
Bytomska Solanka: skarb odkryty pod ziemią
Zanim Górny Śląsk zaczął marzyć o luksusowym uzdrowisku, w kopalni działy się rzeczy niepokojące. Górnicy mający stały kontakt z podziemnymi rozlewiskami na głębokości ponad 700 metrów masowo uskarżali się na tajemniczą wysypkę na nogach. Dziś wiemy, że był to pierwszy sygnał zwiastujący istnienie bytomskiej solanki — leczniczego fenomenu, który z czasem zamienił zwykłą pływalnię w prawdziwy miejski mit.
Podziemny sygnał: wysypka górników
Historia bytomskiej solanki zaczyna się nie w eleganckim zakładzie kąpielowym, lecz głęboko pod ziemią. W głębokich wyrobiskach kopalnianych, gdzie gromadziły się wody dołowe, górnicy zaczęli skarżyć się na uporczywe dolegliwości skórne nóg. Z pozoru była to wyłącznie uciążliwość zawodowa. W rzeczywistości stanowiła pierwszy trop prowadzący do odkrycia wyjątkowo mocnego źródła mineralnego.
Podziemna woda nie była więc zwykłym problemem technicznym. Była zapowiedzią czegoś, co wkrótce zaczęto opisywać językiem medycyny, miejskich ambicji i uzdrowiskowego prestiżu. Bytom, kojarzony z kopalniami i przemysłem, nagle otrzymał szansę na zupełnie inną opowieść: historię miasta zdrojowego.
To, co dla górników było swędzącą dolegliwością, dla lekarzy i miejskich władz okazało się znakiem ukrytego pod Bytomiem bogactwa. Solanka miała z czasem trafić z kopalnianych chodników do łaźni, basenów i medycznych gabinetów.
Dwoista historia odkrycia
Samo oficjalne znalezienie ujęcia kryje w sobie ciekawą historyczną rozbieżność. Według powojennej prasy nastąpiło to w latach 1901–1902, kiedy inżynier Wilhelm Gebhardt zauważył kopalniane rury zapchane krystalizującą się solą. Ta prozaiczna awaria mogła być w praktyce jednym z najważniejszych odkryć w dziejach bytomskiego lecznictwa.
Starsze kroniki miejskie Bytomia datują jednak przełomowe wydarzenie inaczej — na około 1910 rok. Wskazują przy tym, że ujęcie biło na głębokości około 700 metrów w kopalni Karsten-Zentrum. Niezależnie od dokładnej daty jedno pozostaje pewne: złoża ukryte w morskich osadach trzeciorzędowych okazały się geologicznym fenomenem.
Wersja prasowa
Lata 1901–1902, inżynier Wilhelm Gebhardt, kopalniane rury i sól krystalizująca w instalacji. To narracja bardziej anegdotyczna, ale bardzo sugestywna.
Wersja kronikarska
Około 1910 roku, kopalnia Karsten-Zentrum i ujęcie na głębokości około 700 metrów. Ta wersja mocniej wiąże odkrycie z miejską dokumentacją.
W mieście szybko narodziła się także słynna opowieść, jakoby bytomska solanka miała podziemne połączenie z kopalnią w Wieliczce. Stanowiło to doskonałą pożywkę dla powstania lokalnej legendy — i właśnie dlatego ta opowieść tak dobrze przetrwała w pamięci mieszkańców.
Twarde dane: 3,6% sodu i 6,9% chloru
Bytomska solanka nie była zwykłą wodą. Szczegółowa analiza chemiczna przeprowadzona przez Państwowy Instytut Higieny (Staatl. Hygienische Institut) wykazała jej niezwykle silne właściwości. W badaniach stwierdzono obecność sodu na poziomie 3,6% oraz chloru sięgającą aż 6,9%.
W bytomskiej solance znajdowały się również potas, wapń, magnez, żelazo, siarczany, wodorowęglany oraz wolny dwutlenek węgla. To właśnie ta mieszanka budowała jej reputację jako wody o silnym potencjale leczniczym.
Dokumentacja medyczna dowodziła, że bytomskie źródło pod względem siły leczniczej znacznie przewyższało słynne niemieckie uzdrowiska, takie jak Bad Oeynhausen czy Harzburg. Dla miasta był to argument ogromnej wagi: nie chodziło już wyłącznie o ciekawostkę geologiczną, ale o ogromny prestiż dla miasta.
- sód — 3,6% według analizy chemicznej;
- chlor — 6,9%, czyli wyjątkowo silny składnik solanki;
- minerały uzupełniające — m.in. potas, wapń, magnez i żelazo;
- gazy i związki — siarczany, wodorowęglany i wolny dwutlenek węgla.
Pierwsze łaźnie i wielkie, przerwane inwestycje
Początkowo cenny płyn doprowadzano rurociągiem, określanym w kronikach po prostu jako wodociąg — Wasserleitung. Biegł on w bezpośrednim sąsiedztwie miasta i prowadził solankę do starego zakładu kąpielowego, czyli alte Badeanstalt. Ten mieścił się w dawnej przepompowni wody przy głównej promenadzie.
Włodarze Bytomia bardzo szybko dostrzegli potencjał źródła. Już w 1913 roku radni zatwierdzili gigantyczny budżet w wysokości 600 000 marek niemieckich na budowę zupełnie nowego zakładu solankowego — Solbad.
Bytom miał stać się czymś więcej niż miastem kopalń. W planach pojawiał się obraz nowoczesnego ośrodka kąpielowego, który mógł połączyć przemysłowy Śląsk z atmosferą eleganckiego uzdrowiska.
Ambitne plany inwestycyjne zostały jednak całkowicie udaremnione przez wybuch I wojny światowej oraz postępującą po niej inflację. Solankowy sen trzeba było odłożyć, choć sama idea nie zniknęła. Przetrwała w miejskich dyskusjach, dokumentach i wyobraźni ludzi, którzy wciąż widzieli w wodzie spod ziemi szansę na wielką zmianę.
Parkbad: ruina zamieniona w cud architektury

