
Wyobraźcie sobie zimę tak ciepłą, że w Boże Narodzenie dzieci przychodzą do kościoła boso. Albo ambitnych miejscowych cieśli, którzy w drewnie próbują odtworzyć pałacowe, renesansowe gzymsy. Historia drewnianego kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Miasteczku Śląskim, dawnym Georgenbergu, to nie tylko opowieść o pięknej architekturze zrębowej. To prawdziwe architektoniczne śledztwo, w którym współczesna nauka koryguje dawne datowania, lokalne legendy i interpretacje obciążone ideologią lat 30. XX wieku.

Od osady górniczej do własnej świątyni
Miasteczko Śląskie, położone na północ od Tarnowskich Gór, założone zostało w 1561 roku przez margrabiego Jerzego Fryderyka Hohenzollerna. Początkowo miejscowość nie miała własnego kościoła i podlegała pod starą parafię w Żyglinie, dawniej Groß-Zyglin. Dopiero w drugiej połowie XVII wieku, po wojnie trzydziestoletniej, miejscowa społeczność podjęła się wzniesienia własnej świątyni.
Przez lata data jej powstania opierała się przede wszystkim na pięknej, staropolskiej inskrypcji wyrytej na belce tęczowej, wskazującej na rok 1666. Dziś, dzięki badaniom dendrochronologicznym, czyli precyzyjnemu datowaniu drewna na podstawie słojów rocznych, przeprowadzonym przez Aleksandra Koniecznego, wiemy o tym procesie znacznie więcej.
Drewno sosnowe pod zrąb świątyni pozyskiwano w trakcie trzech ścinek w latach 1664–1666. Prace ruszyły pełną parą wiosną 1666 roku, a zadaszanie nawy i węższego prezbiterium zakończono latem roku następnego. Uroczystej konsekracji dokonał 8 maja 1670 roku biskup Mikołaj Oborski.
Ciesielskie ambicje, czyli renesans w epoce baroku
To, co wyróżnia kościół w Miasteczku Śląskim na tle innych śląskich świątyń konstrukcji zrębowej, określanej po niemiecku jako Schrotholzbau, to niezwykłe detale. Niemiecki inwentaryzator Ludwig Burgemeister, badający obiekt w 1905 roku, zwrócił uwagę na zaskakującą cechę świątyni: w czasie, gdy na Śląsku dominował już dojrzały barok, miasteczkowscy cieśle wciąż posługiwali się formami renesansowymi.
Zamiast typowych, prostych belek, stworzyli z drewna formy imitujące luksusową architekturę murowaną. Odrzwia posiadają delikatne profilowania i tzw. ornament zębaty, czyli Zahnschnitt. Parapety i gzymsy wyrzeźbiono w litym drewnie, naśladując kamienne simy i płyty znane z architektury reprezentacyjnej.
To znakomity przykład opóźnienia stylistycznego typowego dla architektury prowincjonalnej, ale też dowód ogromnego kunsztu i ambicji dawnych rzemieślników. Kościół nie był jedynie prostą, użytkową budowlą. Miał zachwycać, podnosić prestiż wspólnoty i pokazywać, że nawet w drewnie można stworzyć architekturę o wyraźnych aspiracjach artystycznych.
Tajemnica dzwonnicy i ideologiczne pułapki
O ile data budowy nawy nigdy nie budziła większych wątpliwości, o tyle wolnostojąca dzwonnica o konstrukcji słupowej przysporzyła historykom niemałego bólu głowy. Na jej blaszanym hełmie widnieje data 1669, co sugerowało, że powstała tuż po kościele. Z kolei Herbert Dienwiebel, autor opracowania Oberschlesische Schrotholzkirchen z 1938 roku, datował wieżę na rok 1752.
Uwaga redakcyjna: Praca Dienwiebla, choć cenna inwentaryzacyjnie, jest silnie obciążona ideologią III Rzeszy. Autor próbował wpisać śląskie kościoły zrębowe w narrację o ich rzekomo wyłącznie „germańskim” charakterze, ostro polemizując z badaczami podkreślającymi słowiański lub polski kontekst tej architektury. Dlatego z jego opisów technicznych można korzystać, ale jego wnioski historyczne wymagają dużej ostrożności.
Spór o wieżę ostatecznie rozstrzygnęły współczesne badania. Analiza dendrochronologiczna z 2010 roku jednoznacznie skorygowała zarówno datę z chorągiewki, jak i propozycję Dienwiebla. Drewno na pierwsze dwie kondygnacje dzwonnicy ścięto na przełomie lat 1716 i 1717. Oznacza to, że wieża powstała około 1717 roku.
