00.
W praktyce oznaczało to sześć godzin nauki dziennie, z przerwą w środku dnia. Do tego dochodziły obowiązki religijne, obecność w kościele i zadania pamięciowe.
Czego uczono najmłodszych?
- Poranki: pierwsza godzina polegała na mozolnym, pamięciowym opanowywaniu niemieckiego katechizmu. Nauczyciel recytował, a uczniowie powtarzali.
- Kolejne godziny: przeznaczano na rozpoznawanie liter, składanie ich w słowa, a ostatecznie na naukę płynnego czytania.
- Popołudnia: ćwiczono pisanie na tablicy, a następnie odpytywano i utrwalano materiał.
Dzieci nie mogły liczyć na zupełny odpoczynek w dni wolne od szkoły. Nauczyciel musiał egzekwować obowiązkową obecność w kościele we wszystkie niedziele i święta oraz na sobotnich nieszporach. Co więcej, po każdym niedzielnym nabożeństwie uczniowie byli odpytywani z tego, co zapamiętali z kazania.
Dodatkowo, na koniec każdego dnia powszedniego, przypisywano im do domu zadanie: zapisać i opanować na pamięć dwa łacińskie słówka.
Te dwa łacińskie słówka dziennie są drobiazgiem, ale właśnie taki drobiazg pozwala najlepiej wyobrazić sobie dawną szkołę: nie wielkie reformy na papierze, lecz codzienny obowiązek małego ucznia, który po lekcjach nadal musiał ćwiczyć pamięć.
5Klasa druga: starożytne mądrości i podręcznik „Donat”
Do wyższej klasy, prowadzonej przez nauczyciela z tytułem Bakalarza (bacalaureus), trafiali chłopcy, którzy opanowali płynne czytanie, znośnie pisali i mieli w głowie cały niemiecki katechizm. Tu edukacja wchodziła na zupełnie inny poziom, a głównym narzędziem stawała się łacina.
Wymiar godzin był identyczny, ale materiał znacznie bardziej wymagający. Katechizmu uczono już wyłącznie po łacinie. Rozpoczynano też tłumaczenie, czyli „wykładanie”, łacińskiej Ewangelii oraz intensywną naukę gramatyki.
W zachowanych kartach padają konkretne tytuły ówczesnych podręczników.
Donat
Dzieło Aeliusa Donatusa, rzymskiego gramatyka z połowy IV wieku n.e. Jego mniejsza gramatyka, czyli ars minor, przetrwała całe średniowiecze, stanowiąc w XVI-wiecznym Bytomiu fundament edukacji językowej.
Disticha Catonis
„Dwuwiersze Katona” były używane podczas popołudniowych lekcji do tłumaczeń. Był to popularny w Europie zbiór krótkich, łacińskich reguł mądrości i sentencji moralnych.
Co ciekawe, imię Katona w tytule miało dodawać dziełu powagi i wskazywać na rygorystyczną, moralizatorską treść, a nie na historycznego autora. Oprócz dwuwierszy i gramatyki chłopcy zmagali się z klasycznymi bajkami Ezopa, a po powrocie do domów czekały na nich ćwiczenia z analizy części mowy, czyli accidentia partium orationis.
Na opisie ambitnych zadań domowych dla klasy drugiej ocalałe fragmenty dokumentu urywają się bezpowrotnie. Te cztery zniszczone karty to jednak wspaniałe okno, przez które możemy zajrzeć w przeszłość edukacji w naszym regionie — pełnej dyscypliny, zapachu drewnianych tabliczek, mozolnej nauki łaciny i wielkich reformacyjnych ambicji.
Bibliografia i źródła
Źródła główne
- Siegel K., Eine Schulordnung des Markgrafen Georg Friedrich, „Oberschlesien. Zeitschrift zur Pflege der Kenntnis und Vertretung der Interessen Oberschlesiens”, 1. Jahrgang, Heft 3, czerwiec 1902, s. 173–174.
- Siegel K., Eine Schulordnung des Markgrafen Georg Friedrich (przedruk), „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, nr 8, sierpień 1970, s. 43.
- Stodolka F., Deutsches Schicksal der Stadt Beuthen in Oberschlesien — fragmenty kroniki dotyczące szkolnictwa i dziejów reformacji w Bytomiu.
Źródła historyczne cytowane w opracowaniu
- Codex diplomaticus Silesiae, tom XX, s. 259.
- Gramer F., Chronik der Stadt Beuthen, s. 83–89.
- Schneeberger Chronik, s. 184.
- Annaberger Chronik, tom I, s. 204.