Pierwsze dyskusje nad koniecznością wybudowania w Bytomiu krytej pływalni z prawdziwego zdarzenia toczyły się już w latach 1897–1898. Drogę do realizacji marzenia blokowały jednak kolejne problemy finansowe, organizacyjne i polityczne. Kiedy wreszcie ruszyła budowa wielkiego kompleksu, historia znów postawiła miastu przeszkodę.
Pierwsze poważne dyskusje o budowie krytej pływalni w Bytomiu.
Miasto zatwierdza 600 000 marek niemieckich na nowy zakład solankowy, lecz inwestycję przerywa wojna i inflacja.
Prace przy wielkim kompleksie zostają całkowicie wstrzymane.
Parkbad zostaje ukończony i przygotowany do otwarcia w okolicach świąt Wielkanocnych.
Po wielkim remoncie pływalni zapada decyzja o rezygnacji z reaktywacji niecek solankowych.
Choć ostatecznie ruszyła budowa wielkiego kompleksu, 23 października 1929 roku prace zostały całkowicie wstrzymane. Przez kilka lat niedokończony szkielet inwestycji straszył jako upiorna ruina u samego wejścia do Parku Miejskiego. Do momentu przerwania robót inwestycja pochłonęła 1,3 miliona marek Rzeszy (RM), a aby ją dokończyć, władze miasta musiały wygospodarować kolejne 600 000 marek Rzeszy.
RM (Reichsmark) — marka Rzeszy, oficjalna waluta niemiecka obowiązująca w latach 1924–1948. W artykule skrót ten odnosi się do kosztów inwestycji z okresu międzywojennego, a nie do wcześniejszego budżetu zatwierdzonego w 1913 roku.
Udało się. Uporządkowano wielki teren rozciągający się między dawnymi ulicami: Humboldtstraße, czyli dzisiejszą ulicą Kolejową, Hindenburgstraße, czyli dzisiejszą ulicą Wrocławską, oraz Ostlandstraße, odpowiadającą dzisiejszej ulicy Strzelców Bytomskich. Obiekt wreszcie ukończono i przygotowano do wielkiego otwarcia w okolicach świąt Wielkanocnych (Ostern) w 1934 roku.
Kryty basen w Parku Miejskim, powszechnie nazywany Parkbad, określano jako jeden z najnowocześniejszych obiektów rekreacyjnych na wschodzie ówczesnych Niemiec. Był nie tylko pływalnią, lecz także kompleksem leczniczym, wypoczynkowym i towarzyskim.

Główna niecka basenowa robiła potężne wrażenie i miała bardzo nietypowe, ułamkowe wymiary: dokładnie 33 1/3 × 12 1/2 metra. Co ciekawe, wyposażono ją również w profesjonalną trampolinę do skoków, czyli Sprungbrett. To właśnie te rozmiary do dziś podtrzymują sporną wśród historyków tezę, że obiekt był przygotowywany jako basen rezerwowy na Igrzyska Olimpijskie w Berlinie w 1936 roku.

Solankowe luksusy, brodzik i palmy na dachu
Parkbad szybko stał się wizytówką miejskiej nowoczesności. Okrzyknięty „najpiękniejszym” obiekt wyposażono w wielką halę pływacką, tarasy do leżenia, specjalistyczny dział kąpieli wannowych i medycznych, a nawet solanki dla najmłodszych.

Dla dzieci
Dla najmłodszych stworzono dedykowany solankowy brodzik — Kinder-Soleplanschbecken. Według dawnych opisów z doskonałymi skutkami leczono tam dziecięcą anemię i krzywicę.
Dla kuracjuszy
Oddział medyczny oferował naturalne kąpiele solankowe, kąpiele parowe i inhalacje. Zabiegi stosowano m.in. przy rwie kulszowej, dnie moczanowej i chorobach serca.
Dla elegancji
Goście mieli do dyspozycji zakład fryzjerski, restaurację oraz słynną kawiarnię Hallenbad-Café, która tętniła życiem i dodawała obiektowi miejskiego szyku.
Dla sterylności
Nowoczesna strefa sanitarna posiadała pojedyncze pokoje z kabinami prysznicowymi — Einzelräume mit Duschzellen. Luksus miał iść w parze z pedantyczną czystością.
Najbardziej widowiskowym elementem kompleksu w ciepłe miesiące był jednak taras na dachu. Wysypano tam tony piasku, tworząc sztuczną plażę, a egzotycznego, iście uzdrowiskowego klimatu dodawały olbrzymie donice z żywymi palmami i bananowcami wystawianymi na zewnątrz.