Najprawdopodobniej jej budowa wiązała się z ufundowaniem w 1712 roku wielkiego dzwonu przez Martina Scholtza de Loevenkron. W tym ujęciu data 1669 na hełmie nie musi oznaczać rzeczywistego czasu budowy całej konstrukcji, lecz może być późniejszym elementem tradycji, remontu albo upamiętnienia starszej fazy kościelnej.
Nauka wyjaśniła również zagadkę sygnaturki, czyli małej wieżyczki na dachu kościoła, oraz charakterystycznych sobót, a więc podcieni otaczających świątynię. Dziś wiemy, że część elementów podziwianych obecnie nie pochodzi z XVII wieku. Barokowa sygnaturka opisana w 1905 roku została zastąpiona nową podczas potężnego remontu z lat 1927–1928. Z tego samego drewna zbudowano również obecne soboty od strony północnej.

Genealogiczny skarbiec – kto rządził Miasteczkiem w 1666 roku?
Dla pasjonatów lokalnej historii i genealogii kościół kryje absolutny unikat. Wyrzeźbiona na belce inskrypcja z 23 października 1666 roku wymienia z imienia i nazwiska ówczesną elitę władzy Miasteczka Śląskiego. Jeśli Wasze korzenie sięgają tej parafii, warto sprawdzić, czy wśród wymienionych osób nie pojawiają się nazwiska Waszych przodków.
Budowę nadzorowali:
- Jan Manka – ówczesny burmistrz,
- Wawrzyniec Tyle, zapisywany także jako Lor. Tyle – radny,
- Jan Siwiec – radny,
- Stefan Pekaty, zapisywany także jako Steph. Pekaty – radny,
- Paweł Kromołow – radny,
- Jan Nowak, zapisywany także jako Joann. Nowk / Novatius – notariusz lub pisarz miejski.
Ta lista jest szczególnie cenna, bo pokazuje, że drewniany kościół nie jest tylko zabytkiem architektury. Jest także dokumentem społecznym. W jego belkach zapisano nazwiska ludzi, którzy w drugiej połowie XVII wieku tworzyli lokalną wspólnotę, zarządzali miastem i odpowiadali za jedną z najważniejszych inwestycji religijnych w jego dziejach.
Dziedzictwo, które trwa
Ważnym elementem duchowej historii starego kościółka była cześć oddawana Matce Bożej Bolesnej, czyli Mater Dolorosa. Według lokalnych przekazów wizerunek namalowany na lipowej desce, ozdobiony siedmioma srebrnymi mieczami, miał zostać ufundowany na początku XVIII wieku przez miejscowego organistę Zagalskiego. Oryginalny obraz przeniesiono później do nowej, murowanej świątyni.
Drewniany kościół w Miasteczku Śląskim to jednak coś więcej niż architektoniczna bryła. To zapisana w sosnowym drewnie historia ludzkich ambicji, lokalnej pobożności, zmian klimatycznych i skomplikowanych dziejów Górnego Śląska. Dzięki współczesnym metodom badawczym możemy oddzielić fakty od mitów, późniejsze dodatki od pierwotnej konstrukcji, a rzetelną wiedzę od ideologicznych interpretacji.
Właśnie dlatego ta niepozorna drewniana świątynia pozostaje jednym z najciekawszych zabytków sakralnych regionu. Łączy w sobie piękno dawnego ciesielstwa, pamięć lokalnej wspólnoty i fascynującą historię, którą można dziś czytać niemal słój po słoju.
Bibliografia i źródła
- Konieczny Aleksander, Badania dendrochronologiczne zabytków architektury drewnianej w województwie śląskim w latach 2010–2011, „Wiadomości Konserwatorskie Woj. Śląskiego”, t. 4, Katowice 2012.
- Burgemeister Ludwig, Die Holzkirchen und die Holztürme der preußischen Ostprovinzen, Berlin 1905.
- Dienwiebel Herbert, Oberschlesische Schrotholzkirchen, Breslau 1938.
- Gogolin Bruno, Die alte Holzkirche in Georgenberg, „Oberschlesien”, Jg. 7, 1908/1909.
- Klose P., 300 Jahre Holzkirche in Georgenberg bei Tarnowitz, „Gleiwitzer – Beuthener – Tarnowitzer Heimatblatt”, czerwiec 1966.
- Notatki prasowe: „Kattowitzer Zeitung”, nr 151, 1926 r.