Ten obraz jest jednym z najbardziej niezwykłych w całej historii bytomskiej solanki: przemysłowe miasto, Park Miejski, nowoczesny basen, piasek na dachu i egzotyczne rośliny, które miały przenieść gości w klimat prawdziwego uzdrowiska.
Mroczny epizod „białej wody”
Z historią bytomskiego basenu wiąże się także dramatyczny i mroczny epizod. Naturalna solanka, wchodząc w reakcję chemiczną z płynami dezynfekującymi na bazie chloru, potrafiła drastycznie mętnieć. Woda bywała wręcz nieprzejrzysta, dlatego stali bywalcy nazywali ją „białą wodą”.
W latach 90. XX wieku na terenie pływalni doszło do tragedii. Utonęła nauczycielka, a z powodu silnego zmętnienia wody jej ciało zostało zauważone na dnie dopiero po pewnym czasie. To wydarzenie na zawsze dopisało do historii Parkbadu przejmujący, bolesny rozdział.
Ten tragiczny wypadek pokazał niebezpieczne oblicze bytomskiej solanki. Woda, która przez lata przynosiła zdrowie i była symbolem miejskich ambicji, w wyniku specyficznej reakcji chemicznej bezpośrednio przyczyniła się do dramatu.
Definitywny koniec solankowej tradycji
Złota era lecznictwa ostatecznie przeminęła, gdy podziemny rurociąg uległ rozszczelnieniu. To przerwało zasilanie bezpośrednio z kopalni i zachwiało podstawą całej solankowej tradycji w Bytomiu. Od tego momentu dawna ciągłość została zerwana, a funkcjonowanie solankowych niecek stało się coraz trudniejsze.
Ostateczny koniec nastąpił po zakończeniu wielkiego remontu gmachu pływalni w 2012 roku. Podjęto wtedy nieodwołalną decyzję o rezygnacji z reaktywacji niecek solankowych. W 2026 roku mija od tamtego momentu dokładnie 14 lat.
Dziś bytomskie tradycje uzdrowiskowe to ostatecznie zamknięty rozdział, udokumentowany jedynie w archiwalnych teczkach i na starych fotografiach. Historia, która na przełomie wieków rozpoczęła się od zwykłej awarii kopalnianych pomp, dała przemysłowemu miastu na kilkadziesiąt lat nowoczesny zakład leczniczy z prawdziwego zdarzenia. I choć po remoncie z 2012 roku solankowe niecki bezpowrotnie wyschły, twarde dane medyczne wciąż przypominają, że Bytom dysponował podziemnym skarbem śmiało dorównującym najlepszym europejskim kurortom.
Bibliografia i źródła
Poniższe zestawienie obejmuje najważniejsze źródła wykorzystane przy opracowaniu artykułu: odkrycie solanki, prasowe relacje o Parkbadzie, nietypowe wymiary niecki, powojenne lecznictwo oraz ostateczny koniec solankowych tradycji po remoncie z 2012 roku.
- Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt, czerwiec 1972, nr 6, artykuł Wie die Beuthener Heilsole entdeckt wurde. Źródło dokumentujące postać inżyniera Gebhardta, awarię rur, anegdoty o wysypce górników oraz miejską legendę o podziemnym połączeniu z Wieliczką.
- Beuthener Stadtblatt, 1938, Jg. 13, nr 1 i 5 oraz Kattowitzer Zeitung, 1935, Jg. 67, nr 295. Zbiorcze odniesienie do prasy międzywojennej, która zachwycała się nową pływalnią, sztuczną plażą z palmami i solankowymi brodzikami.
- Życie Bytomskie, 2024, R. 68, nr 29, artykuł Jeśli lato, to na basen!. Źródło potwierdzające nietypowe wymiary niecki 33,3 × 12,5 m oraz przytaczające sporną hipotezę o rezerwowym obiekcie na Igrzyska Olimpijskie w Berlinie.
- Życie Bytomskie, 1964, R. 8, nr 20 (389), reportaż Bytom – Zdrój ma solankę równą… Ciechocinkowi. Źródło ważne dla akapitu o powojennej złotej erze, wznowieniu zabiegów w 1946 roku oraz opinii prof. Sabatowskiego.
- Życie Bytomskie, 2015, R. 59, nr 19 (3019), artykuł Bytomianie tęsknią za solanką. Źródło dokumentujące zrujnowany rurociąg, późniejsze mieszanie sztucznej wody z przywożonej soli oraz ostateczny koniec historii po remoncie z 2012 roku.



